Rzym. Zmienne szczęście Włochów

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

W niedzielę rozpoczęły się zmagania w kolejnym turnieju rangi Masters 1000 w tym sezonie. Na inaugurację wystąpiło trzech reprezentantów gospodarzy. Zwycięstwa odnieśli Matteo Berrettini i Jannik Sinner. Odpadł Andreas Seppi.

W pierwszym dniu rywalizacji rozegrano pięć meczów. Nie zabrakło niespodzianek, zaciętych pojedynków oraz kontrowersji związanych z decyzjami sędziego.

Włoscy kibice mieli powody do radości, gdyż dwóch ich rodaków zameldowało się w drugiej rundzie. Byli to Matteo Berrettini i Jannik Sinner. Młodzi zawodnicy, którzy są przyszłością włoskiego tenisa zmierzyli się z solidnymi rywalami, a zwycięstwo 17-latka z Innichen było dużą niespodzianką.

Sinner pokonał w trzech setach Steve’a Johnsona, mimo że w partii otwarcia zdołał ugrać zaledwie gema. Nie zniechęciło go to jednak i pokazał waleczność. Drugiego seta wygrał w identycznym stosunku, natomiast w decydującej odsłonie wykazał się odpornością i przy stanie 3:5 obronił nawet piłkę meczową. Od tego momentu zdobył cztery gemy z rzędu i zapewnił sobie miejsce w drugiej rundzie. Tam zmierzy się ze Stefanosem Tsitsipasem.

Z kolei Matteo Berrettini miał jeszcze trudniejszego rywala, ale poradził sobie z nim bez problemów. Rzymianin wyeliminował Lucasa Pouille’a. Włoch od początku kontrolował przebieg meczu i ani razu nie pozwolił odebrać sobie podania. W drugiej rundzie Berrettini zagra z Alexandrem Zverevem.

Natomiast inny reprezentant gospodarzy Andreas Seppi przegrał w trzech setach z Roberto Bautistą Agutem. Kolejnym rywalem Hiszpana będzie lepszy z pary Lorenzo Sonego – Karen Chaczanow.

Nikołoz Basilaszwili także zameldował się w drugiej rundzie po zwycięstwie nad Martonem Fucsovicsem. W tym meczu miała miejsce kontrowersja związana z decyzją sędziego. W tie-breaku drugiego seta przy stanie 6:2 dla Gruzina, ten wykonywał drugie podanie. Sędzia liniowy wywołał aut, natomiast sędzia główny Gianluca Moscarella dokonał korekty. Węgier nie zgadzał się z tą decyzją, ale ta była nieodwołalna. Ostatecznie Fucsovics przegrał mecz, ale kontrowersyjny ślad uwiecznił na zdjęciu, a następnie zamieścił je w mediach społecznościowych. Tym samym wywołał dyskusję dotyczącą konieczności wprowadzenia systemu Hawk-Eye również na kortach ziemnych.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 14) – Marton Fucsovics (Węgry) 6:1, 7:6 (2)
Roberto Bautista Agut (Hiszpania) – Andreas Seppi (Włochy) 6:1, 3:6, 6:1
Matteo Berrettini (Włochy, WC) – Lucas Pouille (Francja) 6:2, 6:4
Philipp Kohlschreiber (Niemcy) – Gilles Simon (Francja) 6:2, 3:6, 6:3
Jannik Sinner (Włochy, WC) – Steve Johnson (USA) 1:6, 6:1, 7:5

Hurkacz wyrówna rankingowe osiągnięcie Kubota

/ Mateusz Geisler, źródło: , foto: AFP

W nadchodzącym rankingu ATP Hubert Hurkacz zajmie 41. miejsce, najwyższe w swojej karierze. Dokładnie na tej samej pozycji, również najwyższej w karierze, 12 kwietnia 2010 roku znalazł się Łukasz Kubot. Oznacza to więc, że po raz pierwszy od 2015 roku (Jerzy Janowicz) będziemy mieli Polaka w TOP 50!

Wrocławianin tak wysoką pozycję zawdzięcza stabilnej formie w ostatnich miesiącach. Co prawda, przydarzyły mu się wpadki (jak porażka w pierwszej rundzie w Budapeszcie), ale coraz częściej notuje też rewelacyjne występy (ćwierćfinał w Indian Wells, 3. runda w Madrycie), w których ogrywa rywali z pierwszej dziesiątki rankingu.

