Miami. Hurkacz powstrzymany przez rewelacyjnego 18-latka z Kanady

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Dobiegła końca piękna przygoda Huberta Hurkacza z marcowymi turniejami ATP Masters 1000 w Stanach Zjednoczonych. W 3. rundzie Miami Open Polak uległ 6:7(5), 4:6 Felixowi Augerowi-Aliassime’owi z Kanady. Wcześniej dotarł do ćwierćfinału w Indian Wells. 

Auger-Alliasime to najmłodszy tenisista sklasyfikowany w pierwszej setce rankingu ATP. W sierpniu skończy dopiero 19 lat. Zdążył już jednak zagrać w finale turnieju głównego cyklu – pod koniec lutego w Rio de Janeiro. Zmagania w Miami rozpoczął jednak od eliminacji. Przeszedł przez nie bez problemu, a następnie, już w turnieju głównym pokonał Caspera Ruuda i Martona Fucsovicsa. To wyniki, które mogą imponować, ale przecież jeszcze bardziej wartościowe zwycięstwa odnosił w ostatnim czasie Hurkacz. Nasz reprezentant w Indian Wells pokonał chociaży wyżej notowanego rodaka Augera-Aliassime’a, Denisa Shapovalova. Po przenosinach do Miami wygrał z Dominikiem Thiemem, czwartą rakietą świata! 

Tym razem rywal okazał się jednak lepszy. Hurkacz nie grał już tak odważnie, jak w meczu z Thiemem. Nie bał się doprowadzać do długich wymian, ale te nie zawsze kończyły się po jego myśli. Do siatki wyruszał rzadko, a przecież tak efektowne i efektywne były jego akcje wolejowe w pojedynku poprzedniej rundy. Przez długi czas wydawało się jednak, że również dzisiejsza taktyka okaże się skuteczna.

Hurkacz nękał bowiem nastolatka z Kanady w jego gemach serwisowych. Dwukrotnie był bardzo bliski przełamania – w czwartym i szóstym gemie pierwszego seta. Augerowi-Aliassime’owi należy jednak oddać, że w najważniejszych momentach nie popełniał najdrobniejszych błędów. Równie dobrze spisał się przy piłce setowej, na którą doczekał się w tie-breaku. Return z bekhendu okazał się zabójczy. Hurkacz mógł tylko odprowadzić piłkę wzrokiem. Na nic się zdało, że to Polak wygrał więcej punktów w pierwszym secie. 

Sytuacji Hurkacza nie poprawiał fakt, że to Kanadyjczyk rozpoczął drugiego seta od własnego podania. To Polak musiał gonić wynik, a z każdym kolejnym gemem presja rosła – przeciwnik znajdował się bowiem coraz bliżej zwycięstwa w całym meczu. Nerwowo zrobiło się przy stanie 3:4, kiedy Polak po raz pierwszy w meczu musiał bronić break-pointów. W obu przypadkach zażegnał jednak niebezpieczeństwo świetnymi serwisami. 

Niestety problemy Hurkacza po kilku minutach miały swój ciąg dalszy. Auger-Aliassime wszedł w uderzenie i coraz śmielej atakował. Seria ofensywnych zagrań przynisoła mu break-pointa przy stanie 5:4, który był jednocześnie pierwszą piłką meczową. Kanadyjczyk wykorzystał ją i po przeszło godzinie i 40 minutach zakończył zwycięsko spotkanie. 

Kolejnym rywalem Kanadyjczyka będzie Nikołoz Basilaszwili. Gruzin został rozstawiony w Miami z numerem siedemnaście. Z kolei Hurkacz wróci do Europy i rozpocznie przygotowania do rywalizacji na kortach ziemnych. Jeśli będzie spisywać się tak dobrze jak w marcu, awans do pierwszej ,,50" rankingu ATP wydaje się kwestią kilku tygodni. Na razie w rankingu ,,live" wrocławianin jest 52. 


Wyniki

3. runda singla:
Felix Auger-Aliassime (Kanada) – Hubert Hurkacz (Polska) 7:6(5), 6:4

Miami. Venus broni honoru rodziny

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Po rezygnacji z dalszej gry Sereny Williams, humory gospodarzom poprawiła Venus. Amerykańska gwiazda o ćwierćfinał zagra z Simoną Halep. Do czwartej rundy awansowały również Wang Yafan i Julia Putincewa.

