Roland Garros. Novak Dżoković odwrócił losy spotkania i przeszedł do historii

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: AFP

Novak Dżoković pokonał Francisco Cerundolo 6:1, 5:7, 3:6, 7:5, 6:3 w meczu czwartej rundy rywalizacji mężczyzn i awansował do 1/4 finału paryskiego szlema. Serb w poniedziałkowy wieczór mierzył się nie tylko z rywalem, ale również problemami zdrowotnymi.

Lider rankingu ATP ma ostatnio niezwykle trudny czas. Serb, który tuż przed rozpoczęciem paryskiego szlema udał się jeszcze do Genewy, aby wystąpić w imprezie rangi ATP 250, na paryskich kortach walczy niesamowicie. Po tym jak w meczu trzeciej rundy belgradczyk uporał się po pięciosetowym boju, zakończonym w środku nocy, z Lorenzo Musettim, niespełna dwie doby później rozegrał kolejny pojedynek na pełnym dystansie.

Tym razem przeciwnikiem trzykrotnego mistrza Roland Garros był Francisco Cerundolo. I spotkanie z Argentyńczykiem miało podobny przebieg do meczu z Włochem. Najwyżej rozstawiony tenisista musiał gonić wynik ze stanu 6:1, 5:7, 3:6. Na początku drugiej partii wydarzyło się coś co tym bardziej zaniepokoiło kibiców najlepszego tenisisty świata. Potrzebował on pomocy medycznej w związku z bólem w kolanie.

W czwartym secie Cerundolo przełamał serwis wyżej notowanego przeciwnika i wyszedł na prowadzenie 4:2. Novak Dżoković zdołal się jednak „odrodzić” i z kolejnych sześciu rozegranych gemów wygrał pięć. Tym samym doprowadził do decydującej odsłony, którą rozpoczął w najlepszy z możliwych sposobów – od przełamania serwisu tenisisty z Ameryki Południowej. Jednak po chwili miało miejsce odrobienie strat.

Kolejną okazję na wygranie gema przy podaniu rywala miał Dżoković, który zdołał wyjść na prowadzenie 5:3, a kolejnej zmiany stron już nie było. Lider rankingu wykorzystał już pierwszą piłkę meczową. Backhand zagrany po krosie przez Cerundolo zdaniem Serba minimalnie opuścił kort. Belgradczyk zatrzymał grę, a gdy prowadzące spotkanie sędzia potwierdziła obserwację obrońcy tytułu, ten po czterech godzinach i 38 minutach mógł unieść ręce w geście triumfu.

Zwycięstwo nad Francisco Cerundolo jest 370. wygranym meczem Novaka Dżokovicia w imprezach wielkoszlemowych. Tym samym 24-krotny mistrz wielkoszlemowy wysunął się na pozycję lidera, jeżeli chodzi o liczbę zwycięskich pojedynków w najważniejszych imprezach sezonu. O jeden triumf mniej ma Roger Federr, a na najniższym stopniu podium z wynikiem 314 znajduje się Rafael Nadal.


Wyniki

Czwarta runda:

Novak Dżoković (Serbia, 1) Francisco Cerundolo (Argentyna, 23) 6:1, 5:7, 3:6, 7:5, 6:3

Roland Garros. Faworytki kontra debiutantki

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Aryna Sabalenka z Mirrą Andriejewą oraz Jelena Rybakina z Jasmine Paolini powalczą w meczach ćwierćfinałowych dolnej połówki drabinki rywalizacji pań na paryskich kortach.

Dziewiątego dnia rywalizacji na Roland Garros poznaliśmy komplet ćwierćfinalistek w zmagań kobiet. W dolnej połówce drabinki o awans do 1/2 finału powalczą między innymi dwie zawodniczki, które stawiane były w gronie faworytek przed rozpoczęciem rywalizacji w stolicy Francji.

Pierwszą zawodniczką z dolnej połówki drabinki, która zameldowała się w 1/4 finału jest Jelena Rybakina. Chociaż bilans jej spotkań z Eliną Switoliną nie był korzystny i wynosił 2:1 dla Ukrainki. Na początku panie „poczęstowały się” obustronnym przełamaniem, a to co najważniejsze wydarzyło się przy wyniku 2:2. Rybakina wykorzystała jedną z dwóch szans i przełamała tenisistkę zza naszej wschodniej granicy, wychodząc na prowadzenie 3:2 z przewagą podania. Turniejowa „piętnastka” miała jedną szansę na przełamanie powrotne, ale jej nie wykorzystała i to Kazaszka wygrała partię otwarcia.

