Indian Wells. Serwis na ratunek

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W poniedziałek jako pierwsze do najlepszej szesnastki BNP Paribas Open awansowały Angelique Kerber, Karolina Pliszkova i Anett Kontaveit.

Rozstawiona z numerem 8 Niemka w trzech setach wygrała z Natalią Wichlancewą. Spotkanie lepiej rozpoczęła reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów, która odskoczyła na 2:0. Sześć z siedmiu następnych gemów wygrała jednak Rosjanka, która niespodziewanie objęła prowadzenie 1:0 w meczu. Trzykrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych szybko opanowała jednak sytuację i pewnie zwyciężyła w dwóch kolejnych partiach.

Bez straty seta od czwartej rundy awansowała Karolina Pliszkova. Czeszka oddała tylko pięć gemów Ysaline Bonaventure, ale nie do końca była zadowolona ze swojego występu.

Jedyną dobrą dzisiaj rzeczą był mój serwis – powiedziała w pomeczowym wywiadzie na korcie Czeszka. – Zaserwowałam dużo asów i wygrywających serwisów, ale ogólnie nie jestem zadowolona ze swojej gry. Warunki były zupełnie inne niż w trakcie mojego poprzedniego meczu, ale mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej.

O ćwierćfinał turniejowa „piątka” zagra z Anett Kontaveit, która pokonała Anastasiję Sewastową. Estonka spędziła na korcie tylko 27 minut, ponieważ jej Łotyszka przy wyniku 0:5 w pierwszym secie zrezygnowała z dalszej gry z powodu choroby.
 


Wyniki

Trzecia runda singla
Karolina Pliszkova (Czechy, 5) – Ysaline Bonaventure (Belgia, Q) 6:3 6:2
Angelique Kerber (Niemcy, 8) – Natalia Wichlancewa (Rosja, Q) 3:6 6:1 6:3
Anett Kontaveit (Estonia, 21) – Anastasija Sewastowa (Łotwa,11) 5:0 i krecz
 

Indian Wells. Rosolska bliska ćwierćfinału

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: Olimpia Dudek/Tenisklub

Alicja Rosolska i Zhaoxuan Yang były o krok od sprawienia sporej niespodzianki i wyeliminowania najwyżej rozstawionego duetu w Indian Wells. Ostatecznie przegrały po zaciętej walce z Barborą Krejczikovą i Kateriną Siniakovą.

Alicja Rosolska i Zhaoxuan Yang w walce o ćwierćfinał deblowego Indian Wells miały bardzo trudne zadanie. Po drugiej stronie siatki stanęły bowiem jedne z faworytek turnieju – najwyżej rozstawione Barbora Krejczikova i Katerina Siniakova. Rankingowej różnicy na korcie nie było jednak widać, a spotkanie od początku było bardzo zacięte.

Oba duety dobrze serwowały w pierwszej części meczu. Do stanu 4:4 nie mieliśmy żadnych przełamań. Potem breaki posypały się jeden po drugim. Czeszki najpierw zdobywały przewagę i serwowały na zwycięstwo w partii, lecz zaraz ją traciły i o wszystkim zdecydował dopiero tiebreak. Dodatkowa rozgrywka przebiegała pod dyktando Krejczikovej i Siniakovej, które straciły w niej tylko dwa punkty.

Przegrana w pierwszym secie nie podłamała na szczęście polsko-chińskiego duetu. Rosolska i Yang rozpoczęły drugą odsłonę od prowadzenia 2:0. Potem rywalki odrabiały straty, "nasza" para znów wychodziła na prowadzenie, aż w końcu trzecie przełamanie było tym, które wystarczyło, aby Rosolska i Yang zwyciężyły 6:4 i doprowadziły do super tiebreaka.

Niestety, ten od początku układał się źle dla Polki i Chinki. Krejczikova z Siniakovą szybko zdobyły przewagę, a potem ją jeszcze powiększały. W efekcie przy stanie 9-3 miały aż sześć piłek meczowych. Zwycięstwo nie przyszło im łatwo, bo Rosolska i Yang wybroniły cztery meczbole, ale w końcu Czeszki zakończyły mecz i zwyciężyły 7:6(2), 4:6, 10-7.


