Hurkacz idzie jak burza

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: Paweł i Piotr Rychter/Poznań Open

Hubert Hurkacz zmierza po obronę tytułu w challengerze Poznań Open. W trzeciej rundzie Polak nie dał szans Enrique Lopezowi-Perezowi i ograł Hiszpana 6:4, 6:3. Teraz zmierzy się z Pedro Sousą.

Dla Huberta Hurkacza turniej w Poznaniu jest jedną z nielicznych, a może nawet jedyną okazją do występu przed własną publicznością w tym sezonie. To właśnie na kortach tamtejszego Parku Tenisowego Olimpia przed rokiem zdobył pierwszy challengerowy tytuł. Po szybkim odpadnięciu z Roland Garros zdecydował się na próbę jego obrony.

W czwartkowe popołudnie Polak rozegrał ostatni z meczów trzeciej rundy, a jego rywalem był Hiszpan Enrique Lopez-Perez. Wrocławianin od początku był na korcie stroną dominującą. W pierwszym secie nie musiał bronić żadnego break pointa. Sam miał cztery okazje na przełamanie – jedną w czwartym, a trzy w dziesiątym gemie. Wykorzystał ostatnią z tych szans i wygrał dzięki temu 6:4.

Druga odsłona przebiegła bardzo podobnie. Hiszpan zdołał wybronić się na początku seta (w drugim gemie Hurkacz miał trzy break pointy), ale w końcówce to nasz tenisista był skuteczniejszy. Przy stanie 3:3 najpierw obronił się przed przełamaniem, później zdobył breaka i utrzymał serwis, zwyciężając tym samym 6:4, 6:3. W walce o ćwierćfinał Polak zmierzy się z Portugalczykiem Pedro Sousą. Ten mecz zaplanowano na piątek jako czwarty na korcie centralnym (nie przed 17:30).


Wyniki

Trzecia runda singla:
Hubert Hurkacz (Polska, 1, WC) – Enrique Lopez-Perez (Hiszpania, 14) 6:4, 6:3

Dżoković i Thiem szybko poradzili sobie w ćwierćfinałach

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Novak Dżoković i Dominic Thiem uzupełnili stawkę półfinalistów tegorocznej edycji Roland Garros. Obaj mieli rozegrać swoje pojedynki ćwierćfinałowe w środę, ale pogoda zweryfikowała te plany. Zaległości bardzo szybko nadrobili kolejnego dnia, bez problemu eliminując z turnieju Alexandra Zvereva i Karena Chaczanowa. 

Na korcie centralnym rywalizowali Dżoković i Zverev. Lider rankingu ATP dość ospale rozpoczął to starcie i na wiele pozwalał przeciwnikowi we własnych gemach serwisowych. Początkowo Zverev nie wykorzystywał swoich szans, ale w dziewiątym gemie dopiął swego – przełamał Serba i objął prowadzenie 5:4. To zadziałało na Dżokovicia jak płachta na byka. Obraz gry uległ całkowitej zmianie. ,,Nole” podkręcił tempo i w sześciu kolejnych gemach stracił tylko siedem punktów.

To sprawiło, że Zverev nie tylko przegrał pierwszego seta, w którym przez dłuższy czas sprawiał lepsze wrażenie od przeciwnika, ale też poniósł straty na początku kolejnej partii. Zanim pojedynek na nowo się wyrównał, Serb prowadził 7:5, 3:0. Przewaga jednego przełamania nie do końca go zadowalała, dlatego kiedy przy stanie 5:2 nadarzyła się okazja do szybszego skończenia seta, skrzętnie z niej skorzystał. Wówczas trudno było przypuszczać, że Serbowi zdarzy się jeszcze coś złego w ćwierćfinale. Trzeciego seta Dżoković rozpoczął niemrawo, ale bardzo szybko wrócił na właściwe tory i potwierdził dominację. Zverev po raz kolejny skończył partię z dwoma gemami na koncie. Po dwóch godzinach i dziewięciu minutach gry Dżoković wygrał 7:5, 6:2, 6:2.

Jeszcze krócej trwał drugi z zaplanowanych na środę, lecz rozgrywanych w czwartek ćwierćfinałów. Dominic Thiem znalazł sposób na Karena Chaczanowa, który i tak może być bardzo zadowolony z występu w Paryżu. Nie dość, że po raz pierwszy zdołał awansować do ćwierćfinału Wielkiego Szlema, to w poniedziałek zadebiutuje w czołowej dziesiątce rankingu ATP.

