Charleston. Tytuł mistrzowski nie dla Magdaleny Fręch i Anny Bondar

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Magdalena Fręch i Anna Bondar przegrały w finale gry podwójnej turnieju WTA 500 w Charleston. Lepsze od polsko-węgierskiego duetu okazały się Desire Krawczyk i Katie McNally.

Druga rakieta naszego kraju podczas turnieju rozgrywanego na amerykańskiej mączce w Charleston została rozstawiona z numerem jedenastym i zmagania rozpoczęła od drugiej rundy singla. W meczu o 1/8 finału lepsza od Polki okazała się Anna Bondar. Polka i Węgierka połączyły siły w grze deblowej i dotarły do finału, gdzie ich rywalkami były reprezentantki gospodarzy Desire Krawczyk i Katie McNally.

Początek spotkania był udany dla naszego duetu, który jako pierwszy odebrał serwis rywalkom, a nawet prowadził 3:1. Jednak od tego momentu to rywalki przejęły inicjatywę na korcie. Przyniosło to efekt w postaci pięciu wygranych gemów z rzędu. W drugiej odsłonie jedynie Amerykanki miały okazje na przełamanie serwisu. To dało im prowadzenie 5:1. Krawczyk i McNally zakończyły spotkanie za pierwszą piłką meczową po 72 minutach gry.


Wyniki

Finał:

D. Krawczyk, K. McNally (USA, USA) – A. Bondar, M. Fręch (Węgry, Polska) 6:3, 6:2

Bogota. Debiutantka na drodze do tytułu Marie Bouzkovej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Marie Bouzkova i Panna Udvardy zagrają w finale turnieju WTA 250 w Bogocie. Obie zawodniczki w meczach półfinałowych wywiązały się z roli faworytek. Chociaż zwycięstwa nie przyszły łatwo.

Największą niespodzianką meczów 1/2 finału turnieju w stolicy Kolumbii była Jazmin Ortenzi. Argentynka, która do imprezy głównej dostała się z eliminacji, w drodze do 1/2 finału pokonała faworytkę gospodarzy, rozstawioną z numerem trzecim Camilę Osorio. Z kolei w spotkaniu o finał tenisistka z Ameryki Południowej postawiła niezwykle trudne warunki Marie Bouzkovej.

W pierwszej odsłonie zawodniczka z Europy prowadziła 5:2, aby pozwolić rywalce doprowadzić do wyrównania. Losy tej części meczu rozstrzygnął tie-break. W nim dopiero w końcówce reprezentantka Czech zbudowała dwupunktową przewagę, która dała jej zwycięstwo w pierwszej partii. Początek drugiej odsłony był nerwowy z obu stron. Panie na przemian przegrywały swe serwisy. Tą, która zatrzymała tę serię, okazała się zawodniczka zza naszej południowej granicy. W siódmym gemie Bouzkova dołożyła kolejne przełamanie, aby po zmianie stron zakończyć spotkanie za trzecią okazją.

Zdecydowanie trudniejszą przeprawę miała drugą z finalistek – Panna Udvardy. Węgierka, która w drabince została rozstawiona z numerem ósmym, pierwszą odsłonę przegrała po tie-breaku mimo piłki setowej w dziesiątym gemie. W drugiej partii od stanu 3:3 gemy na swe konto zapisywała jedynie wyżej notowana z zawodniczek, doprowadzając w ten sposób do trzeciej partii. W tej Arango prowadziła 5:2, aby przegrać kolejne cztery gemy. Co prawda zawodniczka gospodarzy zdołała doprowadzić do tie-breaka. Jednak w nim to Węgierka przechyliła szalę zwycięstwa na swą stronę.