Taki obrót sprawił dodał sił Rybakinie, która po dwukrotnym przełamaniu Switoliny, wyszła na prowadzenie 4:1. Zawodniczka z Odessy co prawda zdołała odrobić jedną stratę przełamania, ale w dziewiątym gemie ponownie oddała podanie i ostatecznie pożegnała się z rywalizacją.

Ćwierćfinałową przeciwniczką Jeleny Rybakiny będzie Jasmine Paolini. Włoszka rozgrywa sezon życia jeżeli chodzi o imprezy wielkoszlemowe. Po tym jak w czasie Australian Open zawodniczka z południa Europy doszła do rekordowej dla siebie czwartej rundy, w Paryżu również „śrubuje” swój najlepszy wynik na kortach Rolanda Garrosa.

W partii otwarcia z Awanesjan to Rosjanka dwukrotnie przełamała serwis turniejowej „dwunastki” i wyszła na prowadzenie 4:0. Tenisistka o polskich korzeniach zdołała zmniejszyć straty, ale ostatecznie pierwszego seta wygrała tenisistka nierozstawiona. Drugi set był koncertem Paolini, która wygrała sześć gemów z rzędu i doprowadziła do decydującej odsłony. Tą lepiej rozpoczęła Awanesjan, bo od przełamania. Jednak jak się okazało były to miłe złego początku. Od stanu 0:1 kolejną serię sześciu wygranych gemów zanotowała Włoszka i to ona zameldowała się w pierwszym w karierze ćwierćfinale imprezy wielkoszlemowej.

W czwartej ćwiartce turniejowej drabinki główną faworytką do awansu jest Aryna Sabalenka. Wiceliderka rankingu w drodze do czwartej rundy nie straciła seta. W meczu, którego stawką był awans do ćwierćfinału przeciwniczką turniejowej „dwójki” była Emma Navarro. Amerykanka to zawodniczka z którą dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa przed poniedziałkowym spotkaniem miała niekorzystny bilans spotkań. Ich jedyny mecz podczas tegorocznego turnieju w Indian Wells wygrała właśnie zawodniczka zza Oceanu.

Jednak paryskie spotkanie lepiej rozpoczęła faworytka. Dwa przelamania sprawiły, że Sabalenka wyszła na prowadzenie 4:0. Więcej przełamań w tej części meczu już nie mieliśmy i zeszłoroczna półfinalistka zrobiła pierwszy krok w stronę zachowania szansy na powtórzenie zeszłorocznego wyniku. W drugim secie Sabalenka znów dwa razy przełamała serwis Amerykanki i zameldowała się w 1/4 finału paryskiego szlema. Tam jej przeciwniczką będzie debiutująca na tym etapie rywalizacji Mirra Andriejewa.

Spotkanie Rosjanki z Varvarą Grachevą od początku było wyrównane. Pierwszą, która wykorzystała szansę na wygranie gema serwisowego rywalki była Rosjanka, która jednak od stanu 4:3 przegrała dwa kolejne gemy. W dziesiątym gemie to zawodniczka z Moskwy miała dwie piłki setowe przy serwisie przeciwniczki. Ta jednak wyszła z opresji, a następnie wygrała trzy kolejne gemy, a tym samym seta.

Początek drugiej odsłony należał do 17-latki z Krasnojarska, która wyszła na prowadzenie 2:0. Co prawda Gracheva zdołała odrobić stratę i wyrównać. Jednak od stanu 2:2 nie wygrała już żadnego gema i to klasyfikowana na 38. miejscu w światowym rankingu zapewniła sobie miejsce w środowym ćwierćfinale.


Wyniki

Czwarta runda:

Aryna Sabalenka (2) – Emma Navarro (USA, 22) 6:2,6:3

Jelena Rybakina (Kazachstan, 4) – Elina Switolina (Ukraina, 15) 6:4, 6:3

Jasmine Paolini (Włochy, 12) – Elina Avanesjan 4:6, 6:1, 6:0

Mirra Andriejewa – Warwara Graczewa (Francja) 7:5, 6:2

 

Roland Garros. Alex de Minaur zatrzymuje Daniiła Miedwiediewa

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: AFP

Alex de Minaur pokonał Daniła Miedwiediewa w meczu czwartej rundy rywalizacji singlowej panów Roland Garros 2024. Tym samym Australijczyk wyrównuje swój najlepszy wynik w imprezach wielkoszlemowych, a do tego dokonuje czegoś co żadnemu z jego rodaków nie udało się prze ostatnie dwadzieścia lat.

