Argentyński lew na drodze Hurkacza

/ Dominika Opala, źródło: własne , foto: AFP

Hubert Hurkacz pierwszy raz w karierze awansował do drugiej rundy Wimbledonu, pokonując Duszana Lajovicia w czterech setach. Kolejnym rywalem Polaka będzie Argentyńczyk Leonardo Mayer, z którym zmierzy się już w środę.

Będzie to drugie spotkanie pomiędzy tymi tenisistami. Pierwsze miało miejsce w 2016 roku w ramach Pucharu Davisa. Lepszy wtedy był Argentyńczyk. Jednak przez te trzy lata bardzo dużo się zmieniło. Hubert Hurkacz wykonał olbrzymi postęp i jest aktualnie 48. tenisistą na świecie. Leonardo Mayer z kolei zajmuje obecnie 59. lokatę w rankingu ATP.

Ulubioną nawierzchnią Argentyńczyka jest mączka, jednak jeśli chodzi o występy wielkoszlemowe, to najlepszy rezultat osiągnął właśnie w Wimbledonie. Była to czwarta runda w 2014 roku. Ten wynik wyrównał w tym sezonie podczas Roland Garros, gdzie przegrał dopiero z Rogerem Federerem. 32-latek z Corrientes ma na koncie dwa tytuły wywalczone w głównym cyklu (oba w Hamburgu).

Najlepszym uderzeniem Mayera jest forehand, więc to na to zagranie najbardziej będzie musiał uważać Polak. Przed Wimbledonem Argentyńczyk nie zagrał w żadnym turnieju na trawie, co może działać na korzyść Hurkacza, który na tej nawierzchni grał więcej w tym roku.

Mayer w pierwszej rundzie tegorocznego Wimbledonu pokonał w trzech setach Łotysza Ernestsa Gulbisa. Z kolei wrocławianin wyeliminował rozstawionego z „32” Duszana Lajovicia, tracąc seta.

Faworytem starcia polsko-argentyńskiego będzie nasz tenisista. Nie oznacza to jednak, że będzie miał on łatwe zadanie. Mayer wielokrotnie udowadniał, że jest groźnym rywalem, a więc można spodziewać się zaciętej walki o trzecią rundę Wimbledonu.

Mecz ten został zaplanowany jako drugie spotkanie od godziny 12:00 czasu polskiego na korcie numer 17.

Ball boy za kierownicą

/ Artur Rolak, źródło: własne, foto: AFP

Lenistwo popłaca! Nie chce mi się rano chodzić z laptopem i innymi duperelami z Southfields, a wieczorem z powrotem. Mieszkam blisko stadionu Chelsea, spod którego turniejowe jaguary i land rovery wożą wprost na korty nie tylko zawodników i trenerów, ale także dziennikarzy, więc nie muszę.

Wczoraj na parkingu spotkałem między innymi Marka Philippoussisa, a dziś Patricka Muratoglou i Karolinę Pliszkovą. A może to była Kristyna? Nie wiem, nie pytałem. Spodnie i bluza od dresu zasłaniały tatuaże, a torbę z rakietami nawet praworęczna tenistka może wrzucać do bagażnika lewą ręką. Wypatrywać obrączki na palcu nie wypadało.

Skorzystam z okazji i zacytuję samego siebie, czyli wyciągnę coś ze „Skazanego…” (jutro pewnie też to zrobię). „Szef transportu prasowego tylko się uśmiechnął i spytał, czy ta limuzyna nam odpowiada. Odpowiadała. Nigdy wcześniej – ani później niestety też – nie jechałem na piwo tak wypasioną bryką jak SUV Jaguara”. To wspomnienie sprzed kilku lat. Od tamtego czasu nic się niestety nie zmieniło, jeśli chodzi o wypady do pubu po fajrancie, ale – jak już wspomniałem na wstępie – w tym roku bardzo sobie poprawiłem warunki dojazdu do pracy.

Nad swoim angielskim powinienem mocno popracować, bo w połowie drugiego zdania Stuart, kierowca służbowego jaguara, zapytał, czy jestem z Polski. Akcent nie kłamie… Najpierw pogadaliśmy o jego przyjacielu, który walczył pod Monte Cassino, a potem o brexicie. Stuart głosował „za”, chociaż dobrowolnie i bez referendum (no, rodzinnego nie można wykluczyć) sam się kiedyś brexitował do Włoch, skąd pochodzi jego żona.

