Nieudana inauguracja amerykańskiego lata

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette odpadła w pierwszej rundzie turnieju Mubadala Silicon Valley Classic. Lepsza okazała się Carla Suarez Navarro.

Poniedziałkowe spotkanie nie rozpoczęło się po myśli Polki, która już w pierwszym gemie oddała podanie. Poznanianka zdołała odrobić stratę „breaka” w szóstym gemie i na tablicy wyników pojawił się rezultat 3:3. Od tego momentu gemy zdobywała już jednak tylko Hiszpanka, która pewnie objęła prowadzenie w meczu.

Przegrany pierwszy set nie podciął skrzydeł reprezentantce Polski, która na początku drugiej odsłony pojedynku odskoczyła na 3:1. Niestety później kontrolę nad przebiegiem gry przejęła turniejowa „szóstka”, która zdobyła pięć kolejnych gemów. Linette rzutem na taśmę miała jeszcze szansę odrobić stratę przełamania. Przy wyniku 3:5 wypracowała sobie dwa „breakpointy”, ale Suarez Navarro w świetnym stylu zdobyła cztery następne punktu i 80 minutach gry zakończyła mecz asem serwisowym.

Kolejną rywalką zawodniczki z Półwyspu Iberyjskiego będzie albo Bethanie Mattek-Sands albo Venus Williams.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Carla Suarez Navarro (Hiszpania, 6) – Magda Linette (Polska) 6:3 6:3

Dwóch Polaków w Top 100

/ Tomasz Górski, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak awansował o dwie pozycje i zameldował się w najlepszej setce tenisistów. Dotychczasową, 44, lokatę utrzymał Hubert Hurkacz. Od dziś nowe „życiówki” mają Taylor Fritz i Reilly Opelka.

Nasza najlepsza rakieta nie zmieniła miejsca. Hubert Hurkacz jest cały czas na 44. miejscu. A o poprawę tej pozycji powalczy w tym tygodniu podczas turnieju w Waszyngtonie. Dużo powodów do radości sprawił nam drugi Polak. Kamil Majchrzak ciężko pracował i znalazł się wreszcie w najlepszej setce notowania. Piotrkowianin po przejściu kwalifikacji w Atlancie, przegrał z Matthewem Ebdenem. Jednak pozostawił dobre wrażenie po swojej grze i przesunął się o dwie lokaty w rankingu. Majchrzak o kolejne zwycięstwa powalczy w zaczynającym się dziś turnieju ATP Challenger Tour w Sopocie.

W Top 10 doszło do jednego przetasowania. Fabio Fognini awansował na 9. miejsce. Spychając tym samym Daniła Miedwiediewa. Na prowadzeniu pozostaje Novak Dżoković przed Rafaelem Nadalem. Trzeci jest Roger Federer.

Duży spadek zaliczył Leonardo Mayer. Argentyńczyk przesunął się o 30 miejsc w dół. Dużo stracił również Nicolas Jarry. W drugą stronę powędrowali natomiast Andriej Rublow (awans o 29 pozycji), Albert Ramos (o 16) i Reilly Opelka (o 14).

Dla wysokiego Amerykanina to zarazem wywalczenie nowej „życiówki”. Od dziś jest 43. Także nowy rekord zapisał jego rodak Taylor Fritz, który jest 28. Na najwyższe pozycji wskoczyli też Miomir Kecmanović, Juan Ignacio Londero, Aleksiej Popyrin oraz Alexander Bublik.

W notowaniu najlepszych deblistów na czwartym miejscu plasuje się Łukasz Kubot. Na prowadzeniu pozostają mistrzowie Wimbledonu Robert Farah i Juan Sebastian Cabal.

Ciaś w turnieju głównym, Dembek i Żuk już poza nim

/ Maciej Pietrasik, źródło: Korespondencja z Sopotu, foto:

Paweł Ciaś został szóstym Polakiem, który dostał się do singlowej drabinki Sopot Open. Niestety, to jedyne dobre informacje znad polskiego morza. Występ w grze pojedynczej ekspresowo zakończyli bowiem Michał Dembek i Kacper Żuk.

