Dubaj. Zwycięski powrót Federera, Raonic za burtą

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Roger Federer w Dubaju notuje pierwszy występ od Australian Open. Na Szwajcar początek w trzech setach pokonał Philippa Kohlschreibera. Poza turniejem są już rozstawieni – Milos Raonic i Karen Chaczanow.

Powrót Rogera Federera był głównym wydarzeniem pierwszego dnia zawodów ATP 500 w Dubaju. Rozstawiony z numerem dwa Szwajcar mierzył się z Philippem Kohlschreiberem – było to już czternaste oficjalne spotkanie obu tenisistów, ale Niemiec jeszcze nigdy nie wygrał. Federer zaczął spotkanie w najlepszy możliwy sposób. Od razu wywalczył przełamanie i to wystarczyło, aby w partii otwarcia wygrał 6:4.

W drugiej odsłonie to Kohlschreiber okazał się lepszy – zaczął seta od prowadzenia 3:0. Szwajcar odrobił stratę breaka, lecz po chwili po raz kolejny stracił podanie. Strat odrobić nie zdołał, mimo że w ostatnim gemie miał jeszcze trzy break pointy. W trzeciej odsłonie turniejowy numer dwa okazał się już jednak zdecydowanie lepszy, dwukrotnie przełamując rywala i zwyciężając 6:4, 3:6, 6:1.

W drugiej rundzie Federer zagra z kolejnym dobrym znajomym – Fernando Verdasco. Hiszpan na początek wyeliminował Thomasa Fabbiano, choć początek nie był dla niego dobry. Skończyło się jednak na wyniku 3:6, 6:3, 6:2 na korzyść 36-latka. Z Federerem grali już 14 razy i 13-krotnie lepszy okazał się Szwajcar.

W pierwszym dniu turnieju nie brakowało niespodzianek. Za burtą jest już bowiem dwóch rozstawionych tenisistów. Karen Chaczanow początku sezonu nie może zaliczyć do udanych, ale raczej niewielu spodziewało się, że z Nikołozem Basilaszwilim ugra zaledwie pięć gemów. Największym zaskoczeniem jest porażka Milosa Raonica – Kanadyjczyk po ponad dwóch godzinach walki musiał uznać wyższość Jana-Lennarda Struffa.

W drugiej rundzie zameldowali się również Marton Fucsovics i Roberto Bautista Agut. Pierwszy pokonał Damira Dżumhura, drugi grającego z "dziką kartką" Ramkumara Ramanathana. Węgier zmierzy się teraz ze Struffem, a Hiszpan zagra z Basilaszwilim.

Na wtorek zaplanowano pozostałe mecze pierwszej rundy singla. Drugi pojedynek na korcie numer trzy (około 13:00) czasu polskiego to starcie Huberta Hurkacza z Corentinem Moutetem. Na korcie centralnym najciekawiej zapowiadają się spotkania Benoita Paire’a z Keiem Nishikorim i Marina Czilicia z Gaelem Monfilsem.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Roger Federer (Szwajcaria, 2) – Philipp Kohlschreiber (Niemcy) 6:4, 3:6, 6:1
Nikołoz Basilaszwili (Gruzja) – Karen Chaczanow (Rosja, 4) 6:4, 6:1
Jan-Lennard Struff (Niemcy) – Milos Raonic (Kanada, 7) 6:4, 5:7, 6:4
Roberto Bautista Agut (Hiszpania) – Ramkumar Ramanathan (Indie, WC) 6:4, 6:3
Marton Fucsovics (Węgry) – Damir Dżumhur (Bośnia i Hercegowina) 6:1, 7:6(5)
Fernando Verdasco (Hiszpania) – Thomas Fabbiano (Włochy, Q) 3:6, 6:3, 6:2

 

Ranking WTA. Powrót Bencic do Top 25

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Belinda Bencic, po spektakularnym triumfie w Dubai Duty Free Tennis Championships, awansowała o 22 pozycje. Z kolei Petra Kvitova ponownie zameldowała się w Top 3, a Iga Świątek zanotowała najwyższy ranking w karierze.

To był wyśmienity tydzień w wykonaniu Belindy Bencic. Szwajcarka pokonała w drodze po tytuł w Dubaju cztery zawodniczki z Top 10 – Arynę Sabałenkę, Simonę Halep, Elinę Switolinę i Petrę Kvitovą. Dzięki temu rodaczka Federera awansowała o 22 oczka i zajmuje obecnie 23. miejsce w rankingu. Tak wysoko Bencic nie była od sierpnia 2016 roku.

Z kolei finalistka Dubai Duty Free Tennis Championships Petra Kvitova, mimo przegranej, powróciła na 3. lokatę, zamieniając się miejscami ze Sloane Stephens. Poza tym, w Top 10 nastąpiła jeszcze jedna zmiana. Kiki Bertens wyprzedziła Angelique Kerber. Tym samym Holenderka jest aktualnie 7. tenisistką na świecie. To „życiowy” ranking Bertens.