Wyniki

Półfinał:

Marie Bouzkova (Czechy, 1) – Jazmin Ortenzi (Argentyna, Q) 7:6(5), 6:2

Panna Udvardy (Węgry, 8) – Camila Osorio (Kolumbia) 6:7(6), 6:3, 7:6(5)

Charleston. Jessica Pegula ponownie w finale

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jessica Pegula i Julia Starodubcewa zagrają w finale tegorocznej edycji turnieju WTA 500 w Charleston. Dla Ukrainki jest to szansa na pierwszy tytuł mistrzowski w pierwszym finale imprezy głównego cyklu.

Broniąca tytułu Amerykanka drugi rok z rzędu zameldowała się w finale turnieju rozgrywanego na amerykańskiej mączce. Tym samym reprezentantka gospodarzy powtórzyła wyniki, jakie wcześniej osiągały Ons Jabeur oraz Belinda Bencic, które przynajmniej dwa razy grały w finałach tego turnieju. Jednak dotarcie do meczu o tytuł zeszłorocznej mistrzyni nie przyszło łatwo.

We wszystkich meczach tegorocznych zmagań Jessica Pegula musiała rywalizować na dystansie trzech setów. W meczu półfinałowym formę turniejowej „jedynki” sprawdziła Iva Jović, dla której był to debiut w imprezie. W pierwszej odsłonie niżej notowana z Amerykanek prowadziła już 3:0. Jednak od tego momentu wygrała jedynie gema. W drugiej odsłonie obie panie pilnowały swego podania aż do dwunastego gema. W tym Pegula prowadziła już 40:0 przy podaniu Jović. Co prawda turniejowa „czwórka” dwie piłki setowe obroniła, ale za trzecią, ta część pojedynku dobiegła końca.

Decydujący set miał podobny przebieg do pierwszego. Ponownie młodsza z reprezentantek gospodarzy jako pierwsza zbudowała przewagę przełamania. Jednak od stanu 2:0 wygrała jedynie gema. Tym samym w czwartym meczu tegorocznej edycji turnieju w Charleston Jessica Pegula odniosła czwarte zwycięstwo w trzech setach. O wynik, jakiego w przeszłości nie udało się osiągnąć ani Bencic ani Jabeur (każda ma na koncie po jednym turniejowym triumfie) Amerykanka zagra przeciwko Julii Starodubcewej.

Ukrainka w drugim z półfinałów pokonała inną reprezentantkę gospodarzy Madison Keys. W pierwszej odsłonie tenisistka z Europy zdominowała Amerykankę, oddając jej jedynie gema. W drugiej partii kluczowa okazała się końcówka. Niżej notowana z zawodniczek jako pierwsza wygrała gema serwisowego rywalki, aby oddać inicjatywę. Jednak w dziesiątym gemie Starodubcewa nie oddała, chociażby punktu turniejowej „piątce” i w swym pierwszym finale imprezy głównego cyklu, zagra o pierwszy tytuł mistrzowski.

Miejsce w finale oznacza również dla tenisistki z Europy awans na najwyżej w karierze miejsce w rankingu WTA. Obecnie zawodniczka z Kachowki jest w rankingu na żywo klasyfikowana na pozycji 53. co jest wynikiem lepszym od jej życiówki o dziesięć pozycji.


Wyniki

Półfinały:

Jessica Pegula (USA, 1) – Iva Jović (USA, 4) 6:4, 5:7, 6:3

Julia Starodubcewa (Ukraina) – Madison Keys (USA, 5) 6:1, 6:4

Zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Wielkanocnych!

/ Redakcja , źródło: , foto: Freepik

Drodzy Czytelnicy, 

z okazji Świąt Wielkanocnych życzymy Wam dużo zdrowia, uśmiechu, spokoju i nadziei. Wykorzystajcie ten czas na zatrzymanie się i spędzenie go w miłej atmosferze w gronie najbliższych.

Wesołego Alleluja!

