Ruszają rozgrywki tenisowej LOTTO SuperLIGI

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: Informacja prasowa, foto:

W najbliższy weekend odbędzie się 1. kolejka LOTTO SuperLIGI. W pierwszej serii spotkań zeszłoroczny triumfator rozgrywek, BKT Advantage Bielsko-Biała, zmierzy się z debiutantem ze Złotoryi. Emocje spodziewane są również w Bytomiu, gdzie tamtejszy Górnik powalczy o wygraną ze srebrnym medalistą z Kalisza.

W tym roku rozgrywki tenisowej LOTTO SuperLIGI toczone będą w formule ligi zamkniętej, a a zespoły rozlosowano do dwóch grup. Już pierwsza seria spotkań powinna przynieść mnóstwo emocji.

Złotoryja sprawdzi mistrza

BAZALT ZTT Złotoryja – BKT Advantage Bielsko-Biała

Ciekawy pojedynek zapowiada się w Złotoryi, gdzie tamtejszy debiutant – BAZALT ZTT, zmierzy się z zeszłorocznym triumfatorem rozgrywek – BKT Advantage Bielsko-Biała. Przypomnijmy, że bielski klub to absolutny hegemon ligi. Przez dwa sezony zespół z południa Polski przegrał tylko jedno spotkanie, legitymując się bilansem 17-1. W grudniowym FINAL FOUR w półfinale wygrał z CKT Grodzisk Mazowiecki 4:1, a w finale pokonał OSAVI TENNIS TEAM Kalisz 4:0. W zeszłym sezonie trzon zespołu stanowili zawodnicy i zawodniczki z Czech oraz Słowacji, m.in.: Tomasz Machacz (Enea MVP LOTTO SuperLIGI), Jozef Kovalik, Jiri Vesely, Viktoria Hruncakova (Kuzmova). Mieli oni wsparcie naszych dwóch czołowych tenisistek – doświadczonej Katarzyny Kawy oraz utalentowanej Mai Chwalińskiej. Nowym nabytkiem BKT jest Paweł Juszczak (dawniej Ciaś), który w zeszłym roku występował w KT KUBALA Ustroń.

Gospodarze łatwo jednak skóry nie sprzedadzą. Gra na swoim obiekcie to duży atut klubu ze Złotoryi. W zeszłym sezonie każde spotkanie ligowe wypełniało tamtejsze trybuny do ostatniego miejsca, stając się prawdziwym tenisowym świętem. Liderem zespołu w zeszłym roku był Marcel Zieliński, który od niedawna reprezentuje Polskę, a wcześniej występował pod niemiecką flagą. Marcel pochodzi z rodziny z tenisowymi tradycjami. Jego ojciec grał w reprezentacji Polski w Pucharze Davisa. Mocnymi punktami zespołu były nastoletnie Ewa Czapulak i Zuzanna Kubacha, które w Bytomiu na zeszłorocznych Narodowych Mistrzostwach Polski sięgnęły po brąz w grze podwójnej.

Bój ligowców

KS Górnik Bytom – CALISIA TENNIS TEAM Kalisz

Na brak emocji z pewnością nie będą narzekać też kibice w Bytomiu. Tamtejszy Górnik podejmie aktualnego wicemistrza rozgrywek z Kalisza. Gospodarze to chyba największy pechowiec tenisowej SuperLIGI. Dwa lata z rzędu zespół ze Śląska kończył sezon zasadniczy na 5. miejscu, czyli pierwszym niepremiowanym awansem do FINAL FOUR. W zeszłym sezonie Górnik zakończył rundę zasadniczą z bilansem 4-3, takim samym jak ekipy z miejsc 2-4, ale zdobył od nich mniej punktów i nie wystąpił w turnieju mistrzów. W składzie drużyny z Bytomia w 2023 roku pojawiło się wielu internacjonałów. 19-letnia Czeszka Dominika Salkova zdobyła tytuł Enea MVP LOTTO SuperLIGI 2. kolejki. Mocnymi punktami zespołu byli też rodak Salkovej, Vit Kopriva, czy Łotyszka Darja Semenistaja. Z polskich zawodniczek i zawodników o sile zespołu decydowali w minionym sezonie: reprezentantka Polski w Billie Jean King Cup, Weronika Falkowska, a także Martyn Pawelski czy Szymon Kielan.

Natomiast drużyna z Wielkopolski przystąpi do obrony srebrnego medalu. Kaliszanie sezon zasadniczy ukończyli na trzecim miejscu z bilansem 4-3, uzyskując przepustkę do FINAL FOUR, w którym sensacyjne wygrali z KT KUBALA Ustroń 4:3. Ta wygrana dała im awans do finału. W nim CALISIA TENNIS TEAM musiała uznać wyższość BKT Advantage Bielsko-Biała (0:4).

