Switolina lepsza od Williams

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W hicie pierwszego dnia paryskiej rywalizacji Elina Switolina okazała się lepsza od Venus Williams. Do drugiej rundy awansowała ubiegłoroczna finalistka Sloane Stephens.

Ukrainka, która w ostatnim czasie zmagała się z kontuzją kolana, popełniła zdecydowanie mniej niewymuszonych błędów od siedmiokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej i po 73 minutach gry odniosła pewne zwycięstwo.

Próbowałam skupić się na rzeczach, które mogę kontrolować – wyjaśniła po meczu 24–latka urodzona w Odessie. – Venus momentami grała wspaniale. Musiałam to zaakceptować i grać dalej. Przed turniejem musiałam obniżyć oczekiwania, bo powrót po kontuzji nie jest łatwy. Jednego dnia możesz czuć się dobrze, a drugiego nagle coś wyskoczy. Trzeba myśleć tylko o jednym meczu do przodu. Jedyne co możesz kontrolować, to rehabilitacja. Jeśli się nie uda, to widocznie tak miało być.

Bez straty seta do drugiej rundy awansowała również Sloane Stephens, która pokonała Misaki Doi. Amerykanka dobrze rozpoczęła spotkanie. Pewnie wygrała pierwszego seta, a w drugim wyszła na prowadzenie 4:2. Japonka zerwała się jednak do walki, wygrała trzy następne gemy i stanęła przed szansą, żeby przy pomocy własnego serwisu doprowadzić do wyrównania. Turniejowa „siódemka” zdołała odrobić stratę przełamania i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. W tej dodatkowej rozgrywce lepsza okazała się młodsza rodaczka sióstr Williams.

Kolejną rywalką Stephens będzie Sara Sorribes Tormo, która w trzech setach pokonała Alison Van Uytvanck.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Sloane Stephens (USA, 7) – Misaki Doi (Japonia) 6:3 7:6(4)

Elina Switolina (Ukraina, 9) – Venus Williams (USA) 6:3 6:3

Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś, 32) – Polona Hercog (Słowenia) 6:4 2:6 3:3 i mecz przerwany z powodu zapadających ciemności

Sara Sorribes Tormo (Hiszpania) – Alison Van Uytvanck (Belgia) 6:1 5:7 6:2

Jennifer Brady (USA) – Ivana Jorović (Serbia) 7:6(5) 4:6 i mecz przerwany z powodu zapadających ciemności

Zatrzymać mistrza

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

W marcu Hubert Hurkacz zmierzył się z Rogerem Federerem. Teraz przyszedł czas na kolejnego rywala z „Wielkiej Trójki”. W pierwszej rundzie Roland Garros 2019 Polak skrzyżuje rakiety z liderem światowego rankingu – Novakiem Dżokoviciem.

W ubiegłym roku Hubert Hurkacz dotarł do drugiej rundy paryskiego szlema. Tym razem o osiągnięcie takiego wyniku będzie niezwykle trudno. Pierwszy raz w karierze Polak zmierzy się z liderem światowego rankingu. Po drugiej stronie siatki stanie sam Novak Dżoković – mistrz tej imprezy z 2016 roku.

Wrocławianin i belgradczyk jeszcze nigdy ze sobą nie grali, jednak oczywistym jest fakt, że to Serb jest faworytem poniedziałkowego spotkania. Mimo że Roland Garros to najsłabszy Wielki Szlem Dżokovicia, to zawsze w imprezie tej rangi jest podwójnie groźnym rywalem. „Nole” celuje w czwarty tytuł wielkoszlemowy z rzędu i wielokrotnie powtarzał, że tegoroczny Roland Garros jest jego głównym celem. Udowodnił to w zmaganiach poprzedzających turniej w Paryżu. Stopniowo budował formę. Zaczął od ćwierćfinału w Monte Carlo, potem przyszedł triumf w Madrycie i finał w Rzymie.

