Rotterdam. Wawrinka i Monfils o tytuł

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Kei Nishikori przegrał decydującego seta pierwszy raz w tym roku. Na drodze Japończyka do drugiego finału w sezonie stanął Stan Wawrinka. W meczu o mistrzostwo ABN AMRO World Tennis Tournament 2019 Szwajcar zmierzy się z Gaelem Monfilsem, który przerwał zwycięską passę Daniiła Miedwiediewa.

Stan Wawrinka pokazał, że wraca do wielkiej formy po dwóch operacjach kolana. Szwajcar awansował do pierwszego finału od Roland Garros 2017. W sobotnim półfinale w trzech setach pokonał Keia Nishikoriego.

Początek spotkania zdecydowanie należał do tenisisty z Lozanny, który wyszedł na prowadzenie 4:0. Wawrinka grał praktycznie bezbłędnie, wywierał presję na rywalu, a Nishikori nie mógł znaleźć swojego rytmu. Japończyk odrobił częściowo straty, ale na niewiele się to zdało, gdyż w ostatnim gemie trzeci raz oddał podanie i to Wawrinka zapisał partię otwarcia na swoje konto.

Z kolei druga odsłona to odwrócenie sytuacji. Zawodnik rozstawiony z „1” wyszedł na prowadzenie 4:0 i to on dominował na korcie. Szwajcar zmniejszył straty do jednego gema, ale przy stanie 5:4 Nishikori był bezbłędny i pewnie zakończył seta.

Decydująca partia była inna niż dwie poprzednie. Tenisiści pilnowali swoich gemów serwisowych i gra była wyrównana z obu stron. Jednak kiedy Japończyk miał podawać, by pozostać w meczu, przytrafiła mu się chwila słabości, którą wykorzystał przeciwnik. Wawrinka posłał dwa winnery w decydującym momencie i mógł świętować awans do finału.
W niedzielnym pojedynku o triumf w tegorocznej edycji ABN AMRO World Tennis Tournament trzykrotny mistrz wielkoszlemowy zmierzy się z Gaelem Monfilsem. Francuz przerwał serię ośmiu wygranych z rzędu przez Daniiła Miedwiediewa.

To był dla Rosjanina 9. mecz w ostatnich 14 dniach w 3 różnych krajach. W końcówce spotkania dało się zauważyć jego zmęczenie, czemu nie sposób się dziwić. Monfils z kolei kontynuuje solidną grę. W poprzednim tygodniu dotarł do półfinału Sofia Open, gdzie przegrał właśnie z Miedwiediewem. Tym razem wyciągnął wnioski z porażki i się zrewanżował.

Monfils jest pierwszym zawodnikiem spoza Top 30, który okazał się lepszy od moskwianina od połowy września. Miedwiediew przegrał też pierwszy pojedynek w tym roku z tenisistą spoza Top 10.

Paryżanin powalczy w niedzielę o 8. tytuł w karierze, z kolei Szwajcar stanie przed szansą zdobycia 17. trofeum. W bezpośrednich starciach prowadzi Wawrinka 3:2, jednak ich ostatnie spotkanie miało miejsce w 2017 roku podczas Roland Garros.


Wyniki

Półfinały singla:

Stan Wawrinka (Szwajcaria, WC) – Kei Nishikori (Japonia, 1) 6:2, 4:6, 6:4
Gael Monfils (Francja) – Daniił Miedwiediew (Rosja, 5) 4:6, 6:3, 6:4

Doha. Najcenniejszy skalp Mertens

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Elise Merten zwyciężyła w turnieju Qatar Total Open. Belgijka w drodze po największy w karierze tytuł pokonała trzy zawodniczki z czołowej dziesiątki rankingu. W sobotnim finale okazała się lepsza od Simony Halep.

W pierwszej partii wyrównana walka toczyła się do wyniku 3:3. Od tego momentu kontrolę nad przebiegiem gry przejęła turniejowa „jedynka”. Ubiegłoroczna mistrzyni Roland Garros wygrała 18 punktów z rzędu, co pozwoliło jej wygrać pierwszą odsłonę meczu, a w drugiej objąć prowadzenie 2:0. Rodaczka Kim Clijsters nie zamierzała się jednak poddawać i odrobiła stratę. O losach drugiego seta zadecydowało przełamanie, które Mertens zapisała na swoim koncie w dziewiątym gemie.

