Niewykorzystana szansa Świątek

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek nie zdołała awansować do ćwierćfinału turnieju Citi Open. W środę lepsza w trzech setach okazała się Jessica Pegula.

Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczęła Amerykanka, która odebrała podanie rywalce w drugim gemie, dzięki czemu odskoczyła na 3:0, a kilkanaście minut później prowadziła już 5:2. Reprezentantka Polski zdołała odrobić stratę przełamania w dziewiątym gemie, ale po chwili ponownie znalazła się w opałach. Przy wyniku 5:4 faworytka gospodarzy wypracowała sobie trzy piłki setowe przy serwisie podopiecznej Piotra Sierzputowskiego. Polka zdołała się jednak wybronić i wyrównała na 5:5. Świątek wygrała również dwa kolejne gemy i objęła prowadzenie 1:0 w meczu.

Warszawianka dobrze rozpoczęła również drugą odsłonę spotkania. Odskoczyła na 2:0 i miała trzy „breakpointy”, żeby podwyższyć prowadzenie. Żadnego z nich jednak nie wykorzystała, a chwilę później sama straciła podanie. Mistrzyni juniorskiego Wimbledonu sprzed roku jeszcze raz wypracowała sobie dwugemową przewagę, ale i tym razem nie była w stanie jej utrzymać. Od stanu 2:4 Pegula wygrała cztery kolejne gemy i doprowadziła do wyrównania.

Niewykorzystana szansa podcięła skrzydła Świątek, która w decydującej partii nie potrafiła już przeciwstawić się coraz lepiej grającej rywalce i zdobyła tylko jednego gema.

Jessica Pegula o półfinał zagra albo z Sofią Kenin albo z Lauren Davis.


Wyniki

Druga runda singla

Jessica Pegula (USA) – Iga Świątek (Polska) 5:7 6:4 6:1

Polacy bez zwycięstwa w środę

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Trzeci dzień rywalizacji podczas Sopot Open nie należał do naszych reprezentantów. Kamil Majchrzak i Daniel Michalski przegrali mecze 2. rundy turnieju singlowego, a Marcin Matkowski i Szymon Walków pożegnali się z turniejem gry podwójnej.

Jako pierwszy z Polaków na kort centralny wyszedł Kamil Majchrzak. Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego w ostatnim czasie poczynił wyraźny postęp, co zaowocowało awansem do pierwszej setki rankingu ATP. Mecz z Jeremym Jahnem od początku nie układał się jednak po jego myśli. Pierwszego seta wygrał 7:6(5), ale już  w tej części gry nie zachwycał. Rywal wyczuł szansę na jedno z cenniejszych zwycięstw w karierze.

420. w rankingu ATP Jahn grał przede wszystkim skutecznie, ale też efektownie. Dość licznie zgromadzonym kibicom mogły się podobać jego jednoręczne bekhendy. Odrobił straty i wygrał 6:7(5), 6:1, 7:5. To nie było jednak jego ostatnie słowo.

Równie dobrze Jahn radził sobie w deblu, na czym znów ucierpieli Polacy. Po przeciwnej stronie siatki stali bowiem rozstawieni z numerem cztery Marcin Matkowski i Szymon Walków. Niemca wspierał natomiast Pedro Martinez. Hiszpańsko-niemiecka para przeważała od początku do końca i pewnie wygrała 6:3, 6:3. Dla Matkowskiego było to najprawdopodobniej ostatni występ w zawodowym turnieju. W planach ma jeszcze wyjazd do Grecji na mecz Pucharu Davisa, gdzie zakończy karierę.

Środa była również ostatnim dniem rywalizacji w sopockim turnieju dla Daniela Michalskiego. Obdarzony ,,dziką kartą” Polak zmierzył się z turniejową jedynką – Stefano Travaglią. Doświadczony Włoch dał mu godzinną lekcję tenisa, pewnie zwyciężając 6:1, 6:1.


Wyniki

Druga runda singla:
Jeremy Jahn (Niemcy) – Kamil Majchrzak (Polska, 2) 6:7(5), 6:1, 7:5
Stefano Travaglia (Włochy, 1) – Daniel Michalski (Polska) 6:1, 6:1

Pierwsza runda debla:
J. Jahn, P. Martinez (Niemcy, Hiszpania) – M. Matkowski, S. Walków (Polska, 4) 6:3, 6:3

Rosjanie ze zmiennym szczęściem

/ Michał Krogulec, źródło: własne, foto: AFP

Wtorkowe spotkania turnieju ATP 500 w Waszyngotnie zakończyły dla reprezentantów Rosji z różnym skutkiem. Do kolejnej rundy awansował rozstawiony z „trójką” Danił Miedwiediew, a odpadli numer dwa imprezy Karen Chaczanow oraz finalista z Hamburga Andriej Rublow. Kontynuuj czytanie „Rosjanie ze zmiennym szczęściem”