Z kolei Thiem wszystko co najważniejsze ma jeszcze przed sobą. Zwycięstwo 6:2, 6:4, 6:2 nad Chaczanowem pozwoliło mu zaoszczędzić dużo sił na półfinał, który zapowiada się wybornie. Po drugiej stronie siatki stanie bowiem Dżoković. W drugim półfinale łatwiej wskazać za faworyta, co w żaden sposób nie umniejsza randze tego wydarzenia. Na pojedynek Rafaela Nadala z Rogerem Federerem ostrzą sobie zęby kibice na całym świecie. Nawet ci, którzy na co dzień nie śledzą tenisowych rozgrywek.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Alexander Zverev (Niemcy, 5) 7:5, 6:2, 6:2
Dominic Thiem (Austria, 4) – Karen Chaczanow (Rosja, 10) 6:2, 6:4, 6:2

Halep nie obroni tytułu! Została ograna przez 17-latkę

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Simona Halep nie sięgnie po raz drugi z rzędu po Puchar Muszkieterów. Mało tego, nie zagra po raz czwarty w finale paryskiego szlema. W ćwierćfinale Rumunkę powstrzymała 17-letnia Amanda Anisimova. Amerykanka spisała się wyśmienicie i pokonała faworytkę 6:2, 6:4. 

Anisimova od początku turnieju gra doskonale. W Paryżu nie straciła jeszcze seta. Do ćwierćfinału dotarła jednak bez większego rozgłosu, ponieważ pokonywała przeciwniczki spoza czołowej setki rankingu WTA. Wyjątek stanowiła pokonana w 2. rundzie Aryna Sabałenka. Zwycięstwo nad Białorusinką na pewno dodało nastolatce ze Stanów Zjednoczonych dużo pewności siebie i przekonania, że jest w stanie wygrywać z zawodniczkami z czołówki.

Potwierdzenie tego otrzymaliśmy w ćwierćfinale. Anisimova nie przestraszyła się utytułowanej Simony Halep. Grała swobodnie i odważnie. W najważniejszych momentach na pewno udzielały jej się emocje, ale ręka nie drżała. Potężne uderzenia z bekhendu i forhendu wprawiały broniącą tytułu Rumunkę w zakłopotanie. Nawet jeśli na któreś z zagrań potrafiła odpowiedzieć, za chwilę atak był ponawiany. Anisimova imponowała też rozeznaniem w tym, co w danym momencie działo się na korcie. Doskonale wychwytywała sytuacje, w których należało zagrać contre-pied albo skrót.

Efekt tego był taki, że po 27 minutach rywalizacji Amerykanka cieszyła się z wygrania pierwszej partii. Halep była w stanie ugrać tylko dwa gemy. Nieco inny był przebieg drugiej partii. Rumunce należy oddać, że prezentowała się już nieco lepiej niż na początku spotkania. Od stanu 2:6, 1:4 zdołała wygrać nawet trzy gemy z rzędu. Jednak ostatnie słowo i tak należało do Anisimovej. 17-latka wykazała się wielką odpornością na nerwy i przy stanie 5:4 wykorzystała pierwszą piłkę meczową przy podaniu rywalki. Zwycięstwo 6:2, 6:4 nad Halep i awans do półfinału Wielkiego Szlema to oczywiście największy sukces w jej karierze.

Półfinałową przeciwniczką Anisimovej będzie Ashleigh Barty. Australijka w równolegle rozgrywanym pojedynku zwyciężyła 6:3, 7:5 Madison Keys. Z kolei parę półfinałową w dolnej połowie drabinki już dwa dni temu utworzyły Marketa Vondrousova i Johanna Konta.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Ashleigh Barty (Australia, 8) – Madison Keys (USA, 14) 6:3, 7:5
Amanda Anisimova (USA) – Simona Halep (Rumunia, 3) 6:2, 6:4

Schwartzman: Nadal jest najlepszym piłkarzem w tourze

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne / Tennis World, foto: AFP

Diego Schwartzman udzielił francuskiemu portalowi wywiad, w którym opowiedział dużo o swojej największej pasji poza tenisem, jaką jest piłka nożna. Zapytany o najlepszego piłkarza w tourze, wskazał Rafaela Nadala.

Diego Schwartzman wielokrotnie wspominał już o swojej fascynacji piłką nożną. Otwarcie kibicuje drużynie Boca Juniors, a w dzieciństwie sam uprawiał ten sport: Zacząłem grać w piłkę tak wcześnie, jak tylko mogłem. Musiałem przestać, gdy miałem 13 lat z powodu kontuzji. Wtedy skupiłem się na tenisie.

Zapytany o najlepszego piłkarza wśród tenisistów Schwartzman, wskazał Rafaela Nadala. Nie jest to niespodzianka, biorąc pod uwagę fakt, że Hiszpan ma piłkę nożną w genach. Jego wujek Miguel Angel Nadal grał dla FC Barcelony i reprezentacji Hiszpanii, a sam „Rafa” również jest wielkim pasjonatem futbolu.

Argentyńczyk nie poprzestał na wybraniu najlepszego tenisisty-piłkarza, ale wybrał pięcioosobowy zespół złożony z najlepszych, jego zdaniem, piłkarzy wśród tenisistów. Znaleźli się w nim, obok Nadala, Dominic Thiem, on sam, Andreas Molteni i Pablo CuevasTen ostatni miałby stanąć na bramce. Najsłabszego jeśli chodzi o umiejętności piłkarskie rywala Schwartzman nie był w stanie jednoznacznie wskazać, jednak zaznaczył, że problemy miewają wysocy zawodnicy.

