Obidos. Maraton z finałem na mecie

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

Urszula Radwańska zagra o tytuł w imprezie rangi ITF z pulą nagród 25 tysięcy dolarów. Sobota była bardzo pracowitym dniem dla Polki, która spędziła na korcie łącznie 4 godziny i 37 minut.

Niekorzystne warunki pogodowe z początku tygodnia sprawiły, że organizatorzy portugalskich zawodów musieli zaplanować ćwierćfinałowe i półfinałowe pojedynki jednego dnia. W najlepszej ósemce zawodów krakowianka zmierzyła się z Marią Sanchez. Nasza tenisistka dobrze rozpoczęła spotkanie i wyszła na prowadzenie 4:1. Cztery następne gemy padły jednak łupem Amerykanki, która dwukrotnie miała szansę rozstrzygnąć seta na swoją korzyść przy pomocy serwisu. Żadnej z nich jednak nie wykorzystała i do rozegrania konieczny okazał się tie-break, w którym lepsza okazała się młodsza z sióstr Radwańskich. W drugiej partii reprezentantka Stanów Zjednoczonych była zdecydowanie lepsza, ale w trzeciej polska zawodniczka szybko wyszła na prowadzenie 3:0 i wypracowanej przewagi już nie roztrwoniła.

W półfinale Radwańskiej przyszło się zmierzyć z Emily Webley-Smith. Rozstawiona z numerem 4 Polka pokonała Brytyjkę bez straty seta, w obydwu partiach była lepsza o jedno przełamanie.

W finale Urszula Radwańska powalczy z Pemrą Ozgą, która zajmuje obecnie 252. miejsce w światowym rankingu. W niedzielę krakowianka zagra o szósty tytuł w karierze, a drugi w tym sezonie.
 


Wyniki

Półfinał singla
Urszula Radwańska (Polska, 4) – Emily Webley-Smith (Wlk. Brytania) 6:3 6:4

Ćwierćfinał singla
Urszula Radwańska (Polska, 4) – Maria Sanchez (USA, 6) 7:6(4) 2:6 6:2
 

Madryt. Bertens złamała barierę

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com/własne, foto: AFP

Triumfatorką tegorocznej edycji Mutua Madrid Open została Kiki Bertens. Holenderka w dwóch setach pokonała Simona Halep i zdobyła największy tytuł w karierze.

Spotkanie lepiej rozpoczęła Rumunka, która przełamała rywalkę w czwartym, dzięki czemu wyszła na prowadzenie 3:1 i 4:2. Sześć następnych gemów padło jednak łupem 27-latki urodzonej w Wateringen, która zapisała pierwszą partię na swoim koncie, a w drugiej wyszła na prowadzenie 2:0. Mistrzyni Roland Garros sprzed roku zdołała odrobić przełamanie, ale po chwili ponownie nie była w stanie utrzymać podania. Przy wyniku 3:4 reprezentantka Rumunii miała jeszcze szansę, żeby zniwelować stratę „breaka”, ale Bertens wybroniła się asem serwisowym. Holenderka wypracowanej przewagi już nie roztrwoniła i po godzinie i 27 minutach walki mogła wznieść ręce w geście triumfu.

Kiki Bertens, która w drodze po zwycięstwo nie straciła ani jednego seta i pokonała trzy mistrzynie wielkoszlemowe, w poniedziałek jako pierwsza Holenderka w historii awansuje do czołowej piątki światowego rankingu.
 


Wyniki

Finał singla
Kiki Bertens (Holandia, 7) – Simona Halep (Rumunia, 3) 6:4 6:4
 

Madryt. Dżoković w trzecim finale!

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Novak Dżoković przerwał zwycięską passę Dominica Thiema i stanie przed szansą zdobycia trzeciego tytułu w stolicy Hiszpanii. Serb wyeliminował Austriaka po dwóch zaciętych setach, zakończonych tie-breakami.

Przed meczem trudno było wskazać faworyta tego spotkania. Novak Dżoković prezentował nieco słabszą formę po Australian Open, a występ w Madrycie jest dopiero jego drugim startem na mączce w tym sezonie, jednak z meczu na mecz jego gra wygląda coraz lepiej. Dominic Thiem z kolei potwierdzał, że na kortach ziemnych czuje się wyśmienicie. W tym roku zdobył już tytuł w Barcelonie, a przed dzisiejszym pojedynkiem był niepokonany od ośmiu meczów. Ponadto wygrał dwa ostatnie starcia z Serbem na mączce. Tym razem jednak lepszy okazał się tenisista z Belgradu i ponownie udowodnił, że w ważnych meczach potrafi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności.