Z polityki rozsądnie zeszliśmy na tenis i wtedy pożałowałem, że od razu od tego nie zaczęliśmy rozmowy. Skąd jednak mogłem wiedzieć, że w 1971 roku Stuart był ball boyem? Bez żadnej zachęty wyznał, że najlepsze wrażenie zrobiła na nim Billie-Jean King. Bo uprzejma, grzeczna i zawsze uśmiechnięta. I Ken Rosewall. Kiedy Stuart doznał na korcie kontuzji łydki, podszedł do niego Australijczyk i zaproponował pomoc osobistego masażysty. Stuart nie mógł skorzystać, ale wdzięczne wspomnienie pozostało mu do dzisiaj. Na drugim końcu skali ówczesnego ball boya, a dziś szofera, stoi Ilie Nastase. Stuart nie wie, czy lubiłby wieźć go z hotelu na korty.

– To naprawdę świetna historia. Właśnie ułatwiłeś mi robotę, bo już nie muszę wymyślać tematu dzisiejszego felietonu – powiedziałem wysiadając z jaguara.

– Naprawdę? Cała przyjemność po mojej stronie. Nie pisz tylko, że ball boyom każą tak trzymać piłkę przed podaniem jej zawodnikom, żeby nie było widać, że jest brudna.

– Nie napiszę! – obiecałem. No i napisałem…

„Hakuna matata”

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

We wtorek pierwszy mecz w karierze jako liderka światowego rankingu wygrała Ashleigh Barty. Do drugiej rundy na kortach All England Club awansowały również Angelique Kerber, Sloane Stephens i Belinda Bencic. Odpadła Garbine Muguruza.

Mistrzyni Wimbledonu z 2017 roku w dwóch setach przegrała z Beatriz Haddad Maią. Brazylijka w obydwu partiach była lepsza o jedno przełamanie. Tenisistka z Ameryki Południowej zmierzy się teraz z Harriet Dart, która w trzech setach pokonała Christinę McHale.

Zdecydowanie lepiej turniej rozpoczęła ubiegłoroczna triumfatorka imprezy, Angelique Kerber. Niemka bez straty partii pokonała rodaczkę Tatjanę Marię.

Szczerze mówiąc, byłam bardzo zdenerwowana – przyznała leworęczna tenisistka. – Wyjście na kort centralny jako obrończyni tytułu było wyjątkowym przeżyciem. Przywołało mnóstwo wspomnień i emocji.

Kolejną rywalką 32-latki trenującej w Puszczykowie będzie Lauren Davis. Amerykanka, która dostała się do turnieju jako „szczęśliwa przegrana” oddała tylko pięć gemów Katerynie Kozłowej.

We wtorek trzynasty mecz z rzędu, ale pierwszy jako numer 1 na świecie, wygrała Ashleigh Barty. Australijka bez większych problemów poradziła sobie z Zheng Saisai.

Myślę, że ona jest bardzo trudną rywalką na pierwszy mecz – powiedziała na konferencji Barty. – Jestem bardzo szczęśliwa z tego, jaki wypracowaliśmy z moi teamem sposób na ten mecz. Minęło trochę czasu zanim przyzwyczaiłam się do warunków i kortu. Wyszłam na ten mecz z nastawieniem „hakuna matata, zrelaksuj się i daj z siebie wszystko”. Jestem bardzo szczęśliwa, że od takiego meczu rozpoczęłam ten turniej.

Następną rywalką 23-latki urodzonej w Ipswich będzie Alison Ven Uytvanck. Belgijka w trzech setach pokonała Swietłanę Kuzniecową.

