Puchar Davisa. Z Hongkongiem przy pustych trybunach

/ Jakub Karbownik , źródło: własne, PZT, foto: AFP

Mecz Pucharu Davisa Polska-Hongkong odbędzie się bez udziału publiczności. Organizatorzy podjęli środki zapobiegawcze w obawie przed koronawirusem.

„W związku z dynamiczną sytuacją w kraju, związaną z potencjalnym zagrożeniem epidemiologicznym, Polski Związek Tenisowy w porozumieniu z władzami Miasta Kalisza, Wojewodą Wielkopolskim oraz Ministerstwem Sportu podjął decyzję, że spotkanie tenisowe o Puchar Davisa Polska – Hongkong odbędzie się bez udziału publiczności” – przekazał Polski Związek Tenisowy. Tym samym kibicom chcącym obejrzeć zmagania, które odbędą się w Kalisz Arenie, pozostaje transmisja internetowa spotkania.

Spotkanie odbędzie się w piątek i sobotę. Pierwszego dnia do rywalizacji przystąpią singliści. Z kolei w sobotę do gry ruszą debliści oraz ponownie specjaliści od gry pojedynczej. Ceremonia losowania gier odbędzie się w czwartek w Urzędzie Miasta w Kaliszu.

Mimo nieobecności najwyżej notowanych polskich tenisistów – Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka w singlu oraz Łukasza Kubota w deblu – faworytem spotkania z Hongkongiem będą biało-czerwoni. Do dyspozycji kapitana Mariusza Fyrstenberga pozostają: Jerzy Janowicz, Kacper Żuk, Szymon Walków, Jan Zieliński i Maks Kaśnikowski.

Lyon. Kenin przerwała serię porażek

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Sofia Kenin wygrała dopiero drugi mecz po tym, jak została mistrzynią Australian Open. W turnieju WTA International w Lyonie pokonała w pierwszej rundzie 6:4, 6:3 Witalię Diaczenko. O jeden szczebel dalej w turniejowej drabince są już dwie inne rozstawione tenisistki Caroline Garcia i Alison Van Uytvanck. 

Po pierwszym w karierze zwycięstwie w turnieju wielkoszlemowym Sofia Kenin wygrała jeszcze z Anastasiją Sevastovą w Pucharze Federacji, ale kolejne trzy mecze przegrała. Z jednej strony obniżenie lotów było czymś zupełnie naturalnym i zrozumiałym, z drugiej zrodziło się jednak pytanie, w jakiej dyspozycji pojawi się Amerykanka w dwóch dużych imprezach przed własną publicznością – w Indian Wells i Miami. Próbą generalną przed tymi ważnymi dla niej sprawdzianami jest impreza w Lyonie. Kenin jest jedyną tenisistką z czołowej 30 rankingu ATP, która zdecydowała się wziąć w niej udział, co od razu stawia ją w roli faworytki do zwycięstwa w całych zawodach.

Na dzień dobry rozstawiona z numerem jeden tenisistka pokonała 6:4, 6:3 Witalię Diaczeko. Początek spotkania zapowiadał, że będzie ono znacznie mniej wyrównane. Kibice – swoją drogą było ich zaskakująco mało – nie zdążyli jeszcze wygodnie rozsiąść się na siedzeniach, a Kenin prowadziła już 5:1 w pierwszym secie. Później Amerykanka wytraciła jednak tempo i jej przewaga nie była już tak okazała. Diaczenko potrafiła chociażby wygrać gema, w którym popełniła trzy podwójne błędy serwisowe. I choć dla Kenin na pewno nie był to jeden z najlepszych meczów w sezonie, to należy jej oddać, że ani na moment nie pozwoliła rywalce objąć prowadzenia. Koniec końców Amerykanka rosyjskiego pochodzenia wygrała 6:4, 6:3 w godzinę i 25 minut i zameldowała się w 2. rundzie. O awans do ćwierćfinału powalczy ze stawiającą pierwsze kroki w głównym cyklu Jaqueline Adiną Cristian z Rumunii.

W najlepszej ósemce są już natomiast rozstawione odpowiednio z numerami trzy i pięć Caroline Garcia i Alison Van Uytvanck. Reprezentantka gospodarzy tylko raz dała się przełamać Ysaline Bonaventure i pewnie wygrała 7:5, 6:2. Z kolei Van Uytvanck w meczu pogromczyń polskich tenisistek uporała się z Wiktorią Tomową. Przypomnijmy, że Belgijka w pierwszej rundzie pokonała Katarzynę Kawę, natomiast Bułgarka Magdalenę Fręch.

