Rzym. Siła złego na jednego

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

We wtorek jako pierwsze w trzeciej rundzie Internazionali BNL d’Italia zameldowały się Karolina Pliszkova i Ashleigh Barty. Z turniejem szybko pożegnały się Aryna Sabałenka i Caroline Wozniacki.

Dunka nie ma ostatnio dobrej passy. W Madrycie nie dokończyła spotkania z powodu kontuzji pleców, a w stolicy Włoch z gry wyeliminowała ją kontuzja łydki. Była liderka światowego rankingu w pierwszym secie pojedynku przeciwko Danielle Collins odrobiła straty z 2:5 i doprowadziła do tie-breaka, ale w tej dodatkowej trochę lepsza okazała się Amerykanka. Po zakończeniu seta Wozniacki poprosiła o przerwę medyczną i po konsultacji z fizjoterapeutą postanowiła zrezygnować z dalszej gry.

Występu na Foro Italico do udanych nie zaliczą również Aryna Sabałenka i Anastasija Sewastowa. Białorusinka zupełnie nie mogła poradzić sobie z wietrznymi warunkami i w dwóch setach przegrała z dużo regularniejszą Alize Cornet. Z kolei reprezentantka Łotwy bardzo dobrze rozpoczęła spotkanie przeciwko Belindzie Bencic i wygrała pierwszą partię 6:2, a w drugiej wyszła na prowadzenie 3:0, ale dwanaście z czternastu gemów zdobyła Szwajcarka i to ona awansowała do drugiej rundy. Francuzka zmierzy się teraz z Carlą Saurez Navarro, która pokonała Dajaną Jastremską, a następną rywalką partnerki Rogera Federera z Pucharu Hopmana będzie Kristina Mladenović. Tenisistka „trójkolorowych” oddała tylko trzy gemy byłej partnerce deblowej, Caroline Garcii.

Jako pierwsze w trzeciej rundzie Internazionali BNL d’Italia zameldowały się Karolina Pliszkova i Ashleigh Barty. Czeszka wyeliminowała Ajlę Tomljanovic, a Australijka przegrała pierwszego seta z Viktorią Kuzmova, ale w dwóch kolejnych była już lepsza od Słowaczki.
 


Wyniki

Druga runda singla
Ashleigh Barty (Australia, 8) – Viktoria Kuzmova (Słowacja) 4:6 6:3 6:4
Karolina Pliszkova (Czechy, 14) – Ajla Tomljanovic (Australia) 6:3 6:3

Pierwsza runda singla
Alize Cornet (Francja) – Aryna Sabałenka (Białoruś, 9) 6:1 6:4
Danielle Collins (USA) – Caroline Wozniacki (Dania, 11) 7:6(5) i krecz
Belinda Bencic (Szwacjaria) – Anastasija Sewastowa (Łotwa, 12) 2:6 6:3 6:2
Julia Goerges (Niemcy, 16) – Su-Wei Hsieh (Tajwan) 6:3 6:4
Mihaela Buzarnescu (Rumunia) – Jelena Ostapenko (Łotwa) 6:2 5:4
Carla Suarez Navarro (Hiszpania) – Dajana Jastremska (Ukraina) 6:4 1:6 6:3
Marketa Vondrousova (Czechy) – Barbora Strycova (Czechy) 1:6 6:4 7:6(4)
Daria Kasatkina (Rosja) – Irina-Camelia Begu (Rumunia) 6:2 7:6(5)
Kristina Mladenovic (Francja) – Caroline Garcia (Francja) 6:1 6:2
Maria Sakkari (Grecja) – Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) 6:1 7:5
 

Mirjana Lucić-Baroni wraca do gry!

/ Mateusz Geisler, źródło: własne, foto: AFP

Po siedemnastu miesiącach przerwy do gry planuje wrócić Mirjana Lucić-Baroni. 37-letnia Chorwatka przez niemal cały poprzedni sezon zmagała się z kontuzją ramienia. Na kortach zobaczymy ją w czerwcu, na nawierzchni trawiastej.