Autorką znaczącego awansu była też Marketa Vondrousova. Czeszka dotarła do finału w Hungarian Ladies Open, gdzie została pokonana przez Alison van Uytvanck. Mimo porażki w ostatnim meczu, Vondrousova zanotowała marsz w górę o 19 oczek, co uplasowało ją na 62. miejscu.

Iga Świątek z kolei zajmuje już 126. lokatę, najwyższą w karierze. Awans o 14 pozycji zawdzięcza dobremu występowi w Budapeszcie.

Ranking ATP. Kamienie milowe Dżjere i Albota

/ Dominika Opala , źródło: własne, foto: AFP

Laslo Dżjere i Radu Albot dokonali w ubiegłym tygodniu przełomu w swoich karierach, co ma odzwierciedlenie także w najnowszym notowaniu tenisistów. Z kolei Stefanos Tsitsipas jest już o krok od Top 10.

Miniony tydzień był pełen niespodzianek w męskim tenisie. Laslo Dżjere i Radu Albot sięgnęli po pierwsze trofea w karierze w turniejach z cyklu ATP Tour. Serb wygrał imprezę w Rio de Janeiro i dzięki temu zyskał 500 punktów do rankingu. To pozwoliło mu na ogromy skok w klasyfikacji (53 oczka w górę) i aktualnie jest 37. zawodnikiem na świecie. To najlepsza pozycja Dżjere w dotychczasowej karierze.

Z kolei Mołdawianin triumfował w Delray Beach Open, co poskutkowało awansem o 30 miejsc. Tym samym Albot plasuje się obecnie na 52. pozycji, najwyżej w karierze.

Trzecim niepokonanym w ubiegłym tygodniu był Stefanos Tsitsipas. Grek wygrał turniej w Marsylii i zapewniło mu to poprawę miejsca z 12. na 11. To „życiowy” ranking ateńczyka, który jest już o krok od Top 10.

Innymi tenisistami, którzy mogą się pochwalić najlepszą lokatą w karierze są też m.in. Michaił Kukuszkin (39 ATP), Felix Auger-Aliassime (60 ATP) czy Mackenzie McDonald (71 ATP).

Pierwsza „dziesiątka” pozostaje bez zmian. Co ciekawe, Roger Federer i Kei Nishikori będą walczyć o powrót do Top 4 w rozpoczynającym się turnieju w Dubaju. Aby tak się stało muszą zdobyć tytuł. Jest to o tyle ważne, że awans do najlepszej „czwórki” zapewni rozstawienie podczas BNP Paribas Open w Indian Wells.

Jeśli chodzi o Polaków, to nie nastąpiły wielkie zmiany. Hubert Hurkacz zajmuje 77. miejsce (skok o jedno oczko), natomiast Kamil Majchrzak pozostał na 158. pozycji.

Indian Wells. Majchrzak zagra w challengerze

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Zanim w Indian Wells zostaną rozegrane jedne z największych turniejów ATP i WTA, na tamtejszych kortach odbędą się dwa challengery. Wśród mężczyzn zaprezentuje się Kamil Majchrzak.

Już w przyszłym tygodniu w Indian Wells pojawią się najlepsi tenisiści i tenisistki świata, aby rywalizować o spore pieniądze i punkty do rankingów WTA oraz ATP. Zanim to nastąpi, na tamtejszych kortach rozgrywane są turnieje niższej rangi – męski i kobiecy challenger.

Wśród pań nie mamy żadnej Polki w głównej drabince singla, lecz u mężczyzn zaprezentuje się Kamil Majchrzak. Polak notowany jest w połowie drugiej setki, co nie pozwoliło mu znaleźć się wśród rozstawionych tenisistów, ale bez problemu dało miejsce w głównej drabince.

Nasz tenisista rozpocznie więc zmagania od pierwszej rundy (szesnastu rozstawionych graczy ma w niej "wolny los"), a w niej już w poniedziałkową noc zmierzy się z Darianem Kingiem. Reprezentant Barbadosu notowany jest nieco niżej od Majchrzaka, lecz początek sezonu ma bardzo dobry – zanotował już finał i półfinał w innych amerykańskich challengerach. Obaj jeszcze nigdy ze sobą nie grali.

Jeśli Majchrzak pokona Kinga, w drugiej rundzie zmierzy się z rozstawionym z numerem dwanaście Miomirem Kecmanoviciem. 19-letni Serb na początku sezonu z dobrej strony pokazał się w Brisbane i Australian Open, lecz potem nieco obniżył loty. W ewentualnej trzeciej rundzie może czekać Yannick Maden, a w ćwierćfinale turniejowa "jedynka", Kyle Edmund.

Delray Beach. Albot tworzy historię

/ Jakub Karbownik , źródło: własne, foto: AFP

Radu Albot pokonał 3:6, 6:3, 7:6(7) Daniela Evansa w rozgrywanym na raty finale Delray Beach Open 2019. Spotkanie zostało przerwanie na blisko godzinę z powodu opadów deszczu, ale to nie przeszkodziło Mołdawianinowi sięgnąć po pierwszy tytuł.

