Feliciano Lopez w podwójnej koronie

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Feliciano Lopez w podwójnej koronie opuszcza w tym roku korty londyńskiego Queens Clubu. W finale singla Hiszpan pokonał 6:2, 6:7 (4), 7:6 (2) Gillesa Simona, a kilka godzin później wraz z Andym Murray’em sięgnął po tytuł w rywalizacji deblowej.

Niedzielę można nazwać dniem weterana. Najpierw po dziesiąty tytuł mistrzowski podczas turnieju w niemieckim Halle sięgnął Roger Federer. Następnie czwarte mistrzostwo na kortach trawiastych powędrowało do równolatka Szwajcara, Feliciano Lopeza. Można by powiedzieć, że tradycją staje się, że gdy tenisista z Madrytu występuje w meczu o tytuł w Londynie, o losach spotkania decyduje tie-break trzeciego seta. Tak było przed pięcioma laty, gdy przegrał 6:8 z Grigorem Dimitrowem oraz w 2017 roku, kiedy po tie-breaku trzeciego seta pokonał Marina Czilicia.

Nie inaczej było w meczu o tytuł Fever Tree Championships 2019. W trwającym blisko trzy godziny pojedynku Lopez pokonał Gillesa Simona i sięgnął po siódmy w ogóle i czwarty na kortach trawiastych tytuł mistrzowski w karierze. Kilka godzin później Hiszpan oraz rozgrywający pierwszy od stycznia turniej Andy Murray sięgnęli po tytuł w deblu. Grająca dzięki dzikiej karcie para hiszpańsko-brytyjska pokonała Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego 7:6 (6), 5:7, 10:5, w pierwszym secie broniąc dwóch piłek setowych.


Wyniki

Finał singla mężczyzn:

Feliciano Lopez (Hiszpania, WC) – Gilles Simon (Francja) 6:2, 6:7 (4), 7:6 (2)

Finał debla mężczyzn:

F. Lopez, A. Murray (Hiszpania, Wielka Brytania, WC) – R. Ram, J. Salisbury (USA, Wielka Brytania) 7:6(6), 5:7, 10-5

Linette nie wykorzystała szansy

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

W pierwszej rundzie turnieju w Eastbourne grająca jako „lucky loser” Magda Linette zmierzyła się z inną „szczęśliwą przegraną” Pauline Parmentier. Bardzo wyrównane spotkanie 7:6 (2), 2:6, 6:4 wygrała Francuzka.

Mimo porażki w eliminacjach z Samanthą Stosour, Magda Linette znalazła się w drabince głównej turnieju w Eastbourne jako „szczęśliwa przegrana”. Pierwotnie miała zmierzyć się z rozstawioną z „12” Chinką Wang Qiang, jednak ta wycofała się przez kontuzję pleców. Jej miejsce zajęła notowana kilka pozycji niżej od Polki, Francuzka Pauline Parmentier.

Spotkanie od początku było dość wyrównane, choć lepiej weszła w mecz Francuzka. Rozpoczęła ona od przełamania Linette. Na szczęście Polka szybko odrobiła straty, wyrównując na 3:3. Po pierwszych bardzo zaciętych gemach, kolejne były raczej pewnie wygrywane przez serwujące. W związku z tym do rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break. Choć pierwszego mini breaka, na 2:1, zdobyła poznanianka, to Francuzka cieszyła się po kilku minutach z prowadzenia w tym starciu. Od tego stanu wygrała sześć punktów z rzędu.

Od początku drugiego seta inicjatywa była po stronie Linette. Parmentier zdołała jeszcze wybronić swój serwis w gemie otwarcia, choć musiała obronić aż cztery break pointy. Kolejnych pięć gemów wygrała jednak Polka, pewnie zmierzając ku wyrównaniu. Nasza tenisistka nie wypuściła przewagi i zwyciężyła w tej partii 6:2.

Decydująca część spotkania ponownie była bardzo zacięta. W połowie seta bliżej triumfu była Linette, która zdobyła przełamanie na 3:2. Niestety nie zdołała ona utrzymać tej przewagi. Od prowadzenia 4:2 przegrała cztery gemy z rzędu. Dzięki temu to Parmentier może się już szykować do starcia z Poloną Hercog bądź Barborą Strycovą.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Pauline Parmentier (Francja, LL) – Magda Linette (Polska, LL) 7:6 (2), 2:6, 6:4

Seria Kubota i Melo przerwana

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Łukasz Kubot i Marcelo Melo nie sięgnęli po trzeci tytuł z rzędu w Halle. W finale lepsi od Polaka i Brazylijczyka okazali się Raven Klaasen i Michael Venus, wygrywając 4:6, 6:3, 10:4. Dla Afrykanera to trzeci triumf w tej imprezie.