Reprezentantka Belgii poszła za ciosem i odskoczyła na 2:0 w decydującej partii. Halep zdołała jeszcze odrobić stratę przełamania, ale cztery z pięciu ostatnich gemów wygrała 23-latka urodzona w Leuven, która po 2 godzinach i 13 minutach walki mogła wznieść ręce w geście triumfu.

W sobotę Elise Mertens zdobyła piąty tytuł w karierze, ale pierwszy rangi Premier.
 


Wyniki

Finał singla
Elise Mertens (Belgia) – Simona Halep (Rumunia, 1) 3:6 6:4 6:4
 

Monastyr. Leśniak zagra o tytuł

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: facebook.com/mistrzostwapolskiwtenisie

Marta Leśniak awansowała do finału imprezy z cyklu ITF z pulą nagród 15 tysięcy dolarów. W sobotę Polka potrzebowała zaledwie 56 minut, żeby rozprawić się z Cristiną Ene.

Wrocławianka dobrze rozpoczęła spotkanie i szybko odskoczyła na 4:1 z przewagą podwójnego przełamania. W szóstym gemie Rumunka zdołała odrobić stratę jednego „breaka”, ale po chwili ponownie straciła podanie i 30-latka z Dolnego Śląska pewnie objęła prowadzenie 1:0 w meczu. W drugiej odsłonie pojedynku reprezentantka Polski ani razu nie musiała nawet bronić się przed stratą podania, a sama wykorzystała wszystkie trzy okazje na przełamanie i ani przez chwilę niezagrożona zapewniła sobie miejsce w finale.

Marta Leśniak o tytuł zagra z rozstawioną z numerem 1 Andreą Garcią Lazaro, która w trzech setach pokonała Marie Temin. Polka będzie miała okazję, żeby zrewanżować się zawodniczce z Półwyspu Iberyjskiego za półfinałową porażkę w grze podwójnej. W piątek tenisistka z Wrocławia i Magdalena Hędrzak przegrały 4:6 4:6 z Hiszpanką i Despiną Papamichail.
 


Wyniki

Półfinał singla
Marta Leśniak (Polska) – Cristina Ene (Rumunia, 8) 6:2 6:1
 

Dubaj. Fręch trafiła na Kastakinę, Jastremska na Muguruzę

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Magdalena Fręch przebrnęła przed dwustopniowe eliminacje w Dubaju i w 1. rundzie turnieju głównego zmierzy się z Darią Kasatkiną. Obie zawodniczki brały udział w niedawnym turnieju Pucharu Federacji w Zielonej Górze. Mimo że w jego trakcie doszło do starcia Polski z Rosją, Fręch i Kastakina nie stanęły naprzeciw siebie. 

Polka i Rosjanka na początku sezonu nie spisywały się dobrze. Szybko żegnały się z kolejnymi turniejami. Zawody w Dubają dla obydwu mogą okazać się przełomowe. Dla Fręch po części już takimi są. 21-latka z Łodzi po raz pierwszy w 2019 roku zagra w turnieju głównym imprezy WTA. I to nie byle jakiej, bo zawody w Dubaju mają rangę WTA Premier 5. To sprawia, że na starcie pojawiło się mnóstwo znanych nazwisk. Z czołowej dziesiątki rankingu WTA brakuje tylko Sloane Stephens. 

Do niedawna w tym elitarnym gronie znajdowała się również Daria Kasatkina. W obecnym sezonie Rosjanka nie wygrała jeszcze jednak ani jednego spotkania o punkty (jedynie zwycięstwo z Dunką Karen Barritzą w Pucharze Federacji), dlatego obecnie notowana jest nieco niżej, na 14. miejscu. W Dubaju wystąpi jednak z numerem jedenastym. Biorąc pod uwagę, że osiem najwyżej rozstawionych zawodniczek ma w pierwszej rundzie ,,wolny los", Kasatkina jest jedną z wyżej notowanych tenisistek, które rozpoczną zmagania od tej fazy rywalizacji. Nie dziwi więc, że organizatorzy zaplanowali jej spotkanie z naszą reprezenantką na kort centralny. Co więcej, w zeszłym roku Kastakina dotarła w Dubaju aż do finału. Polka i Rosjanka wyjdą na kort w niedzielę około godziny 13.

