Nie musi się to skończyć finałem Nadala z Dżokoviciem – Tenisklub typuje

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Już tylko minuty dzielą nas od rozpoczęcia drugiego w sezonie turnieju Wielkiego Szlema. To odpowiedni moment, żeby nie tylko rzucić okiem na drabinki, ale dokładnie je przeanalizować. W jakim celu? Szukamy odpowiedzi na pytanie: kto dojdzie do finału? Poniżej typy członków redakcji ,,Tenisklubu”, a w komentarzach – mamy taką nadzieję! – wasze.

Adam Romer

Typy: Simona Halep – Kristina Mladenovic i Dominic Thiem – Rafael Nadal

Uzasadnienie: U kobiet dawno nie było tak wyrównanej drabinki. Tu obstawianie składu finału to prawdziwa loteria. A jak to w loterii można się bardzo pomylić. Postawię na finał Halep – Mladenović, ale tylko dlatego, że wierzę w trenera Saschę Bajina. W finale mężczyzn Thiem i Nadal. Dlaczego? Bo Dżoko przegra z Hurkaczem (lekki śmiech w nawiasie, ale czemu nie?), a Thiem szykuje się na ten turniej szczególnie. A Nadal, to po prostu Nadal, który zawsze na Roland Garros gra najlepiej. Do tego ma korzystne losowanie.

Artur Rolak

Typy: Simona Halep – Kiki Bertens i Novak Dżoković – Stefanos Tsitsipas

Uzasadnienie: W WTA wieje wiatr zmian, więc może się zdarzyć jakiś silniejszy podmuch i Bertens zagra w finale. Przeczuwam, że spotka się w nim z Halep, o ile Rumunka nie odpadnie na samym początku. Co do mężczyzn, zwycięstwo nad Hurkaczem w I rundzie zobowiązuje; Hubert nie przegrywa z pierwszym lepszym rywalem, a z pierwszym rozstawionym każdemu może się zdarzyć. Drugim finalistą Tsitsipas, bo nie Nadal, o którym na Twitterze napisałem, że tegoroczny limit finałów na mączce już wyczerpał.

Michał Jaśniewicz

Typy: Ashleigh Barty – Karolina Pliszkova i Dominic Thiem – Rafael Nadal

Uzasadnienie: Ponownie w przypadku typowania turnieju kobiet można mówić o swoistym wróżeniu z fusów. Podobnie jak w przypadku turnieju panów stawiam na triumfatora z Rzymu. Aż chce się zapytać – jak nie teraz to kiedy? Co do Barty, to należy ona do (licznego grona) tenisistek nieobliczalnych. Co prawda mączka to nie jest jej ulubiona nawierzchnia, ale i tak pozostaje moją kandydatką przynajmniej do finału.

Moim zdaniem będzie to dwunasty i zarazem ostatni triumf Rafy w Paryżu. Co prawda ten sezon nie robi z niego żelaznego faworyta do tytułu, niemniej wydaje mi się, że jeszcze w tym sezonie nie znajdzie pogromcy. Przemawia za tym nie tylko jego sukces w Rzymie, ale również losowanie drabinki. A dlaczego nie z Dżokoviciem w finale? No bo Serb z turniejem pożegna się po pierwszej rundzie 🙂.

Szymon Adamski

Typy: Anett Kontaveit – Kiki Bertens i Novak Dżoković – Rafael Nadal

Uzasadnienie: Estonka rozgrywa najlepszy sezon w karierze, pora zatem na życiowy sukces. Los chciał, że trafiła do gorzej obsadzonej połowy drabinki. Życzę jej, aby potrafiła to wykorzystać. Za główną kandydatkę do zwycięstwa uznaję jednak Kiki Bertens. Zwycięstwo w Madrycie na pewno dodało jej skrzydeł. Analizując męską drabinkę, zadałem sobie tylko jedno pytanie: Tsitsipas czy Nadal? Uważam, że Grek jest jedynym zawodnikiem, który może namieszać, jednak postawiłem na Nadala.

