Puchar Lavera w kalendarzu ATP

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Forbes, foto: AFP

Puchar Lavera został oficjalnie dodany do kalendarza ATP Tour. Drużynowe zawody pomiędzy reprezentacjami Europy i „Reszty Świata” odbędą się pod egidą męskiej federacji tenisowej już w tym sezonie. Najbliższa edycja zmagań odbędzie się w połowie września w Genewie.

Laver Cup to doroczny turniej drużynowy, w którym drużyna Europy podejmuje zespół „Reszty Świata”. Członkowie obydwu zespołów (a jest ich po sześciu) mierzą się ze sobą zarówno w starciach singlowych, jak i deblowych. Zmagania powstały w pierwszej kolejności z inicjatywy Rogera Federera, który jest współwłaścicielem zawodów wspólnie z agencją TEAM8. Obok niego o organizacji zmagań decydowali Rafael Nadal, Bjorn Borg i John McEnroe (kapitanowie zespołów odpowiednio Europy i „Reszty Świata”), a także Rod Laver, którego imieniem nazwano zawody.

Dotychczasowe edycje odbyły się Pradze i w Chicago. Obydwie zostały wygrane przez zespół ze Starego Kontynentu. Tegoroczne zmagania odbędą się w Genewie i po raz pierwszy znajdą się w kalendarzu ATP. Porozumienie w tej sprawie zawarto podczas posiedzenia władz federacji w Paryżu. Turniej wciąż będzie mieć status imprezy pokazowej, a więc nie będą tam przyznawane rankingowe punkty. W związku z miejscem w kalendarzu ATP organizatorzy zyskają jednak inne korzyści, takie jak dostęp do marketingu, mediów społecznościowych, serwisów i personelu federacji. Ponadto tenisiści otrzymają (oprócz 250000$ dla każdego członka zwycięskiego zespołu), gwarantowaną premię za udział przypisaną do miejsca w rankingu. Może to być nawet sześciocyfrowa kwota, a więc może zachęcić lepszych zawodników do udziału.

Tegoroczny turniej w Genewie odbędzie się tuż po US Open, a więc od 16 września. Na tę chwilę chęć udziału zgłosili Rafael Nadal, Roger Federer, Dominic Thiem, Alexander Zverev i Diego Schwartzman.

Francuzi rządzą

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

W drugim dniu turnieju swoje mecze rozegrało siedmiu reprezentantów gospodarzy. Aż sześciu z nich awansowało do kolejnej rundy. Powody do radości miał także Rafael Nadal, który pewnie rozpoczął zmagania. Stan Wawrinka, Borna Czorić i Dominic Thiem potrzebowali czterech setów, by odnieść zwycięstwa.

Rafael Nadal, niekwestionowany król kortów ziemnych, przystąpił w poniedziałek do walki o 12. triumf w Roland Garros. Jego rywalem był kwalifikant Yannick Hanfmann i, jak można się było spodziewać, Hiszpan nie miał najmniejszych problemów w starciu z Niemcem. „Rafa” od początku przejął kontrolę nad spotkaniem i starał się tracić, jak najmniej sił. Hanfmann z kolei próbował zaskoczyć przeciwnika kombinacyjną grą, ale zapał szybko zgasł. Obrońca tytułu stracił tylko sześć gemów i w drugiej rundzie zmierzy się z też niemieckim kwalifikantem Yannickiem Madenem, który w trzech setach pokonał Kimmera Coppejansa.

Drugi dzień rywalizacji śmiało można określić dniem francuskich zwycięstw. Aż sześciu z siedmiu reprezentantów gospodarzy wygrało swoje pojedynki. Jedynie Maxime Janvier nie zdołał pokonać Pablo Cuevasa i pożegnał się z turniejem. Największą niespodziankę sprawił za to Pierre-Hugues Herbert, który wyeliminował rozstawionego z „12” Daniłła Miedwiediewa. Rosjanin miał wymarzony początek sezonu na mączce (półfinał w Monte Carlo, finał w Barcelonie), ale przed paryskim szlemem jego forma słabła. Wykorzystał to Herbert i po pięciu setach schodził z kortu jako zwycięzca.