Miejmy nadzieję, że awans na tak wysoką pozycję, zmotywuje go do kolejnych sukcesów. W drugiej połowie ubiegłego roku, Hurkacz rywalizował częściej w challengerach niż w turniejach ATP. Do końca sezonu, straci punkty za triumfy w Poznaniu i w Breście, a w styczniu przyszłego roku, za zwycięstwo w Canberze. Jednakże nie powinien odczuć tej straty, jeśli dalej będzie notować dobre wyniki w największych turniejach.

Od jutra, po raz pierwszy od ponad czterech lat będziemy mieć naszego reprezentanta w czołowej pięćdziesiątce rankingu. Czekaliśmy na to od 2015 roku, gdy poza tę grupę wypadł Jerzy Janowicz. Póki co, Hurkacz wyrównał wynik Kubota, ale nie jest bez szans, na pobicie w przyszłości wyniku Janowicza (najwyżej był 14.). Liczymy również na dobre wyniki w Wielkich Szlemach. W tej kwestii wrocławianin ma się na kim wzorować, bowiem Janowicz to półfinalista Wimbledonu 2013, gdzie w ćwierćfinale ograł Łukasza Kubota.


Wyniki

NULL

Madryt. Dżoković po raz trzeci! Tsitsipas musi poczekać

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, foto: AFP

Na finał turnieju w Madrycie fani tenisa zacierali sobie ręce. Dwukrotny zwycięzca tej imprezy Novak Dżoković podejmował na korcie im. Manolo Santany 20-letniego Greka Stafanosa Tsitsipasa. Doświadczenie wzięło górę. Serb wygrał 6:3, 6:4.

Dla Novaka Dżokovicia dzisiejszy finał był trzecim na kortach w Madrycie i 48. w turnieju rangi Masters w ogóle. W stolicy Hiszpanii święcił już triumfy dwukrotnie. W 2011 roku pokonał 7:5, 6:4 Rafaela Nadala, a pięć lat później wygrał 6:2, 3:6, 6:3 z Andym Murray’em. W ostatnim czasie kończący w tym miesiącu 32 lata lider światowego rankingu prezentował się nierówno. Od czasu Australian Open nie zagrał w żadnym finale. W Hiszpanii pokazał jednak, że wraca do formy. W drodze do finału nie stracił seta. W ćwierćfinale z Marinem Cziliciem nie musiał co prawda wychodzić na kort, ze względu na niedyspozycję rywala, jednak to nie umniejsza mu w żaden sposób. Wczoraj po dwóch tie-breakach pokonał specjalistę od gry na kortach ziemnych – Dominica Thiema.

Z kolei Stefanos Tsitsipas wciąż jest tak naprawdę na początku kariery. Ostatnie miesiące są jednak dla Greka przełomowe. Zwycięstwo w Next Gen ATP Finals, półfinał Australian Open, a teraz świetny w jego wykonaniu turniej w Madrycie i niesamowity półfinałowy triumf z nieosiągalnym dla większości na tej nawierzchni Rafaelem Nadalem. Warto jednak przypomnieć, że jednym z pierwszych przebłysków wielkiego talentu Tsitsipasa był zeszłoroczny turniej Rogers Cup w Toronto. W drugiej rundzie tamtego turnieju pokonał w dwóch setach Dominika Thiema. Tym samym po raz pierwszy w karierze dotarł do trzeciej rundy turnieju rangi Masters. W kolejnym meczu sprawił wielką sensację eliminując… Novaka Dżokovicia. Pokonał tam swojego dzisiejszego rywala 6:3, 6:7, 6:3. W ćwierćfinale na swoją korzyść rozstrzygnął niesamowicie wyrównane starcie z Alexandrem Zverevem. Równie ciężki był półfinał, w którym młody ateńczyk nie zatrzymał się, eliminując Kevina Andersona. Dopiero w finale poniósł porażkę 2:6, 6:7 z Rafą Nadalem. Mimo że wciąż Grek jest nową postacią w tourze, dał się już poznać jako zawodnik wszechstronny, przebojowy i grający zarówno efektownie, jak i skutecznie. Nic dziwnego więc, że pasjonaci tenisa z niecierpliwością czekali na dzisiejsze spotkanie.

Początek meczu został zdominowany przez Dżokovicia. Serb świetnie neutralizował największe walory rywala i był bezbłędny, podczas gdy Tsitsipas wydawał się być nieco stremowany. Przez to sporo jego uderzeń lądowało na aucie. Lider rankingu ATP już po kilku minutach prowadził 3:0. W drugiej połowie seta Grek poprawił swoją grę i ograniczył liczbę błędów, jednak było to zbyt mało by odrobić straty. Tym bardziej, że doświadczony rywal wciąż grał perfekcyjnie. Tsitsipas przegrał tę partię 3:6.