Starsza z sióstr Williams w niedzielę nie dała większych szans Darii Kasatkinie i oddała młodszej rywalce tylko cztery gemy. Na zwycięstwo zdecydowanie ciężej musiała zapracować Rumunka, która dopiero po 2 godzinach i 49 minutach walki złamała opór Polony Hercog. Spotkanie lepiej rozpoczęła Słowenka, która wyszła na prowadzenie 4:2. Ubiegłoroczna mistrzyni Roland Garros odrobiła stratę przełamania i była blisko rozstrzygnięcia pierwszego seta na swoją korzyść, ale niżej sklasyfikowana z tenisistek wygrała trzy ostatnie gemy i to ona objęła prowadzenie 1:0 w meczu. W drugiej partii gra długo toczyła się z regułą własnego serwisu. Jako pierwsza w ósmym gemie przełamanie zdobyła turniejowa „dwójka”, dzięki czemu odskoczyła na 5:3. Reprezentantka Słowenii zdołała jednak odrobić stratę i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. W tej dodatkowej rozgrywce zdecydowanie lepiej spisała się Halep, która oddała rywalce tylko jeden punkt i doprowadziła do wyrównania. W decydującej partii 27-latka urodzona w Kontancy przejęła już kontrolę nad przebiegiem gry i pewnie zwyciężyła 6:2.

W najlepszej ósemce turnieju na pewno wystąpi reprezentantka Chin. W czwartej rundzie zmierzą się Wang Yafan i Wang Qiang. Pierwsza z Chinek bez straty seta wyeliminowała Danielle Collins, a druga awansowała bez gry, ponieważ z turnieju z powodu kontuzji wycofała się Serena Williams.

W czwartej rundzie Miami Open wystąpi również Julia Putincewa, która sprawiła spora niespodziankę i wyeliminowała rozstawioną z numerem 11, Anastazję Sewastową. W pierwszej partii Łotyszka oddała rywalce tylko jednego gema, ale w dwóch następnych zdecydowanie lepsza była reprezentantka Kazachstanu.
 


Wyniki

Trzecia runda singla
Simona Halep (Rumunia, 2) – Polona Hercog (Słowenia) 5:7 7:6(1) 6:2
Julia Putincewa (Kazachstan) – Anastazja Sewastowa (Łotwa, 11) 1:6 6:2 6:3
Venus Williams (USA) – Daria Kasatkina (Rosja, 14) 6:3 6:1
Yafan Wang (Chiny) – Danielle Collins (USA, 25) 7:5 6:1
 

Mariana Duque Marino odkłada rakietę

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Najlepsza kolumbijska tenisistka ostatnich lat kończy karierę. 29-letnia Mariana Duque Marino ogłosiła, że zbliżający się turniej Claro Open Colsanitas będzie ostatnim w jej karierze. Zawodniczka zakończy karierę przed własną publicznością w Bogocie.

Mariana czuje się zmęczona życiem sportowca. Poinformowała nas, że zamierza skupić się na innych osobistych wyzwaniach – powiedział dyrektor kolumbijskiego turnieju, Ignacio Correa. Co więcej, zapewnił on, że Colsanitas, jako główny sponsor zawodniczki, nie przestanie wspierać jej w dalszym życiu zawodowym.

Duque Marino to mistrzyni turnieju w…Bogocie z 2010 roku. Wówczas w finale pokonała samą Angelique Kerber. W 2016 roku zagrała o tytuł w Norymberdze, jednak musiała uznać wyższość Kiki Bertens. Na swoim koncie ma również tytuł deblowy, wywalczony wraz z rodaczką, Cataliną Castano, w 2012 roku w Bastad. Ponadto trzykrotnie przegrywała w finałach oraz zdobyła dwa deblowe tytuły z rangi WTA 125K.