W drugiej rundzie tegorocznej edycji Wimbledonu są już również Sloane Stephens, Wang Qiang, Johanna Konta, Elise Mertens, Amanda Anisimova, która zmierzy się teraz z Magdą Linette oraz Barbora Strycova, która wyrzuciła z turnieju rozstawioną z numerem 32 Lesię Curenko.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Ashleigh Barty (Australia, 1) – Saisai Zheng (Chiny) 6:4 6:2

Angelique Kerber (Niemcy, 5) – Tatjana Maria (Niemcy) 6:4 6:3

Sloane Stephens (USA, 9) – Timea Bacsinszky (Szwajcaria) 6:2 6:4

Belinda Bencic (Szwajcaria, 13) – Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) 6:2 6:3

Qiang Wang (Chiny, 15) – Wiera Łapko (Białoruś) 6:2 6:2

Johanna Konta (Wlk. Brytania) – Ana Bogdan (Rumunia) 7:5 6:2

Elise Mertens (Belgia, 21) – Fiona Ferro (Francja) 6:2 6:0

Amanda Anisimova (USA, 25) – Sorana Cirstea (Rumunia) 6:3 6:3

Beatriz Haddad Maia (Brazylia) – Garbine Muguruza (Hiszpania, 26) 6:4 6:4

Barbora Strycova (Czechy) – Lesia Curenko (Ukraina, 32) 6:3 6:2

Alison Van Uytvanck (Belgia) – Swietłana Kuzniecowa (Rosja) 6:4 4:6 6:2

Hariett Dart (Wlk. Brytania, WC) – Christina McHale (USA, LL) 4:6 6:4 6:4

Kaia Kanepi (Estonia) – Stefanie Voegele (Szwajcaria) 5:7 7:5 6:4

Lauren Davis (USA, LL) – Kateryna Kozłowa (Ukraina) 6:3 6:2

Laura Siegemund (Niemcy) – Katie Swan (Wlk. Brytania) 6:2 6:4

Monica Niculescu (Rumunia) – Andrea Petkovic (Niemcy) 2:6 6:2 7:5

Tamara Zidansek (Słowenia) – Eugenie Bouchard (Kanda) 6:3 5:7 8:6

Yafan Wang (Chiny) – Teraza Martincova (Czechy) 6:2 7:5

Katerina Siniakova (Czechy) – Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) 2:6 6:1 6:1

Kristina Mladenovic (Francja) – Witalia Diaczenko (Rosja) 7:5 6:7(4) 6:2

Trudne losowanie Kubota i Melo

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

Już w środę na kortach Wimbledonu rozpoczną się turnieje deblowe. W akcji zobaczymy trzech reprezentantów Polski: Łukasza Kubota, Alicję Rosolską i Magdę Linette. Już w pierwszej rundzie trudne wyzwanie czeka mistrzów sprzed dwóch lat.

Łukasz Kubot i Marcelo Melo drogę po drugi tytuł na kortach Wimbledonu rozpoczną od starcia z japońsko-niemieckim duetem Ben McLachlan/Jan-Lennard Struff. Może to być trudne starcie. Co prawda w tym roku już dwukrotnie Polak i Brazylijczyk ich pokonali – w trzech setach w Madrycie i w dwóch w Halle – jednak bez wątpienia jest to niebezpieczna para. O tym najwyżej rozstawiona para turnieju przekonała się w zeszłym roku podczas Australian Open. Wówczas McLachlan i Struff wygrali w ćwierćfinale po trzech bardzo wyrównanych setach. Zwycięzcy tego spotkania w kolejnej rundzie zmierzą się z Australijczykami Alexem de Minaurem i Mattem Reidem, bądź z Argentyńczykami Federico Delbonisem i Andreasem Moltenim. Jeśli mistrzowie Wimbledonu 2017 dotrą do ćwierćfinału, spotkają się w nim prawdopodobnie z braćmi Bryan.

Alicja Rosolska w zeszłym roku dotarła w Londynie do półfinału razem z Abigail Spears. Tym razem po raz pierwszy w karierze wystartuje u boku 23-letniej Australijki Astry Sharmy. Również czeka je niełatwe starcie w pierwszej rundzie. Po drugiej stronie siatki staną Rosjanka Witalija Diatczenko i Kazaszka Julia Putincewa. One również zagrają wspólnie po raz pierwszy. Zwyciężczynie w drugiej rundzie zagrają prawdopodobnie z Anną-Leną Groenefeld i Demi Schuurs – niemiecko-australijską parą rozstawioną z „8”. Niespodzianką byłaby ich porażka z Australijkami Monique Adamczak i Ellen Perez. Gdyby Rosolska i Sharma zdołały dotrzeć do ćwierćfinału, zmierzą się najprawdopodobniej z drugą parą turnieju – Kateriną Siniakovą i Barborą Strycovą. Czeszki bronią tytułu przy Church Road.