Wyniki

I runda gry pojedynczej:

Jordan Thompson (Australia) – Jack Sock (USA) 7:5, 6:3
Miomir Kecmanovic (Serbia) – Alexei Popyrin (Australia) 7:6(6), 6:3
Nick Kyrgios (Australia) – Thai-Son Kwiatkowski (USA, Q) 7:5, 6:4
Yoshihito Nishioka (Japonia) – Dan Evans (Wielka Brytania) 6:4, 6:1
Reilly Opelka (USA) – Christopher Eubanks (USA, Q) 6:4, 7:6(3)
Peter Gojowczyk (Niemcy, LL) – Andriej Rublow (Rosja) 7:6(6), 4:6, 7:6(2)

II runda gry pojedynczej:

Marin Czilić (Chorwacja, 6) – Marius Copil (Rumunia) 7:6(4), 7:6(4)
Frances Tiafoe (USA, 16) – Alexander Bublik (Kazachstan) 6:1, 7:6(5)
Danił Miedwiediew (Rosja, 3) – Bjorn Fratangelo (USA) 6:3, 6:4
Kyle Edmund (Wielka Brytania, 13) – Lloyd Harris (RPA), 6:1, 6:4
Jo-Wilfried Tsonga (Francja) – Karen Chaczanow (Rosja, 2), 6:4, 2:6,7:5

Mattek-Sands lepsza od Venus Williams

/ Dominika Opala, źródło: własne , foto: AFP

Bethanie Mattek-Sands wygrała pierwszy mecz w głównym cyklu od ponad roku. Amerykanka wyeliminowała rodaczkę Venus Williams w trzech setach. Do drugiej rundy awansowały też m.in. Wiktoria Azarenka i Donna Vekić.

Zarówno Bethanie Mattek-Sands, jak i Venus Williams otrzymały od organizatorów turnieju w San Jose „dzikie karty”. Los sprawił, że musiały zmierzyć się ze sobą w pierwszej rundzie.

Partia otwarcia była niezwykle zacięta i trwała prawie godzinę. Tenisistki uzyskały po jednym przełamaniu, więc o losach seta zadecydował tie-break. Znacznie lepiej poradziła w nim sobie Williams, która wyszła na prowadzenie 4:0. Tej przewagi nie oddała do końca i zapisała odsłonę na swoje konto.

Mattek-Sands nie podłamała się jednak niepowodzeniem i dobrze rozpoczęła drugą partię. Wygrała pierwsze cztery gemy i kontrolowała sytuację na korcie. Starsza z Amerykanek miała problemy z utrzymaniem podania, w efekcie straciła je trzykrotnie w drugim secie.

W decydującej odsłonie Williams rozpoczęła od przełamania, a w drugim gemie miała trzy okazje na 2:0. Jej radość nie trwała długo. 34-latka z Rochester wrzuciła wyższy bieg i wygrała sześć gemów z rzędu, meldując się w drugiej rundzie Mubadala Silicon Valley Classic 2019. Mattek-Sands zdobyła 27 z ostatnich 31 punktów w meczu. Tym samym odniosła pierwsze zwycięstwo od Roland Garros 2018. Natomiast na kortach twardych ostatni raz schodziła zwycięska z kortu w marcu 2017 roku.

Kolejna rywalką Mattek-Sands będzie Carla Suarez-Navarro.

Powody do zadowolenia może też mieć Wiktoria Azarenka. Białorusinka pewnie pokonała Harmony Tan w 77 minut. Mecz był nierówny pod względem formy serwisowej. Francuzka wygrała zaledwie dwa gemy przy swoim podaniu, natomiast w pierwszym secie doszło do sześciu przełamań.

W drugiej rundzie Azarenka zmierzy się z Donną Vekić. Chorwatka stoczyła trzysetowy bój z Misaki Doi, ale ostatecznie zdołała pokonać kryzys i w trzeciej partii znalazła klucz do zwycięstwa.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Donna Vekić (Chorwacja, 5) – Misaki Doi (Japonia) 6:4, 3:6, 6:4

Danielle Collins (USA, 8) – Shuai Zhang (Chiny) 6:4, 5:7, 6:2

Madison Brengle (USA) – Andrea Petkovic (Niemcy) 6:0, 6:3

Saisai Zheng (Chiny) – Heather Watson (Wielka Brytania) 6:3, 6:1

Wiktoria Azarenka (Białoruś) – Harmony Tan (Francja, Q) 6:2, 6:4

Bethanie Mattek-Sands (USA, WC) – Venus Williams (USA, WC) 6:7 (4), 6:3, 6:1

Ostatni mecz Przysiężnego

/ Maciej Pietrasik, źródło: Korespondencja z Sopotu, foto:

