Debiut z weteranem

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak przebrnął przez eliminacje do Wimbledonu w świetnym stylu. Tym samym zadebiutuje w turnieju głównym. O pierwsze wielkoszlemowe zwycięstwo Polak powalczy już w poniedziałek. Po drugiej stronie siatki stanie Hiszpan Fernando Verdasco.

Ostatnie występy Kamila Majchrzaka na trawie napawają optymizmem polskich kibiców. Piotrkowianin pewnie wygrał trzy mecze w eliminacjach do Wimbledonu 2019, a wcześniej dotarł do półfinału challengera w Ilkley.

Majchrzak w styczniu tego roku zadebiutował w Australian Open, co było także jego premierowym występem w Wielkim Szlemie. Teraz przyszedł czas na Wimbledon. W pierwszej rundzie trawiastego szlema los skrzyżował Polaka z Fernando Verdasco.

Hiszpana nikomu nie trzeba przedstawiać. Mimo że 35-latek z Madrytu lata świetności ma już za sobą, to w każdym meczu jest niezwykle groźnym rywalem i potrafi pokazać, dlaczego niegdyś był 7. tenisistą na świecie. Leworęczny zawodnik najlepiej czuje się na szybkich nawierzchniach, co potwierdzają także osiągnięcia wielkoszlemowe. W 2013 roku dotarł do ćwierćfinału Wimbledonu. Grał także w tej fazie turnieju w US Open, a w Melbourne zaszedł aż do półfinału dziesięć lat temu. W Roland Garros natomiast nigdy nie przebrnął czwartej rundy.

W ramach przygotowań do Wimbledonu Verdasco zagrał w trzech turniejach. Dwóch pierwszych – w Den Bosch i Londynie – nie może zaliczyć do udanych, gdyż odpadał na starcie. Znacznie lepiej spisał się w ubiegłym tygodniu w Eastbourne, gdzie dotarł do ćwierćfinału i przegrał dopiero z Samem Querreyem.

Verdasco od poniedziałku będzie zajmował 37. miejsce w rankingu, z kolei Majchrzak awansuje na najwyższą pozycję w karierze – 108. Lokata w zestawieniu nie oznacza jednak, że to Hiszpan będzie murowanym faworytem. Zapowiada się zacięty pojedynek, w którym szanse obu tenisistów są wyrównane.

Polak walczy o pierwsze wielkoszlemowe zwycięstwo, natomiast Verdasco będzie chciał przerwać złą passę na Wimbledonie. Ostatnie trzy występy kończyły się porażkami w pierwszej rundzie.

Starcie polsko-hiszpańskie zaplanowano na korcie numer 16 jako trzecie w kolejności od godziny 12:00 polskiego czasu.

Hurkacz rozpoczyna turniej! Na początek Duszan Lajović

/ Kacper Kaczmarek, źródło: własne, foto: AFP

Serb Duszan Lajović będzie rywalem Huberta Hurkacza w pierwszej rundzie Wimbledonu. Polak rozpocznie turniej już w poniedziałek i po niezłym występie w Eastbourne o dobry wynik postara się także w Londynie. W ubiegłym roku wrocławianin z turniejem pożegnał się już po pierwszym spotkaniu. Czas więc na poprawienie statystyk.

Dla 22-letniego Hurkacza będzie to drugie spotkanie ze starszym o siedem lat Lajoviciem. Pod koniec ubiegłego sezonu obaj zawodnicy zmierzyli się w finale kwalifikacji w Szanghaju. W Chinach górą był Polak, który skorzystał jednak na urazie przeciwnika i kreczu rywala w decydującej odsłonie.

Bardziej doświadczony Serb to 33. rakieta świata i turniejowa “32”. Korty trawiaste nie należą jednak do jego ulubionych, a potwierdzeniem tej tezy niech będzie fakt, że jeszcze nigdy nie wygrał na niej dwóch meczów z rzędu. Swój najlepszy wynik na Wimbledonie osiągał dwukrotnie, i była to druga runda – odpowiednio w 2014 i 2017 roku. Nie jest tajemnicą, że serbski tenisista najlepiej czuje się na mączce. W maju dotarł do trzeciej rundy Rolanda Garrosa, a wcześniej zagrał w finale Mastersa w Monte Carlo. Wynik z Paryża ciężko będzie jednak powtórzyć w Londynie. W pierwszej rundzie trafił na niżej sklasyfikowanego Hurkacza, ale to Polak będzie faworytem poniedziałkowego spotkania. 