Wyniki

Druga runda debla:
B. Krejczikova, K. Siniakova (Czechy, 1) – A. Rosolska, Z. Yang (Polska, Chiny) 7:6(2), 4:6, 10-7

Federer poleca dzieciom naukę dwuręcznego backhandu

/ Dominika Opala, źródło: www.atptour.com /własne, foto: AFP

Roger Federer znany jest ze swojego eleganckiego, jednoręcznego backhandu. Jednak Szwajcar zasugerował, że dzieci nie powinny iść za jego przykładem, przynajmniej w tej kwestii i wyjaśnił, dlaczego nie mógłby nauczać dwuręcznego backhandu.

Mimo że forehand uważany jest za lepsze uderzenie Federera, to każdy fan tenisa rozpozna jego backhand. Przez lata, przeciwnicy większość piłek posyłali właśnie na słabszą stronę Szwajcara i, jak sam twierdzi, w końcu musiał się go nauczyć. A nauczył się tak, że często to zagranie określane jest mianem „poezji” – i nie chodzi tylko o wygląd, ale i skuteczność.

U 20-krotnego mistrza wielkoszlemowego jednoręczny backhand prezentuje się tak, jakby była to najłatwiejsza rzecz do wykonania na korcie, ale sam zainteresowany ma odmienne zdanie – Dwuręczny backhand – odpowiedział Federer na pytanie, którego backhandu dzieci powinny się uczyć na początku. – Jest łatwiejszy. To takie proste. Jeśli potem chciałyby zmienić na jednoręczne zagranie, nauczę ich tego. Jednak nie mogę nauczyć dwuręcznego backhandu, bo nie potrafię takim uderzać – wyjaśnił były lider rankingu ATP.

Obecnie w Top 20 jest czterech zawodników, którzy grają backhand używając jednej ręki – są to Roger Federer, Dominic Thiem, Stefanos Tsitsipas i Marco Cecchinato. Najwyżej notowanym tenisistą leworęcznym z takim uderzeniem jest Denis Shapovalov.

Świeżo upieczony zdobywca setnego tytułu w karierze przyznał, że zmiany backhandu z dwuręcznego na jednoręczny można dokonać z wiekiem i dalej rozwijać swoją grę. Zaznaczył jednak, że najlepiej pierwsze kroki na korcie stawiać, mając dwie ręce na rakiecie.

Jak wszystko w życiu, masz także własny charakter. Czasami ludzie zmieniają to w wieku 8 lat, inni w wieku 14 lat, a pozostali jeszcze później, bo traktują to jako wyzwanie – dodał Szwajcar.

Niemożliwe jest, by dowiedzieć się, jak wyglądałaby kariera Federera, gdyby grał dwuręczny backhand. Jednak z całą pewnością można stwierdzić, że decyzja o graniu tego uderzenia jedną ręką była trafna. Sto tytułów mówi samo za siebie. To natomiast nie jedyne postanowienie, które się opłaciło przez tyle lat grania na światowych kortach.

Podjąłem ważne decyzje dotyczące zarządzania karierą. Podejmowałem ważne decyzje dotyczące trenerów. Czasami były to ruchy, które wydawały się, dla ludzi „z zewnątrz”, nielogiczne. Jednak dla mnie były to jedyne słuszne działania. W tym względzie popełniałem też błędy, ale nadal, jako zawodnik, musisz ufać swoim decyzjom. To twoja kariera. Musisz podążać za swoim przeczuciem i głosem serca. Mamy tylko jedną karierę i dlatego starałem się zawsze tak postępować – opisywał podopieczny Ivana Ljubicicia. – Miałem szczęście, że spotkałem moją żonę Mirkę tak wcześnie. Ona była bardzo profesjonalna jako zawodniczka, czego nie mogę powiedzieć o sobie na wczesnym etapie mojej kariery. Wiele rzeczy dobrze się dla mnie ułożyło, ludzie, których mam wokół – rodzina, przyjaciele i sztab. Jest wiele osób, którym będę musiał podziękować, kiedy ta kariera dobiegnie końca – podsumował rekordzista w liczbie tytułów wielkoszlemowych.

