Roland Garros. Zverev bez niespodzianki pokonuje de Minaura

/ Kacper Roguski , źródło: własne/rolandgarros.com, foto: AFP

Alexander Zverev pokonał w ćwierćfinale gry pojedynczej mężczyzn Alexa de Minaura 3:0. Mecz trwał trzy godziny i przebiegał pod dyktando Niemca, który lepiej prezentował się w newralgicznych momentach.

Było to dziesiąte spotkanie Alexandra Zvereva z Alexem de Minaurem, ale dopiero drugie rozegrane na mączce. W tym jedynym meczu rozgrywanym na cegle lepszy był Niemiec. W drodze do ćwierćfinału tenisista z Hamburgu musiał rozegrać dwie pięciosetówki. Australijczyk z kolei przegrał ledwie dwa sety – z Janem-Lennardem Struffem i Daniiłem Miedwiediewem. Dla de Minaura sukcesem był już drugi tydzień paryskiego turnieju. Przed 2024 rokiem barierą nie do przejścia dla tenisisty z Sydney była druga runda. Zverev historycznie grał już w trzech półfinałach French Open. W meczu z Australijczykiem polował na czwarty taki sukces z rzędu.

De Minaur rozpoczął mecz od dużej ilości prostych błędów. Nie był przekonywujący w akcjach ofensywnych. Wyglądał na niepewnego, wybitego z rytmu. Popełniał też sporo błędów grając na linii. Przede wszystkim szwankował u niego bekhend. Zverev był pewniejszy w newralgicznych momentach seta. Lepiej też serwował choć i tak raz został przełamany. Ostatecznie zadecydowało jedno przełamanie więcej, które wywalczył Niemiec. W grze obu tenisistów widać było jednak ogromne rezerwy. Zwłaszcza w przestrzeni unikania błędów i w grze przy siatce.

Druga partia rozpoczęła się podobnie jak premierowa odsłona gry. Obaj tenisiści grali nerwowo. O przełamaniach decydowały podwójne błędy serwisowe. W drugiej części seta na korcie poziom poprawił się z uwagi głównie na dużo lepszą grę de Minaura. Australijczyk zaczął grać dynamiczniej oraz z większą łatwością był w stanie zdobywać winnery. Piłki posyłane przez niego na drugą stronę były wyraźnie szybsze niż w pierwszym secie. To zaskoczyło Zvereva, który nie miał jednoznacznej recepty na lepiej grającego tenisistę z Sydney. Musiał w pewnym momencie bronić setbola, ale ostatecznie o zwycięzcy drugiego seta decydował tiebreak. W nim Niemiec popełniał na początku wyraźne błędy jakościowe i decyzyjne przez co przegrywał już 0-4. Wrócił jednak do gry i po długich, wyczerpujących akcjach wygrał w tiebreaku 7-5.

Zverev trzeciego seta rozpoczął pomyślnie utrzymując pozytywne nastawienie związane z wyciągnięciem tiebreaka. Zaowocowało to przełamaniem w szóstym gemie. Niemiec w dużej mierze korzystał z błędów rywala, ale i sam był w stanie kreować sobie przewagę na korcie – przede wszystkim za pośrednictwem serwisu. Dysproporcja na korzyść tenisisty z Hamburga w liczbie błędów była jednak na tyle duża, że de Minaurowi bardzo ciężko się grało. Do nieoczekiwanego zwrotu akcji mogło dojść w końcówce seta, gdzie serwujący na zamknięcie meczu Zverev dał się przełamać, ale już w następnym gemie Niemiec odpowiedział tym samym i domknął zwycięstwo przy returnie.


Wyniki

Ćwierćfinał singla mężczyzn:

Alexander Zverev (Niemcy, 4) – Alex De Minaur (Australia, 11) 6:4 7:6(5) 6:4

Roland Garros. Iga Swiatek z Coco Gauff ponownie na paryskich kortach

/ Szymon Stępień , źródło: własne, foto: Peter Figura

W półfinale Roland Garros na Igę Świątek czeka wyzwanie, z którym mierzyła się już 11 razy. Jeśli chce zagrać w finale, musi wygrać z Amerykanką Coco Gauff, z którą wygrywała już 10 razy?