Wrocławianin po nieudanym starcie w Halle i porażce już w pierwszej rundzie z Portugalczykiem Joao Sousą, odzyskał formę w Eastburne, gdzie dotarł do ćwierćfinału. Tam po dobrym meczu przegrał z Amerykaninem Taylorem Fritzem, który jak się później okazało w turnieju nie miał sobie równych i wygrał całe zawody. Polak w Londynie ma o co walczyć, bo po ubiegłorocznej porażce w pierwszej rundzie z Bernardem Tomiciem może teraz zyskać cenne punkty do rankingu.

Hurkacz i Lajović wyjdą jako trzeci w kolejności na kort nr 6 kompleksu All England Clubu. Wcześniej swoje spotkania rozstrzygną tam Polona Hercog i Viktoria Kuzmova oraz Jessica Pegula i Mihaela Buzarnescu.

Świątek zainauguruje polskie starty

/ Kacper Kaczmarek, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek już w poniedziałek zainauguruje występ w seniorskim Wimbledonie. Zwyciężczyni juniorskiej odsłony tego turnieju sprzed roku rozpocznie zmagania od starcia z 83. tenisistką rankingu WTA Szwajcarką Viktoriją Golubic. Pojedynek pań zaplanowano jako drugi mecz na korcie nr 11.

Golubic to 26-letnia reprezentantka Szwajcarii, sklasyfikowana niegdyś na 51. miejscu w rankingu najlepszych tenisistek. W karierze zwyciężyła w dwóch turniejach rangi WTA, m.in. w marcu tego roku turnieju z serii WTA 125k w Indian Wells. W historii startów w turniejach wielkoszlemowych wygrała jedynie dwa spotkania, po raz ostatni przed dwoma laty na Wimbledonie. 

Mimo znacznie krótszego stażu w głównym cyklu, Polka takich zwycięstw ma już cztery. W styczniu tego roku dotarła do drugiej rundy Australian Open, a przed miesiącem walczyła o ćwierćfinał Rolanda Garrosa w Paryżu. W Londynie o taki wynik będzie ciężko, bo już w drugiej rundzie może czekać na nią starcie z wiceliderką rankingu Naomi Osaką. 

Żeby zagrać z Japonką, Polka musi najpierw wygrać ze Szwajcarką. A to wcale nie musi być takie proste. Świątek, mimo że przed rokiem zwyciężyła w juniorskim Wimbledonie, w tym roku na trawie gra w kratkę. Po udanym przejściu przez eliminacje w Birmingham, w pierwszej rundzie turnieju głównego gładko przegrała z Jeleną Ostapenko. Później w Eastbourne Polka nie znalazła się nawet w głównej drabince. W pierwszej rundzie eliminacji poległa bowiem z Australijką Samanthą Stosur. 

Na pocieszenie dla Polki, tegoroczna postawa Golubic na trawie także nie zachwyca. Dwa zwycięstwa (z Rosjanką Blinkową i rodaczką Bacsinsky) i trzy porażki to tegoroczny bilans Szwajcarki na tej nawierzchni. 

Zawodniczki pojawią się na korcie w poniedziałek, około godziny 14:00 polskiego czasu. Dla tenisistek będzie to pierwsza bezpośrednia konfrontacja. Tuż przed nimi, na korcie nr 11 zagrają jeszcze Feliciano Lopez i Marcos Giron. Tego samego dnia londyńskiej publiczności zaprezentują się także Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Magda Linette swój mecz rozegra we wtorek.

Premierowe trofeum Sonego

/ Tomasz Górski, źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Obronił meczbola i zdobył premierowy tytuł ATP Word Tour. Lorenzo Sonego po finałowym maratonie Turkish Airlines Open pokonał Miomira Kecmanovicia 6:7, 7:6, 6:1. Obaj debiutowali w pojedynku o tak wysoką stawkę.