Zanim jeszcze w Sopocie rozpoczęły się gry turnieju głównego, rozegrano eliminacje. Od tego roku w challengerach występuje w nich tylko czterech graczy, a dwóch dostaje się do głównej drabinki. Trzech z tej czwórki stanowili Polacy, więc było pewne, że liczba naszych reprezentantów w turnieju się powiększy.

Szymon Walków dobrze rozpoczął mecz z Aleksandrem Żurbinem, ale w tym turnieju nastawia się głównie na debla, gdzie broni zresztą zdobytego przed rokiem tytułu. Singiel miał być tylko miłym dodatkiem i przetarciem, a zaczęło się od prowadzenia z faworyzowanym Rosjaninem. Utrzymać tego stanu rzeczy Walkowowi się nie udało, lecz porażka 4:6, 4:6 z pewnością nie jest powodem do wstydu.

Paweł Ciaś w Gliwicach po raz trzeci został mistrzem kraju, a w Sopocie rywalizację zaczął od meczu z 16-letnim Filipem Pieczonką, grającym w eliminacjach dzięki „dzikiej karcie”. Różnicę w doświadczeniu było bardzo wyraźnie widać na korcie, a Ciaś oddał rodakowi zaledwie dwa gemy. Oby równie skuteczny był w meczu pierwszej rundy, gdzie zagra z Tomislavem Brkiciem.

Wygrana Ciasia to niestety jedyna dobra wiadomość z Sopotu, bo dwóch Polaków zdążyło się już pożegnać z główną drabinką. Pojedynek Michała Dembka z Facundo Meną otwierał turniej główny, ale jeżeli ktoś przyszedł na korty nieco później, mógł na to spotkanie nie zdążyć. Po 65 minutach było bowiem po wszystkim, a naszego tenisistę stać było tylko na ugranie trzech gemów w drugim secie.

O ile rywal Dembka był wyraźnym faworytem w spotkaniu z Polakiem, to można było się spodziewać, że większą walkę z Aleksandre Metrevelim z Gruzji nawiąże Kacper Żuk. Przeciwnik korzysta w Sopocie z „zamrożonego rankingu”, a trzy lata temu wyszedł ledwie żywy z wypadku samochodowego. Wyrównana rywalizacja toczyła się jedynie do stanu 3:3 w pierwszym secie. Od tego momentu Żuk wygrał tylko jednego gema i w Sopocie może skupić się tylko na deblu. Dziś nie pomogło mu choćby wsparcie obserwującego mecz z trybun Jerzego Janowicza. Choć łodzianin wciąż nie może grać, to pojawił się na turnieju razem z rodzicami i Martą Domachowską. Od pierwszego dnia zmagań w Trójmieście są też między innymi Agnieszka Radwańska i Dawid Celt.

– Nie powiedziałbym, że były to dwa sety walki. Oprócz przeciwnika grałem też z samym sobą. Nie przezwyciężyłem presji, którą sam sobie nałożyłem. Niezbyt często gram takie mecze. Rywal wygrał zasłużenie. Są trzy takie turnieje w Polsce w tym roku. Rzadko się zdarza taka szansa, a nie udało się jej wykorzystać – powiedział po meczu Żuk.

Jutro na pewno zagrają Michał Przysiężny i Daniel Michalski, którzy zmierzą się ze sobą. Być może na korcie zobaczymy też Kamila Majchrzaka, ale na plan gier wciąż musimy jeszcze poczekać.

Z Sopotu, Maciej Pietrasik


Wyniki

Eliminacje singla:

Aleksander Żurbin (Rosja, 1) – Szymon Walków (Polska) 6:4, 6:4

Paweł Ciaś (Polska, 2) – Filip Pieczonka (Polska, WC) 6:0, 6:2

Pierwsza runda singla:

Facundo Mena (Argentyna) – Michał Dembek (Polska, WC) 6:0, 6:3

Aleksandre Metreweli (Gruzja) – Kacper Żuk (Polska, WC) 6:3, 6:1

Mały Tenisowy Mistrz

/ Michał Krogulec, źródło: własne, foto: Mały Tenisowy Mistrz

„Mały Tenisowy Mistrz”, to nowa pozycja książkowa na rynku dla każdej osoby związanej z tenisem. Ruszyła sprzedaż nowatorskiej publikacji Karoliny i Dariusza Lipka, której Tenisklub jest patronem medialnym! Kontynuuj czytanie „Mały Tenisowy Mistrz”

