Deblowy finał marzeń! Triumf Kolumbijczyków

/ Michał Krogulec, źródło: własne, foto: AFP

Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah zostali mistrzami Wimbledonu po epickim finale gry podwójnej zakończonym zwycięstwem nad Francuzami Edouardem Roger-Vasselinem i Nicolasem Mahutem 6:7(5), 7:6(5), 7:6(6), 6:7(5), 6:3! Kontynuuj czytanie „Deblowy finał marzeń! Triumf Kolumbijczyków”


Wyniki

WYNIK FINAŁU GRY PODWÓJNEJ MĘŻCZYZN:

J. S. Cabal, R. Farah (Kolumbia, 2) – N. Mahut, E. Roger-Vasselin (Francja, 11) 6:7(5), 7:6(5), 7:6(6), 6:7(5), 6:3

Jestem pewna, że to był najlepszy mecz w życiu

/ Szymon Adamski, źródło: własne / BBC, foto: AFP

Jeśli w finale Wielkiego Szlema popełnia się raptem trzy niewymuszone błędy, to jest to wyznacznik najwyższej jakości. Simona Halep nie mogła zagrać lepiej i od razu po meczu zdawała sobie z tego sprawę. ,,To był mecz mojego życia” – wyznała zgromadzonym w Londynie dziennikarzom.

Ten mecz to oczywiście finał Wimbledonu. Po drugiej stronie siatki Serena Williams, co od razu sugeruje, że zadanie jest piekielnie ciężkie. Jak się okazało, nie taki diabeł straszny, bo Amerykanka długi fragmentami grała po prostu słabo. Zanim weszła w uderzenie, przegrywała już 0:4, ostatnie trzy gemy również zupełnie jej nie wyszły. Można narzekać, ale bardziej wskazane wydaje się chwalenie mniej utytułowanej Rumunki. Halep zagrała wspaniale, niemal bezbłędnie. Jeśli mecze idealne istnieją, to jeden z nich odbył się właśnie dzisiaj. Rumunce wychodziło po prostu wszystko.

– Serena nie miała planu ,,B”, ponieważ normalnie go nie potrzebuje. W meczu z Halep nie wiedziała, co robić. Timing nie funkcjonował jak należy, ponieważ za dużo kosztowały ją dobiegnięcia do piłek – analizowała przyczyny porażki Martina Navratilova dla BBC.

Inna z amerykańskich ekspertek, Tracy Austin zasugerowała, że Serena Williams za rzadko uczestniczy w turniejach. Z wielu imprez niższej rangi wycofuje się. Odkąd wróciła do rywalizacji po urodzenia córki, wystąpiła w trzech finałach, tylko wielkoszlemowych. Wszystkie przegrała.

Być może ten stan rzeczy ulegnie zmianie po powrocie Sereny Williams do Stanów Zjednoczonych. Amerykanka planuje wystąpić w dwóch turniejach podprowadzających do US Open – w Cincinnati i Toronto. Na Nowy Jork plan jest oczywisty – zwyciężenie po raz 24. w imprezie Wielkiego Szlema i wyrównanie rekordu Margaret Court. Williams zaznacza, że czuje się dobrze i że wciąż może rywalizować na najwyższym poziomie. ,,Inaczej by mnie tutaj nie było” – zaznacza 37-latka.

Halep na chwilę może zapomnieć o dalszej części sezonu. Teraz jest czas na świętowanie. Triumfując w Wimbledonie, spełniła marzenie swojej matki, która zawsze chciała ją zobaczyć na londyńskim szczycie. W ogóle nie myślałem o tym, z kim gram. Zawsze byłem trochę onieśmielona, kiedy stawiałam czoła Serenie. Przed meczem podjęłam decyzję, że skupię się na sobie i na finale, a nie na niej – powiedziała Rumunka. I dodała: jestem pewna, że był to najlepszy mecz w moim życiu.

 

Rekordowe mistrzostwa

/ Anna Niemiec, źródło: materiały prasowe, foto: facebook.com/mistrzostwapolskiwtenisie

W Gliwicach już w najbliższy wtorek ruszają 93. Mistrzostwa Polski w Tenisie. Tytułów bronić będą Marta Leśniak i Maciej Rajski, ale łatwego zadania mieć nie będą. Rekordowa pula nagród – 140 tys. złotych – przyciągnęła sporo znanych nazwisk.