Anna Niemiec

Typy: Petra Kvitova – Kiki Bertens i Novak Dżoković – Rafael Nadal

Uzasadnienie: Czeszka jest w życiowej formie fizycznej i od początku roku gra bardzo dobrze i równo. Nie ukrywa, że ma w tym roku chrapkę na kolejny wielkoszlemowy tytuł. W przeszłości udowodniała, że potrafi wygrywać również na mączce, więc czemu nie w Paryżu? Natomiast Holenderka to specjalistka od gry na kortach ziemnych. W tym roku również osiągała świetne wyniki na tej nawierzchni, przede wszystkim w Madrycie, gdzie w finale pokonała Simonę Halep. W turnieju męskim Novak Dżoković zrobi wszystko, żeby wygrać w Paryżu i skompletować niekalendarzowego Wielkiego Szlema. Z kolei Nadal wolno się w tym roku rozkręcał na kortach ziemnych, ale tydzień temu w świetnym stylu wygrał w Rzymie. Młodzi gniewni coraz śmielej dają o sobie znać w światowych tenisie, ale na mączce do trzech wygranych setów góra będą jeszcze „starzy mistrzowie”.

Dominika Opala

Typy: Simona Halep – Angelique Kerber i Dominic Thiem – Rafael Nadal

Uzasadnienie: Skład finału kobiet byłby pewnym zaskoczeniem, ale czy do końca? Rumunka w tamtym roku poznała smak zwycięstwa w Wielkim Szlemie i ma apetyt na kolejny triumf. Na mączce czuje się, jak ryba w wodzie i znajduje się w gronie największych faworytek do tytułu. Z kolei Niemka celuje w karierowego Wielkiego Szlema. Pozostał jej już tylko Roland Garros. „Angie” wielokrotnie udowadniała, że potrafi grać pod presją. Do stolicy Francji przyjechała po kontuzji stawu skokowego, przez którą opuściła turniej w Rzymie. Jednak właśnie ta „świeżość” może okazać się atutem Kerber.

Powtórka składu męskiego finału z zeszłego roku jest bardzo prawdopodobna. Austriak jest jeszcze w lepszej formie niż w ubiegłym sezonie, z kolei Hiszpan zawsze jest faworytem w Paryżu. Mimo że „Rafa” nie był w optymalnej formie w pierwszych tegorocznych turniejach na mączce, to w Rzymie pokazał, że dopiero się rozkręca. Natomiast Thiem jest w stanie pokonać każdego na nawierzchni ziemnej, a po zeszłorocznym debiucie w finale Wielkiego Szlema, wydaje się, że jest już gotowy, by przerwać dominację Federera, Nadala i Dżokovicia w wygrywaniu największych imprez.

Tomasz Górski

Typy: Simona Halep – Karolina Pliszkova i Novak Dżoković – Rafael Nadal

Uzasadnienie: Dobra forma Czeszki w ostatnim czasie stawia ją w roli faworytki. Rumunka ma przyjemny początek turnieju i jeśli się odpowiednio rozpędzi, to może dojść do siódmego pojedynku. W turnieju męskim nie doszukiwałbym się szans na wielkie niespodzianki. Na mączce, przy stosunkowo prostej drabince, finał dla Rafy Nadala wydaje się być obowiązkiem. Lepszej szansy na triumf w tym roku w dużym turnieju może już nie mieć. Z drugiej strony Dżoković, do którego powinna należeć górna połowa drabinki.

Mateusz Geisler

Typy: Simona Halep – Kiki Bertens i Novak Dżoković – Rafael Nadal

Uzasadnienie: Rumunka będzie mocno zmotywowana, by obronić tytuł. Jest też w dobrej formie, więc powinna dać sobie radę ze słabszymi rywalkami. Bertens zaś prezentuje się coraz lepiej. Mączka to nawierzchnia, na której spisuje się najlepiej, a pewności powinien jej dodać triumf w Madrycie. Co do męskiego turnieju, nie miałbym nic przeciwko, gdyby Serb odpadł w pierwszej rundzie w meczu z Hurkaczem, ale patrząc realnie, jest najlepszy w górnej części drabinki. Na dole trzymam kciuki za Nadala. Król mączki nie jest w najwyższej formie, ale wierzę, że jej szczyt przygotował na Paryż.