W czwartek na kort im. Philippe’a Chatriera wyjdą dwie tenisistki, których stopień koncentracji na czekającym je celu – dojściu do finału, jest nieprzeciętny. Zarówno Polka, jaki młodsza o trzy lata Amerykanka, zrobią wszystko, by dopisać do swojej listy kolejny wielkoszlemowy sukces.

Można zaryzykować stwierdzenie, że w tym roku w Paryżu, to Iga Świątek miała większe trudności niż Gauff, która gładko pokonywała kolejne przeszkody w pierwszym tygodniu zmagań na kortach w stolicy Francji.

Druga runda w wykonaniu Polki była do tej pory największym wyzwaniem. Na jej drodze stanęła była liderka rankingu Naomi Osaka. Mecz z Japonką wymusił na 23-letniej tenisistce wejście na zupełnie inny poziom gry. Z każdą z pozostałych rywalek dominowała od początku do końca. W meczach przed i po Osace Polka straciła tylko 11 gemów.

Z kolei Amerykanka miała od początku dość prostą drogę. W pierwszych czterech meczach nie straciła nawet seta. Dopiero ćwierćfinał był dla 20-latki z Atlanty sprawdzianem. W nim po drugiej stronie kortu stanęła Tunezyjka Ons Jabeur. Finalistka Wimbledonu z 2022 i 2023 roku okazała się równorzędną rywalką dla Gauff w pierwszym secie, który ostatecznie wygrała. Jednak dalsza część spotkania była juz pod dyktando Amerykanki, która pewnie wygrała całe spotkanie i awansowała.

Statystyka przemawia za Igą. Polka i Amerykanka zagrają w Paryżu po raz 12. Dziesięć razy zwyciężyła Świątek, Gauff tylko raz, podczas turnieju w Cincinnati w 2023 roku.

Która z nich zagra zatem w finale Roland Garros? O tym przekonamy się w czwartek. Pojedynki Polki i Amerykanki zaplanowano na godzinę 15.00, oczywiście na korcie im. Philippa Chatrier.

Roland Garros. Ćwierćfinał debla nie dla Stankiewicz

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: Peter Figura

Monika Stankiewicz zakończyła przygodę z tegorocznym Roland Garros. W środowym meczu drugiej rundy debla dziewcząt Polka w parze z Rositsą Denchewą przegrały z Noemi Basiletti i Joy De Zeeuw.

Spotkanie od początku miało wyrównany i otwarty przebieg. Obie pary szybko wymieniły się przełamaniem. W piątym gemie reprezentantki Polski i Bułgarii wyszły na prowadzenie 40-0 przy podaniu rywalek, mając tym samym aż cztery break pointy. Jednakże żadna z szans nie została wykorzystana, co niedługo później zemściło się na duecie rozstawionym z „ósemką”. Bowiem po chwili to Włoszka i Holenderka przełamały, wychodząc następnie na prowadzenie 5:2. Od tamtego momentu nastąpił spektakularny powrót Stankiewicz i Denchewej. Polka i Bułgarka wygrały cztery kolejne gemy, po drodze obrabiając dwie piłki setowe. Prowadzenie 6:5 oznaczało możliwość serwowania po zwycięstwo w secie. Stankiewicz i Denchewa nie utrzymały jednak podania, przez co partia zakończyła się tie-breakaiem. Dogrywka była wyrównana i rozstrzygnęła się grą na przewagi. Minimalnie lepsze okazały się Basiletti i De Zeeuw.

