US Open. Ram i Salisbury powtórzyli sukces i zapewnili sobie przepustkę do Turynu

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Rajeev Ram i Joe Salisbury pokonali duet Wesley Koolhof, Nail Skoopski w finale gry podwójnej mężczyzn US Open 2022. Jest to trzeci tytuł mistrzowski w karierze amerykańsko-brytyjskiego duetu, który broniąc tytułu zapewnił sobie również udział w kończącej sezon imprezie ATP Finals.

Wesley Koolhof i Nail Skoopski jako pierwsza deblowa para zapewniła sobie bilety do ostatniego turnieju sezonu. W piątek do nich dołączyli Amerykanin i Brytyjczyk. Najwyżej rozstawiony duet w czwarty wspólny finale wielkoszlemowym sięgnęli po trzeci tytuł mistrzowski. Jedyny raz, gdy nie wygrali meczu o tytuł w jednej z czterech najważniejszych imprez, był Australian Open 2021. Musieli wówczas uznać wyższość Ivana Dodiga i Filipa Polaszka.

Piątkowy mecz był niezwykle zacięty. W premierowej odsłonie miała miejsce tylko jedna szansa na przełamanie podania rywali. Ram i Salisbury nie wykorzystali jej w trzecim gemie. W tie-breaku przegrywali już 1-4, ale od tego momentu nie przegrali nawet punktu i objęli prowadzenie w całym spotkaniu. W drugiej Holender i Brytyjczyk wygrali gema przy podaniu rywali i objęli prowadzenie 2:1. Jednak tuż po zmianie stron doszło do przełamania powrotnego i gdy wydawało się, że będzie potrzebny drugi tie-break, obrońcy tytułu wypracowali sobie piłkę meczową przy podaniu przeciwników i to ona dała im końcowe zwycięstwo.

– Brakuje mi słów, aby opisać co czuje. Pamiętam jak przybyłem tu pierwszy raz mając czternaście lat. Widziałem jak Sampras wygrywa tą imprezę, a także niesamowity mecz Andre Agassiego i James’a Blake’a. Widziałem jak turniej wygrywają Andy Roddick, Venus czy Serena. To niesamowite być częścią tych wszystkich wydarzeń – dzielił się wrażeniami podczas ceremonii dekoracji Rajeev Ram.

Broniąc tytuł mistrzowski na US Open, Ram i Salisbury powtórzyli wynik słynnych Woodies, czyli Todda Woodbridge i Marka Woodforde’a. Australijczycy dokonali tej sztuki w latach 1995-1996.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

R. Ram, J. Salisbury (Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, 1) – W. Koolhof, N. Skoopski (Holandia, Wielka Brytania, 2) 7:6(4), 7:5

 

Sabałenka: nie jestem z siebie dumna, a powinnam

/ Anna Niemiec , źródło: usopen.org, foto: AFP

Aryna Sabalenka w czwartek przegrała walkę o finał US Open z Igą Świątek. Na konferencji prasowej Białorusinka, dla której to był trzeci przegrany wielkoszlemowy półfinał, nie była w stanie ukryć rozczarowania.

24-latka z Mińska pojawiła się na spotkaniu z dziennikarzami w ciemnych okularach i bardzo nisko nasuniętej czapce z daszkiem. Pomimo tego, że z trudem panowała nad emocjami, opowiedziała o przebiegu meczu z jej punktu widzenia.

Myślę, że różnice zrobiło kilka punktów. Ona zagrała świetnie w kilku kluczowych momentach. Ona uderzała każdą piłkę, nakładała na mnie presję. Dałam jej zbyt dużo okazji, które ona wykorzystała. W drugim secie było mniej presji na niej, a więcej na mnie. Ona grała bardzo agresywnie, a ja po prostu chciałam się utrzymać w grze i to uważam był błąd z mojej strony.

W tym roku reprezentantka naszych wschodnich sąsiadów rywalizowała z liderką światowego rankingu trzykrotnie, wygrywając łącznie zaledwie dwanaście gemów. Sabalenka zdradziła jednak, że nie miało to żadnego wpływu na jej dzisiejszy występ.