Raonic: styl gry nie ogranicza wyboru trenera

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, Tennis Canada, Przegląd Sportowy, Tennis Connected, foto: AFP

Tuż przed rozpoczęciem Indian Wells świat obiegła informacja o tym, że Milos Raonic zakończył współpracę z Goranem Ivaniseviciem. Od teraz trenerem Kanadyjczyka jest Fabrice Santoro. Decyzja ta zaskoczyła większość fanów tenisa, jednak sam zawodnik stara się ją uargumentować.

Milos Raonic słynie z częstej zmiany trenerów. Przez ostatni rok opiekował się nim Goran Ivanisević. Wydawało się, że współpraca z chorwackim mistrzem Wimbledonu jest bardzo logicznym posunięciem. Raonic ma podobne warunki fizyczne jak były wicelider rankingu i prezentuje zbliżony styl gry.

Ciężko jednak ocenić jednoznacznie rezultaty treningów Kanadyjczyka pod okiem Ivanisevicia. Pochodzącego z Czarnogóry tenisistę męczyły w ostatnim czasie liczne kontuzje. Jednakże zaledwie jeden turniejowy finał (w czerwcu w Stuttgarcie, przegrany z Rogerem Federerem) będący wynikiem tej współpracy, to nie najlepszy wynik.

Raonic poczuł więc potrzebę zmiany i tuż przez trwającym turniejem w Indian Wells jej dokonał. Decyzja przez niego podjęta zaskoczyła wszystkich. Nowym szkoleniowcem 14. zawodnika rankingu ATP został Fabrice Santoro. Decyzja zaskakuje dlatego, iż Francuz słynął z artyzmu na korcie. Jego specjalnością były techniczne, niekonwencjonalne zagrania. Tymczasem Raonic prezentuje raczej tenis siłowy, opierający się na mocnym serwisie.

Wielu obserwatorów zaczęło zastanawiać, skąd tak nagła zmiana i czy na pewno ci dwaj znajdą wspólny język na korcie. Sam zawodnik postanowił odpowiedzieć krytykom: Uważam, że to jaki styl gry prezentujesz nie ogranicza w żaden sposób możliwości wyboru trenera. Mieliśmy z Fabricem [Santoro] dłuższą rozmowę i odniosłem wrażenie, że obaj dobrze wiemy, co chcę zrobić ze swoją grą – w jakim kierunku powinienem pójść. Stwierdziłem, że opłaca się spróbować.

W pierwszym meczu jako podopieczny Santoro Raonic pokonał 7-6(1) 6-4 Amerykanina Sama Querreya. Francuski szkoleniowiec, opiekujący się również swoim rodakiem Pierrem-Huguesem Herbertem, chwalił nowego podopiecznego: Milos [Raonic] miał serie dobrych returnów i forhendów. Zaprezentował też odpowiednie podejście do meczu, a uważam, że to bardzo ważne.

Niektórzy widzowie dopatrzyli się już nawet w tym meczu godnych Santoro zagrań ze strony Raonica. Ponoć kamery wyłapały nawet uśmiechy w obozie Kanadyjczyka po jednym z takich uderzeń. O awans do 1/8 finału Raonic powalczy z kolejnym z reprezenantów gospodarzy, Marcosem Gironem.

Indian Wells. Spacerek Nadala, szwajcarska batalia o czwartą rundę

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Tylko dwa gemy stracił Rafael Nadal na otwarcie zmagań w Indian Wells. Hiszpan nie dał szans Jaredowi Donaldsonowi. Do trzeciej rundy awansowali również Roger Federer oraz Stan Wawrinka i staną naprzeciwko siebie w walce o czwartą rundę.

Do dwudziestego piątego pojedynku między szwajcarskimi mistrzami wielkoszlemowymi dojdzie w trzeciej rundzie BNP Paribas Open 2019. Rozstawiony z numerem cztery Roger Federer bez większych problemów pokonał w dwóch setach Petera Gojowczyka. Z kolei ponad trzech godzin potrzebował Stan Wawrinka, by awansować do 3. rundy.
 