Reprezentantki Włoch i Holandii mocno rozpoczęły drugą część spotkania. Nie zamieniły jednak żadnego z trzech break pointów na przełamanie w otwierającym gemie. Stankiewicz i Denchewa wybroniły się przed szybką stratą serwisu, a następnie utrzymywały kontakt z rywalkami. Trwało to jednak tylko do stanu 3:2 z perspektywy turniejowych „ósemek”. Od tamtego momentu wszystkie pozostałe gemy padły łupem włosko-holenderskiej pary. Basiletti i De Zeeuw dwukrotnie przełamały Polkę i Bułgarkę, pieczętując awans do ćwierćfinału rozgrywek.


Wyniki

Druga runda debla dziewcząt:

N. Basiletti, J. De Zeeuw (Włochy, Holandia) – R. Denchewa, M. Stankiewicz (Bułgaria, Polska, 8) 7:6(7), 6:3

 

Roland Garros. Jan Zieliński nie powtórzy tegorocznego wyczynu. Polsko-tajwańska para odpadła w półfinale

/ Julia Florkowska , źródło: własne, foto: Peter Figura

Jan Zieliński i Su-Wei Hsieh ulegli w półfinale Desirae Krawczyk i Nealowi Skupskiemu. Duet brytyjsko-amerykański zwyciężył po ponad godzinie gry z wynikiem 6:1, 6:7(2), 10-4.

W środowe popołudnie Krawczyk i Skupski zrewanżowali się za porażkę w finale Australian Open. W meczu o zwycięstwo w pierwszym tegorocznym turnieju Wielkiego Szlema przegrali z Zielińskim i Hsieh 7:6(5), 4:6, 11-9. Jednak brytyjsko-amerykański duet w dzisiejszym spotkaniu okazał się lepszy i to oni powalczą o finał miksta.

Już na początku pierwszej partii Hsieh i Zielińskiego zostali przełamani. Rywale bezbłędnie reagowali na uderzenia Tajwanki i Polaka, zdobywając kolejne punkty. Po chwili Amerykanka z Brytyjczykiem prowadzili już 4:0. Hsieh i Zieliński zacięcie walczyli, aby odwrócić losy pierwszego seta. Bezskutecznie – Desirae i Neal nie dawali im żadnych szans, a naszej parze udało się wywalczyć tylko jeden gem.

Polsko-tajwańska para szybko zapomniała o wyniku w pierwszej części i znacznie lepiej zaczęła drugiego seta. Rywalizacja w drugiej partii była bardziej wyrównana. Obie pary konsekwentnie wygrywały gemy przy swoim serwisie aż do stanu 6:6. O końcowym wyniku zadecydował tie-break. Pierwszą szansę na odskoczenie rywalom wykorzystali Su-Wei i Jan, zdobywając bezpieczną przewagę 5-1. W końcówce polsko-tajwańska para całkowicie zdominowała przeciwników.

W super tie-breaku już na starcie musiał interweniować fizjoterapeuta, aby pomóc Nealowi Skupskiemu. To nie wpłynęło jednak na grę przeciwników, którzy pewnie objęli prowadzenie 4-1. Tajwanka i Polak zdobyli jeszcze 3 punkty, ale pod koniec gry na korcie Simonne-Mathieu dominowali już tylko Amerykanka i Brytyjczyk.

Mimo przegranej Su-Wei i Jan mogą uznać występ w mikście za udany. Do tego meczu polsko-tajwańska para koncertowo przechodziła kolejne rundy, nie tracąc ani jednego seta w tegorocznej edycji Roland Garros.


Wyniki

D. Krawczyk, N. Skupski (USA, Wielka Brytania, 4) – S-W. Hsieh, J. Zieliński (Tajwan, Polska, 7) 6:1, 6:7(2), 10-4

Roland Garros. Półfinałowe sensacje

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Afp

Jasmine Paolini oraz Mirra Andriejewa zmierzą się w polfinale  Roland Garros w dolnej połówce drabinki. Włoszka i Rosjanka sprawiły sensację w meczach 1/4 pokonując odpowiednio Jelene Rybakine oraz  Aryne Sabalenke.