Sam udział w finale dla Miomira Kecmanovicia i Lorenzo Sonego był wielkim osiągnięciem. Obaj debiutowali w walce o tytuł i robili to udanie. Od początku stworzyli bardzo wyrównane widowisko, w którym przewagę mieli zawodnicy serwujący. Pewniej  jednak swoje podania wygrywał Sonego. Włoch jaki jedyny miał break pointy i to aż pięć w premierowej odsłonie. Jednak skutecznie w ważnych momentach bronił się 19-latek z Belgradu.  I to właśnie on w tie breaku do którego dotrwał przechylił szalę na swoją korzyść. Wygrał 7-5, wykorzystując drugiego setbola. Warto dodać, że wcześniej przetrwał cztery piłki setowe rywala.

Druga partia także miała zwroty akcji i bardzo emocjonujący przebieg. Choć tym razem wszystko zaczęło się spokojnie. W 5-6 punktach wygrywali gemy serwujący. Pierwszy istotny moment miał miejsce przy stanie 5:4 dla Kecmanovicia. Wówczas rodak Dżokovicia miał meczbola, którego nie wykorzystał. Jak się później okazało pierwszego i ostatniego za razem. Teraz ponownie „trzynasty gem” był rozstrzygającym. Ale na koniec cieszył się tenisista z Turynu.

Decydujący set był już jednostronną rywalizacją. Niewykorzystana sytuacja na zakończenie meczu się zemściła dla Serba. Włoch od stanu 1:1 przejął inicjatywę i zdobył pięć kolejnych gemów z rzędu. Po dwóch godzinach i pięćdziesięciu minutach Sonego zakończył mecz przy premierowym meczbolu. Tym samym to historyczny tytuł zdobyty przez 24-latka.

To pierwszy tytuł i jestem bardzo szczęśliwy. Dziękuję mojej rodzinie, mojemu trenerowi, wszystkim ludziom, którzy mnie wspierają – powiedział Sonego. -Tak bardzo lubię grać na trawie. Teraz jestem gotowy na Wimbledon. To dla mnie dobra szansa, ponieważ mam teraz dobre samopoczucie i spróbuję zagrać tam jak najlepiej. – dodał

Tenisiści drugi raz spotkali się na korcie. W maju podczas turnieju w Genewie także lepszy był Włoch. A dziś zwycięzca z Turynu wywalczył 250. punktów do rankingu oraz zarobił 80 000 Euro, a Serb dopisze 150. punktów i zasili portfel o ponad 42 000 Euro.

Włoch w drodze do premierowego tytułu wyeliminował Sousę, Gunneswarana, Mannarino oraz Carreno-Bustę. Serb, aby znaleźć się w finale pokonał Munara, Humberta, Troickiego oraz Thompsona.

Teraz obaj wystąpią w, rozpoczynającym się w poniedziałek, Wimbledonie. Kecmanović w pierwszej rundzie trafił na Roberto Carballesa Baene, natomiast Sonego rozpocznie od pojedynku z innym Hiszpanem Marcelem Granollersem.


Wyniki

Finał singla:

Lorenzo Sonego (Włochy) – Miomir Kecmanović (Serbia) 6:7(5), 7:6(5), 6:1

Pogromca Hurkacza z pierwszym tytułem

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Taylor Fritz zdobył w Eastbourne pierwszy tytuł w rozgrywkach ATP World Tour. 21-latek w amerykańskim finale okazał się lepszy od Sama Querreya. Zwyciężył 6:3, 6:4.

Skład finału w Eastbourne był niespodzianką – Sam Querrey wrócił do rywalizacji po kontuzji, która uniemożliwiła mu starty przez ostatnie dwa miesiące. Taylor Fritz także nie należał do faworytów, a obaj sprawili po drodze kilka niespodzianek, eliminując wyżej notowanych rywali. W meczu o tytuł większe szanse dawano starszemu z Amerykanów. Querrey ma już na koncie dziesięć mistrzowskich tytułów ATP, Fritz walczył dopiero o pierwszy.

21-latek szybko przejął jednak kontrolę nad tym, co działo się na korcie. Od razu odebrał rywalowi serwis, przełamując go „na sucho” i wychodząc na prowadzenie 2:0. Querrey miał od razu szansę na odrobienie strat, lecz nie zdołał jej wykorzystać, a kolejnej okazji już nie było. W pierwszej partii Fritz wygrał 6:3.

