Wybitny mecz Federera. Awansował do finału w wielkim stylu

/ Szymon Adamski, źródło: Własne, foto: AFP

Półfinałowe spotkanie Rogera Federera z Rafaelem Nadalem, zgodnie z oczekiwaniami chyba wszystkich sympatyków tenisa, stało na bardzo wysokim poziomie. Szwajcar wygrał 7:6(3), 1:6, 6:3, 6:4 i to on stanie naprzeciw Novaka Dźokovicia w pojedynku o mistrzowski tytuł.

Za nami być może najlepsze spotkanie tegorocznego Wimbledonu. Obaj wielcy tenisiści stanęli na wysokości zadania i zagrali pięknie, elektryzując londyńską publiczność. Lepszy był Roger Federer, ale to nie znaczy, że jego odwieczny rywal z Hiszpanii zawiódł. Nadal również rozegrał dobre spotkanie, jedno z najlepszych w ostatnich latach na trawie. Na niewiele się to jednak zdało. Drugim finalistą został 37-letni Federer, któremu przygotowania fizycznego mógłby pozazdrościć nie jeden dziesięć lat starszy kolega z kortów.

Pierwszy set był najbardziej wyrównany ze wszystkich. Wynik błyskawicznie się zmieniał za sprawą kolejnych, łatwo wygrywanych gemów przez serwujących. Szanse na przełamanie? Tylko jedna, przy prowadzeniu 4:3 dla Federera. Szwajcar jej nie wykorzystał, ale nie musiał później pluć sobie w brodę. Ostatecznie wygrał bowiem tę część rywalizacji w tie-breaku. W dodatkowej rozgrywce doskonale returnował i przegrał tylko jeden z pięciu punktów przy serwisie przeciwnika.

Nadal przegrał bitwę, ale wciąż liczył na zwycięstwo w wojnie. Porażka w pierwszym secie zmotywowała go do jeszcze cięższej pracy na korcie. Druga partia potoczyła się dla niego doskonale. Szybko uzyskał przewagę przełamania, co wybiło przeciwnika z rytmu. W jej końcowych fragmentach Federer grał już na pół gwizdka, myślami będąc już w dalszej fazie rywalizacji.

To co się zmieniło po krótkim przestoju Szwajcara, to jego skuteczność w gemach serwisowych Nadala. W dwóch pierwszych setach wypracował sobie trzy okazje na przełamanie, ale żadnej z nich nie wykorzystał. W dwóch kolejnych miał siedem okazji i dwie z nich zamienił na breaki. Imponował dostosowaniem się do warunków gry narzucanych przez Hiszpana. Świetnie wytrzymywał długie wymiany, bardzo dobrze potrafił odgrywać też z defensywnych pozycji. Wyjątkowo trudno było mu się dobrać do skóry. Nadal próbował i zaciekle walczył do końca, ale ostatecznie przegrał 6:7(3), 6:1, 3:6, 4:6.

Świetny mecz za nami, ale równie pasjonująco zapowiada się finał. Novak Dźoković w pierwszym półfinale, również w czterech setach, pokonał rodaka Nadala – Roberto Bautistę Aguta. Hiszpańskim kibicom na osłodę pozostał sukces Carlosa Gimeno Valero, który awansował do finału singla juniorów.


Wyniki

Drugi półfinał gry pojedynczej:

Roger Federer (Szwajcaria, 2) – Rafael Nadal (Hiszpania, 3) 7:6(3), 1:6, 6:3, 6:4

Skończyło się rumakowanie

/ Artur Rolak, źródło: własne, foto: AFP

Len, koordynator turniejowego transportu dla prasy w hotelu Millennium, zanim wydał kierowcy (a co tam – dodam, że jaguara) zgodę na odjazd, podszedł do jeszcze otwartego okna i zapytał pasażerów:

– No to jak? Roger czy Rafa?

