Ranking ATP. Hurkacz coraz bliżej Top 50, awans Kubota

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Dzięki znakomitemu występowi podczas BNP Paribas Open, Hubert Hurkacz awansował na 54. miejsce w rankingu. Z kolei Dominic Thiem wyrównał „życiówkę” i jest aktualnie 4. tenisistą na świecie. W klasyfikacji deblistów lokatę poprawił natomiast Łukasz Kubot.

Hubert Hurkacz zachwycił tenisowy świat w ubiegłym tygodniu w Indian Wells. Polak dotarł do pierwszego w karierze ćwierćfinału turnieju rangi Mastres 1000, pokonując po drodze m.in. Keia Nishikoriego i Denisa Shapovalova, a przegrał dopiero z samym Rogerem Federerem. Taki wynik pozwolił wrocławianinowi awansować o 13 oczek i obecnie zajmuje on 54. miejsce w zestawieniu tenisistów. Z kolei Kamil Majchrzak poprawił się o jedną lokatę i aktualnie jest 154. tenisistą na świecie.

Jeśli chodzi o czołową „dziesiątkę”, to zaszły w niej niewielkie zmiany. Najbardziej znaczącą jest powrót Dominica Thiema na 4. miejsce. Tym samym Austriak wyrównał życiowy ranking. Zawdzięcza to triumfowi w Indian Wells. Z kolei Juan Martin Del Potro, który nie bronił tam tytułu, spadł o 3 oczka i jest obecnie 8. zawodnikiem świata. Liderem pozostaje Novak Dżoković.

Udany turniej ma za sobą także Łukasz Kubot. Polak w parze z Marcelo Melo osiągnął finał BNP Paribas Open. Dzięki temu nasz reprezentant awansował z 8. na 5. pozycję w rankingu deblistów.

Miami. Nadal i Del Potro nie zagrają. Kogo jeszcze zabraknie?

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Rafael Nadal i Juan Martin Del Potro wycofali się z drugiego turnieju Masters 1000 w tym roku z powodu kontuzji kolana. Poza Hiszpanem i Argentyńczykiem w Miami nie wystąpią też m.in. Maria Szarapowa, Philipp Kohlschreiber czy Richard Gasquet.

Aż dwóch tenisistów z czołowej „dziesiątki” nie zagra w tym roku w Miami Open. Są to Rafael Nadal i Juan Martin Del Potro. Zarówno Hiszpanowi, jaki i Argentyńczykowi uniemożliwiła to kontuzja prawego kolana. „Rafa” nabawił się jej podczas ubiegłotygodniowego turnieju w Indian Wells, gdzie musiał oddać walkowerem półfinał z Rogerem Federerem. „Delpo” z kolei z tym urazem zmaga się od dłuższego czasu i dlatego nie pojawił się też w BNP Paribas Open.

Z drugiej imprezy rangi Masters 1000 w tym roku wycofali się także Philipp Kohlschreiber (w Indian Wells ograł Novaka Dżokovicia), Yoshihito Nishioka, Pablo Carreno Busta, Alex de Minaur, Andreas Seppi oraz Richard Gasquet.

Natomiast w turnieju kobiet sytuacja przedstawia się nieco optymistyczniej, gdyż żadna tenisistka z Top 10 nie zrezygnowała ze startu. Zabraknie natomiast Marii Szarapowej, która nadal leczy kontuzję barku. W drabince głównej nie pojawią się też dwie inne Rosjanki – Jekaterina Makarowa oraz Wiera Zwonariowa. Z kolei sezonu podczas Miami Open nie rozpocznie Coco Vandeweghe, która w tym roku nie zagrała w ani jednym turnieju.

Miami. Świątek krok od turnieju głównego po genialnej pogoni w drugiej partii

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek zwycięsko zadebiutowała w kwalifikacjach do turnieju rangi Premier Mandatory w Miami. Młoda warszawianka pokonała 6:2, 7:5 Zarinę Dijas. Na szczególne uznanie zasługuje pogoń młodej Polki, która w drugim secie przegrywała 0:4, a mimo to rozstrzygnęła go na swoją korzyść.

Świątek, po debiucie na tym szczeblu rozgrywek w Indian Wells, przeniosła się na drugi koniec Stanów, by spróbować szczęścia w Miami. Losowanie nie było najgorsze, bo choć Dijas w przeszłości była już 31. rakietą świata, to w ostatnim czasie nie nawiązuje do tych wyników, a dobre mecze przeplata słabszymi.

Pierwszy set to pełna kontrola ze strony naszej zawodniczki. Dominacja na korcie znalazła swoje odzwierciedlenie w wyniku, bowiem warszawianka błyskawicznie przełamała rywalkę, potem dołożyła kolejnego breaka i prowadziła już 5:1. Wówczas przytrafił się moment dekoncentracji i strata własnego podania, po której Świątek natychmiast się zrehabilitowała, przełamując Kazaszkę po raz trzeci.

