Miami. Halep goni Osakę

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Simona Halep po raz drugi w karierze awansowała do półfinału Miami Open. Rumunka po emocjonującym pojedynku pokonała Wang Qiang i brakuje jej już tylko jednego zwycięstwa, żeby zmienić Naomi Osakę na fotelu liderki światowego rankingu.

Środowe spotkanie lepiej rozpoczęła 27-latka urodzona w Konstancy, która odskoczyła na prowadzenie 4:1 z podwójnym przełamaniem. Chinka zdołała odrobić stratę jednego „breaka”, ale pierwszej partii już nie uratowała.

Turniejowa „dwójka” dobrze rozpoczęła również drugą odsłonę spotkania i od razu odebrała podanie rywalce, ale pięć następnych gemów wygrała tenisistka z Azji. Mistrzyni Roland Garros sprzed roku nie zmierzała jednak spisywać tej części meczu na straty i zaczęła gonić wynik. W dziesiątym Wang wypracowała sobie trzy piłki setowe z rzędu przy serwisie przeciwniczki, ale Halep zdołała się wybronić i wyrównała na 5:5. Dwa ostatnie gemy również padły łupem rumuńskiej tenisistki, która po godzinie i 37 minutach walki mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

W półfinale Simona Halep zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku pomiędzy Karoliną Pliszkovą i Marketą Vondrousovą. W przypadku zwycięstwa Rumunka powróci na pierwszej miejsce w światowym rankingu.
 


Wyniki

Ćwierćfinał singla
Simona Halep (Rumunia, 2) – Qiang Wang (Chiny, 18) 6:4 7:5
 

Miami. Zmiana harmonogramu nie przeszkodziła Federerowi

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, foto: AFP

Mimo że w środa miała być dniem pierwszych ćwierćfinałów drugiego w sezonie Mastersa, Roger Federer i Daniił Miedwiediew rozegrali dopiero swoje spotkanie 1/8 finału. Wczoraj przeszkodziły im w tym opady deszczu. Mimo zmian w harmonogramie, sensacji nie było. Szwajcarski mistrz wygrał 6:4, 6:2.

Piąty tenisista rankingu ATP był oczywiście zdecydowanym faworytem spotkania z 23-letnim Rosjaninem. Nie tylko przemawiały za nim dotychczasowe sukcesy, ale i forma w ostatnim czasie. Federer był w finale w Indian Wells i wygrał w Dubaju, podczas gdy Rosjanin odpadał tam odpowiednio w 3. i 1. rundzie. Szwajcar wygrał też dwa poprzednie spotkania przeciwko Miedwiediewowi.

Federer od początku spotkania grał świetnie, jednak w pierwszym secie przez długi czas Rosjanin dotrzymywał mu kroku. Dzięki pewnej grze przy własnym podaniu nie pozwalał Szwajcarowi na zdobycie przewagi, sam jednak również nie miał szans na “dobranie się” do serwisu rywala. Ostatecznie doświadczenie Federera pomogło mu zachować więcej pewności siebie w końcówce seta. Dzięki temu przełamał na 5:4. I wydawać by się mogło, że utrzymanie podania, a tym samym zakończenie seta będzie dla niego formalnością. Szwajcar musiał wychodzić jednak z niemałych opresji. Miedwiediew miał aż trzy break-pointy, ale żadnego nie zdołał wykorzystać. Tymczasem 37-latek z Bazylei pierwszej wywalczonej piłki setowej nie zmarnował.

Z biegiem czasu faworyt prezentował się coraz lepiej i coraz bardziej dominował na korcie. Jego efektowne zagrania sprawiały wiele kłopotów Medwiediewowi, podczas gdy publiczności przysparzały radości. Tym razem przewagę breaka zdobył już w pierwszym gemie. Tenisista z Moskwy ani razu nie miał okazji do wyrównania i z każdym gemem wyglądał na bardziej zrezygnowanego. W efekcie jeszcze raz stracił podanie w 7. gemie tej odsłony spotkania. Federer tym razem nie miał większych problemów z pewnym zakończeniem seta. Po godzinie i trzech minutach gry mógł się cieszyć z awansu do ćwierćfinału. W nim zagra z Kevinem Andersonem z RPA.