Trzykrotny mistrz wielkoszlemowy w meczu trzeciej rundy ,,skrzyżował rakiety" z Martonem Fucsovicsem. Pojedynek był pełen długich, wyczerpujących wymian. Obaj tenisiści mieli również wiele szans na przełamanie podania rywala, w sumie aż 48 okazji! Lepiej ze wszystkim poradził sobie Wawrinka, który wykorzystując piątą piłkę meczową, zapewnił sobie awans do kolejnej rundy. W tej spróbuje poprawić bilans spotkań z rodakiem i kolegą z reprezentacji, Rogerem Federerem. Dotychczas urodzony w Lozannie zawodnik wygrał tylko trzykrotnie, odnosząc dwadzieścia jeden porażek.

Najmniejszych problemów z awansem do trzeciej rundy nie miał w nocy z niedzieli na poniedziałek Rafael Nadal. Trzykrotny mistrz kalifornijskiej imprezy oddał tylko dwa gemy Jaredowi Donaldsonowi i o 1/8 finału powalczy z Diego Schwartzmanem. Argentyńczyk w dwóch setach odprawił Roberto Carballesa Baenę.


Wyniki

Druga runda singla:
Rafael Nadal (Hiszpania, 2) – Jared Donaldson (USA, WC) 6:1, 6:1
Roger Federer (Szwajcaria, 4) – Peter Gojowczyk (Niemcy) 6:1, 7:5
Kei Nishikori (Japonia, 6) – Adrian Mannarino (Francja) 6:4, 4:6, 7:6(4)
John Isner (USA, 8) – Alexei Popyrin (Australia, Q) 6:0, 6:2
Marin Czilić (Chorwacja, 10) – Duszan Lajović (Serbia) 6:3, 6:4
Karen Chaczanow (Rosja, 12) – Feliciano Lopez (Hiszpania) 6:3, 1:6, 6:4
Daniił Miedwiediew (Rosja, 14) – Mackenzie McDonald (USA) 7:5, 6:0
Radu Albot (Mołdawia, Q) – Fabio Fognini (Włochy, 16) 6:0, 7:6(4)
Filip Krajinović (Serbia) – David Goffin (Belgia, 20) 6:3, 6:3
Kyle Edmund (Wielka Brytania, 22) – Nicolas Jarry (Chile) 6:2, 6:0
Denis Shapovalov (Kanada, 24) – Steven Johnson (USA) 6:3, 6:4
Diego Schwartzman (Argentyna, 25) – Roberto Carballes Baena (Hiszpania) 6:3, 6:1
Hubert Hurkacz (Polska) – Lucas Pouille (Francja, 28) 6:2, 3:6, 6:4
Stan Wawrinka (Szwajcaria) – Marton Fucsovics (Węgry, 29) 6:4, 6:7(5), 7:5
Guido Pella (Argentyna, 32) – Alex Bolt (Australia, Q) 7:6(5), 2:6, 6:3
Andriej Rublow (Rosja, LL) – Robin Haase (Holandia) 6:3, 3:6, 6:3

Indian Wells. Krecz Williams i problemy Halep

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Simona Halep pokonała Katerynę Kozłową w meczu trzeciej rundy w Indian Wells. O krok od powtórzenia swojego najlepszego rezultatu jest natomiast Garbine Muguruza. Na początku drugiego seta mecz z Hiszpanką poddała Serena Williams.

Młodsza z amerykańskich sióstr miała w tym roku piekielnie trudną drabinkę w drodze po swój ewentualny trzeci tytuł mistrzowski w Kalifornii. W pierwszym meczu na najbardziej utytułowaną tenisistkę – z nadal aktywnych – w historii, czekała Wiktoria Azarenka. Amerykanka uporała się z rywalką, ale w meczu, którego stawką był awans do czwartej rundy, na jej drodze stanęła inna wielkoszlemowa mistrzyni – Garbine Muguruza.
Spotkanie rozpoczęło się po myśli Amerykanki, która objęła prowadzenie 3:0. Od tego momentu na korcie zaczęła rządzić Hiszpanka, czego efektem było wygranych siedem gemów z rzędu. Po części był to efekt niedyspozycji rywalki.