Po tym jak z rywalizacją na paryskich kortach na wczesnym etapie pożegnała się Maria Sakkari, czyli turniejowa „czwórka” w kolejnych rundach głównego faworytki do końcowego triumfu wygrywały zgodnie z plan. Aż do drugiego dnia ćwierćfinałowych spotkań.

Jako pierwsze by zmierzyć się o trzecie miejsce e półfinałach wyszły na kort Jasmine Paolini oraz Jelena Rybakina.Byl to czwarty pojedynek obu pań, a bilans był korzystny dla bardziej utytułowanej, która wygrała dwukrotnie.
Premierowa odsłona paryskiego ćwierćfinału przebiegła pod dyktando Paolini. Włoszka odebrała serwis Rybakinie już w gemie otwarcia, a następnie dołożyła drugie przełamanie w siódmym gemie. W pierwszej odsłonie przy swoim podaniu Włoszka była niezwykle skuteczna, przegrała tylko jedna akcję.

w drugim secie Kazaszka dwukrotnie przegrała swe gemy serwisowe, ale tym razem odrabiała straty, a od stanu 4:4 nie przegrała już gema i doprowadziła do decydującej części meczu. Ta rozpoczęła się od serii czterech gemów wygranych przez zawodniczki odbierające podanie. Decydującym okazał się dziewiątym gem, którego przy serwisie Rybakiny wygrała Paolini, a po zmianę stron za pierwszą piłka meczową zakończyła spotkanie.

Tuż po pojedynku włosko-kazaskim do gry przystąpiły Aryna Sabalenka oraz Mirra Andriejewa. Faworytką meczu była zeszłoroczna półfinalistka Roland Garros, która wygrała dwa dotychczasowe spotkania z młodszą przeciwniczką.
Już na początku meczu przełamanie uzyskała Sabalenka, która co prawda pozwoliła na odrobienie strat, ale po chwili na tablicy wyników widniał rezultat 3:1 dla wiceliderki rankingu. W tym momencie serię czterech wygranych gemów z rzędu zanotowała Andriejewa. Jednak to nie był koniec emocji w tej części pojedynku.

W tym momencie uskarżająca się na złe samopoczucie turniejowa dwójka poprosiła o przerwe medyczną. Gdy panie wróciły do gry zawodniczka Mińska wygrała kolejne trzy gemy i wyszła na prowadzenie 6:5. Andriejewa odpowiedziała zwycięskim gemem i doszło do tie-breaka. W tym minimalnie lepsza okazała się Sabalenka.

W drugim secie Rosjanka jako pierwsza przelamywala serwis rywalki, a ta odrabiała straty. Ostatecznie końcówka należała do 17-latki, która wygrała dwa kolejne gemy, a tym samym całego seta 6:4.
W decydującej odsłonie do stanu 2:2 panie szły gem za gen. Pierwszą przełamanie podania zaliczyła Sabalenka, ale po chwili doszło do odrobienia strat. Kluczowym okazał się dziesiaty gem. W nim Andriejewa za drugą szansa kolejny raz przełamała serwis zawodniczki z Mińska. Kończąc zarazem spotkanie.

Zarowno Jasmine Paolini jak i Mirra Andriejewa po raz pierwszy w karierze wystąpią w 1/2 finału imprezy wielkoszlemowej. Włoszka dotychczas najdalej w Wielkim Szleme zaszła podczas Australian Open 2024, gdy rywalizowała o 1/4 finału. Z kolei najlepszym występem Rosjanki w najważniejszych turniejach sezonu był Wimbledon 2023 oraz Australian Open 2024. W obu przypadkach zawodniczka z Krasnojarska kończyła występ na 1/8 finału.