Trzeba przyznać, że Hurkacza czeka bardzo trudne zadanie. Musi stawić opór tenisiście, który pod presją gra jeszcze lepiej. Tegoroczny bilans naszego zawodnika na mączce wynosi 4-5. Jednak w wielkich turniejach Polak potrafi pokazać swój najlepszy tenis. W tym sezonie pokonał już przecież m.in. Dominica Thiema, Denisa Shapovalova czy dwukrotnie Kei Nishikoriego.

Zagranie z jednym z najlepszych tenisistów w historii to zapewne marzenie zawodników, którzy dopiero budują swoją profesjonalną karierę. Hurkacz będzie miał tę okazję już w poniedziałek, w drugim dniu turnieju. Pojedynek ten zaplanowano jako trzeci w kolejności od godziny 11:00 na korcie centralnym im. Philippe-Chatriera.

Marzenia muszą poczekać

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W niedzielę udanie zmagania w Paryżu zainaugurowały Karolina Pliszkova, Garbine Muguruza i Belinda Bencic. Angelique Kerber nie zdążyła odbudować formy po kontuzji kostki i już po pierwszym meczu pożegnała się z turniejem.

Niemka, która marzenia o skompletowaniu karierowego Wielkiego Szlema będzie musiała odłożyć przynajmniej do przyszłego roku, przegrała z Anastazją Potapową.  W pierwszym secie młoda Rosjanka dwukrotnie wychodziła na prowadzenie z przewagą przełamania, ale była liderka światowego rankingu za każdym razem szybko odrabiała straty i na tablicy pojawił wynik 4:4. Niezwykle agresywnie grająca 18-latka urodzona w Saratowie w końcówce partii utrzymała jednak nerwy na wodzy i objęła prowadzenie 1:0 w meczu. W drugiej odsłonie meczu reprezentantka Rosji poszła za ciosem i szybko odskoczyła na 4:0. Leworęczna tenisistka zdołała odrobić stratę jednego przełamania, ale rywalka na więcej już jej nie pozwoliła i po 73 minutach walki odniosła największe zwycięstwo w karierze.

Mój telefon eksplodował – wyznała po meczu debiutująca w stolicy Francji Potapowa. – Próbowałam się koncentrować tylko na sobie, na tym jak gram i biegam. Nie chciałam myśleć o tym wielkim korcie, o Kerber, która jest świetną zawodniczką. Przyjechałam pokazać swój najlepszy tenis i to właśnie zrobiłam. Nie mogłam się doczekać meczu przeciwko Angelique, bo bardzo lubię jej grę. Ona była jedną z moich idolek, jak byłam młodsza, więc często podglądałam jej mecze. Gdy wchodzisz na kort, żeby zagrać ze swoją idolką, musisz pokazać to co masz najlepsze.

Następną rywalką Anastazji Potapowej będzie Marketa Vondrousova, która wyeliminowała Wang Yafan.

Bez większych problemów do drugiej rundy awansowały Karolina Pliszkova i Belinda Bencic. Turniejowa „dwójka” oddała pięć gemów Madison Brengle, a Szwajcarka straciła o jednego więcej w pojedynku z Jessiką Ponchet.

Zdecydowanie ciężej na zwycięstwo musiała zapracować Garbine Muguruza. Hiszpanka i Taylor Townsend dostąpiły zaszczytu rozegrania pierwszego w historii pojedynku na korcie im. Simonne Mathieu. Amerykanka wygrała pierwszego seta 7:5, ale w dwóch kolejnych tenisistka z Półwyspu Iberyjskiego była już zdecydowanie lepsza.

Taylor ma nietypowy styl gry, świetnie wykorzystuje lewą rękę – skomplementowała rywalkę po meczu tenisistka rozstawiona z numerem 19. – Jest bardzo utalentowana, a mnie chwilę zajęło, żeby przyzwyczaić się do kortu, złapać rytm. Grałam z nią po raz pierwszy i w pierwszym secie nie miałam dobrego plany na grę. Później udało mi się jednak znaleźć sposób, żeby odwrócić przebieg pojedynku.

Muguruza o miejsce w trzeciej rundzie zagra z Johanną Larsson, która pokonała Magdalenę Rybarikovą.

