Duży awans Świątek

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek od poniedziałku będzie 88. tenisistką na świecie. Dzięki znakomitemu występowi w Lugano, Polka awansowała o 27 pozycji. Oznacza to, że warszawianka będzie pierwszą rakietą Polski.

Iga Świątek coraz lepiej radzi sobie na światowych kortach. Mimo że nie ma jeszcze 18 lat, to od poniedziałku zadebiutuje w Top 100 rankingu WTA. Polka w swoim trzecim występie w głównym cyklu dotarła do finału imprezy w Lugano, gdzie uległa, po zaciętym meczu, Słowence Polonie Hercog 3:6, 6:3, 3:6.

Dzięki temu sukcesowi Świątek zdobyła 174 punkty do rankingu, a to pozwoli na awans o 27 pozycji. W najnowszym zestawieniu nasza tenisistka będzie zajmowała 88. miejsce, co oznacza, że będzie najwyżej klasyfikowaną Polką. O jedno oczko wyprzedzi Magdę Linette, która po Angieszce Radwańskiej przewodziła w polskiej stawce.

Świątek zaczynała sezon 2019 na 186. lokacie, a więc postęp jest ogromny. Na tak szybki awans pozwoliły dobre występy w Australian Open, Budapeszcie i Lugano. Warszawianka udowadnia swoją grą, że na tym nie poprzestanie, a kolejne skoki w rankingu to tylko kwestia czasu.

Lugano. Jeszcze nie teraz. Hercog lepsza od Świątek

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek ma za sobą fantastyczny tydzień. Polka pierwszy raz zagrała w finale turnieju z cyklu WTA Tour. Uległa w nim, po trzysetowej walce, Polonie Hercog.

Iga Świątek jest najmłodszą Polką, która wystąpiła w finale turnieju w głównym cyklu. Był to zaledwie trzeci start naszej tenisistki, która pokazała, że przed nią wielka kariera.

Podczas tego tygodnia, warszawianka odniosła pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z Top 50 (Viktoria Kuzmova). W półfinale rozbiła Kristynę Pliszkovą, oddając jej zaledwie gema. W finale rywalka była dużo bardziej doświadczona. Polona Hercog, przed tym meczem, miała na koncie już dwa tytuły, a także był to dla niej siódmy finał w karierze. Doświadczenie wzięło górę w najważniejszych momentach, szczególnie, że pojedynek odbywał się w trudnych warunkach pogodowych. Ostatecznie to Słowenka triumfowała 6:3, 3:6, 6:3.

Pierwszy raz Świątek straciła podanie w trzecim gemie, jednak natychmiast odrobiła straty. Polka starała się prowadzić grę, często zmieniała kierunki i solidnie rozdzielała piłki. Hercog natomiast dobrze spisywała się w obronie, korzystając z mocnej broni, jaką był slajs. Słowenka ponownie przełamała rywalkę i wyszła na prowadzenie 3:2. Wtedy to mecz został przerwany przez deszcz na ponad godzinę.

Przerwa ta lepiej wpłynęła na tenisistkę z Mariboru. Uderzała solidniej, z kolei Świątek popełniała dużo błędów i nie mogła odnaleźć rytmu, choć nie rezygnowała z ofensywnej gry. Przy stanie 5:2 dla przeciwniczki warszawianka obroniła trzy piłki setowe i zdołała wygrać gema. Jednak w kolejnym ta sztuka się nie udała i to Hercog była krok bliżej do zdobycia tytułu.

Niepowodzenie w partii otwarcia nie zniechęciło mistrzyni juniorskiego Wimbledonu 2018. Cały czas grała ofensywnie i starała się dominować. Świątek przełamała na 2:1, ale zaraz potem serwis straciła. Hercog konsekwentnie konstruowała akcje i dobrze się broniła. Od stanu 3:3 nasza tenisistka zaczęła swobodniej uderzać piłkę, popełniała mniej błędów, a to zaowocowało wygraniem trzech gemów z rzędu i tym samym seta.

Pojedynek stał się jeszcze bardziej zacięty. Świątek poszła za ciosem i od razu wyszła na prowadzenie 2:0. Od tego momentu jednak coś się zacięło. Punkty szybko uciekały, Polka spieszyła się przy konstruowaniu wymian. Hercog z kolei zachowywała spokój i pozwalała popełniać rywalce błędy. Solidna gra Słowenki w defensywie i precyzja przy atakach poskutkowały wygraniem czterech gemów z rzędu. Warszawianka zdołała jeszcze wygrać jednego gema, ale na więcej nie pozwoliła bardziej doświadczona przeciwniczka. W efekcie mecz zakończył się po ponad dwóch godzinach gry.