Drugi set miał bardzo podobny przebieg. Fritz już w gemie otwarcia przełamał rywala, a potem bez problemu utrzymał przewagę do samego końca – w żadnym gemie przy jego podaniu rywal nie zdołał wygrać więcej niż dwóch punktów. W efekcie 21-latek zwyciężył 6:3, 6:4 i po raz pierwszy mógł cieszyć się z triumfu w głównym cyklu.

– To niesamowite. Nie mogę w to uwierzyć, nadal próbuję zdać sobie z tego sprawę. Chciałem wygrać finał ATP Tour odkąd znalazłem się w jednym, gdy miałem osiemnaście lat. Czuję się, jakbym bardzo długo na to czekał. Jestem bardzo szczęśliwy. Musiałem dziś grać absolutnie najlepiej jak umiem, żeby wygrać. To pierwszy turniej Sama od dawna, więc należą mu się gratulacje za finał po kontuzji i przerwie. Jak zawsze będzie bardzo groźny na Wimbledonie – powiedział po spotkaniu Fritz.


Wyniki

Finał singla:
Taylor Fritz (USA) – Sam Querrey (USA) 6:3, 6:4

Pliszkova ponownie najlepsza

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Karolina Pliszkova zdobyła drugi tytuł Nature Valley International w ciągu trzech lat. W sobotnim finale pokonała Angelique Kerber 6:1, 6:4. To trzeci triumf Czeszki w tym sezonie, a każdy z nich miał miejsce na innej nawierzchni.

Angelique Kerber i Karolina Pliszkova szły przez turniej, jak burza, więc zapewne nikogo nie zdziwił taki skład finału w Eastbourne. To było jedenaste spotkanie pomiędzy tymi tenisistkami w głównym cyklu i aż piąty mecz o mistrzostwo w imprezie. W bezpośrednich starciach siedem razy górą była Niemka, w tym aż trzykrotnie w finale. Tym razem jednak to Czeszka zgarnęła najcenniejsze trofeum.

Pojedynek rozpoczął się lepiej dla Pliszkovej. Od początku grała ofensywnie i praktycznie nie popełniała błędów. W rezultacie wyszła na prowadzenie 4:0 i kontrolowała przebieg sytuacji na korcie. Kerber starała się nawiązać walkę i nie zniechęcała się faktem, że rywalka grała, jak natchniona. W piątym gemie pierwszy raz odebrała serwis Pliszkovej i wydawało się, że to będzie moment zwrotny w partii otwarcia. Tak się jednak nie stało. Turniejowa „dwójka” zdołała ponownie przełamać przeciwniczkę i dokończyła dzieła przy swoim podaniu.

Druga odsłona była już o wiele bardziej zacięta. Zawodniczki popełniały mało błędów i dominował ofensywny tenis. Pierwszy gem był jednym z bardziej wyrównanych w meczu i to Pliszkovej udało się zapisać go na swoje konto, tym samym przełamując Kerber. Kolejne gemy toczyły się pod dyktando serwujących. Niemka walczyła, by odrobić straty, ale Czeszka czuła się niezwykle pewnie przy własnym podaniu. W efekcie po godzinie i 13 minutach Pliszkova została triumfatorką Nature Valley International 2019, powtarzając sukces z 2017 roku.

Ogólnie to 14. tytuł na koncie Czeszki i trzeci w tym sezonie. Pliszkova triumfowała w Brisbane, Rzymie i teraz w Eastbourne, a więc na trzech różnych nawierzchniach.

Z kolei dla Kerber był to drugi finał w tym roku. Pierwszy zagrała w Indian Wells, gdzie także nie udało się wywalczyć najwyższego trofeum. Teraz przed Angie trudne wyzwanie – obrona tytułu na Wimbledonie.


Wyniki

Finał singla:

Karolina Pliszkova (Czechy, 2) – Angelique Kerber (Niemcy, 4, WC) 6:1, 6:4

Ich nie zobaczymy w tym roku

/ Tomasz Górski, źródło: własne, foto: AFP

Już w poniedziałek rusza Wimbledon. Zapowiadaja się pasjonujący turniej z udziałem najlepszych polskich rakiet. Dziś przedstawiamy jednak sylwetki tych, którzy do Londynu nie mogli przyjechać.