Wyniki


Ćwierćfinały: 
Mirra Andriejewa – Aryna Sabalenka (2) 6:7(5), 6:4, 6:4

Jasmine Paoloni (Wlochy, 12) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 4) 6:2, 4:6, 6:4

Ons Jabeur krytykuje organizatorów Rolanda Garrosa

/ Bartosz Wojsław , źródło: tennismajors.com, foto: AFP

Ons Jabeur to kolejna zawodniczka krytykująca rozkład gier podczas tegorocznego Rolanda Garrosa. Tunezyjka odniosła się do faktu, że mecze kobiet nigdy nie trafiają do najbardziej oglądanej sesji wieczornej. 

To kolejny rozdział długo trwającej historii. Już rok temu Amelie Mauresmo, a więc legenda francuskiego tenisa oraz dyrektorka Rolanda Garrosa była krytykowana za rozkład gier podczas paryskiego Szlema.

Temat ten powrócił po słowach Ons Jabeur, która powiedziała po swoim ćwierćfinałowym spotkaniu z Coco Gauff: Wolałabym zagrać ćwierćfinał w sesji wieczornej, a nie o 11 rano. Dla mnie to nie ma sensu. Chyba to jedyny Wielki Szlem, może jeszcze Australian Open, w którym gramy ćwierćfinały o 11 rano. Już wielokrotnie organizatorzy Rolanda Garrosa „dostawali po głowie” za takie ustawianie spotkań, że mecze kobiet prawie nigdy nie trafiały do najbardziej oglądanej sesji wieczornej.

Szczerze mówiąc, chciałbym zobaczyć umowę między Prime [oficjalny nadawca Rolanda Garrosa we Francji – red.] a turniejem. Było wiele dobrych meczów kobiet. Oczywiście nie trwały one cztery godziny, ale kto powiedział, że granie po pierwszej w nocy jest zdrowe i kto powiedział, że stadion jest pełny o pierwszej czy drugiej w nocy? Nie wiem, kto ogląda mecze o tej porze – dodała Tunezyjka.

Do faktu rozgrywania spotkań do 2 czy 3 w nocy, a właśnie aż tak późno zakończył się kilka dni temu mecz między Novakiem Dżokoviciem a Lorenzo Musettim, odniosła się również Coco Gauff. Amerykanka nazwała rywalizację do takich godzin „niezdrową”.

Rok temu szerokim echem odbiły się słowa Amelie Mauresmo, która stwierdziła, że pojedynki męskie są ciekawsze od kobiecych. To trochę rozczarowujące i zaskakujące, bo ona też była w WTA. Myślę, że to osobista opinia każdej osoby, niezależnie, czy bardziej lubi tenis męski, czy damski, czy też lubi je po równo. Myślę, że kobiecy tenis ma wiele zalet – mówiła wtedy o słowach francuskiej dyrektorki Iga Świątek.

Mauresmo stwierdziła również, że być może dobrym pomysłem rozwoju tenisa pań byłoby wprowadzenie meczów do trzech wygranych setów, na przykład od etapu ćwierćfinałów Wielkiego Szlema. To jest coś, co bardzo by mi się spodobało i jestem pewna, że dodałoby coś do kobiecego tenisa – powiedziała dyrektorka French Open.

Ons Jabeur wróciła więc do tematu, który przewija się przez świat tenisa od dłuższego czasu. Podczas tegorocznego Rolanda Garrosa po raz kolejny widać, że frekwencja podczas spotkań kobiet jest znacząco niższa niż na meczach panów.

Roland Garros. Tomasz Berkieta w ćwierćfinale turnieju juniorów

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: Peter Figura

Tomasz Berkieta awansował do ćwierćfinału juniorskiego Roland Garros, pokonując Charliego Robertsona 6:3, 3:6, 6:4. O awans do następnej rundy Polak powalczy z Francuzem Moise Kouame.

17-latek zaliczył nerwowy początek meczu. Musiał na początku bronić sześciu break pointów, ale im dłużej trwał set, tym bardziej widoczna była przewaga naszego zawodnika. Przełamał rywala już w trzecim gemie i utrzymywał bezpieczną przewagę. Pod koniec pokusił o kolejne przełamanie, wygrywając pierwszą partię 6:3.