Od dwóch tygodni, czyli od losowania turnieju głównego, znak zapytania powiększał się po każdej rundzie przybliżającej ich do 40. pojedynku w ogóle, 14. w Wielkim Szlemie i 4. na Wimbledonie. Awans Novaka Dźokovicia do półfinału nie budził chyba niczyich wątpliwości, a jeśli już, to Serb rozpraszał je jak sowieckie lotnictwo chmury nad Placem Czerwonym przed defiladą z okazji rocznicy rewolucji.

W tym roku na Wimbledonie rewolucji nie było, bo sety zgubione przez trzech tenorów można było do tej pory porachować na palcach jednej dłoni. Jedyne naprawdę szeroko otwarte pytanie dotyczyło ostatniego do półfinałowego kompletu. Jeśli spojrzeć na drabinkę, a potem podzielić ją na ćwiartki, to wyjdzie nam, że tenisiści rozpisani od numeru 33 do 64 rozegrali regularny turniej rangi najwyżej ATP World Tour 500, w którym nagrodą dla zwycięzcy nie były punkty i pieniądze, lecz tytuł „tego czwartego”.

Tym czwartym został Roberto Bautista-Agut. On też nie trwonił sił, bo przegrał dotąd tylko jedną partię – w ćwierćfinale z Guido Pellą, co naprawdę wyglądało na wypadek przy pracy lub najwyżej chwilę zagapienia. Mimo to chętnych do obsadzenia go w roli czarnego konia turnieju nie było. Z wątków hippicznych pozostanie tylko przypomnieć (lub zapamiętać, jeśli ktoś nie wiedział), że Bautista-Agut jest znanym hodowcą koni. Ma siedem wierzchowców i podobno naprawdę potrafi na nich dobrze jeździć.

Tenisistą, trzeba przyznać, też nie jest złym. Jeśli czegoś w jego karierze brakowało, to fajerwerków i wodotrysków. Dopiero w 25. starcie w turnieju Wielkiego Szlema – Australian Open 2019 – Hiszpan przebił się do ćwierćfinału. I jak lekkoatleta dobrze przygotowany do sezonu, w 27. podejściu został półfinalistą. Wypada zauważyć, że to gracz wyjątkowo solidny, bo od ponad pięciu lat nie dał się zrzucić z czołowej trzydziestki rankingu.

Dziś, mimo kilku miłych chwil w drugim secie, nie zdołał zdestabilizować obecnego układu sił i tak skończyło się jego rumakowanie.

V edycja coraz bliżej! Mnóstwo atrakcji czeka na uczestników

/ Recman Cup, źródło: Materiał promocyjny, foto: Recman Cup

To już V jubileuszowa edycja turnieju RECMAN CUP w Suwałkach. Czeka na Ciebie mnóstwo atrakcji!

V edycja Recman Cup, najbardziej prestiżowego, amatorskiego turnieju tenisowego w Polsce północno-wschodniej coraz bliżej. Sportowe emocje, które rozpoczną się w pierwszy, sierpniowy weekend, uświetni moc atrakcji przygotowanych dla kibiców, rodzin z dziećmi i mieszkańców.

Recman Cup odbędzie się 3-4 sierpnia w Suwałkach na kortach OSiR przy ul. Wojska Polskiego 17. O puchary będą walczyć pasjonaci tenisa z całej Polski.

Kto może wziąć udział?

W tym roku zostaną rozegrane kategorie: gra pojedyncza mężczyźni open, gra pojedyncza mężczyźni 50+, turniej mikst oraz przewidziane dla wszystkich chętnych turniej street tenis i konkurs na najszybszy serwis.

Jak się zapisać? 

Zgłoszenia przyjmowane są:

  • online pod adresem: https://elektronicznezapisy.pl/event/4010.html Zapisy nie wymagają żadnych dodatkowych opłat, a wpisowe w wysokości 60 zł płatne jest standardowo w dniu rozpoczęcia turnieju od godz. 8:45
  • lub mailowo na adres: tenis@recman.pl W wiadomości należy podać dane: imię, nazwisko, miasto zamieszkania, numer telefonu oraz kategorię. Wpisowe w tej formie wynosi 70 zł.