W męskim turnieju było stosunkowo mało wycofań. Największym z nieobecnych jest w tym sezonie Juan Martin Del Potro. Argentyńczyk, który łapał coraz wyższą formę  wygrał mecz w turnieju na kortach londyńskiego Queen’s Clubu. Jednak po spotkaniu okazało się, że zwycięstwo przepłacił kontuzją prawego kolana. Zawodnik z Ameryki Południowe złamał rzepkę, przeszedł już operację i teraz będzie walczył o powrót do pełnej sprawności. Mamy nadzieję, że w przyszłości również na korty.

W tym roku nie zagra także Borna Czorić. Chorwat brał udział w losowaniu, jednak dziś wycofał się z rywalizacji. W głównej drabince zastąpił go Brayden Schnur, który zagra jako szczęśliwy przegrany kwalifikacji.

Ostatnim nieobecnym zawodnikiem męskiego singla jest Mackenzie McDonald. I oby liczba niegrających się już nie powiększała.

Patrząc na rozgrywki żeńskie widać większe braki zawodniczek. Podczas Wimbledonu nie zagrają: Bianka Andreescu, która ma problemy z barkiem, Dominica Cibulkova lecząca uraz ścięgna Achillesa oraz Jekaterina Makarova, Jewgienija Rodina, Vera Zvonareva i CoCo Vandeweghe.

Turniej na kortach Wimbledonu startuje już w poniedziałek, 1. lipca.

Sonego pogromcą rozstawionych. Pierwszy finał Włocha

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Lorenzo Sonego pokonał w Antalyi trzech rozstawionych przeciwników i po raz pierwszy w karierze awansował do finału turnieju głównego cyklu. W nim zmierzy się z innym debiutantem w walce o tak wysoką stawkę, 19-letnim Miomirem Kecmanoviciem z Serbii. 

Konia z rzędem temu, kto przed rozpoczęciem turnieju potrafił wytypować skład finału. Zawody w Turcji nie należą do najmocniej obsadzonych, ale mimo wszystko na linii startu stanęło wielu tenisistów bardziej doświadczonych i utytułowanych od Sonego i Kecmanovicia.

To jednak 24-latek z Turynu i 19-latek z Belgradu do końca pozostali w walce o trofeum. Kecmanović do finału zdążył awansować w piątek, mimo nie najlepszych warunków atmosferycznych. Ani razu nie dał się przełamać rozstawionemu z numerem trzy Jordanowi Thompsonowi, co nie znaczy, że nie obyło się bez problemów. Rywal też bowiem imponował skutecznością przy własnym podaniu i każdy z trzech setów kończył się tie-breakiem. Serb wygrał 6:7(5), 7:6(5), 7:6(1).

Półfinał z udziałem Lorenzo Sonego i Pablo Carreno Busty został natomiast przerwany przy prowadzeniu Włocha 6:3, 5:5. Tenisiści wrócili do rywalizacji w sobotę, ale tylko na kilkanaście minut. Sonego zdobył dwa brakujące gemy i zwyciężył 6:3, 7:6(2). Włoch nie ma litości dla rozstawionych zawodników. W Antalyi pokonał już Joao Sousę (turniejowa ,,ósemka), Adriana Mannarino (,,dwójka”) i Pablo Carreno Bustę (,,czwórka).


Wyniki

Półfinały:

Miomir Kecmanović (Serbia) – Jordan Thompson (Australia, 3) 6:7(5), 7:6(5), 7:6(1)
Lorenzo Sonego (Włochy) – Pablo Carreno Busta (Hiszpania, 4) 6:3, 7:6(2)

Błyskawiczne półfinały. Jeden trwał niespełna godzinę, drugi nawet się nie zaczął

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Kiedy naprzeciw siebie stają Karolina Pliszkova i Angelique Kerber, należy spodziewać się meczu na najwyższym poziomie. Podobne oczekiwania mają kibice przed finałem turnieju WTA w Eastbourne. Tym bardziej, że obie zawodniczki zachowały mnóstwo sił na to spotkanie.