W parze z debiutującą na Wimbledonie Iriną Barą z Rumunii zagra Magda Linette. Bara jak dotąd tylko raz grała w wielkoszlemowym turnieju, jednak był to występ bardzo udany. Ze swoją rodaczką Mihaelą Buzarnescu dotarła do ćwierćfinału Roland Garros. O powtórzenie tego sukcesu w Londynie będzie jednak ciężko. Już w pierwszej rundzie rywalkami będą rozstawione z „7” Nicole Melichar i Kveta Peschke. Ubiegłoroczne finalistki z pewnością będą chciały w tym roku poprawić tamto osiągnięcie. Zwycięska para zagra w kolejnej rundzie z amerykańsko-meksykańskim duetem Desirae Krawczyk/Giuliana Olmos lub z Chilijką Alexa Guarachi i Amerykanką Sabriną Santamarią. Bara i Linette znalazły się po drugiej stronie ćwiartki z najwyżej rozstawionymi Timeą Babos z Węgier i Kristiną Mladenovic z Francji.

Wszystkie oczy w trakcie pierwszej rundy będą z pewnością zwrócone na Andy’ego Murraya i Pierre’a-Huguesa Herberta. Po zwycięstwie w Queens brytyjscy kibice liczą, że Murray powróci do swojej najlepszej gry. W pierwszej rundzie ich rywalami będą Rumun Marius Copil i Francuz Ugo Humbert. Jeśli awansują, w drugiej będzie raczej znacznie trudniej. Spotkają się w niej zapewne z Nikolą Mekticiem i Franko Szkugorem. Rozstawieni z „6” Chorwaci w swoim pierwszym meczu staną naprzeciw Litwina Ricardasa Berankisa i Węgra Martona Fucsovicsa. Jednym z ciekawszych spotkań turnieju męskiego może być też mecz Henriego Kontinena i Johna Peersa. Staną oni naprzeciw Gerarda i Marcela Granollersów.

Thiem za burtą!

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Dominic Thiem nie poprawił rezultatu sprzed roku i ponownie pożegnał się z Wimbledonem w pierwszej rundzie. Pogromcą Austriaka okazał się Sam Querrey. Z kolei Kei Nishikori awansował do drugiej rundy bez straty seta. O wiele bardziej zacięty bój stoczył Nick Kyrgios.

W poniedziałek z Wimbledonu odpadła finalistka Roland Garros 2019 Marketa Vondrousova, a we wtorek jej los podzielił Dominic Thiem, czyli finalista paryskiego szlema w ostatnich dwóch latach.

Austriak zmierzył się z Samem Querrey’em. Od razu po losowaniu wiadome było, że Amerykanin to bardzo trudny przeciwnik. W ubiegłym tygodniu dotarł do finału imprezy w Eastbourne, a Wimbledon to turniej, w którym czuje się bardzo dobrze. Dla Thiema z kolei był to dopiero pierwszy mecz na trawie w tym sezonie.

W pierwszych dwóch setach żaden z tenisistów nie zdołał przełamać rywala, więc o losach odsłon decydowały tie-breaki. Pierwszy z nich padł łupem Austriaka, natomiast drugi należał do Amerykanina. Wydawało się, że tak może wyglądać cały mecz, gdyż dyspozycja serwisowa obu zawodników na to wskazywała. Zmieniło się to w końcówce trzeciego seta, kiedy to Querrey uzyskał premierowe przełamanie w pojedynku i wyszedł na prowadzenie 5:3. Był to kluczowy moment dla losów całego spotkania, gdyż od tej chwili gra Thiema całkowicie się posypała, a Amerykanin szedł za ciosem. W efekcie, po wygraniu trzeciej partii, w czwartej nie stracił już gema i zameldował się w drugiej rundzie.

Niespodzianki nie było w meczu Keia Nishikoriego z Thiago Monteiro. Japończyk rozegrał solidny pojedynek i nie stracił seta, choć Brazylijczyk stawiał zacięty opór. Kolejnym rywalem tenisisty rozstawionego z „ósemką” będzie reprezentant gospodarzy Cameron Norrie.