Impreza rozgrywana na paryskich kortach to zarówno dla zawodnika z Moskwy jak i z Antypodów turniej w którym obaj panowie mogą się pochwalić najsłabszym rezultatem spośród turniejów wielkoszlemowych. Były lider rankingu najdalej w stolicy Francji doszedł w 2021 roku, gdy odpadł w 1/4 finału. Z kolei zawodnik z Sydney przed tegoroczną edycją Roland Garros mógł się pochwalić co najwyżej rywalizacją w drugiej rundzie paryskiego szlema.

Poniedziałkowe spotkanie było dziewiątym spotkaniem obu tenisistów. Bilans spotkań przed meczem był korzystny dla Miedwiediewa, który wygrał sześć z ośmiu pojedynków. W tym raz w formule do trzech wygranych setów – podczas US Open 2023.

Tym razem jako zwycięzca z kortu schodził de Minaur. Chociaż początek meczu należał do Miedwiediewa, który w partii otwarcia raz przełamał serwis i wygrał premierową odsłonę. W dwóch kolejnych setach przewagę na korcie przejął Australijczyk, który korzystając z błędów bardziej utytułowanego rywala wyszedł na prowadzenie 2:1 w setach, tracąc w drugim i trzecim secie jedynie trzy gemy.

Czwarta partia również lepiej się zaczęła dla de Minaura, który objął prowadzenie z przewagą serwisu. Jednak Miedwiediew szybko odrobił stratę, a nawet wyszedł na prowadzenie 3:2. Od tego momentu rozstawiony z numerem piątym tenisista nie wygrał już ani jednego gema i pożegnał się z tegoroczną rywalizacją na paryskich kortach.

Awansując do ćwierćfinału Roland Garros 2024 Alex de Minaur wyrównał swój najlepszy wynik wielkoszlemowy z US Open 2020, gdzie również znalazł się w gronie ośmiu najlepszych singlistów. Tenisista rozstawiony w turnieju z numerem jedenastym jest też pierwszym Australijczykiem w 1/4 finału Roland Garros od 2004 roku, gdy o awans do półfinału rywalizował Leyton Hewitt.


Wyniki

Czwarta runda:

Alex de Minaur (Australia, 11) – Danił Miedwiediew (5) 4:6, 6:2, 6:1, 6:3

Roland Garros. Iga Świątek z Marketą Vondrousovą na korcie centralnym

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Iga Świątek i Marketa Vondrousova zmierzą się w meczu 1/4 finału Roland Garros 2024. Spotkanie Polki i Czeszki zaplanowano na wtorkowe na korcie Philippe-Chatrier, czyli najważniejszym z kortów kompleksu Rolanda Garrosa.

Ósmego dnia tegorocznej edycji paryskiego szlema mistrzyni dwóch ostatnich edycji drugiej w sezonie lewy Wielkiego Szlema w niespełna trzy kwadranse uporała się z Anastazją Potapową, nie tracąc przy tym gema. Po dniu przerwy liderka rankingu WTA ponownie wyjdzie na kort, aby odnieść dziewiętnaste zwycięstwo na paryskich kortach z rzędu.

Rywalką trzykrotnej mistrzyni Roland Garros będzie Marketa Vondrousova, kóra podobnie jak Polka w drodze do 1/4 finału straciła jednego seta. W meczu drugiej rundy przeciwko Katie Volynets. Wtorkowe spotkanie będzie czwartym pojedynkiem obu pań. Dotychczasowy bilans jest korzystny dla pierwszej rakiety świata, która wygrywała dotychczas trzykrotnie, nie tracąc przy tym ani jednego seta.

Spotkanie finalistki Roland Garros 2019 z trzykrotną mistrzynią paryskiej imprezy zaplanowano na korcie centralnym. Panie przystąpią do gry w drugim pojedynku dnia od godziny 11:00, ale nie wcześniej niż o 12:30. Dzień na korcie Phillipe’a-Chaterier otworzą Coco Gauff i Ons Jabeur, czyli potencjalne rywalki zwyciężczyni meczu z udziałem Igi Świątek.

Roland Garros. Szybki awans Tomasza Berkiety

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: Peter Figura

Tomasz Berkieta oraz partnerujący mu na korcie Charlie Robertson awansowali do drugiej rundy debla podczas juniorskiego Roland Garros. Dla polskiego tenisisty to już druga tegoroczna wygrana na paryskich kortach.