Szczegóły dot. uczestnictwa w turnieju zawarte w regulaminie na stronie internetowej turnieju: www.cup.recman.pl

Atrakcje dla każdego

Jak co roku, uczestnikom będzie można kibicować, a przy okazji skorzystać z wielu atrakcji przygotowanych przez organizatorów.

Na fanów motoryzacji czeka atrakcyjna strefa ekspozycyjna Auto Idea Mercedes Benz oraz wyjątkowa możliwość jazdy testowej najnowszymi modelami marki Merecedes.

Ci, którzy chcieliby sami spróbować gry w tenisa z pewnością docenią porady dotyczące profesjonalnego sprzętu tenisowego, które będzie można uzyskać od przedstawicieli TygerTenis. Uczestnicy turnieju będą mogli poczęstować się wyśmienitą kawą od profesjonalnego baristy oraz słodkim poczęstunkiem, które ufunduje Piekarnia Oskroba.

Nieocenieni fizjoterapeuci i masażyści z Centrum Rehabilitacji Melius udzielą dla wszystkich bezpłatnych konsultacji. Ponadto kibice będą mogli wykonać bezpłatnie analizę składu ciała oraz odbyć konsultację ze specjalistami ze Studia Ruchu. Również dla najmłodszych czeka szereg niespodzianek, przez cały weekend zaopiekują się nimi animatorzy z Przedszkola Zielony Zakątek. To oczywiście tylko przedsmak tego, co przygotowali organizatorzy. Na wszystkich uczestników czekać będą atrakcyjne nagrody przewidziane w konkursach Recman Cup.

Organizatorem wydarzenia jest firma Recman, która od 2011 roku jest Oficjalnym Sponsorem Reprezentacji Polski Mężczyzn w tenisie ziemnym, a od trzech lat, z sukcesami szeroko promuje ten sport w Suwałkach. Turniej Recman Cup z roku na rok cieszy się rosnącym zainteresowaniem, a format wydarzenia sprawia, że jest to jedno z najważniejszych sportowych wydarzeń w regionie.

Zachęcamy do udziału! Szczegóły znajdziecie na www.cup.recman.pl

Konto tymczasowe a konto stałe u legalnego bukmachera

/ Materiał informacyjny, źródło: Materiał informacyjny, foto:

Czy konto tymczasowe u legalnego bukmachera jest bezpieczne? Dowiedz się, jakie są możliwości na koncie tymczasowym i jak przekształcić je w konto stałe.

Konto tymczasowe u bukmachera

Jeżeli jesteś zaznajomiony z obowiązującym aktualnie prawem dotyczącym zakładów bukmacherskich, to wiesz, że aby obstawiać w Internecie, należy najpierw założyć konto u legalnego bukmachera. Następnie bukmacher przeprowadza weryfikację Twoich danych, do czego potrzebny jest skan dokumentu tożsamości. Zazwyczaj trwa to kilka dni i dopiero po przejściu tych wszystkich kroków można korzystać ze wszystkich przywilejów obstawiania.

Jednak czy na pewno jest to jedyna droga do postawienia kuponu? Okazuje się, że obecnie można także założyć konto tymczasowe, które może być wybawieniem w nagłych sytuacjach. Czytaj dalej, jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak to działa.

Czym jest konto tymczasowe u bukmachera?

Konto tymczasowe pozwala na obstawianie zakładów bez wcześniejszej szczegółowej weryfikacji danych gracza. Oczywiście należy tutaj pamiętać o pewnych ograniczeniach, które nie pozwalają na taką swobodę jak w przypadku posiadania stałego konta gracza.

Aby założyć konto tymczasowe wystarczy podać dane, które znajdują się w formularzu na stronie legalnego bukmachera. Od tego momentu będziesz miał dostęp do pełnej oferty, czyli możesz bez przeszkód obstawiać zakłady.

Jednak zarówno prawo, jak i bukmacherzy nakładają w tym przypadku pewne obostrzenia. Jakie zatem ograniczenia posiada konto tymczasowe?