Liderem zespołu był Piotr Matuszewski, jeden z najlepszych w kraju specjalistów od gry podwójnej, którego ojciec – Tomasz, był kapitanem OSAVI TENNIS TEAM Kalisz (pod taką nazwą zespół występował w zeszłym roku w rozgrywkach). Poza Piotrem w drużynie z Kalisza pierwsze skrzypce grali zawodnicy i zawodniczki z Czech, m.in.: Jiri Barnat, Petr Michnev, Julie Struplova czy Karolina Kubanova.

Trudny teren w Gdańsku

KT GAT Gdańsk – AZS TENIS Poznań

W swoim pierwszym spotkaniu w LOTTO Superlidze KT GAT Gdańsk będzie chciał udowodnić, że zeszłoroczny awans nie był dziełem przypadku. W zeszłym sezonie klub z Pomorza uplasował się na pierwszej pozycji w tabeli forBET 1.LIGI z bilansem 4-0. W ostatnim spotkaniu, decydującym o bezpośrednim awansie, gdańska ekipa przegrywała po grach singlowych kobiet z ZTT BAZALT Złotoryja 0:2, ale zdołała odwrócić losy pojedynku i wygrać go 4:3. Gdański zespół w sezonie 2023 stawiał na młodzież, wśród której brylowali: 19-letni Filip Pieczonka, który wygrał trzy spotkania z ZTT (gra pojedyncza, podwójna i mieszana), jego rówieśnik Maciej Kos czy zaledwie 17-letnia Hanna Koprowska.

„Akademicy” z Poznania również mają sporo do udowodnienia. W zeszłym sezonie jako jedyny zespół w rozgrywkach nie zaznali smaku ligowego zwycięstwa, ale to wcale nie oznacza, że byli łatwym rywalem dla innych. Trzy z siedmiu spotkań przegrali bowiem dopiero po mikście, w stosunku 3:4. W szerokim składzie AZS-u zgłoszona do rozgrywek była Magda Linette, ale z powodu napiętego kalendarza startów WTA nie zdołała przywdziać barw poznańskiego klubu. W odróżnieniu od konkurentów „Akademicy” rywalizowali w lidze wyłącznie w krajowym składzie, stawiając na młodych zawodników oraz swoich wychowanków. Jednym z nich jest Marcel Kamrowski, który w 6. kolejce LOTTO SuperLIGI zdołał pokonać w trzech setach drugą rakietę w kraju – Maksa Kaśnikowskiego z CKT Grodzisk Mazowiecki.

Pojedynek debiutantów

KT ROYAL Zielona Góra – PTP Łódź

W Zielonej Górze zmierzą się zespoły debiutujące w najwyższej klasie rozgrywkowej. Zespół z województwa lubuskiego w zeszłym sezonie rywalizował na zapleczu LOTTO SuperLIGI, kończąc rundę zasadniczą na 4. miejscu z bilansem 1-3. KT ROYAL stawiał na krajowy skład, a możliwość zaprezentowania się szerszej publice otrzymali m.in.: Julia Oczachowska, Zofia Dziewięcka, Dawid Wiśniewski czy Filip Bojko. Ważny punktem zespołu był rywalizujący w grze podwójnej, doświadczony i utytułowany Radosław Nijaki, uczestnik wielkoszlemowych turniejów w Paryżu (Roland Garros), Londynie (Wimbledon) i Nowym Jorku (US Open). Radek to dwukrotny Narodowy Mistrz Polski mężczyzn w singlu, reprezentant Polski w rozgrywkach Pucharu Davisa oraz Uniwersjady.

W tym sezonie Nijaki zagra w barwach najbliższego rywala KT ROYAL, czyli PTP Łódź, który jest absolutnym debiutantem w rozgrywkach. PTP nie zamierza być jednak chłopcem do bicia, aspirując do miana czarnego konia rozgrywek. Potwierdzają to przeprowadzone transfery. Do zespołu dołączyli bowiem m.in.: znany na międzynarodowych arenach Czech Lukas Rosol, jego rodaczka Tereza Smitková, Paula Kania, młodszy brat Kamila Majrzchaka – Adam, czy urodzona w Rosji, ale posiadająca polskie obywatelstwo, Waleria Olianowska.