Szymon Frąckiewicz

Typy: Naomi Osaka – Kiki Bertens i Novak Dżoković – Rafael Nadal

Uzasadnienie: Naomi Osaka nie bez powodu jest liderką rankingu WTA. I jeśli ma już za sobą wszelkie drobne problemy zdrowotne, to myślę, że jest w stanie zdobyć trzeci z rzędu wielkoszlemowy tytuł. Bertens natomiast jest ostatnio w rewelacyjnej formie. Jeśli dalej będzie grać tak dobrze, zagra w finale. Z drugiej strony, tenis kobiet jest tak nieprzewidywalny, że kto wie czy w finale nie zagra zawodniczka na którą nikt nie stawiał, a faworytki nie odpadną wcześniej. W turnieju męskim nie spodziewam się niespodzianki. W Madrycie i Rzymie Dżoković z Nadalem pokazali świetną formę. Nie wydaje się, by nagle mieli ją stracić. Oczywiście, Stefanos Tsitsipas, Dominic Thiem, a może i Roger Federer (jego nigdy nie można skreślać) mogą im przeszkodzić, ale wydaje mi się, że dwaj najwięksi faworyci wyczerpali już limit wpadek na kortach ziemnych. Oczywiście nie mam też nic przeciwko temu, żeby Serbowi plany pokrzyżował Huber Hurkacz.

Powrót Federera

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

W pierwszym dniu zmagań nie zabraknie emocji i ciekawych pojedynków. Roger Federer powraca na korty Rolanda Garrosa po trzech latach. Angelique Kerber rozpocznie walkę o skompletowanie karierowego Wielkiego Szlema, a Venus Williams postara się zagrozić Elinie Switolinie.

Paryski szlem tradycyjnie zaczyna się w niedzielę, przez co mecze pierwszej rundy podzielone są na trzy dni. Tradycyjnie też w dniu otwarcia zmagań nie zabraknie emocji.

Turniej otworzy pojedynek Angelique Kerber z Anastasiją Potapową. Tenisistki te jako pierwsze zagrają na zmodernizowanym korcie Philippe-Chatriera. Dla Niemki ta edycja paryskiej imprezy jest wyjątkowa. Po raz pierwszy stanie przed szansą skompletowania karierowego Wielkiego Szlema. Następnie na arenie głównej pojawi się Stefanos Tsitsipas i Maximilian Marterer, a po nich długo wyczekiwany w stolicy Francji – Roger Federer. Szwajcar zagra w Roland Garros po raz pierwszy od 2015 roku. Jego przeciwnikiem będzie Włoch Lorenzo Sonego. Jako ostatnie na korcie centralnym zaplanowano spotkanie Karoliny Pliszkovej i Madison Brengle.

Najbardziej emocjonująco zapowiada się starcie turniejowej „9” Eliny Switoliny z Venus Williams. Tenisistki zagrają na nowym korcie im. Simonne-Mathieu jako trzecie w kolejności. Przed nimi pojawią się mistrzyni Roland Garros 2016 Garbine Muguruza i Taylor Townsend.

Po Hiszpance i Amerykance kibiców czeka kolejne interesujące spotkanie. Ubiegłoroczna sensacja turnieju, Marco Cecchinato, który dotarł do półfinału zmierzy się Nicolasem Mahutem, zeszłorocznym triumfatorem w grze podwójnej. Na zakończenie dnia wystąpią z kolei David Goffin i Ricardas Berankis.

Ciekawie zapowiadają się również pojedynki pomiędzy Diego Schwartzmanem a Martonem Fucsovicsem oraz Grigorem Dimitrowem a Janko Tipsareviciem. Zmagania rozpocznie też nadzieja gospodarzy Kristina Mladenovic oraz ubiegłoroczna finalistka Sloane Stephens.

Pierwsze mecze startują o godzinie 11:00.

Julia I Waleczna

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Mistrzynią tegorocznej edycji turnieju Nurnberger Versicherungscup została Julia Putincewa. Kazaszka w trzech setach pokonała Tamarę Zidansek i zdobyła pierwszy tytuł w karierze.

Spotkanie lepiej rozpoczęła Słowenka, która w pierwszym secie szybko odskoczyła na 3:0. 24-latka urodzona w Moskwie zdołała odrobić straty, ale od stanu 4:4 dwa kolejne gemy padły łupem Zidansek i to ona objęła prowadzenie 1:0 w meczu.