Iga Świątek rozegrała bardzo dobry turniej. Tym razem nie udało się zdobyć tytułu, ale eksperci i kibice są zgodni, że Polka będzie miała ku temu jeszcze nie jedną szansę. Warszawianka pokazała dużo świetnego tenisa, a także zaangażowanie i walkę do końca.

Od poniedziałku awansuje na 88. miejsce w rankingu, co oznacza, że będzie pierwszą rakietą Polski.


Wyniki

Finał singla: 

Polona Hercog (Słowenia) – Iga Świątek (Polska) 6:3, 3:6, 6:3 

Monte Carlo. Hurkacz przegrał wyrównany mecz z Czoriciem

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz nie miał szczęścia w losowaniu drabinki w Monte Carlo. Już w pierwszej rundzie trafił na rozstawionego z “9” Bornę Czoricia. Niestety Polak przegrał z Chorwatem 4:6, 7:5, 5:7.

Od początku spotkania nieco lepiej prezentował się notowany na 13. miejscu w rankingu ATP Borna Czorić. Chorwat grał bardzo konsekwentnie, popełniał niewiele błędów, podczas gdy Hurkaczowi zdarzało się ich sporo. W piątym gemie pierwszego seta zawodnik z Bałkanów przełamał Polaka. Zdobytą przewagę bardzo pewnie utrzymał, wygrywając otwierającą partię 6:4.

Pierwsze gemy drugiego seta były bardzo wyrównane. Poprawiła się nieco gra wrocławianina. Popełniał już mniej błędów.Te zaczęły się za to częściej przydarzać Chorwatowi. Dzięki temu Hurkacz, który w jutrzejszym rankingu zadebiutuje prawdopodobnie w czołowej “50”, zdobył przełamanie na 4:2. Nie przyszło mu to jednak z łatwością. Czorić obronił trzy break-pointy od stanu 0-40, jednak Polak wywalczył kolejną okazję, której już nie zmarnował. Kiedy wrocławianin serwował po wyrównanie stanu spotkania, niestety znów zaczął popełniać błędy. W efekcie Czorić miał 3 break-pointy na zniwelowanie start w secie. Pierwsze dwa Polak zdołał obronić, przy trzecim pechowo posłał dość łatwo wyglądającą piłkę w aut. Na rozstrzygnięcie nie trzeba było jednak czekać do tiebreaka. Hurkacz wywalczył setbola na 7:5 przy serwisie Chorwata, którą wykorzystał.

W pierwszym gemie decydującej odsłony spotkania Hurkacz niestety stracił swoje podanie. Tuż po tym, mecz został przerwany z powodu opadów deszczu. Po kilku godzinach tenisiści wrócili na kort, jednak po kilku minutach, przy stanie 3:2 i serwisie Czoricia, nieomal nie zostało przerwane ponownie. Na szczęście tym razem nad kortami w Monako przeszedł niewielki, chwilowy przelot. Hurkacz miał w tym gemie okazję do odrobienia strat, jednak nie zdołał jej wykorzystać. Na początku gema, w którym Czorić serwował po zakończenie meczu, znów potrzebna była krótka przerwa, na poprawienie stanu kortu. Nie wpłynęła ona dobrze na Chorwata, choć sam się jej domagał. Hurkacz zdołał przełamać, doprowadzając do stanu 5:5. Niestety już w kolejnym gemie Polak ponownie stracił swoje podanie i znów znalazł się w bardzo niebezpiecznej sytuacji. Tym razem Czorić nie zawiódł już swoich fanów i pewnie zakończył spotkanie.


Wyniki

Pierwsza runda singla
Borna Czorić (Chorwacja, 9) – Hubert Hurkacz (Polska) 6:4, 5:7, 7:5

Houston. Nadchodzi nowy mistrz

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Chrisian Garin powalczy z Casperem Ruudem o tytuł mistrza imprezy w Houston. Dla obu tenisistów jest to szansa na pierwszy tytuł mistrzowski głównego cyklu.

Chilijczyk i Norweg walczyli ze sobą w ubiegłym miesiącu w półfinale turnieju w Sao Paola, a teraz staną po dwóch stronach siatki w pojedynku, którego stawką będzie tytuł mistrzowski.

Garin w sobotnim półfinale pokonała finalistę imprezy z roku 2010 i 2015 Sama Querreya. W pierwszej partii tenisista z Południowej Ameryki był dwie piłki od przegrana seta, ale ostatecznie przeważyła szalę zwycięstwa na swą stronę w tie-breaku. W drugiej odsłonie już kontrolował sytuację między innymi dzięki bardzo dobremu serwisowi, wygrał 16 z 19 rozegranych punktów przy swoim podaniu, i wystąpi w drugi tegorocznym finale.