Pozostali Francuzi, którzy mogli świętować wygraną to Jo-Wilfried Tsonga, Gilles Simon, Corentin Moutet, Richard Gasquet i Benoit Paire. Mógł do nich także dołączyć Jeremy Chardy, jednak nie zdążył skończyć starcia z Kyle’em Edmundem przed zmrokiem i pojedynek przerwano przy stanie 5:5 w decydującej partii.

Miedwiediew nie był jedynym rozstawionym, który pożegnał się z imprezą w poniedziałek. Turniejowa „15” Nikołoz Basilaszwili odpadł, po słabym meczu, z Juanem Ignacio Londero. Również Denis Shapovalov, który grał z numerem 20, nie znalazł sposobu na Jana-Lennarda Struffa. Filip Krajinović z kolei okazał się lepszy od Francesa Tiafoe, rozstawionego z „32”.

Stan Wawrinka, Borna Czorić i Dominic Thiem potrzebowali czterech setów, by poradzić sobie ze swoimi rywalami. Szwajcar pokonał Jozefa Kovalika, Chorwat wywalczył zwycięstwo nad Aljażem Bedene, a Austriak skruszył opór Tommy’ego Paula.

W drugiej rundzie, na mistrza Roland Garros 2015 czeka trudne wyzwanie. Zmierzy się on z ostatnio dobrze dysponowanym, Cristianem Garinem. Z kolei tenisista z Zagrzebia o awans do trzeciej rundy powalczy z Lloydem Harrisem, natomiast ubiegłoroczny finalista Roland Garros zagra z Alexandrem Bublikiem.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

 

Rafael Nadal (Hiszpania, 2) – Yannick Hanfmann (Niemcy, Q) 6:2, 6:1, 6:3

Dominic Thiem (Austria, 4) – Tommy Paul (USA) 6:4, 4:6, 7:6 (5), 6:2

Pierre-Hugues Herbert (Francja) – Daniił Miedwiediew (Rosja, 12) 4:6, 4:6, 6:3, 6:2, 7:5

Borna Czorić (Chorwacja, 13) – Aljaż Bedene (Słowenia) 6:1, 6:7 (4), 6:4, 6:4

Juan Ignacio Londero (Argentyna) – Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 15) 6:4, 6:1, 6:3