Już przed meczem nie czułam się najlepiej. A po wejściu na kort było ze mną coraz gorzej i w końcu byłam zmuszona poddać mecz – tłumaczyła niedyspozycję i przyczynę poddania spotkania Serena Williams.

Tym samym Muguruza ma szansę wyrównać swój najlepszy wynik w kalifornijskiej imprezie, jakim jest ćwierćfinał, a ostatnią przeszkodą, by tego dokonać będzie Kiki Bertens. Holenderka w niedzielę okazała się lepsza od Johanny Konty. Brytyjka w pierwszej partii pojedynku ze stanu 1:3 doprowadziła do tie-breaka, w którym nie wykorzystała trzech piłek setowych. O losach drugiej odsłony i całego meczu zadecydowało przełamanie w dziewiątym gemie.

Łatwej przeprawy nie miała też Simona Halep. Rozstawiona z numerem dwa Rumunka pokonała co prawda Katerynę Kozłową, ale potrzebowała na to blisko dwóch godzin. W pierwszej odsłonie rywalizacji Ukrainka dwukrotnie wychodziła na prowadzenie, z 0:2 na 3:2 i z 3:5 na 6:5, ale w tie-breaku doświadczenie rywalki wzięło górę. W drugim secie Halep prowadziła już 5:2, ale Kozłowa doprowadziła do wyrównania. Końcówka jednak ponownie należała do wiceliderki rankingu WTA i to ona pozostała w grze o końcowy triumf w turnieju.


Wyniki

Trzecia runda singla:
Simona Halep (Rumunia, 2) – Kateryna Kozłowa (Ukraina) 7:6(3), 7:5
Elina Switolina (Ukraina, 6) – Daria Gavrilova (Australia) 7:5, 6:4
Kiki Bertens (Holandia, 7) – Johanna Konta (Wielka Brytania) 7:6(10), 6:4
Ashleigh Barty (Australia, 12) – Jennifer Brady (USA, WC) 6:3, 6:2
Qiang Wang (Chiny, 18) – Elise Mertens (Belgia, 16) 7:6 (4), 6:7(4), 6:4
Garbine Muguruza (Hiszpania, 20) – Serena Williams (USA, 10) 6:3, 1:0 i krecz
Marketa Vondrousova (Czechy) – Jelena Ostapenko (Łotwa, 22) 4:6, 6:3, 6:4
Bianca Andreescu (Kanada, WC) – Stefanie Voegele (Szwajcaria, Q) 6:1, 6:2

Guadalajara. Serbka z trzeciej setki przeciwniczką Linette

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette rozpocznie zmagania w meksykańskiej Guadalajarze od pojedynku z Nataliją Kostić. 24-letnia Serbka to tenisistka nieznana szerszej publiczności. Obecnie w rankingu WTA zajmuje miejsce pod koniec trzeciej setki. To Polka przystąpi do tego spotkania w roli faworytki.

Drabinkę turnieju głównego rozlosowano w niedzielę, ale Magda Linette niewiele na tym skorzystała. W jej najbliższym otoczeniu znalazły się bowiem wyłącznie wolne miejsca dla zawodniczek z kwalifikacji. Polka nie wiedziała, z kim zagra w 1. rundzie, ani z kim może zmierzyć się w 1/8 finału. Musiała czekać na zakończenie eliminacji.

Teraz wszystko jest już jasne. Pierwszą przeciwniczka Linette będzie 284. rakieta świata, Natalija Kostić. Dla Serbki sam awans do drabinki głównej imprezy z serii WTA 125k jest dużym sukcesem. Zwykle rywalizuje bowiem w ITF-ach. Przed rokiem uczestniczyła w Warsaw Sports Group Open na kortach Warszawianki. W ćwierćfinale doznała groźnie wyglądającej kontuzji i ze łzami w oczach opuściła kort. 

