Thiem i del Potro już w czwartej rundzie

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Dominic Thiem oraz Juan Martin del Potro to jedni z tych zawodników, którzy w sobotę zapewnili sobie awans do czwartej rundy Roland Garros 2019. Austriak w trzecim meczu z rzędu rozegrał czterosetowy pojedynek. Z kolei Argentyńczyk miał łatwiejszą przeprawę niż w drugiej rundzie.

W czwartek odczuwający jeszcze skutki kontuzji kolana Juan Martin del Potro rozegrał ciężki pięciosetowy pojedynek przeciwko Yoshihito Noshioce. Z kolei w sobotę – w meczu, którego stawką był awans do czwartej rundy – szybko rozprawił się ze swoim rywalem. Jordanowi Thompsonowi Argentyńczyk oddał tylko osiem gemów i wszedł na dobrą drogę do powtórzenia ubiegłorocznego wyniku, czyli półfinału.

Do dalszych gier awansował w sobotę również finalista poprzedniej edycji Roland Garros, Dominic Thiem. W trzecim tegorocznym meczu w Paryżu Austriak rozegrał czterosetowy pojedynek. Wygrana nad Pablo Cuevasem była jego 51. zwycięstwem w turnieju Wielkiego Szlema. Więcej wygranych spotkań spośród austriackich tenisistów w najważniejszych turniejach roku mają jedynie Thomas Muster (77 zwycięstw) i Jurgen Melzer (59 zwycięstw).

Trzysetowe pojedynki w sobotnie popołudnie rozegrali Karen Chaczanow i Gael Monfils. Rozstawiony z numerem „10” Rosjanin odprawił Martina Kliżana. Z kolei reprezentant gospodarzy pokonał swego rodaka Antoine’a Hoanga. Tym samym tenisista „Trójkolorowych” jest jedynym obok Novaka Dżokovicia i Rogera Federera, który w tegorocznym turnieju nie stracił seta.

 


Wyniki

Wyniki:

Trzecia runda singla:

Dominic Thiem (Austria, 4) – Pablo Cuevas (Urugwaj) 6:3, 4:6, 6:2, 7:5
Juan Martin del Potro (Argentyna, 8) – Jordan Thompson (Australia) 6:4, 6:4, 6:0
Karen Chaczanow (Rosja, 10) – Martin Kliżan (Słowacja) 6:1, 6:4, 6:3
Gael Monfils (Francja, 14) – Antoine Hoang (Francja, WC) 6:3, 6:2, 6:3

Osaka i jej idolka za burtą

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

W sobotę z paryską imprezą pożegnała się Serena Williams oraz uważana za jej następczynię Naomi Osaka. Japonka przegrała z Kateriną Siniakova, a Amerykankę wyeliminowała młodsza rodaczka, Sofia Kenin.

Jako pierwsze na korcie pojawiły się liderka światowego rankingu i Czeszka. W pierwszej partii gra długo toczyła się zgodnie z regułą własnego podania. Decydujące przełamanie reprezentantka naszych południowych sąsiadów zdobyła dopiero w dziewiątym gemie. Przy wyniku 4:5 turniejowa „jedynka” miała jeszcze cztery okazje, w tym trzy z rzędu, żeby odrobić stratę, ale żadnej z nich nie wykorzystała i niżej sklasyfikowana z tenisistek objęła prowadzenie 1:0 w meczu. W drugiej odsłonie spotkania wyrównana walka toczył się tylko na początku. Od stanu 1:2 czeska zawodniczka wygrała pięć gemów z rzędu i po 77 minutach walki po raz pierwszy w karierze awansowała do najlepszej szesnastki imprezy wielkoszlemowej.

Nie byłam w stanie się zrelaksować odkąd tu przyjechałam – zdradziła na konferencji prasowej Osaka. – Czuję się tutaj inaczej, niż podczas innych Wielkich Szlemów, w których brałam udział. Normalnie była to dla mnie przede wszystkim dobra zabawa, a teraz przez cały czas byłam spięta, nawet podczas snu. Myślę, że za dużo myślałam o kalendarzowym Wielkim Szlemie. Od zawsze bardzo chciałam go zdobyć, ale jeśli to byłoby takie łatwe, każdy mógłby to zrobić.