W drugiej partii nasza tenisistka walczyła z rywalką zaciekle, ale przegrywała najważniejsze punkty. Tym samym Dijas uciekła już na 4:0 i miała nawet break-pointa na 5:0. Na szczęście był to moment, w którym szczęśliwa karta tenisitski z Ałmatów się odwróciła. Od tego momentu, w kluczowych wymianach dominowała Polka. Warszawianka rzuciła się do odrabiania strat i przełamała Dijas. Później Kazaszka jeszcze wywalczyła gema serwisowego, ale od stanu 3:5, Polka całkowicie ją zdominowała. Zdobyła cztery gemy z rzędu i przy drugiej piłce meczowej, po godzinie i 32 minutach gry, zakończyła spotkanie.

Dzisiejsza pogoń Świątek pokazała siłę jej charakteru. W nagrodę zagra o występ w turnieju głównym w Miami. Jej rywalką będzie Amerykanka Sachia Vickery. 


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:
Iga Świątek (Polska) – Zarina Dijas (Kazachstan, 15) 6:2, 7:5

Miami. Trudne zadanie przed Hurkaczem, Thiem w jego bliskim otoczeniu

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz poznał rywala w turnieju głównym Miami Open. Będzie nim Włoch Matteo Berrettini, który w ubiegłym tygodniu wygrał challengera w Phoenix i jest obecnie 52. rakietą świata. Jeśli Polak poradzi sobie z pierwszą przeszkodą, w 2. rundzie zmierzy się z Dominikiem Thiemem. Z kolei Kamil Majchrzak zmagania w eliminacjach rozpocznie od pojedynku z Thiago Monteiro. 

Jeszcze ubiegłej nocy kibice tenisa emocjnowali się zmaganiami w Indian Wells, a teraz wszystkie oczy zwrócone są ku Florydzie. W Miami rusza kolejna impreza z serii ATP Masters 1000, w której wystąpi Hubert Hurkacz. Dołączyć do niego spróbuje Kamil Majchrzak. Na razie starszego z Polaków czeka jednak przeprawa przez eliminacje. W pierwszej rundzie zmierzy się z Thiago Monteiro. 24-letni Brazylijczyk zajmuje wyższe miejsce w rankingu ATP i ma na koncie większe sukcesy, jednak specjalizuje się w grze na kortach ziemnych. Na twardej nawierzchni szanse obu zawodników wydają się równe. 

Pewne miejsce w głównej drabince miał Hubert Hurkacz. Wrocławianin od razu zostanie rzucony na głęboką wodę. W 1. rundzie zmierzy się z Matteo Berrettinim, z którym przegrał w eliminacjach do ubiegłorocznego Australian Open. Od tego czasu obaj zawodnicy mocno się rozwinęli i obecnie pukają do bram pierwszej pięćdziesiątki rankingu ATP. Miniony tydzień był jednym z najlepszych w ich karierach. Hurkacz dotarł do ćwierćfinału w Indian Wells, natomiast Berrettini wygrał bardzo dobrze obsadzonego challengera w Phoenix. 

Zwycięzca polsko-włoskiego starcia wpadnie w 2. rundzie na rozstawionego z numerem trzy Dominica Thiema. Austriak to świeżo upieczony triumfator imprezy w Indian Wells. W drodze po tytuł pokonał m.in. Rogera Federera i Milosa Raonicia. 

Z numerem jeden rozstawiony został Novak Dżoković. Z kolei na samym dole drabinki znalazło się miejsce dla Alexandra Zvereva. Tytuł będzie bronić John Isner, turniejowa ,,siódemka". Wymienini tenisiści w pierwszej rundzie będa mieć ,,wolny los", Ten przywilej spotka wszystkich rozstawionych zawodników. 

 

Ranking WTA. Linette z awansem, życiówki Świątek i Andreescu

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette i Iga Świątek zanotowały awans w najnowszym notowaniu rankingu WTA. Warszawianka zajmuje najwyższe miejsce w karierze, coraz bliżej czołowej setki. 