Doświadczona Chorwatka wraca do tenisa po raz kolejny. W tourze pojawiła się już 22 lata temu. W debiutanckim sezonie 1997, gdy miała 15 lat, przebojem wdarła się do czołówki. Wygrała wówczas turniej w Bolu. Rok później triumfowała w deblowym Australian Open, wraz z Martiną Hingis. W tym samym roku wystąpiła też w finale miksta na Wimbledonie, gdzie partnerował jej Mahesh Bhupathi. Dwa lata później dotarła do półfinału singla w Londynie, uznając wyższość Steffi Graf. Niestety, był to początek końca sukcesów świetnie zapowiadającej się juniorki. Przestała regularnie grać wraz z końcem 2003 roku.

W sezonie 2007 zdecydowała się na powrót do gry. Przez kolejne sezony notowała raczej przeciętne wyniki, ani na chwilę nie zbliżając się do obiecujących początków kariery. Przebudzenie nastąpiło dopiero w 2014 roku, gdy Chorwatka miała już 32 lata. Podczas US Open pomyślnie przebrnęła kwalifikacje, a później ograła kolejno: Garbine Muguruzę, Shahar Peer i Simonę Halep, co dało jej czwartą rundę turnieju. W niej lepsza okazała się Sara Errani. Lucić-Baroni nie zwolniła jednak tempa i w następnym tygodniu niespodziewanie triumfowała w turnieju w Quebecu, zarówno w singlu, jak i deblu. Oznaczało to, że po 16 latach znowu okazała się najlepsza w turnieju WTA.

W styczniu 2017 roku wyrównała największy singlowy sukces – ponownie dotarła do półfinału Wielkiego Szlema. Tym razem w Melbourne, po drodze eliminując m.in. Agnieszkę Radwańską. Lepsza okazała się późniejsza mistrzyni – Serena Williams. Później Chorwatka dotarła też do ćwierćfinału w Miami. Ubiegły rok straciła z powodu kontuzji ramienia. W tym, już jako 37-latka, zamierza powrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie, a pierwsze starty planuje na nawierzchni trawiastej.


Wyniki

NULL

Operacja zamiast Paryża

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: twitter.com/Gibbsyyy, foto: AFP

Nicole Gibbs poinformowała kibiców, że nie wystartuje w tegorocznym Roland Garros. Powód jest poważny, ponieważ u Amerykanki zdiagnozowano rzadki rodzaj nowotworu.

Mająca 26 lat Gibbs o nowotworze dowiedziała się w zasadzie przez przypadek – podczas wizyty u dentysty. Nowotwór zaatakował gruczoły ślinowe. Jest to dosyć rzadki przypadek, gdyż taki rak występuje w mniej niż 2% przypadków nowotworów u człowieka.

O chorobie i konieczności wycofania się z turnieju na kortach Rolanda Garrosa tenisistka poinformowała w mediach społecznościowych. – Niestety, jestem zmuszona wycofać się z części sezonu na kortach ziemnych i nie będę uczestniczyć w tegorocznym Rolandzie Garrosie – napisała 117. zawodniczka rankingu WTA. – Na szczęście ta forma raka daje dobre prognozy, a mój chirurg jest przekonany, że sama operacja będzie wystarczającym zabiegiem. Nawet zgodził się, żebym zagrała jeszcze w kilku turniejach w ostatnich tygodniach, co było fajną rozrywką

Młodsza rodaczka sióstr Williams przejdzie operację z najbliższy piątek. Rekonwalescencja ma potrwać od 4 do 6 tygodni. Gibbs jednak zapowiada, że zrobi wszystko, aby powrócić do czasu rozpoczęcia kwalifikacji Wimbledonu, czyli jeszcze pod koniec czerwca
 


Wyniki

NULL

Jak powiedział, tak zrobił. Hurkacz w TOP 50 na świecie!

/ infosport.pl, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz po zakończeniu tenisowych zmagań w 2017 roku udzielił wywiadu, w którym otwarcie zadeklarował – w 2018 roku moim celem jest awans do pierwszej pięćdziesiątki rankingu ATP. Mówił to jako zawodnik z trzeciej setki na świecie, który kilka miesięcy temu plasował się na 426. miejscu. Wówczas raczej z dystansem podchodzono do tych słów, myślano raczej: „W porządku, dlaczego ma chłopak nie marzyć, ale będzie bardzo trudno”. Ostatecznie wrocławianin słowa nie dotrzymał, ale tylko połowicznie. Dlaczego? Bowiem nie udało mu się wejść do TOP 50 w 2018 roku, ale dokonał tego kilka miesięcy później.