Druga odsłona meczu była bardziej wyrównana. W trzecim gemie Dżoković bliski był przełamania przeciwnika na 2:1, jednak ateńczyk zdołał się wybronić. To zapewne korzystnie wpłynęło na jego pewność siebie. Przy podaniu Serba nie miał jednak praktycznie nic do powiedzenia. Tenisista z Belgradu idealnie serwował i bardzo rzadko się mylił. ,,Nole" w końcu zdołał zdobyć breaka kilka gemów później. Dzięki temu znalazł się jeden gem od wygrania spotkania. Wydawało się, że to będzie tylko formalność, ponieważ serwował dziś wyśmienicie. Był nieosiągalny dla rywala przy własnym podaniu. Tym razem było jednak inaczej. Serb prowadził 40-15 i miał dwie piłki mistrzowskie. Nie zdołał ich jednak wykorzystać. Serb popełnił kilka niewymuszonych błędów. Zmarnował także trzeciego meczbola. Ostatecznie czwarta okazja na triumf została przekuta w sukces i trzeci triumf w madrycie stał się faktem.

Dżoković pozostanie liderem rankingu ATP, a jego przewaga nad drugim Rafaelem Nadalem jeszcze wzrośnie. Stefanos Tsitsipas awansuje natomiast na siódme miejsce – najwyższe w karierze. Obaj finaliści błyskawicznie muszą przenieść się do Rzymu, gdzie już ruszyły kolejne zawody z serii ATP Masters 1000. Serb i Grek zostali wysoko rozstawieni, dzięki czemu rozpoczną rywalizację od drugiej rundy.


Wyniki

Finał singla:
Novak Dżoković (Serbia, 1) – Stefanos Tsitsipas (Grecja, 8) 6:3, 6:4

Murray założył kanał na YouTube. Będzie udzielać tenisowych wskazówek

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Jamie Murray wpadł na niecodzienny pomysł i założył kanał na popularnym serwisie internetowym YouTube. To miejsce, w którym coś dla siebie znajdą zarówno kibice czołowego deblisty, jak i adepci tenisa. Na kanale Murray’a są już do obejrzenia cztery krótkie filmy.

33-letni Szkot postanowił, że będzie dzielić się tenisową wiedzą ze swoimi fanami. Założył kanał na YouTube i od razu zabrał się do pracy. Już pierwszego dnia opublikował cztery filmy. W pierwszych dwóch występuje sam, a w dwóch kolejnych towarzyszy mu Bruno Soares – wierny tenisowy partner, z którym wygrał Australian Open i US Open w 2016 roku.

Z filmów Murray’a możemy się na przykład dowiedzieć, co zawodnik pakuje do torby przed meczem. Na widzów czekają też praktyczne wskazówki – Murray i Soares pokazują, jak udoskonalać wolej i jak powinna wyglądać komunikacja między partnerami deblowymi w trakcie gry. Kto wie, może w kolejnych filmach wskazówki będą dotyczyć też gry pojedynczej, a w rolę instruktora wcieli się młodszy brat Jamie’ego, Andy. 

Nazwa kanału szkockiego tenisisty to Jamie Murray. Na razie nie cieszy się dużą popularnością, choć zamieszczone filmy są bardzo wysoko ocenione.  


Wyniki

NULL

Obidos. Radwańska bez tytułu. Polka przegrała z kontuzją

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, foto: AFP

Urszula Radwańska nie zdobyła tytułu w turnieju ITF w Obidos. Polce przeszkodziła kontuzja, przez którą musiała poddać mecz z Pemrą Özgen przy stanie 5:7, 0:3.

Urszula Radwańska drugi rok z rzędu awansowała do finału turnieju ITF na nawierzchni dywanowej w portugalskim Obidos. Rywalką 301. w rankingu WTA Polki w meczu o tytuł była plasowana o 49 pozycji wyżej Turczynka Pemra Özgen.

Pierwszy set spotkania był bardzo wyrównany. Obydwie zawodniczki grały nieźle, aczkolwiek zdarzały im się błędy. W efekcie kilkukrotnie w tej partii oglądaliśmy przełamania. Jako pierwsza piłkę setową miała Radwańska. Polka mogła wygrać otwierającą partię 6:4, jednak nie zdołała wykorzystać tej okazji. To natchnęło Turczynkę do lepszej gry w końcówce seta. Özgen zwyciężyła w kolejnych dwóch gemach i to ona zbliżyła się do zdobycia tytułu.