Udanie rywalizację w Paryżu rozpoczęły również Kristina Mladenovic, Petra Martić, Kateryna Kozłowa i Kristina Kucova, która wyrzuciła z turnieju Swietłanę Kuzniecową.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Karolina Pliszkova (Czechy, 2) – Madison Brengle (USA) 6:2 6:3

Anastazja Potapowa (Rosja) – Angelique Kerber (Niemcy, 5) 6:4 6:2

Belina Bencic (Szwajcaria, 15) – Jessika Ponchet (Francja, WC) 6:1 6:4

Garbine Muguruza (Hiszpania, 19) – Taylor Townsend (USA) 5:7 6:2 6:2

Petra Martić (Chorwacja, 31) – Ons Jabeur (Tunezja) 6:1 6:2

Johanna Larsson (Szwecja) – Magdalena Rybarikova (Słowacja) 6:3 6:4

Kristina Mladenovic (Francja) – Fiona Ferro (Francja) 6:3 7:6(3)

Kristina Kucova (Słowacja, Q) – Swietłana Kuzniecowa (Rosja) 6:4 6:2

Laura Siegemund (Niemcy) – Sofia Żuk (Rosja, Q) 6:3 6:3

Kateryna Kozłowa (Ukraina) – Bernarda Pera (USA, Q) 6:2 7:6(5)

Marketa Vondrousova (Czechy) – Yafan Wang (Chiny) 6:4 6:3

Szansa na polski mecz w drugiej rundzie

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Łukasz Kubot, Hubert Hurkacz i Alicja Rosolska wystąpią w rywalizacji deblowej Roland Garros 2019. Mistrzowie Wimbledonu sprzed dwóch lat oraz najlepszy polski singlista i tworzący z nim parę Aljaż Bedene mogą się spotkać już w drugiej rundzie rywalizacji.

Dwukrotny polski mistrz wielkoszlemowy w tym roku po raz trzynasty wystąpi na kortach w Lasku Bulońskim. Najlepszy wynik Łukasz Kubot osiągnął w 2016, gdy grając w parze z Alexandrem Peyą, dotarł do półfinału. Na tym samym etapie zmagania przed trzema laty zakończył Marcelo Melo. W tym roku Polak i Brazylijczyk spróbują co najmniej wyrównać ten wynik. W drabince turniejowej zostali rozstawieni z numerem jeden. Rywalami „Kubelo” w meczu pierwszej rundy będą Roberto Carballes-Baena i Jaume Munar.

W przypadku wygranej, broniący punktów za trzecią rundę Kubot i Melo mogą się spotkać z Hubertem Hurkaczem i Aljażem Bedene. Jednak warunkiem koniecznym by tak się stało, jest wygrana polsko-słoweńskiego duetu z parą Marcus Daniell i Wesley Koolhof.

W rywalizacji kobiet w tegorocznym Roland Garros mamy tylko jedną reprezentantkę – Alicję Rosolską. Polka i Chinka Zhaoxuan Yang zostały rozstawione z numerem trzynaście. Ich pierwszymi rywalkami będą Jewgienija Rodina i Polona Hercog. Kolejnymi rywalkami mogą być zaś Aliaksandra Sasnowicz i Taylor Townsend lub Fiona Ferro i Diane Parry. W ewentualnym meczu o ćwierćfinał Polka i Chinka mogą zmierzyć się z kolei z Gabrielą Dabrowski i Yifan Xu, które zostały rozstawione z numerem cztery. W górnej połówce drabinki, razem z Rosolską i Yang znalazły się również broniące tytułu Timea Babos i Kristina Mladenovic.

 

Historyczny sukces Boliwijczyka! Tsitsipas i Nishikori nie zawiedli

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Hugo Dellien został pierwszym Boliwijczykiem od 35 lat, który wygrał mecz w turnieju głównym Wielkiego Szlema! 25-latek spisał się doskonale w najważniejszym jak dotąd meczu w karierze i w niespełna półtorej godziny pokonał Prajnesha Gunneswarana. Przekonujące zwycięstwa odnieśli również Kei Nishikori i Stefanos Tsitsipas.