Najlepszy wynik wielkoszlemowy osiągała w 2015 i 2017 roku, dochodząc do trzeciej rundy odpowiednio: US Open i Rolanda Garrosa. Na swoim koncie ma również cztery medale igrzysk panamerykańskich. W 2015 roku zdobyła w nich złoto w singlu. Ponadto zagrała na igrzyskach olimpijskich w Londynie i Rio de Janeiro.

Szarm el-Szejk. Żuk po raz pierwszy wygrał zawodowy turniej w singlu

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: Marcin Stańczuk

Kacper Żuk po raz pierwszy wygrał zawodowy turniej w grze pojedynczej. To długo wyczekiwany sukces, ponieważ zawodnik z Nowego Dworu Mazowieckiego zapowiadał się na bardzo dobrego zawodnika. Ostatnie dwa sezony nie należały jednak do niego. Być może sukces w egipskim kurorcie Szarm el-Szejk jest zapowiedzią lepszych czasów. 

Żuk w miarę regularne starty w zawodach ITF Pro Circuit rozpoczął w drugiej części 2016 roku. Wówczas, jako zaledwie 17-letni tenisista, potrafił zaznaczać swoją obecność w imprezach i docierać do półfinałów czy ćwierćfinałów. W kolejnych dwóch sezonach takie wyniki należały jednak do rzadkości. Wydawało się, że utalentowany tenisista (21. miejsce w rankingu juniorskim trzy lata temu) popadł w przeciętność.

Na szczęście przyszło przełamanie. Za 42. występem w zawodowym turnieju Żuk wreszcie zdołał pokonać wszystkich przeciwników. I to w jakim stylu! 20-latek nie stracił ani jednego seta, mimo że zmagania rozpoczynał od eliminacji. W finale pokonał 7:6(2), 6:3 Pablo Vivero Gonzaleza z Hiszpanii. 

Wcześniej Żuk wygrywał tylko turnieje w grze podwójnej. Uzbierał sześć takich trofeów. 

Czy będziemy mieć nową liderkę rankingu WTA?

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Naomi Osaka, mimo że już pożegnała się z turniejem w Miami, wciąż ma największe szanse na pozostanie numerem jeden światowego tenisa. Zagrozić jej mogą już tylko Petra Kvitova i Simona Halep.

Naomi Osaka nie może odnaleźć formy ze stycznia, gdy we wspaniałym stylu triumfowała w Australian Open. Rozstanie z trenerem i początek współpracy z nowym nie przełożyły się na dobre wyniki w USA. Czwarta runda w Indian Wells i trzecia w Miami to wyniki słabe, jak na liderkę rankingu. Pojawia się więc szansa na zmianę. Przed taką możliwością stoją wciąż Petra Kvitova i Simona Halep. Z wyścigu, po porażce z rewelacyjną Victorią Biancą Andreescu, odpadła Angelique Kerber.

Co musi się stać, żeby Czeszka została światową “jedynką”? Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu (2011 i 2014) musi awansować do finału. Może się jednak okazać, że to nie wystarczy. Byłoby to możliwe tylko w przypadku, gdy do finału awansuje również Simona Halep. Czeszka i Rumunka znajdują się w przeciwnych częściach drabinki, więc do ich konfrontacji może dojść dopiero w ostatnim meczu turnieju. Gdyby tak się stało, byłby to mecz podwójnego znaczenia. Nie tylko walka o tytuł w Miami, ale również o fotel liderki rankingu. Identyczna sytuacja dotyczy również Halep. Powróci ona na fotel liderki jeśli awansuje do finału, a w nim nie będzie Petry Kvitovej. Jeśli dojdzie do finału z ich udziałem, liderką zostanie zwyciężczyni.

Naomi Osaka nie może więc spać spokojnie. Gdyby wczoraj pokonała Hsieh Su-Wei, a prowadziła już 6:4 5:4 i 30:0, to nawet w przypadku porażki w kolejnym meczu, Halep musiałyby wygrać cały turniej, aby zdetronizować Japonkę, Kvitovej wciąż wystarczyłby finał. Warto zwrócić uwagę na nieznaczne różnice punktowe. Osaka będzie mieć w przyszłym tygodniu 6021 oczek. Kvitova, jeśli wygra, 6430, a jeśli przegra w finale 6080. Z kolei Halep, jeśli wygra, na jej koncie pojawią się 6392 punkty, jeśli przegra w finale 6042. Tak niewielkie różnice oznaczają niezwykle zaciętą walkę o przodownictwo w najbliższych tygodniach.