W drugiej odsłonie pojedynku przełamanie jako pierwsza zdobył reprezentantka Kazachstanu. Słoweńska tenisistka odrobiła stratę w szóstym gemie, ale po chwili ponownie nie była w stanie utrzymać podania i turniejowa „jedynka” doprowadziła do wyrównania.

W decydującej partii Putincewa ani razu nie musiała się nawet bronić przed stratą serwisu, a sama przełamała rywalkę dwukrotnie i po 2 godzinach i 17 minutach mogła cieszyć się z pierwszego triumfu w karierze.

To jest niesamowite – powiedziała po meczu świeżo upieczona mistrzyni. – Dobrze bawiłam się na korcie i walczyłam do samego końca. Miałam trochę szczęścia, bo momentami tylko biegałam i modliłam się, żebym piłka wpadła w kort. Mam charakter do walki i myślę, że to dzisiaj pomogło mi wygrać.


Wyniki

Finał singla

Julia Putincewa (Kazachstan, 1) – Tamara Zidansek (Słowenia) 4:6 6:4 6:2

Paire najlepszy przed własną publicznością

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Benoit Paire po raz drugi w sezonie, a trzeci w karierze wygrał zawody głównego cyklu. W finale turnieju w Lyonie pokonał 6:4, 6:3 rozstawionego z ,,czwórką” Felixa Augera-Aliassime’a. Zdobyte punkty pozwolą Francuzowi awansować na 38. miejsce w rankingu ATP.

Tylko dwa punkty dzieliły Benoita Paire’a od porażki w pierwszej rundzie turnieju w Lyonie. Mackenzie McDonald nie zdołał jednak doprowadzić do szczęśliwego dla siebie zakończenia i – jak się dzisiaj okazało – uległ późniejszemu triumfatorowi imprezy. 30-letni Francuz może być bardzo zadowolony ze swojej postawy w ostatnich tygodniach. Po trofeum sięgnął również w Marrakeszu.

W finale Paire pokonał 6:4, 6:3 Felixa Augera-Aliassime’a, który liczył na pierwsze turniejowe zwycięstwo w cyklu ATP World Tour. 18-letni Kanadyjczyk musi się jednak jeszcze uzbroić w cierpliwość.

– Myślę, że już w Marrakeszu grałem dobrze. Obecnie czuję się znacznie lepiej niż na początku sezonu, jestem pewny siebie. A kiedy jesteś pewny siebie, możesz wygrywać mecze z dobrymi zawodnikami – mówił po meczu reprezentant gospodarzy, który w poniedziałek awansuje na 38. miejsce w rankingu ATP.

Paire i Auger-Aliassime muszą błyskawicznie przenieść się do Paryża, gdzie już jutro rusza Roland Garros. Francuz w pierwszej rundzie podejmie Mariusa Copila, z kolei Kanadyjczyk zagra z Jordanem Thompsonem.


Wyniki

Finał singla:

Benoit Paire (Francja) – Felix Auger-Aliassime (Kanada, 4) 6:4, 6:3

Weterani z rekordem

/ Dominika Opala, źródło: www.twitter.com/LucaBeck /własne, foto: AFP

W tegorocznym turnieju głównym Roland Garros wystąpi dziewięciu tenisistów powyżej 35. roku życia. Los sprawił, że dwóch z nich zmierzy się już w pierwszej rundzie. Są to Ivo Karlović i Feliciano Lopez, którzy zapiszą się na kartach historii.

Chorwat to najstarszy zawodnik w drabince głównej Roland Garros 2019. W lutym obchodził 40. urodziny.  W pierwszym szlemie w roku mierzył się z Hubertem Hurkaczem, który jest młodszy od Karlovcia o 18 lat. Tym razem tenisista z Zagrzebia trafił na rywala ze swojego pokolenia. Feliciano Lopez, bo o nim mowa, we wrześniu skończy 38 lat.

Pojedynek Chorwata i Hiszpana będzie najstarszym pod względem wieku tenisistów starciem wielkoszlemowym od 1977 roku. Wtedy to, podczas Australian Open, doszło do meczu pomiędzy Kenem Rosewallem a Ionem Tiriacem. Suma lat wynosiła 79.

Z kolei, jeśli chodzi o paryskiego szlema, to chorwacko-hiszpańsko bój będzie najstarszym od pojedynku Boba Howe’a i Andrzeja Licisa w 1969 roku. Wtedy tenisiści również mieli razem 79 lat.