W sesji wieczornej pierwszego dnia turnieju głównego dojdzie natomiast do pojedynku Garbine Muguruzy z Dajaną Jastremską. Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa z pewnością marzy o rewanżu, ponieważ na przestrzeni ostatnich miesięcy dwukrotnie przegrała 0:2 ze wschodzącą gwiazdą tenisa z Ukrainy. Inne ciekawe pary 1. rundy utworzyły Caroline Wozniacki i Samantha Stosur oraz Sara Errani i Camila Giorgi. 

Dubaj. Fręch przebrnęła przez eliminacje!

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Magdalena Fręch po raz pierwszy w tym sezonie zagra w turnieju głównym imprezy WTA! Będzie to skok na głęboką wodę, ponieważ zawody w Dubaju należą do jednych z najlepiej obsadzonych. Na stracie zameldowało się dziewieć zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu WTA, z liderką Naomi Osaką na czele.

21-latka z Łodzi przeszła przez dwustopniowe kwalifikacje. Najpierw pokonała 6:3, 6:1 znaną z występów w deblu Dariję Jurak, a w bezpośredniej walce o awans do turnieju głównego wygrała 4:6, 6:3, 6:1 z Misaki Doi. Zwycięstwo nad Japonką jest wyjątkowo cenne. Niespełna trzy lata temu Doi była 30. rakietą świata. Obecnie wiedzie jej się gorzej, ale wciąż zajmuje znacznie wyższą pozycję w rankingu od Fręch.

Polka nie przestraszyła się jednak wyżej notowanej i bardziej doświadczonej przeciwniczki. Rozpoczęła pojedynek od przełamania i po kilkunastu minutach gry prowadziła nawet 3:1. Japonka zdołała jednak odrobić straty i wygrać pierwszą partię 6:4. Były to dla niej jedynie miłe złego początki. W kolejnych dwóch setach ugrała bowiem zaledwie cztery gemy. Dominację Fręch najlepiej oddaje fakt, że od stanu 4:3 w drugiej odsłonie rywalizacji potrafiła wygrać siedem gemów z rzędu, w ten sposób niemal zapewniając sobie zwycięstwo w całym meczu. Nasza reprezenantka niedługo później postawiła przysłowiową kropkę nad ,,i", wygrywając 4:6, 6:3 6:1 w dwie godziny i osiem minut.

W drabince turnieju głównego znajdzie się miejsce dla 56 zawodniczek. Jedyną Polką, która weźmie udział w zawodach będzie Magdalena Fręch. Polka może zostać dolosowana m.in. do Jeleny Ostapenko, Dominiki Cibulkovej czy Belindy Bencic. Osiem najwyżej rozstawionych zawodniczek w 1. rundzie będzie mieć ,,wolny los". 


Wyniki

Druga runda eliminacji:
Magdalena Fręch (Polska) – Misaki Doi (Japonia, 14) 4:6, 6:3, 6:1

Nowy Jork. Amerykańscy giganci kontra kanadyjski rodzynek

/ Kacper Kaczmarek , źródło: własne, foto: AFP

Bez straty seta do półfinału turnieju ATP w Nowym Jorku awansował John Isner. Rozstawiony z numerem jeden Amerykanin nie dał szans w ćwierćfinale Australijczykowi Jordanowi Thomsonowi i w pojedynku decydującym o składzie finału zmierzy się z rodakiem Reillym Opelką. Dla Isnera będzie to szansa rewanżu za porażkę w pierwszej rundzie tegorocznego Australian Open.

Najwyżej rozstawiony w zawodach Isner idzie jak burza przez kolejne rundy turnieju. Po pokonaniu Bernarda Tomicia w 1/8 finału, Amerykanin wziął na rozkład kolejnego z Australijczyków – Jordana Thompsona, któremu w ćwierćfinale oddał zaledwie 5 gemów. Z 24-latkiem z Sydney mierzył się po raz drugi w karierze i po raz drugi wygrał. Przed dwoma laty podczas Rolanda Garrosa Amerykanin oddał jednak jedną partię znacznie mniej utytułowanemu koledze, tym razem taryfy ulgowej nie było. Panowie spędzili na korcie nieco ponad godzinę, po czym Isner triumfował 6:4, 6:1.