 

Przypomnijmy, że w tym roku skrócono system rozgrywania spotkań ligowych. Toczone one będą do trzech wygranych meczów, co oznacza, że liczba wszystkich pojedynków nie przekroczy pięciu. Planowane są dwa pojedynki singlowe – męski i żeński, dwa mecze gry podwójnej – mężczyzn i kobiet, a jeśli to nie wystarczy do wyłonienia zwycięzcy, odbędzie się mecz gry mieszanej.

1. kolejka LOTTO SuperLIGI

8 czerwca (sobota)
KT GAT Gdańsk – AZS TENIS Poznań
9 czerwca (niedziela)
BAZALT ZTT Złotoryja – BKT Advantage Bielsko-Biała
KT ROYAL Zielona Góra – PTP Łódź
KS Górnik Bytom – CALISIA TENNIS TEAM Kalisz

Pauzują: WKS Grunwald Poznań i WKT MERA WARSZAWA

Więcej informacji o LOTTO SuperLIDZE dostępnych jest na oficjalnej stronie projektu: https://sliga.org/.

 

***

Kontakt dla mediów
Michał Hasik
kom. 535 999 689
e-mail: michal.hasik@sliga.org

Roland Garros. Carlos Alcaraz pierwszym finalistą!

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Carlos Alcaraz po znakomitym meczu pokonał Jannika Sinnera 2:6, 6:3, 3:6, 6:4, 6:3 i po raz pierwszy w karierze awansował do finału Roland Garros!

Pojedynki Carlosa Alcaraza z Jannikiem Sinnerem zawsze przynoszą mnóstwo emocji i nie inaczej było też tym razem, chociaż mnóstwo problemów z wejściem w mecz miał Hiszpan. 21-latek przegrał cztery pierwsze gemy z rzędu. W dalszej części seta próbował wrócić do gry, ale Sinner utrzymał bezpieczną przewagę i wygrał partię 6:2.

Jeśli ktoś zaczął wtedy obawiać się jednostronnego meczu, to jego obawy zostały szybko rozwiane. Alcaraz mimo utraty własnego podania już w pierwszym gemie drugiego seta, później zaczął grać znacznie lepiej. Hiszpan przejął inicjatywę, a wynik wreszcie zaczął wyglądać korzystnie z jego perspektywy. Carlitos wygrał drugą partię 6:3.

Pojedynek rozkręcił się na dobre. W trzecim secie Sinner walczył nie tylko z rywalem, ale prawdopodobnie także ze skurczami w prawej dłoni. To mu jednak nie przeszkodziło grać na wysokim poziomie. Obaj tenisiści mieli w tej partii kilka break-pointów, ale to Włoch wykorzystał jednego więcej i zrobił kolejny krok w stronę finału Roland Garros.

W czwartym secie wreszcie obaj zawodnicy bez większych problemów utrzymywali swoje gemy serwisowe. Gra toczyła się spokojnie, a każdy czekał na idealną okazję do ataku. Kluczowy w tej partii był jednak prawdopodobnie prosty błąd – Sinner w dziesiątym gemie przy wyniku 30:15 wyrzucił w aut smecza. Po dwóch następnych piłkach został przełamany, a w konsekwencji przegrał seta 4:6.

Na początku decydującej partii dominował Alcaraz. Hiszpan utrzymywał bardzo wysoki poziom gry połączony z niesamowitą intensywnością. Włochowi szybko uciekł wynik (0:3). Sinner nie zamierzał jednak się poddać i coraz śmielej nawiązywał walkę w gemach serwisowych rywala, doprowadzając nawet do gry na przewagi.

To jednak nie wystarczyło, aby dobrać się do skóry świetnie prezentującemu się w tej części meczu Carlitosowi. Sinner obronił jeszcze dwie piłki meczowe, ale przy trzeciej był już bezradny. Alcaraz zwyciężył 2:6, 6:3, 3:6, 6:4, 6:3 i po raz pierwszy w karierze wystąpi w finale Roland Garros.


Wyniki

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 3) – Jannik Sinner (Włochy, 2) 2:6, 6:3, 3:6, 6:4, 6:3

Roland Garros. Wielki sukces polskiego juniora! Tomasz Berkieta zagra w finale

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: Peter Figura

Tomasz Berkieta obronił trzy piłki meczowe i pokonał Włocha Lorenzo Carboniego 7:6(3), 4:6, 7:6(4) w półfinale juniorskiego Roland Garros. W meczu o tytuł zmierzy się z Amerykaninem Kaylanem Bigunem.