Rywalizacja seniorska podczas drugiej w sezonie lewy Wielkiego Szlema wchodzi w decydującą fazę. Z kolei swe pierwsze mecze rozgrywają najlepsi juniorzy świata w tym dwoje Biało-czerwonych – Tomasz Berkieta oraz Monika Stankiewicz.

Po tym jak w niedzielę polski półfinalista rywalizacji singlowej podczas juniorskiego Australian Open 2023 awansował na paryskiej mączce do drugiej rundy, to samo zrobił dzień później w zmaganiach deblowych.

Rywalami Tomasza Berkiety oraz Charliego Robertsona w meczu otwarcia rywalizacji deblowej byli grający z dziką kartą gospodarze – Felix Balshaw oraz Lucas Marionneau. To nasz duet był faworytami co potwierdził na korcie.

Chociaż szansę na lepszy początek mieli gospodarze, którzy jako pierwsi mieli szanse na przełamanie podania. Jednak żadnej z trzech okazji nie wykorzystali, a Polak i Brytyjczyk dwukrotnie odebrali podanie Francuzom. To dało im zwycięstwo w secie otwarcia.

Druga partia rozpoczęła się w najlepszy sposób z możliwych. Berketa i Robertson już w gemie otwarcia uzyskali przewagę przełamania, a powiększyli je przy prowadzeniu 3:1 i na tablicy wyników pojawił się rezultat 6:2, 4:1. Wypracowanej przewagi nie oddali i za pierwszą piłką meczową zakończyli mecz i zapewnili sobie awans do dalszego etapu rywalizacji.

O awans do ćwierćfinału Polak i Brytyjczyk zmierzą się ze zwycięzcami poniedziałkowego meczu między rozstawionymi z numerem trzecim Thomasem Faurelem i Lucą Predą oraz Miguelowi Tobonowi i Maximo Zeintune’owi.


Wyniki

Pierwsza runda:

T. Berkieta, Ch. Robertson (Polska, Wielka Brytania) – F. Balshaw, L. Marionneau (Francja, Francja, WC) 6:2, 6:2

Sinner komentuje swój awans do ćwierćfinału

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.rolandgarros.com/en-us/, własne, foto: Peter Figura

Jannik Sinner pokonał Corentina Mouteta w czterech setach i awansował do ćwierćfinału Rolanda Garrosa. Z powodu późnej pory mistrz Australian Open 2024 nie wziął udziału w konferencji prasowej, ale skomentował swój występ zaraz po wygraniu ostatniej piłki.

Włosko-francuski pojedynek na korcie centralnym zamykał niedzielną sesję wieczorną. Sinner słabo rozpoczął to starcie i dał się zaskoczyć, natchnionemu wsparciem publiczności, rywalowi, ale z czasem odzyskał kontrolę i pewnie triumfował. 22-latek ocenił przebieg meczu następująco:

– Nie było łatwo. Przeciwnik naprawdę dobrze rozegrał pierwszego seta. Miałem tam swoje szanse, ale on i tak był w tym fragmencie zdecydowanie lepszy. Musiałem się dostosować i wprowadzić pewne zmiany. Corentin ma za sobą wspaniały turniej, a atmosfera była świetna. Dziękuję, że przyszliście. On gra inaczej niż większość zawodników, a do tego jest leworęczny. Nie mierzę się z nimi tak często, więc to również utrudniło mi sprawę. Cieszę się z awansu do kolejnej rundy.

– Muszę powiedzieć, że publiczność zachowywała się dziś fair. Dziękuję. Wiem, że nie przyszliście tu dziś dla mnie (śmiech), ale gra na tym korcie to zawsze duża przyjemność. Udział w sesji wieczornej to zaszczyt. Jestem wdzięczny za atmosferę, jaką dziś stworzyliście.

W kolejnym meczu w Paryżu Jannik Sinner zmierzy się z Grigorem Dimitrowem, który wyeliminował z turnieju Huberta Hurkacza.

Prościejów. Problemy Majchrzaka w pierwszej rundzie kwalifikacji

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: Lotos PZT Polish Tour

Kamil Majchrzak awansował do decydującej rundy kwalifikacji Challengera 100 w Prościejowie, pokonując Koreańczyka Ji Sung Nama 6:2, 4:6, 6:4. W meczu o główną drabinkę zagra z Arthurem Geą.

