„Szczęśliwy przegrany” zaskoczył Majchrzaka

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak nie zdołał awansować do ćwierćfinału challengera Internazionali di Tennis Citta’ di Vicenza z pulą nagród  46 600 euro. W piątek lepszy okazał się Andrea Pellegrino.

Włoch przegrał w decydującej fazie kwalifikacji, ale do turnieju głównego dostał się jako „szczęśliwy przegrany”. W pierwszym secie gra bardzo długo toczyła się zgodnie z regułą własnego serwisu. Reprezentant gospodarzy jako pierwszy zdobył przełamanie w jedenastym gemie, ale 23-latek z Piotrkowa Trybunalskiego od razu odrobił stratę i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break, którego lepiej rozegrał tenisista z Półwyspu Apenińskiego.

Na początku drugiej odsłony Majchrzak miał kilka szans, żeby odebrać serwis rywalowi, ale żadnej z niej wykorzystał. Pellegrino ta sztuka udała się w szóstym gemie i jak się później okazało był to decydujący moment meczu. Polak straty już nie zdołał odrobić i po godzinie i 54 minutach pożegnał się z turniejem.


Wyniki

Trzecia runda singla

Andrea Pellegrino (Włochy, LL) – Kamil Majchrzak (Polska, 2) 7:6(4) 6:3

Nadal stracił seta, Nishikori o krok od porażki

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Kei Nishikori odwrócił losy piątego seta w pojedynku z Laslo Dżjere i awansował do czwartej rundy turnieju. Znacznie łatwiejsze mecze rozegrali Roger Federer i Rafael Nadal, choć Hiszpan nie uchronił się przed stratą partii z Davidem Goffin.

David Goffin wysoko zawiesił poprzeczkę Rafaelowi Nadalowi. Hiszpan był zmuszony do podniesienia poziomu swojej gry, choć pierwsze dwa sety nie wskazywały, że będzie to potrzebne. Tenisista z Majorki szybko przeszedł do ofensywy i narzucił rywalowi swój styl gry. Goffin miał problem z przystosowaniem się do sytuacji na korcie, zdobywając w partii otwarcia honorowego gema.

Z czasem Belg coraz więcej „łapał się na grę”. Nie dawał się spychać do defensywy, choć nie było to łatwe. Nadal jednak cały czas kontrolował sytuację na korcie i jedno przełamanie z początku odsłony wystarczyło, by wyjść na prowadzenie 2:0 w setach.

Trzecia partia była najbardziej zacięta ze wszystkich. Goffin nie dał się przełamać od razu tak, jak w poprzednich setach. Tym razem w ogóle nie pozwolił Hiszpanowi na odebranie sobie serwisu, za to sam uzyskał breaka w kluczowym momencie i zakończył partię na swoją korzyść.

W czwartej odsłonie jednak Nadal nie pozwolił sobie na utratę koncentracji. Wrzucił wyższy bieg i to on ponownie rozdawał karty na korcie. Przełamał Belga na 3:1 i już do końca nie oddał przewagi.

W walce o ćwierćfinał Nadal zmierzy się z Juanem Ignacio Londero, który pokonał Corentina Mouteta po pięciosetowym boju.

Z kolei Roger Federer wygrał trzeci mecz i trzeci raz nie stracił seta. Piątkowym rywalem Szwajcara był Casper Ruud. Pierwsze dwa sety toczyły się pod dyktando byłego lidera rankingu. Norweg wywalczył w nich zaledwie cztery gemy. Trzecia partia była nieco inna. Ruud czuł się coraz pewniej na korcie i stawiał większy opór triumfatorowi tego turnieju sprzed 10 lat. W efekcie losy seta rozstrzygnął tie-break. Federer potrzebował aż czterech piłek meczowych, by awansować do najlepszej „16”. Tam zmierzy się z Leonardo Mayerem. Argentyńczyk wyeliminował Nicolasa Mahuta, mimo że przegrał pierwszą partię.

Kei Nishikori i Laslo Dżjere stoczyli prawdziwy bój. Ich pojedynek trwał prawie cztery i pół godziny, był pełen zwrotów akcji i fantastycznej gry z obu stron. Początek meczu był nierówny. Jako pierwszy stabilność gry złapał Japończyk i to on przełamał rywala w kluczowym momencie seta, tym samym wychodząc na prowadzenie.