Lopez i Karlović zmierzyli się 11 razy. Siedmiokrotnie lepszy był Chorwat. Pierwszy pojedynek rozegrali 15 lat temu na Wimbledonie.

W drugiej rundzie zwycięzca starcia weteranów zagra najprawdopodobniej z Felixem Auger-Aliassime, a więc 18-latkiem.

Hurkacz bez szans? Dżoković też człowiek!

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz już w pierwszej rundzie tegorocznego Roland Garros trafił na jednego z głównych faworytów turnieju. Rywalem wrocławianina będzie rozstawiony z “jedynką” Serb Novak Dżoković. Polak nie ma szans na awans do kolejnej rundy? Niekoniecznie. Nawet Nole nie jest bezbłędny.

Kiedy świat obiegła informacja, że w pierwszej rundzie Roland Garros Hubert Hurkacz zmierzy się z liderem rankingu ATP Novakiem Dżokoviciem, pojawiły się głosy, że turniej zapewne skończy się dla Polaka na pierwszej rundzie. Jednak wcale tak być nie musi. Serb nie jest nieomylny, więc być może wrocławianin będzie w stanie sprawić sensację.

Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno nie brakowało głosów podważających szanse Nole na zwycięstwo w Roland Garros. Były ku temu powody. Po zwycięstwie w Australian Open Serb złapał wyraźną zadyszkę. Nie powiodło mu się w Indian Wells i Miami, a także już na ziemi w Monte Carlo. Wygrywając turniej w Madrycie i dochodząc do finału w Rzymie pokazał, że to był tylko kilkutygodniowy kryzys.

Nie jest jednak pewne, czy Serb rzeczywiście na stałe złapał już najwyższą formę. W finale turnieju na Foro Italico z Rafaelem Nadalem grał bardzo nierówno. Mecz z “królem mączki” być może nie jest wymiernym porównaniem, jednak porażka 0:6 w pierwszym secie wynikała w dużej mierze z błędów popełnionych przez lidera rankingu. Możliwe, że była to jedynie słabsza dyspozycja dnia. Lecz w takim razie czemu taka sytuacja miałaby się nie zdarzyć w starciu z Hurkaczem?

Wreszcie, nawet przy optymalnej formie Serba, Hurkacz nie jest na straconej pozycji. Skoro w pierwszej rundzie US Open 2016, nękany już wówczas przez kontuzje i dopiero wracający po jednej z nich, Jerzy Janowicz, był w stanie urwać Dżokoviciowi seta w meczu pierwszej rundy (6:3, 5:7, 6:2, 6:1), to dlaczego krok dalej ma nie pójść będący w dobrej dyspozycji Hurkacz? Wrocławianin ma już za sobą w tym sezonie zwycięstwa z Dominikiem Thiemem, Keiem Nishikorim, czy Lucasem Pouille’em i wyrównany mecz z Rogerem Federerem. Być może nastąpił czas, by to on pokrzyżował plany na zdobycie przez Dżokovicia drugiego w karierze niekalendarzowego Wielkiego Szlema?

Ważna zmiana w sztabie Dominica Thiema

/ Jakub Karbownik, źródło: własne, foto: AFP

Dominic Thiem zakończył współpracę z Gunterem Bresnikiem. Tym samym drogi dwóch Austriaków rozeszły się na dobre po 17 latach współpracy.

Na początku marca czwarty obecnie tenisista świata poleciał na turnieje do Stanów Zjednoczonych, a w jego boksie zamiast długoletniego współpracownika zasiadł Nicolas Massu. Początkowo przerwa była planowana tylko do końca paryskiego szlema. Teraz już wiadomo, że obaj panowie rozstali się na dobre.

Ten związek był martwy, co obciążało Dominika – skomentował relacje między Dominikiem Thiemem a Gunterem Bresnikiem w ostatnich tygodniach ojciec tenisisty.

Niespełna dwa miesiące temu austriacki trener i manager przestał być szkoleniowcem urodzonego w Wiener Neustadt tenisisty, a w tygodniu poprzedzającym Roland Garros okazało się, że zakończyli również współpracę w obszarze menedżerskim.