Thiem lepiej rozpoczął sobotnie spotkanie niż to wczorajsze z Federerem. Austriak uzyskał breaka w trzecim gemie i wyszedł na prowadzenie 3:1. Zawodnik z Wiener Neustadt grał ofensywnie i szybko starał się kończyć akcje, nie czekając na błędy rywala. Jednak dobry start zdekoncentrował Thiema. Dżoković odrobił straty i wygrał trzy gemy z rzędu. Kibice mieli okazję oglądać dużo zaciętych wymian, ale żaden z tenisistów nie pokusił się już o przełamanie i losy seta musiał rozstrzygnąć tie-break. Decydująca rozgrywka była koncertem gry Serba, który zdominował Thiema. Austriak z kolei nie najlepiej dobierał uderzenia i zdołał ugrać tylko dwa punkty.

W drugiej odsłonie żaden z tenisistów nie zwalniał tempa. Gra była intensywna, pełna różnorodnych zagrań i walki w defensywie. Jako pierwszy ponownie przełamał Thiem na 4:2. Wydawało się, że tym razem Austriak pójdzie za ciosem i nie pozwoli odrobić strat przeciwnikowi. Stało się inaczej. Serb odłamał rywala w kolejnym gemie. Przy stanie 5:5 lider rankingu wykorzystał błędy Thiema i pierwszy raz w meczu to on prowadził z przewagą przełamania. Serb był już o krok od awansu do finału, jednak rozegrał słabego gema przy serwisie i znowu losy partii rozstrzygał tie-break.

U Thiema było widać coraz większe zmęczenie, ale Austriak nie poddawał się i walczył o każdą piłkę. Dżoković nie miał zamiaru jednak grać trzeciego seta. W odpowiednim momencie wrzucił piąty bieg i za pierwszą piłką meczową skończył pojedynek.

„Nole” zagra w trzecim finale w Madrycie. Poprzednie dwa (2011, 2016) wygrał. Jego rywalem w walce o tytuł będzie zwycięzca spotkania Rafael Nadal – Stefanos Tsitsipas.


Wyniki

Półfinał singla:

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Dominic Thiem (Austria, 5) 7:6 (2), 7:6 (4)

Rzym. Hurkacz odpadł w eliminacjach

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Przykrą niespodziankę sprawił w Rzymie Hubert Hurkacz. Nasz najlepszy tenisista przegrał w pierwszej rundzie eliminacji z Miomirem Kecmanoviciem – 3:6, 6:1, 4:6. Polak w następnym tygodniu będzie więc odpoczywać. Później czeka go występ w Lyonie, po którym przeniesie się na paryskie korty Rolanda Garrosa.

Po świetnym występie w Madrycie, gdzie Hurkacz ograł Alexa de Minaura i Lucasa Pouille’a, a z Alexandrem Zverevem walczył do ostatniej piłki, przyszedł czas na słabszy występ. Polak musił dziś uznać Miomira Kecmanovicia. Serb plasuje się obecnie na 83. miejscu w rankingu ATP, a Hurkacz jest 52.. Dzisiaj zagrali ze sobą po raz pierwszy.

Początek spotkania wskazywał na wyrównaną dyspozycję obu tenisistów. Gra “gem za gem” nie pozwalała odskoczyć żadnemu z nich. Dopiero przy stanie 3:3, wyższy bieg wrzucił Serb i zdobył trzy kolejne gemy, dwukrotnie przełamując Polaka. Po 36 minutach mógł więc cieszyć się z wygranego seta.

W drugiej partii Hurkacz doszedł do głosu i bezapelacyjnie dyktował warunki na korcie. Jedynego gema Kecmanović zdobył na otwarcie seta. Później wywalczył ledwie dziesięć punktów. Gdy wydawało się, że Polak wrócił na właściwy kurs, znowu odezwał się Serb. Przełamał Hurkacza dwukrotnie, przy jednym breaku ze strony naszego tenisisty. Jak się okazało, była to wystarczająca zaliczka, by wygrać seta i cały pojedynek.

