Safarova po raz ostatni w reprezentacji

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Lucie Safarova zakończy karierę po turnieju w Pradze. W ten weekend Czeszka będzie w kadrze w meczu Play-Off Grupy Światowej przeciwko Kanadzie i ostatni raz będzie reprezentować swój kraj.

W dniach 20-21. kwietnia br. Czeszki zagrają w barażach o Grupę Światową z Kanadyjkami. Do reprezentacji naszych południowych sąsiadów została powołana Lucie Safarova i będzie to jej ostatni występ w kadrze, gdyż po turnieju w Pradze kończy zawodową karierę.

Safarova pierwszy raz zagrała dla reprezentacji w 2004 roku. Tenisistka z Brna otrzymywała powołanie 22 razy. Wygrała 13 meczów singlowych, przegrała 11. Wraz z koleżankami zdobywała Puchar Federacji w latach 2011, 2012, 2014 i 2018.

W spotkaniu z Kanadą Safarova nie została wystawiona póki co do żadnego meczu. Gospodarzami tej rywalizacji są Czeszki, a walka o Grupę Światową odbędzie się w Prościejowie.

Puchar Federacji. Łotyszki może uratować już tylko cud

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Kiedy Anastasija Sevastova zrezygnowała z występu w meczu barażowym Pucharu Federacji, Łotyszki automatycznie oddaliły się od Grupy Światowej I. Jedyną nadzieją na dobry wynik pozostawała Jelena Ostapenko. Młodsza z łotewskich gwiazd wyszła na kort, ale uległa Andrei Petkovic. W sobotę Niemki muszą tylko postawić przysłowiową kropkę nad ,,i".

Reprezentantki naszych zachodnich sąsiadów również nie występują w Rydze w najmocniejszym składzie. W ich szeregach brakuje Angelique Kerber. Dotychczasową liderkę udało się jednak zastąpić doświadczoną, ograną na najwyższym poziomie Andreą Petkovic. Sevastovą zastępowała natomiast notowana w połowie trzeciej setki Diana Marcinkevica.

Pierwsze ze spotkań barażowych rozpoczęło się od pojedynku Jeleny Ostapenko z Andreą Petkovic. Reprezentantka gospodarzy prowadziła w pierwszym secie 5:3, ale były to miłe złego początku. Ostatecznie przegrała bowiem 5:7, 4:6. Jeśli przed rozpoczęciem gier Łotyszki nie były faworytkami, to po pierwszym meczu było jasne, że potrzebują cudu, aby za rok grać w Grupie Światowej I. Na razie nic go nie zapowiada. W drugim meczu Diana Marcinkevica przegrała 4:6, 6:4, 1:6 z Julią Goerges. 

Niemki potrzebują już tylko jednego zwycięstwa, by cieszyć się z pozostania w elicie. W pierwszym sobotnim spotkaniu o brakujący punkt powalczy najprawdopodobniej Julia Goerges. 


Wyniki

Łotwa – Niemcy 0:2
Jelena Ostapenko – Andrea Petkovic 5:7, 4:6
Diana Marcinkevica – Julia Goerges 4:6, 6:4, 1:6
 

Berdych po 15 latach wypada z setki

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Tomasz Berdych po raz pierwszy od 15 lat znajdzie się poza czołową setką rankingu ATP. Jest to pokłosie problemów z kręgosłupem, które pojawiły się podczas ubiegłego sezonu na trawie. Ostatni raz tak nisko notowany był 1 lutego 2004 roku.

33-latek pauzował od czerwca do końca sezonu. Po raz ostatni pojawił się na kortach londyńskiego Queen’s Clubu. Wówczas przegrał w trzech setach z Julienem Benneteau. Od tego momentu zmagał się z urazem kręgosłupa. Powrócił do rozgrywek 31 grudnia, podczas turnieju w Dausze. Zanotował świetny występ, dochodząc do finału. Następnie w Australian Open odpadł w czwartej rundzie. Wystąpił też w półfinale w Montpellier. Później w Rotterdamie i Dubaju wygrał zaledwie po jednym meczu. Po raz ostatni zagrał w Indian Wells, gdzie przegrał na otwarcie z Feliciano Lopezem. Od tego momentu nie pojawił się na korcie.