Ograniczenia konta tymczasowego u bukmachera

  • Nie można wypłacić wygranej od bukmachera. To najistotniejsze ograniczenie, które nakładane jest gdy gracz nie zweryfikuje swojego konta poprzez wysłanie skanu dokumentu tożsamości. Jeżeli chcesz otrzymać wygraną, będziesz musiał zweryfikować konto.
  • Limit wpłat. Każdy legalny bukmacher ustala to indywidualnie, ale może istnieć jakaś górna granica wpłaty, jaką można wykonać na niezweryfikowane konto lub stawki, za którą można obstawić zakład.
  • Konto tymczasowe jest ważne przez określony czas. Niektórzy legalni bukmacherzy nie ustalają takich granic i teoretycznie konto jest ważne bez przerwy, ale przy powyższych ograniczeniach możliwość korzystania z niego i tak jest mocno ograniczona. Natomiast niektóre firmy bukmacherskie dają użytkownikowi pewien czas, np. 30 dni na to, by przekształcić konto tymczasowe w konto stałe.

Możliwości konta tymczasowego

Konto tymczasowe u bukmachera posiada pewne ograniczenia, których nie można się pozbyć do momentu przesłania do bukmachera skanu dokumentu tożsamości. Jednak nawet przy tych ograniczeniach gracze mogą w określonym zakresie obstawiać zakłady.

Legalni bukmacherzy dają takim graczom dostęp do całej ich oferty. Można zatem przeglądać wszystkie zakłady i obstawiać je bez większych przeszkód.

Co ważne, gracze z kontem tymczasowym często mają również dostęp do bonusu powitalnego, choć niekiedy może być on nieco zmodyfikowany.

Dla kogo konto tymczasowe?

Konto tymczasowe u legalnego bukmachera jest idealne dla osób, które w danym momencie nie są w stanie przesłać skanu dokumentu tożsamości, a bardzo chcą obstawić dany zakład. To także dobry pomysł dla tych, którzy nie założyli konta odpowiednio wcześnie, a chcieliby rozpocząć grę. Proces weryfikacji może potrwać kilka dni, więc nawet jeżeli mamy możliwość od razu wysłać skan dokumentu, to do gry i tak zostaniemy dopuszczeni dopiero po jakimś czasie, gdy bukmacher zatwierdzi nasze konto.

Przetestuj bukmachera

Konto tymczasowe jest idealne także w przypadku osób niezdecydowanych, stawiających pierwsze kroki na rynku bukmacherskim. Zamiast decydować się od razu na usługi konkretnej firmy, można bez problemu przetestować kilka z nich właśnie dzięki kontom tymczasowym. Listę legalnych bukmacherów można sprawdzić na stronie Legalni-Bukmacherzy.org. Możliwość przetestowania jakości usług oferowanych przez różnych bukmacherów to z pewnością jedna z większych zalet konta tymczasowego.

Jak przekształcić konto tymczasowe w konto stałe?

Jeżeli gracz będzie chciał wypłacać wygrane i regularnie korzystać z usług bukmachera, będzie musiał przekształcić konto tymczasowe w konto stałe. Aby tego dokonać, wystarczy w swoim profilu na stronie bukmachera odnaleźć miejsce, w którym można przesłać skan dokumentu. Może to być dowód osobisty lub paszport. Po zrobieniu tego kroku wystarczy zaczekać, aż konto pozytywnie przejdzie weryfikację.

Konto tymczasowe może być dobrym rozwiązaniem dla tych osób, które nie są pewne, czy obstawianie zakładów to coś dla nich. Taka opcja pozwala przetestować różnych bukmacherów, bez konieczności wysyłania skanu dokumentu tożsamości do każdego z nich.

Konto tymczasowe może być również ratunkiem w przypadku, gdy w danym momencie nie mamy akurat możliwości przesłania skanu lub zapomnieliśmy wcześniej założyć konto, a bardzo chcemy obstawić zakład jeszcze tego samego dnia.

Jednak gracze planujący regularne korzystanie z oferty bukmachera bez żadnych ograniczeń, prędzej czy później będą musieli zweryfikować swoje konto, bo konto tymczasowe nigdy nie zastąpi stałego konta u bukmachera.

