Berlin. Jessica Pegula dokonała niemal niemożliwego i sięgnęła po tytuł mistrzowski

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Jessica Pegula pokonała Annę Kalinską w finale turnieju WTA 500 w Berlinie i sięgnęła po piąty tytuł mistrzowski w karierze. Jest to pierwsze zwycięstwo Amerykanki na innej nawierzchni niż korty twarde.

Podczas kobiecej imprezy za naszą zachodnią granicą opady deszczu nie dawały za wygraną niemal przez cały tydzień. Niekorzystna pogoda sprawiła, również spotkanie półfinałowe między Jessicą Pegulą oraz Coco Gauff zostało przerwane, w końcówce drugiego seta. Panie były zmuszone wyjść ponownie na kort dzień później i wyłonić tą, która zmierzy się w meczu o tytuł przeciwko Anny Kalińskiej.

Jednak wznowienie spotkania między zawodniczka zza Oceanu nie potrwało zbyt długo. Turniejowa „czwórka” wygrała cztery z pięciu rozegranych akcji i zameldowała się w meczu finałowym, który rozegrano po krótkim odpoczynku. W nim nie brakowało emocji.

W partii otwarcia sześć z pierwszych dwunastu gemów padło łupem tenisistek odbierających podanie. Każda z pań po trzy razy wygrała gema serwisowego rywalki i losy tej części meczu rozstrzygnął tie-break. W nim Kalinska nie przegrała ani jednej akcji i była krok bliżej końcowego triumfu. Drugiego seta Pegula rozpoczęła od przełamania. Co prawda moskwianka odrobiła stratę, aby po chwili ponownie pozwolić rywalce wypracować przewagę, której już nie oddała i doprowadziła do decydującej odsłony.

W tej zawodniczka z Europy prowadziła już 4:1. Jednak Anna Kalińska nie wykorzystała pięciu piłek meczowych i doszło do drugiego w tym spotkaniu tie-breaka. W nim od stanu 3-3 Pegula nie przegrała już żadnej akcji i mogła świętować piąty tytuł mistrzowski.


Wyniki

Półfinał:

Jessica Pegula (USA, 4) – Coco Gauff (USA, 1) 7:5, 7:6(2)

Finał:

Jessica Pegula (USA, 4) – Anna Kalinska 6:7(0), 6:4, 7:6(3)

 

Birmingham. Specjalistka od mączki najlepsza na trawie

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com/własne, foto: AFP

W niedzielę poznaliśmy triumfatorkę Rothesay Classic. Julia Putincewa w finale okazała się lepsza od Ajli Tomljanovic i zdobyła pierwszy w karierze tytuł na kortach trawiastych.

W pierwszej partii reprezentantka Kazachstanu była wyraźnie lepsza od rywalki i straciła tylko jednego gema. Drugi set był już jednak zdecydowanie bardziej wyrównany. Co prawda to 29-latka urodzona w Moskwie jako pierwsza zdobyła przełamanie i odskoczyła na 2:0, ale Australijka błyskawicznie odrobiła stratę. W siódmym gemie drugi raz odebrała podanie rywalce, dzięki czemu wyszła na prowadzenie 5:3. Tomljanovic w dziesiątym gemie serwowała, żeby wyrównać stan rywalizacji, ale nie wykorzystała tego atutu. Do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. Tę dodatkową rozgrywkę lepiej rozpoczęła Putincewa, która odskoczyła na 4:1 i 5:3. Od tego momentu trzy kolejne akcje padły łupem zawodniczki z Antypodów, która wypracowała sobie piłkę setową. Kazaszka ją jednak zniwelowała i później to ona miała inicjatywę. Dwie pierwsze piłki meczowe Tomljanovic obroniła, ale przy trzeciej popełniła błąd z forhandu i po blisko półtorej godziny gry reprezentantka Kazachstanu mogła cieszyć się z wygranej.

Trudno mi powiedzieć, jak się czuję, bo kompletnie się tego nie spodziewałam – przyznała po meczu 29-latka. – To z jednej strony wspaniałe, z drugiej trochę dziwne, bo zawsze byłam dobra na mączce, a teraz nagle jestem dobra na trawie, ale nie będę narzekać. To był naprawdę dobry mecz. Zaczęłam bardzo dobrze, ale potem Ajla niesamowicie podniosła swój poziom. Grała naprawdę wspaniale i nie dawała mi czasu na myślenie na korcie. Walka do samego końca była bardzo zacięta, a ja na końcu miałam trochę więcej szczęścia – zakończyła mistrzynie Rothesay Classic.

Julia Putincewa w niedzielę zdobyła trzeci tytuł w karierze, ale dopiero pierwszy na kortach trawiastych. Ajla Tomljanovic będzie musiała jeszcze poczekać na premierowe mistrzostwo w cyklu WTA.