Guido Pella (Argentyna, 19) – Guido Andreozzi (Argentyna) 7:6 (2), 6:4, 1:6, 6:1

Jan-Lennard Struff (Niemcy) – Denis Shapovalov (Kanada, 20) 7:6 (1), 6:3, 6:4

Alex de Mianur (Australia, 21) – Bradley Klahn (USA) 6:1, 6:4, 6:4

Stan Wawrinka (Szwajcaria, 24) – Jozef Kovalik (Słowacja) 6:1, 6:7 (3), 6:2, 6:3

Gilles Simon (Francja, 26) – Serhij Stachowski (Ukraina, LL) 6:3, 6:3, 6:4

Filip Krajinović (Serbia) – Frances Tiafoe (USA, 32) 6:2, 4:6, 6:3, 3:6, 6:0

Jo-Wilfried Tsonga (Francja) – Peter Gojowczyk (Niemcy) 7:6 (4), 6:1, 4:6, 6:3

Richard Gasquet (Francja) – Mischa Zverev (Niemcy) 6:3, 6:4, 6:3

Benoit Paire (Francja) – Marius Copil (Rumunia) 6:4, 6:7 (5), 6:0, 6:1

Corentin Moutet (Francja, WC) – Aleksiej Watutin (Rosja, Q) 6:4, 6:7 (6), 6:4

Pablo Cuevas (Urugwaj) – Maxime Janvier (Francja, WC) 6:4, 6:4, 6:2

Yannick Maden (Niemcy, Q) – Kimmer Coppejans (Belgia, Q) 7:6 (0), 7:5, 6:3

Salvatore Caruso (Włochy, Q) – Jaume Munar (Hiszpania) 7:5, 4:6, 6:3, 6:3

Pablo Carreno Busta (Hiszpania) – Joao Sousa (Portugalia) 6:3, 6:1, 6:2

Henri Laaksonen (Szwajcaria, LL) – Pedro Martinez (Hiszpania, Q) 6:1, 6:0, 7:6 (4)

Roberto Carballes Baena (Hiszpania) – Alexandre Muller (Francja, Q) 6:4, 6:4, 6:2

Radu Albot (Mołdawia) – Tennys Sandgren (USA, Q) 7:6 (3), 7:6 (1), 3:6, 6:1

Cristian Garin (Chile) – Reilly Opelka (USA) 7:6 (0), 7:5, 7:6 (7)

Miomir Kecmanović (Serbia) – Denis Kudla (USA) 6:0, 6:7 (7), 5:7, 6:3, 6:4

Lloyd Harris (RPA) – Lukas Rosol (Czechy, LL) 6:1, 4:6,2:6, 6:1, 6:2

Alexander Bublik (Kazachstan) – Rudolf Molleker (Niemcy, Q) 7:5, 6:7 (4), 6:1, 7:6 (2)

Novak Dżoković: Czułem, że Hurkacz może być wielkim zagrożeniem

/ Maciej Pietrasik, źródło: atptour.com, foto: AFP

Hubert Hurkacz ugrał tylko osiem gemów w meczu pierwszej rundy Roland Garros z Novakiem Dżokoviciem. Lider światowego rankingu mimo to nie szczędził Polakowi pochwał. Sam był natomiast bardzo zadowolony ze swojej podstawy.

Hubert Hurkacz nigdy wcześniej nie miał okazji do rywalizacji z Dżokoviciem. Przez większość meczu Serb dominował na korcie, ale po meczu chwalił naszego tenisistę. – Podoba mi się fakt, że w pierwszej rundzie miałem bardzo dobrego przeciwnika. Dzięki temu od samego początku turnieju złapałem odpowiednią intensywność. Chociaż nigdy nie grałem z nim w oficjalnym meczu, to wciąż czułem, że może być wielkim zagrożeniem, jeśli pozwolę mu grać jego tenis.

Według lidera światowego rankingu kluczowy moment nadszedł już na samym początku. Przełamanie w pierwszym gemie dodało mu bowiem sporo pewności siebie. – Przełamanie w pierwszym gemie dodało mi skrzydeł. Trochę się odprężyłem, bo zacząłem w najlepszy możliwy sposób. Komfortowo wygrałem większość moich gemów serwisowych. Myślę, że grałem bardzo solidnie.

Po pierwszym spotkaniu Dżoković nie ma sobie nic do zarzucenia. Jest usatysfakcjonowany z poziomu swojej gry i optymistycznie nastawiony do kolejnych meczów. – Wszystkie elementy w mojej grze dobrze działały, więc jestem bardzo zadowolony. Musiałem zacząć ostro, z odpowiednią intensywnością. Jestem skupiony, zdeterminowany i dobrze wyszedłem z bloków startowych. 

Dżoković za mocny dla Hurkacza. Polak pożegnał się z singlem

/ Kacper Kaczmarek, źródło: własne, foto: AFP

Nie tak wyobrażał sobie Hubert Hurkacz początek Roland Garros. Polak przegrał z najwyżej rozstawionym w imprezie Novakiem Dżokoviciem 4:6, 2:6, 2:6 i już na pierwszej rundzie zakończył swoją tegoroczną przygodę z paryskim turniejem.