Końcówka partii otwarcia podcięła nieco skrzydła Serbowi, który wyraźnie zaczął słabiej grać, natomiast Nishikori wykorzystał tę sytuację i przeszedł do ofensywy. Tenisista rozstawiony z „7” prowadził 4:1 i wydawało się, że ma wszystko pod kontrolą. Było to jednak mylne wrażenie, gdyż właśnie wtedy przydarzył mu się kryzys. Dżjere zaczął solidniej uderzać, popełniał mniej błędów, zdołał odrobić straty i doprowadzić do tie-breaka. W nim Japończyk miał piłkę setową, ale to okazało się niewystarczające. Ostatecznie to 23-latek z Senty wyrównał stan meczu na 1:1 w setach.

Trzecia partia to ponownie lepsza gra Nishikoriego i dominacja tenisisty z Kraju Kwitnącej Wiśni. Uzyskał on breaka już w trzecim gemie i tej przewagi nie oddał do końca odsłony, pewnie zapisując trzeciego seta na swoje konto. Dżjere nie zamierzał się jednak poddawać. Zawodnicy wymienili się breakami na początku czwartej odsłony, ale Nishikori stracił podanie jeden raz więcej. To okazało się kluczowe dla losów seta. Serb obronił w kolejnych gemach kilka break pointów i ostatecznie zdołał domknąć partię, doprowadzając do decydującej odsłony.

Początek piątego seta zdecydowanie należał do tegorocznego triumfatora imprezy w Rio de Janeiro. Dżjere wyszedł na prowadzenie 3:0, mając na koncie dwa przełamania i wyglądał na mniej zmęczonego niż Nishikori. Taka przewaga w decydującej partii praktycznie przesądzała o porażce Japończyka. Jednak trzeba pamiętać, że „pięciosetówki” to specjalność finalisty US Open 2014. Mimo że Nishikori był w beznadziejnej sytuacji, to zdołał odmienić losy spotkania. Serb coraz częściej się mylił i czuł oddech rywala na plecach, aż w końcu ten go dogonił na 4:4. Po takim obrocie spraw tenisiści za wszelką cenę pilnowali swoich podań. Presji nie wytrzymał ten mniej doświadczony. Dżjere dał się przełamać w czternastym gemie i to Nishikori mógł świętować awans do czwartej rundy.

W niej przeciwnikiem Japończyka będzie Benoit Paire. Francuz pierwszy raz w karierze dotarł do tego etapu paryskiego szlema. W trzeciej rundzie tenisista z Awinionu stracił zdecydowanie mniej sił niż jego kolejny rywal. Paire zmierzył się z Pablo Carreno Bustą. Hiszpan po trzech setach musiał zejść z kortu z powodu kontuzji przywodziciela.


Wyniki

Trzecia runda singla:

Rafael Nadal (Hiszpania, 2) – David Goffin (Belgia, 27) 6:1, 6:3, 4:6, 6:3

Roger Federer (Szwajcaria, 3) – Casper Ruud (Norwegia) 6:3, 6:1, 7:6 (8)

Kei Nishikori (Japonia, 7) – Laslo Dżjere (Serbia, 31) 6:4, 6:7 (6), 6:3, 4:6, 8:6

Benoit Paire (Francja) – Pablo Carreno Busta (Hiszpania) 6:2, 4:6, 7:6 (1) i krecz

Martin Kliżan (Słowacja) – Lucas Pouille (Francja, 22) 7:6 (4), 2:6, 6:3, 3:6, 9:7

Juan Igancio Londero (Argentyna) – Corentin Moutet (Francja, WC) 2:6, 6:3, 6:4, 5:7, 6:4

Leonardo Mayer (Argentyna) – Nicolas Mahut (Francja, WC) 3:6, 7:6 (3), 6:4, 7:6 (3)

Turniejowa ,,dwójka” za burtą! Osaka pozostanie liderką

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Doskonały turniej rozgrywa w Paryżu Petra Martić. Chorwatka pozytywnie zaskoczyła już w 2. rundzie, gdy bardzo szybko rozprawiła się z Kristiną Mladenovic. W kolejnym meczu zagrała równie dobrze, co zaowocowało zwycięstwem 6:3, 6:3 nad rozstawioną z numerem dwa Karoliną Pliszkovą. 