Porażka oznacza, że przed Polakiem kilka dni treningu. Następny start zanotuje w Lyonie, skąd przeniesie się do Paryża na wielkoszlemowy turniej na kortach Rolanda Garrosa.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:
Miomir Kecmanović (Serbia) – Hubert Hurkacz (Polska, 4) 6:3. 1:6. 6:4

Troisdorf. Drugie turniejowe zwycięstwo Żuka w sezonie!

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: Marcin Stańczuk

Kacper Żuk sięgnął po drugie trofeum w sezonie. W turnieju ITF w niemieckim Troisdorfie (pula nagród: 15 tys, dolarów) nie stracił ani jednego seta. Finałowego przeciwnika, Belga Jeroena Vanneste, pokonał 7:5, 6:1. 

Nasz reprezentant zdominował turniej rozgrywany za zachodnią granicą. Zmagania musiał rozpocząć od eliminacji, ale w niczym mu to nie przeszkodziło. Pewnie wygrał dwa spotkania, nie tracąc w nich ani jednego seta. W turnieju głównym zwyciężał w równie przekonującym stylu. W żadnym z pojedynków nie przegrał więcej niż osiem gemów. Był poza zasięgiem rywali.

W finale Żuk pokonał 7:5, 6:1 Belga Jeroena Vanneste. W pierwszym secie obronił aż osiem break-pointów, po czym sam doczekał się piłek setowych. Przy stanie 5:4 nie zdołał wykorzystać dwóch okazji, ale po zmianie stron dopiął swego i wygrał pierwszą partię 7:5. W dalszej fazie pojedynku nie dał już rywalowi żadnych szans.

Dla Żuka to drugie turniejowe zwycięstwo w obecnym sezonie. Wcześniej triumfował w zawodach tej samej rangi w Szarm el-Szejk. 


Wyniki

Finał singla:
Kacper Żuk (Polska) – Jeroen Vanneste (Belgia) 7:5, 6:1

Rzym. Niezła gra Linette, jednak Cornet lepsza

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, foto: AFP

Rywalką Magdy Linette w pierwszej rundzie kwalifikacji w Rzymie była notowana 32 pozycje wyżej od Polki w rankingu WTA (na 54. miejscu) Francuzka Alize Cornet. Poznanianka nie sprawiła niespodzianki i mimo dobrej gry przegrała 4:6, 6:2, 3:6.

Spotkanie od początku było dosyć wyrównane. Rozpoczęło się obiecująco dla polskich kibiców, bo od przełamania na korzyść Linette. Niestety Polka już po chwili straciła przewagę, choć jej gra nie wyglądała źle. Pierwsza partia obfitowała w długie gemy. Najdłuższy był szósty, w którym Linette ponownie straciła serwis. Cztery break-pointy zdołała obronić, jednak piątego nie była w stanie. Jednak również Cornet, tak jak na początku spotkania nasza reprezentantka, nie potrafiła przewagi utrzymać. Być może seta pozwoliło wygrać jej to, że kiedy kolejny raz wygrała gem przy serwisie Polki, nie musiała już następnie utrzymywać swojego podania, gdyż na tablicy wyników pojawił się rezultat 6:4.

Drugą część spotkania bardzo dobrze rozpoczęła Linette. Zdobyła breaka na 2:1 i mimo sporych problemów tym razem zdołała obronić swoje podanie. Nasza reprezentantka kontynuowała dobrą grę. Wyraźnie przejęła inicjatywę na korcie. Dzięki temu zdołała wyrównać stan meczu, tracąc w drugim secie tylko dwa gemy.

W decydującej odsłonie meczu długo udawało się obydwu zawodniczkom dość pewnie bronić własnego podania. Niestety Linette ostatecznie straciła serwis w ósmym gemie, dzięki czemu Cornet prowadziła 5:3. Francuzka pewnie wygrała przy swoim podaniu i to ona wciąż jest w grze o awans do turnieju głównego.

 


Wyniki

Pierwsza runda eliminacji singla kobiet
Alize Cornet (Francja, 3) – Magda Linette (Polska) 6:4, 2:6, 6:3

Madryt. Bertens ponownie w finale

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Kiki Bertens pokonała Sloane Stephens 6:2, 7:5 w drugim półfinale Mutua Madrid Open 2019. Tym samym Holenderka powtórzyła zeszłoroczny wynik w stolicy Hiszpanii.