Łukasz Kubot i Marcelo Melo mieli szansę przejść bez porażki turniej w Halle po raz trzeci. To osiągnięcie nie udało się dotychczas żadnej parze w historii tej imprezy. Polak i Brazylijczyk będą musieli jednak poczekać z tym wyczynem, gdyż w niedzielnym finale zatrzymali ich Raven Klaasen i Michael Venus. Mecz o mistrzostwo Noventi Open 2019 był piątym starciem tych duetów. Afrykaner i Nowozelandczyk okazali się lepsi drugi raz.

Na papierze finał ten był najlepszy z najlepszych. Zmierzyły się w nim dwie pary najwyżej rozstawione w Halle. Faworytami spotkania byli Kubot i Melo. Bronili oni tytułu i walczyli o trzeci triumf z rzędu w tej imprezie. Tajemnicą nie jest także fakt, że właśnie na trawie czują się oni najlepiej.

Polsko-brazylijska para potwierdziła to w pierwszym secie. Już w gemie otwarcia odebrali rywalom serwis, a następnie wyszli na prowadzenie 2:0. Przewagę przełamania utrzymali przez całego seta, nie dając Klaasenowi i Venusowi najmniejszych szans na breaka. Tym samym po 37 minutach Kubot i Melo byli o krok od obronienia tytułu.

W drugiej odsłonie tenisiści rozstawieni z numerem dwa tak szybko nie stracili gema przy swoim podaniu. Podnieśli oni poziom swojej gry, ale cały czas to Polak i Brazylijczyk grali pewniej i dominowali. Sytuacja zmieniła się w ósmym gemie, kiedy to Klaasen i Venus uzyskali pierwsze w meczu szanse na przełamanie. Za drugą okazją udało im się osiągnąć cel, a w następnym gemie potwierdzili breaka i wyrównali stan meczu na 1:1 w setach.

Losy finału musiał rozstrzygnąć super tie-break. Początek był bardzo zacięty, choć nierówny z obu stron. Jako pierwsi stabilizację złapali Klaasen i Venus, wychodząc na prowadzenie 8:3. Kubotowi i Melo gra się nie układała, ale próbowali walczyć do końca. Nie udał im się jednak wyczyn z meczu ćwierćfinałowego, kiedy to wrócili do meczu ze stanu 4:8, a następnie obronili piłkę meczową.

Tym razem bardziej doświadczeni rywale nie dali sobie wyrwać zwycięstwa z rąk. Afrykaner i Nowozelandczyk dokończyli dzieła przy pierwszej okazji i sięgnęli po najwyższe trofeum premierowo w tym sezonie. Spotkanie trwało 86 minut. Michael Venus pierwszy raz wygrał turniej w Halle, natomiast Raven Klaasen zanotował tutaj trzecie zwycięstwo. W latach 2015 i 2016 triumfował w parze z Rajeevem Ramem.

Seria 11 wygranych meczów przez Kubota i Melo w Halle dobiegła końca. Mistrzowie Wimbledonu 2017 będą musieli poczekać jeszcze na pierwszy tytuł w tym roku. Oprócz Halle, przegrali także w finale w Indian Wells.


Wyniki

Finał debla:

Raven Klaasen, Michael Venus (RPA, Nowa Zelandia, 2) – Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 1) 4:6, 6:3, 10:4

Ashleigh Barty zwyciężczynią turnieju i nową liderką rankingu!

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Ashleigh Barty bez straty seta wygrała turniej w Birmingham, a zdobyte punkty pozwolą jej awansować na pierwsze miejsce w rankingu WTA! 23-letnia Australijka wyprzedzi Naomi Osakę, do której należał fotel liderki przez ostatnie 21 tygodni. 

Teraz trudno w to uwierzyć, ale dwa poprzednie sezony Barty kończyła w drugiej dziesiątce rankingu WTA. Również na początku obecnego sezonu pozostawała w cieniu największych gwiazd, choć notowała bardzo dobre wyniki. Za przełomowy należy uznać turniej w Miami. Wówczas Australijka udowodniła, że stać ją na zwycięstwa w największych zawodach. Od tego czasu rozegrała 20 spotkań, z czego 18 wygrała. Po triumfie w Roland Garros przebojem wdarła się do ścisłej czołówki światowego rankingu.