 

Redakcja magazynu Tenisklub i portalu Tenisklub.pl

ATP. Rekordzista Trungelliti i niezniszczalny Navone – podsumowanie soboty

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: EastNews

Coraz mniej niewiadomych pozostało w imprezach ATP 250 rozgrywanych w Bukareszcie, Marrakeszu i Houston. Tydzień pomiędzy rozgrywkami Masters 1000 w Miami i Monte Carlo zdecydowanie należy do Argentyńczyków. Tenisiści z Ameryki Południowej zagrają bowiem o tytuł w każdej z odbywających się obecnie imprez!

Bohaterem ostatnich dni bez wątpienia jest Marco Trungelliti. 36-latek wcześniej zagwarantował sobie miano najstarszego tenisisty, który zadebiutuje w Top 100 rankingu ATP (m.in. po pokonaniu Kamila Majchrzaka). Wydawało się, że półfinał turnieju w Afryce okaże się szczytem możliwości dla kwalifikanta z Argentyny – jego sobotnim rywalem był rozstawiony z „jedynką” Luciano Darderi. Tenisista z Półwyspu Apenińskiego to ponadto triumfator ubiegłorocznej edycji imprezy w Maroku.

Starszy z graczy dwukrotnie tracił serwis w otwierającym secie, lecz zdołał aż trzy razy przełamać przeciwnika. O losach kolejnej partii rozstrzygnął tie-break. Trungulleti oddał w dogrywce reprezentantowi Włoch zaledwie dwa punkty, kontynuując swój złoty sen w Marrakeszu. Dwukrotny triumfator turniejów rangi Challenger, dzięki pokonaniu Darderiego, w niedzielę zostanie najstarszym debiutantem w finale imprezy rangi ATP.

Po niespodziewanym zwycięstwie Trungulletiego realny był scenariusz argentyńskiego starcia w finale. W drugim sobotnim meczu zagrał bowiem kolejny reprezentant kraju ze stolicą w Buenos Aires – Camilo Ugo Carabelli. 26-latek musiał uznać jednak wyższość Rafaela Jodara. Hiszpan zdecydowanie dominował na korcie, pozwalając rywalowi na wygranie zaledwie trzech gemów w całym spotkaniu.

O tytuł w Bukareszcie zagra natomiast Mariano Navone. Obecność Argentyńczyka w finale nie jest zaskoczeniem – to siódmy najwyżej rozstawiony uczestnik imprezy. W półfinale zmierzył się natomiast z turniejową „ósemką” – Boticiem Van De Zandschulpem. Spotkanie, którego byliśmy świadkami w stolicy Rumunii, może aspirować do miana jednego z najbardziej zaciętych pojedynków sezonu. W pierwszym secie tenisista z Holandii przełamał tuż przed tie-breakiem, obejmując prowadzenie w meczu.

Holender znakomicie spisywał się w końcówce drugiej partii. Van De Zandschulp przełamał na 5:3, po czym wywalczył meczbola przy własnym serwisie. Navone zdołał jednak obronić piłkę meczową dla rywala, a następnie odrobić stratę. Nie był to jednak koniec kłopotów Argentyńczyka, który po chwili po raz kolejny musiał bronić piłki na mecz. Tenisista z Europy ponownie nie zdołał jednak zamknąć spotkania, przez co zwycięzcę partii musiał wskazać tie-break. W dogrywce lepszy okazał się Argentyńczyk, który po wcześniejszej obronie dwóch meczboli doprowadził do decydującej odsłony spotkania. W jej początkowej fazie doszło do aż czterech przełamań – panowie stracili serwis po dwa razy. Następnie sytuacja uspokoiła się, wszystko wskazywało na konieczność rozegrania rozstrzygającej dogrywki. Jednakże gdy Van De Zandschulp serwował po doprowadzenie do tie-breaka, Navone wywalczył pierwszą piłkę meczową. Gracz z Ameryki Południowej przełamał, kończąc mecz wynikiem 5:7, 7:6, 7:5. Panowie spędzili na korcie ponad trzy i pół godziny!