Wyniki

Finał singla

Julia Putincewa (Kazachstan) – Ajla Tomljanovic (Australia) 6:1, 7:6(8)

Korespondencja z Halle. Włoska niedziela i pożegnanie z Westfalią

/ Bartosz Wojsław , źródło: własne, foto: AFP

To już koniec tegorocznej edycji turnieju ATP 500 w Halle. Mistrzem gry pojedynczej został Jannik Sinner, który zdobył tym samym czwarty tytuł w bieżącym sezonie. My zapamiętamy z Niemiec również świetny występ Huberta Hurkacza.

W Halle przyszedł w końcu czas na wielki finał Terra Wortmann Open, który został rozegrany między Hubertem Hurkaczem, a Jannikiem Sinnerem. Do dzisiaj Włoch i Polak mieli remisowy bilans meczów bezpośrednich, bo każdy z nich wygrał po dwa spotkania. Panowie ani razu nie zmierzyli się jednak na trawie, więc wiedzieliśmy, że ten pojedynek napisze zupełnie nową historię ich rywalizacji. Mecz miał też wiele pobocznych wątków, bo Sinner to przecież świeżo upieczony lider rankingu ATP. Włoch walczył więc o to, aby zostać ósmym tenisistą w historii, który wygrał pierwszy turniej po objęciu przewodnictwa w tym światowym zestawieniu.

Pod słońcem Westfalii było w niedzielę wiele emocji, a pierwszy set finału zakończył się dopiero po bardzo długim tie-breaku, który padł łupem Sinnera. Szczególną euforię na trybunach wywołał w trakcie tego pojedynku jeden punkt. Hubert Hurkacz podczas drugiego seta popisał się uderzeniem, które trudno opisać przy pomocy tenisowego słownika. Zagrany tyłem passing shot z linii końcowej zachwycił publiczność oraz Jannika Sinnera, który bił brawo naszemu reprezentantowi. Z resztą kilka minut później sam Włoch spróbował takiego uderzenia i kiedy piłka wylądowała w siatce, skwitował to szerokim uśmiechem.

Drugi set również zakończył się tie-breakiem i także lepszy był w nim Jannik Sinner, wygrywając tym samym pierwszy raz w karierze turniej rozgrywany na trawie. Po ostatnim punkcie dzisiejsi rywale nie szczędzili sobie uprzejmości. W swojej pomeczowej przemowie lider rankingu ATP wspomniał nie tylko Hubiego, trenerów i rodzinę, ale również swoją partnerkę, Annę Kalinską, a więc tenisistkę, która przegrała w niedzielę swój finał turnieju WTA w Berlinie.

Na konferencji prasowej lider rankingu ATP nie chciał rozwijać tego tematu, ale powiedział jedno kluczowe zdanie: „Zarówno w życiu prywatnym, jak i sportowym jestem bardzo szczęśliwy”. Sinner zdradził również, że teraz rusza do Londynu, aby trenować na kortach wimbledońskich. W końcu ten słynny Wielki Szlem zaczyna się już za tydzień.

Ale również lokalni kibice nie pozostali dzisiaj bez patriotycznych emocji. W finale debla, który odbył się tuż przed rozstrzygającym meczem w grze pojedynczej, wystąpili reprezentanci Niemiec, Tim Putz i Kevin Krawietz. To właśnie dlatego OWL Arena zapełniła się kibicami znacznie przed rozpoczęciem finału gry pojedynczej, w którym publiczność nie miała swojego faworyta, choć trzeba przyznać, że nieco więcej owacji dostawał po udanych zagraniach lider światowego rankingu, Jannik Sinner. Wracając do rywalizacji deblowej, rywalami pary Putz/Krawietz byli rozstawieni w Halle z jedynką Włosi, Andrea Vavassori i Simone Bolelli.

Panowie postanowili zapewnić kibicom wiele rozrywki. Oba sety zakończyły się tie-breakami, ale ani jednego z nich nie wygrali Niemcy. Włosi poradzili sobie więc w tegorocznym Terra Wortmann Open z dwiema lokalnymi parami, ponieważ w półfinale pokonali Yannicka Hanfmanna i Dominika Koepfera. Tym samym, tegoroczna edycja turnieju w Halle nie przyniosła gospodarzom ani jednego tytułu.