Jeśli Linette poradzi sobie z 24-letnią Serbką, w 1/8 finału zmierzy się z kolejną z kwalifikantek. Będzie to Amerykanka Varvara Lepchenko lub Szwajcarka Conny Perrin. To już tenisistki z drugiej setki, bardziej doświadczone od Kostić. 

Najwyżej rozstawionymi zawodniczkami w turnieju są Francuzka Alize Cornet i Słowaczka Anna-Karolina Schmiedlova. Z kolei w deblu z ,,jedynką" przy nazwiskach zagrają Japonki Miyu Kato i Makoto Ninomiya. To o tyle ważna informacja, że ich pierwszymi rywalkami będą Paula Kania i Hiszpanka Lara Arruabarrena. Linette nie zdecydowała się na występ w grze podwójnej.

Indian Wells. Polski wieczór w Kalifornii. Kubot w ćwierćfinale!

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz i Łukasz Kubot świetnie spisują się w prestiżowej imprezie w Indian Wells. Polski deblista w parze z Marcelo Melo awansował do ćwierćfinału! W 2. rundzie polsko-brazylijski duet pokonał 6:4, 1:6, 10:8 Nicka Kyrgiosa i Taylora Fritza. Informacją dnia jest jednak zwycięstwo Hurkacza nad Lucasem Pouille’em, półfinalistą Australian Open!

Kubot i Melo zostali rozstawieni w Kalifornii z numerem sześć, To pomogło uniknąć im najtrudniejszych przeciwników w pierwszych rundach. Przynajmniej teoretycznie, bo w Indian Wells z możliwości występu w grze podwójnej skorzystało wielu singlistów. Po nich nie do końca wiadomo, czego się spodziewać. Taką parę utworzyli na przykład Nick Kyrgios z Taylorem Fritzem, którzy byli rywalami Polaka i Brazylijczyka w 2. rundzie. Na szczęście Kubot i Melo wygrali 6:4, 1:6, 10:8, dzięki czemu kibice nad Wisłą mają dodatkowe powody do radości. Przypomnijmy, że kilka godzin wcześniej awans do 3. rundy singla wywalczył Hubert Hurkacz. O jego zwycięstwie nad Lucasem Pouille’em więcej napisaliśmy w tym miejscu.

Na dodatek spotkania z udziałem naszych reprezentantów wiele łączy. Obaj wygrali pierwsze sety, natomiast później przychodził moment kryzysu. W przypadku Kubota i Melo był on dość wyraźny, ponieważ w drugiej partii przegrali aż pięć gemów z rzędu. Na szczęście w porę wrócili na właściwe tory. Od początku super tie-breaka byli już równorzędnymi przeciwnikami dla Australijczyka i Amerykanina. Niemal od początku znajdowali w minimalnie lepszej sytuacji od rywali – a to punkt, a to dwa punkty przewagi. Kiedy objęli prowadzenie 8:5 zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.

Kyrgios i Fritz walczyli jednak do końca i odrobili stratę mini-przełamania. Zrobiło się nerwowo, ale to Kubot i Melo są specjalistami od tego typu sytuacji. Polsko-brazylisjka, zgrana para wykorzystała drugą piłkę meczową i wygrała 6:4, 1:6, 10:8. Spotkanie trwało godzinę i 13 minut.

Kubot i Melo wciąż mają szansę na powtórzenie sukcesu sprzed dwóch lat, kiedy dotarli aż do finału. Na chwilę obecną już ćwierćfinał jest jednak bardzo dobrym wynikiem. Przypomnijmy, że Brazylijczyk nie grał na początku sezonu z powodu kontuzji pleców. Przed przyjazdem do Indian Wells mistrzowie Wimbledonu sprzed dwóch lat nie mieli na koncie ani jednego wspólnego zwycięstwa w obecnym sezonie.

Teraz mają już dwa. O trzecie powalczą albo z legendarnymi braćmi Bryanami (rozstawieni z ,,czwórką"), albo z Brytyjczykiem Dominikiem Inglotemi i Chorwatem Franco Skugorem.  