Następną rywalką Kateriny Siniakovej będzie Madison Keys, która w trzech setach wygrała z kwalifikantką Anną Blinkową.

Los Japonki podzieliła jej idolka z młodzieńczych lat, Serena Williams. 23-krotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych nie znalazła sposobu na Sofię Kenin. W pierwsze partii młodsza z Amerykanek od wyniku 1:2 nie straciła już ani jednego gema i niespodziewanie objęła prowadzenie 1:0 w meczu. 20-latka urodzona w Moskwie poszła za ciosem na początku drugiej odsłony pojedynku i odskoczyła na 3:1. Była liderka światowego rankingu zerwała się jeszcze do walki i wygrała trzy kolejne gemy, ale końcówka seta ponownie należała do Kenin i to ona będzie grać dalej.

Myślę, że ona zagrała naprawdę dobrze – powiedziała na konferencji prasowej Williams. – Miałam wrażenie, że, szczególnie w pierwszym secie, wszystko grała centymetry od linii. Dawno nie grałam z kimś takim. Ja jestem daleka od optymalnej dyspozycji, ale optymistyczne jest to, że nie mogłam być tyle na korcie, ile bym chciała. Teraz będę mogła spróbować to nadrobić.

Sofia Kenin w czwartej rundzie zmierzy się z Ashleigh Barty. Australijka oddała tylko cztery gemy Andrei Petkovic.

O miejsce w ćwierćfinale zagrają również Aliona Bolsova i Amanda Anisimova. Kwalifikantka z Hiszpanii pokonała Jekaterinę Aleksandrową, a młodziutka reprezentantka Stanów Zjednoczonych poradziła sobie z Iriną-Camelią Begu.


Wyniki

Trzecia runda singla

Katerina Siniakova (Czechy) – Naomi Osaka (Japonia, 1) 6:4 6:2

Simona Halep (Rumunia, 3) – Lesia Curenko (Ukraina, 27) 6:2 6:1

Ashleigh Barty (Australia, 8) – Andrea Petkovic (Niemcy) 6:3 6:1

Sofia Kenin (USA) – Serena Williams (USA, 10) 6:2 7:5

Madison Keys (USA, 14) – Anna Blinkova (Rosja, Q) 3:6 6:7(5) 6:4

Aliona Bolsova (Hiszpania, Q) – Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) 6:2 7:5

Amanda Anisimova (USA) – Irina-Camelia Begu (Rumunia) 7:6(6) 6:4

Przekonujące zwycięstwo Rosolskiej i Mekticia. Jest ćwierćfinał!

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Alicja Rosolska i Nikola Mektić bardzo dobrze radzą sobie w turnieju par mieszanych. Polka i Chorwat pokonali w sobotnie popołudnie 6:4, 6:4 Asię Muhammad i Luke’a Bambridge’a, zapewniając sobie tym samym awans do ćwierćfinału. 

Polsko-chorwacka para wywiązała się z roli faworyta. Awans do ćwierćfinału wywalczyła w zaledwie godzinę i pięć minut. Kluczem do sukcesu była świetna postawa przy własnym podaniu – jedyny moment słabości miał miejsce w czwartym gemie drugiej partii. Wówczas doszło do przełamania na korzyść pary amerykańsko-brytyjskiej, które w ostatecznym rozrachunku i tak nie miało znaczenia.

Rosolska i Mektić zdołali bowiem odrobić straty i przy stanie 5:4 wykorzystać drugą piłkę meczową. O losach pierwszego seta zadecydowało natomiast przełamanie z trzeciego gema.

