Indian Wells. Szarapowa nie zagra

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Kontuzja prawego barku jest przyczyną wycofania się Marii Szarapowej z BNP Paribas Open 2019 w Indian Wells. To trzeci turniej w tym roku, z którego Rosjanka musi zrezygnować z powodu problemów z ramieniem.

Kłopoty zdrowotne nie opuszczają Marii Szarapowej. W środę na oficjalnym koncie twitterowym BNP Paribas Open pojawiła się informacja, że Rosjanka wycofała się z tegorocznej edycji imprezy z powodu kontuzji prawego ramienia. W 2018 roku Szarapowa nie przebrnęła pierwszej rundy w Indian Wells, przegrywając w dwóch setach z Naomi Osaką.

W tym sezonie pięciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa rozegrała do końca tylko jeden turniej, a był nim Australian Open. Szarapowa startowała ponadto w Shenzhen i St. Petersburgu, ale była zmuszona poddać spotkania. W pierwszym z nich skreczowała w meczu z Aryną Sabałenką, natomiast w późniejszej imprezie nie wyszła na pojedynek z Darią Kasatkiną.

Fani „Maszy” i eksperci zgodnie twierdzą, że nie wygląda to najlepiej. Problemy zdrowotne Szarapowej grają pierwszoplanową rolę i w tym przypadku trudno skupić się na odpowiednim przygotowaniu. Rosjanka sama przyznała niedawno, że ból barku dręczy ją od miesięcy.

Z drugiej strony, kiedy byłej liderce rankingu nie dokuczają kontuzje, jest ona w stanie grać na naprawdę wielkim poziomie, do którego przyzwyczaiła kibiców, czego przykładem może być tegoroczne Australian Open.

Doha. Niepokojący start i piękny finisz. Rosolska w ćwierćfinale!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: Peter Figura

Alicja Rosolska i Rumunka Mihaela Buzarnescu po zwycięstwie 3:6, 6:3, 10:4 nad Dariją Jurak i Marią Jose Martinez Sanchez awansowały do ćwierćfinału turnieju WTA w Dosze. To duży sukces, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to dopiero drugi turniej, w którym Polka i Rumunką tworzą parę deblową. 

Na początku sezonu nasza rperezentantka występowała wspólnie z Eri Hozumi, ale w najbliższym czasie ta współpraca nie będzie kontynuowana. Chętnych do gry z Rosolską nie powinno jednak brakować, ponieważ Polka zajmuje wysokie 25. miejsce w rankingu WTA deblistek. W Dosze partneruje jej Mihaela Buzarnescu. Rumunka może w pełni skoncentrować się na grze podwójnej, ponieważ w 1. rundzie singla uległa Jelenie Ostapenko. To jednak nie porażka, a zachowanie Buzarnescu podczas jednej z przerw odbiło się szerszym echem, o czym pisaliśmy tutaj. 

Polsko-rumuńska para rozpoczęła zmagania w stolicy Kataru od starcia z Chorwatką Dariją Jurak i Hiszpanką Marią Jose Martinez Sanchez. O obu duetach trudno powiedzieć, że są zgrane. Rosolska i Buzarnescu grały ze sobą po raz trzeci, rywalki po raz pierwszy. Wskazanie faworytek przed meczem było więc niemożliwe. Spotkanie rozpoczęło się po myśli Jurak i Martinez Sanchez, które pokusiły się o trzy przełamania z rzędu, dzięki czemu wygrały tę część rywalizacji 6:3.

Rosolska i Buzarnescu zdołały jednak odwrócić losy meczu. W drugim secie prowadziły od początku do końca i tym razem to one wygrały trzy gemy przy podaniu przeciwniczek. Ze zdobywaniem punktów na returnie nie miały też w super tie-breaku. Polsko-rumuńska para bardzo szybko objęła prowadzenie z podwójnym mini-breakiem, a przed samym końcem spotkania jeszcze powiększyła przewagę. Ostatecznie Rosolska i Buzarnescu wygrały 3:6, 6:3, 10:4. Spotkanie trwało godzinę i 22 minuty.

W ćwierćfinale Polka i Rumunka zmierzą się rozstawionymi z numerem jeden Kvetą Peschke i Nicole Melichar lub Ons Jabeur i Alison Riske. 