Od teraz wszelkimi sprawami Thiema będzie zajmował się Herwig Straka, dyrektor halowego turnieju ATP World Tour 500 w Wiedniu oraz przedstawiciel turniejów głównego cyklu w zarządzie ATP.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nick Kyrgios i Miols Raonic nie wystąpią

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne, foto: AFP

Milos Raonic i Nick Kyrgios wycofali się z rywalizacji w tegorocznym Roland Garros. Rezygnacja Kanadyjczyka oznacza, że zmiana nastąpiła w gronie zawodników rozstawionych.

Najwyżej notowany tenisista z Antypodów najpierw „z przytupem” pożegnał się z rywalizacją w Rzymie po tym, gdy został zdyskwalifikowany w meczu drugiej rundy przeciwko Casperowi Ruudowi za niesportowe zachowania. Kilka dni później niepochlebnie wypowiedział się na temat Roland Garros.

Jestem teraz tutaj i za kilka dni muszę jechać do Paryża. Roland Garros w porównaniu z tym miejscem po prostu jest do bani. Turniej do kitu, absolutnie beznadziejny – przekazał Nick Kyrgios swoim kibicom za pośrednictwem Instagramu.

Teraz notowany na 36. miejscu w zestawieniu najlepszych tenisistów świata Australijczyk poinformował, że nie pojawi się w tym roku na obiekcie usytuowanym w paryskim Lasku Bulońskim. Jako powód absencji Kyrgios podał chorobę. Tenisistę z Antypodów zastąpił w drabince głównej jeden ze ,,szczęśliwych przegranych”. Pierwszym przeciwnikiem Camerona Norriego, który miał zmierzyć się z Kyrgiosem, będzie natomiast Francuz Elliot Benchetrit.

Z gry w Paryżu wycofał się także Milos Raonic. Narzekający od kilku miesięcy na ból kolana tenisista zrezygnował z gry jeszcze przed losowaniem. Dlatego dokonano zmian w rozstawieniu i z numerem „32” przy nazwisku zagra Frances Tiafoe.

Auger-Aliassime pokonał turniejową ,,jedynkę” i awansował do finału

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Felix Auger-Aliassime poluje w Lyonie na pierwszy tytuł mistrzowski w zawodowej karierze. W półfinale pokonał najwyżej rozstawionego Nikoloza Basilaszwiliego, przybliżając się do końcowego triumfu. Ostatnią przeszkodą na jego drodze pozostaje Benoit Paire.

Jako pierwszy awans do finału zapewnił sobie właśnie Paire. Francuz, który niedawno świętował trzydzieste urodziny, bez większych problemów poradził sobie z Taylorem Fritzem. Trzykrotnie przełamał przeciwnika, natomiast sam musiał bronić tylko dwóch break-pointów. Uczynił to zresztą skutecznie. Odniósł przekonujące zwycięstwo 6:4, 6:2 i po raz drugi w sezonie awansował do finału turnieju ATP. Na początku kwietnia dość niespodziewanie triumfował w imprezie w Marrakeszu.

Co ciekawe, Paire był bliski porażki już w 1. rundzie. Jego pierwszym rywalem w Lyonie był Amerykanin Mackenzie McDonald. Reprezentanta gospodarzy od porażki dzieliły tylko dwa punkty. Teraz jeden wygrany mecz dzieli go od zwycięstwa w całym turnieju.

W finale Paire zagra z Felixem Augerem-Aliassime. Utalentowany Kanadyjczyk w Lyonie czuje się doskonale. W 2017 i 2018 wygrywał w tym mieście zawody z serii ATP Challenger. Obecnie w stronę challengerów nawet nie spogląda – niezależenie od wyniku niedzielnego finału Auger-Aliassime awansuje na 22., najwyższe w karierze, miejsce w rankingu ATP.

W półfinale pokonał 2:6, 7:6(3), 6:4 Nikołoza Basilaszwiliego. Niebezpiecznie było zwłaszcza w dziewiątym gemie drugiej partii. 18-letni Kanadyjczyk przegrywał 2:6, 4:4 i 0:40 przy własnym podaniu. Zdołał jednak odrobić straty nie tylko w tym gemie, ale również w całym meczu.