Ćwierćfinałowymi przeciwnikami Polki i Chorwata będą Amerykanka Nicole Melichar i Brazylijczyk Bruno Soares. Rywale są rozstawieni w Paryżu z numerem jeden. Z kolei Rosolska i Mektić to turniejowe ,,siódemki”.


Wyniki

A. Rosolska, N. Mektić (Polska, Chorwacja, 7) – A. Muhammad, L. Bambridge (USA, Wielka Brytania) 6:4, 6:4

Puig: W decydujących momentach ona serwowała rewelacyjnie

/ Adam Romer, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek, jako druga Polka w Erze Open, awansowała do czwartej rundy turnieju na kortach Rolanda Garrosa. Pokonała 0:6, 6:3, 6:3 Monicę Puig z Portoryko, mistrzynię olimpijską z Rio de Janeiro. 

Co powiedziała przegrana po tym meczu? – Oczywiście, że jestem rozczarowana, szczególnie po takim przebiegu meczu. To było dobre spotkanie w moim wykonaniu, ale moja rywalka grała po prostu lepiej ode mnie. Tak się zdarza…

W miarę upływu kolejnych gemów zdawało mi się, że ja serwuję mniej dokładnie, a moja rywalka coraz lepiej. Nie za bardzo mogłam sobie z tym poradzić – opowiadała wyraźnie rozczarowana mistrzyni olimpijska.

Zapytana o specyfikę gry na korcie numer 1 kompleksu Rolanda Garrosa (kameralna atmosfera, bliskość kibiców mimo stosunkowo dużych trybun) powiedziała: „Grałam tu dopiero po raz drugi. Poprzednio dziewięć lat temu, jako juniorka. I też przegrałam. No cóż, już na tym korcie nie wygram…

Odpowiadając na pytanie o najsilniejsze strony Igi Świątek odpowiedziała: „Zdecydowanie serwis. W decydujących momentach doskonale serwowała, co pozwoliło jej zdobywać ważne punkty. Nie mogłam nic zrobić.”

Na pytanie o skróty w wykonaniu Polki tylko machnęła ręką i powiedziała: „Co tu dużo mówić. Widzieliście mecz, to i widzieliście jak ona grała. Co mam jeszcze dodać?

W kolejnej, czwartej rundzie Polka zagra w poniedziałek z broniącą tytułu w Paryżu Simoną Halep z Rumunii.

Adam Romer, korespondencja z Paryża

Kubot i Melo nie zawojują Francji

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo nie odegrają pierwszoplanowej roli w Roland Garros. Najwyżej rozstawiona para uległa 7:5, 2:6, 3:6 Francuzom Jeremy’emu Chardy’emu i Fabrice’owi Martinowi w 1/8 finału. 

W sobotę na kortach im. Rolanda Garrosa doszło do dwóch starć, w których nasi zawodnicy (Alicja Rosolska i Łukasz Kubot) z pomocą zagranicznych partnerów walczyli z reprezentantami gospodarzy. Niestety nie potoczyły się one po naszej myśli.

Kubot i Melo od początku mieli pod górkę. W pierwszych trzech gemach zdobyli łącznie trzy punkty i musieli gonić rywali. Pogoń wyszła imponująco – nie dość, że udało się odrobić straty, to jeszcze później polsko-brazylijska para obroniła się przed przełamaniem na 3:5, by po upływie kilku minut samemu zwyciężyć 7:5.

W dwóch kolejnych odsłonach rywalizacji z odrobieniem strat był już o wiele większy problem. Francuzi w tym czasie trzykrotnie przełamywali, natomiast sami musieli bronić tylko jednego break-pointa. Koniec końców wygrali cały mecz 5:7, 6:2, 6:3 i dość niespodziewanie awansowali do ćwierćfinału.

Tym samym Kubot i Melo zakończyli tegoroczne starty na kortach ziemnych. Niebawem przeniosą się na trawę, na której zwykli notować zdecydowanie lepsze wyniki.