Jego rywalem będzie Casper Ruud, który musiał poczekać na swojego półfinałowego rywala. Deszcz sprawił, że mecz ćwierćfinałowy między Danielem Elahim Galanem i Jordanem Thompsonem został przerwany w trzecim secie. W sobotę tenisiści wrócili do gry, a awans do półfinału zapewnił sobie reprezentant Kolumbii.

W półfinale Ruud pokonał w dwóch setach Galana, chociaż w pierwszej partii rywal prowadził już 5:2. Norweg zdołał jednak odrobić straty i zagra w swym pierwszym finale głównego cyklu.

To niesamowite uczucie awansować do pierwszego w karierze finału. Właśnie dla takich chwil się ciężko pracuje. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby w niedzielę osiągnąć zwycięstwo – przyznał na pomeczowej konferencji Ruud, który w poniedziałek zadebiutuje w top 70 rankingu ATP.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:
Daniel Elahi Galan (Kolumbia, Q) – Jordan Thompson (Australia, 7) 6:1, 4:6, 6:4

Półfinały singla:
Christian Garin (Chile) – Sam Querrey (USA, 8) 7:6(2), 6:2
Casper Ruud (Norwegia) – Daniel Elahi Galan (Kolumbia, Q) 7:5, 6:2

Świątek po raz pierwszy czy Hercog po raz trzeci?

/ Szymon Frąckowiak, źródło: własne, foto: AFP

Rywalką Igi Świątek w jej pierwszym finale turnieju z cyklu WTA Tour będzie Polona Hercog. Dziesięć lat starsza od naszej tenisistki Słowenka stanie przed szansą na swój trzeci tytuł tej rangi, jednak pierwszy od siedmiu lat.

Iga Świątek i Polona Hercog zagrają dzisiaj po raz pierwszy przeciwko sobie. Tenisistka urodzona w Mariborze zajmuje aktualnie 89. miejsce w rankingu WTA. Podobnie jak w przypadku Polki, jest to dla niej zdecydowanie najlepszy występ w tym sezonie. Wcześniej za taki można było uznać półfinał turnieju ITF w Andrezieux-Boutheon. Jeśli chodzi o turnieje WTA Tour, to najlepiej spisała się w Miami, gdzie w drabince głównej znalazła się jako lucky-loserka. Dotarła tam do 3. rundy, w której to przegrała 7-5 6-7(1) 2-6.

Nie oznacza to jednak, że osiągnięcie przez nią finału w Lugano jest sensacją. Hercog zdecydowanie najlepiej spisuje się na kortach ziemnych. To na nich osiągała swoje największe sukcesy, od których minęło już jednak parę lat. Jak dotąd Słowenka dwukrotnie mogła cieszyć się z triumfu w turnieju głównego cyklu. Miało to miejsce w 2011 i 2012 roku w szwedzkim Bastad. Sukces przyniosły jej finałowe zwycięstwa nad Johanną Larsson i Mathilde Johansson. Niedługo po pierwszym triumfie – w sierpniu 2011 roku – osiągnęła swoją najlepszą pozycję w rankingu WTA, czyli 35. miejsce. Pierwszy finał w karierze Hercog miał miejsce w 2010 roku w Acapulco. Na meksykańskich kortach przegrała nie z byle kim, bo z samą Venus Williams. Rok później wystąpiła również w finale w Palermo. Drugi triumf w Bastad na wiele lat pozostał ostatnim finałem, w którym Hercog zagrała. Przełamanie złej passy nastąpiło w ubiegłym roku w Stambule, gdzie musiała jednak uznać wyższość Pauline Parmentier. Wszystko były to turnieje rangi International na kortach ziemnych, tak samo jak ten trwający w Lugano.

Polona Hercog uchodzi zatem za solidną zawodniczkę z pierwszej setki rankingu, acz dosyć nierówną. Ponadto zdecydowanie najlepiej jej styl gry sprawdza się na nawierzchni ziemnej. Tymczasem Iga Świątek, nie bez powodu, uchodzi za jedną z najbardziej utalentowanych tenisistek na świecie, która konsekwentnie buduje swoją pozycję. Ponadto dała się poznać jako zawodniczka potrafiąca grać równie skutecznie na każdym rodzaju nawierzchni. Wydaje się, że Polka ma wszystko by móc świętować jutro swój pierwszy triumf WTA. Sobotni mecz półfinałowy pokazał, że nawet brak doświadczenia w grze na tak wysokim poziomie nie powinien być problemem.

Warto jednak wspomnieć jeszcze o jednej ciekawostce na temat Hercog. Słowenka bardzo lubi tatuaże. W ciągu ostatnich kilku lat jej ręce pokryły się licznymi “dziarami” komponującymi się w “rękaw”. Dzięki swoim tatuażom z pewnością trudno jej nie rozpoznać wśród innych zawodniczek.