Najwyżej notowaną polską tenisistką wciąż pozostaje Magda Linette. Poznanianka w najnowszym rankingu zanotowała awans o cztery pozycje i jest 88. rakietą świata. A to wszystko za sprawą występu w BNP Paribas Open oraz challengerze WTA w Guadalajarze. Awans na rekordowe 121. miejsce stał się również udziałem drugiej z najwyżej notowanych Polek, Igi Świątek. Nasza wielka tenisowa nadzieja co prawda zakończyła udział w kalifornijskiej imprezie na finale eliminacji, ale dzięki otrzymanym punktom przesunęła się o cztery “oczka” do góry
.
Spośród Polek rywalizujących na co dzień w turniejach rangi ITF awans o dziewięć pozycji zaliczyła Magdalena Fręch i jest teraz 167. rakietą globu. Z kolei spadek o pięć miejsc zaliczyła Urszula Radwańska. W kolejnym notowaniu zanotuje jednak awans o co najmniej 20 pozycji, a to za sprawą dotarcia do finału turnieju w Kazaniu.

Do niewielkich zmian zaszło również w czołówce. Liderką, mimo nieudanej próby obrony tytułu w Indian Wells, pozostała Naomi Osaka, a na drugie miejsce kosztem Simony Halep, awansowała Petra Kvitova. Czwartą rakietą – to największy awans w czołówce – jest z kolei Angelique Kerber. Do top 30 zestawienia przesunęła się sensacyjna triumfatorka kalifornijskiej imprezy, Bianca Andreescu.

Indian Wells. Federer zatrzymany! Największy sukces w karierze Thiema

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Dominic Thiem przeszkodził Rogerowi Federerowi w zdobyciu 101. tytułu. Austriak pokonał Szwajcara 3:6, 6:3, 7:5 i sięgnął po premierowe trofeum w turnieju rangi Masters 1000.

Dominic Thiem wie, jak wygrywać z Rogerem Federerem. Przed niedzielnym finałem dokonał tego dwukrotnie, jednak tylko na mączce. Na kortach twardych w dwóch poprzednich meczach, Austriak nie był w stanie ugrać nawet seta z tenisistą z Bazylei.

Tym razem było inaczej, choć partia otwarcia wcale tego nie zapowiadała. Szwajcar szedł przez turniej, jak burza i imponował stylem, jaki prezentował podczas rozgrywania pojedynków. Świetną dyspozycję kontynuował też w pierwszym secie finałowego starcia. Błyskawicznie wyszedł na prowadzenie 3:0 i grał praktycznie bezbłędnie. Thiem cały czas starał się utrzymywać wyrównaną walkę i z punktu na punkt czuł się pewniej na korcie. W siódmym gemie Austriak zdołał odłamać przeciwnika i odrobić straty. Nie trwało to jednak długo. Federer natychmiast podniósł poziom swojej gry, uzyskał breaka i dzieła dokończył przy własnym podaniu, wygrywając partię 6:3.

Mimo niepowodzenia w pierwszym secie, widać było, że Thiem coraz lepiej czuje się na korcie. Potwierdzenie tego przyszło w czwartym gemie, kiedy to przełamał on Federera. Tenisista z Wiener Neustadt starał się atakować z każdej piłki, a break ten dodał mu jeszcze więcej pewności. Były lider rankingu natomiast nie mógł znaleźć sposobu na tak grającego Thiema. W efekcie podopieczny Guntera Bresnika zapisał drugą odsłonę na swoje konto 6:3. Był to jednocześnie pierwszy wygrany set przez Thiema z Rogerem Federerem na kortach twardych.

O losach finału musiała rozstrzygnąć decydująca partia. A była ona najbardziej zacięta ze wszystkich. Obaj tenisiści skupiali się głównie na utrzymywaniu własnych podań. Nie brakowało przy tym emocji, gdyż tempo wymian było imponujące. Do stanu 4:4 żaden z zawodników nie miał szans na przełamanie rywala. Taka pojawiła się w dziewiątym gemie dla Szwajcara. Wtedy jednak Thiem zachował zimną krew i wyszedł z opresji, dzięki bardzo agresywniej i skutecznej grze.

Jak to często bywa, niewykorzystane okazje lubią się mścić. Tak też było i tym razem. W jedenastym gemie Austriak przełamał 20-krotnego mistrza wielkoszlemowego i tej przewagi nie wypuścił już z rąk, dokańczając dzieła przy własnym serwisie.

Dla Dominica Thiema to pierwszy triumf w karierze w turnieju z cyklu Masters 1000. Pewnie niewiele osób spodziewało się, że osiągnie on to na kortach twardych, gdyż znany jest z rewelacyjnej gry na mączce. W Indian Wells pokazał jednak fantastyczny tenis i potwierdził, że wrócił do formy po słabszym początku sezonu. Ogólnie jest to 12. trofeum dla Austriaka w imprezach z cyklu ATP. Dzięki temu zwycięstwu awansuje on na 4. miejsce w rankingu.