Od początku drugiego seta widać było, że z problemami zdrowotnymi zmaga się nasza reprezentantka. Niestety nie pozwoliły jej one dokończyć meczu. Przy stanie 0:3 i 0-40 krakowianka skreczowała.


Wyniki

Finał singla kobiet
Pemra Özgen (Turcja) – Urszula Radwańska (Polska) 7:5, 3:0 [40-0] i krecz

Madryt. Do czterech razy sztuka

/ Tomasz Górski, źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Stefanos Tsitsipas w finale Mutua Madrid Open. Grek po znakomitym pojedynku pokonał Rafaela Nadala 6:4, 2:6, 6:3. To historyczny moment, bowiem w trzech poprzednich konfrontacjach z Hiszpanem nie wygrał nawet seta.

Tsitsipas przystąpił do półfinału podbudowany serią siedmiu zwycięstw z rzędu oraz wczorajszą wygraną z Alexandrem Zverevem. Hiszpan natomiast w swoim tempie wygrywał w Madrycie z kolejnym rywalami bez straty seta. Dziś zatem doszło do bardzo ciekawej konfrontacji zawodników znajdujących się w solidnej dyspozycji. Historia pojedynków Greka i Hiszpana przemawiała na korzyść Nadal, który do tej pory wygrał wszystkie trzy mecze z Tsitsipasem. Zawodnik z południa Europy nie urwał nawet seta. Jednak to nie miało dziś znaczenia, nowy mecz, nowa historia została napisana w stolicy Hiszpanii.

Już pierwsza partia była jak tenisowy rollercoaster. Sytuacja bardzo często się zmieniała. Już na starcie Nadal przegrał podanie w sześciu punktach. Jednak jeszcze szybciej Hiszpan odrobił straty w gemie „na sucho”. Po chwilowym opanowaniu sytuacji przez serwis, w siódmym gemie rozpoczęła się kolejna seria z breakami w tle. Na 4:3 z przełamaniem wyszedł Grek. Ale następnie to on ponownie nie utrzymał podania. Dziewiąty gem okazał się jednak kluczowy w końcówce. Tsitsipas wywalczył trzeciego breaka. Tym razem dodatkowo potwierdził go skutecznym serwisem. Tym samym udało mu się zakończyć pierwszą odsłonę po 58. minutach.

Drugi set tylko na początku był wyrównaną batalią. Od stanu 2:2 Hiszpan przejął inicjatywę na korcie Manolo Santany. Oprócz popisów serwisowych, dorzucał skuteczne returny. Wygrał stosunkowo szybko cztery gemy z rzędu i wyrównał losy meczu. Tym razem Grek miał słabszy fragment rywalizacji.

Na początku decydującej odsłony obaj zawodnicy mieli problem z utrzymaniem podań. Jednak tym razem Tsitsipas obronił dwa break pointy. Później tej samej sztuki dokonał faworyt gospodarzy. Kolejną szanse w piątym gemie już Grek wykorzystał. Zdobył breaka, którego musiał następnie mocno bronić. Nada miał dwie kolejne okazje na przełamanie powrotne ale ich nie zamienił na wyrównanie. A po siedmiu gemach przegrywał już 2:5. Problemy młodszego Tsitsipasa zaczęły się, kiedy serwował na mecz i awans do finału. Przegrał podanie w pięciu punktach. Jednak to co nie udało się w teoretycznie łatwiejszej sytuacji stało się przy returnie. Szósty raz Nadal stracił podanie i spotkanie przeszło do historii. Cała rywalizacja trwała dwie godziny i trzydzieści sześć minut. Krótko podsumowując było to fenomenalne widowisko.

Dla Tsitsipasa finał w Madrycie będzie siódmym w karierze i czwartym w 2019 roku. W ubiegłym sezonie Grek odpadł tutaj już w pierwszej rundzie. Teraz będzie mógł zapisać się na kartach historii tego turnieju. Licznik występów Nadala w finale Mutua Madrid Open cały czas będzie wynosił 8.

W wielkim finale turnieju w Madrycie Tsitsipas zmierzy się z Novakiem Dżokoviciem. A więcej na temat starcia półfinałowego Serba przeczytacie tutaj.

Początek decydującego pojedynku jutro o 18.30
 


Wyniki

Półfinał singla:

Stefanos Tsitsipas (Grecja, 8) – Rafael Nadal (Hiszpania, 2) 6:4, 2:6, 6:3