W tych poprzednich trzech meczach to nie byłam ja – wyjaśniła. – To była zawodniczka, która po prostu próbowała przetrwać na korcie bez serwisu, bez swojej gry. Dopiero dzisiaj mogę powiedzieć, że to byłam prawdziwa ja na korcie. Nie myślałam o tych poprzednich pojedynkach, bo wiedziałam, że wtedy miałam problemy z wieloma rzeczami i nie mogłam nic zrobić. Dzisiaj miałam wiele okazji, ale po prostu ich nie wykorzystałam.

Dla Sabalenki to był trzeci w karierze przegrany półfinał wielkoszlemowy. W 2021 roku w Wimbledonie musiała uznać wyższość Karoliny Pliszkovej, a kilka miesięcy później w tej samej fazie na kortach Flushing Meadows lepsza okazała się Leylah Fernandez. – Obecnie nie czuję się z siebie dumna, choć mój team powtarza mi, że powinnam. Uważam, że w tych trzech półfinałach miałam mnóstwo szans, których nie wykorzystałam. Staram się myśleć, że wszystko ma jakiś powód i te przeżycia sprawią, że gdy następnym razem będę miała okazję zagrać w półfinale, będę silniejsza

Pomimo półfinałowej porażki Białorusinka ogólnie występ w Nowym Jorku uważa za bardzo udany. – Oczywiście ten turniej przyniósł mi wiele pozytywnych rzeczy, szczególnie po tak trudnym roku. Przed US Open nie spodziewałam się, że cokolwiek tutaj ugram, a udało mi się. Czułam, że gram dużo lepiej. Muszę teraz dalej pracować, walczyć i myślę, że sprawy w końcu ułożą się po mojej myśli. Jeśli nie w tym roku, to w przyszłym. Na pewno będę gotowa – zapowiedziała Aryna Sabalenka.

Świątek: postawiłam wszystko na jedną kartę

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Iga Świątek pokonała Arynę Sabałenkę i po raz pierwszy w karierze awansowała do finału US Open. Po meczu Polka nie ukrywała radości, że udało jej się znaleźć sposób na odwrócenie losów meczu po przegraniu pierwszego seta.

Reprezentantka Biało-Czerwonych z Białorusinką zmierzyła się w tym sezonie już po raz czwarty. W poprzednich trzech pojedynkach straciła łącznie tylko dwanaście gemów, ale tym razem rywalka postawiła dużo trudniejsze warunki. W pierwszym secie 24-latka urodzona w Mińsku miała w pewnym momencie 100% piłek wygrywanych po pierwszym serwisie.

Myślę, że Aryna serwowała dzisiaj naprawdę dobrze, lepiej niż w naszych poprzednich meczach – przyznała po meczu 21-latka z Raszyna. – Przegrana dwóch pierwszych gemów w trzecim secie, sprowadziła mnie na ziemię. Zdałam sobie sprawę, że wciąż mam za dużo oczekiwać, pomimo tego, że zdominowałam drugiego seta. Postawiłam wszystko na jedną kartę i tym razem przyniosło to efekt. Uderzenia, przy których podejmowałam ryzyko, wchodziły w kort. Jestem z tego bardzo zadowolona, bo mam wrażenie, że obie sporo ryzykowałyśmy, bo siła uderzeń była naprawdę duża.

Na konferencji prasowej podopieczna Tomasza Wiktorowskiego nie ukrywała dumy z tego, że w drugim i trzecim secie udało jej się znaleźć sposób na tak dobrze grającą rywalkę. – Na początku mojej kariery moje emocje często brały górę i panikowałam, gdy zaczynałam przegrywać. Na pewno trochę dorosłam i dużo się nauczyłam. Teraz dużo łatwiej logicznie myśleć, gdy muszę coś zmienić na korcie. Wiem, że mam wystarczająco dużo umiejętności, żeby nie grać tylko w jeden sposób.  

W finale Iga Świątek zmierzy się z Ons Jabeur, która w imponującym stylu pokonała Caroline Garcię. – Ona ma zupełnie inny styl gry niż pozostałe zawodniczki. Ma świetne czucie w ręce. Dużo miesza na korcie i jest po prostu naprawdę trudną przeciwniczką – zakończyła dwukrotna mistrzyni Roland Garros.

Fantastyczny mecz Igi! Polka w finale US Open! Zagra z Jabeur.

/ Adam Romer , źródło: , foto: AFP

Fantastyczny mecz rozegrała Iga Świątek w półfinale nowojorskiego turnieju. Szczególnie w obronie Polka pokazała wszystko co najlepsze. Dzięki temu w sobotę zagra o tytuł z Tunezyjką Ons Jabeur.