Na liście zgłoszeń, oprócz ubiegłorocznych triumfatorów, jest jeszcze pięcioro byłych mistrzów Polski. Z numerami 1 w imprezie zostaną rozstawieni Anastazja Szoszyna oraz Kacper Żuk. Polski Związek Tenisowy przyznał już również część z przysługujących mu sześciu dzikich kart. – Otrzymują je najlepsi juniorzy Martyna Kubka i Wojtek Marek oraz za całokształt kariery kończący ją w tym sezonie Michał Przysiężny – poinformował wiceprezes PZT Dariusz Łukaszewski na konferencji prasowej zorganizowanej na kortach gospodarza turnieju, gliwickiego MZUK

Jestem bardzo zadowolony z listy zgłoszeń i cieszę się, że dojdzie do konfrontacji doświadczenia z młodością – dodał dyrektor 93. Mistrzostw Polski w Tenisie Wojciech Radomski.

Tegoroczne mistrzostwa są częścią cyklu Lotos PZT Polish Tour, obejmującego 10 turniejów żeńskich i męskich w całej Polsce. – Cieszymy się, że mistrzostwa po raz kolejny odbędą się na Śląsku, w Gliwicach, i że bardzo szybko, także przy udziale związku, rośnie pula nagród. To budzi nasz podziw dla organizatora –  dodał Łukaszewski. – Obecna pula, 140 tys. zł, jest o 40 tys. większa niż przed rokiem. Zwycięzcy gier pojedynczych – zarówno kobiet jak i mężczyzn – otrzymają premię w wysokości 18 tys. zł, finaliści połowę tej kwoty. – To więcej niż w międzynarodowych turniejach ITF – informuje wiceprezes PZT.

Złoci medaliści w grach deblowych zarobią – każdy z osobna – po 4800 zł, a triumfatorzy w mikście po 2 tysiące.

Nowych mistrzów Polski poznamy w niedzielę 21 lipca.

Zapraszamy na WAMA Ladies Open!

/ Materiał informacyjny , źródło: WAMA Ladies Open, foto: WAMA Ladies Open

Sukcesy Łukasza Kubota oraz dobre występy Huberta Hurkacza sprawiają, że tenis ziemny staje się coraz bardziej popularną dyscypliną sportową w naszym kraju. Wprawdzie Agnieszka Radwańska zakończyła już swoją karierę sportową, ale nie brakuje zawodniczek, które chcą podążać jej śladami, jak chociażby Iga Świątek. To wszystko sprawia, że coraz częściej w Polsce organizowane są liczne turnieje, w których tenisiści-amatorzy mogą sprawdzić swoje umiejętności. Jednym z takich turniejów jest WAMA Ladies Open, który jest rozgrywany w Olsztynie pod koniec wakacji.

Turniej dedykowany dla tenisistek organizowany będzie po raz trzeci z rzędu przy ul. Olimpijskiej. W zeszłym roku podczas turnieju rozegranych zostało ponad 100 spotkań i w tym nie powinno być ich mniej. Frekwencja z roku na rok jest coraz większa, co tylko utwierdza organizatorów w przekonaniu, że takie amatorskie turnieje są potrzebne w tym regionie kraju. Rosnące zainteresowanie turniejem przez zawodniczki z innych miast sprawiło, że organizatorzy postanowili rozszerzyć możliwość wzięcia w nim udziału przez panie z całej Polski. W ten sposób z imprezy regionalnej, turniej przeistoczył się w ogólnopolskie wydarzenie sportowe.

WAMA Ladies Open to nie tylko pojedynki na kortach, ale przede wszystkim integracja ludzi związanych z tenisem. Organizatorzy mają nadzieję, że nie tylko uczestniczki będą się dobrze bawić podczas imprezy, ale również kibice, którzy postanowią przyjść na korty „Jodłowa”. Dlatego właśnie w planach jest zorganizowanie dla nich kilku atrakcji. Głównym celem jest pokazanie ludziom jak wspaniałą dyscypliną jest tenis ziemny i to, że każdy może uprawiać ten sport bez wyjątku, niezależnie od wieku.

Turniej rozgrywany będzie w ostatni weekend wakacji (31.08 – 1.09). Oficjalne rozpoczęcie zaplanowano na godzinę 9:00, po czym rozpoczną się rywalizacje na kortach w grze pojedynczej. W sobotnie popołudnie rozgrywane natomiast będą pojedynki deblowe, a w niedzielę najważniejsze mecze, czyli półfinały oraz finały.

Wzorzec z Sevres

/ Artur Rolak, źródło: własne, foto: AFP

Ten mecz należy zawinąć w sreberko, przewiązać tasiemką, ozdobić paczuszkę kokardą i w asyście pocztu sztandarowego odprowadzić z Kortu Centralnego prosto do Muzeum Wimbledonu. To – z perspektywy Simony Halep – był mecz idealny.

Po powrocie z urlopu macierzyńskiego Serena Williams przegrała już trzeci finał turnieju Wielkiego Szlema – zeszłoroczny Wimbledon grzecznie, US Open z przytupem. Teraz zareagowała jakby z niedowierzaniem, że naprawdę znalazł się ktoś, kto jej misterny plan wyrównania rekordu Margaret Court zamienił już tylko w marzenie, które może się nie spełnić.

