Budapeszt. Hurkacz rozpocznie z reprezentantem gospodarzy

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz we wtorek rozpocznie kolejny turniej na mączce w tym sezonie. Rywalem Polaka w pierwszej rundzie będzie Węgier Atilla Balazas, grający w Budapeszcie z „dziką kartą”.

Hubert Hurkacz po odpadnięciu w pierwszej rundzie Rolex Monte Carlo Masters z Borną Czoriciem, zdecydował się na udział w Hungarian Open. Tym razem los był bardziej łaskawy i Polak rozpocznie turniej od meczu z Atillą Balazasem. Hurkacz będzie zdecydowanym faworytem tego spotkania.

Węgier to 30-letni zawodnik, zajmujący obecnie 246. miejsce. W tej imprezie gra dzięki „dzikiej karcie” i będzie to jego premierowy start w głównej drabince turnieju ATP Tour w sezonie 2019. Najwyżej w karierze plasował się na 153. pozycji, jednak było to prawie dziesięć lat temu. Aktualnie Balazas gra głównie w challengerach. Jego ulubiona nawierzchnia to mączka, a ulubione zagranie to skrót.

To będzie drugi pojedynek pomiędzy Hurkaczem a Balazasem. Rok temu zmierzyli się oni w turnieju rangi challenger w Koblenz i triumfował Polak 6:4, 6:2.

Organizatorzy zaplanowali ten mecz na wtorek na korcie centralnym jako drugi w kolejności. Rozpocznie się on nie przed godziną 13:00. Zwycięzca tego spotkania w drugiej rundzie może zmierzyć się z lepszym z pary John Millman – Miomir Kecmanović.

W ubiegłym roku to właśnie w stolicy Węgier Hurkacz zadebiutował w turnieju rangi ATP Tour. Wtedy przegrał w pierwszej rundzie z Lorenzo Sonego w trzech setach.

Ranking ATP. Życiówki Majchrzaka i Fogniniego. Hurkacz bez zmian

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz zajmuje 52. pozycję w najnowszym rankingu ATP. W czołowej dziesiątce doszło tylko do jednej zmiany miejsc, a na rekordowe miejsce awansował niedzielny triumfator turnieju w Monte Carlo – Fabio Fognini.

Czołówka światowego tenisa mężczyzn w Niedzielę Wielkanocną zakończyła rywalizację podczas pierwszego tegorocznego turnieju Masters 1000 na mączce, w Monte Carlo. Najlepszy obecnie polski tenisista, Hubert Hurkacz zakończył występ na pierwszej rundzie, co dało mu 10 punktów do klasyfikacji ATP. Tym samym wrocławianin, który we wtorek rozpocznie występ w turnieju w Budapeszcie, utrzymał pozycję z poprzedniego notowania. Drugą rakietą Polski pozostaje Kamil Majchrzak, który po półfinale w chińskim Anningu awansował na rekordowe 121. miejsce.

Fotel lidera do końca tegorocznego sezonu na mączce należeć będzie do Novaka Dżokovicia. Serb, który pożegnał się w tym roku z kortami Monte Carlo Country Clubu po meczu półfinałowym, zwiększył przewagę nad byłym mistrzem monakijskiej imprezy, Rafaelem Nadalem. Rekordowe, dwunaste miejsce, zajmuje od dziś tegoroczny mistrz Monte Carlo Rolex Masters – Fabio Fognini.

W czołowej dziesiatce doszło do jednej roszady. Miejscami zamienili się Kevin Anderson i Kei Nishikori. Od dzisiaj zawodnik z RPA jest szóstą rakietą świata, natomiast Japończyk siódmą. 

Ranking WTA. Magda Linette ponownie najwyżej notowaną Polką

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette ponownie jest najwyżej notowaną Polką w rankingu WTA. Żadna zmiana nie zaszła za to w czołówce zestawienia najlepszych tenisistek świata.

W minionym tygodniu zawodniczki ze światowej czołówki przygotowywały się do rozpoczynającego się sezonu na kortach ziemnych w Europie. Część z nich wystartowała w Pucharze Federacji, ale za starty w tych rozgrywkach nie przyznaje się punktów do rankingu WTA.