Ferrer uhonorowany w Paryżu

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Roland Garros, foto: AFP

We wtorek na korcie Philippe’a Chatriera miało miejsce szczególne wyróżnienie. Prezes Francuskiej Federacji Tenisowej i dyrektor turnieju na kortach Rolanda Garrosa wręczyli pamiątkową nagrodę Davidowi Ferrerowi.

David Ferrer w wieku 37 lat zakończył bogatą karierę podczas turnieju Masters 1000 w Madrycie. Hiszpan, który najlepiej spisywał się na kortach ziemnych, został uhonorowany we wtorek przez francuskich oficjeli, na korcie Philppe’a Chatriera.

Z rąk prezesa Francuskiej Federacji Tenisowej Bernarda Giudicelliego i dyrektora turnieju Roland Garros Guy’a Forgeta Ferrer odebrał specjalną, pamiątkową nagrodę.

Nie jest przypadkiem to, że wyróżnienie miało miejsce właśnie podczas paryskiego turnieju wielkoszlemowego. To właśnie na Roland Garros w 2013 roku „Ferru” wystąpił w swoim jedynym wielkoszlemowym finale. Co ciekawe, to właśnie w stolicy Francji Hiszpan zdobył też jedyny tytuł w turnieju Masters 1000. W listopadzie 2012 roku w finale zmagań w hali Bercy pokonał sensację tamtej edycji turnieju – Jerzego Janowicza.

Chwalińska w 1/8 finału, zasmucające porażki Kawy i Kani

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: Bella Cup

Maja Chwalińska pokonała 6:2, 6:2 Danielę Seguel i awansowała do 1/8 finału Bella Cup. Dzień wcześniej w gronie 16 najlepszych zawodniczek turnieju zameldowała się Stefania Rogozińska-Dzik. Znacznie gorzej spisały się nasze pozostałe reprezentantki.

Mimo iż pula nagród w toruńskiej imprezie wzrosła ponad dwukrotnie, Maję Chwalińską na pewno stać na powtórzenie wyniku sprzed roku. Wówczas została zatrzymana na etapie ćwierćfinału przez Katarzynę Kawę. Tegoroczną edycję rozpoczęła natomiast od przekonującego zwycięstwa 6:2, 6:2 nad Danielą Seguel z Chile. – Jestem zadowolona z tego, że zdobywałam punkty w najważniejszych momentach, ale ze swojej gry już niekoniecznie. Skupię się na tym, żeby w 2. rundzie było lepiej – mówiła po meczu 17-latka z Dąbrowy Górniczej.

Jej kolejną rywalką będzie rozstawiona z numerem dwa Allie Kiick. Amerykanka zajmuje obecnie 150. miejsce w rankingu WTA, jednak Chwalińska przestrzega przed pochopnym wyciąganiem wniosków na podstawie cyferek. – Tutaj każdy może wygrać z każdym. Dziewczyny grają naprawdę wyrównany tenis, więc nie ma większego znaczenia kto jest po drugiej stronie. Trzeba walczyć o każdy punkt, a nie patrzeć na numerek czy nazwisko.

Chwalińską oraz nasze pozostałe reprezentantki obserwował kapitan kobiecej reprezentacji Dawid Celt, a także prezes PZT Mirosław Skrzypczyński. W Toruniu pojawił się też Maciej Synówka, który zasiadł w boksie trenerskim Pauli Kani. I choć nieustannie motywował swoją podopieczną i zachęcał do podjęcia walki, ta pozostawała w cieniu Jaimee Fourlis. Australijka o greckich korzeniach pewnie wygrała 6:2, 6:1, doprowadzając do frustracji naszą reprezentantkę. Tylko jednego gema więcej ugrała Weronika Falkowska. 18-latka uległa 3:6, 1:6 Nicoletcie-Catalinie Dascalu z Rumunii.

Dość nieoczekiwanie za burtę turnieju wypadła też rozstawiona z numerem osiem Katarzyna Kawa. Nasza najwyżej notowana tenisistka (z biorących udział w Bella Cup) przegrała 6:4, 6:7(3), 1:6 z Anastasią Zarycką. Szkoda zwłaszcza drugiego seta, w którym Polka przegrała od stanu 3:1 cztery gemy z rzędu. Później co prawda odrobiła straty, ale w tie-breaku popełniła za dużo prostych błędów.

Na czwartek zaplanowano wszystkie mecze 1/8 finału. Stefania Rogozińska-Dzik i Maja Chwalińska rozegrają swoje spotkania na korcie centralnym.


Wyniki

Środowe mecze 1. rundy z udziałem Polek:

Maja Chwalińska (Polska) – Daniela Seguel (Chile) 6:2, 6:2
Jaimee Fourlis (Australia) – Paula Kania (Polska) 6:2, 6:1
Anastasia Zarycka (Czechy) – Katarzyna Kawa (Polska, 8) 4:6, 7:6(3), 6:1
Nicoleta-Catalina Dascalu (Rumunia) – Weronika Falkowska (Polska) 6:3, 6:1