Na początku meczu nie było szans na przełamanie, choć więcej gry miało miejsce w gemach serwisowych Berkiety. Jednak to Polak jako pierwszy przełamał serwis rywala w ósmym gemie, wykorzystując drugiego break pointa. Miał również piłkę setową przy własnym podaniu, ale Carboni uratował się przed porażką i zdołał przełamać naszego zawodnika. Włoch i Polak pewnie wygrywali swoje serwisy, więc o losach piewszego seta miał zadecydować tie-break.

Ten rozpoczął się nerwowo dla obu tenisistów, ponieważ cztery pierwsze punkty padły łupem returnujących. Trend przełamał Berkieta, który od stanu 3:3 wygrał cztery punkty z rzędu i zapisał pierwszego seta na swoim koncie.

W drugim secie zarówno Berkieta, jak i Carboni nie mieli problemów z wygrywaniem gemów serwisowych. Żaden z nich nie miał okazji na przełamanie ani nie musiał grać gema na przewagi. W dziewiątym gemie Polak mógł wyjść na prowadzenie i serwować na zwycięstwo w meczu, ale nie wykorzystał jedynego break pointa w tej partii. Niewykorzystana okazja zemściła się chwilę później, kiedy 17-latek z Warszawy stracił serwis i do rozstrzygnięcia pojedynku potrzebny był trzeci set.

Gra nerwów ze szczęśliwym finałem

Pierwszy krok do wygranej w spotkaniu postawił Berkieta, kiedy to przełamał rywala w trzecim gemie. Jego radość nie trwała długo i momentalnie stracił swoją przewagę. Polak miał problemy z utrzymaniem swojego podania. Obronił break pointa przy stanie 2:3, by wyjść na prowadzenie z przewagą przełamania. Niestety ponownie dały znać o sobie nerwy i Carboni odrobił stratę.

W tym momencie zaczęła się prawdziwa wojna nerwów. Przy stanie 6:5 Berkieta obronił trzy piłki meczowe, a następnie doprowadził do super tie-breaka. W nim szybko doszło do mini przełamania na korzyść naszego zawodnika. Podczas tej partii utrzymywał bezpieczną przewagę, a od stanu 5-4 zdobył pięć punktów z rzędu i mógł świętować awans do wielkoszlemowego finału.

Dzisiejsze zwycięstwo jest dla Tomasza Berkiety największym sukcesem w jego krótkiej karierze. Został pierwszym polskim juniorem od 2008 roku, który awansował do finału Rolanda Garrosa. Wtedy do tego etapu awansował Jerzy Janowicz. W finale Berkieta zmierzy się z Kaylanem Bigunem, który w trzech setach pokonał faworyzowanego Joela Schwaerzlera 2:6, 6:3, 6:4.


Wyniki

Półfinał singla juniorów:

Tomasz Berkieta (Polska) – Lorenzo Carboni (Włochy) – 7:6(3), 4:6, 7:6 (4)

Dżokowić przekazuje pierwsze informacje o stanie zdrowia

/ Maria Kuźniar , źródło: tennismajors.com, foto: AFP

Nowak Dżokowić potwierdził, że przeszedł operację kolana. – Przebiegła ona pomyślnie. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby być zdrowym i sprawnym i wrócić na kort możliwie jak najszybciej – napisał Serb w mediach społecznościowych.

Po zwycięskiej batalii w 1/8 finału Rolanda Garrosa, Serb nabawił się urazu łąkotki w prawym kolanie. W efekcie wycofał się z turnieju przed ćwierćfinałem. Informacje o operacji, której poddał się Djoko podała jako pierwsza francuska gazeta L’Equipe, teraz potwierdził ją sam tenisista.

– Musiałem podjąć kilka trudnych decyzji po tym, jak podczas ostatniego meczu doznałem kontuzji łąkotki. Nadal to wszystko przetwarzam, ale z przyjemnością informuję, że operacja przebiegła pomyślnie – napisał w poście na Instagramie. – Jestem bardzo wdzięczny zespołowi lekarzy, którzy byli przy mnie, a także za ogromne wsparcie, jakie otrzymałem od moich fanów. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby być zdrowym i sprawnym i wrócić na kort możliwie jak najszybciej. Moja miłość do tego sportu jest silna, a chęć rywalizacji na najwyższym poziomie napędza mnie do dalszej pracy.

Wciąż nie wiadomo jak długo potrwa przerwa Dżokowicia. Prawdopodobnie Serb nie zdąży wrócić do pełnej dyspozycji na Wimbledon. Pod znakiem zapytania stoi też występ na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, które rozpoczną się za siedem tygodni. Djoko nie ukrywał, że igrzyska były jego głównym celem, jednak ocenia się, że powrót do pełnej dyspozycji po takiej kontuzji może trwać nawet kilka miesięcy. Sam tenisista nie wskazał jeszcze, na jak długi czas wycofa się ze startów.