Argentyńczyk zagra w niedzielę o pierwszy tytuł w karierze. Dwa lata temu również był przed szansą na triumf w Bukareszcie – wówczas musiał uznać wyższość Martona Fucsovicsa. Tym razem jego rywalem będzie rewelacja tegorocznej edycji turnieju w Rumunii – 21-letni kwalifikant Daniel Merida Aguilar.

Jeszcze przed startem sobotnich meczów w Houston wiedzieliśmy, że w finale czeka nas argentyńsko-amerykańskie starcie. Ostatnim z tenisistów z Ameryki Południowej, którego zobaczymy w akcji w niedzielę, będzie Roman Anders Burruchaga, który w półfinale ewnie pokonał Thiago Agustin Tirante. Burruchaga z pewnością nie będzie jednak zdecydowanym faworytem w starciu z Tommy’m Paulem. Amerykanin rozstawiony z „czwórką”, w meczu przerywanym deszczem, okazał się lepszy od Francesa Tiafoe.

 


Wyniki

ATP 250 Bukareszt, półfinały:

Daniel Merida Aguilar (Hiszpania, Q) – Fabian Marozsan (Węgry, 3) 6(4):7, 6:3, 6:1

Mariano Navone (Argentyna, 7) – Botic Van De Zandschulp (Holandia, 8)5:7, 7:6(3), 7:5

 

ATP 250 Marrakesz, półfinały:

Marco Trungelliti (Argentyna, Q) – Luciano Darderi (Włochy, 1) 6:4, 7:6(2)

Rafael Jodar (Hiszpania) – Camilo Ugo Carabelli (Argentyna)   6:2, 6:1

 

ATP 250 Houston, półfinały:

Roman Anders Burruchaga (Argentyna) – Thiago Agustin Tirante (Argentyna) 6:1, 6:1

Tommy Paul (USA, 4) – Frances Tiafoe (USA, 2)

Monte Carlo. Kamil Majchrzak wycofał się z rywalizacji

/ Hanna Pałuska , źródło: własne/X, foto: Peter Figura

Po występie w Marrakeszu, Kamil Majchrzak miał zagrać w turnieju ATP 1000 Masters w Monte Carlo. Niestety Polak wycofał się z imprezy z powodu kontuzji.

W piątek rozlosowano główną drabinkę turnieju singlowego ATP 1000 Masters w Monte Carlo. Rywalem Majchrzaka w pierwszej rundzie miał być reprezentant gospodarzy Valentin Vacherot. Drugi z Polaków, Hubert Hurkacz, zmierzy się z Włochem Luciano Darderim.

Niestety w głównej drabince pozostał już tylko jeden reprezentant Polski. Kamil Majchrzak wycofał się z rywalizacji. Oficjalnym powodem rezygnacji jest kontuzja kolana. Na razie nie wiadomo jak bardzo poważny jest ten uraz. W miejsce Piotrkowianina wskoczy szczęśliwy przegrany z kwalifikacji.

W Monte Carlo dalej przebywają wcześniej wspomniany Hubert Hurkacz i Jan Zieliński, który wystąpi w rywalizacji deblowej.

Monte-Carlo. Jan Zieliński zagra przeciwko Alexandrowi Zverevowi

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: Peter Figura

Poznaliśmy deblową drabinkę imprezy ATP Masters 1000 w Monte-Carlo. Nasz jedyny reprezentant – Jan Zieliński trafił w pierwszej rundzie na jedną z singlowych gwiazd, która zdecydowała się na deblowy start w Księstwie Monako – Alexandra Zvereva.

W duecie z Lukiem Johnsonem Zieliński w meczu otwarcia zmierzy się właśnie z 3. rakietą świata oraz jego deblowym partnerem – Marcelo Melo. Brazylijczyk to bardzo doświadczony deblista, który w swojej karierze wygrywał aż czterdzieści dwa turnieje i przez pewien czas piastował pozycję lidera światowego rankingu. Prywatnie jest też bardzo dobrym przyjacielem Saschy Zvereva i co jakiś czas zgłasza się z Niemcem do turniejów w grze podwójnej.