Do drugiej rundy awansował też inny Brytyjczyk. Daniel Evans pewnie pokonał Argentyńczyka Federico Delbonisa i o trzecią rundę powalczy z Nikołozem Basilaszwilim. Gruzin potrzebował pięciu odsłon, by wyeliminować Jamesa Warda. Basilaszwili przegrywał już 0:2 w setach, ale zdołał odwrócić losy spotkania i w decydującej partii zwyciężył 8:6.

W australijskim pojedynku pomiędzy Nickiem Kyrgiosem a Jordanem Thompsonem lepszy okazał się ten pierwszy. Thompson nie wykorzystał w secie otwarcia prowadzenia 5:2. Z kolei Kyrgios podniósł się po przegraniu czwartej partii 0:6. W decydującej odsłonie tenisista z Canberry nie dał szans rywalowi i stracił tylko gema.

W drugiej rundzie zameldowali się tez już m.in. Matteo Berrettini, Steve Johnson czy Marcos Baghdatis, który po Wimbledonie kończy zawodową karierę.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Sam Querrey (USA) – Dominic Thiem (Austria, 4) 6:7 (4), 7:6 (1), 6:3, 6:0

Kei Nishikori (Japonia, 8) – Thiago Monteiro (Brazylia, Q) 6:4, 7:6 (3), 6:4

Matteo Berrettini (Włochy, 17) – Aljaz Bedene (Słowenia) 3:6, 6:3, 6:2, 7:6 (3)

Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 18) – James Ward (Wielka Brytania, WC) 2:6, 4:6, 6:4, 6:4, 8:6

Gilles Simon (Francja, 20) – Salvatore Caruso (Włochy, Q) 7:6 (7), 6:3, 6:2

Alex de Minaur (Australia, 25) – Marco Cecchinato (Włochy) 6:0, 6:4, 7:6 (5)

Nick Kyrgios (Australia) – Jordan Thompson (Australia) 7:6 (4), 3:6, 7:6 (10), 0:6, 6:1

Daniel Evans (Wielka Brytania) – Federico Delbonis (Argentyna) 6:3, 7:6 (5), 6:3

Steve Johnson (USA) – Albert Ramos-Vinolas (Hiszpania) 6:4, 6:2, 6:3

Marcos Baghdatis (Cypr, WC) – Brayden Schnur (Kanada, LL) 6:2, 6:4, 6:4

Cameron Norrie (Wielka Brytania) – Denis Istomin (Uzbekistan) 6:2, 6:4, 6:4

Premierowe zwycięstwo Linette

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette po raz pierwszy w karierze awansowała do drugiej rundy Wimbledonu. Polka pokonała 6:0, 7:6(9) Rosjankę Annę Kalinską. Teraz zmierzy się z Amandą Anisimovą lub Soraną Cirsteą.

Trawiaste korty w Londynie to miejsce, które nigdy nie leżało Magdzie Linette. W czterech wielkoszlemowych występach singlowych nie wygrała żadnego spotkania. Mało tego – nigdy nie zwyciężyła też w deblu, ani chociaż w eliminacjach. Tegoroczne losowanie było jednak dla Polki korzystne, bo trafiła na niżej notowaną Annę Kalinską, która wcześniej musiała przebijać się przez eliminacje.

Poznanianka od początku zdominowała na korcie mniej doświadczoną rywalkę. Była agresywna, dobrze kończyła kolejne wymiany, a Kalinska popełniała sporo prostych błędów. W efekcie Linette wygrała pierwszego seta w zaledwie 21 minut, nie oddając przeciwniczce ani jednego gema.

Druga odsłona była już dużo bardziej zacięta. Nasza tenisistka znów mogła zacząć od przełamania i prowadzenia 2:0, lecz nie wykorzystała dwóch break pointów, a na domiar złego sama straciła po chwili serwis. Prowadzenie Kalinskiej nie trwało jednak długo – w ósmym gemie Linette odrobiła straty, a niedługo później miała przy podaniu rywalki dwie piłki meczowe. Rosjanka wyszła z opresji i o wszystkim zdecydował ostatecznie tiebreak.