Najlepszy polski tenisista nie był faworytem w starciu z 15-krotnym mistrzem wielkoszlemowym, jednak ich pojedynek miał być jednym z hitów pierwszej rundy męskiego turnieju. Forma wrocławianina w pojedynku z światową ,,jedynką” pozostawiała jednak wiele do życzenia, a gra Polaka wyraźnie odbiegała od tej, do jakiej Hurkacz przyzwyczaił nas przed kilkoma tygodniami.

W poniedziałkowym starciu z Dżokoviciem Hurkacz nie miał zbyt wielu argumentów, którymi mógłby zagrozić przeciwnikowi. W każdym z trzech setów Polak był szybko przełamywany i nie mógł prowadzić wyrównanej rywalizacji z najlepszym obecnie tenisistą świara. Co gorsza, wrocławianin nie postraszył dzisiaj rywala swoją największą bronią. Serwis Polaka nie robił na Serbie żadnego wrażenia, a już na pewno nie zrobił mu wielkiej krzywdy.

Trwający nieco ponad półtorej godziny pojedynek był praktycznie bezbłędnym popisem gry 32-letniego Serba. Jedyny słabszy moment Dżoković zaliczył w końcówce drugiego seta, kiedy przy prowadzeniu 4:1, został przełamany przez 21-letniego Polaka. Chwilowa nadzieja Hurkacza na lepszy rezultat szybko została jednak zgaszona. Lider rankingu od razu zrewanżował się kolejnym przełamaniem i popędził po zwycięstwo w drugim secie. W trzecim już na otwarcie Dżoković przełamał Polaka i na samym początku ustawił losy ostatniej partii.

Porażką w pierwszej rundzie tegorocznego Roland Garros, Hurkacz nie poprawi ubiegłorocznego osiągnięcia w Paryżu, kiedy po przebrnięciu przez eliminacje, dotarł do drugiej rundy. W niej poległ z Chorwatem Marinem Cziliciem, ale turniejowej “czwórce” urwał przynajmniej jednego seta. W tym roku przed wrocławianinem pozostaje jeszcze walka w turnieju deblowym. Partnerem Polaka będzie Słoweniec Aljaż Bedene, a ich rywalami w pierwszej rundzie będą Marcus Daniell i Wesley Koolhof. W razie zwycięstwa Hurkacz może w drugiej rundzie ,,skrzyżować rakiety” z Łukaszem Kubotem.


Wyniki

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Hubert Hurkacz (Polska) 6:4, 6:2, 6:2

Świątek zdecydowaną faworytką

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek stanie jutro przed wielką szansą. W pierwszej rundzie wielkoszlemowego turnieju w Paryżu zagra z Seleną Janicijevic. Młoda Francuzka zagra dzięki dzikiej karcie.

Polka ma duże na szanse na powtórzenie wyniku z Melbourne. Wówczas nasza tenisistka dotarła do drugiej rundy turnieju głównego. W Australii musiała jednak przebijać się przez kwalifikacje. We Francji, z racji miejsca w czołowej setce rankingu WTA w momencie zamknięcia listy zgłoszeń, dostała miejsce w głównej drabince. Jakby tego było mało, warszawianka miała mnóstwo szczęścia w losowaniu, bowiem nie tylko uniknęła najwyżej rozstawionych tenisistek, ale wylosowała chyba najlepiej jak mogła. Jej rywalką jest Selena Janicijevic – szesnastoletnia dziewczyna z Francji.

Wszyscy pamiętamy, jak świetnie prezentowała się w jej wieku Świątek. Właśnie w Paryżu dotarła wówczas do ćwierćfinału rywalizacji juniorek, powtarzając tym samym wynik z roku 2016. Polka miała też już na swoim koncie finał juniorskiego debla w Melbourne oraz trzy wygrane tytuły ITF w turniejach o puli nagród 10 i 15 tysięcy dolarów. Reprezentantka ,,Trójkolorowych” w identycznym momencie kariery może pochwalić się zaledwie jedną drugą rundą podobnych rozgrywek seniorskich. Można więc śmiało powiedzieć, że wszystko co najlepsze, jest dopiero przed nią.