Halep wzięła się za spełnianie marzenia najpierw swojej mamy, a potem swojego. Samo spełnić się nie mogło, Simona musiała mu pomóc. Wynik dzisiejszego finału trzeba przyjąć z podwójnym optymizmem. Pierwszy powód – poświęcenie się opłaca. Kiedy do chirurgów plastycznych ustawiają się kolejki błagających o powiększenie piersi, bo chcą – błagające, nie kolejki przecież – wyglądać na plaży jak Pamela Anderson XXL, Halep wyraziła życzenie wręcz przeciwne. Zdecydowała się na zmniejszenie biustu, bo zbyt obfity przeszkadzał jej w grze w tenisa. Wytrzymała presję i dalej robiła swoje.

Drugi powód do optymizmu – przyznaję, że całkowicie subiektywny – to obietnica uporządkowania bałaganu w czołówce tenisa kobiecego. Jeśli po rozegraniu meczu mogącego uchodzić za wzorzec z Sevres – mówiąc kolokwialnie – Rumunka nie zdurnieje, a nie powinna, bo już nie jest nastolatką podstępnie obdarowaną przez los sukcesem, a potem wystawioną na wszelkie pokusy tego świata, to zacznijmy oswajać się z myślą, że właśnie objawiła się prawdziwa następczyni Sereny Williams.

We wrześniu skończy dopiero 27 lat, więc przez kilka sezonów powinna trochę sobie porządzić. Do rekordu Court na pewno się nie zbliży, bo zdobyła dopiero drugi tytuł wielkoszlemowy, jednak biorąc pod uwagę obecny nieład w czołówce WTA, trudno wytypować rywalkę, która choćby w części stała się dla Halep kimś takim, jak Rafael Nadal dla Rogera Federera. Lub odwrotnie – jak kto woli.

Przez rok jedno na pewno się nie zmieni. Zapowiadając finał Wimbledonu 2020, wydział prasowy WTA znowu przypomni, że ostatnim trzysetowym pojedynkiem o Venus Rosewater Dish był mecz Sereny Williams z Agnieszką Radwańską. O sześciu kolejnych – poza zwyciężczyniami – już prawie wszyscy dawno zapomnieli, natomiast ten, choć tylko 56-minutowy, warto zapamiętać. Wiele wskazuje bowiem na to, że od dawna odkładana zmiana warty w tenisie kobiecym właśnie się rozpoczęła.

Simona Halep mistrzynią Wimbledonu 2019!

/ Dominika Opala, źródło: własne , foto: AFP

Simona Halep nie dała szans Serenie Williams w finale Wimbledonu 2019. Rumunka w niespełna godzinę pokonała Amerykankę 6:2, 6:2. To drugi wielkoszlemowy tytuł dla 27-latki z Konstancy.

Do finału Wimbledonu nie dotarły dwie najlepsze obecnie tenisistki w rankingu. Jednak mimo to nazwiska finalistek nie mogły być zaskoczeniem dla kibiców. W niedzielnym meczu o mistrzostwo Wimbledonu stanęły naprzeciw siebie byłe liderki rankingu i mistrzynie wielkoszlemowe.

Serena Williams i Simona Halep, bo o nich mowa, poznały już smak wielkich zwycięstw i wiedzą, jak odnosić największe triumfy. Amerykanka ma na koncie 23 tytuły wielkoszlemowe, a ten finał był dla niej 32. w turniejach tej rangi. Z kolei Rumunka triumfowała w ubiegłym roku w Roland Garros, a niedzielny pojedynek był jej piątą walką o triumf w Wielkim Szlemie.

Nie jest tajemnicą, że bardziej doświadczoną i utytułowaną tenisistką jest Williams. Potwierdzają to także bezpośrednie starcia tych zawodniczek. Amerykanka była lepsza od Rumunki dziewięć razy, natomiast Halep zdołała pokonać młodszą z sióstr Williams tylko raz. W imprezie wielkoszlemowej tenisistki te mierzyły się trzykrotnie. Miało to miejsce podczas Wimbledonu 2011, US Open 2016 i Australian Open 2019. Czwarta runda w Melbourne była zarazem ich ostatnim pojedynkiem. Lepsza była wtedy Williams w trzech setach.

Faworytką spotkania była Serena Williams, która walczyła o wyrównanie rekordu Margaret Court w triumfach wielkoszlemowych. Jednak to, co stało się w finale zaskoczyło nie tylko ją, ale także większość kibiców i samą Simonę Halep. Nazwisko zwyciężczyni może nie dziwić, ale wynik i obraz meczu już zdecydowanie wprawia w osłupienie.