Dodatkowa rozgrywka była dużo bardziej wyrównana – Polka dwukrotnie miała przewagę minibreaka, ale był też okres, w którym to rywalka była na prowadzeniu. Od stanu 5-5 obie tenisistki utrzymywały własny serwis aż do stanu 9-9. Wówczas nasza tenisistka zdobyła minibreaka, a po chwili zakończyła spotkanie przy własnym podaniu, wykorzystując piątą piłkę meczową. Wcześniej Kalinska miała dwa setbole.

W drugiej rundzie Linette może zmierzyć się z rewelacją tegorocznego Roland Garros, Amandą Anisimovą. Najpierw Amerykanka musi się jeszcze uporać z Soraną Cirsteą.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Magda Linette (Polska) – Anna Kalinska (Rosja, Q) 6:0, 7:6(9)

Hurkacz gra dalej!

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

Huber Hurkacz udanie rozpoczął Wimbledon. Wrocławianin pokonał w pierwszej rundzie londyńskiego turnieju Serba Duszana Lajovicia. Nasz reprezentant wygrał 6:3, 4:6, 6:4, 6:4.

Hubert Hurkacz w pierwszej rundzie Wimbledonu spotkał się z najniżej rozstawionym zawodnikiem turnieju – Duszanem Lajoviciem. Nasz reprezentant jeszcze nigdy nie grał przeciwko 29-letniemu Serbowi, notowanemu w aktualnym rankingu ATP o 12 miejsc wyżej od Polaka.

Hurkacz świetnie rozpoczął to spotkanie. Po kilkunastu minutach prowadził już 3-0. Pewnie kontrolował przebieg pierwszej partii, nie dając rywalowi szans na odrobienie strat. Nieco nerwowy był jedynie ostatni gem. W nim Lajović miał jedynego breakpointa, którego jednak nie wykorzystał. Po 27 minutach gry tenisista z Wrocławia cieszył się z wygrania pierwszego seta 6-3.

Druga cześć meczu od początku była bardziej wyrównana. Na początku to wciąż Polak grał nieco lepiej i miał szanse na breaka, lecz stopniowo do głosu zaczął dochodzić Serb. W całym secie wybronił pięć okazji na przełamanie dla Hurkacza. Sam miał jedną, która jednocześnie była piłką setową. Nie zmarnował jej i tym samym wyrównał stan spotkania.

Kolejna partia również była wyrównana. Stopniowo Hurkacz odzyskiwał skuteczność swojej gry. W końcówce partii wyraźnie przejął inicjatywę. Przełamał bez straty punktu w siódmym gemie. Miał dwie piłki setowe na 6-3 przy podaniu Lajovicia, ale Serb się wybronił. Przy swoim serwisie Polak nie oddał już rywalowi punktu, wracając na prowadzenie.

Na początku czwartego seta Hurkacz wyszedł z bardzo trudnej sytuacji. W drugim gemie wyszedł z 0-40 i w sumie obronił aż sześć breakpointów. Ponownie nieznacznie lepiej od Lajovicia grał w dalszej części seta. W końcówce seta udało mu się przełamać na 5-4, dzięki czemu wystarczyło mu obronić swój serwis, by awansować do kolejnej rundy. Tak samo jak w czwartym secie nie oddał w tej sytuacji nawet punktu Lajoviciowi. Teraz Polak zagra z Leonardo Mayerem. Argentyńczyk pokonał pewnie Łotysza Ernestsa Gulbisa.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Hubert Hurkacz (Polska) – Duszan Lajović (Serbia, 32) 6:3, 4:6, 6:4, 6:4

Venus w klamrze

/ Artur Rolak, źródło: Korespondencja z Londynu, foto: AFP

Skoro już zostałem „skazany na Wimbledon” i nigdy nie odwoływałem się od wyroku; skoro Krzysztof Rawa w felietonie w papierowym „Tenisklubie” nie tylko podtrzymał, ale wręcz rozwinął tę penitencjarną konwencję, to i teraz nie będę się wyłamywał. Przemycenie jednego grypsu dziennie powinno chyba się udać…

W tym roku podróż na korty zaczynam spod stadionu Chelsea. Kontrola bagażu wszystkich osób wchodzących poza pierwszy szlaban dziwi raczej umiarkowanie, bo takie mamy czasy. Zaskoczył mnie natomiast Eden Hazard, zachęcający do odwiedzenia klubowego straganu z pamiątkami. Nikt chyba nie powie, że Chelsea to klub z dykty, a jednak po sprzedaży czołowego zawodnika jego sylwetka nadal pełni funkcje agitatorskie.