Wyniki

1. runda debla:
M. Buzarnescu, A. Rosolska (Rumunia, Polska) – D. Jurak, M.J. Martinez Sanchez (Chorwacja, Hiszpania) 3:6, 6:3, 10:4

Filip Krajinović rozstał się ze znanym trenerem

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Filip Krajinović i Thomas Johansson zakończyli współpracę. Szwedzki trener, który jako zawodnik wygrał Australian Open 2002, uznał, że za dużo czasu spędza poza rodzinnym domem i musi to zmienić. Krajinović może żałować rozwoju sytuacji, ponieważ początek sezonu w jego wykonaniu był obiecujący. 

Krajinović i Johansson rozpoczęli wspólne treningi w listopadzie ubiegłego roku. 26-latek z Belgradu zaufał Szwedowi głównie ze względu na jego olbrzymie zawodnicze doświadczenie. Trudno było bowiem oceniać jego trenerskie umiejętności. Johansson przyczynił się co prawda do rozwoju kariery Marii Sakkari, ale ich współpraca trwała niespełna rok.

– Podpisaliśmy umowę i wkrótce będziemy razem pracować na korcie, dążąc do moich marzeń o zostaniu światowym numerem 1. Czuję, że jestem wystarczająco dobry, aby to osiągnąć. Uważam, że zrobiłem najlepszy możliwy krok i jestem gotowy pracować z Thomasem każdego dnia. Jeśli pozostanę zdrowy, wszystko jest możliwe – mówił pełen optymizmu Krajinović w listopadzie ubiegłego roku.

O ile zdrowie dopisuje Serbowi na początku 2019 roku, o tyle współpraca z Johanssonem dobiegła już końca. Szwed doszedł do wniosku, że za mało czasu poświęca rodzinie i nie może pozwolić sobie na podróżowanie z podopiecznym na turnieje rozsiane po całym świecie. Zerwanie więzi musiało być ciężką decyzją, ponieważ Krajinović na początku obecnego sezonu spisywał się obiecująco. Pod wodzą szwedzkiego szkoleniowca wygrał siedem z dziewięciu meczów. 

 

43-letnia Czeszka wróci do pierwszej dziesiątki rankingu WTA

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Kveta Peschke w najbliższy poniedziałek awansuje na dziesiąte miejsce w rankingu WTA deblistek. Tym samym 43-letnia Czeszka powróci do elitarnego grona czołowych dziesięciu deblistek, do którego po raz pierwszy weszła trzynaście lat temu! Jej największym sukcesem pozostaje wygranie Wimbledonu w 2011 roku (w parze z Kateriną Srebotnik). 

Peschke, pomimo 43 lat na karku, nie zamierza się oszczędzać. W obecnym sezonie wzięła już udział w Australian Open i dwóch turniejach podprowadzających. Obecnie przebywa natomiast w Dosze, gdzie razem z Nicole Melichar zostały rozstawione z numerem jeden. Niezależnie od tego jak czesko-amerykański duet spisze się w stolicy Kataru, w poniedziałek Peschke awansuje na 10. miejsce.

Po raz ostatni w czołowej dziesiątce rankingu WTA Peschke była notowana w styczniu 2015 roku. Wydawało się, że więcej do niej nie wróci, ponieważ zbliżała się wówczas do czterdziestych urodzin. Jednak kolejne lata mijają, a Czeszka wciąż zachwyca. Kolejną (bo na pewno nie drugą) młodość przeżywa u boku 18 lat młodszej Nicole Melichar, z którą w zeszłym roku dotarła do finału Wimbledonu. 

Wówczas skończyło się porażką w finale. Peschke nie udało się powtórzyć sukcesu z 2011 roku, kiedy wraz ze Słowenką Kateriną Srebotnik okazały się najlepsze na londyńskiej trawie. Do dzisiaj to właśnie wynik sprzed ośmiu lat pozostaje największym osiągnięciem Czeszki. O dziwo, mimo bardzo długiej kariery i wielu sukcesów (m.in. pozycji liderki w deblowym rankingu WTA), tylko trzy razy grała w wielkoszlemowych finałach.  

Doha. Buzarnescu do polskiej trenerki: W ogóle mi nie pomagasz!