Wyniki

1/8 finału singla:
Roger Federer (Szwajcaria, 4) – Daniił Miedwiediew (Rosja, 13) 6:4, 6:2

Miami. Kubot i Melo o krok od drugiego finału w sezonie!

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo awansowali do półfinału Miami Open 2019. Polsko-brazylijska para pokonała Olivera Maracha i Mate Pavicia 7:6 (5), 7:5, po prawie dwóch godzinach gry.

Łukasz Kubot i Marcelo Melo oraz Oliver Marach i Mate Pavić zmierzyli się po raz piąty. I piąty raz austriacko-chorwacki duet nie znalzł sposobu na polsko-brazylijską parę.

Spotkanie lepiej rozpoczęli Austriak i Chorwat, gdyż odebrali serwis Melo już w gemie otwarcia. Przewaga ta nie trwała jednak długo. Kubot dobrze spisywał się na returnie i dzięki temu Polak i Brazylijczyk odrobili straty w czwartym gemie. Od tego momentu żaden z tenisistów nie oddał już podania w pierwszym secie. Nie oznacza to jednak, że brakowało emocji. Gemy były zacięte i obfitowały w wyrównane akcje przy siatce. Losy partii musiały zostać rozstrzygnięte w tie-breaku. Początek tej rozgrywki należał do „naszej” pary, która błyskawicznie wyszła na prowadzenie 6:2. Chwilowa utrata koncentracji Kubota i Melo spowodowała, że Marach i Pavić zodbyli trzy punkty z rzędu. Na więcej nie było ich jednak stać, dzięki ofensywnej grze naszego tenisisty i za czwartą piłką setową udało się zakończyć partię otwarcia.

Druga odsłona rozpoczęła się tak samo, jak pierwsza, z tą różnicą, że to Chorwat oddał podanie i to duet rozstawiony z „1” wyszedł na prowadzenie 2:0. Wydawało się, że zwycięzcy tego turnieju z 2017 roku pójdą za ciosem i szybko zakończą mecz. Tak się jednak nie stało, gdyż w czwartym gemie Melo stracił serwis drugi raz w spotkaniu. Mistrzowie Australian Open 2018 wygrali trzy gemy z rzędu i gra ponownie stała się wyrównana. Jednak solidny return Kubota i refleks przy siatce Melo sprawiały, że to triumfatorzy Wimbledonu 2017 czuli się pewniej na korcie. Przy stanie 6:5 znowu przełamali rywali i zakończyli spotkanie po prawie dwóch godzinach gry, awansując do półfinału.

Kubot i Melo są już o krok od drugiego finału w tym sezonie. Pierwszy osiągnęli w Indian Wells. Przeciwnikami polsko-brazylijskiej pary w 1/2 finału będą zwycięzcy starcia Bryan/Bryan – Bopanna/Shapovalov.


Wyniki

Ćwierćfinał debla:

Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 1) – Oliver Marach, Mate Pavić (Austria, Chorwacja, 5) 7:6, (5), 7:5

Nicola Kuhn po zasłabnięciu: Nie każdy jest jak Rafa Nadal

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne / Marca, foto: AFP

Najbardziej dramatyczną sytuacją trwającego Miami Open było jak dotąd zasłabnięcie Nicoli Kuhna. Hiszpan w trzecim secie meczu z Mischą Zverevem upadł nagle na kort i doznał konwulsji. Hiszpańskiej “Marce” udzielił wywiadu na temat tego wydarzenia.

W pierwszej rundzie Miami Open w starciu pomiędzy Nicolą Kuhnem i Mischą Zverevem doszło do niebezpiecznej sytuacji. Przy break-poincie na 2-2 dla Niemca, reprezentant Hiszpanii nagle upadł na kort. Młody tenisista nie wytrzymał trudnych warunków klimatycznych panujących na Florydzie, czyli wysokich temperatur i dużej wilgotności, w wyniku czego zasłabł i doznał bolesnych konwulsji.

Na temat tej sytuacji Kuhn wypowiedział się w wywiadzie dla “Marci”: Nie chcę patrzeć na tę sytuację, bo był to naprawdę przerażający moment. Jako zawodnik z czołówki musisz przez to przejść. Wiele ludzi mówi o nawodnieniu, produktach energetycznych, ale jeśli to byłoby tak łatwe, każdy by to robił. Jeśli coś dzieje się nie tak jak powinno, to dlatego, że byłem niewystarczająco przygotowany. Nie każdy jest Rafą Nadalem, który wygrywa French Open raz za razem.