Drugi set rozpoczął się trzema przełamaniami z rzędu, w tym dwukrotnie swój serwis tracił Berkieta. Polak miał problemy z utrzymaniem serwisu i w całej odsłonie tylko raz wygrał swoje podanie. Co prawda zmniejszył straty z 1:5 do 3:5, ale ponownie został przełamany, co oznaczało, że stracił pierwszego seta w całym turnieju.

Decydująca odsłona rozstrzygnęła się już w trzecim gemie, kiedy Polak wykorzystał drugą szansę na przełamanie. Berkieta dużo lepiej serwował, tracąc tylko trzy punkty w pięciu gemach serwisowych. Mecz zakończył się po blisko dwóch godzinach gry.

W ćwierćfinale Tomasz Berkieta zmierzy się z posiadaczem dzikiej karty, Moisem Kouame. 14-latek pokonał w dwóch setach rozstawionego z numerem 14 Marokańczyka Redę Bennaniego.

W środę Polak zagra jeszcze mecz w drugiej rundzie turnieju deblowego.


Wyniki

III runda turnieju juniorów:

Tomasz Berkieta (Polska) – Charlie Robertson (Wielka Brytania) – 6:3, 3:6, 6:4

Novaka Dżokovicia czeka przerwa od gry

/ Szymon Stępień , źródło: lequipe.fr, foto: AFP

Novak Dżokovic musial poddać się zabiegowi prawego kolana. Rehabilitacja zajmie ponad trzy tygodnie, co praktycznie wyklucza udział Serba w Wimbledonie. Wszystko z powodu kontuzji, której doznał podczas poniedziałkowego meczu z Argentyńczykiem Francisco Cerundolo.

Serb już na pomeczowej konferencji prasowej mówił o tym, że nie wie czy będzie w stanie grać dalej w turnieju. We wtorek ogłosił, że musi oddać walkowera Casperowi Ruudowi, a już w środę rano poddał się operacji w Paryżu. Według francuskiej gazety „L’Equipe” utytułowanego zawodnika będzie czekać co najmniej miesięczna przerwa od gry. Dżoković będzie zmuszony do rezygnacji z udziału w rozpoczynającym się 1 lipca Wimbledonie. Jeśli rekonwalescencja kolana przebiegnie w dobrym tempie, kibice mogą liczyć na jego powrót podczas Igrzysk Olimpijskich, które zostaną rozegrane także na kortach Roland Garrosa.

W wyniku rezygnacji z dalszej gry, do półfinału turnieju wielkoszlemowego w stolicy Francji przeszedł automatycznie Norweg Casper Ruud. Jego rywalem będzie zawodnik z pary Alex de Minaur lub Alexander Zverev.

Coco Gauff o meczu z Igą Świątek

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.rolandgarros.com/en-us/, własne, foto: AFP

Coco Gauff awansowała do półfinału Rolanda Garrosa. W meczu o finał 20-latka zmierzy się z Igą Świątek, a temat ten pojawił się na konferencji prasowej z udziałem Amerykanki. Tenisistka opowiedziała dziennikarzom, jak podejdzie do tego spotkania.

W ćwierćfinale Gauff pokonała w trzech setach Ons Jabeur. Tunezyjka postawiła rywalce twarde warunki, ale ostatecznie to reprezentantka USA zeszła z kortu jako zwyciężczyni. Teraz przed nią kolejne wyzwanie, jakim jest mecz z Igą Swiątek. Coco odniosła się do tego faktu, mówiąc:

Z pewnością muszę znaleźć lepszy sposób gry z Igą. W ostatnich potyczkach z nią niewiele mi się udawało, niezależnie od nawierzchni. Świątek jest trudną przeciwniczką dla mnie i dla każdej innej zawodniczki. Muszę obejrzeć nasze poprzednie mecze i spróbować dowiedzieć się, co powinnam zrobić. Ona gra tu świetny tenis, więc czeka mnie trudne zadanie. Wyjdę na to spotkanie z wiarą, że mogę wygrać, ale poza tym chcę mieć solidny plan. Przygotuję coś razem z moim teamem i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Dotychczas Iga Świątek i Coco Gauff grały ze sobą jedenaście razy. Amerykanka zwyciężyła tylko raz. Stało się to w 2023 roku w Cincinnati. W poprzedniej edycji Rolanda Garrosa panie trafiły na siebie w ćwierćfinale, a Polka oddała rywalce zaledwie sześć gemów.