Isner stoi przed szansą awansu do swojego 29. finału w profesjonalnej karierze. Ostatnią przeszkodą na jego drodze, by zagrać o zwycięstwo w Nowym Jorku będzie inny z Amerykanów – Reilly Opelka. Mierzący 213 cm tenisista także w dwóch setach uporał się w ćwierćfinale z Hiszpanem Guillermo Garcią Lopezem, dzięki czemu stanie przed szansą awansu do pierwszego finału w karierze. Zadanie, którego go czeka, nie będzie należało do najłatwiejszych, ale w przeszłości Opelka potrafił pokonać znacznie bardziej doświadczonego rywala. W serwisowej batalii podczas tegorocznego Australian Open młodszy z Amerykanów triumfował wówczas 7:6, 7:6, 6:7, 7:6 i wyrównał na 1-1 stosunek pojedynków z Isnerem.

Drugą półfinałową parę w Nowym Jorku stworzą kolejny z „amerykańskich wieżowców” Sam Querrey i kanadyjski kwalifikant Brayden Schnur. Obaj rozegrali w ćwierćfinale trzysetowe pojedynki – Querrey z Tajwańczykiem Jasonem Jungiem, a Schnur z Włochem Paolo Lorenzim. Lorenzi w tie-breaku drugiego seta był o dwie piłki od końcowego triumfu. W decydującym momencie więcej zimnej krwi zachował jednak 23-latek z Kanady, który zgarnął drugą odsłonę i dopełnił dzieła w trzeciej.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:
John Isner (USA, 1) – Jordan Thompson (Australia, 7) 6:4, 6:1
Reilly Opelka (USA) – Guillermo Garcia Lopez (Hiszpania) 6:3, 6:4
Brayden Schnurr (Kanada, Q) – Paolo Lorenzi (Włochy) 6:7(7), 7:6(5), 7:5
Sam Querrey (USA, 6) – Jason Jung (Tajwan) 6:3, 3:6, 6:3

 

Buenos Aires. Faworyci zgodnie z planem

/ Tomasz Górski , źródło: atpworldtour.comv, foto: AFP

Dominic Thiem wygrał z Pablo Cuevasem w trzech setach i zameldował się w półfinale Argentina Open 2019. O prawo gry w finale powalczą także Diego Schwartzman, Marco Cecchinato oraz Guido Pella.

Dominic Thiem, rozstawiony z numerem jeden, słabo rozpoczął spotkanie z Pablo Cuevasem. Austriak w przeciętnym stylu przegrał premierową partię 4:6. W drugiej faworyt prowadził już 5:2, ale łatwo partii na swoje konto nie zapisał. Thiem stracił serwis i wszystko szło w kierunku tie breaka. Jednak w dziesiątym gemie Urugwajczyka zawiodło podanie, które stracił w sześciu punktach.

W decydującym secie Thiem szybko objął prowadzenie 3:0. Następnie spokojnie obaj zawodnicy utrzymywali serwis. Nie było już więcej okazji na przełamania, a co za tym idzie Austriak po blisko dwóch godzinach zameldował się w półfinale. Było to piąte spotkanie obu tenisistów i trzecia wygrana wyżej notowanego zawodnika.

Kolejnym rywalem Thiema będzie Diego Schwartzman. Argentyńczyk potrzebował siedemdziesięciu czterech minut aby pokonać Alberta Ramosa. W pierwszej partii Schwartzman triumfował 6:1, a w kolejnej po dwunastu rozegranych gemach. W trzecim meczu, trzeci raz lepszym od Hiszpana był zawodnik z Ameryki Południowej.

Drugą parę półfinałową stworzyli Marco Cecchinato i Guido Pella. Włoch okazał się lepszy od innego Hiszpana – Roberto Carballesa Baeny. Dla zawodnika z Półwyspu Apenińskigo to szósty półfinał turnieju ATP w karierze. Natomiast Argentyńczyk po bardzo zaciętym spotkaniu wyrzucił z turnieju Jaume Munara. Pierwsze dwie odsłony kończyły się w tie breakach. Dopiero w decydującym secie przewagę potwierdził przedstawiciel gospodarzy, który wygrał 6:1.
 