Minęły dwa tygodnie, a Barty jest już na szczycie. Jako druga Australijka w historii. Wcześniej pierwsze miejsce zajmowała Evonne Goolagong, która przewodziła stawce tenisistek bardzo krótko – na przełomie kwietnia i maja 1976 roku. Wszystko wskazuje na to, że panowanie Barty potrwa znacznie dłużej. Australijka prowadzi również w rankingu WTA Race, zliczającym punkty zdobyte wyłącznie w 2019 roku. Problemy mają również jej najgroźniejsze rywalki. Osaka nie może odnaleźć się po zmianie trenera, Kvitova wyhamowała po fantastycznym początku sezonu, natomiast Halep swoją ulubioną część sezonu ma już za sobą.

W Birmingham Barty nie straciła nawet seta. W finale pokonała 6:4, 7:5 Julię Goerges, mimo że w drugim secie przegrywała ze stratą przełamania, a później musiała bronić piłki setowej przy własnym podaniu. Nikt nie był w stanie powstrzymać jednak rozpędzonej 23-latki z Ipswich.

– Marzenie się spełniło. Razem ze swoimi współpracownikami włożyłam w to dużo pracy i jestem bardzo dumna z tego, co osiągnęliśmy. To dla mnie zaszczyt być na pierwszym miejscu i dołączyć do legend, które darzę szacunkiem i podziwem – powiedziała Barty.

Brawa należą się również Julii Goerges. Niemka była o krok od odpadnięcia z turnieju w pierwszej rundzie, a tymczasem do końca walczyła o zwycięstwo. Barty nie pokonała, ale Birmingham może opuszczać z podniesionym czołem. Awans do finału powinien pozytywnie wpłynąć na jej pewność siebie, zwłaszcza że ostatnie miesiące nie były dla niej łatwe. W rankingu WTA Niemka awansuje, choć nie tak spektakularnie jak jej dzisiejsza pogromczyni. Od poniedziałku będzie 18. rakietą świata.


Wyniki

Finał:

Ashleigh Barty (Australia, 2) – Julia Goerges (Niemcy, 8) 6:4, 7:5

Federer z dziesiątym tytułem

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: AFP

Halle stało się pierwszym miastem, w którym Roger Federer wywalczył dziesięć singlowych turniejów ATP. W tegorocznym finale Szwajcar okazał się lepszy od Davida Goffina, zwyciężając w dwóch setach. Był to jego trzynasty finał tego turnieju.

Pierwszy tytuł w Halle Roger Federer zdobył szesnaście lat temu, gdy w finale pokonał Nicolasa Kiefera. Później wygrywał tam jeszcze ośmiokrotnie – dziewięć razy triumfował również jedynie w domowym turnieju w Bazylei. Niewiele brakowało, aby jubileuszowe, dziesiąte zwycięstwo Szwajcar świętował już dwanaście miesięcy temu, lecz wówczas okazał się słabszy od Borny Ćoricia.

W tym roku finałowym rywalem Federera był David Goffin. Z Belgiem turniejowy numer jeden grał wcześniej ośmiokrotnie. Wygrał siedem razy (w tym w ćwierćfinale turnieju w Halle w 2016 roku), raz niespodziewanie zwyciężył Goffin. Była to jednak wygrana bardzo prestiżowa, bo miało to miejsce w półfinale ATP Finals 2017.

Początek spotkania finałowego był bardzo zacięty, a w piątym gemie Federer znalazł się w sporych tarapatach. Przy serwisie Szwajcara zrobiło się bowiem 0-40, lecz rywal nie wykorzystał szansy na przełamanie – najpierw zepsuł return, potem dwa razy przestrzelił z forhendu i turniejowy numer jeden utrzymał podanie. Poza tym nie mieliśmy ani jednego break pointa i wszystko rozstrzygnęło się dopiero w tiebreaku. W nim Federer okazał się już zdecydowanie lepszy i zwyciężył 7-2.