/ Szymon Adamski , źródło: własne / TVP Sport, foto: AFP

Do niecodziennej sytuacji doszło podczas meczu Mihaeli Buzarnescu z Jeleną Ostapenko w 1. rundzie turnieju w Doha. Rumunka w trakcie jednej z przerw poprosiła o pomoc Justynę Jegiołkę, jednak zamiast wysłuchać rad, zdenerwowała się i ośmieliła skrytykować polską trenerkę.  

30-letnia Rumunka znana jest z tego, że nie zawsze potrafi zapanować nad emocjami. Tym razem oberwało się Justynie Jegiołce. Polka rozpoczęła współpracę z Buzarnescu jako partnerka deblowa, a następnie stała się jej trenerką. Mimo że swoją podopieczną zna od kilku lat, ta wciąż potrafi ją zaskoczyć. W trakcie ostatniego pojedynku Buzarnescu doszło do ostrej wymiany zdań:

W ogóle mi nie pomagasz! – zarzuciła Rumunka polskiej trenerce w trakcie jednej z przerw. 

Dobrze serwujesz. Jeśli nie czujesz się pewnie, serwuj jej na ciało – nie dała się wytrącić z równowagi Jegiołka. 

Mam dość tego, jak wszyscy dają mi wskazówki: jak serwować, gdzie serwować. Wkurza mnie to – odparła zdenerwowana Rumunka.

Trudno jakkolwiek wytłumaczyć zachowanie Rumunki. Poprzez bezpodstawne uwagi naraziła się jedynie na śmieszność. Najpierw zarzuciła brak pomocy, a kiedy ją otrzymała, odrzuciła ją i przystąpiła do dalszej krytyki. 

Buzarnescu dodała, że osoby, które dają jej rady, same powinny wyjść na kort i zagrać. Dziwnie musiała się w tym momencie poczuć Justyna Jegiołka, która na poziomie ITF rozegrała prawie 400 spotkań w singlu i drugie tyle w deblu. 

Mecz zakończył się porażką Buzarnescu 1:6, 6:4, 2:6. Rumunka nie opuszcza jeszcze jednak stolicy Kataru, ponieważ przed nią występ w grze podwójnej. Co ciekawe, partnerować jej będzie Alicja Rosolska. 

WTA Doha. Odrodzenie Bertens, wykorzystana szansa Muchovej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne, foto: AFP

Kiki Bertens była bliska pożegnania się z imprezą w Doha już w pierwszej rundzie. Holenderka zdołała jednak odwrócić losy spotkania z Camilą Giorgi i wciąż liczy się w walce o zwycięstwo w całych zawodach. Podobnie jak Karolina Muchovą, która pokonała Samanthę Stosur.

Czeszka do drabinki turnieju głównego dostała się z kwalifikacji i w pierwszej rundzie miała się zmierzyć z Caroline Wozniacką. Jednak mistrzyni Australian Open 2018 wycofała się z imprezy i naprzeciwko ósmej rakiety Czech stanęła inna wielkoszlemowe mistrzyni, Samantha Stosur. W trwającym niemal półtorej godziny pojedynku Muchova zdołała czterokrotnie przełamać podanie rywalki i w meczu o ćwierćfinał zmierzy się z Su-Wei Hsieh.

Bliska powtórzenia wyniku sprzed dwóch lat była Kiki Bertens. Rozstawiona z numerem osiem Holenderka w pierwszej partii spotkania przeciwko Camilii Giorgi zdobyła jedynie dziesięć punktów. W kolejnych dwóch partiach Włoszka goniła wynik, ale ostatecznie to Bertens wygrała piąte spotkanie z rzędu i w 1/8 finału spotka się z Carlą Suarez Navarro, z którą jak dotąd przegrała wszystkie spotkania.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Kiki Bertens (Holandia, 5) – Camila Giorgi (Włochy) 0:6, 7:6(7), 6:4
Anna Blinkowa (Rosja, Q) – Anastasija Sevastova (Łotwa, 7) 7:6(5), 6:4
Julia Goerges (Niemcy, 9) – Ajla Tomljanovic (Australia, Q) 6:2, 6:2
Elise Mertens (Belgia) – Katerina Siniakova (Czechy) 6:4, 6:2
Karolina Muchova (Czechy, Q) – Samantha Stosur (Australia, LL) 6:4, 6:2
Jelena Ostapenko (Łotwa) – Mihaela Buzarnescu (Rumunia) 6:1, 4:6, 6:2
Carla Suarez Navarro (Hiszpania) – Ons Jabeur (Tunezja, WC) 6:3, 6:1
Su-Wei Hsieh (Tajwan) – Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś) 6:2, 6:0
Anett Kontaveit (Estonia) – Lin Zhu (Chiny, Q) 7:6(3), 6:3
Łesia Curenko (Ukraina) – Lara Arruabarrena (Hiszpania, LL) 6:3, 6:0

Rotterdam. Chaczanow za burtą!