Czeszka i Niemka nie straciły jeszcze w Eastbourne seta, mimo że grały z zawodniczkami ze ścisłej światowej czołówki. Jako pierwsza poradziła sobie Kerber, która na etapie ćwierćfinału wyeliminowała Simonę Halep. Później na kort już nie wyszła, ponieważ półfinałowa przeciwniczka, Tunezyjka Ons Jabeur, oddała mecz walkowerem. Powodem takiej decyzji był uraz kostki.

W przeciwieństwie do Kerber, u Pliszkovej skala trudności rosła z każdą kolejną rundą. W półfinale reprezentantka naszych południowych sąsiadów dostała okazję do zrewanżowania się Kiki Bertens. To właśnie Holenderka dość niespodziewanie pokonała ją w zeszłym roku na Wimbledonie. Tym razem Pliszkova nie dała jej żadnych szans i w 58 minut wygrała 6:1, 6:2.

Tym samym Czeszka po raz trzeci na przestrzeni ostatnich czterech lat awansowała w Eastborune do finału. Również dla Kerber nadchodzący mecz o tytuł to nie pierwszyzna. Ona w finale brytyjskiej imprezy wystąpiła w 2014 roku.


Wyniki

Półfinały:

Angelique Kerber (Niemcy, 4) – Ons Jabeur (Tunezja) walkower
Karolina Pliszkova (Czechy, 3) – Kiki Bertens (Holandia, 2) 6:1, 6:2

Amerykański finał na angielskiej ziemi!

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

W finale męskiego singla w Eastbourne zmierzy się dwóch Amerykanów. Sam Querrey po wyrównanym trzysetowym meczu pokonał 6:3, 6:7, 6:3 kwalifikanta Thomasa Fabbiano, natomiast Taylor Fritz, pogromca Huberta Hurkacza, nieoczekiwanie wygrał 7:6, 6:3 z reprezentantem gospodarzy Kyle’em Edmundem.

Turniej w Eastbourne zdominowali tenisiści ze Stanów Zjednoczonych. Jako pierwszy do finału awansował Sam Querrey. Półfinalista Wimbledonu 2017, po raz pierwszy od lutego 2018 i przegranego finału w Nowym Jorku z Kevinem Andersonem, powalczy o tytuł ATP. Amerykanin po bardzo wyrównanym spotkaniu wyeliminował włoskiego kwalifikanta Thomasa Fabbiano. Tenisista urodzony w San Francisco mógł polegać na swoim potężnym serwisie i ani razu nie został przełamany. Sam zdołał wygrać przy serwisie rywala dwukrotnie w tym meczu – raz w pierwszym i raz w trzecim secie. Drugiego seta przegrał po tie-breaku, choć wcześniej kilkukrotnie mógł przełamać Włocha.

Z kolei Taylor Fritz potwierdził wysoką formę po ćwierćfinałowym triumfie nad Hubertem Hurkaczem. Młodszy o 10 lat od swojego finałowego rywala, bo niespełna 22-letni Fritz w świetnym stylu pokonał naszego reprezentanta, a następnego dnia dość nieoczekiwanie wyeliminował rozstawionego z „3” Kyle’a Edmunda. W pierwszej partii Brytyjczyk miał trzy setbole w tie-breaku, jednak żadnego z nich nie wykorzystał. Tymczasem Fritz trzeciej okazji do wyjścia na prowadzenie nie zmarnował. Co ciekawe, pierwszą piłkę setową miał jeszcze przy prowadzeniu 6:5 w gemach. W drugiej części spotkania tenisista z Kalifornii szybko zdobył przewagę breaka, którą bez większych problemów utrzymał do końca spotkania. Dzięki temu ma szansę na swój pierwszy tytuł w tourze. Jak dotąd wystąpił w jednym finale. Jeszcze w lutym 2016 roku przegrał w Memphis z Kei’em Nishikorim.


Wyniki

Półfinały singla mężczyzn

Sam Querrey (Stany Zjednoczone) – Thomas Fabbiano (Włochy, Q) 6:3, 6:7(4), 6:3

Taylor Fritz (Stany Zjednoczone) – Kyle Edmund (Wielka Brytania, 3) 7:6(8), 6:3