W zawodach w Lyonie nie ma już nie tylko reprezentantek Polski, ale też podopiecznej polskiej trenerki. Za burtę turnieju wypadła bowiem rozstawiona z numerem cztery Alize Cornet, która od początku sezonu współpracuje z Sandrą Zaniewską. Doświadczona Francuzka przez długi czas była na dobrej drodze do awansu do ćwierćfinału, jednak ostatecznie uległa 6:4, 6:7(5), 2:6 Camili Giorgi. Dla Włoszki było już to piąte z rzędu zwycięstwo w starciach z Cornet. Francuzka wygrała natomiast ich pamiętny mecz w Katowicach. Wówczas zawodniczki spotkały się w finale i zaciekle walczyły przez ponad trzy godziny.


Wyniki

Środowe mecze 2. rundy:

Alison Van Uytvanck (Belgia, 5) – Wiktoria Tomowa (Bułgaria) 3:6, 6:4, 7:6(2)
Camila Giorgi (Włochy) – Alize Cornet (Francja, 4) 4:6, 7:6(5), 6:2
Caroline Garcia (Francja, 3) – Ysaline Bonaventure (Belgia) 7:5, 6:2

Środowy mecz 1. rundy:

Sofia Kenin (USA, 1) – Witalia Diaczenko (Rosja) 6:4, 6:3

Goerges kończy współpracę z Gerlachem – nie znaleźli wspólnego języka

/ Natalia Kupsik , źródło: własne/www.tennismagazin.de, foto: AFP

Pomimo nie najgorszego początku sezonu Julia Goerges podjęła decyzję o dokonaniu zmian w swoim sztabie szkoleniowym. Po zaledwie kilku miesiącach wspólnych treningów Niemka zrezygnowała z dalszej pracy z Jensem Gerlachem.

Aktualnie 38. zawodniczka rankingu WTA pod okiem byłego kapitana reprezentacji Niemiec trenowała od końca października ubiegłego roku. Można było odnieść wtedy wrażenie, że ich współpraca przynosi pomyślne rezultaty. Niemal natychmiast po jej rozpoczęciu tenisistka zanotowała udany występ podczas turnieju w Luksemburgu, gdzie przegrała dopiero w finale. Na początku bieżącego sezonu z nie najgorszej  strony zaprezentowała się w Auckalnd. Choć nie udało jej się obronić tam tytułu sprzed roku, dopiero w ćwierćfinale uległa Carolinie Wozniacki.

– Przez ostatnich pięć miesięcy pracowaliśmy z Julią bardzo intensywnie. Niemniej ze względów osobistych zgodziliśmy się co do tego, że w interesie nas obojga będzie, jeśli zrezygnuję z roli trenera – skomentował decyzję podopiecznej Jens Gerlach.

Kilka wyraźnie słabszych występów Julia Georges zanotowała dopiero na przestrzeni ostatnich tygodni. Podczas kwalifikacji do turnieju w Dubaju nieoczekiwanie przegrała z notowaną poza czołową pięćdziesiątką Soraną Cîrsteą. W pierwszej rundzie zawodów w Dosze uległa z kolei w dwóch setach Marii Sakkari.

W przeszłości Niemce zdarzało się już równie szybko kończyć współpracę ze swoimi głównymi szkoleniowcami. Zawodniczka dosyć nieoczekiwanie pożegnała się z Michaelem Gesererem czy Sebastianem Sachsem. Tym razem o swojej decyzji opowiedziała dziennikarzom Süddeutschen Zeitung.

– Po przeanalizowaniu naszej współpracy oraz okoliczności osobistych doszliśmy z Jensem do wniosku, że lepiej będzie jeśli nasze drogi się w tym miejscu rozejdą.  Bardzo dziękuję mu za jego dotychczasową ciężką pracę – powiedziała Goerges.

Na razie nie wiadomo jeszcze kto zostanie nowym szkoleniowcem Niemki. Do czasu wyboru odpowiedniego kandydata członkami jej sztabu pozostaną trener przygotowania fizycznego Scott Byrnes oraz fizjoterapeuta Jörg Fauland.

McEnroe: nigdy nie należy skreślać Federera

/ Szymon Adamski , źródło: własne, ESPN, foto: AFP

John McEnroe pojawił się w Bostonie, gdzie promował nadchodzącą edycję Pucharu Lavera. Jedną z największych gwiazd tej imprezy, o ile zdrowie pozwoli, będzie Roger Federer. Mistrz sprzed lat w samych superlatywach wypowiadał się na temat czwartego obecnie tenisisty rankingu ATP.  

Przypomnijmy, że Federer przeszedł niedawno operację kolana, która wykluczy go z gry na kilka miesięcy. Szwajcara nie zobaczymy m.in. w zbliżającym się wielkimi krokami Sunshine Double (marcowe turnieje w Indian Wells i Miami) czy Roland Garros. Tak długa przerwa martwi jego kibiców, którzy zastanawiają się, na co będzie stać ich idola po powrocie do rywalizacji. John McEnroe w związku z tym przypomniał pewną historię z 2016 roku, która może podbudować zaniepokojoną rzeszę fanów.