Jerzy Janowicz, Łukasz Kubot i Wojciech Fibak – krótka jest lista reprezentantów Polski, którzy podczas swojej kariery dostąpili zaszczytu bycia częścią elitarnego grona TOP 50 w rankingu ATP. Od poniedziałku szczycić się tym może także Hubert Hurkacz, który w najnowszym notowaniu klasyfikacji męskiego tenisa zajmuje 41. pozycję na świecie. Na ten moment odwzorowuje ona idealnie to, na co go obecnie stać.

Hurkacz na pewno wcale nie musi poprzestać na tej pozycji, choć w najbliższych tygodniach będzie mu ją trudno poprawić – wszystko za sprawą obrony punktów za dobre ubiegłoroczne wyniki na przełomie maja i czerwca – drugą rundę wielkoszlemowego Roland Garros oraz triumf w Poznań Open. Natomiast później – podczas sezonu gry na trawie i amerykańskiego lata – będzie miał najlepsze okazje do kolejnego pobicia swojej życiówki.

Co Hurkacza czeka w najbliższych tygodniach? 22-latek swoją formę przed zmaganiami we French Open sprawdzi w Lyonie, gdzie ma pewne miejsce w głównej drabince zawodów rangi ATP 250. Później – w zależności od tego, jak poradzi sobie w Paryżu – albo przeniesie się do Poznania bronić tytułu, albo zostanie nad Sekwaną na drugi tydzień, czego mu oczywiście jak najbardziej życzymy!

Następnie czekają go przenosiny na korty trawiaste, na których pierwsze kroki stawiał w 2018 roku. Wówczas zdecydował się na dwa starty – w Challengerze w Ilkley oraz Wimbledonie. Teraz jego wachlarz możliwości jest zdecydowanie szerszy, na co oczywiście pozwala mu lepsza pozycja w rankingu ATP. Hurkacz jest pewny miejsca w turnieju rangi ATP 500 w Halle, gdzie obsada będzie naprawdę mocna – na starcie zmagań znajdą się także Roger Federer, Alexander Zverev, Dominic Thiem, Kei Nishikori, Karen Khachanov, Borna Coric czy Gael Monfils. Cóż – wrocławianin na pewno nie musi się wstydzić towarzystwa.

Hurkacz na najwyższym poziomie jak dotychczas pokazał, że niestraszne są mu długie i trudne boje z wyżej notowanymi graczami. Jest to bez wątpienia powód do dumy, ale ważniejsze od sporadycznych wygranych ze światową czołówką są regularne zwycięstwa w turniejach rangi ATP, które pozwolą mu aspirować do bycia jeszcze lepszym i utrzymać się na lata w TOP 50.


Wyniki

NULL

Rzym. Zverev gra często, ale nieskutecznie. Tym razem przegrał już w 2. rundzie

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

60, 18, 81, 47, 9, 33 – to miejsca w rankingu ATP ostatnich pogromców Alexandra Zvereva. Odkąd czołowi tenisiści wkroczyli na korty ziemne, kalendarz Niemca jest wyjątkowo napięty. Gra co tydzień, ale zdecydowanie częściej zawodzi, niż zachwyca. W Rzymie, już w pojedynku 2. rundy, uległ 5:7, 5:7 Matteo Berrettiniemu. 

Porażka w stolicy Włoch jest tym boleśniejsza dla Zvereva, że występ w tym turnieju miał stanowić próbę generalną przed Roland Garros. Tymczasem Niemiec przegrał pierwszy mecz (w 1. rundzie miał ,,wolny los") i nic go już w Rzymie nie trzyma. Nawet debel, bo w tej konkurencji również zdążył pożegnać się z rywalizacją. 

Na razie trudno dopatrzeć się światełka w tunelu. Zverev od początku sezonu radzi sobie przeciętnie i rzadko kiedy przypomina tenisistę, który w zeszłym roku triumfował w Nitto ATP Finals. Ponadto, 22-latek z Hamburga przeżywa trudne chwile w życiu prywatnym. 