To wielki dzień dla boliwijskiego tenisa. Hugo Dellien, debiutant w Wielkim Szlemie, pokonał 6:1, 6:3, 6:1 Hindusa Prajnesha Gunneswarana i awansował do 2. rundy Roland Garros. Poprzednim Boliwijczykiem, który potrafił wygrać mecz w jednej z największych imprez, był Mario Martinez. Od tego czasu minęło już jednak 35 lat. Kolejnym przeciwnikiem Delliena będzie rozstawiony z numerem sześć Stefanos Tsitsipas.

Grek rozpoczął zmagania w Paryżu od pojedynku z Maximilianem Martererem. Zgodnie z przewidywaniami bez większych problemów awansował do następnej rundy. Rywal nawiązał walkę tylko w trzecim secie, jednak i w nim nie zdołał doprowadzić do szczęśliwego dla siebie zakończenia, przegrywając w tie-breaku. Tsitsipas wygrał 6:2, 6:2, 7:6(4) i w ten sposób obronił punkty z zeszłego roku. Wówczas w 2. rundzie zatrzymał go Dominic Thiem.

Mecze 1. rundy mają już też za sobą Kei Nishikori i Marin Czilić. Oni również pokonali niżej notowanych rywali bez straty seta. Japończyk pokonał 6:2, 6:3, 6:4 występującego dzięki ,,dzikiej karcie” Quentina Halysa, natomiast Chorwat zwyciężył 6:3, 7:5, 6:1 Thomasa Fabbiano. Obydwaj znacznie trudniejsze przeprawy powinni mieć w 2. rundzie. Czilić zagra z Grigorem Dimitrowem, z kolei w przypadku Nishikoriego bardzo prawdopodobny jest pojedynek z Jo-Wilfriedem Tsongą (Francuz musi jednak najpierw pokonać Petera Gojowczyka).

Z turniejem pożegnał się natomiast Ernests Gulbis, półfinalista paryskiej imprezy sprzed pięciu lat. Łotysz na pewno wciąż pamięta swoje znakomite występy na kortach im. Rolanda Garrosa, jednak nie potrafił dziś do nich nawiązać. W spotkaniu z Casperem Ruudem nie wygrał nawet seta.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Hugo Dellien (Boliwia) – Prajnesh Gunneswaran (Indie) 6:1, 6:3, 6:1
Grigor Dimitrow (Bułgaria) – Janko Tipsarević (Serbia) 6:3, 6:0, 3:6, 6:7(4), 6:4
Marin Czilić (Chorwacja, 11) – Thomas Fabbiano (Włochy) 6:3, 7:5, 6:1
Matteo Berrettini (Włochy, 29) – Pablo Andujar (Hiszpania) 6:7(3), 6:4, 6:4, 6:2
Casper Ruud (Norwegia) – Ernests Gulbis (Łotwa) 6:2, 7:6(2), 6:0
Oscar Otte (Niemcy) – Malek Jaziri (Tunezja) 6:3, 6:1, 4:6, 6:0
Kei Nishikori (Japonia, 7) – Quentin Halys (Francja) 6:2, 6:3, 6:4
Alexei Popyrin (Australia) – Ugo Humbert (Francja) 3:6, 6:3, 7:6(10), 6:3

Zverev, deszcz, horror, tytuł

/ Tomasz Górski, źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Alexander Zverev najlepszym zawodnikiem Geneva Open 2019. Niemiec w „deszczowym” finale pokonał Nicolasa Jarrego 6:3, 3:6, 7:6(8) . To pierwszy tytuł Zvereva w tym sezonie.

Niemiecki faworyt doskonale rozpoczął finał. Już w drugim gemie przełamał Nicolasa Jarrego. Łącznie Zverev miał jeszcze siedem break pointów, ale skutecznymi podania bronił się Chilijczyk. Jak się okazało przewaga wywalczona na starcie zapewniła Niemcowi seta po trzydziestu sześciu minutach.

Na początku drugiej partii Jarry z problemami utrzymał serwis. A przy stanie 1:1 zaczął padać deszcz. Zawodnicy zeszli na przymusową przerwę. Po jej zakończeniu w lepszej formie wrócił Chilijczyk, który wywalczył breaka. Jednak zanim doprowadził do remisu w meczu, jeszcze raz opady atmosferyczne przeciągnęły seta. Ale ta przerwa nie wybiła z rytmu zawodnika z Ameryki Południowej.