McEnroe był bowiem jednym z trenerów Milosa Raonicia, kiedy ten pokonał w Wimbledonie 2016 Federera. – Wówczas Roger utykał na korcie, a następnie nie grał przez sześć miesięcy. Pomyślałem sobie, że to by było na tyle. On jednak wrócił i w pierwszym turnieju po półrocznej przerwie udało mu się wygrać Australian Open, po trzech zwycięstwach w pięciu setach. W sumie wygrał trzy turnieje wielkoszlemowe po tamtej przerwie. Nigdy nie można go skreślać – zaapelował 61-latek.

Dawna gwiazda światowego tenisa porównała też Federera z Tomem Bradym, jednym z najwybitniejszych futbolistów amerykańskich. McEnroe zastanawiał się nad ich sekretem, że mimo zaawansowanego wieku grają na najwyższym poziomie. Przyznał, że robi to na nim olbrzymie wrażenie i jest czymś fenomenalnym.

Głównym celem wizyty McEnore’a w Bostonie było jednak promowanie Pucharu Lavera, który odbędzie się w tym mieście w dniach 25-27 września. Federer wystąpił we wszystkich dotychczasowych edycjach tej imprezy i jeśli będzie zdrowy, to na pewno pojawi się na starcie również w tym roku.

Monterrey. Tenisowe mamy bez powodzenia

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Elina Switolina w pierwszej rundzie Abierto GNP Seguros pokonała Dankę Kovinić i przerwała serię trzech porażek z rzędu. Z turniejem szybko pożegnały się dwie słynne tenisowe mamy, Kim Clijsters i Wiktoria Azarenka.

Białorusinka, która ostatni mecz rozegrała podczas zeszłorocznego US Open, urwała tylko cztery gemy Tamarze Zidansek. Była liderka światowego rankingu nie obroni tym samym punktów za ubiegłoroczny finał w Monterrey. Następną rywalką Słowenki będzie Anastazja Potapowa, która wyeliminowała Giulię Gatto-Monticone.

Na pierwsze zwycięstwo po powrocie na zawodowe korty będzie musiała jeszcze poczekać Kim Clijsters. 36-latka z Bree musiała uznać wyższość Johanny Konty. Brytyjka we wtorek świetnie spisywała się we własnych gemach serwisowych i ani razu nie musiała nawet bronić się przed stratą podania. W pierwszej partii turniejowa „dwójka” dwukrotnie przełamała rywalkę, dzięki czemu zwyciężyła 6:3. Druga odsłona spotkania była zdecydowanie bardziej wyrównana, ale w dwunastym gemie to Konta zdobyła decydujące przełamanie i po godzinie i 25 minutach gry mogła cieszyć się z pierwszego zwycięstwa w sezonie.

Jako młoda zawodniczka, nigdy nie pomyślałabym, że będę miała okazję zmierzyć się z Kim Clijsters – przyznała po meczu reprezentantka Wielkiej Brytanii. – To wielki zaszczyt móc dzielić kort z taką mistrzynią. Dobrze mieć ją z powrotem. Ona niesamowicie uderza piłki, więc ten mecz był naprawdę trudny. Jej umiejętności pozwoliły jej zostać wielokrotną mistrzynią wielkoszlemową. Myślę, że to właśnie pozwoliło jej po siedmiu latach przerwy wrócić i od razu grać na takim poziomie. To na pewno nie zdarza się codziennie. Czuję się uprzywilejowana, że mogła z nią zagrać i bardzo się cieszę ze swojego występu.

Johanna Konta o ćwierćfinał zagra z inną tenisową mamą, Tatjaną Marią. Niemka w trzech setach pokonała Heather Watson.

W środę do drugiej rundy awansowały również Elina Switolina, która przerwała serię trzech porażek z rzędu, Lauren Davis, Kateryna Bondarenko, Arantxa Rus i Leylah Fernandez.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Elina Switolina (Ukraina, 1) – Danka Kovinić (Czarnogóra) 6:3, 6:2

Johanna Konta (Wlk. Brytania, 2) – Kim Clijsters (Belgia, WC) 6:3, 7:5

Lauren Davis (USA, 10) – Nadia Podoroska (Argentyna, Q) 6:0, 6:3

Tamara Zidansek (Słowenia) – Wiktoria Azarenka (Białoruś, 7) 6:2, 6:2

Kateryna Bondarenko (Ukraina) – Sara Sorribes Tormo (Hiszpania) 4:6, 6:0, 6:2

Anastazja Potapowa (Rosja) – Giulia Gatto-Monticone (Włochy, Q) 6:4, 4:6, 6:4

Tatjana Maria (Niemcy) – Heather Watson (Wlk. Brytania) 7:6(4), 3:6, 7:5

Arantxa Rus (Holandia) – Warwara Flink (Rosja, Q) 4:3 i krecz

Leylah Fernandez (Kanada) – Stefanie Voegele (Szwajcaria, Q) 7:6(5), 6:2