Kibice wciąż czekają na powrót Zvereva do optymalnej formy. Niewiele jednak wskazuje, że stanie się on faktem na kortach ziemnych. Zverevowi pozostał w zasadzie jeden turniej – Roland Garros. Gdyby awansował w nim do ćwierćfinału, ostatnie niepowodzenia odeszłyby zapewne w niepamięć. Trudno się jednak spodziewać takiego rezultatu, skoro w ostatnich tygodniach sposób na Niemca znaleźli Jaume Munar, Christian Garin czy dzisiaj Matteo Berrettini. 

Problemy Zvereva nie deprecjonują sukcesów jego pogromców. Matteo Berretni na pewno na długo zapamięta dzisiejszy pojedynek. Wszak to jego pierwsze zwycięstwo nad zawodnikiem z czołowej dziesiątki rankingu ATP. Odniesione w najlepszych możliwych okolicznościach. W rodzinnym Rzymie, przy wypełnionych niemal po brzegi trybunach. Radość ze zwycięstwa była bardzo duża. 


Wyniki

NULL

Rzym. Shapovalov przerwał złą serię, drugi z młodych Kanadyjczyków uległ Czoriciowi

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Denis Shapovalov pokonał Pablo Carreno Bustę 6:3, 7:6(5) w poniedziałkowym meczu pierwszej rundy imprezy rangi Masters 1000 w Rzymie. Tym samym Kanadyjczyk przerwał serię trzech turniejów zakończonych na premierowym pojedynku. Inauguracyjną wygraną w stolicy Włoch odniósł również Borna Czorić, który pokonał Felixa Augera- Aliassime’a 6:7(4), 6:3, 6:4.

Po turnieju w Madrycie tenisowa karawana przeniosła się do Włoch. W poniedziałek w Rzymie odbyło się jedenaście spotkań pierwszej rundy rywalizacji mężczyzn. Cenne zwycięstwa odnieśli m.in. Denis Shapovalov oraz Borna Czorić. Rozstawiony z numerem trzynaście Chorwat pokonał Felixa Augera-Aliassime’a, Chorwat zrewanżował się tym samym reprezentantowi Kraju Klonowego Liścia za porażkę sprzed sześciu tygodni podczas Miami Open.

Humory kanadyjskim kibicom poprawił Denis Shapovalov. 20-latek ostatnio nie zachwycał, ale w Rzymie przełamał złą passę. W meczu pierwszej rundy 20-letni tenisista pokonał ubiegłorocznego ćwierćfinalistę Internazionali BNL d’Italia, Pablo Carreno Bustę. Kolejnym rywalem Shapovalova będzie Novak Dżoković.

Jedynym rozstawionym zawodnikiem, który w poniedziałek pożegnał się z rywalizacją, jest Gael Monfils. Rozstawiony z numerem „15” Francuz zdobył tylko cztery gemy z Alberto Ramosem-Vinolasem, który do turnieju głównego dostał się z kwalifikacji.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Fabio Fognini (Włochy, 10) – Jo-Wilfried Tsonga (Francja) 6:3, 6:4
Karen Chaczanow (Rosja, 11) – Lorenzo Sonego (Włochy, WC) 6:3, 6:7(1), 6:3
Borna Czorić (Chorwacja, 13) – Felix Auger-Aliassime (Kanada) 6:7(4), 6:3, 6:4
Alberto Ramos-Vinolas (Hiszpania, Q) – Gael Monfils (Francja, 15) 6:3, 6:1
Marco Cecchinato (Włochy, 16) – Alex de Minaur (Australia) 4:6, 6:3, 6:1
Fernando Verdasco (Hiszpania) – Kyle Edmund (Wielka Brytania) 4:6, 6:4, 6:2
Denis Shapovalov (Kanada) – Pablo Carreno Busta (Hiszpania) 6:3, 7:6(5)
Laslo Dżjere (Serbia) – Michaił Kukuszkin (Kazachstan) 6:3, 6:4
Casper Ruud (Norwegia, Q) – Daniel Evans (Wielka Brytania, Q) 7:5, 0:6, 6:3
Cameron Norrie (Wielka Brytania, Q) – John Millman (Australia) 3:6, 6:3, 6:4