Na szczęście, Czech ogłosił niedawno na swoim Twitterze, że otrzymał ,,dziką kartę" do turnieju w Madrycie. Będzie więc to jego pierwszy występ od marca. Berdych jest finalistą madryckiego turnieju z 2012 roku. Wówczas musiał uznać wyższość Rogera Federera.

Mierzący prawie dwa metry tenisista powalczy również o dobry wynik na kortach Rolanda Garrosa. W ubiegłym roku zakończył swój występ po porażce w pierwszym meczu. Oznacza to, że stoi on przed szansą szybkiego powrotu do czołowej setki, bowiem do końca roku broni już tylko 20 punktów za drugą rundę turnieju w Stuttgarcie.

Monte Carlo. Kubot i Melo powstrzymani

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo zakończyli występ w prestiżowych zawodach w Monte Carlo na etapie ćwierćfinału. Przegrali w nim 3:6, 5:7 z chorwacką parą Franko Skugor / Nikola Mektić. 

Kubot w tym sezonie bardzo dobrze radzi sobie w największych turniejach. W jedynej jak dotąd imprezie wielkoszlemowej dotarł do ćwierćfinału (wówczas jeszcze w parze z Horacio Zeballosem). Tę fazę rywalizacji osiągał również w każdej imprezie rangi ATP Masters 1000 – w Indian Wells, Miami i teraz w Monte Carlo. Niestety żaden z tych turniejów nie zakończył się triumfem naszego reprezenanta. Na pierwsze trofeum w 2019 roku Kubot musi jeszcze trochę zaczekać.

W Monte Carlo na drodze do szczęścia stanęli Franko Skugor i Nikola Mektić. Chorwaci, choć bardzo dobrze się znają, parę deblową stworzyli po raz pierwszy od dwóch lat. W niczym im to jednak nie przeszkadza. Jak na razie w turnieju stracili tylko jednego seta. Zwycięstwo 6:3, 7:5 nad Kubotem i Melo tylko potwierdziło ich duże możliwości. 

Spotkanie mogło trwać nieco krócej, bowiem Skugor i Mektić prowadzili już 6:3, 4:1. Pewnie zmierzali po zwycięstwo, jednak w siódmym gemie drugiego seta przytrafiła im się chwila słabości – gem przy własnym podaniu przegrany do zera. Było to jedyne w całym meczu przełamanie na korzyść polsko-brazylijskiej pary. Koniec końców Chorwartom do zwycięstwa i tak wystarczyły dwa sety.

O awans do finału Skugor i Mektić Maximo Gonzalezem i Horacio Zeballosem lub Marcelo Demolinerem i Daniiłem Miedwiediewem. Jedyną rozstawioną parą, która wciąż liczy się w walce o zwycięstwo, stanowią Jamie Murray i Bruno Soares – turniejowe ,,trójki".


Wyniki

Ćwierćfinał debla:
N. Mektić, F. Skugor (Chorwacja) – Ł. Kubot, M. Melo (Polska, Brazylia, 2) 6:3, 7:5

Nowa kolekcja Łukasza Kubota w 4F

/ Szymon Adamski, źródło: własne / 4F, foto: 4F

Łukasz Kubot jako ambasador firmy 4F stanął przed wyzwaniem stworzenia kolekcji strojów tenisowych. Jest to nowoczesna interpretacja klasycznego stroju z kortów Wimbledonu.

– Każdy z nas miał swoje zadanie – projektanci zarekomendowali najlepsze rozwiązania techniczne, ja wybrałem kolorystykę kolekcji. Stworzyliśmy odzież, z której jestem dumny i w której z przyjemnością trenuję. Mam nadzieję, że kolekcja spodoba się również fanom tenisa i zachęci ich do podejmowania sportowych wyzwań – powiedział nasz najlepszy deblista.

Kolekcja obejmuje stroje męskie i kobiece. W jej skład wchodzą koszulki, spodenki, topy, spódniczki i sukienki. Widoczny na nich motyw litery ,,v" nawiązuje do klasycznych tenisowych swetrów. 