 

Iga jest drugą Polką, która w 143-letniej historii US Open awansowała do decydującego o tytule meczu. Pierwszą była Jadwiga Jędrzejowska w 1937 roku.

Jednak to nie historią zajmowały się panie w czwartkowy wieczór na Flushing Meadows. Kluczowe było to, co tu i teraz.

 

Zdecydowanie lepiej mecz rozpoczęła Aryna Sabalenka. Dobrze serwowała i bombardowała Polkę potężnymi uderzeniami z końcowej linii. W pewnym momencie miała wręcz niewiarygodną skuteczność zdobywanych punktów po swoim pierwszym serwisie – 100%. Atakowała również serwis Świątek, szczególnie drugi. W efekcie w pierwszej partii Iga aż trzy razy została przełamana. Po 41 minutach wynik na tablicy brzmiał 6:3 dla Sabalenki.

– Byłam skupiona i wiedziałam, że muszę coś zmienić. Ona grała bardzo dobrze, ale czułam, że mnie też stać na lepszą grę – mówiła Polka tuż po ostatniej piłce meczu, gdy Pam Shriver zapytala ją co czuła po przegranym pierwszym secie.

I rzeczywiście. Polka mimo młodego wieku jest jednak na tyle doświadczoną tenisistką, by wiedzieć, że do zwycięstwa w meczu tenisowym potrzeba dwóch setów i na Arthur Ashe Stadium wszystko się jeszcze zdarzyć mogło.

Spokojnie zaczęła odrabiać straty. Drugą partię zaczęła od ośmiu wygranych punktów i prowadzenia 2:0. Wprawdzie Sabalenka zdołała wygrać kolejny swój gem serwisowy, ale kluczowy dla losów seta był kolejny gem przy jej serwisie. Iga mając w zapasie jednego breaka, zagrała agresywniej. Sabalenka broniła się jednak zażarcie i dopiero za piątą szansą doszło do przełamania. Zrobiło się 4:! Dla Polki. W kolejnych kilkunastu minutach Iga dorzuciła następne dwa gemy, znów po niezwykle zaciętej walce. Po godzinie i 20 minutach spora grupa polskich kibiców mogła odetchnąć z ulgą. W setach był remis.

Decydujący set to prawdziwa huśtawka nastrojów. Od utraty serwisu na „dzień dobry” i stanu 0:2, przez dwukrotne odrobienie straty – z 0:2 na 2:2 i po chwili z 2:4 na 4:4, aż do fantastycznego gema dającego prowadzenie 5:4, gdzie Polka była w obronie niczym Mario Bros z gry komputerowej, który biegał i odbijał niemal każdą piłkę.

– Teraz czuję przełamanie. Tak mnie tu plecy swędzą – żartował komentujący to spotkanie Lech Sidor. Komentator Eurosportu wiedział co mówi. Sabalenka przy swoim serwisie nie wytrzymała presji. Szybko zrobiło się 0:40, a Iga wykorzystała drugą piłkę meczową.

Po dwóch godzinach i 11 minutach Aryna szybko spakowała się i opuściła największy kort na świecie, a Iga mogła celebrować zwycięstwo w towarzystwie dużej grupy polskich kibiców.

 

Kolejny występ Igi w Nowym Jorku już w sobotę o godzinie 22.00 polskiego czasu. Liderka światowych list rankingowych zagra wtedy z Ons Jabeur. Tunezyjka w pierwszym czwartkowym półfinale, zaskakująco łatwo rozprawiła się z faworyzowaną Francuzką Caroline Garcią.

To będzie piąte spotkanie obu tenisistek. Każda z nich wygrała po dwa mecze, ale ostatni, w finale turnieju w Rzymie Iga rozstrzygnęła na swoja korzyść 6:2, 6:2. O taki wynik może być w Nowym Jorku trudno, ale po dzisiejszym występie Polki, to ona zdaje się być lekką faworytką.


Wyniki

Wyniki półfinałów turnieju kobiet US Open:

Iga Światek (1) – Aryna Sabalenka (6) 3:6, 6:1, 6:4;  .

Ons Jabeur (Tunezja, 5) – Caroline Garcia (Francja, 17) 6:1, 6:3.