W ostatnim czasie panowie rywalizowali na przykład w imprezie ATP 500 w Acapulco, gdzie sięgnęli po tytuł. Grali także w tysięcznikach w Miami, czy Indian Wells, ale tam jednak nie udało się im wygrać spotkania.

Zieliński i Johnson natomiast występują razem regularnie i można powiedzieć, że obaj są specjalistami od gry podwójnej. Z tego też powodu zdaniem bukmacherów będą faworytami w starciu z parą niemiecko-brazylijską. Ostatnie trzy mecze Polak i Brytyjczyk przegrywali: najpierw w challengerze w Phoenix, później w Miami, a kilka dni temu także w Marrakeszu, więc na pewno będą szukali okazji do przełamania tej niefortunnej serii i powrotu na zwycięską ścieżkę.

Jeśli uda im się pokonać Zvereva i Melo to już w drugiej rundzie czekać na nich będą najwyżej rozstawieni – Marcel Granollers oraz Horacio Zeballos, także droga z pewnością nie będzie łatwa, ale dla duetu tej klasy nie ma rzeczy niemożliwych.

 

Bogota. Marie Bouzkova z kolejnym zwycięstwem, Arango broni honoru gospodyń

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Marie Bouzkova okazała się lepsza niż Daria Semenistaja w meczu 1/4 finału turnieju WTA 250 w Bogocie. Tym samym Czeszka pewnie zmierza do finału imprezy rozgrywanej w stolicy Kolumbii.

Zawodniczka zza naszej południowej granicy to główna faworytka imprezy rozgrywanej na mączce w Ameryce Południowej. W drodze do 1/4 finału najwyżej rozstawiona zawodniczka nie straciła, chociażby seta. W pojedynku o półfinał Marie Bouzkovej nie dała rady Daria Semenistaja.

Pierwsza odsłona przebiegła pod dyktando Czeszki, która pierwszego i jedynego gema w tej części spotkania straciła, prowadząc 5:0, aby jeszcze przed zmianą stron zakończyć seta. W drugiej odsłonie to Semenistaja jako pierwsza wyszła na prowadzenie z przewagą serwisu. Jednak Bouzkova odrobiła stratę i od tej pory żadnej zawodniczce nie udało się wyjść na decydujące prowadzenie. Aż w jedenastym gemie turniejowa „jedynka” kolejny raz odebrała serwis Łotyszce, aby po zmianie stron zakończyć spotkanie.

Półfinałową rywalką reprezentantki naszych południowych sąsiadów będzie Jazmine Ortenzi. Argentynka, która do turnieju głównego dostała się z kwalifikacji, po tym jak w drugiej rundzie pokonała rozstawioną z numerem trzecim Camilę Osorio, w spotkaniu 1/4 finału odwróciła losy spotkania ze swą rodaczką Julia Rierą.

Po tym jak z rywalizacją pożegnała się najwyżej klasyfikowana Kolumbijka, honoru gospodarzy broni druga rakieta kraju w rankingu WTA – Emiliana Arango. Klasyfikowana na 106. miejscu w zestawieniu najlepszych tenisistek świata zawodniczka pokonała w dwóch setach Varvarę Lepchenko. O awans do finału Kolumbijka zagra przeciwko Pannie Uvardy. Węgierka w ostatnim z ćwierćfinałów okazała się lepsza od ubiegłorocznej finalistki – Katarzyny Kawy.


Wyniki

Ćwierćinały:

Marie Bouzkova (Czechy, 1) – Daria Semenistaja (Łotwa) 6:1, 7:5

Jazmin Ortenzi (Argentyna) – Julia Riera (Argentyna) 6:7(5), 6:3, 6:2

Emiliana Arango (Kolumbia) – Varvara Lepchenko (USA) 6:4, 6:3

ITF. Dwusetowa porażka Moniki Stankiewicz w ćwierćfinale

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Peter Figura

Monika Stankiewicz nie zagra w półfinale turnieju ITF W15 w Monastyrze. Polka przegrała z Valentiną Ivanov 4:6, 0:6. 