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Zła passa Karena Chaczanowa trwa. Rosjanin odniósł kolejną porażkę we wczesnym etapie turnieju. Tym razem jego pogromcą okazał się Tallon Griekspoor. Z kolei więcej powodów do radości mieli we wtorek Kei Nishikori, Milos Raonic czy Gael Monfils.

Nie licząc Pucharu Davisa, Karen Chaczanow wygrał w tym sezonie zaledwie dwa mecze, podczas Australian Open. W pozostałych trzech turniejach, w których startował udział kończył na pierwszej rundzie. Lepsi od niego byli Stan Wawrinka, Matteo Berrettini oraz Tallon Griekspoor.

Ostatnia porażka jest na pewno najbardziej sensacyjna, gdyż Holender zajmuje dopiero 211. miejsce w rankingu ATP. Z kolei Chaczanow to 11. tenisista na świecie, który ma za sobą rewelacyjny sezon 2018, jednak póki co nie może odnaleźć ubiegłorocznej formy.

Spotkanie z reprezentantem gospodarzy rozpoczęło się pomyślnie dla moskwianina. Przełamał on rywala w drugim gemie i pewnie utrzymywał tę przewagę do końca seta. Druga odsłona natomiast była odbitką pierwszej, tyle że na korzyść 22-latka z Haarlem. Tym razem to Holender dyktował warunki na korcie, Chaczanow starał się nawiązać walkę, ale ofensywna gra faworyta publiczności znacznie utrudniała to zadanie.

W decydującej partii Griekspoor nie zamierzał zwalniać tempa, a tenisista z Moskwy wydawał się być zaskoczony takim obrotem spraw. Zaczął popełniać więcej błędów, natomiast jego przeciwnik grał odważnie i solidnie. W efekcie Holender wyszedł na prowadzenie 4:0 i konsekwentnie zmierzał do wygranej, co ostatecznie osiągnął. 

Niespodzianki w środę nie sprawił za to Pierre-Hugues Herbert, choć niewiele do tego zabrakło. Francuz stoczył trzysetowy bój z Keiem Nishikorim. Tenisiści stworzyli emocjonujące widowisko, które obfitowało w wiele świetnych zagrań. Jednak po 2 godzinach i 12 minutach to Japończyk był górą, tym samym odnosząc pierwsze zwycięstwo w Rotterdamie w karierze.

We wtorek wyłoniony został także przeciwnik dla Stana Wawrinki. Szwajcar w drugiej rundzie zmierzy się z Milosem Raoniciem. Kanadyjczyk okazał się lepszy od Philippa Kohlschreibera.

Innym ciekawym rozstrzygnięciem była także wygrana Gaela Monfilsa z Davidem Goffin. Belg cały czas stara się odbudować dawną formę i po zaciętym spotkaniu to Francuz schodził z kortu jako zwycięzca.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Kei Nishikori (Japonia, 1) – Pierre-Hugues Herbert (Francja) 3:6, 6:1, 6:4
Tallon Griekspoor (Holandia, WC) – Karen Chaczanow (Rosja, 2) 3:6, 6:3, 6:2
Milos Raonic (Kanada, 4) – Philipp Kohlschreiber (Niemcy) 7:6 (8), 7:5
Gael Monfils (Francja) – David Goffin (Belgia, 8) 7:6 (5), 7:5
Denis Shapovalov (Kanada, 10) – Franko Skugor (Chorwacja, Q) 7:5, 6:3
Tomas Berdych (Czechy, WC) – Gilles Simon (Francja, Q) 7:6 (8), 6:4
Ernests Gulbis (Łotwa, LL) – Marius Copil (Rumunia, LL) 6:2, 6:4
Fernando Verdasco (Hiszpania) – Matthew Ebden (Australia) 7:5, 6:4