Iga Świątek, która sezon na kortach ziemnych rozpocznie od występu w Pradze, nie jest już pierwszą rakietą Polski. 17-letnia Warszawianka straciła punkty za zeszłoroczne zwycięstwo w turnieju rangi ITF w Pelham i została wyprzedzona przez Magdę Linette. Poznanianka jest obecnie 87. rakietą świata i nad 93. w zestawieniu Świątek ma 48 punktów przewagi.

Liderką rankingu wciąż jest Naomi Osaka. Japonka, tak jak druga w zestawieniu Simona Halep oraz trzecia Petra Kvitova wystąpią w tym tygodniu w Porsche Tennis Grand Prix w Stuttgarcie.

Puchar Federacji. Pogodzone i zwycięskie. Francuzki awansowały do finału

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Francuzki będą przeciwniczkami Australijek w finale 57. edycji Pucharu Federacji. Obie drużyny po raz ostatni zdobyły to trofeum ponad dwadzieścia lat temu. Niewiele jednak brakowało, a kosztem ,,Trójkolorowych" do finału awansowałyby Rumunki, które nigdy wcześniej tak daleko nie zaszły.

Starcie w Rouen miało dramatyczny przebieg. W pierwszym niedzielnym meczu Halep pokonała 6:7(6), 6:3, 6:4 Carolinę Garcię i wyprowadziła Rumunki na prowadzenie. Później Irina-Camelia Begu wygrała seta z Pauline Parmentier i debiutantki na etapie półfinałów były o krok od przypieczętowania najcenniejszego zwycięstwa w historii. Zdrowie odmówiło jednak posłuszeństwa Begu. Doświadczona Rumunka w decydującym secie ledwo trzymała się na nogach. Wygrała w nim zaledwie gemy.

Kiepski stan zdrowia Begu wpłynął również na decydujący o wszystkim mecz deblowy. Choć kontuzjowana zawodniczka była desygnowana do gry, to oczywiście zrezygnowała z występu i jej miejsce zajęła Simona Halep. Wiceliderka rankingu WTA mogła liczyć na wsparcie ze strony Moniki Niculescu. Po drugiej stronie siatki stanęły natomiast Caroline Garcia i Kristina Mladenovic. Niegdyś Francuzki stanowiły jedną z najlepszych par na świecie, później się jednak poróżniły i przez niemal dwa lata ich stosunki były napięte. W ostatnich miesiącach atmosfera we francuskiej drużynie się jednak poprawiła i Garcia z Mladenovic znów wspierały razem drużynę. Za oficjalny koniec konfliktu można jednak uznać niedzielny mecz. Garcia i Mladenovic po raz pierwszy od ponad dwóch lat stanęły po tej samej stronie siatki i zdobyły punkt na wagę awansu do finału Pucharu Federacji.

,,Trójkolorowym" tylko raz w historii udało się wygrać tę imprezę, szczególna dla nich edycja odbyła się w 1997 roku. W XXI wieku trzykrotnie grały w finale, ale za każdym razem przegrywały 2:3. Finałowymi przeciwniczkami Francuzek w 57, edycji Pucharu Federacji będą Australijki. Tenisistki z antypodów sukces zawdzięczają Ashleugh Barty, która w narodowych barwach jest niezawodna. Nowe mistrzynie poznamy 10 listopada. Finał zostanie rozegrany w Australii.

W miniony weekend zostały też rozegrane mecze barażowe, dzięki czemu znam skład Grupy Światowej I na przyszły sezon. Zagrają w niej półfinalistki obecnej edycji – Australijki, Francuzki, Białorusinki, Rumunki, a także zwyciężczynie spotkań barażowych – Niemki, Hiszpanki, Czeszki i Amerykanki.


Wyniki

Francja – Rumunia 3:2
Kristina Mladenovic – Simona Halep 3:6, 1:6
Caroline Garcia – Mihaela Buzarnescu 6:3, 6:3
Caroline Garcia – Simona Halep 7:6(6), 3:6, 4:6
Pauline Parmentier – Irina-Camelia Begu 6:3, 2:6, 6:2
C. Garcia, K. Mladenovic – S. Halep, M. Niculescu 5:7, 6:3, 6:4

Baraże:
Belgia – Hiszpania 2:3
Czechy – Kanada 4:0
USA – Szwajcaria 3:1