Paire i Auger-Aliassime spotkają się ze sobą po raz pierwszy. Reprezentant gospodarzy, w przeciwieństwie do przeciwnika, zna już smak triumfu w imprezie ATP. Wygrywał w 2015 roku w Bastad i przed miesiącem w Marrakeszu. Z kolei dla Kanadyjczyka największym sukcesem jest finał turnieju w Rio de Janeiro w lutym tego roku.

 


Wyniki

Półfinały singla:
Felix Auger-Aliassime (Kanada, 4) – Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 1) 2:6, 7:6(3), 6:4
Benoit Paire (Francja) – Taylor Fritz (USA) 6:4, 6:2

Zverev i Jarry powalczą o tytuł

/ Tomasz Górski, źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Alexander Zverev powalczy podczas Genewa Open o pierwszy tytuł w tym roku. Jego rywalem w decydującym meczu będzie Nicolas Jarry. Dla Chilijczyka to drugi finał w karierze.

Alexander Zverev, po trudnym początku turnieju w Genewie, znakomicie rozpoczął mecz z Federico Delbonisem. Od pierwszych piłek zdominował grę i szybko objął prowadzenie 5:1. Ale wtedy doszedł do głosu Argentyńczyk. Dość niespodziewanie wygrał aż cztery gemy z rzędu. I kiedy wydawało się, że dojdzie do tie breaka, wtedy Niemiec znów zadał decydujący cios i wygrał pełną zwrotów akcji partię.

Kolejna odsłona znów dostarczyła wielu emocji i tym razem zakończyła się na pełnym dystansie. Mimo, że Zverev także miał zapas breaka. W tie breaku także prowadził 3-1, ale nie zamknął meczu. Delbonis ostatecznie wygrał 8-6 i przedłużył spotkanie. Seta udało się wygrać, ale meczu już nie. W decydującej partii faworyt przechylił szalę na swoją korzyść, wygrywając 6:3.  Po dwóch godzinach i czterdziestu jeden minutach Niemiec zameldował się w finale. Będzie to szansa na dopiero pierwszy tytuł w sezonie.  Argentyńczyk też może być zadowolony z występu w Genewie. Dotarł do półfinału a po drodze pokonał kilku specjalistów od gry na mączce jak Dimitrova, obrońcę trofeum Fuscovicsa i Ramosa.

W pierwszym półfinale spotkali się natomiast Nicolas Jarry, który w tym turnieju nie stracił jeszcze seta oraz Radu Albot. Mołdawianin pokonał już w Genewie Dżumhura, Londero i Sonego.  Początek pierwszego w historii pojedynku obu zawodników był spokojny. „Na sucho” wygrywał swoje gemy Chilijczyk, dobrze radził sobie także Albot. Decydującym momentem premierowej odsłony okazał się czwarty gem. Wówczas także bez straty punkty ale przy returnie wygrał Jarry. W dalszej części kontrolował przebieg seta. I dopiero w momencie końcówki partii przyszły lekkie problemy. Albot dostał cztery szanse na breaka powrotnego. Jednak okazji nie wykorzystał i po 34. minutach było po partii.

Druga odsłona była trochę dłuższa, ale także zakończona happy endem Chilijczyka. Tym razem wynik 4:3 i serwis nie okazał się prostą finalizacją meczu. Premierowy raz w turnieju Jarry stracił podanie i na chwilę Mołdawianin wrócił do gry. Jednak seria breaków trwała dłużej, bowiem po słabszym serwisie Jarry znów znakomicie returnował. A tym razem, kiedy trzeba było zamknąć mecz to nie stracił nawet punktu.

Po godzinie i dziewiętnastu minutach Nicolas Jarry zameldował się w wielkim finale Genewa Open. Dla Chilijczyka będzie to drugi mecz o tytuł w karierze. W 2018 podczas rywalizacji w Sao Paulo przegrał z Fabio Fogninim.

Jak będzie tym razem? Przekonamy się już jutro. Jarry ma dobre wspomnienia z meczu ze Zverevem. W kwietniu w Barcelonie pokonał wyżej notowanego rywala 3:6, 7:5, 7:6(5). Okazja dla Niemca na rewanż zatem idealna.


Wyniki

Półfinały singla:

Alexander Zverev (Niemcy, 1) – Federico Delbonis (Argentyna) 7:5, 6:7(6), 6:3

Nicolas Jarry (Chile) – Radu Albot (Mołdawia, 5) 6:3, 6:4