Wyniki

1/8 finału debla:
Ł. Kubot, M. Melo (Polska, Brazylia, 6) – T. Fritz, N. Kyrgios (USA, Australia) 6:4, 1:6, 10:8

Indian Wells. Olbrzymi sukces Hurkacza! Przed nim 3. runda i Nishikori

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz awansował do 3. rundy BNP Paribas Open w Indian Wells. W nocy z niedzieli na poniedziałek pokonał 6:2, 3:6, 6:4 półfinalistę teogorocznego Australian Open, Lucasa Pouille’a. Kolejnym rywalem naszego reprezentanta będzie rozstawiony z numerem sześć Kei Nishikori.

Ostatnie tygodnie należą do Huberta Hurkacza! Polak okazał się rewelacją zawodów w Dubaju, gdzie po raz pierwszy awansował do ćwierćfinału imprezy ATP, na dodatek pokonując po drodze zawodnika z czołowej dziesiątki rankingu. W trakcie podróży do Kalifornii forma nie uleciała. Hurkacz w Indian Wells spisuje się równie dobrze. Zmagania rozpoczął od zwycięstwa 6:3, 6:3 nad Donaldem Youngiem, a w 2. rundzie wygrał z Lucasem Pouille’em. Już na ten moment to jeden z jego najlepszych wyników w karierze, a nie powiedział przecież ostatniego słowa. O awans do 1/8 finału powalczy z żądnym rewanżu Keiem Nishikorim. To właśnie Japończyk był tym zawodnikiem z pierwszej dziesiątki, którego 22-letni wrocławianin pokonał dziesięć dni temu w Dubaju.

Hurkacz długo musiał czekać na pojedynek z Pouille’em. Organizatorzy majstrowali przy planie gier i ostatecznie zawodnicy pojawili się na korcie pod wieczór miejscowego czasu. To nie przeszkodziło Polakowi dobrze wejść w mecz. Do pierwszego przełamania doszło już w trzecim gemie. Nie minęło pół godziny rywalizacji, a Hurkacz powiększył prowadzenie na 5:1 i pierwszego seta miał w kieszeni. Zakończył partię przy własnympodaniu, potwierdzając dominację. W pierwszym secie nie musiał bronić ani jednego break-pointa.

Pouille w końcu jednak zdołał dojść do słowa. O ile pierwsza partia od początku przebiegała po myśli naszego reprezentanta, tak druga odsłona rywalizacji ułożyła się wręcz idealnie dla 25-letniego Francuza. Podopieczny Amelie Mauresmo błyskawicznie objął prowadzenie 4:0 i choć później część zaliczki roztrwonił, to i tak w miarę spokojnie doprowadził do remisu, wygrywając drugiego seta 6:3.

No i trzeci partia, którą polscy kibice na pewno zapamiętają na długo. Istny rollercoaster! Najpierw wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, później Hurkacz wisiał na włosku, a w decydującym momencie przełamanie i wielka radość Hurkacza – tak wyglądało to w dużym skrócie. Polak zadbał o to, żebyśmy mieli co wspominać. Od stanu 4:1 przegrał trzy gemy z rzędu, a przy wyniku i własnym podaniu przegrywał 0:40. W dziewiątym gemie obronił w sumie cztery break-pointy i utrzymał się na powierzchni. Zarysowywała się jednak przewaga Francuza. To jednak nic, ponieważ chwilę później to Hurkacz zadał decydujący cios, przełamując rywala w newralgicznym momencie. Break-point był jednocześnie piłką meczową. Polak wygrał 6:2, 3:6, 6:4 i odniósł jedno z najcenniejszych zwycięstw w karierze.

A to nie koniec. Przed nim starcie z Keiem Nishikorim. Japończyk na pewno cieszy się na możliwość rywalizacji z Hurkaczem, z którym niespodziewanie przegrał w Dubaju. Polak będzie chciał udowodnić, że nie był to jednorazowy wyskok, Japończyk, że był to wypadek przy pracy. Polsko-japoński pojedynek we wtorek wieczorem lub w nocy z wtorku na środę (polskiego czasu).

 


Wyniki

2. runda singla:
Hubert Hurkacz (Polska) – Lucas Pouille (Francja, 28) 6:2, 3:6, 6:4