Świątek i Paolini zabrały głos przed wielkim finałem w Paryżu

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.rolandgarros.com/en-us/, własne, foto: AFP

Wiemy już, które tenisistki zagrają w tym roku o mistrzostwo na kortach imienia Rolanda Garrosa. Iga Świątek i Jasmine Paolini wygrały swoje mecze półfinałowe i mają za sobą spotkania z dziennikarzami. Oto najciekawsze komentarze obu zawodniczek.

Jako pierwsza w paryskim finale zameldowała się Iga. Reprezentantka Polski nie dała większych szans Coco Gauff i skomentowała ten występ, mówiąc:

Trudno mi wskazać, co wyszło mi w tym pojedynku najlepiej. Podobała mi się intensywność mojej gry oraz to, jak dobrze wywierałam presję na Coco. Mimo przełamania na początku drugiej partii, byłam pewna, że stać mnie na szybki powrót. Zdołałam podnieść mój poziom, a większość rzeczy działało właściwie. Miałam wiele dobrych gemów na returnie, więc strata podania nie była aż tak istotna. Jestem z siebie zadowolona.

Kolejne pytanie do Polki dotyczyło tego, co czuje przed swoim kolejnym finałem wielkoszlemowym:

Sukces w danym turnieju zwykle naprawdę dociera do mnie dopiero po czasie. Gdy rywalizacja jeszcze trwa, po prostu myślę o tym, że mam do rozegrania kolejne spotkanie. Jednocześnie trudno jest udawać, że nie widzę stawki najważniejszych pojedynków i nie czuję ich specjalnej atmosfery. To zawsze coś wyjątkowego, więc nie powiem, że już do tego przywykłam. Skupienie na pracy i tenisie pozwala uczynić te chwile nieco bardziej zwykłymi i ułatwić cały proces, towarzyszący takim finałom.

Liderkę rankingu zapytano również o porównania do Rafy Nadala. Nasza zawodniczka odpowiedziała na takie sugestie ze skromnością i stwierdziła:

Porównamy nasze kariery za czternaście lat. To bardzo miłe, bo nigdy nie oczekiwałam, że ktoś mnie zestawi z Rafą. Według mnie on stoi ponad całą resztą, to prawdziwa legenda. Sprawdzimy to porównanie w przyszłości, ale dziś jestem dumna, że mogę osiągać w Paryżu tak dobre wyniki, że wymienia się mnie w jednym zdaniu z Nadalem – podsumowała.

O tym, kto będzie rywalką liderki rankingu w ostatnim kobiecym meczu singlowym tegorocznego Rolanda Garrosa decydował pojedynek między Jasmine Paolini a Mirrą Andriejewą. Włoszka okazała się lepsza od nastolatki z Rosji i pierwszy raz powalczy o tak ważny tytuł. Podczas rozmowy z prasą 28-latka nie kryła radości i opisała swoje odczucia następująco:

Na początku byłam mocno zdenerwowana, ale potem stopniowo się relaksowałam. Niełatwo się uspokoić w tak ważnym meczu, więc cieszę się, że udało się go wygrać. To spełnienie marzeń, choć nigdy nie mierzyłam tak wysoko. Po prostu starałam się cieszyć tenisem, a potem chciałam tylko grać profesjonalnie. Oczywiście miałam nadzieję na sukcesy, ale tak naprawdę nie wierzyłam, że mogę je osiągnąć. Z czasem pozwalałam sobie na nieco odważniejsze marzenia, ale i tak nie był to numer jeden czy tytuł wielkoszlemowy. Widziałam wywiady z nastoletnimi Dżokoviciem czy Sinnerem i oni od razu stawiali sobie wielkie cele. Mam inny charakter i nie byłam tak śmiała, ale dziś jestem w finale i jestem zachwycona.

Dziennikarze zapytali Jasmine także o to, jak podejdzie do rywalizacji z Igą Świątek:

Ona jest niewiarygodna. W tak młodym wieku wygrała już tak wiele. W Paryżu triumfowała trzy razy, a do tego potrafi zdobywać tytuły tydzień po tygodniu. To trudne, a ja bardzo ją szanuję. W sobotę chcę cieszyć się finałem i po prostu dobrze się zaprezentować – mówiła Włoszka.

Do tej pory Iga Świątek i Jasmine Paolini grały ze sobą dwa razy. Oba mecze – bez straty seta – wygrała Polka.