Druga odsłona to już całkowita dominacja Szwajcara. W gemie otwarcia Goffin walczył jak mógł, obronił w grze na przewagi dwa break pointy, lecz przy trzecim musiał skapitulować. Później Federer przejął już kontrolę nad wydarzeniami na korcie, dołożył dwa kolejne przełamania, wygrywając cały mecz 7:6(2), 6:1. Dzięki zwycięstwu w Halle Szwajcar ma już na koncie 102 turniejowe triumfy, a 19 z nich odniósł na trawie. Został też drugim tenisistą po Rafaelu Nadalu, który zwyciężał co najmniej dziesięciokrotnie w jednym turnieju ATP Tour.


Wyniki

Finał singla:
Roger Federer (Szwajcaria, 1) – David Goffin (Belgia) 7:6(2), 6:1

Podwójna stawka finału. Barty może zostać liderką rankingu

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Jeszcze miesiąc temu było to nie do pomyślenia, ale obecnie tylko jeden wygrany mecz dzieli Ashleigh Barty od objęcia prowadzenia w rankingu WTA. Australijka nie osiadła na laurach po zwycięstwie w Roland Garros, tylko z powodzeniem wystartowała w kolejnych zawodach. Jeśli w Birmingham wygra finałowy pojedynek, zostanie drugą w historii australijskiego tenisa liderką rankingu. 

Barty z wysokiego C rozpoczęła rywalizację na kortach trawiastych. W pierwszych czterech meczach nie straciła ani jednego seta, choć po przeciwnej stronie siatki stała m.in. Venus Williams. W półfinale Australijka zmierzyła się ze znacznie mniej utytułowaną przeciwniczką – Barborą Strycovą. Doświadczona Czeszka bardzo lubi jednak grać na trawie, zwłaszcza tej w Birmingham. Dwukrotnie dochodziła tu do finału. Z Barty przegrała jednak 4:6, 4:6, ani razu nie wygrywając gema przy podaniu rywalki.

Drugą finalistką została rozstawiona z numerem osiem Julia Goerges. Niemka rozgrywa jeden z najlepszych turniejów w sezonie, a już w pierwszej rundzie była jedną nogą poza burtą. W starciu z Dajaną Jastremską przegrywała 3:6, 2:4. Zdołała jednak odrobić straty i od tego czasu nie przegrała ani jednego seta. W półfinale pokonała 6:4, 6:3 Petrę Martić.

Finał zaplanowano na godzinę 14 w niedzielę. Jeśli po trofeum sięgnie Australijka, w poniedziałek będziemy mieli nową liderkę rankingu WTA. Barty wyrównałaby osiągnięcie rodaczki Evonne Goolagong, która wspięła się na szczyt w kwietniu 1976 roku.

 


Wyniki

Półfinały:

Julia Goerges (Niemcy, 8) – Petra Martić (Chorwacja) 6:4, 6:3
Ashleigh Barty (Australia, 2) – Barbora Strycova (Czechy) 6:4, 6:4

Lopez lepszy w pojedynku pokoleń

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Gilles Simon pokonał Daniiła Miedwiediewa, a Feliciano Lopez Felixa Auger-Aliassima w półfinałach Fever-Tree Championships. W niedzielnym finale Hiszpan ma szansę sięgnąć po siódmy tytuł mistrzowski w karierze.

Przyjeżdżając na korty Queens Clubu, tenisista z Toledo mógł się pochwalić jedynie trzema wygranymi meczami w tegorocznych turniejach. Teraz Lopez ma szansę wygrać czwarty turniej na trawie. A to za sprawą półfinałowego zwycięstwa nad Felixem Augerem-Aliassime’em. Różnica wieku między oboma tenisistami wynosiła 19 lat. Jest to największa różnica między tenisistami występującymi w półfinale lub finale od 1977 roku. Wtedy, w meczu 1/2 finału wystąpili Ken Rosewall (43 lata) i Pat Dupre (23 lata).

Pierwszy set pojedynku między Lopezem i Augerem-Aliassime’em rozstrzygnięty został w tie-breaku na korzyść Kanadyjczyka. W dwóch kolejnych odsłonach Hiszpan nie przegrał gema przy swoim serwisie, co dało mu awans do niedzielnego finału. W meczu o tytuł tenisista z Toledo zmierzy się z Gillesem Simonem. Francuz, który w 1/4 finału rozegrał trwający 3 godziny 21 minut trzysetowy pojedynek, w półfinale spędził na korcie 2 godziny i 37 minut, zanim pokonał Daniiła Miedwiediewa. W decydującej partii Rosjanin zmagał się z kontuzja pleców.