Świątek będzie więc zdecydowaną faworytką spotkania z Janicijevic. Mimo że Polka nie wystąpiła nigdzie od czasu porażki w pierwszej rundzie turnieju w Pradze, to z pewnością nie zapomniała, jak się gra w tenisa na najwyższym poziomie. Treningi w słonecznej Francji, w akademii Patricka Mouratoglu powinny zaowocować dobrym wynikiem w Paryżu.

Jeśli nasza zawodniczka ogra rywalkę, wówczas stanie przed szansą walki o pierwszą trzecią rundę Wielkiego Szlema w karierze. Trzeba jasno powiedzieć, że nie będzie w tej walce bez szans. Jej potencjalną rywalkę wyłoni starcie dwóch Chinek – Qiang Wang („16”) i Zheng Saisai.

Rewelacja zeszłego tygodnia na drodze Linette

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette stanie we wtorek przed szansą na awans do 2. rundy Wielkiego Szlema. Ostatni raz taka sztuka udała jej się w zeszłorocznym Australian Open. Poznanianka zmierzy się na otwarcie z Chloe Paquet.

Po starciach w pierwszych rundach Wielkego Szlema z Naomi Osaką czy Karoliną Pliszkovą, los w końcu uśmiechnął się do pierwszej rakiety Polski. Linette zmierzy się na początek z Chloe Paquet, która wystąpi w Paryżu dzięki dzikiej karcie. Francuzki nie można jednak lekceważyć, bowiem w ubiegłym tygodniu dotarła do półfinału zawodów WTA w Strasburgu.

Do ubiegłego tygodnia, Chloe Paquet nie miała się czym pochwalić. Na swoim koncie miała dwa tytuły ITF (z pulą nagród 10 tys. dol. i 25 tys. dol.), finał turnieju WTA 125K w Limoges w 2017 roku (ale w rywalizacji deblowej) oraz awans do czołowej dwusetki rankingu, również w 2017 roku). Wtedy też zanotowała życiowy występ w Wielkim Szlemie. Grając w Paryżu z dziką kartą, ograła na otwarcie Kristynę Pliszkovą, a w drugiej rundzie postraszyła Caroline Garcię.

Gdyby nie ubiegły tydzień, w którym Paquet wzbiła się na wyżyny swoich możliwości i zagrała po raz pierwszy w półfinale turnieju WTA, pewnie nasza tenisistka byłaby zdecydowaną faworytką tego pojedynku. Jednakże to poznanianka jest w dołku. Na mączce zagrała sześciokrotnie, wygrywając tylko raz – z Alioną Bolsovą Zadoinov.

Nie ma więc lepszego momentu na przełamanie. Polka mimo wszystko wydaje się być mocniejszą tenisistką. Miejmy nadzieję, że powtórzy wynik z 2017 roku, gdy na otwarcie wylosowała Alizę Lim, która podobnie jak Paquet, grała dzięki dzikiej karcie. Wtedy Polka dotarła do trzeciej rundy, pokonując po drodze jeszcze Anę Konjuh. Teraz zadanie byłoby zdecydowanie trudniejsze, bowiem najprawdopodobniej w 2. rundzie czekać będzie na nią Simona Halep.

Miłe złego początki

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

We wtorek udanie rywalizację w Paryżu rozpoczęły Kiki Bertens i Ashleigh Barty. Z turniejem już po pierwszym meczu pożegnały się Julia Goerges i Caroline Wozniacki.

Dunka, która w ostatnim czasie zmagała się z różnymi problemami zdrowotnymi, wygrała pierwszego seta bez straty gema z Weroniką Kudermetową, ale w dwóch kolejnych górą była 68. rakieta świata.