Mecz Pliszkovej z Martić zainaugurował piątkowe zmagania na korcie Philippe’a Chatriera. Czeszka walczyła o ósme zwycięstwo z rzędu, bowiem przed przyjazdem do Francji wygrała prestiżowe zawody w Rzymie. Z racji tego była zaliczana do grona faworytek, choć akurat na kortach Rolanda Garrosa nie czuje się za dobrze. W 2017 roku dotarła co prawda do półfinału, ale była to jedyna edycja, w której dotarła dalej niż do 3. rundy. W tym roku również ta sztuka jej się nie uda.

Pliszkovą zatrzymała podopieczna Sandry Zaniewskiej – Petra Martić. Chorwatka od początku turnieju spisuje się świetnie. Klasa przeciwniczek wzrasta (kolejno: Ons Jabeur, Kristina Mladenovic, Karolina Pliszkova), a ona za każdym razem wygrywa przekonująco. Warto zwrócić uwagę na to, jak duże problemy miała Pliszkova przy własnym podaniu. W drugim secie trzy razy dała się przełamać, a w jedynym wygranym gemie musiała odrabiać straty ze stanu 15:40. Serwis, który często jest jej zabójczą bronią, tym razem nie dostarczał zbyt wielu punktów.

Porażka Pliszkovej oznacza, że nie da rady dogonić w rankingu liderującej Naomi Osaki. Japonka jest już zatem pewna, że w rankingu opublikowanym po Roland Garros pozostanie na pierwszym miejscu. Na najwyższe miejsce w karierze najprawdopodobniej awansuje natomiast Martić. Chorwatka po raz trzeci zagra w 1/8 finału paryskiego szlema. Jej przeciwniczkę wyłoni pojedynek Rosjanki Weroniki Kudermetowej z Estonką Kaią Kanepi.

Drugą parę 1/8 finału w ostatniej ćwiartce turniejowej drabinki utworzyły Marketa Vondrousova i Anastasija Sevastova. Obie pokonały w 3. rundzie wymagające rywalki, jednak ich przeprawy trudno ze sobą porównywać. Vondrousova potrzebowała półtorej godziny, żeby pokonać 6:4, 6:4 rozstawioną z numerem ,,28″ Carlę Suarez Navarro. Z kolei Sevastova stoczyła niezwykle wyrównany pojedynek z Elise Mertens. Rozstrzygnięcie zapadło dopiero po 3 godzinach i 17 minutach gry. 11:9 w trzecim secie wygrała Łotyszka.

W piątek dokończono też dwa mecze 3. rundy z poprzedniego dnia, które przerwano z powodu zapadających nad Paryżem ciemności. Madison Keys zmogła obdarowaną ,,dziką kartą” Priscillę Hon, a Łesia Curenko po obronie piłki meczowej zwyciężyła Aleksandrę Krunić.


Wyniki

Trzecia runda singla:

Marketa Vondrousova (Czechy) – Carla Suarez Navarro (Hiszpania, 28) 6:4, 6:4
Anastasija Sevastova (Łotwa, 12) – Elise Mertens (Belgia, 20) 6:7(3), 6:4, 11:9
Petra Martić (Chorwacja, 31) – Karolina Pliszkova (Czechy, 2) 6:3, 6:3

Dokończone mecze drugiej rundy:

Madison Keys (USA, 14) – Priscilla Hon (Australia) 7:5, 5:7, 6:3
Łesia Curenko (Ukraina, 27) – Aleksandra Krunić (Serbia)  5:7, 7:5, 11:9

Juan Martin del Potro pokonał ból i rywala

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Juan Martin del Potro pokonał Yoshihito Nishiokę 5:7, 6:4, 6:2, 6:7(5), 6:2 i awansował do trzeciej rundy Roland Garros 2019. Argentyńczyk walczył nie tylko rywalem, ale również bólem kontuzjowanej nogi.

Od kilku lat argentyński tenisista boryka się z problemami zdrowotnymi. Jesienią ubiegłego roku del Potro poddał się operacji kolana, a występ na paryskich kortach jest jego dopiero czwartym tegorocznym występem.

W pierwszych dwóch partiach tenisista z Tandill grał dość pasywnie, ale dzięki potężnym forhandom zdołał odrobić stratę seta. W trzeciej i czwartej odsłonie del Potro zaczął grać odważniej i po ponad 3,5h walki zapewnił sobie awans do trzeciej rundy.

Mój przeciwnik postawił dziś trudne warunki. Bardzo mocno walczył, szczególnie z linii końcowej. To było ciężko spotkanie złożone z długo granych wymian. Tym bardziej cieszy moje zwycięstwo, mimo że nie jestem w optymalnej dyspozycji. Na szczęście z kolanem wszystko ok – podsumował pojedynek drugiej rundy dwukrotny półfinalista Roland Garros. Kolejnym rywalem Argentyńczyka będzie Jordan Thompson, który pokonał w czterech setach Ivo Karlovicia.

