Indian Wells. Majchrzak zatrzymany

/ Tomasz Górski , źródło: https://www.atptour.com/en/atp-challenger-tour, foto: AFP

Kamil Majchrzak zakończył przygodę z Challengerem w Indian Wells. Polak przegrał w trzeciej rundzie z Yannickiem Madenem 2:6, 5:7.

Po wygranej z Darian Kingiem i Miomirem Kecmanoviciem bez straty seta apetyt był duży. Jednak już w trzeciej rundzie Kamil Majchrzak trafił na wymagającego rywala i zakończył rywalizację w turnieju. Rozstawiony z numerem osiem Yannick Maden okazał się być przeszkodą nie do przejścia.

Polak bardzo źle rozpoczął spotkanie. Po kilkunastu minutach przegrywał z Niemcem 0:4. W końcówce partii udało się zdobyć dwa gemy, ale na walkę o premierową odsłonę to było zbyt mało.

Na początku drugiego seta Majchrzak miał trzy break pointy. Jednak od stanu 0:40, Maden wygrał pięć punktów z rzędu. W siódmym gemie niewykorzystane sytuacje się zemściły. Polak został przełamany. Kiedy Niemiec serwował, aby wygrać mecz udało się przedłużyć emocje. Piotrkowianin, jak się później okazało, wrócił do meczu tylko na chwilę. Bowiem następny gem był bardzo dobrze rozegrany przy returnie przez rywala zza zachodniej granicy. A po godzinie i dwudziestu dwóch minutach Yannick Maden wyserwował awans do ćwierćfinału.

Była to druga potyczka obu tenisistów. Przed rokiem w Heilbronn wygrał Majchrzak. Dziś skutecznie zrewanżował się Niemiec, którego rywalem w kolejnej rundzie będzie turniejowa „jedynka” Kyle Edmund.
 


Wyniki

Trzecia runda singla:

Yannick Maden (Niemcy, 8) – Kamil Majchrzak (Polska) 6:2, 7:5
 

Dubaj. Federer coraz bliżej setnego tytułu

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Roger Federer marzy o zdobyciu setnego singlowego tytułu w rozgrywkach ATP, a ósmego w Dubaju. Szwajcara dzielą od tego już tylko dwa zwycięstwa. W czwartek bez straty seta ograł Martona Fucsovicsa.

Jeśli chodzi o ćwierćfinały w Dubaju, to polskich kibiców najbardziej interesowało oczywiście stracie Huberta Hurkacza ze Stefanosem Tsitsipasem. Ostatecznie Grek zwyciężył w trzech setach, a więcej o tym meczu możecie przeczytać TUTAJ. Jeśli Tsitsipas wygra jeszcze jeden mecz, w poniedziałek zadebiutuje w czołowej dziesiątce rankingu ATP.

Przeszkodzić będzie chciał mu w tym Gael Monfils. Francuz prezentuje się w tym miesiącu świetnie – wygrał już zawody ATP 500 w Rotterdamie, teraz marzy o podobnym osiągnięciu w Dubaju. Pierwszego seta z Ricardasem Berankisem wygrał bardzo łatwo, a w drugim miał 5:4 i przewagę przełamania, lecz niespodziewanie przegrał po tiebreaku. Trzecia partia przebiegała już jednak pod dyktando Monfilsa, który dzięki tej wygranej wróci do najlepszej dwudziestki rankingu.

Setny tytuł ATP – taki cel już od jakiegoś czasu przyświeca Rogerowi Federerowi. Szwajcar po odpadnięciu Keia Nishikoriego pozostaje najwyżej rozstawionym tenisistą w turnieju, lecz w kolejnych meczach wcale nie ma łatwo. Dziś po raz pierwszy nie stracił seta, ale to nie oznaczało spokojnej gry z Martonem Fucsovicsem – Węgier w tiebreaku miał dwie piłki setowe, w tym jedną przy własnym podaniu.

Federer pokazał jednak klasę i w decydującym momencie wygrał cztery piłki z rzędu. W drugiej partii dwa razy przełamał natomiast rywala, a sam raz stracił podanie, dzięki czemu zwyciężył 7:6(6), 6:4. – Tiebreak był trudny, cieszę się, że znalazłem sposób, aby go wygrać. To był ekscytujący mecz – powiedział zwycięzca.