To wspaniałe zwycięstwo dla mnie – przyznała 22-latka urodzona w Kazaniu po meczu . – Byłam bardzo podekscytowana, że będę mogła zagrać na tak wielkim korcie. Na początku byłam trochę zdenerwowana, ale z każdym gemem było coraz lepiej i mogłam zaprezentować swój najlepszy tenis. Zaczęłam grać agresywniej i to przyniosło świetny efekt dzisiaj.

Miło pobytu w stolicy Francji nie będzie w tym roku wspominać również Julia Goerges. Rozstawiona z numerem 18 Niemka tylko w pierwszym secie nawiązała wyrównaną walką z Kaią Kanepi. Estonka zmierzy się teraz z Zhang Shuai, która oddała tylko dwa gemy Varvarze Lepchenko.

Problemów z awansem do drugiej rundy nie miały problemów Ashleigh Barty i Kiki Bertens. Australijka pokonała Jessicę Pegulę, a turniejowa „czwórka” poradziła sobie z Pauline Parmentier. Następną rywalką Holenderki będzie Viktoria Kuzmova, która wyrzuciła z zawodów inną reprezentantkę gospodarzy – Alize Cornet.

Pierwsze mecze w tegorocznej edycji Roland Garros wygrały także Johanna Konta, Polona Hercog, Jennifer Brady, Lauren Davis, Mandy Minella, Dianie Perry oraz Sorana Cirstę, która w trzech setach pokonała Kaję Juvan. Słowenka w ostatniej chwili zastąpiła w turniejowej drabince kontuzjowaną Petrę Kvitovą.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Kiki Bertens (Holandia, 4) – Pauline Parmentier (Francja) 6:3 6:4

Ashleigh Barty (Australia, 8) – Jessica Pegula (USA) 6:3 6:3

Weronika Kudermetowa (Rosja) – Caroline Wozniacki (Dania, 13) 0:6 6:3 6:3

Kaia Kanepi (Estonia) – Julia Goerges (Niemcy, 18) 7:5 6:1

Johanna Konta (Wlk. Brytania, 26) – Antonia Lottner (Niemcy, Q) 6:4 6:4

Polona Hercog (Słowenia) – Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś, 32) 4:6 6:2 8:6

Viktoria Kuzmova (Słowacja) – Alize Cornet (Francja) 6:4 6:3

Jennifer Brady (USA) – Ivana Jorović (Serbia) 7:6(5) 4:6 7:5

Shaui Zhang (Chiny) – Varvara Lepchenko (USA, Q) 6:1 6:1

Lauren Davis (USA) – Kristyna Pliszkova (Czechy) 6:2 6:4

Mandy Minella (Luksemburg) – Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) 6:4 6:2

Diane Parry (Francja, WC) – Wiera Łapko (Białoruś) 6:2 6:4

Sorana Cirstea (Rumunia) – Kaja Juvan (Słowenia, LL) 5:7 6:4 7:5

Kvitova zrezygnowała z występu. Wielka strata dla turnieju

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Petra Kvitova niemal do ostatniej chwili czekała z podjęciem decyzji dotyczącej występu w Roland Garros. Mecz z udziałem dwukrotnej mistrzyni wielkoszlemowej był w planie gier na poniedziałek, ale ostatecznie do niego nie dojdzie. Kontuzjowaną Czeszkę zastąpi Słowenka Kaja Juvan.

Rezygnacja Kvitovej z występu w Paryżu to duża strata dla całego turnieju. Zabraknie jednej z najlepszych zawodniczek w obecnym sezonie, a może nawet najlepszej. W końcu to właśnie Czeszka przewodzi w rankingu WTA Race, który zlicza punkty od początku roku kalendarzowego.