Miami. Kim jest kolejny rywal Hurkacza?

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Jego idolem jest Roger Federer, ulubioną nawierzchnią kort twardy. 18-latek, który jest jednym z najzdolniejszych tenisistów młodego pokolenia. W niedzielę stanie na drodze Huberta Hurkacza. To Felix Auger-Aliassime.

Walka o czwartą rundę Miami Open wcale nie będzie łatwiejsza, choć wydawać by się mogło, że po wyeliminowaniu Dominica Thiema droga będzie otwarta. Jednak na Huberta Hurkacza czeka kolejny wymagający rywal. Tym razem po drugiej stronie kortu stanie Felix Auger-Aliassime.

Kanadyjczyk to przyszłość światowego tenisa. Premierowy punkt do rankingu ATP zdobył, gdy miał 14 lat. Tym samym był pierwszym sklasyfikowanym zawodnikiem urodzonym w 2000 roku. Jako junior triumfował w US Open 2016, a rok wcześniej wywalczył tam tytuł w grze podwójnej. W rankingu do lat 18 najwyżej plasował się na 2. miejscu.

Na zawodowstwo przeszedł w sezonie 2017 i już w pierwszym roku awansował do Top 200 rankingu ATP. Był najmłodszym, który tego dokonał od czasu Richarda Gasqueta w 2003 roku. Auger-Aliassime nieustannie poprawia swoją pozycję w rankingu. Sezon 2018 zakończył na 109. miejscu, a obecnie zajmuje 57. pozycję.

Ten duży awans w ostatnim czasie zapewniły mu świetne występy w Brazylii. W lutym dotarł do finału w Rio de Janeiro w turnieju rangi ATP 500, a następnie osiągnął ćwierćfinał w Sao Paulo.

W tegorocznej edycji Miami Open 18-latek z Montrealu wygrał już cztery mecze. W eliminacjach okazał się lepszy od Włochów – Luki Vanniego i Paolo Lorenziego, natomiast w turnieju głównym pokonał Norwega Caspera Ruuda oraz rozstawionego z „29” Węgra Martona Fucsovicsa.

Ulubionym uderzeniem Kanadyjczyka jest forehand, preferuje on ofensywny styl gry, ale dobrze spisuje się także w grze defensywnej. Pod względem sposobu gry podobny jest więc do Huberta Hurkacza. Zwycięzca tego pojedynku znacznie przybliży się do debiutu w Top 50, a kto wie, może właśnie ten mecz będzie przepustką do najlepszej „50”.

Miami. Obronione meczbole i awans Rosolskiej

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: Peter Figura

Alicja Rosolska w parze z Yang Zhaoxuan pokonały Kirsten Flipkens i Johannę Larsson 4:6 7:5 10-4 w pierwszej rundzie turnieju w Miami, mimo że w drugiej partii rywalki miały dwa meczbole. Niejako w nagrodę, w drugiej rundzie zmierzą z turniejowymi “piątkami” – Gabrielą Dabrowski i Xu Yifan.

Polka, która w tym sezonie gra z różnymi partnerkami, z Chinką stanęła po tej samej stronie siatki po raz trzeci. Dwa poprzednie mecze miały miejsce w Indian Wells, gdzie na otwarcie stoczyły trudny bój z Wiktorią Azarenką i Eliną Switoliną, a w drugiej rundzie walczyły do końca z Kateriną Siniakovą i Barbora Krejczikovą. Na Florydzie ponownie zachowały zimną krew i wygrały trudne spotkanie.

Walka w pierwszym secie toczyła się w rytmie “gem za gem”. Dopiero przy stanie 4:4 polsko-chiński duet miał chwilę słabości i dał się przełamać. Niestety, był to kluczowy moment partii, bo już kilka minut później zamknęły go Belgijka i Szwedka.