Nie polecamy jednak regularnej gry, gdyż może doprowadzić ona do uzależnienia od zakładów. Wybierając bukmachera należy zwracać bardzo dużą uwagę na to, czy dany bukmacher otrzymał zezwolenie wydane w Polsce – jeśli takiego zezwolenia nie posiada to gra u niego jest nielegalna i zagrożona poważnymi konsekwencjami prawnymi! Pamiętajmy też, że konto u bukmachera mogą posiadać tylko osoby pełnoletnie.

Dźoković po raz szósty w finale!

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Novak Dźoković stracił drugiego seta w turnieju, ale o awans do finału Wimbledonu drżeć nie musiał. Pokonał 6:2, 4:6, 6:3, 6:1 Roberto Bautistę Aguta, wywiązując się z zadania w niespełna trzy godziny. Teraz czeka na lepszego z pary Roger Federer – Rafael Nadal.

Od momentu wyłonienia par półfinałowych było jasne, że spotkanie Bautisty Aguta z Dźokoviciem będzie pozostawało w cieniu kolejnego. Z oczywistych przyczyn nie mówiło i nie pisało się o nim tak dużo, jak o starciu Federera z Nadalem. Banalnie prosto było wskazać faworyta jeszcze przed pierwszą wymianą, a po pierwszym secie nawet tenisowej laicy zorientowaliby się w znaczącej różnicy umiejętności pomiędzy Serbem a Hiszpanem. Dźoković bez najmniejszych problemów wygrał tę część gry 6:2.

Kibice, mający świeżo w pamięci jednostronne półfinały pań, mogli poczuć obawę przed podobnym rozstrzygnięciem w pierwszym półfinale męskiego turnieju. Na szczęście Roberto Bautista Agut udowodnił, że jego obecność w półfinale nie była dziełem przypadku. Co prawda na Dźokovicia to nie wystarczyło, ale od początku drugiej partii widowisko nabrało na jakości. Nie brakowało zwłaszcza długich, niekiedy złożonych nawet z ponad 20 uderzeń wymian. Akcji przy siatce było znacznie mniej, ale kilka efektownych wolejów również zasłużyło na telewizyjne powtórki.

Kluczowy dla losów całego meczu wydaje się siódmy gem trzeciego seta. Dźoković po słabszym okresie gry odzyskał właściwy rytm i dopiero co objął prowadzenie z przewagą przełamania. We wspomnianym siódmym gemie mógł ją jednak utracić. Przegrywał 15:40 przy własnym podaniu. W trudnych chwilach spisał się jednak wspaniale, jak na obrońcę tytułu przystało. Do końca meczu nie musiał już bronić ani jednego break-pointa.

Warto też zwrócić uwagę, jak świetnie Dźoković reaguje na chwilowe niepowodzenia. W spotkaniu z Hiszpanem, podobnie jak z Hubertem Hurkaczem w 3. rundzie, przegrał drugą odsłonę rywalizacji. W obydwu tych pojedynkach bardzo szybko wrócił na właściwe tory. Wyczuwając narastające zagrożenie ze strony przeciwnika, od razu wskazywał mu miejsce w szeregu.

Najtrudniejsze zadanie wciąż jednak przed Dźokoviciem i to niezależnie od tego, jakim wynikiem zakończy się drugi półfinał. Roger Federer i Rafael Nadal – to właśnie któryś z nich będzie rywalem Serba w niedzielnym finale. ,,Wielka trójka” i długo, długo nic. Powoli kończący się Wimbledon nic w tej kwestii nie zmienił.


Wyniki

Pierwszy półfinał gry pojedynczej mężczyzn:

Novak Dźoković (Serbia, 1) – Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 23) 6:2, 4:6, 6:3, 6:2

Kawa zatrzymana w półfinale

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: Bella Cup

Katarzyna Kawa na półfinale zakończyła udział w turnieju WTA Challenger w Bastad. Polka wygrała pierwszego seta z Danką Kovinić, lecz później to rywalka okazała się lepsza. Życiowego rankingu nasza tenisistka nie osiągnie, ale powróci do drugiej setki.