Pierwszy set był wyrównany i to w nim Polka miała wiele swoich szans, aby go wygrać. Zaczął się on dla niej świetnie. Przełamała podanie rywalki już w pierwszym gemie i to mogło dać nadzieję, że losy partii potoczą się dla niej inaczej. Stankiewicz prowadziła już 3:1, ale Ivanov odrobiła stratę przełamania. Od tego momentu rywalizacja zrobiła się wyrównana i można było pomyśleć, że o losach seta zadecyduje tie-break. Reprezentantka Nowej Zelandii wzięła sprawy w swoje ręce wcześniej i w dziesiątym, a zarazem ostatnim gemie przełamała serwis Polki i wygrała pierwszą partię.

Drugi set zdecydowanie poszedł po myśli rywalki. Stankiewicz nie wygrała w nim ani jednego gema. To nie oznacza jednak, że poddała się i nie walczyła o odrobienie strat. Trzeci i piąty gem przy podaniu Ivanov były długie i grane na przewagi. Polka miała break pointy powrotne, ale nie wykorzystała żadnego z nich. Po godzinie i 26 minutach gry przeciwniczka awansowała do półfinału.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Valentina Ivanov (Nowa Zelandia) – Monika Stankiewicz (Polska) – 6:4, 6:0

Charleston. Jessica Pegula ponownie odwróciła losy spotkania, koniec występu Bencic

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jessica Pegula wygrała kolejne spotkanie tegorocznej edycji turnieju WTA 500 w Charleston. Tym samym jest już tylko jedno zwycięstwo od drugiego z rzędu finału turnieju rozgrywanego na amerykańskiej mączce. Z imprezą pożegnała się z kolei Belinda Bencic.

Złota medalistka olimpijska pod koniec 2024 roku powróciła do rywalizacji na światowych kortach i wciąż osiąga wyniki jak sprzed przerwy macierzyńskiej. W tegorocznej edycji turnieju w Charleston uczestniczka finałów z lat 2022-2023 dotarła do 1/4 finału. W meczu o półfinał sposób na mistrzynię sprzed czterech lat znalazła Madison Keys.

Chociaż Amerykanka przegrała pierwszą odsłonę. W dwóch kolejnych partiach reprezentantka gospodarzy była lepsza. Tym samym zrobiła kolejny krok w stronę powtórki z 2019 roku i końcowego triumfu. Kolejną rywalką mistrzyni Australian Open 2025 będzie Julia Starodubcewa. Ukrainka w dwóch setach pokonała McCartney Kessler.

Ósmy wygrany mecz z rzedu w Charleston ma na swym koncie Jessica Pegula. Broniąca tytułu Amerykanka w trzecim tegorocznym meczu z rzędu na mączce w swej ojczyźnie rozegrała trzy sety. Tym razem formę turniejowej „jedynki” sprawdziła Diana Shnaider, która po wygraniu partii otwarcia, oddała pole rywalce. Tym samym zawodniczka z Buffalo powalczy o powtórzenie wyniku Belindy Bencic, która jako ostatnia wystąpiła w finałach dwóch edycji turnieju z rzędu. Półfinałową rywalką Jessici Peguli będzie Iva Jović. Najmłodsza tenisistka w top 100 rankingu WTA pokonała Annę Kalińską.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Jessica Pegula (USA, 1) – Diana Shnaider (7) 3:6, 6:3, 6:2

Madison Keys (USA, 5) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 3) 4;6, 6:3, 6:2

Iva Jović (USA, 4) – Anna Kalinska (8) 6:3, 6:4

Julia Starodubcewa (Ukraina) – McCartney Kessler (USA) 6:4, 6:4