Wyniki

1/8 finału debla:

J. Chardy, F. Martin (Francja) – Ł.Kubot, M. Melo (Polska, Brazylia, 1) 5:7, 6:2, 6:3

Dżoković nie zwalnia tempa, Zverev z problemami

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Novak Dżoković rozegrał kolejny solidny mecz i kontynuuje zwycięską passę. Serb pokonał w trzech setach Salvatore Caruso. Z kolei Alexander Zverev drugi raz w turnieju stoczył pięciosetowy bój.

Novak Dżoković ponownie potwierdził, że celuje w najwyższe trofeum i jest do tego idealnie przygotowany. Serb w trzecim meczu w tegorocznym Roland Garros stracił zaledwie osiem gemów i pewnie zameldował się w drugim tygodniu turnieju.

Przeciwnikiem lidera rankingu w walce o czwartą rundę był kwalifikant Salvatore Caruso, który sprawił niespodziankę eliminując Gillesa Simona. Gra od początku do końca toczyła się po myśli Dżokovicia. W każdym secie przełamywał Włocha w połowie partii i przewagi tej nie wypuszczał z rąk. Caruso starał się nawiązywać wyrównaną walkę, ale dominacja Serba była niepodważalna.

„Nole” wygrał 24. mecz z rzędu w Wielkim Szlemie w niewiele ponad dwie godziny. Kolejnym rywalem Dżokovicia będzie Jan-Lennard Struff, który okazał się lepszy od Borny Czoricia. Niemiec i Chorwat grali cztery i pół godziny, i ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 11:9 w piątym secie.

Z kolei Alexander Zverev nie może pochwalić się bezproblemowym awansem do najlepszej „16”. W pierwszej rundzie stoczył pięciosetową walkę z Johnem Millmanem, natomiast w trzeciej także musiał rozegrać spotkanie w pełnym wymiarze setów, tym razem z Duszanem Lajoviciem. Serb nie wykorzystał szans, które w tym pojedynku się dla niego wytworzyły. W partii otwarcia Lajović miał trzy okazje, by wyjść na prowadzenie 4:1, ale Niemiec zdołał się wybronić i finalnie zapisał seta na swoje konto.

Druga odsłona bezdyskusyjnie należała do Zvereva. Posyłał dużo winnerów, czuł się pewnie na korcie, natomiast Serb nie był w stanie załapać się na równą walkę. Wydawało się, że to będzie łatwe i przyjemne zwycięstwo dla turniejowej „5”, ale nic z tych rzeczy. Zverev nie byłby sobą, gdyby sobie trochę sytuacji nie skomplikował.

Lajović przełamał rywala na początku trzeciej partii i przewagę tę utrzymał do końca seta. Kolejna partia była dla Zvereva jeszcze gorsza. Miał dużo problemów z regularnością, a to z kolei wykorzystał tenisista z Belgradu. Poszedł on za ciosem i po 30 minutach doprowadził do decydującej odsłony. Lajović nie zamierzał na tym poprzestać. Przełamał Zvereva i wyszedł na prowadzenie 2:0. Szykowała się niespodzianka, ale Serb poczuł się za pewnie i stracił koncentrację. Zawodnik z Hamburga odrodził się i wygrał sześć gemów z rzędu, tym samym awansując do czwartej rundy. Tam zmierzy się z Fabio Fogninim, który w czterech setach pokonał Roberto Bautistę Aguta.

W sobotę kończono też dwa piątkowe pojedynki. Stefanos Tsitsipas zdołał wyeliminować Filipa Krajinovicia, choć Grek stracił seta i był o krok od utraty drugiego. Z kolei Stan Wawrinka nie pozwolił odrodzić się Grigorowi Dimitrowowi. Szwajcar obronił cztery piłki setowe w tie-breaku trzeciej partii i to on ostatecznie zagra właśnie ze Stefanosem Tsitsipasem o awans do ćwierćfinału.