Przed rokiem o tytuł mistrzowski w rywalizacji kobiet na kortach Caja Magica walczyły Petra Kvitova i Kiki Bertens. W tym roku obie tenisistki spotkały się w ćwierćfinale, a awans uzyskała Holenderka. Rozstawiona z numerem siedem tenisistka poszła za ciosem i po tym, jak w dwóch setach pokonała Sloane Stephens, drugi rok z rzędu zameldowała się w finale Mutua Madrid Open.

Pierwsza partia pojedynku należała do Bertens. Prezentująca agresywny, widowiskowy styl gry tenisistka szybko objęła prowadzenie 4:1. Co prawda, Stephens zdobyła jeszcze gema, ale kolejne dwa powędrowały na konto ubiegłorocznej finalistki i ta objęła prowadzenie w meczu. W drugiej odsłonie Amerykanka postanowiła wziąć przykład z rywalki i zaczęła grać odważniej. To przyniosło efekt w postaci prowadzenia 4:2. W tym momencie jednak gra Stephens „zacięła się” i Bertens powoli zaczęła odrabiać straty. Następnie doprowadziła spotkanie do zwycięskiego końca. Finałową rywalką Holenderki będzie Simona Halep, która w pierwszym półfinale pokonała Belindę Bencic.

To będzie ciężki pojedynek. Moja finałowa przeciwniczka uwielbia grać na mączce, szczególnie na tej madryckiej, gdzie triumfowała dwukrotnie. Ja też bardzo lubię tutaj występować, więc myślę, że będzie to bardzo dobry, godny finału pojedynek – opowiedziała o przewidywaniach odnośnie sobotniego finału Bertens, która w jedenastym finale w karierze powalczy o dziewiąty tytuł mistrzowski.


Wyniki

Półfinał singla:
Kiki Bertens (Holandia, 7) – Sloane Stephens (USA, 8) 6:2, 7:5

Madryt. Zverev nie obroni tytułu

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Stefanos Tsitsipas pokonał Alexandra Zvereva 7:5, 3:6, 6:2. Tym samym Niemiec nie obroni tytuł mistrzowskiego. O finał Grek spotka się z Rafaelem Nadalem, który oddał tylko trzy gemy Stanowi Wawrince.

Po przegranych w półfinałach turniejów w Monte Carlo i Barcelonie hiszpański mistrz kortów ziemnych zapowiadał lepszą dyspozycję w stolicy Hiszpanii. Jak na razie słowa tenisisty z Manacor się sprawdzają. W dotychczasowych zmaganiach w Caja Magica Nadal nie stracił jeszcze seta. W meczu ćwierćfinałowym ze Stanem Wawrinką wyrównana walka trwała tylko do pierwszego przełamania w każdym z setów. W pierwszej partii Wawrinka stracił podanie w czwartym gemie, a w drugiej odsłonie do przełamania doszło przy wyniku 3:2 dla Nadala.

To było bardzo dobre spotkanie. Jestem zadowolony ze swojej postawy i cieszy mnie awans do półfinału – podsumował Hiszpan, dla którego jest to rekordowy 70. półfinał turnieju rangi Masters 1000 w karierze. Nadal wyprzedza w tej klasyfikacji Rogera Federera mającego za sobą 64 mecze o finał.

Rywalem ośmiokrotnego mistrza Mutua Madrid Open będzie Stefanos Tsitsipas. 20-letni tenisista w ostatnim ćwierćfinale pokonał broniącego tytułu Alexandra Zvereva. Jest to druga z rzędu wygrana Greka nad Niemcem, a pierwsza na innym korcie niż twardy.

– Jestem bardzo zadowolony ze swojej postawy w dzisiejszym meczu. Zaprezentowałem się z bardzo dobrej strony i zasłużenie awansowałem do półfinału. Dobrze się czułem na korcie, a w takim momencie można wygrać każdy mecz – podsumował wydarzenia podczas spotkania Tsitsipas.


Wyniki

 Ćwierćfinały singla:
Rafael Nadal (Hiszpania, 2) – Stan Wawrinka (Szwajcaria) 6:1, 6:2
Stefanos Tsitsipas (Grecja, 8) – Alexander Zverev (Niemcy) 7:5, 3:6, 6:2