Wyniki

Finał singla: 

Dominic Thiem (Austria, 7) – Roger Federer (Szwajcaria, 4) 3:6, 6:3, 7:5

Indian Wells. Andreescu nową mistrzynią

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Tym razem młodość była górą w starciu z doświadczeniem. Bianca Andreescu pokonała Angelique Kerber 6:4, 3:6, 6:4 i zdobyła premierowy tytuł w cyklu WTA. Kanadyjka jest pierwszą tenisistką, grającą z „dziką kartą”, która zwyciężyła w BNP Paribas Open.

Ani Angelique Kerber, ani Bianca Andreescu nigdy wcześniej nie grały w finale turnieju rangi Premier Mandatory. Dla którejś z nich miał więc to być pierwszy taki triumf. Widowisko, jakie stworzyły obie tenisistki bez dwóch zdań można określić stwierdzeniem „mecz godny finału” i nie będzie w nim żadnej przesady.

Spotkanie lepiej rozpoczęła młodsza z tenisistek. Po zaciętym pierwszym gemie przełamała rywalkę za czwartą okazją. Jak się okazało, break ten był kluczowy dla losów partii otwarcia. Andreescu w ogóle nie wyglądała na sparaliżowaną faktem, że gra w finale tak prestiżowego turnieju. Jej tenis od początku był ofensywny, a głównym atutem Kanadyjki były krótkie uderzenia kątowe. Z kolei Kerber nie zamierzała tak łatwo odpuszczać, udowadniając, że defensywa to jej mocna strona. Kolejne gemy serwisowe utrzymywała bez problemów, jednak o przełamanie przeciwniczki było niezwykle trudno. Niemka nie miała w pierwszym secie ani jednego break pointa. Tenisistka rumuńskiego pochodzenia praktycznie nie popełniała błędów i przewagę wywalczoną na początku doprowadziła do końca, wygrywając partię 6:4.

W drugiej odsłonie finalistki nie zamierzały zwalniać tempa. Akcje przez nie rozgrywane śmiało można określić wymianami ciosów. Pierwsze problemy dla Kerber pojawiły się w trzecim gemie, kiedy to Andreescu miała okazje na przełamanie, ale „Angie” wyszła z tej sytuacji obronną ręką, a w następnym gemie to ona odebrała podanie rywalce. Taki obrót spraw zdecydowanie dodał energii i pewności siebie Niemce. Od tego momentu to ona dominowała na korcie, a Kanadyjka zaczęła popełniać więcej błędów. Trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa pewnie zmierzała po wyrównanie stanu meczu i to też uczyniła, wygrywając seta 6:3.

Wydawało się, że tenisistka trenująca w Puszczykowie jest faworytką do triumfu w trzeciej odsłonie. Tym bardziej, że Andreescu narzekała na problemy z barkiem i skurcze. 18-latka mieszkająca w Thornhill skorzystała z przerwy medycznej, jednak po wyjściu na kort nie było widać jej niedyspozycji w wymianach.

Kerber z kolei grała coraz solidniej, starała się utrzymywać, jak najwięcej piłek w korcie i zmuszać rywalkę do błędów. Przyniosło to efekty i była liderka rankingu WTA uzyskała przełamanie na 3:2. Kanadyjka za wszelką cenę szybko chciała kończyć wymiany, stąd też pojawiało się więcej oddanych punktów.

Przewaga „Angie” nie trwała jednak długo, gdyż Andreescu wygrała trzy gemy z rzędu i stanęła przed szansą na skończenie pojedynku przy własnym podaniu. „Bibi” miała trzy piłki meczowe, ale wtedy niesamowitą walecznością i grą w obronie popisała się Kerber. Tenisistki rozgrywały wymiany, po których ręce same składały się do braw. Ostatecznie to triumfatorka Wimbledonu 2018 zdobyła tego gema i nadal pozostawała w grze.

Andreescu zmagała się ze swoją kondycją fizyczną i postawiła wszystko na jedną kartę. Nie zwolniła ręki i to przyniosło jej kolejne przełamanie, tym razem kończące mecz.

Kanadyjka sięgnęła po pierwszy tytuł w karierze i to od razu w turnieju nazywanym „piątą lewą Wielkiego Szlema”. Żadna inna zawodniczka, grająca w Indian Wells z „dziką kartą” nie osiągnęła tego w całej historii imprezy. Od poniedziałku Andreescu będzie zajmowała 24. miejsce w zestawieniu WTA.

Z kolei „Angie” musi poczekać jeszcze na pierwszy triumf w turnieju tej rangi. Mimo porażki tydzień ten z pewnością może zaliczyć do udanych. Kolejny raz zachwycała nie tylko atakami po linii, ale także pokazała fantastyczną walkę i defensywę. W najnowszym rankingu awansuje na 4. pozycję.


Wyniki

Finał singla:

Bianca Andreescu (Kanada, WC) – Angelique Kerber (Niemcy, 8) 6:4, 3:6, 6:4