Wyniki

Trzecia runda singla:

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Salvatore Caruso (Włochy, Q) 6:3, 6:3, 6:2

Alexander Zverev (Niemcy, 5) – Duszan Lajović (Serbia, 30) 6:4, 6:2, 4:6, 1:6, 6:2

Stefanos Tsitsipas (Grecja, 6) – Filip Krajinović (Serbia) 7:5, 6:3, 6:7 (5), 7:6 (6)

Fabio Fognini (Włochy, 9) – Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 18) 7:6 (5), 6:4, 4:6, 6:1

Borna Czorić (Chorwacja, 13) – Jan-Lennard Struff (Niemcy) 4:6, 6:1, 4:6, 7:6 (1), 11:9

Stanislas Wawrinka (Szwajcaria, 24) – Grigor Dimitrow (Bułgaria) 7:6 (5), 7:6 (4), 7:6 (8)

Świątek lepsza od mistrzyni olimpijskiej!

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek fatalnie rozpoczęła mecz z Monicą Puig, ale awansowała do czwartej rundy Roland Garros. Polka podniosła się po przegranej 0:6 w pierwszej partii, a w nagrodę zmierzy się z broniącą tytułu Simoną Halep!

W poprzednich dwóch meczach w Paryżu Iga Świątek radziła sobie fenomenalnie – rywalkom oddała łącznie sześć gemów. W piątek obchodziła 18. urodziny, a dziś chciała sobie sprawić wyjątkowy prezent, jakim byłby niewątpliwie awans do czwartej rundy Roland Garros. Zadanie nie było jednak łatwe, bo po drugiej stronie siatki stanęła aktualna mistrzyni olimpijska, Monica Puig, która w tym turnieju także prezentowała się do tej pory bardzo dobrze.

W pierwszym secie Puig całkowicie zdominowała naszą tenisistkę – przy własnym podaniu Świątek zdobyła zaledwie cztery punkty, nie utrzymując serwisu ani razu. Gdy podawała rywalka, warszawiance raz udało się nawiązać walkę, lecz nie wykorzystała break pointa. Ostatecznie nie ugrała choćby gema, a wynik 0:6 nie mógł napawać optymizmem przed drugą odsłoną.

Tak wysoka porażka nie podłamała na szczęście Polki, która na początku drugiego seta utrzymała wreszcie serwis. W czwartym gemie miała za to dwie piłki na przełamanie, lecz znów nie wykorzystała okazji. Ta sztuka udała się jej za to przy stanie 3:2 – czwarta szansa w całym meczu zakończyła się wreszcie breakiem na korzyść Świątek. Równie ważny był kolejny gem, w którym nasza tenisistka wyszła ze stanu 0-40. Niedługo później mogła cieszyć się z wygranego 6:3 seta.

Wygrana partia wyraźnie uskrzydliła Świątek która przystąpiła do ataku od początku trzeciej odsłony. Już w gemie otwarcia miała break pointa, ale nie wykorzystała szansy. Przełamanie rywalki udało się jej za to w trzecim gemie. Potem warszawianka sama musiała bronić się w grze na przewagi, oddalając dwa break pointy. Bardzo długi był również gem przy stanie 3:1, gdy Polka nie skorzystała z trzech szans na kolejne przełamanie.

Przede wszystkim pewnie pilnowała jednak własnego serwisu, a to mogło wystarczyłoby do wygrania całego meczu. Ostatecznie Świątek zakończyła jednak spotkanie już przy podaniu rywalki – wykorzystała trzecią piłkę meczową i zwyciężyła 0:6, 6:3, 6:3. O pierwszy wielkoszlemowy ćwierćfinał powalczy w poniedziałek z broniącą tytułu Simoną Halep. Czy postraszy ją równie mocno, jak kilka dni temu Magda Linette?


Wyniki

Trzecia runda singla:
Iga Świątek (Polska) – Monica Puig (Portoryko) 0:6, 6:3, 6:3

Rosolska nie wyrówna najlepszego wyniku z Paryża

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Alicja Rosolska i Yang Zhaoxuan zostały rozstawione w Roland Garros z numerem ,,13″, ale z rywalizacją pożegnały się już na etapie 2. rundy. Polsko-chińska para uległa 5:7, 6:4, 4:6 młodym Francuzkom – Fionie Ferro i Dianie Parry.