Dodał również: Jedyne co pamiętam, to że zagrałem trzeciego gema w decydującej partii nie czując niczego. Mając biało przed oczami gdy zemdlałem, chciałem tylko, by jak najszybciej znieśli mnie z kortu, gdyż nie mogłem już z tym dłużej walczyć, nie mogłem znieść bólu.

Wciąż czuję ból. Powiedziano mi, że w ciągu kilku dni powinien zniknąć. Odpocznę nieco i wrócę silniejszy. Jestem dobrze przygotowany fizycznie, ale w Miami jest bardzo wilgotno, a gdy doda się do tego presję tłumów na trybunach… Ma to bardzo duży wpływ. W domu przeanalizuję co dokładnie się stało, przejdę parę testów, a mój zespół zadba o to, bym powrócił na szczyt. Wyniki na pewno przyjdą – zapowiedział 19-letni Hiszpan.

Miami. Barty wyeliminowała Kvitovą. Czeszka nie będzie liderką rankingu

/ Kacper Kaczmarek, źródło: własne, foto: AFP

Australijka Asleigh Barty i Estonka Anett Kontaveit zagrają w półfinale turnieju rangi Premier Mandatory w Miami. Obie w trzysetowych pojedynkach wyeliminowały kolejno Petrę Kvitovą i Su-Wei Hsieh. Przez porażkę Czeszka straciła szansę na objęcie prowadzenia w rankingu WTA. W środę o awans do najlepszej “czwórki” powalczy m.in. Simona Halep.

Było to już piąte bezpośrednie spotkanie pomiędzy Kvitovą i Barty, ale dopiero pierwsza wygrana sklasyfikowanej na 11. miejscu w rankingu WTA zawodniczki. Urodzona w Ipswich zawodniczka z Kvitovą grała już w tym roku dwukrotnie, ale na australijskiej ziemi w Sydney i Melbourne zdołała ugrać zaledwie jednego seta. We wtorek już na otwarcie dołożyła drugiego. Choć łatwo wcale nie było. O wyniku pierwszej partii musiał zdecydować tie-break, w którym Barty wróciła z dalekiej podróży. “Wyciągnęła” seta ze stanu 1-4 i 2-5, po drodze broniąc jednej piłki setowej.

Petra serwuje niesamowicie, a kluczem w dzisiejszym meczu był dobry return – mówiła Australijka w pomeczowym wywiadzie. – Wiadomo, w niektórych momentach dalej był poza kontrolą, ale ciągle starałam się grać jak najlepiej, co przyniosło oczekiwany rezultat.

Kvitova walczyła dalej, ale sił wystarczyło tylko na drugą odsłonę. W trzeciej, już na początku 22-letnia Australijka wypracowała sobie trzygemowe prowadzenie, którego nie oddała do końca spotkania. Najszybszego w meczu seta zakończyła w nieco ponad 30 minut. Dzięki zwycięstwu nad Kvitovą, Australijka po raz pierwszy w karierze znajdzie się w czołowej “10” klasyfikacji najlepszych tenisistek.

To był mój cel przez dłuższy czas – powiedziała Barty. – To niesamowite, kiedy praca przynosi efekty, a twoje marzenia stają się rzeczywistością – dodała.

Porażką w ćwierćfinale turnieju na Florydzie Czeszka zamknęła sobie drogę do prowadzenia w rankingu WTA. Taką szansę będzie miała jeszcze Simona Halep, która w razie wygranej w Miami przeskoczy w klasyfikacji Naomi Osakę. Rumunka o półfinał zagra w środę z Chinką Qiang Wang.

W półfinale jest już natomiast Estonka Anett Kontaveit, która także po trzysetowym pojedynku wyeliminowała z turnieju Su-Wei Hsieh. Tajwanka to specjalistka od ogrywania faworytek. Z Miami wyrzuciła już m.in. Naomi Osakę i Caroline Wozniacki, ale we wtorek znalazła pogromczynię w ambitnej Estonce.