Rumunka wyszła na kort niezwykle zmotywowana i od początku była ofensywnie nastawiona. Nie było widać po niej stresu związanego z graniem pierwszego finału Wimbledonu w karierze. Halep objęła prowadzenie 4:0, dwukrotnie przełamując rywalkę. Świetnie radziła sobie w defensywie, a także miała inicjatywę przy konstruowaniu akcji. Williams wyglądała na zagubioną i nie bardzo potrafiła odnaleźć się w tej sytuacji. Popełniała proste błędy, natomiast Halep szła za ciosem. W końcówce seta Amerykanka mogła polegać na swoim serwisie i poprawiła nieco return, ale to nie było w stanie zatrzymać mistrzyni Roland Garros 2018. Po 26 minutach Halep zapisała partię otwarcia na swoje konto 6:2 i była bliżej pierwszego triumfu na kortach Wimbledonu.

Wydawało się, że Williams odnajdzie swoją grę w drugim secie i mecz stanie się bardziej wyrównany. Taki rzeczywiście był, ale tylko do stanu 2:2. W piątym gemie Rumunka ponownie przełamała przeciwniczkę i pewnie zmierzała po zwycięstwo. W tenisie Halep imponowała siła uderzeń, ale to, co robiło największe wrażenie to odbieranie praktycznie niemożliwych do odegrania piłek. 27-latka z Konstancy była prawie bezbłędna i nie pozwoliła Williams na rozwinięcie skrzydeł. Momentami wyglądało to tak, jakby Amerykanka była nieobecna na tym finale. Druga odsłona trwała 30 minut i potwierdziła ona dominację Rumunki w tym starciu.

Simona Halep zdobyła drugi tytuł wielkoszlemowy i jest pierwszą Rumunką, która wygrała Wimbledon. Od poniedziałku będzie czwartą tenisistką na świecie. Z kolei Serena Williams przegrała trzeci wielkoszlemowy finał z rzędu i trzeci raz nie zdobyła w nim nawet seta.


Wyniki

Finał singla:

Simona Halep (Rumunia, 7) – Serena Williams (USA, 11) 6:2, 6:2

 

Do trzech razy sztuka Serena Williams?

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Serena Williams zagra z Simoną Halep w finale rywalizacji pań Wimbledonu 2019. Amerykanka staje przed szansą na wygranie 24. tytułu Wielkiego Szlema, a tym samym wyrównanie rekordu należącego do Margaret Smith Court.

Tenisistka z Florydy po pierwszy tytuł w jednym z czterech najważniejszych turniejów sezonu sięgnęła przed dwudziestoma laty podczas US Open. Jej finałową rywalką była Martina Hingis. Szwajcarka od blisko dwóch lat jest na ponownej emeryturze, a młodsza z sióstr Williams stanie przed szansą wyrównania rekordu w liczbie wygranych turniejów Wielkiego Szlema. Ten został ustanowiony w 1973 roku, czyli blisko osiem lat przed narodzinami nowej pretendentki do rekordu.

To czy była liderka rankingu WTA zdobędzie 24. tytuł, zależy głównie od niej. Jej rywalką będzie Simona Halep. Rumunka co prawda przewodziła liście najlepszych tenisistek świata jak Williams, ale jej wielkoszlemowe wynik w porównaniu do Amerykanki wyglądają blado. Jak dotąd wygrała tylko na Roland Garros przed rokiem.

Bilans spotkań między obiema tenisistkami również wskazuje tenisistkę z Florydy jako faworytkę. W dziesięciu pojedynkach Serena Williams przegrała z tenisistką z Konstancy tylko raz.

Statystyki są po jej stronie, ale pamiętajmy też o jednym: wielkie dzieła przytłaczają i paraliżują nawet największych artystów – zauważają komentatorzy. I sprawdza się to w historii występów Amerykanki w finałach Wielkiego Szlema. Przed czterema laty po wygraniu Australian Open, Roland Garros i Wimbledonu pewnie zmierzała po tytuł mistrzowski na kortach Flushing Meadows. Jednak nie sięgnęła po klasycznego Wielkiego Szlema, bo pokonała ją Roberta Vinci. Po ostatni tytuł mistrzowski sięgnęła w 2017 roku w Australii. Od tego czasu miała dwukrotnie szansę na wyrównanie rekordu tenisistki z Court, ale przed rokiem na londyńskiej trawie nie dała rady Angelique Kerber, a na US Open przegrała z Naomi Osaką.

Gra o historyczny wynik to dla sportowca ciężka sprawa. Jednak poprawienie wyniku 24. wielkoszlemowych triumfów to coś, co sprawia, że Serena jest głodna gry i rywalizacji. Co prawda Amerykanka była w finałach Wimbledonu i US Open przed rokiem, ale jej forma odbiegała od obecnej – prognozowała w materiale dla oficjalnej strony WTA Martina Navratilova, dziewięciokrotna mistrzyni Wimbledonu w grzej pojedynczej.