Michał Przysiężny w Sopocie rozegrał ostatni zawodowy mecz w karierze. Młodemu Danielowi Michalskiemu nie zagroził, ale jego pożegnanie i tak było okazałe. Uświetniła je plejada gwiazd polskiego tenisa, z Agnieszką Radwańską, Wojciechem Fibakiem i Jerzym Janowiczem na czele. 

Zanim jeszcze na korcie pojawili się Przysiężny i Michalski, o drugą rundę walczył Paweł Ciaś. Trzykrotny mistrz Polski wygrał eliminacyjny pojedynek z Filipem Pieczonką i dziś chciał sprawić niespodziankę, ogrywając Tomislava Brkicia. Zaczął znakomicie, bo od przełamania serwisu rywala i prowadzenia 3:0. Niestety, później równie dobrze już nie było.

Brkić najpierw odrobił bowiem straty, a w samej końcówce seta raz jeszcze przycisnął Polaka, zdobywając kolejne przełamanie i wygrywając dzięki temu 7:5. W drugiej odsłonie to Bośniak szybko wywalczył breaka, Ciaś doprowadził do wyrównania, lecz końcówka znów należała do Brkicia, który zwyciężył 7:5, 6:4.

Późniejszym popołudniem na kort wyszedł główny bohater dnia, Michał Przysiężny. Głogowianin to postać doskonale znana w polskim tenisie, był graczem z pierwszej setki i miał znaczący wkład w awans do Grupy Światowej Pucharu Davisa. Gdy 2,5 roku temu doszedł do finału Wrocław Open, wydawało się, że powalczy jeszcze o powrót do głównego cyklu turniejów. Jeszcze w trakcie zawodów doznał jednak kontuzji, potem kolejnej, a do dawnego poziomu nigdy już nie wrócił.

W Sopocie zaczynał tak naprawdę zawodowe granie, jeszcze w turnieju rangi ATP. Tu też postanowił je zakończyć, a w pierwszej rundzie trafił na innego posiadacza „dzikiej karty”, Daniela Michalskiego. Właśnie z nim mierzył się zresztą niedawno w mistrzostwach Polski. W Gliwicach przegrał w dwóch setach, a dzisiejszy mecz był bardzo podobny.

W partii otwarcia młodszy z Polaków okazał się bowiem zdecydowanie skuteczniejszy i wygrał 6:2. W drugim secie Przysiężny nawiązał już bardziej wyrównaną walkę, odrobił stratę przełamania i wyszedł na prowadzenie 5:4, lecz w końcówce opadł z sił. Michalski zwyciężył 6:2, 7:5 i po raz drugi awansował do drugiej rundy Sopot Open (rok temu pokonał w pierwszym meczu Michała Dembka). Teraz zmierzy się z jednym z faworytów turnieju, najwyżej rozstawionym Stefano Travaglią.

To nie zwycięzca, ale przegrany był jednak tego dnia najważniejszy. Po meczu na korcie pojawił się Mariusz Fyrstenberg, z szampanem, którym oczywiście oblał Przysiężnego, oraz kwiatami. Na trybunach zasiedli między innymi Wojciech Fibak, Agnieszka Radwańska, Dawid Celt, Jerzy Janowicz, Marta Domachowska, Radosław Szymanik, Tomasz Wiktorowski, a Marcin Matkowski i Klaudia Jans-Ignacik. A od licznie zgromadzonych kibiców Przysiężny usłyszał owację na stojąco i gromkie „dziękujemy”.

– Osiągnąłem bardzo dużo dobrych wyników w karierze. Trochę przeszkodziły kontuzje, ale nie mam czego żałować. Było nieźle i jestem z tego dumny. Dzisiaj Daniel był bardziej regularny, ja robiłem za dużo prostych błędów i to zdecydowało. Na pewno zostanę przy tenisie, będę chciał przekazać swoje doświadczenie młodym zawodnikom. Bardzo miło, że pojawili się tu zawodnicy, którzy zrobili olbrzymie kariery – powiedział po meczu Przysiężny.