Zachwycony Sinner o objęciu prowadzenia w rankingu ATP

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.rolandgarros.com/en-us/, własne, foto: AFP

We wtorek, w trakcie meczu ćwierćfinałowego Rolanda Garrosa między Jannikiem Sinnerem i Grigorem Dimitrowem, podano informację o tym, że z dalszego udziału w turnieju zrezygnował Novak Dżoković. Oznaczało to, że Włoch zostanie nowym liderem rankingu ATP. Zawodnik skomentował ten fakt w kilku wywiadach.

Trwający sezon jest niezwykle udany dla 22-latka z Italii. Tenisista wygrał między innymi Australian Open i turniej ATP Masters 1000 w Miami, co dało mu status drugiej rakiety świata. Jannik długo naciskał na lidera rankingu Novaka Dżokovicia, a teraz udało mu się wyprzedzić wielkiego rywala i sięgnąć tenisowego szczytu. W swoich pierwszych słowach po tym sukcesie Sinner pamiętał o kłopotach swojego konkurenta i stwierdził:

To spełnienie marzenia, jakie ma każdy gracz. Jednocześnie chcę powiedzieć, że wycofanie się Novaka z turnieju jest dla wszystkich przykre. Życzę mu szybkiego powrotu do zdrowia. Wcześniej nie myślałem o rankingu, bo te zawody są dla mnie bardzo trudne. W przeszłości miewałem tu słabsze występy, więc tym bardziej cieszę się z awansu do półfinału. Spróbuję pokazać tam mój najlepszy tenis. Jestem wdzięczny mojemu teamowi, dzięki któremu to wszystko jest możliwe.

W kolejnej wypowiedzi Jannik podkreślił, że jego osiągnięcie jest ważne dla historii włoskiego tenisa:

To wiele znaczy dla mnie, ale jest też istotne dla mojego kraju. Mamy wielu świetnych graczy i trenerów, a teraz nareszcie wiemy, jak to jest mieć rodaka na fotelu lidera. Cieszę się, że jestem częścią korzystnego trendu. Widzę, że ludzie coraz częściej grają w tenisa, a to bardzo ważne i daje mi dużo radości. Każdy z naszych zawodników, niezależnie od rankingu, daje z siebie wszystko, a do tego mamy wiele wspaniałych imprez na różnych poziomach. Cudownie, że nasz tenis tak się rozwija. Włochy na to zasługują, bo to fantastyczny kraj. Jestem szczęśliwy, że dokładam do tego swoją cegiełkę.

Zawodnik podziękował także swoim trenerom Darrenowi Cahillowi i Simone Vagnozziemu:

Z Darrenem pracujemy już niemal dwa lata. To wielka przyjemność mieć go u swojego boku. Od początku złapaliśmy dobry kontakt, a on jest bardzo doświadczonym szkoleniowcem i osiągał sukcesy z wieloma zawodnikami. Potrafi dostosować swoje metody do konkretnego gracza. To coś wyjątkowego. Do tego tworzy z Vagnozzim świetny duet. Pracują inaczej, ale razem funkcjonują bez zarzutu i osiągamy właściwy efekt. Obaj są skromni i wzajemnie się szanują. Mam szczęście, że mi pomagają, tak jak i reszta ekipy – podsumował tenisista.

Rywalem Jannika Sinnera w półfinale tegorocznego Rolanda Garrosa będzie Hiszpan Carlos Alcaraz.