Polak dobrze wszedł w spotkanie. Jako pierwszy przełamał serwis rywala, wyszedł na prowadzenie 3:0 i utrzymał przewagę do końca. W końcówce seta po długim gemie pokusił się jeszcze o kolejne przełamanie i wygrał pierwszą partię 6:2 po 35 minutach.

W drugiej partii scenariusz układał się podobnie. Nasz reprezentant wyszedł na prowadzenie 3:0 i miał okazję na podwójne przełamanie, której nie wykorzystał. Taka szansa zemściła się na nim, ponieważ lepszy okres gry zaczął mieć jego rywal. Doprowadził do wyrównania, a następnie dołożył kolejnego gema wygranego przy serwisie Polaka. Zaskoczony takim obrotem spraw Majchrzak nie zdołał odwrócić losów tego seta i do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był trzeci set.

Początkowo obaj zawodnicy utrzymywali swoje serwisy, ale pierwszy krok do zwycięstwa w meczu postawił Polak, który przełamał podanie Koreańczyka i wyszedł na prowadzenie 4:1. Kiedy serwował po wygraną, rywal po raz kolejny pokazał świetną dyspozycję i wrócił do gry. Wydawało się, że Nam doprowadzi do wyrównania, ale od stanu 30:0 przegrał cztery kolejne punkty i w konsekwencji całe spotkanie.

Kamil Majchrzak zmierzy się z jutro z Francuzem Arthurem Geą. Stawką tego meczu będzie udział w turnieju głównym. Polak będzie próbował nawiązać do sukcesów sprzed lat. W 2020 roku wygrał w Prościejowie turniej rangi Challenger 125, zdobywając wówczas swój największy tytuł w karierze.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji:

Kamil Majchrzak (Polska, 1) – Ji Sung Nam (Korea Południowa, Alt) – 6:2, 4:6, 6:4

Roland Garros. Rublow tłumaczy swoje zachowanie

/ Szymon Stępień , źródło: tennismajors.com, foto: AFP

Mecz trzeciej rundy Roland Garros w wykonaniu Andrieja Rublowa nie należał do tych z gatunku najlepszych. Rosjanin, rozstawiony z numerem „6”, przegrał z Włochem Matteo Arnaldim. Jednakże więcej po tym spotkaniu mówi się o zachowaniu tenisisty niż o jego grze.

Tego dnia Andriej Rublow miał prawo do niezadowolenia. Jego gra zupełnie się nie układała, a przeciwnik z każdym punktem grał coraz pewniej i agresywniej, pozostawiając momentami Rosjanina bezradnego w swoich poczynaniach. Efekt? Zwycięzca turnieju z Madrytu ponownie zachował się w rażący sposób podczas meczu, tzn. rzucał rakietą o kort, kłócił się ze swoim trenerem, kopał w ławkę, a nawet uderzał rakietą o swoje kolana. Czy taka postawa w ogóle przystoi tenisiście z czołówki rankingu?

Sam zawodnik tłumaczy swoje zachowanie, mówiąc, że nigdy nie zachował się tak źle jak podczas wspomnianego meczu z Arnaldim.

– Byłem kompletnie rozczarowany tym, jak się zachowywałem, jak grałem, i nie pamiętam, żebym kiedykolwiek zachowywał się gorzej podczas turnieju wielkoszlemowego. Myślę, że to był pierwszy raz, kiedy zachowywałem się tak źle – skomentował całą sytuację Rublow.

Rosjanin miał sporo okazji w spotkaniu, których nie wykorzystał. Tenisista podkreśla, że decyzje sędziego głównego nie wpłynęły znacząco na jego zachowanie, a raczej jego dyspozycja tego dnia.

– Miałem wiele okazji, wiele szans i ich nie wykorzystałem. Potem miałem tak wiele szans na powrót, ponowne prowadzenie lub objęcie prowadzenia, a ja nie zrobiłem tego. Potem trzymałem to wszystko całkowicie w środku, a kiedy straciłem przewagę po raz drugi w drugim secie, straciłem swoją szansę całkowicie.

Jak się okazuje, sam Rublow zaznaczył w swojej wypowiedzi, że tracił panowanie nad sobą już na samym starcie – w pierwszym secie.

– W trakcie meczu miałem przełamanie, prowadziłem 30-0, popełniłem naprawdę kilka głupich błędów, więc w zasadzie przywróciłem go do gry. Potem znowu miałem coś przed tie-breakiem, mogłem go przełamać, potem w tie-breaku miałem szanse, a potem w drugim secie emocje wzięły nade mną kontrolę – dodał tenisista.