Zawody w Bastad są pierwszymi rangi WTA Challenger, w których zagrała Katarzyna Kawa. Debiut Polce wyszedł bardzo okazale – w pierwszej rundzie musiała bronić dwóch piłek meczowych i była jedną nogą poza rozgrywkami, lecz później nasza tenisistka odwróciła losy spotkania i wyeliminowała nie jedną, ale trzy wyżej notowane rywalki. Zwycięstwo nad Danką Kovinić dałoby jej mecz o tytuł i najlepszą pozycję rankingową w karierze.

Spotkanie z tenisistką z Czarnogóry rozpoczęło się dla Kawy znakomicie. Już w trzecim gemie przełamała rywalkę „na sucho” i choć później straciła serwis, to szybko uzyskała dwa kolejne przełamania. W efekcie w pierwszej partii zwyciężyła 6:2, wykorzystując już pierwszą piłkę setową. Na początku drugiego seta Polka miała break pointa, ale Kovinić zdołała się wybronić, a po chwili mecz przerwały na chwilę opady deszczu.

Wszystko nie trwało długo, tenisistki szybko wróciły do gry, lecz od tego momentu obraz pojedynku uległ zmianie. Kovinić utrzymała podanie i przełamała Polkę. Breaków było zresztą sporo, bo aż pięć z rzędu. Później Kawa odrobiła straty raz jeszcze i doszła rywalkę na 5:4, po chwili znów dała się jednak przełamać i przegrała 4:6.

W trzeciej odsłonie przewaga przeciwniczki była już bardzo wyraźna. Kawie brakowało nieco sił po trudach poprzednich, długich spotkań, a Kovinić bezlitośnie to wykorzystała. Dwukrotnie przełamała naszą tenisistkę i wygrała 2:6, 6:4, 6:1.


Wyniki

Półfinał singla:
Danka Kovinić (Czarnogóra) – Katarzyna Kawa (Polska) 2:6, 6:4, 6:1

Tenis wybity pałką

/ Artur Rolak, źródło: własne, foto: AFP

O Wimbledonie można napisać książkę, ale nie wypada upierać się, że tenis – już nazajutrz po odpadnięciu ostatniego Brytyjczyka lub ostatniej Brytyjki – utrzyma w mediach pozycję sportu numer 1. Mamy rok nieparzysty, więc konkurencja ze strony piłki nożnej jest jeszcze nienachalna. Miejsce zwolnione przez Andy’ego Murraya i Johannę Kontę zajęli więc krykieciści uczestniczący w Anglii i Walii w mistrzostwach świata, które wkroczyły w fazę półfinałową.

Simona Halep i Elina Switolina zrobiły niewiele, aby odbić dla tenisa trochę miejsca w jutrzejszych gazetach. Rumunki trudno się o to czepiać. Miała okazję wygrać w miarę szybko, praktycznie bez emocji i fajerwerków, więc jej nie zmarnowała. To Ukrainka zagrała poniżej normy, którą tutaj sama sobie wyznaczyła. Argument, że to przecież pierwszy półfinał Wielkiego Szlema w karierze, wyjaśnia jedną z przyczyn porażki, ale nie tłumaczy gry na pograniczu bezradności.

W drugiej parze na kort wyszły Serena Williams i Barbora Strycova. Kto nie wierzy, sam może sobie sprawdzić – Czeszka rozegrała w WTA Tour zaledwie o cztery mecze mniej od Amerykanki, ale dopiero teraz po raz pierwszy w karierze awansowała do półfinału Wielkiego Szlema. W erze open nikt nie zrobił tego w bardziej zaawansowanym wieku. 28 marca Strycova skończyła 33 lata i już zdążyła wspomnieć, że być może jest to jej ostatni sezon.