Dotychczas najlepszym wynikiem Albota, który w poniedziałek po raz pierwszy w karierze awansuje do top 60 rankingu ATP, był półfinał turnieju głównego cyklu. Dwukrotnie dochodził do tego etapu rywalizacji i za każdym razem wygrywał jedynie cztery gemy. Niedzielny pojedynek był debiutem Albota w finale. Premierowy występ w meczu o tytuł może uznać za wyjątkowo udany. Broniąc po drodze trzech piłek meczowych, został pierwszym reprezentantem swojego kraju z tytułem w turnieju tej rangi.

To jest niesamowite. Pracujesz ciężko przez całe życie, by sięgnąć po tytuł mistrzowski. To niesamowite, trudne do opisania uczucie – przyznał na pomeczowej konferencji Albot, którego w Delrach Beach wspierał Roman Borvanov, najlepszy przed Albotem mołdawski tenisista.
 
Evans miał szansę zostać pierwszym kwalifikantem, który sięgnie po tytuł w Delrach Beach od 2013, gdy dokonał tego Ernest Gulbis, i pierwszym brytyjskim mistrzem imprezy w 27-letniej historii.

Radu zaprezentował bardzo dobry tenis w najważniejszych momentach spotkania. Trochę nie dopisało mi szczęście, że przegrałem w tie-breaku trzeciego seta, mając trzy piłki meczowe, ale naprawdę niewiele mi zabrakło, aby dziś się cieszyć ze zwycięstwa – przyznał na pomeczowej konferencji Evans.


Wyniki

Finał singla:
Radu Albot (Mołdawia) – Daniel Evans (Wielka Brytania, Q) 3:6, 6:3, 7:6(7)

Rio de Janeiro. Dżjere z historycznym tytułem

/ Tomasz Górski , źródło: atpworldtour.com, foto: AFP

Laslo Dżjere najlepszy w szóstej edycji Rio Open. Serb pokonał w finale Felixa Augera-Aliassime 6:3, 7:5. Warto zaznaczyć, że obaj tenisiści debiutowali w meczu o tytuł.

W finale turnieju Rio Open 2019 o randze ATP 500 spotkało się dwóch zawodników, którzy jeszcze nigdy nie zagrali o tytuł. Laslo Dżjer do tej pory miał tylko trzy półfinały na koncie ale niższej rangi. Z drugiej strony rekordem Felixa Augera-Aliassime do wczoraj był ćwierćfinał. A w Rio awansował do półfinału i ostatecznie do meczu o tytuł. W brazylijskim turnieju obaj byli nierozstawieni i trafili do różnych biegunów drabinki. Już w pierwszej rundzie Serb odesłał do domu turniejową „jedynkę” Dominica Thiema. Gorszy nie był Kanadyjczyk, który pokonał rozstawionego z numerem dwa Fabio Fogniniego. Do finału Dżjere nie stracił nawet seta, natomiast Auger-Aliassime tylko w półfinale oddał partię Pablo Cuevasowi.

Debiutancki mecz o tytuł dla obu tenisistów lepiej zaczął Dżjere. Już w premierowym gemie przełamał serwis rywala. Jednak po chwili Kanadyjczyk odrobił straty w pięciu punktach. Przez całą premierową partię było widać nerwowość, którą potwierdza duża liczba przełamań. Ostatecznie aż cztery break pointy wywalczył Serb i to on wyszedł na prowadzenie w meczu.

W drugą odsłonę lepiej wszedł zawodnik z Ameryki Północnej. Potwierdził to szybkim przełamaniem. Wydawało się, że kontroluje przebieg gry, jednak w szóstym, zaciętym gemie nie zdołał obronić serwisu. Sytuacja podążała w kierunku tie breaka. Ale ostatecznie nie doszło do trzynastego gema. Przy stanie 6:5 dla Dżjera, Kanadyjczyk nie utrzymał serwisu. Bronił się długo, ale przy piątej piłce meczowej nie udało się już zatrzymać Serba. Finałowe starcie trwało dwie godziny.

Za historyczne zwycięstwo w Rio Dżjere dopisze do rankingu ATP 500 punktów oraz zasili portfel o 343 tys. Dolarów. Natomiast za udział w meczu o tytuł Kanadyjczyk otrzyma 300 punktów i 154 tys. Dolarów. Dla Augera-Aliassime mimo porażki był to znakomity turniej. Osiemnastolatek stał się najmłodszym uczestnikiem finału turnieju rangi ATP 500 w historii.

Było to premierowe spotkanie obu tenisistów. W najbliższym tygodniu zarówno Dżjere jak i Auger-Aliassime zagrają w Sao Paulo. Teoretycznie w ćwierćfinale tego turnieju będą mogli się spotkać ponownie. Ale czy do tego dojdzie? Przekonamy się w ciągu najbliższych dni.
 


Wyniki

Finał singla:

Laslo Dżjere (Serbia) – Felix Auger-Alliassime (Kanada, WC) 6:3, 7:5