Drugie trofeum De Minaura wywalczone w pięknym stylu

/ Tomasz Górski, źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Alex De Minaur najmłodszym zwycięzcą turnieju BB&T Atlanta Open. Australijczyk w decydującym meczu pokonał Taylora Fritza 6:2, 7:6(2). Dla 20-latka to drugie trofeum w karierze. Przy okazji dołączył do Haasa i Isnera w ciekawej statystyce.

Alex De Minaur w Atlancie pokonał Klahna, Tomicia oraz Opelkę po znakomitym spotkaniu. W finale spotkał się z Taylorem Fritzem, który wyrzucił z turnieju m.in. Kecmanovicia i Norriego.

Pojedynek o tytuł rozpoczął się od gemów wygrywanych przez podających. Choć już na starcie break pointa musiał bronić Fritz. To co udało się w premierowym gemie nie udało się przy stanie 3:3. Wówczas De Minaur wywalczył przełamanie. Następnie wygrał jeszcze dwa kolejne gemy z rzędu i zapisał seta na swoim koncie.

Druga partia to dominacja serwujących. Tylko w siódmym gemie był stan równowagi. W pozostałych rozgrywano maksymalnie sześć punktów. Losy partii rozstrzygnęły się dopiero w tie breaku. Tam return odgrywał kluczową rolę. Do stanu 5-2 dla Australijczyka tylko jeden punkt został wygrany przy podaniu. W końcówce serwis utrzymał De Minaur i to on cieszył się z triumfu. Po godzinie i dziewiętnastu minutach zawodnik z Antypodów wywalczył drugi tytuł w swoim czwartym finale.

– Końcówka lipca jest dla mnie naprawdę wyjątkowa. Czułem, że naprawdę potrzebuję takiego turnieju. Nie sądzę, żebym mógłbym lepiej rozpocząć amerykańską część sezonu na twardych kortach – powiedział De Minaur. – Cieszę się, że jestem tutaj i cieszę się z każdego dnia. Nie mogę się doczekać kolejnego meczu i ciągłego doskonalenia się – dodał.

De Minaur, oprócz tytułu, zapisał się na kartach historii tenisa. Australijczyk został najmłodszym zwycięzcą turnieju w Atlancie. Dodatkowo w całym turnieju nie musiał bronić nawet jednego break pointa. Od 1991 roku, od kiedy są prowadzone statystyki tylko dwóch graczy dokonała takiej samej sztuki. W 2007 roku podczas turnieju w Memphis był to Tommy Haas oraz w dziesięć lat później John Isner w Newport. Innym osiągnięciem był znakomity pierwszy serwis Australijczyka. W ciągu ostatniego tygodnia stracił tylko siedem punktów po pierwszy podaniu.

– To był dobry tydzień. – powiedział Fritz. – Bardzo boli przegrać finał, ale nadal jestem pewny siebie i będę się posuwał naprzód – dodał.

Dla Fritza był to trzeci finał w karierze. Drugi raz jednak musiał uznać wyższość rywala w decydującym meczu. Amerykanin wywalczył w Atlancie 150 punktów i zarobił 52 000 dolarów. Australijczyk zgarnął drugie trofeum. Wcześniej był najlepszy w Sydney podczas styczniowego turnieju. A dziś dopisze do rankingu 250 punktów i zasili portfel o prawie 100 000 dolarów.

W trzecim pojedynku obu zawodników znów lepszy był De Minaur. W 2018 roku pokonał Fritza w Surbiton i podczas Next Gen ATP Finals.

Teraz Alex De Minaur zagra w Waszyngtonie, gdzie będzie miał wolny los w pierwszej rundzie. Natomiast Fritz zagra w Los Cabos, w którym będzie rozstawiony z numerem 5.


Wyniki

Finał singla:

Alex De Minaur (Australia, 3)  – Taylor Fritz (USA, 2) 6:3, 7:6(2)