Mało jednak brakowało, a estońskiej zawodniczki nie byłoby już w turniejowej drabince. W finałowym secie przeciwko Hsieh przegrywała 0:4, ale dzięki niesamowitej pogoni, wyrównała wynik w trzeciej partii i wyszła na prowadzenie 5:4. Rywalka podniosła się jeszcze na moment, ale końcówka ponownie należała do 23-latki z Tallina. Kontaveit wygrała dwa kolejne gemy, które dzieliły ją od zwycięstwa. W czwartek powalczy o awans do wielkiego finału. Po drugiej stronie siatki stanie Asleigh Barty.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Petra Kvitova (Czechy, 3) – Asleigh Barty (Australia, 11) 6:7(5), 6:3, 2:6
Su-Wei Hsieh (Chińskie Tajpej, 27) – Anett Kontaveit (Kanada, 21) 6:3, 2:6, 5:7

 

 

Miami. Nieodrobione lekcje Dżokovicia

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Novak Dżoković przegrał z Roberto Bautistą Agutem w 1/8 finału Miami Open 6:1, 5:7, 3:6. Serb, podobnie jak przed niespełna trzema miesiącami w Doha, nie wykorzystał przewagi seta oraz przełamania i pożegnał się z marzeniami o końcowym zwycięstwie w turnieju.

Lider rankingu i tenisista rozstawiony na Florydzie z numerem „22” dotychczas spotykali się dziesięciokrotnie i siedem z tych spotkań kończyło się wygraną tenisisty z Belgradu. W dwóch ostatnich pojedynkach górą był jednak Hiszpan.

Na początku stycznia drogi Dżokovicia i Baustisty Aguta skrzyżowały się w półfinale turnieju w Doha. Serb, mając wygranego seta i przewagę przełamania, pewnie zmierzał po wygraną numer osiem. Rywal zdołał jednak odrobić straty i to on wystąpił w finale katarskiej imprezy. Po blisko kwartale obaj tenisiści ponownie wyszli na kort, tym razem w Miami. Stawką spotkania był ćwierćfinał turnieju rangi Masters 1000. Tak samo, jak na początku roku tenisista z Belgradu wygrał pierwszą partię, a później zawodnik z Półwyspu Iberyjskiego zdołał odrobić stratę i odnieść zwycięstwo. Tym samym nie sprawdziły się przedmeczowe zapowiedzi faworyta.

Odrobię pracę domową i mam nadzieję, tym razem wygram – mówił serbski tenisista na konferencji prasowej po meczu trzeciej rundy przeciwko Federico Delbonisowi. Jak widać, sześciokrotnemu triumfatorowi imprezy nie udało się zrealizować zamierzonego celu i po raz drugi w tym roku uległ Hiszpanowi, którego ćwierćfinałowym rywalem będzie John Isner. Obrońca tytułu potrzebował dwóch setów kończonych tie-breakami, aby pokonać Kyle’a Edmunda.

W pozostałych wtorkowych spotkaniach obyło się bez większych niespodzianek. Najmłodszym ćwierćfinalistą imprezy od 2001 roku, kiedy do tego etapu doszedł 18-letni wówczas Andy Rodick, został Felix Auger-Aliassime. Pogromca Huberta Hurkacza w spotkaniu o ćwierćfinał okazał się lepszy od Nikołoza Basilaszwilego i jest pierwszym kwalifikantem na tym etapie rozgrywek od 2007 roku oraz występu Guillermo Canasa. Kolejnym rywalem nastolatka z kraju Klonowego Liścia będzie Borna Czorić, który w trzech setach pokonał Nicka Kyrgiosa.


Wyniki

Czwarta runda singla:
Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 22) – Novak Dżoković (Serbia, 1) 1:6, 7:5, 6:3
Kevin Anderson (RPA, 6) – Jordan Thompson (Australia) 7:5, 7:5
John Isner (USA, 7) – Kyle Edmund (Wielka Brytania, 19) 7:6(5), 7:6(3)
Denis Shapovalov (Kanada, 20) – Stefanos Tsitsipas (Grecja, 8) 4:6, 6:3, 7:6(3)
Borna Czorić (Chorwacja, 11) – Nick Kyrgios (Australia, 27) 4:6, 6:3, 6:2
Felix Auger-Aliassime (Kanada) – Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 17) 7:6(4), 6:4
Frances Tiafoe (USA, 28) – David Goffin (Belgia, 18) 7:5, 7:6(6)