Taki rezultat na pewno można uznać za niespodziankę. Francuzki, uchodzące za dość duże talenty, były oczywiście wspierane przez licznie zgromadzoną publiczność. 22-letnia Ferro w trzech poprzednich edycjach Roland Garros nie zdołała jednak wygrać ani jednego meczu w deblu. Z kolei występy 16-letniej Parry w grze podwójnej (w zawodowych turniejach) można zliczyć na palcach obydwu rąk. Doświadczenie przemawiało wyraźnie za polsko-chińskim duetem. Niestety nie przełożyło się to na wygraną i awans do 1/8 finału.

Już początek meczu zwiastował problemy dla Rosolskiej i Zhaoxuan. Po kilkunastu minutach gry przegrywały 1:4. Straty udało się odrobić, ale ostatnie słowo należało do reprezentantek gospodarzy. Ferro i Parry wygrały pierwszego seta 7:5. Kolejna odsłona rywalizacji była za to pozbawiona zwrotów akcji. Polce i Chince do zwycięstwa 6:4 wystarczyło jedno przełamanie, zdobyte w trzecim gemie. Później nie było już ani przełamań, ani nawet break-pointów.

O wszystkim musiał zatem zadecydować trzeci set. Młode Francuzki szybko objęły prowadzenie 3:0 i choć później dwukrotnie dały się przełamać ani na moment nie straciły prowadzenia. Same odpowiedziały bowiem tym samym. Po blisko 2 godzinach i 30 minutach rywalizacji cieszyły się ze zwycięstwa 7:5, 4:6, 6:4.

Nasza reprezentantka nie wyrówna zatem najlepszego wyniku z kortów Rolanda Garrosa. W 2013 i 2017 roku docierała tu do 1/8 finału.


Wyniki

F. Ferro, D. Parry (Francja) – A. Rosolska, Y. Zhaoxuan (Polska, Chiny, 13) 7:5, 4:6, 6:4

Mistrzyni i finalistka imprezy powalczą o ćwierćfinał

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Sloane Stephens pokonała w trzech setach Polonę Hercog, a Garbine Muguruza odprawiła Elinę Switolinę w meczach trzeciej rundy zawodniczek z finałową przeszłością na Roland Garros.

Turniej rozgrywany na kortach w Paryżu to impreza, w której pierwsza rakieta Hiszpanii może się pochwalić najlepszymi wynikami spośród wszystkich Wielkich Szlemów. Ostatni raz przed meczem czwartej rundy Muguruza odpadła w Paryżu przed sześcioma laty. W ostatnich pięciu edycjach dochodziła co najmniej do czwartej rundy. Można zatem powiedzieć, że mistrzyni sprzed trzech lat w tym roku wypełniła już plan minimum.

W piątkowym spotkaniu trzeciej rundy rozstawiona z numerem „19” Muguruza pokonała Elinę Switolinę. W pierwszej partii obie tenisistki straciły podanie aż ośmiokrotnie (5 razy Ukrainka i 3 razy Hiszpanka) . W drugiej odsłonie Switolina prowadziła z przełamaniem 3:2, ale cztery kolejne gemy powędrowały na konto ubiegłorocznej półfinalistki.

Bardzo dobrze się czuje na Roland Garros. Jest to moja ulubiona impreza, odkąd pamiętam, odkąd byłam małą dziewczynką. Nie umiem wytłumaczyć tego zjawiska, ale uwielbiam tu grać, a tutejsza mączka dodaje mojemu tenisowi dodatkowej mocy – podzieliła się odczuciami z paryskiego szlema Muguruza, której kolejną rywalką będzie Sloane Stephens.