Drugi set to z kolei festiwal przełamań. W całym secie było ich aż siedem, co oznacza, że serwis częściej był tracony, niż utrzymywany. Na szczęście o jedno przełamanie lepsze okazały się Rosolska i Yang. Polka i Chinka były już jedną nogą poza turniejem, gdy przy stanie 4:5 serwowały rywalki i miały dwie piłki meczowe z rzędu. Wówczas “nasz” duet zachował chłodną głowę i uciekł “spod topora”.

Super tie-break to powtórka z drugiej partii i mini break za mini breakiem. Na czternaście punktów, tylko pięć zakończyło się zdobyczą dla pary serwującej. Na szczęście lepiej grały Polka i Chinka. Błyskawicznie wypracowały sobie przewagę i nie oddały jej do końca. Po godzinie i trzydziestu dwu minutach zakończyły mecz…minibreakiem.

W niedzielny wieczór Rosolska i Yang powalczą o awans do ćwierćfinału. Ich przeciwniczkami będzie rozstawione z numerem pięć Kanadyjka Gabriela Dabrowski i Chinka Xu Yifan.


Wyniki

Pierwsza runda debla:
Alicja Rosolska, Yang Zhaoxuan (Polska, Chiny) – Kirsten Flipkens, Johanna Larsson (Belgia, Szwecja) 4:6, 7:5, 10-4

Miami. Kubot i Melo nie dali szans rywalom

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo nie dali szans Marco Cecchinato i Andreasowi Molteniemu w pierwszej rundzie turnieju w Miami. Polsko-brazylijski duet rozbił Włocha i Argentyńczyka 6:2 6:2.

Kubot i Melo kontynuują dobrą grę z Indian Wells. Tam wygrali pierwszy wspólny mecz w tym sezonie. Jednakże na jednym zwycięstwie się nie skończyło. Do końca szli przez turniejową drabinkę jak burza, zatrzymując się dopiero w finale. Na Florydzie rozstawieni są z “jedynką”, a ich pierwsi rywale nie odnotowali do tej pory większych sukcesów deblowych. Co więcej, wspólnie na korcie pojawili się po raz pierwszy.

Mecz od początku przebiegał pod dyktabdo faworytów. Już w trzecim gemie doszło do pierwszego breaka. Kolejny dołożony został w gemie siódmym. Dwa przełamania były zaliczką na tyle solidną, że pozwoliły “naszej” parze spokojnie wygrać set oraz rozpocząć drugą partię z dużą dawką pewności siebie.

W niej Kubot i Melo błyskawicznie zdobyli dwa breaki, objęli prowadzenie 4:0. Całkowicie zdominowali rywali, nie pozostawiając złudzeń im złudzeń. Późniejsza gra “gem za gem” nie pozwoliła im zbliżyć się do Polaka i Brazylijczyka. W związku z tym, po niespełna godzinie gry, turniejowe “jedynki” zameldowały się w kolejnej fazie turnieju.

W drugiej rundzie Kubot i Melo zmierzą się z Argentyńczykiem Guido Pellą i Portugalczykiem Joao Sousa, którzy zmagania w Miami rozpoczęli od zwyciężenia Taylora Fritza i Nicka Kyrgiosa.


Wyniki

Pierwsza runda debla:
Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 1) – Marco Cecchinato, Andreas Molteni (Włochy, Argentyna) 6:2, 6:2

Miami. Wozniacki z awansem, Andreescu wciąż zachwyca

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Caroline Wozniacki po raz dziesiąty w karierze pokonała Monicę Niculescu i awansowała do 1/8 finału Miami Open. Teraz Dunkę czeka mecz z sesnacyjną pogromczynią Naomi Osakai, Su-Wei Hsieh. W walce o turniejowe zwycięstwo wciąż liczy się rewelacyjna Bianca Andreescu.

Caroline Wozniacki o awans do czwartej rundy walczyła z reprezentantką Rumunii, Monicą Niculescu. Dotychczas obie tenisistki spotkały się dziewięciokrotnie i każde z tych spotkań wygrała była liderka światowego rankingu, tracąc w nich łącznie tylko dwa sety. W sobotę NIculescu nie zdołała przełamać złej passy w spotkaniach z Dunką. Spotkanie jednak nie było jednostronne.