O finał Szwajcar powalczy z Borną Czoriciem, który już po raz drugi w tym turnieju zwyciężył po tiebreaku trzeciego seta. Nikołoz Basilaszwili wcześniej sprawił w Dubaju dwie niespodzianki, eliminując wyżej notowanych rywali, lecz po raz trzeci ta sztuka już mu się nie udała, nawet mimo wygranej w partii otwarcia.

Reszta meczu należała bowiem do Chorwata, choć przy stanie 4:4 w trzecim secie musiał bronić się przed przełamaniem. Wyszedł z opresji, w tiebreaku oddał Basilaszwiliemu tylko jeden punkt, a w nagrodę po raz piąty zagra z Federerem. Co ciekawe, dwa ostatnie spotkania między tymi tenisistami wygrał Czorić, w 2018 roku pokonując Szwajcara w Halle i Szanghaju.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:
Stefanos Tsitsipas (Grecja, 5) – Hubert Hurkacz (Polska) 7:6(4), 6:7(1), 6:1
Roger Federer (Szwajcaria, 2) – Marton Fucsovics (Węgry) 7:6(6), 6:4
Borna Czorić (Chorwacja, 6) – Nikołoz Basilaszwili (Gruzja) 4:6, 6:2, 7:6(1)
Gael Monfils (Francja) – Ricardas Berankis (Litwa, Q) 6:1, 6:7(3), 6:2

 

Goffin i Johansson ponownie łączą siły

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

David Goffin ogłosił w środę, że jego „nowym” trenerem został Thomas Johansson. Belg i Szwed pracowali ze sobą już w 2016 roku. Wtedy ich kooperacja trwała dziewięć miesięcy.

Po tym, jak David Goffin przegrał w trzeciej rundzie Australian Open 2019 z Daniiłem Miedwiediewem, Belg i jego ówczesny szkoleniowiec Thierry van Cleemput zdecydowali się zakończyć współpracę.

W środę 28-latek z Rocourt poinformował za pośrednictwem Twittera, że Thomas Johansson ponownie dołączył do jego sztabu. Szwed był już w przeszłości trenerem Belga. Pracowali w sezonie 2016 od lutego do listopada. Mimo że Goffin nie wygrał w tym czasie żadnego turnieju, to nie można mówić o braku sukcesów. Tenisista klasyfikowany obecnie na 21. pozycji dotarł wtedy do finału w Tokio, a także do półfinałów w Indian Wells i Miami.

Wiadomość o tym, że triumfator Australian Open dołączył do teamu Goffina jest o tyle zaskakująca, że niedawno zakończyła się jego współpraca z Filipem Krajinoviciem. Były siódmy tenisista świata stwierdził, że dużo czasu spędza poza domem i musi to zmienić. Tymczasem zgodził się wznowić kooperację z Belgiem.

Goffin i Johansson oficjalnie rozpoczną wspólną pracę podczas imprezy BNP Paribas Open w Indian Wells, która startuje 7. marca – Jestem bardzo szczęśliwy, że mogę ogłosić, że ja i Thomas ponownie pracujemy razem. Rozpoczniemy współpracę w Indian Wells i oczekuję na to z niecierpliwością – napisał na Twitterze czterokrotny zwycięzca turniejów z cyklu ATP.

Dubaj. Tsitsipas zmorą Hurkacza, Grek w półfinale

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Hubertowi Hurkaczowi nie udało się awansować do półfinału turnieju ATP w Dubaju. Podobnie jak w Marsylii, lepszy od Polaka okazał się Stefanos Tsitsipas, choć walka była dużo bardziej wyrównana.

W Dubaju Hubert Hurkacz osiągnął pierwszy ćwierćfinał turnieju rangi ATP 500, a na dodatek pokonał szóstego tenisistę świata, Keia Nishikoriego. Największym sukcesem w karierze nie mógł się jednak cieszyć zbyt długo, bo musiał myśleć już o pojedynku ze Stefanosem Tsitsipasem. Grek przyjechał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich po triumfie w Marsylii, gdzie w drugiej rundzie ograł właśnie Hurkacza.

Wrocławianin nie ma najlepszych wspomnień ze spotkań z Grekiem – gładko przegrał nie tylko we Francji, ale też w listopadowych Next Gen ATP Finals. Tsitsipas oba turnieje wygrał, a w Dubaju ma szansę na awans do pierwszej dziesiątki rankingu ATP. Aby tak się stało, musi zagrać w finale.