 


Wyniki

 

Wyniki

Druga runda singla:

Juan Martin del Potro (Argentyna, 8) – Yoshihito Nishioka (Japonia) 5:7, 6:4, 6:2, 6:7(5), 6:2

Fabio Fognini (Włochy, 9) – Federico Delbonis (Argentyna) 6:4, 3:6, 6:3, 6:3

Karen Chaczanow (Rosja, 10) – Gregorie Barrere (Francja, WC) 6:3, 7:6(6), 0:6, 7:5

Borna Czorić (Chorwacja, 13) – Lloyd Harris (RPA) 6:2, 6:3, 7:6(2)

Gael Monfils (Francja, 14) – Adrian Mannarino (Francja) 6:3, 6:4, 6:4

Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 18) – Taylor Fritz (USA) 6:2, 6:3, 6:2

Antoine Hoang (Francja, WC) – Fernando Verdasco (Hiszpania, 23)  6:4, 3:6, 7:6(5), 7:5

Jan-Lennard Struff (Niemcy) – Radu Albot (Rumunia) 7:6(2), 7:6(3), 6:7(4), 6:2

Jordan Thompson (Australia) – Ivo Karlović (Chorwacja) 6:3, 6:4, 6:7(2), 6:3

Świątek zagra z mistrzynią olimpijską

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W czwartek do trzeciej rundy paryskiej imprezy awansowały Serena Williams, Ashleigh Barty i Naomi Osaka, która odwróciła losy meczu przeciwko Wiktorii Azarence. Kolejną rywalkę poznała Iga Świątek.

Nasza reprezentantka o miejsce w najlepszej szesnastce turnieju zagra z Monicą Puig. Mistrzyni olimpijska z Rio oddała tylko cztery gemy Darii Kasatkinie.

W stolicy Francji po raz drugi z rzędu stratę seta musiała odrabiać Naomi Osaka, która pokonała Wiktorię Azarenkę. Białorusinka wygrała pierwszą partię z przewagą przełamania, a w drugiej wyszła na prowadzenie 4:2. Liderka światowego rankingu wygrała jednak pięć z sześciu następnych gemów i doprowadziła do wyrównania. W decydującej odsłonie spotkania Japonka poszła za ciosem i odskoczyła na 5:1. 29-latka urodzona w Mińsku zdołała jeszcze odrobić stratę jednego przełamania, ale po 2 godzinach i 50 minutach walki Osaka rozstrzygnęła spotkanie na swoją korzyść.

Miałam wrażenie, że w tym meczu nie miałam żadnych dołków, ale ona grała po prostu wyśmienicie – skomplementowała rywalkę tenisistka z Kraju Kwitnącej Wiśni. – Liczyłam, że ona w końcu trochę się zmęczy. Myślę, że tak się stało w końcówce drugiego seta i później w trzecim. To był moment, kiedy starałam się przyspieszyć swoją grę. W pewnym momencie nie patrzyłam już nawet jaki wynik jest, tylko grałam punkt po punkcie.

Następną rywalką Naomi Osaki będzie Katerina Siniakova, która po 3 godzinach i 10 minutach walki załamała opór Marii Sakkari. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów wygrała pierwszego seta w tie-breaku, pomimo tego, że przegrywała już 1:5, a w jedenastym gemie musiała bronić piłki setowej. W drugiej odsłonie spotkania Czeszka cały czas była z przodu, a przy wyniku 5:4 i 6:5 miała piłki meczowej. Żadnej z nich jednak nie wykorzystała i do rozstrzygnięcia ponownie konieczny okazał się „trzynasty gem”. Siniakova prowadziła w nim już 5:2, ale Greczynka zdołała odrobić straty i po grze na przewagi doprowadziła do wyrównania. W decydującej partii wyrównana walka toczyła się do połowy. Od stanu 2:3 Czeszka wygrała cztery gemy z rzędu i mogła wznieść ręce w geście zwycięstwa.

W czwartek zdecydowanie mniej czasu na korcie spędziła Serena Williams. Amerykańska gwiazda pewnie pokonała Kurumi Narę i o miejsce w czwartej rundzie zagra z rodaczką Sofią Kenin. Młodsza z reprezentantek Stanów Zjednoczonych awansowała bez gry, ponieważ z turnieju z powodu kontuzji barku wycofała się Bianca Andreescu.