Cieszę się, że udało mi się wygrać w dwóch setach. Monica to bardzo trudna przeciwniczka. Nie pozwala wejść w rytm, mocno walczy i wiele piłek wraca na stronę rywalki. Zatem tym bardziej cieszy mnie dzisiejsza wygrana – przyznała Wozniacki.

Teraz na finalistkę Miami Open 2017 czeka niespodziewana rywalka. Su-Wei Hsieh pokonała Naomi Osakę i to ona powalczy z Dunką o ćwierćfinał kalifornijskiego turnieju.

W tej samej, pierwszej ćwiartce turniejowej drabinki znajduje się Bianca Andreescu, świeżo upieczona triumfatorka prestiżowego turnieju w Indian Wells. 18-letnia Kanadyjka miała okazję, żeby przypomnieć sobie piękne chwile z Kalifornii, ponieważ w 3. rundzie Miami Open spotkała się z Angeliqe Kerber – zawodniczką, którą pokonała właśnie w finale w Indian Wells. 

Utalentowana nastolatka po raz kolejny okazała się lepsza od 3-krotnej mistrzyni imprez Wielkiego Szlema i byłej liderki rankingu WTA. Tym razem wygrała 6:4, 4:6, 6:1 (w Indian Wells było 6:4, 3:6, 6:4). Kolejną przeciwniczką Andreescu będzie Anett Kontaveit. Estonka w 3. rundzie wygrała niezwykle wyrównane, trwające blisko dwie i pół godziny starcie z Ajlą Tomljanovic. 


Wyniki

Trzecia runda singla:
Kiki Bertens (Holandia, 7) – Viktoria Kuzmova (Słowacja) 3:6, 6:0, 6:1
Bianca Andreescu (Kanada) – Angelique Kerber (Niemcy, 8) 6:4, 4:6, 6:1
Caroline Wozniacki (Dania, 13) – Monica Niculesu (Rumunia) 6:4, 7:6(4)
Anett Kontaveit (Estonia, 21) – Ajla Tomljanovic (Australia) 7:6(3), 2:6, 7:6(4)

Miami. Ferrer nie spuszcza z tonu. Zverev pokonany

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Kończący karierę David Ferrer pokonał Alexandra Zvereva w meczu drugiej rundy Miami Open. Tym samym Hiszpan odniósł pierwsze od 2015 roku zwycięstwo nad zawodnikiem z top 5 rankingu ATP.

Pożegnanie z kortami finalisty Miami Open z 2013 roku ma nastąpić w maju podczas turnieju w Madrycie. Jednak niemal 37-letni tenisista wcale nie wygląda na takiego, który za niespełna dwa miesiące odejdzie na sportową emeryturę. W sobotę, w meczu drugiej rundy Miami Open pokonał rozstawionego z numerem dwa Alexadra Zvereva.

Dzisiejsza wygrana bardzo dużo dla mnie znaczy. Wygrana w takim meczu, przeciwko zawodnikowi z top 10 rankingu to jak prezent. Nie mogę grać już na takim poziomie jak kiedyś, ale staram się dać z siebie wszystko i cieszyć się z każdej chwili na korcie i z każdej wygranej piłki – przyznał po sobotniej wygranej Ferrer, na którego czeka teraz Frances Tiafoe. Amerykanin w dwóch setach zakończonych tie-breakami pokonał Miomira Kecmanovicia.

W innych spotkaniach wieczornej sesji na Hard Rock Stadium awans do dalszych gier zapewnili sobie Stefanos Tsitsipas i Reilly Opelka. Rozstawiony z ,,ósemką" Grek pokonał w dwóch setach Mackenziego McDonalda. Z kolei amerykański kwalifikant rozprawił się z Diego Schwartzmanem.


Wyniki

Druga runda singla:
David Ferrer (Hiszpania, WC) – Alexander Zverev (Niemcy, 2) 2:6, 7:5, 6:3
Stefanos Tsitsipas (Grecja, 8) – Mackenzie McDonald (USA, LL) 7:6(4), 6:1
Reilly Opelka (USA, Q) – Diego Schwartzman (Argentyna, 21) 6:4, 3:6, 6:4
Frances Tiafoe (USA, 28) – Miomir Kecmanović (Serbia, WC) 7:6(6), 7:6(5)