Przed tygodniem wygrana Greka była bardzo wyraźna, teraz Hurkacz od początku nawiązał wyrównaną walkę z rywalem. Zaczęło się świetnie, bo to właśnie nasz tenisista jako pierwszy wywalczył przełamanie w trzecim gemie. Niestety, po chwili przydarzył mu się słabszy moment i Tsitsipas natychmiast odrobił straty.

W pierwszej odsłonie Polak przede wszystkim dobrze serwował, starał się też grać agresywnie, choć momentami oddawał inicjatywę rywalowi. Ostatecznie wszystko rozstrzygnęło się dopiero w tiebreaku. Decydujący moment nastąpił przy stanie 3-3, gdy Tsitsipas wygrał przy podaniu Hurkacza jedną z najdłuższych wymian w meczu. Przewagi z rąk już nie wypuścił, zwyciężając 7:6(4).

Początek drugiego seta nie był dobry dla Polaka. Wrocławianin częściej się mylił, a efektem tego było przełamanie w trzecim gemie. Niedługo później Tsitsipas mógł prowadzić już 4:1, lecz tym razem nasz tenisista obronił się przed breakiem. W końcówce Hurkacz znów wrócił jednak na dobre tory. Podobnie jak w meczu z Nishikorim, w ostatniej chwili odrobił straty. W ósmym gemie nasz tenisista nie wykorzystał dwóch break pointów, ale gdy Grek serwował na zwycięstwo w meczu, znów zrobiło się 15-40. Także tym razem dwa break pointy nie przyniosły przelamania, Hurkacz agresywną grą wywalczył jednak jeszcze jedną okazję na breaka, a przy trzeciej okazji rywal popełnił wreszcie błąd.

Niewiele brakowało, aby powtórzył się scenariusz z pierwszego seta meczu z Nishikorim – Hurkacz utrzymał bowiem serwis, a po chwili miał piłkę setową, gdy świetnie minął będącego przy siatce rywala. Tsitsipasa przy setbolu uratował serwis, tenisista rozstawiony z numerem pięć utrzymał nerwy na wodzy i znów o wszystkim zdecydował tiebreak. Dodatkowa rozgrywka tym razem toczyła się pod dyktando Hurkacza – Grek popełniał błędy, a nasz tenisista był bardzo pewny i pozwolił rywalowi na zdobycie zaledwie jednego punktu.

Niestety, trzeci set zupełnie nie wyszedł tenisiście z Wrocławia. Przed rozpoczęciem partii Tsitsipas opuścił na chwilę kort, aby złapać nieco oddechu po przegranym tiebreaku i przyniosło to skutek. Hurkacz od początku popełniał sporo błędów, a rywal bez problemu je wykorzystywał. Efekt był natychmiastowy – Grek wygrywał gema za gemem i po kilkunastu minutach prowadził już 5:0. Polakowi udało się ugrać honorowego gema, ale w całym spotkaniu przegrał 6:7(4), 7:6(1), 1:6.

O finał Tsitsipas zagra z Gaelem Monfilsem. Francuz w trzech setach pokonał wcześniej Ricardasa Berankisa.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:
Stefanos Tsitsipas (Grecja, 5) – Hubert Hurkacz (Polska) 7:6(4), 6:7(1), 6:1

Acapulco. Trudny powrót Kubota i Melo

/ Kacper Kaczmarek , źródło: własne, foto: AFP

Rozstawieni z numerem 4 Łukasz Kubot i Marcelo Melo przegrali 6:7(4), 3:6 z meksykańsko-pakistańskim duetem Santiago Gonzalez/Aisam Ul Haq Qureshi i już w pierwszej rundzie pożegnali się z deblowymi zmaganiami w Acapulco. Dla polsko-brazylijskiej pary to dopiero drugi wspólny start w sezonie, a zarazem druga porażka.

Polak i Brazylijczyk powrócili do wspólnej rywalizacji przed dwoma tygodniami w Rotterdamie. Wcześniej z powodu kontuzji pleców Melo, Kubot musiał stworzyć tymczasową parę z Horacio Zeballosem, z którym dotarł m.in. do ćwierćfinału Australian Open. Powrót na korty nie przychodzi jednak Brazylijczykowi łatwo. W Holandii w parze z Kubotem przegrali już w pierwszej rundzie z duetem Ram/Salisbury, a w Acapulco pogromców znaleźli w parze Gonzalez/Quershi.