W ubiegłym roku Amerykanka dotarła do finału Roland Garros, rozgrywając po drodze tylko jeden pojedynek trzysetowy, w trzeciej rundzie. Tegoroczne spotkanie 1/32 finału mogło się zakończyć w dwóch setach. Polona Hercog zdołała jednak obronić cztery piłki meczowe w dziesiątym gemie. W trzeciej odsłonie Hiszpanka zdołała jednak dopełnić dzieła i po raz drugi w tym roku pokonała Słowenkę.


Wyniki

Wyniki

Trzecia runda singla:

Sloane Stephens (USA, 7) – Polona Hercog (Słowenia) 6:3, 5:7, 6:4

Donna Vekić (Chorwacja, 23) – Belinda Bencic (Szwajcaria, 15) 6:4, 6:1

Garbine Muguruza (Hiszpania, 19) – Elina Switolina (Ukraina, 9) 6:3, 6:3

Johanna Konta (Wielka Brytania, 26) – Wiktoria Kuzmova (Słowacja) 6:2, 6:1

Kaia Kanepi (Estonia) – Weronika Kudermetova (Rosja) 4:6, 6:3, 6:4

Madison Keys (USA) – Priscilla Hon (Australia) 7:5, 5:7, 6:3

Łesia Tsurenko (Ukraina) – Aleksandra Krunić (Serbia) 5:7, 7:5, 11:9

Iga Świątek bierze na celownik mistrzynię olimpijską

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek stoi przed szansą na awans do czwartej rundy Wielkiego Szlema. Jeśli Polka pokona Monicę Puig, to nie tylko sprawi sobie doskonały prezent na 18. urodziny, ale również dołączy do wąskiego grona naszych tenisistek, które dotarły do tego etapu rozgrywek ostatnich latach.

Po tym jak Agnieszka Radwańska dotarła do czwartej rundy Wimbledonu 2017, czekamy na naszą reprezentantkę na tym etapie rozgrywek. W sumie, nasza najlepsza tenisistka aż 27-krotnie meldowała się w 1/8 finału Wielkiego Szlema. Ponadto w 2008 roku udało się to również Marcie Domachowskiej, która wówczas w Melbourne wygrała łącznie sześć pojedynków, bowiem przebiła się przez kwalifikacje. Teraz Świątek staje przed możliwością dołączenia do tego grona.

Pełnoletnia już Polka zmierzy się w sobotę z Monicą Puig. Portorykanka zasłynęła swoją heroiczną walką w Rio de Janeiro. W Brazylii została pierwszą w historii mistrzynią olimpijską ze swojego kraju. Jednakże od tego czasu 25-latka nie odniosła żadnego, tak spektakularnego sukcesu. W tym roku też nie błyszczy. Wyróżniający jest półfinał rywalizacji w Charleston. Poza tym, Portorykanka nie ma się czym pochwalić. W Paryżu rozgrywa jeden z lepszych występów w ostatnich miesiącach. W pierwszej rundzie pokonała Kirsten Flipkens, a w drugiej Darię Kasatkinę.

Po tym, jak Świątek rozbiła wczoraj 16. rakietę świata, Wang Qiang, nie ma wątpliwości, że Puig jest w zasięgu Polki. Zawodniczka z Karaibów jest obecnie 59. rakietą świata. Należy jednak pamiętać, że rankingi nie grają, a Portorykanka, jak nikt inny, potrafi się zmotywować.

Jeśli Świątek awansuje do czwartej rundy, zanotuje ogromny awans w rankingu. Już teraz wiadomo, że nasza tenisistka powróci do czołowej setki. Mało tego, trzecia runda pozwoli jej na znalezienie się w okolicach 80. miejsca. Wygrana z Puig da jej nawet miejsce w siódmej dziesiątce rankingu. W ewentualnym meczu o ćwierćfinał czekać może Simona Halep. Gdyby doszło do pojedynku obrończyni tytułu z młodą Polką, wówczas byłaby to okazja do pomszczenia Magdy Linette. Żeby jednak do rewanżu doszło, Świątek musi wygrać z Puig, a Halep z Łesią Curenko.