Jeśli spełni te zapowiedzi, to Wimbledon będzie miał za kim tęsknić. Może nie za dzisiejszym półfinałem, o którym w telegraficznym skrócie można powiedzieć tak: atmosfera była, tenis też, ale meczu już nie. Przez półtora tygodnia Strycova przekonywała, że wciąż można grać w stylu serve-and-volley. W pięciu meczach (ta statystyka jeszcze nie objęła półfinałów) naliczono jej 65 takich akcji, podczas gdy pozostałym 127 tenisistkom w sumie 184, w tym trzem innym półfinalistkom – słownie pięć.

Mojej sąsiadce na trybunach Kortu Centralnego – nienaturalnej blondynce w kremowej sukience – tęskno za Strycovą chyba nie będzie, bo zza pleców ciągle wpadały mi do prawego ucha oznaki zachwytu nad Sereną Williams. Zależnie od sytuacji było to „o-ho-ho”, czasem nawet „o-ho-ho-ho”, ale raz pani dołożyła jeszcze jedno „-ho”, gdy piłka po zagraniu Czeszki rozsiadła się okrakiem na taśmie i dopiero po dłuższym namyśle spadła na stronę Amerykanki.

W jutrzejszej prasie o Strycovej i Switolinie będą tylko krótkie wzmianki, o Halep niewiele dłuższe i tylko Williams, zmierzająca po 24. tytuł wielkoszlemowy, może liczyć na ciut więcej. Ale i ona raczej nie da rady drużynie angielskich krykiecistów, bo właśnie zrewanżowali się Australijczykom – i to w taki sposób, w jaki Amerykanka pokonała dziś Czeszkę, a Rumunka Ukrainkę – za porażkę w fazie grupowej i awansowali do niedzielnego finału. Cała nadzieja tenisa teraz w Rogerze Federerze i Rafaelu Nadalu.

Spotkanie po latach

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Rafael Nadal spotka się z Rogerem Federerem, a Novak Dżoković powalczy z Roberto Bautistą w piątkowych półfinałach Wimbledonu. O ile w drugim zestawieniu faworyta potrafi wskazać każdy, o tyle w meczu Hiszpana i Szwajcara sprawa tak oczywista już nie jest.

Mecz między tenisistami z Majorki oraz z Bazylei to tenisowe „el classico”. „Królem trawy” bądź „Królem Londynu” nazywany jest Roger Federer, który po tytuł mistrzowski przy Church Road sięgał dotychczas ośmiokrotnie, ale „Król mączki” nie stoi na straconej pozycji. Nadal wygrał ostatni pojedynek tej ,,królewskiej” pary na zielonej nawierzchni, a było to przed jedenastoma laty w finale.

– Nie graliśmy ze sobą na tej nawierzchni od bardzo dawna. To będzie trudny mecz. ‚Rafa’ jest w stanie pokonać każdego na takich kortach – odniósł się do najbliższego meczu Federer, który w całej karierze wygrał już na londyńskiej trawie 100 spotkań, a teraz celuje w wyrównanie rekordu Martiny Navratilovej. Amerykanka ma na koncie jeden turniejowy triumf więcej od Szwajcara.

Piątkowy pojedynek będzie ich czterdziestym spotkaniem na korcie. Dwadzieścia cztery z nich, w tym jedno na trawie, wygrał Nadal. Hiszpan już nie może się doczekać powrotu na najważniejszą arenę w towarzystwie innego byłego lidera rankingu ATP.

– Granie przeciwko Rogerowi zawsze jest czymś wyjątkowym. Jestem podekscytowany tym, że zmierzymy się tutaj znów po 11 latach przerwy. To wiele dla mnie znaczy. Podejrzewam, że dla niego również. Mamy coraz mniej okazji, by rywalizować ze sobą, ale wciąż tu jesteśmy – wyznał Hiszpan, który walczy o dziewiętnasty tytuł Wielkiego Szlema.

W drugiej parze półfinałowej spotkają się Novak Dżoković i Roberto Bautista. Rywalem piętnastokrotnego mistrza wielkoszlemowego jest debiutujący na tym etapie zmagań w Wielkim Szlemie Hiszpan, więc trudno się spodziewać by obrońca tytułu przegrał. Tym bardziej że w drodze do półfinału oddał rywalom tylko seta.