Polak i Brazylijczyk mimo utraty podania już w pierwszym gemie środowego spotkania mieli szansę na korzystne zakończenie pierwszej odsłony. W końcówce seta odrobili stratę przełamania i doprowadzili do piłki setowej przy serwisie przeciwników. Na jednej piłce setowej się jednak skończyło, a rozpędzeni rywale wyrównali stan rywalizacji.  O wyniku seta zadecydować musiał tie-break, w którym to meksykańsko-pakistańska para wyraźnie przeważała.

Przewagę z tie-breaka przeciwnicy szybko przerzucili na drugą odsłonę. Już w drugim gemie ponownie przełamali polsko-brazylijski duet i przewagę tę utrzymali do końca spotkania. W nagrodę zagrają w ćwierćfinale turnieju, w którym zmierzą się z braćmi Lopezami z Hiszpanii.

Dla Polaka i Brazylijczyka to już druga porażka w sezonie 2019. Szansę na poprawę bilansu Kubot i Melo będą mieli już w przyszłym tygodniu, kiedy czeka ich rywalizacja w Indian Wells. Impreza w Kalifornii będzie pierwszą w sezonie z cyklu ATP World Tour 1000. Polak i Brazylijczyk mają stamtąd dobre wspomnienia. W 2017 roku dotarli do finału, w którym dopiero po trzysetowej batalii polegli z duetem Klaasen/Ram.


Wyniki

Pierwsza runda debla:
S. Gonzalez, A.U.H. Qureshi (Meksyk, Pakistan, WC) – Ł. Kubot, M. Melo (Polska, Brazylia, 4) 7:6(4), 6:3

Acapulco. Niespodzianka! Nadal za burtą

/ Tomasz Górski , źródło: atpworldtour.com, foto: AFP

Już w drugiej rundzie z turniejem Mexicana Open 2019 pożegnał się Rafael Nadal. Hiszpan niespodziewanie przegrał w trzech setach z Nickiem Kyrgiosem. W ćwierćfinale są natomiast Zverev, Isner i Millman.

Pierwsza partia rywalizacji Nadala z Kyrgiosem nie wskazywała na nic nadzwyczajnego. Obaj tenisiści dobrze serwowali. Decydującym momentem seta okazał się szósty gem. Wówczas Hiszpan otrzymał jedyna okazję na przełamanie i od razu ją wykorzystał. Później pewnie zamknął partię.

Druga odsłona była już bardziej emocjonująca. W początkowej części szansę na break pointa dostał Australijczyk, ale obyło się bez odebrania serwisu. W dziewiątym gemie próbę odporności przeszedł Kyrgios, który zaczął gema od stanu 0:40. Łącznie obronił cztery piłki na przełamanie i ostatecznie doprowadził do tie breaka. Tam Nadal przespał początek i stracił aż pięć punktów z rzędu. Od stanu 0-5 wygrał dwa swoje serwisy, ale na więcej nie było już go stać. W meczu był już remis.

W trzecim secie kolejny raz musiał pokazać charakter zawodnik z Australii. Podczas szóstego gema znów przegrywał 0:40 przy podaniu. Ale ty razem także się podniósł z trudnej sytuacji. Obronił pięć piłek meczowych i dołożył pewny serwis. To w konsekwencji dało mu tie breaka. Ten od początku układał się po myśli faworta. Nadal prowadził już 6:3. Dwa punty przy podaniu przedłużyły szanse Kyrgiosa. Jak się okazało bardzo ważne punkty, bowiem udało się także zdobyć oczko returnem. Tym samy Australijczyk obronił trzy meczbole. W nagrodę po rozegraniu trzynastu puntów sam otrzymał piłkę meczową. I po ponad trzech godzinach walki na korcie zdołał ją wykorzystać i tym samym sprawić bardzo dużą niespodziankę w Acapulco. Elementy, które ułatwiły wygraną Kyrgiosowi to pewny serwis i znakomita skuteczność obrony break pointów (90%).

– Nadal jest bardzo groźny. Ja w tym roku męczyłem się grą, więc takie występ przeciwko numerowi jeden w turnieju jest dość wyjątkowy – powiedział Kyrgios. – Poziom tenisa, który dziś grałem był dobry. Moje ciało pozwoliło mi rywalizować, zostawiłem tu wszystko. To dla mnie ogromny zastrzyk pewności siebie – dodał.

Już szósty raz na korcie spotkał się Nadal z Kyrgiosem. Dziś trzecie zwycięstwo odniósł zawodnik z Australii, przy także trzech porażkach.