Sporą niespodziankę sprawiła inna młoda Amerykanka, Amanda Anisimova, która nadspodziewanie łatwo poradziła sobie z rozstawioną z numerem 11 Aryną Sabałenką. 17-latka zmierzy się teraz z Iriną-Camelią Begu. Rumunka w pierwszym secie urwała tylko jednego gema Karolinie Muchovej, ale w dwóch kolejnych była lepsza od Czeszki.

Dla gospodarzy niemiłym zaskoczeniem była porażka Caroline Garcii. Faworytka gospodarzy straciła tylko jednego gema w pierwszej partii pojedynku z Anną Blinkową, ale w dwóch kolejnych musiała uznać wyższość rywalki.

W czwartek do trzeciej rundy zdążyły awansować także Ashleigh Barty, Andrea Petkovic, Aliona Bolsova i Jekaterina Aleksandrowa. Z powodu zapadających ciemności przerwane zostały spotkania Madison Keys z Priscillą Hon oraz Lesii Curenko z Aleksandrą Krunić.


Wyniki

Druga runda singla

Naomi Osaka (Japonia, 1) – Wiktoria Azarenka (Białoruś) 4:6 7:5 6:3

Ashleigh Barty (Australia, 8) – Danielle Collins (USA) 7:5 6:1

Serena Williams (USA, 10) – Kurumi Nara (Japonia) 6:3 6:2

Amanda Anisimova (USA) – Aryna Sabałenka (Białoruś, 11) 6:4 6:2

Madison Keys (USA, 14) – Priscilla Hon (Australia, Q) 7:5 5:7 i mecz przerwany z powodu zapadających ciemności

Belinda Bencic (Szwajcaria, 15) – Laura Siegemund (Niemcy) 4:6 6:4 6:4

Monica Puig (Portoryko) – Daria Kasatkina (Rosja, 21) 6:3 6:1

Sofia Kenin (USA) – Bianca Andreescu (Kanada, 22) walkower

Anna Blinkowa (Rosja, Q) – Caroline Garcia (Francja, 24) 1:6 6:4 6:4

Andrea Petkovic (Niemcy) – Su-Wei Hsieh (Tajwan, 25) 4:6 6:3 8:6

Lesia Curenko (Ukraina, 27) – Aleksandra Krunić (Serbia) 5:7 7:5 6:6 i mecz przerwany z powodu zapadających ciemności

Katerina Siniakova (Czechy) – Maria Sakkari (Grecja, 29) 7:6(5) 6:7(8) 6:3

Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) – Samantha Stosur (Australia) 3:6 6:1 6:4

Aliona Bolsova (Hiszpania, Q) – Sorana Cirstea (Rumunia) 7:6(5) 7:6(3)

Irina-Camelia Begu (Rumunia) – Karolina Muchova (Czechy) 1:6 6:3 6:4

Linette przegrała mecz, wygrała serca kibiców

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

Magda Linette przegrała z Simoną Halep w drugiej rundzie Roland Garros 4:6, 7:5, 3:6. Polka zagrała jednak naprawdę świetnie. Drugą partię nasza reprezentantka wygrała po obronieniu trzech meczboli.

Po spotkaniu pierwszej rundy z dużo niżej od siebie notowaną Francuzką Chloe Paquet, w drugim meczu Magda Linette miała o wiele trudniejsze zadanie. Jej rywalką była 3. w światowym rankingu Rumunka Simona Halep. Co ciekawe, to dopiero pierwsze starcie poznanianki z triumfatorką ubiegłorocznego turnieju w Paryżu.

Pierwszy set tego meczu był całkiem wyrównany. Co prawda faworytka z Rumunii rozpoczęła znacznie lepiej, bo już w pierwszym gemie przełamała Linette, jednak poznanianka grała dobrze. Udało jej się wyrównać na 2:2, choć przez lepszą skuteczność rywalki w ważniejszych momentach, po kilkunastu minutach Halep serwowała po wygranie seta w stosunku 6:2. Wówczas poznanianka pokazała kilka rewelacyjnych zagrań, które pozwoliły jej zmniejszyć stratę, lecz niestety nie udało się jej zupełnie zniwelować. Ostatecznie obrończyni tytułu wygrała pierwszą część spotkania 6:4.