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Dominic Thiem (Austria, 1) – Pablo Cuevas (Urugwaj) 4:6, 6:4, 6:3
Marco Cecchinato (Włochy, 3) – Roberto Carballes Baena (Hiszpania)7:6(3), 6:4
Diego Schwartzman (Argentyna, 4) – Albert Ramos (Hiszpania) 6:1, 7:5
Guido Pella (Argentyna) – Jaume Munar (Hiszpania) 6:7(3), 7:6(9), 6:1
 

Rotterdam. Miedwiediew odprawił Tsongę

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Daniił Miedwiediew przedłużył zwycięską passę, kończąc tym samym serię wygranych meczów Jo-Wilfrieda Tsongi. Z kolei Stan Wawrinka rozegrał kolejny świetny pojedynek i wyeliminował Denisa Shapovalova. Do półfinału awansowali też Kei Nishikori i Gael Monfils.

Mimo że wszystkie spotkania ćwierćfinałowe zakończyły się w dwóch setach, to emocji i dobrego tenisa nie brakowało. W starciu młodości i doświadczenia był remis. Daniił Miedwiediew pokonał Jo-Wilfrieda Tsongę, natomiast Stan Wawrinka odprawił Denisa Shapovalova.

Rosjanin i Francuz w ostatnim czasie imponowali formą. Tsonga wygrał turniej w Montpellier, z kolei Miedwiediew triumfował w Sofia Open. W piątek któryś z nich musiał zakończyć zwycięską passę i był to tenisista z Le Mans.

Moskwianin od początku spotkania był niezwykle skuteczny. Grał solidnie i wywierał presję na rywalu, co pozwoliło przełamać go w pierwszym gemie. Przewagi tej nie stracił do końca seta, choć Tsonga walczył, by wyrównać wynik. Rosjanin był jednak „nietykalny” przy swoim podaniu i zwyciężył 6:4.

Początek drugiej odsłony należał do finalisty Australian Open 2008. Miał on szanse, by odebrać serwis rywalowi, ale w kluczowych momentach Miedwiediew radził sobie bez zarzutów. Rosjanin znowu przejął inicjatywę i dominował na korcie, Tsonga popisywał się świetnymi zagraniami przy siatce, ale to było za mało na tak dysponowanego przeciwnika, który rewelacyjnie spisywał się w defensywie. Miedwiediew przełamał w piątym i siódmym gemie, i po godzinie i 34 minutach zameldował się w półfinale.

Tam zmierzy się z rodakiem Tsongi Gaelem Monfilsem. Francuz gładko pokonał Damira Dżumhura. Bośniak zdobył zaledwie trzy gemy.

Z kolei w drugim półfinale zmierzą się Kei Nishikori i Stan Wawrinka. Japończyk okazał się lepszy od Martona Fucsovicsa. Tenisista rozstawiony z „1” zaprezentował solidny tenis, moment słabości miał tylko na początku drugiej partii, kiedy to Węgier prowadził 2:0. Nishikori odzyskał jednak koncentrację i zdobył sześć gemów z rzędu, meldując się w najlepszej „czwórce” turnieju.

Stan Wawrinka natomiast nie zwalnia tempa, po pokonaniu Milosa Raonica, w piątek wyeliminował kolejnego Kanadyjczyka. Denis Shapovalov nie oddał meczu bez walki, choć przy tak dysponowanym Szwajcarze było bardzo trudno. Wawrinka mógł zakończyć spotkanie wcześniej, gdyż w drugim secie prowadził już 4:1, ale Kanadyjczyk rozpoczął pogoń, odrobił straty i doprowadził do tie-breaka. Tam jednak tenisista z Lozanny przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść i awansował do pierwszego półfinału w tym roku.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Kei Nishikori (Japonia, 1) – Marton Fucsovics (Węgry) 6:3, 6:2
Daniił Miedwiediew (Rosja, 5) – Jo-Wilfried Tsonga (Francja) 6:4, 6:2
Stan Wawrinka (Szwajcaria, WC) – Denis Shapovalov (Kanada, 10) 6:4, 7:6 (4)
Gael Monfils (Francja) – Damir Dżumhur (Bośnia i Hercegowina) 6:2, 6:1