Na Wimbledonie mieli dużo więcej czasu, aby przygotować się na przyjęcie gości. Jeśli ktoś zapomniał albo w ogóle nie śledził, bo tenisem interesuje się tylko tutaj i tylko raz do roku, temu zewsząd przypominają, że właśnie mamy nowy dach i nieco zmienione przepisy. Na razie ani jeden, ani drugie nie zostały użyte. Deszcz pada tylko w rozmowach, więc operator maszynerii spokojnie zerka na kort, natomiast do tiebreaka przy stanie 12:12 w decydującym secie nikt się nawet nie zbliżył. Jeden mecz, w którym tenistki załatwiły sprawę przy 7:5 w trzecim, jakoś nie przekonuje, że warto było majstrować przy regulaminie. Ach, prawda – John Isner jeszcze nie zdążył się wypowiedzieć.

Pozwolę sobie przemycić krótki cytat ze „Skazanego…”. Otóż „mecz był w planie na poniedziałek, ale padało. W planie na wtorek go nie było. Wrócił do planu na środę, jednak znów deszcz napisał sprostowanie”. Tak w 1997 roku Venus Williams czekała na mecz pierwszej rundy. Jako jedna z pierwszych weszła na jeszcze pachnący świeżą farbą Kort Numer 1 i niespodziewanie dla znakomitej większości dziennikarzy i chyba całej publiczności przegrała z Magdaleną Grzybowską.

Minęły 22 lata i Venus Williams została zaproszona na dopiero co zadaszoną „Jedynkę” w towarzystwie Cori Gauf, urodzonej w marcu 2004 roku. Starsza z Amerykanek miała już wtedy w dorobku cztery finały Wimbledonu, w tym dwa zwycięskie. Gdyby pojedynki o tytuł odbywały się na Korcie Numer 1, Williams chyba nie wygrałaby żadnego. W debiucie uległa przecież Magdalenie Grzybowskiej, a w 22. występie była bezradna wobec rywalki młodszej o 24 lata.

Piękna klamra, ale nie dla Venus.

 

Artur Rolak, Wimbledon

15-latka lepsza od pięciokrotnej mistrzyni

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Już pierwszego dnia rywalizacji na kortach All England Club doszło do sporych niespodzianek. Z turniejem pożegnały się Naomi Osaka, Aryna Sabałenka i Venus Williams. Pierwsze mecze wygrały Karolina Pliszkova, Simona Halep i Caroline Wozniacki.

Japonka, która do jeszcze do niedawna zajmowała fotel liderki światowego rankingu, nie zdołała zrewanżować się Julii Putincewej za porażkę w Birmingham. Turniejowa „dwójka” dobrze rozpoczęła pierwszą partię i wyszła na prowadzenie 3:1. Kazaszka zdołała jednak odrobić stratę przełamania i rozstrzygnęła seta na swoją korzyść w tie-breaku. W drugiej odsłonie oddała bardziej utytułowanej rywalce już tylko dwa gemy.

Nie zdradzę Wam mojego sekretu – zażartowała na konferencji prasowej Putincewa, która wyszła na prowadzenie 3:0 w bilansie spotkań z Osaką. – Myślę, że we wszystkich tych trzech meczach udało mi się po prostu utrzymać przez cały czas bardzo wysoki poziom koncentracji. Inaczej bym z nią nie wygrał. Ona gra mnóstwo „winnerów”. Próbowałam utrudnić jej to, najbardziej jak tylko się dało.

Z Londynu w kiepskich nastrojach wyjadą również Aryna Sabałenka i Venus Williams. Białorusinkę wyeliminowała Magdalena Rybarikova, a pięciokrotna mistrzyni imprezy rozgrywanej na All England Club musiała uznać wyższość 24 lata młodszej Cori Gauff.

Oczywiście to jest spełnienie moich marzeń – przyznała po meczu młodziutka Amerykanka. – Ona grała wspaniale i była bardzo miła. Na korcie nie myślałam jednak o tym, że gram z Venus, po prostu grałam swój tenis. Bez względu na to z kim gram, zawsze chcę wygrać i na tym się skupiałam.