– Życie sportowca to życie na walizkach. Dużo czasu spędzam w samolocie. W odzieży 4F cenię sobie wygodę i sportowe, odważne barwy. Na korcie i poza nim – komfort i swoboda ruchu są dla mnie ważne – wyznał Kubot.

Całą kolekcję Łukasza Kubota można zobaczyć w tym miejscu. 

 

Anning. Majchrzak w sztosie! Do półfinału dotarł bez straty seta

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak został rozstawiony z numerem trzy w dużym challengerze w chińskim Anning i gra, jak na jednego z faworytów przystało. W ćwierćfinale pokonał 6:1, 7:6(4) Hindusa Ramkumara Ramanathana. Dwa poprzednie mecze również wygrał bez straty seta.

Obecny sezon jest przełomowy dla 23-letniego zawodnika z Piotrkowa Trybunalskiego. W Melbourne po raz pierwszy zagrał w turnieju głównym Wielkiego Szlema, a w Saint Brieuc wzniósł pierwszy puchar za zwycięstwo w zawodach rangi ATP Challenger Tour. Te wyniki na pewno dały mu dużo pewności siebie, 

Półfinał w Anning to kolejny wartościowy wynik, a może być jeszcze lepiej, Na razie Majchrzak jest w połowie ,,hinduskiej" drogi. W ćwierćfinale pokonał 6:1, 7:6(4) Ramkumara Ramanathana, natomiast o finał zagra z Prajneshem Gunneswaranem. To obecnie dwaj najwyżej notowani tenisiści z Indii. 

Polak nie przegrał jeszcze w Anning seta. To samo można jednak powiedzieć o jego najbliższym przeciwniku, Majchrzak i Gunneswaran spotkają się ze sobą po raz drugi. W pierwszym meczu Hindus wygrał 0:6, 6:3, 6:1. Co ciekawe, do tamtego pojedynku doszło również w Anning, też na etapie półfinału. 


Wyniki

Ćwierćfinał singla:
Kamil Majchrzak (Polska, 3) – Ramkumar Ramanathan (Indie, 5) 6:1, 7:6(4)

Podróżnicze problemy Tsongi

/ Tomasz Górski, źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Tsonga przyznał po meczu z Taylorem Fritzem w czym tkwi problem jego dyspozycji. Francuz wskazał na zmęczenie oraz brak energii, które traci w czasie podniebnych podróży.

Ostatnie tygodnie są bardzo trudne dla wracającego po kontuzji Jo-Wilfrieda Tsongi. Rozgrywa On dużą liczbę turniejów, ale nie jest w stanie zbyt daleko w nich zachodzić. We wtorek Francuz wypowiedział się na temat dyspozycji po meczu w Monte Carlo.

– Wyjechałem w niedziele wieczorem z Marrakeszu. Potem przybyłem do Monte Carlo i we wtorek grałem kolejny mecz – powiedział Tsonga. – A w poniedziałek poodbijałem tylko kilka piłek – dodał.

Reprezentant Trójkolorowych wycofał się z turnieju ATP Masters 1000 w Monte Carlo podczas drugiego seta z Taylorem Fritzem. Pierwszy padł łupem Amerykanina.

– Podczas meczu poczułem ból w dolnej części pleców. Nie mogłem grać na najlepszym poziomie – powiedział Tsonga. – To było coś więcej niż zmęczenie, ponieważ faktycznie bardzo dużo energii tracę, kiedy muszę podróżować samolotami – wskazał Francuz.

– Staram się być cierpliwy. Próbuje wygrywać. Ale nie zawsze mi to wychodzi. I to jest prawdziwa szkoda, ale przynajmniej próbuje. Chcę wrócić do domu, spróbuje odpocząć i wrócić do walki ponownie – przyznał Jo-Wilfried, dla którego ta sytuacja jest bardzo trudna. – To jest frustrujące. Cała kariera była trudna. Ale wiem, że kiedy jestem w dobrej formie mogę robić wielkie rzeczy. To mnie motywuje – podsumował.