Druga odsłona spotkania wyglądała dość podobnie. Linette grała naprawdę dobrze, jednak Halep była bardzo skuteczna. Rumunka zdobyła przewagę breaka w trzecim gemie. Kilkanaście minut później broniąca tytułu w Paryżu tenisistka miała przy podaniu Polki piłkę meczową na 6:3, ale Linette udało się wybronić. Przy pierwszym meczbolu w kolejnym gemie, kiedy już wydawało się, że Rumunka za chwilę zacznie świętować awans, poznanianka fenomenalnie się wybroniła. Udało jej się to również przy trzeciej piłce meczowej dla Rumunki. Natomiast już chwilę później na tablicy wyników widniał rezultat 5:5! Co było kilka minut później? Piłka setowa dla Linette, którą Polka wykorzystała, wyrównując stan pojedynku!

Decydująca partia rozpoczęła się standardowo dla tego spotkania. Przewagę przełamania zdobyła Rumunka. Niestety, tym razem Halep bardzo szybko powiększyła swoją przewagę. Jednego breaka Polka w czwartym gemie odrobiła, ale radość nie trwała długo. Polce w tym secie momentami brakowało już sił na nawiązanie wyrównanej walki. U Rumunki też było widać zmęczenie, jednak nie aż tak duże. Sprawiło jednak, że serwując po zwycięstwo w ósmym gemie znowu nie była w stanie utrzymać swojego podania. Nie był to ostatni break w tym meczu. Niestety, chwilę później przy serwisie Linette Halep wywalczyła kolejne dwa meczbole. Wykorzystała już pierwszego.

W trzeciej rundzie Rumunka zagra z Aleksandrą Krunić lub Łesią Curenko. Rumunka jest potencjalną rywalką Igi Świątek w czwartej rundzie.


Wyniki

Druga runda singla

Simona Halep (Rumunia, 3) – Magda Linette (Polska) 6:4, 5:7, 6:3

Pewne otwarcie Rosolskiej

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Alicja Rosolska dobrze weszła w turniej deblowy na paryskich kortach. W parze z Yang Zhaoxuan awansowała do drugiej rundy rywalizacji. „Nasz” duet okazał się lepszy od pary Polona Hercog/Jewgienia Rodina – 6:2, 6:2

Nasza najlepsza deblistka kontynuuje dobrą passę w stolicy Paryża. Wczoraj razem z Nikolą Mekticiem awansowali do drugiej rundy miksta, a dziś zameldowała się w drugiej rundzie debla, dzięki czemu poprawiła już ubiegłoroczne wyniki. Dwanaście miesięcy temu razem z  Abigail Spears przegrała bowiem w meczu otwarcia, a w mikście nie wystąpiła.

Polka i Chinka rozstawione są z „trzynastką”. Oznacza to, że w dwóch pierwszych meczach powinny trafić na przeciwniczki teoretycznie słabsze. Na otwarcie zmierzyły się z Hercog i Rodiną, które większą wagę przywiązują do rozgrywek singlowych. Przewaga „naszej” pary nie podlegała wątpliwości ani przez chwilę. Rosolska i Yang oddały rywalkom ledwie cztery gemy, pięciokrotnie przełamując rywalki. Moment dekoncentracji przydarzył się dopiero przy wyniku 6:2, 5:1, kiedy polsko-chiński duet stracił podanie. Po chwili jednak spotkanie zostało zakończone pierwszym meczbolem, a tenisistki spędziły na korcie łącznie godzinę i pięć minut

W drugiej rundzie czeka je mecz z Fioną Ferro i Diane Parry. Młode Francuzki występują w turnieju dzięki „dzikiej karcie”. Prezent od organizatorów wykorzystały doskonale, bowiem na otwarcie, niespodziewanie pokonały Aliaksandrę Sasnowicz i Taylor Townsend. Miejmy nadzieję, że na niespodziankach się skończy i to właśnie Rosolska i Yang zameldują się w trzeciej rundzie rywalizacji.


Wyniki

Pierwsza runda debla

Alicja Rosolska, Yang Zhaoxuan (Polska, Chiny, 13) – Polona Hercog, Jewgienia Rodina (Słowenia, Rosja) 6:2,

 

Rozchodzą się drogi Igi Świątek i Warsaw Sports Group

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Tomasz Świątek, ojciec naszej czołowej tenisistki, w środę złożył pismo z wypowiedzeniem umowy w biurze Warsaw Sports Group – agencji sportowej, która dba o karierę Igi. Sprawy organizacyjne zbiegły się w czasie ze świetnymi występami zawodniczki w Roland Garros. W czwartek Polka pokonała wysoko Qiang Wang i awansowała do 3. rundy.