W ćwierćfinale rywalem Kyrgiosa będzie kolejny wielki zawodnik – Stan Wawrinka. Mecze tych panów zawsze dostarczają wielu, różnych emocji. A Szwajcar w drodze do tego meczy pokonał Steve’a Johnsona bez straty seta.

– To będzie niesamowicie trudne. Kolejny wielokrotny mistrz Grand Slam, który wie, jak wygrywać mecze – powiedział Kyrgios. Wygląda na to, że znowu wchodzi w formę. Jego jednoręki backhand jest jednym z najlepszych w tourze i jest świetnym rywalem – podsumował.

Po dwóch setach rywalizacji awans wywalczyli inni faworyci: Alexander Zverev, John Isner i John Millman. Ten ostatni stracił tylko dwa gemy w meczu w Peterem Gojowczykiem.

Do lekkich niespodzianek doszło w meczach Diego Schwartzmana i Francesa Tiafoe. Obaj rozstawieni tenisiści pożegnali się już z turnieje. Od Argentyńczyka lepszy okazał się Cameron Norrie, a Amerykanina wyrzucił rodak – Mackenzie McDonald.

Natomiast bez wychodzenia na kort w ćwierćfinale znalazł się Alex De Minaur, gdyż Feliciano Lopez oddał mecz walkowerem.
 


Wyniki

Druga runda singla:

Nick Kyrgios (Australia) – Rafael Nadal (Hiszpania, 1) 6:3, 6:7(2), 6:7(6)
Alexander Zverev (Niemcy, 2) – David Ferrer (Hiszpania, WC) 7:6(7), 6:1
John Isner (USA, 3) – Sam Querrey (USA) 6:4, 6:4
Cameron Norrie (Wielka Brytania) – Diego Schwartzman (Argentyna, 4) 7:6(5),4:6, 6:3
Alex De Minaur (Australia, 5) – Feliciano Lopez (Hiszpania)WO
Mackenzie McDonald (USA, SE) – Frances Tiafoe (USA, 6) 6:7(7), 7:5, 6:3
Stan Wawrinka (Szwajcaria) – Steve Johnson (USA, 7) 7:6(5), 6:4
John Millman (Australia, 8) – Peter Gojowczyk (Niemcy) 6:0, 6:2
 

Indian Wells. Del Potro nie stanie do walki o obronę tytułu!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Juan Martin del Potro rozegrał w obecnym sezonie jeden turniej i na razie nie wiadomo, kiedy ponownie zobaczymy go na korcie. Na pewno nie podczas BNP Paribas Open w Indian Wells. Argentyńczyk zrezygnował z rywalizacji w tym turnieju, co musiało być wyjątkowo trudną decyzję. W zeszłym roku wygrał bowiem tę prestiżową imprezę.

Del Potro aktualnie zajmuje czwarte miejsce w rankingu ATP, ale już niedługo spadnie pod koniec pierwszej dziesiątki. Z jego konta ubędzie bowiem aż 1500 punktów – 500 za turniej w Acapulco i 1000 za turniej w Indian Wells. Argentyńczyk wygrał obie te imprezy w zeszłym sezonie, a obecnie stan zdrowia nie pozwala mu stanąć do walki o obronę punktów. 

30-letni tenisista z Tandil opublikował specjalne oświadczenie, w którym wytłumaczył się kibicom z podjętej decyzji. Napisał, że w sprawie problemów z kolanem konsultował się z różnymi spcejalistami i na ich podstawie wraz ze sztabem podjął decyzję o dalszej regeneracji. Jeśli leczenie będzie przebiegać pomyślnie, del Potro zobaczymy na korcie w drugiej połowie marca, podczas zawodów w Miami. Tam też będzie miał sporo punktów do obrony, ponieważ w 2018 roku dotarł do półfinału.

Argentyńczyk nabawił się kontuzji kolana w październiku ubiegłego roku. Specjaliści od początku przewidywali, że może czekać go nawet półroczna przerwa. Del Potro zaskakująco szybko doszedł jednak do siebie i wystartował w małym turnieju w Delray Beach, gdzie zdołał nawet wygrać jeden mecz. Radość z powrotu do rywaliazacji okazała się jednak przedwczesna. Dla turniejów w Acapulco i Indian Wells nieobecność del Potro to olbrzymia strata. Podobnie jak dla tysięcy kibiców na całym świecie.