Jasny cel – Wimbledon. Katarzyna Kawa wie, co trzeba poprawić

/ infosport.pl, źródło: infosport.pl, foto: Warsaw Sports Group

0-3. Tak najszybciej można podsumować starty biało-czerwonych w eliminacjach do wielkoszlemowego Roland Garros. W poniedziałek wyższość Simone Bolelli’ego musiał uznać Kamil Majchrzak, a we wtorek z paryskimi zmaganiami pożegnały się Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch. To właśnie dla 26-latki był to szczególny występ, bowiem debiutowała w tak ważnej imprezie.

Katarzyna Kawa nie miała łatwego zadania, bowiem w swoim wielkoszlemowym debiucie trafiła na niegdyś 32. tenisistkę świata – Kurumi Narę. Mimo, że Japonka obecnie jest notowana dopiero w trzeciej setce rankingu WTA, to jednak nie zapomniała, jak dobrze trafiać rakietą w piłeczkę. Poniekąd pokazała to we wtorek na korcie. Poniekąd, bowiem jej wygrana nad Polką, to w dużej mierze zasługa naszej rodaczki. Jeśli Kawa grała na wysokim poziomie, to Nara nie wiedziała, co się działo. Niestety jednak bardzo często zdarzały się jej dużo gorsze momenty. Szczególnie odczuła to w trzecim secie, w którym ani się nie obejrzała i przegrywała już 1:5. Następnie zaliczyła świetny zryw i wygrała cztery gemy z rzędu. Gdy wydawało się, że wystarczy pójść za ciosem, Japonka się przebudziła i ostatecznie wywalczyła przepustkę do kolejnej fazy eliminacji.

Obecnie 192. zawodniczka globu zdaje sobie sprawę z tego, że to nie był najlepszy mecz w jej wykonaniu. Chociaż we wtorkowych poczynaniach zauważyła pozytywy, to jednak było ich zbyt mało. – To nie było dobre spotkanie w moim wykonaniu, chociaż byłam blisko odwrócenia rezultatu. Przeciwniczka jednak zagrała bardzo dobrze przy stanie 5:5 w trzecim secie. Miałam dobre momenty w tym meczu, ale chciałabym, aby było ich więcej i aby następnym razem dały mi zwycięstwo.

Kawa powoli – przynajmniej na kilka tygodni – żegna się z kortami ziemnymi. Ostatnim jej startem na tej nawierzchni będzie turniej Bella Cup rozgrywany w Toruniu. Następnie polska tenisistka przeniesie się na trawę, gdzie spróbuje swoich sił między innymi w s’Hertogenbosch oraz w Londynie podczas eliminacji do Wimbledonu. – Moim najbliższym startem jest turniej w Toruniu. Następnie będę grać na trawie – jestem zgłoszona do turnieju WTA w s’Hertogenbosch. Później zobaczę, ale na pewno będę występować na tej nawierzchni, będą to przygotowania do eliminacji Wimbledonu – zdradziła 26-letnia zawodniczka.

Wimbledon. To jest turniej, do którego Kawa podporządkuje wszystko w ciągu najbliższych dni. Polka nabrała już niewielkie doświadczenie, jeśli chodzi o starty w eliminacjach wielkoszlemowych i już wie, co będzie chciała zmienić w Londynie. – Na pewno chciałabym do wszystkiego podejść spokojnie. Tutaj bardzo dużo się działo – był to dla mnie kolosalny przeskok – z turniejów ITF do imprezy wielkoszlemowej. Myślę, że jest to dla mnie bardzo dobre doświadczenie, które pomoże mi w najbliższych startach. Jeśli chodzi o grę, to chciałabym mieć mniej wahań i utrzymywać dobry, albo bardzo dobry poziom gry.

Michał Pochopień

Ćwierćfinał nie dla Kani

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

Paula Kania i Szwajcarka Xenia Knoll przegrały w pierwszej rundzie turnieju WTA w Norymberdze. Po wyrównanym spotkaniu 7:6(8), 7:5 triumfowały Japonka Shuko Aoyama i Rosjanka Jana Sizikowa.

Zarówno Paula Kania i Xenia Knoll, jak i Shuko Aoyama oraz Jana Sizikowa, nigdy przedtem nie grały wspólnie w żadnym turnieju. Wszystkie mają jednak spore doświadczenie deblowe, w związku z czym spodziewano się wyrównanego spotkania.

I słusznie, ponieważ od samego początku obydwa duety prezentowały bardzo podobny poziom gry. Dwukrotnie – w pierwszym i w siódmym gemie – Kania i Knoll wychodziły na prowadzenie, przełamując serwis rywalek. W obydwu przypadkach Aoyama i Sizikowa natychmiast jednak odpowiadały. Set rozstrzygnął się w tie-breaku, który był bardzo emocjonujący. Świetnie rozpoczął go duet polsko-szwajcarski. Kania i Knoll szybko wyszły na prowadzenie 3-0, a po chwili miały już trzy piłki setowe. Niestety, nie zdołały wykorzystać żadnej z nich. Ostatecznie trzecią okazję do zakończenia partii wykorzystały Japonka i Rosjanka, wgrywając tie-break 10-8.

Druga odsłona spotkania miała bardzo podobny przebieg. Ponownie Kania i Knoll od razu po zdobyciu breaka roztrwoniły przewagę. Brakowało im pewności siebie w kluczowych momentach. W efekcie końcówka partii należała do pary japońsko-rosyjskiej. Zdobyła ona przełamanie na 6:5 i nie zadrżała im ręka, przy własnym podaniu. Wykorzystały już pierwszego z dwóch wywalczonych meczboli.

Ćwierćfinałowymi rywalkami Aoyamy i Sizikowej będą turniejowe ,,trójki”, Raquel Atawo i Katerina Srebotnik.


Wyniki

Pierwsza runda debla:

S. Aoyama, J. Sizikowa (Japonia, Rosja) – P. Kania, X. Knoll (Polska, Szwajcaria) 7:6(10), 7:5