Obie strony zgodnie podkreślają, że najważniejsze jest dobro Igi. Warszawianka fantastycznie spisuje się w Paryżu, gdzie po raz pierwszy w karierze awansowała do 3. rundy Wielkiego Szlema. Osiągnięty wynik już jest imponujący, a może być jeszcze lepiej. Kolejną przeciwniczką Świątek będzie Monica Puig, sensacyjna mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro. Tak się złożyło, że mecz z Portorykanką będzie pierwszym, jaki Polka rozegra jako osoba pełnoletnia. Bo choć przyzwyczailiśmy się już do jej występów w zawodowym tenisie, do końca obecnego sezonu mogłaby rywalizować jeszcze z juniorkami. W piątek będzie obchodzić dopiero osiemnaste urodziny.

To z tego powodu właśnie teraz Tomasz Świątek zdecydował się wypowiedzieć umowę (którą sam podpisał w imieniu dziecka), jednocześnie żałując, że zbiegło się to w czasie z bardzo dobrymi występami córki w Paryżu. Ojciec Igi zarzuca agencji m.in. opieszałość czy niewywiązywanie się z obietnic. Powstaje pytanie: co dalej?

W Paryżu z Igą Świątek przebywają Piotr Sierzputowski (główny trener), Jolanta Rusin-Krzepota (trenerka od przygotowania fizycznego) i Daria Abramowicz (psycholog). Kiedy wrócą do Polski, Tomasz Świątek będzie starał się ich przekonać do pozostania na stanowiskach. Mówi, że do sztabu trenerskiego nie ma zastrzeżeń. Chce kontynuować współprace i jest zdania, że przynosi ona obopólne korzyści. A co, jeśli jednak ich drogi się rozejdą w środku sezonu? Zdaniem Tomasza Świątka żaden moment nie jest dobry na zakończenie współpracy z trenerami.

Artur Bochenek, prezes agencji Warsaw Sports Group, do całej sprawy podchodzi spokojnie i czeka na rozwój wydarzeń w paryskiej imprezie. Zapewnia jednak, że prowadzona przez niego agencja przeanalizuje i odpowie na pismo. Odkąd umowa została wypowiedziana, Bochenek i ojciec tenisistki nie rozmawiali ze sobą.

Dżoković bez problemów

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Novak Dżoković w drugiej rundzie stracił osiem gemów, czyli tyle, ile w spotkaniu z Hubertem Hurkaczem. Tym razem pokonany schodził z kortu Henri Laaksonen. Dominic Thiem natomiast ponownie potrzebował czterech setów, by awansować dalej. Z kolei u Alexandra Zvereva obyło się bez maratonu.

Novak Dżoković okazał się za solidny dla Henri Laaksonena i pewnie zameldował się w trzeciej rundzie Roland Garros 2019. Serb stracił tylko osiem gemów, tak samo, jak w meczu pierwszej rundy z Hubertem Hurkaczem. To 23. pojedynek z rzędu wygrany przez Dżokovicia w Wielkim Szlemie.

„Nole” rozpoczął pojedynek od prowadzenia 5:0. Zanim Szwajcar zdążył złapać odpowiedni rytm było już po secie, w którym rodak Federera zdobył honorowego gema. Jednak od drugiej partii tenisista grający jako „lucky loser” utrzymywał z Dżokoviciem coraz dłuższe wymiany i jego gra się polepszała. Lider rankingu nie zamierzał zwalniać tempa, to on kontrolował sytuację na korcie. Chwila słabości przydarzyła mu się się w połowie drugiej odsłony, kiedy to uzyskał przełamanie, ale w kolejnym gemie je utracił. Moment dekoncentracji nie trwał długo. Dżoković ponownie wrzucił wyższy bieg i zdominował Laaksonena. Po 93 minutach triumfator tego turnieju z 2016 roku mógł świętować awans do trzeciej rundy, w której zmierzy się niespodziewanie z Salvatore Caruso. Włoski kwalifikant w trzech łatwych setach odprawił z imprezy Gillesa Simona.