Kvitova zamieściła w mediach społecznościowych krótkie oświadczenie. Tłumaczy w nim, że powodem decyzji był ból w lewym przedramieniu, który dokucza jej od kilku tygodni. Czeszka zaznaczyła, że gdyby pojawiła się w poniedziałek na korcie, jej sytuacja zdrowotna mogłaby się jeszcze pogorszyć. Wolała nie podejmować ryzyka i zrezygnować z rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa. Miejscu dla nim szczególnym, bo właśnie tam dwa lata temu wróciła do rywalizacji po ataku nożownika. Na koniec reprezentantka naszych południowych sąsiadów zaznaczyła, że już nie może doczekać się występu w 2020 roku.

Miejsce Kvitovej w turniejowej drabince zajęła Kaja Juvan. Słowenka wystąpi w roli ,,szczęśliwej przegranej” z kwalifikacji i rozpocznie zmagania od pojedynku z Soraną Cirsteą.

Udane otwarcie Federera, bolesna w skutkach porażka Cecchinato

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Roger Federer, który do Paryża wrócił po czterech latach przerwy, w pierwszej rundzie pokonał Lorenzo Sonego 6:2, 6:4, 6:4. Występ w stolicy Francji szybko zakończył ubiegłoroczny półfinalista Marco Cecchinato.

Szwajcarski tenisista to rekordzista pod względem tytułów mistrzowskich w imprezach Wielkiego Szlema. Najważniejsze turnieje w sezonie tenisista z Bazylei wygrywał dwudziestokrotnie, ale tylko raz w Paryżu. Tytuł mistrza Roland Garros Federer zdobył dokładnie dziesięć lat temu. Dekadę później były lider światowego rankingu powrócił na korty usytuowane w Lasku Bulońskim po czteroletniej przerwie. W 2016 roku mistrz z 2009 roku nie wystąpił z powodu kontuzji, a dwa kolejne sezony na kortach ziemnych w ogóle odpuścił. W niedzielę Federer bez problemów pokonał Lorenzo Sonego.

Było trudno pod względem mentalnym, ale dałem radę. Odczuwam przyjemność, że znów mogę tu grać i jak zostałem przyjęty przez kibiców. Początek dwóch pierwszych setów był dla mnie idealny. W trzeci musiałem włożyć więcej wysiłku – podsumował swój pierwszy od blisko czterech lat mecz na paryskiej mączce Federer.

W kolejnej rundzie Szwajcar spotka się z Oscarem Otte. „Szczęśliwy przegrany” z eliminacji pokonał w czterech setach Maleka Jaziriego.

Z rywalizacją już w pierwszej rundzie pożegnał się Marco Cecchinato. Włoch, który przed rokiem dotarł do półfinału, uległ w pięciu setach deblowemu mistrzowi sprzed roku, Nicolasowi Mahut. Tak wczesna porażka tenisisty z Półwyspu Apenińskiego uszczupli jego konto punktowe o 720 „oczek”, co spowoduje spadek o około trzydzieści pozycji w rankingu ATP.

 


Wyniki

Pierwsza runda singla

Roger Federer (Szwajcaria, 3) – Lorezno Sonego (Włochy) 6:2, 6:4, 6:4

Nicolas Mahut (Francja, WC) – Marco Cecchinato (Włochy, 16) 2:6, 6:7(6), 6:4, 6:2, 6:4

Diego Schwartzman (Argentyna, 17) – Marton Fucsovics (Węgry) 6:3, 3:6, 7:6(7), 2:6, 6:2

David Goffin (Belgia, 27) – Ricardas Berankis (Litwa) 6:0, 6:2, 6:2

Laslo Dżjere (Serbia, 31) – Albert-Ramos Viniolas (Hiszpania) 6:3, 6:2, 7:6(2)

Robin Haase (Holandia) – Philipp Kohlschreiber (Niemcy) 6:4, 6:4,6:7(5), 6:1

Leonardo Mayer (Argentyna) – Jiri Vesely (Czechy) 7:6(3), 6:3, 6:0