Wyniki

Półfinały singla:

Gilles Simon (Francja) – Daniił Miedwiediew (Rosja, 4) 6:7(4), 6:4, 6:3
Feliciano Lopez (Hiszpania, WC) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 8) 6:7(3), 6:3, 6:4

Napięty grafik Hurkacza. Znamy plany Polaka po Wimbledonie

/ Kacper Kaczmarek, źródło: twitter.com/MichalSamulski / własne, foto: AFP

Znamy już plany Huberta Hurkacza na kolejne miesiące po Wimbledonie. Kalendarz Polaka jest mocno wypełniony i przed wielkoszlemowym US Open próżno tam szukać wolnego tygodnia.

Na nieco ponad tydzień przed Wimbledonem najlepszy polski tenisista będzie szlifował formę w Eastbourne, po czym uda się bezpośrednio do Londynu. Dzięki Michałowi Samulskiemu znamy już jednak plany Hurkacza na amerykańskie tournee przed US Open.

W swojej wiadomości na twitterze dziennikarz zdradził, że Polak planuje starty w praktycznie wszystkich turniejach poprzedzających ostatni wielkoszlemowy turniej w tym roku. Tydzień po Wimbledonie Hurkacz pojawi się na kortach w Atlancie, a później w imprezie ATP 500 w Waszyngtonie. W obu turniejach Polak broni niewielkiej liczby punktów za występy sprzed roku (kolejno: pierwsza i druga runda).

Następnie na Biało-Czerwonego czekać będą dwa prestiżowe i mocno obsadzone zawody w Montrealu i Cincinatti, a na dokładkę tuż przed wielkoszlemowym US Open wrocławianina zobaczymy w Winston Salem.

Plan startów Huberta Hurkacza w USA:

22-28 lipca: Atlanta Open, Atlanta, ATP 250

29 lipca – 4 sierpnia: Washington Open, Waszyngton, ATP 500

5-11 sierpnia: Canadian Open, Montreal, ATP 1000

12-18 sierpnia: Cincinnati Open, Cincinnati, ATP 1000

19-25 sierpnia: Winstom-Salem Open, Winstom-Salem, ATP 250

26 sierpnia: US Open, Nowy Jork, Wielki Szlem

Bencic lepsza od Kerber

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

O tytuł w turnieju Mallorca Open zagrają Sofia Kenin i Belinda Bencic. Amerykanka pokonała Anastasiję Sewastową, a Szwajcarka wyeliminowała aktualną mistrzynię Wimbledonu, Angelique Kerber.

Rozstawiona z numerem 1 Niemka dobrze rozpoczęła spotkanie. Odskoczyła na 4:1 z przewagą podwójnego przełamania i pewnie zapisała pierwszego seta na swoim koncie. W drugiej odsłonie pojedynku reprezentantka Szwajcarii podniosła poziom swojej gry i pojedynek się wyrównał. Jako pierwsza w ósmym gemie podanie rywalce odebrała Benic, dzięki czemu wyszła na prowadzenie 5:3. Aktualna mistrzyni Wimbledonu zdążyła co prawda odrobić stratę i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break, ale w nim zdecydowanie lepsza okazała się mikstowa partnerka Rogera Federera.

Szwajcarka dobrze rozpoczęła również decydującą partię i przełamała przeciwniczkę już w trzecim gemie. Jak się później okazało to był decydujący moment meczu, bo Kerber straty nie zdołała już odrobić i po dwóch godzinach gry to Bencic mogła wznieść ręce w geście triumfu.

Awans do finału wiele dla mnie znaczy, bo walczyłam o niego dzisiaj naprawdę bardzo mocno – przyznała zawodniczka rozstawiona z numerem 3. – Angie gra świetny tenis na trawie. Posyła piłki, które odbijają się bardzo nisko. Próbowałam się skupić na swoim serwisie i returnie. Starałam się grać głęboko, żeby nie mogła atakować, bo to ja chciałam być agresywniejszą stroną.

Finałową rywalką Belindy Bencic będzie Sofia Kenin, która w trzech setach pokonała Anastasiję Sewastową. W niedzielę reprezentantka Stanów Zjednoczonych i Szwajcarka zmierzą się ze sobą po raz pierwszy.


Wyniki

Półfinał singla

Belinda Bencic (Szwajcaria, 3) – Angelique Kerber (Niemcy, 1) 2:6 7:6(2) 6:4

Sofia Kenin (USA, 7) – Anastasija Sewastowa (Łotwa, 2) 6:4 4:6 6:2