Z turniejem szybko pożegnały się również Marketa Vondrousova i Caroline Garcia. Finalistka Roland Garros nie znalazła sposobu na Madison Brengle, a Francuzka tylko w pierwszym secie była w stanie nawiązać walkę z Zhang Shuai. Punktów za ubiegłoroczny półfinał nie obroni Jelena Ostapenko, która przegrała z Hsieh Su-Wei.

Rywalizację w stolicy Anglii udanie rozpoczęły Karolina Pliszkova, Simona Halep, Elina Switolina i Caroline Wozniacki. Dunka nie musiała nawet rozgrywać pełnego spotkania, ponieważ pod koniec pierwszego seta Sara Sorribes Tormo zrezygnowała z dalszej gry.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Julia Putincewa (Kazachstan) – Naomi Osaka (Japonia, 2) 7:6(4), 6:2

Karolina Pliszkova (Czechy, 3) – Lin Zhu (Chiny) 6:2, 7:6(4)

Simona Halep (Rumunia, 7) – Alaksandra Sasnowicz (Białoruś) 6:4, 7:5

Elina Switolina (Ukraina, 8) – Daria Gavrilova (Australia) 7:5, 6:0

Magdalena Rybarikova (Słowacja) – Aryna Sabałenka (Białoruś, 10) 6:2 6:4

Anastasija Sewastowa (Łotwa, 12) – Kristie Ahn (USA, Q) 6:3, 6:4

Caroline Wozniacki (Dania, 14) – Sara Sorribes Tormo (Hiszpania) 5:4 i krecz

Madison Brengle (USA) – Marketa Vondrousova (Czechy, 16) 6:4 6:4

Madison Keys (USA, 17) – Luksika Kumkhum (Tajlandia) 6:3, 6:2

Anett Kontaveit (Estonia, 20) – Shelby Rogers (USA) 6:0, 3:6, 6:4

Shaui Zhang (Chiny) – Caroline Garcia (Francja, 23) 6:4 6:0

Petra Martić (Chorwacja, 24) – Jennifer Brady (USA) 3:6, 6:3, 6:4

Sofia Kenin (USA, 27) – Astra Sharma (Australia) 6:4, 6:2

Su-Wei Hsieh (Tajwan, 28) – Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:2 62

Ajla Tomljanovic (Australia) – Daria Kasatkina (Rosja, 29) 6:3 6:1

Maria Sakkari (Grecja, 31) – Bernarda Pera (USA) 7:6(4), 6:3

Dajana Jastremska (Ukraina) – Camila Giorgi (Włochy) 6:3, 6:3

Mihaela Buzarnescu (Rumunia) – Jessica Pegula (USA) 6:4, 6:4

Polona Hercog (Słowenia) – Viktoria Kuzmova (Słowacja) 4:6, 7:6(5), 7:5

Heather Watson (Wielka Brytania) – Catherine McNally (USA, Q) 7:6(3), 6:2

Margarita Gasparian (Rosja) – Anna-Lena Friedsam (Niemcy) 6:4, 6:4

Monica Puig (Portoryko) – Anna Karolina Schmiedlova (Słowacja) 5:7, 6:4, 7:5

Marie Bouzkova (Czechy, LL) – Mona Barthel (Niemcy) 6:3, 6:3

Karolina Muchova (Czechy) – Aleksandra Krunić (Serbia) 7:5, 6:2

Weronika Kudermetowa (Rosja) – Ysaline Bonaventure (Belgia, Q) 6:2, 6:4

Anastazja Potapowa (Rosja) – Jil Teichmann (Szwajcaria) 2:6, 6:4, 6:1

Danielle Collins (USA) – Zarina Dijas (Kazachstan) 6:3, 7:5

Cori Gauff (USA, Q) – Venus Williams (USA) 6:4 6:4

Kirsten Flipkens (Belgia) – Dalila Jakupović (Słowenia) 6:1 6:3

Yanina Wickmayer (Belgia) – Rebecca Peterson (Szwecja) 6:4 6:3

Wiktoria Azarenka (Białoruś) – Alize Cornet (Francja) 6:4 6:4