Dzisiejsze emocje nie skończyły się jednak na singlu, bo do rywalizacji przystąpili jeszcze nasi debliści. Niespodziankę sprawili Karol Drzewiecki i Mateusz Kowalczyk, którzy w dwóch setach odprawili rozstawionych z numerem trzy Andrieja Gołubiewa i Zdenka Kolara. Bliscy świetnego wyniku byli też Jan Zieliński i Kacper Żuk. Wygrali pierwszego seta z najwyżej rozstawionymi Tomislavem Brkiciem i Ante Paviciem, a w super tiebreaku prowadzili już 8-6. Doświadczenie rywali wzięło jednak górę i od tego momentu wygrali oni cztery punkty z rzędu i całe spotkanie.

Z Sopotu, Maciej Pietrasik


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Tomislav Brkić (Bośnia i Hercegowina) – Paweł Ciaś (Polska, Q) 7:5, 6:4

Daniel Michalski (Polska, WC) – Michał Przysiężny (Polska, WC) 6:2, 7:5

Pierwsza runda debla:

T. Brkić, A. Pavić (Bośnia i Hercegowina, Chorwacja, 1) – J. Zieliński, K. Żuk (Polska, WC) 4:6, 6:1, 10-8

K. Drzewiecki, M. Kowalczyk (Polska, WC) – A. Gołubiew, Z. Kolar (Kazachstan, Czechy, 3) 7:5, 6:4

Zapowiedzi Murraya

/ Michał Krogulec, źródło: własne, foto: AFP

Rozpoczął się turniej rangi ATP 500 w Waszyngtonie. Pierwszego dnia Citi Open wygrali chociażby Hubert Hurkacz i Jo-Wilfried Tsonga, a Andy Murray zapowiedział szybką możliwość powrotu do singlowej rywalizacji. Kontynuuj czytanie „Zapowiedzi Murraya”


Wyniki

I runda gry pojedynczej:

Tommy Paul (USA) – Denis Kudla (USA) 6:0, 6:4
Marc Polmans (Australia, Q) – Malek Jaziri (Tunezja) 6:2, 6:4
Hubert Hurkacz (Polska) – Donald Young (USA, Q) 6:1, 6:4
Adrian Mannarino (Francja) – Ilya Ivashka (Białoruś, LL) 7:6(3), 6:3
Marius Copil (Rumunia) – Mikael Torpegaard (Dania) 6:1, 5:7, 6:3
Alexander Bublik (Kazachstan) – Bradley Klahn (USA) 7:6(5), 6:3
Bjorn Fratangelo (USA) – Ivo Karlovic (Chorwacja) 6:4, 6:7(14), 7:6(5)
Tim Smyczek (USA, Q) – Matthew Ebden (Australia) 6:4, 6:4
Lloyd Harris (RPA) – Ricardas Berankis (Litwa), 4:6, 6:3, 6:1
Jo-Wilfried Tsonga (Francja) – Bradley Schnur (Kanada, Q) 6:4, 7:6(2)

Kubot i Melo znów chcą zagrać w finale! W 1. rundzie łatwo nie było

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo udanie rozpoczęli zmagania w amerykańskim cyklu turniejów na kortach twardych. W 1. rundzie imprezy w Waszyngtonie pokonali 4:6, 6:3, 10-5 Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego. 

To był pierwszy występ polsko-brazylijskiej pary od Wimbledonu, gdzie zdołali dotrzeć do ćwierćfinału. Czasu na przetarcie jednak nie było, ponieważ już w pierwszej rundzie trafili na deblistów z przełomu drugiej i trzeciej dziesiątki rankingu ATP. Rajeev Ram i Joe Salisbury potwierdzili duże umiejętności i okazali się wymagającymi przeciwnikami. Do pewnego momentu mecz układał się po ich myśli. Do stanu 6:3, 3:3 nie musieli bronić ani jednego break-pointa.

Jeszcze przed zmianą stron Kubot i Melo zdołali za sprawą własnego podania objąć prowadzenie, a później dobrali się do skóry rywalom. Od stanu 15:40 wygrali trzy punkty z rzędu i zdobyli upragnione przełamanie – kluczowe dla losów drugiej partii.

W super tie-breaku Polak i Brazylijczyk przeważali niemal od początku. Mimo dwóch przegranych punktów przy własnym podaniu, zwyciężyli z dość wyraźną przewagą pięciu punktów. Spotkanie trwało godzinę i 24 minuty.

Awansując do ćwierćfinału, polsko-brazylijska para wykonała pierwszy krok w stronę powtórzenia sukcesu sprzed dwóch lat. Wówczas Kubot i Melo zagrali w finale, jednak lepsi w nim okazali się Henri Kontinen i John Peers.


Wyniki

Ł. Kubot, M. Melo (Polska, Brazylia, 2) – R. Ram, J. Salisbury (USA, Wielka Brytania) 4:6, 6:3, 10-5