Decydująca część meczu rozrywana była bez deszczowych przeszkód. Szanse na przełamania stworzyli sobie obaj. Jednak tym razem serwis odgrywał kluczową rolę. Tym samym doczekaliśmy się tie breaka. A tam zwroty akcji. 6-3 dla Zvereva i trzy meczbole. Później 7-6 dla Jarrego i dwie piłki meczowe. W końcówce doświadczenie wzięło górę. Przy stanie 9-8 dla Niemca, kolejne minibreak i tym razem mecz już przeszedł do historii. Czwartą szanse wykorzystał Zverev i zamknął spotkanie. Blisko dwie godziny i czterdzieści minut rywalizacji, które przyniosły premierowy tytuł w tym sezonie dla Niemca. Dzięki wygranej turniejowa „jedynka” zgarnęła 250 punktów i 80 tys. Euro.

Dla Chilijczyka był to drugi mecz o tytuł w karierze. W 2018 podczas rywalizacji w Sao Paulo przegrał z Fabio Fogninim. Teraz znów był słabszy ale po bardzo zaciętym spotkaniu ze Zverevem. Choć i tak dopisze do rankingu 150 pkt i zasili portfel o 42 tys. Euro występie w Genewie.

Zverev skutecznie zrewanżował się za porażkę z  kwietnia. Wówczas w Barcelonie Jarry pokonał wyżej notowanego rywala 3:6, 7:5, 7:6(5). Teraz też tie break decydującego set, ale zwycięzca inny.

Teraz obaj zagrają w Paryżu podczas Rolanda Garrosa. W pierwszej rundzie Zverev zmierzy się z Johnem Millmanem, natomiast Jarry trafił na bardzo trudnego rywala – Juana Martina Del Potro.


Wyniki

Finał singla:

Alexander Zverev (Niemcy, 1) – Nicolas Jarry (Chile) 6:3, 3:6, 7:6(8)

 

Z piekła do nieba

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Dajana Jastremska okazała się najlepsza w imprezie Internationaux de Strasbourg. Ukrainka obroniła piłkę meczową i po prawie trzygodzinnym maratonie pokonała Caroline Garcię.

Spotkanie lepiej rozpoczęła Francuzka, która jako pierwsza odebrała podanie rywalce. 19-latka urodzona w Odessie nie przejęła się nieudanym początkiem. Od stanu 0:2 wygrała sześć z ośmiu następnych gemów i objęła prowadzenie 1:0 w meczu.

W drugiej odsłonie pojedynku reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów była o krok od zwycięstwa. Jastremska wyszła na prowadzenie 5:3 i miała dwie okazje, żeby zakończyć spotkanie. Faworytka gospodarzy zdołała się jednak wybronić, wygrała cztery następne gemy i doprowadziła do wyrównania.

W decydującej partii walka przez cały czas była zacięta. Przy wyniku 5:4 Garcia miała piłkę meczową, ale Ukrainka zniwelowała ją wygrywającym serwisem i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. Tę dodatkową rozgrywkę lepiej rozegrała młodsza rodaczka Eliny Switoliny i to ona po 2 godzinach i 58 minutach gry mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Czuję się bardzo podekscytowana i poruszona – przyznała po meczu Jastremska, która zdobyła trzeci tytuł w karierze. – Nie wiem jak to opisać. Ja miałam piłki meczowe, ona miała, to był bardzo emocjonalny mecz. Miałam puchar w swoich rękach i go wypuściłam. Musiałam uważać, żeby nie nałożyć na siebie zbyt dużej presji z tego powodu. Musiałam sobie przypominać, że mecz dalej trwa, że jest kolejny punkt, gem i set. Jestem dumna z siebie, że znalazłam w sobie siłę do dalszej walki.


Wyniki

Finał singla

Dajana Jastremska (Ukraina, 6) – Caroline Garcia (Francja, 4) 6:4 5:7 7:6(3)