Z kolei Dominic Thiem ponownie musiał rozegrać cztery sety, by ostatecznie odnieść zwycięstwo. W pierwszej rundzie stracił seta z Tommym Paulem, natomiast w czwartkowym pojedynku partię z Austriakiem ugrał Alexander Bublik. Nie był to łatwy mecz dla ubiegłorocznego finalisty Roland Garros, gdyż cały czas czuł on na plecach oddech rywala. Finalnie jednak, po 2 godzinach i 30 minutach, skruszył opór Kazacha. W trzeciej rundzie Thiem zmierzy się z Pablo Cuevasem. Urugwajczyk grał piątego dnia turnieju z Kylem Edmundem. Cuevas wygrał dwa sety i prowadził 2:1 w trzeciej partii. Wtedy Brytyjczyk poddał spotkanie.

Alexander Zverev natomiast w czwartek miał znacznie łatwiejsze starcie niż to z Johnem Millmanem, które trwało ponad cztery godziny. Tym razem Niemiec okazał się lepszy od Mikaela Ymera w trzech setach, po dwóch godzinach gry. O miejsce w najlepszej „16” powalczy z Duszanem Lajoviciem. Serb bez problemów pokonał reprezentanta gospodarzy Elliota Benchetrita.

Sporą niespodzianką zakończyło się starcie dwóch Argentyńczyków. Leonardo Mayer i Diego Schwartzman dokańczali pojedynek z wczoraj i lepszy okazał się ten pierwszy. Jest to o tyle zaskakujące, że tenisista rozstawiony z „17” dobrze spisywał się przed paryskim szlemem.


Wyniki

Druga runda singla:

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Henri Laaksonen (Szwajcaria, LL) 6:1, 6:4, 6:3

Dominic Thiem (Austria, 4) – Alexander Bublik (Kazachstan) 6:3, 6:7 (6), 6:3, 7:5

Alexander Zverev (Niemcy, 5) – Mikael Ymer (Szwecja, Q) 6:1, 6:3, 7:6 (3)

Leonardo Mayer (Argentyna) – Diego Schwartzman (Argentyna, 17) 4:6, 6:3, 6:4, 7:5

Salvatore Caruso (Włochy, Q) – Gilles Simon (Francja, 26) 6:1, 6:2, 6:4

Pablo Cuevas (Urugwaj) – Kyle Edmund (Wielka Brytania, 28) 7:6 (3), 6:3, 2:1 i krecz

Duszan Lajović (Serbia, 30) – Elliot Benchetrit (Francja, Q) 6:3, 6:3, 6:4

Kubot i Melo pomścili Hurkacza

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo awansowali do trzeciej rundy wielkoszlemowego Roland Garros. Polak i Brazylijczyk pokonali 4:6, 6:2, 6:4 Marcusa Daniella oraz Wesleya Koolhofa. Dzisiejsi rywale „naszej” pary w pierwszej rundzie ograli Huberta Hurkacza.

W drugiej rundzie debla na Roland Garros mogło dojść do polskiego spotkania, ale Hubert Hurkacz i Aljaż Bedene w pierwszym meczu przegrali z Marcusem Daniellem oraz Wesleyem Koolhofem. To właśnie Nowozelandczyk i Holender stanęli więc naprzeciwko najwyżej rozstawionych Łukasza Kubota i Marcelo Melo.

Polsko-brazylijski duet był faworytem tego spotkania i zaczął je całkiem nieźle – od przełamania w trzecim gemie. Niestety, „nasza” para natychmiast straciła tę przewagę, a na domiar złego w końcówce partii dała się przełamać jeszcze raz i przegrała 4:6. Druga odsłona wyglądała już na szczęście lepiej. Kubot i Melo znów zdobyli breaka w trzecim gemie, lecz tym razem dołożyli jeszcze jednego, a sami pilnowali podania.

Najwyżej rozstawieni debliści w tym turnieju bardzo dobrze serwowali również w decydującym, trzecim secie. W efekcie nie musieli nawet bronić break pointa, a jedna szansa przy podaniu rywali wystarczyła na zdobycie decydującego przełamania. W efekcie Kubot i Melo zwyciężyli 4:6, 6:2, 6:4 i awansowali do trzeciej rundy, powtarzając zeszłoroczny rezultat. O jego poprawienie zagrają z Jeremym Chardym i Fabrice’em Martinem lub Matwe Middelkoopem oraz Timem Puetzem.


Wyniki

Druga runda debla:
Ł. Kubot, M. Melo (Polska, Brazylia, 1) – M. Daniell, W. Koolhof (Nowa Zelandia, Holandia) 4:6, 6:2, 6:4