Żegnając się z tym niewielkim miasteczkiem położonym w Westfalii, należy powiedzieć, że turniej będący preludium do Wimbledonu jest zorganizowany na bardzo wysokim poziomie. Szczególnym atutem z punktu widzenia kibica jest bliskość zawodników, którzy regularnie biorą udział w specjalnych sesjach rozdawania autografów, a także przechadzają się w pobliżu głównej areny. Hotel, w którym nocują gwiazdy tenisa położony jest na terenie kortów, co powoduje, że wszystko dzieje się w jednym miejscu i nabiera szczególnego klimatu. Kolejna okazja, aby zjawić się w Halle podczas Terra Wortmann Open już za rok, a tymczasem musimy powiedzieć OWL Arenie i alei Rogera Federera „do zobaczenia”. Teraz wszystkie tenisowe drogi prowadzą już powoli na korty wimbledońskie.

Halle. Tytuł nie dla Hurkacza

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Hubert Hurkacz po dwóch tie-breakach przegrał finał turnieju ATP w Halle. Mistrzem imprezy został Jannik Sinner.

Finał pomiędzy Jannikiem Sinnerem a Hubertem Hurkaczem był bardzo wyrównany. W pierwszym secie obaj tenisiści mieli po jednej szansie na przełamanie przeciwnika, lecz żadna z nich nie została wykorzystana.

W tie-breaku przez większość rozgrywki prowadził Sinner, jednak w końcówce Hurkacz najpierw obronił piłkę setową, a następnie sam miał szansę na zamknięcie seta. Włoch jednak się nie poddał i po chwili przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Tie-break zakończył się wynikiem 10-8 dla mistrza Australian Open.

W drugim secie Sinner od razu chciał pójść za ciosem. Hurkacz musiał bronić dwóch break-pointów i zrobił to skutecznie. W dalszej części partii nie było już żadnych szans na przełamanie, więc o losach seta po raz kolejny zdecydował tie-break.

Ponownie to włoski tenisista przejął inicjatywa, lecz tym razem nie dał się już dogonić. Przez cały czas grał konsekwentnie, co zapewniło mu zwycięstwo 7-2 i w całym meczu 7:6(8), 7:6(2).

Dla lidera rankingu ATP to 14. tytuł w karierze i pierwszy zdobyty na nawierzchni trawiastej.

 


Wyniki

Finał gry pojedynczej mężczyzn:

Jannik Sinner (Włochy, 1) – Hubert Hurkacz (Polska, 5) 7:6(8), 7:6(2)

Eastbourne. Magda Linette melduje się w turnieju głównym

/ Julia Florkowska , źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette wygrała ostatnią rundę kwalifikacji i zagra w turnieju WTA 500 w Eastbourne. Pokonała 19-letnią Brytyjkę Ranah Stoiber w trzech setach 6:3, 4:6, 6:2. Mimo krótkoterminowego spadku formy w drugim secie, Polka dzisiaj zagrała znakomicie na trawiastej nawierzchni.

Już na początku Linette stwarzała sytuacje do wymiany przy serwisie Stoiber. 19-letnia Angielka popełniała błędy i w konsekwencji już w drugim gemie poznanianka miała pierwsze przełamanie. Chwilę później role się odwróciły i młoda zawodniczka gospodarzy wykorzystała szansę na przełamanie. Od drugiego gema toczyła się wyrównana walka aż do stanu 5:3, kiedy Magdzie udało się znowu wywalczyć break-pointa. Kilka minut później, bez problemów, nasza doświadczona tenisistka zamknęła gema oraz set na swoją korzyść.

Druga partia była nieco bardziej wyrównana, ale tylko na początku. Choć Ranah Stoiber nadal popełniała błędy przy returnie, to jednak potrafiła zachować swoje gemy serwisowe. Później przebieg drugiej części spotkania nie był już tak optymistyczny dla Magdy Linette. Najpierw straciła swojego gema, a później zawodniczka z Wielkiej Brytanii odskoczyła na bezpieczną przewagę 3:1. Polka w następnym gemie potrafiła odrobić straty i wyrównała wynik na 3:3. Później Magda była bliska przełamania po dwóch gemach, ale Brytyjka wyszła z opresji obronną ręką. W decydującym momencie Stoiber przełamała naszą zawodniczkę i wygrała drugi set.

Do walki w trzecim secie ruszyła Magda, odbierając Ranah pierwszego gema. Kolejny gem i kolejna szansa dla Brytyjki na wyrównanie. Z niewielkimi problemami, ale zwycięsko z tej sytuacji wyszła Polka i odskoczyła na 2:0. Dalej było tylko lepiej. Linette wywalczyła kolejne przełamanie, nie dając szans młodszej rywalce. Polka nie pozostawiła cienia wątpliwości co do tego, kto kontroluje spotkanie i prowadziła już 5:1. Brytyjka często przestrzeliwała piłki lub jej return zatrzymywał się na siatce. Magda koncertowo zamknęła swojego gema do zera i wygrała mecz 6:3, 4:6, 6:2.


Wyniki

Druga runda kwalifikacji gry pojedynczej:

Magda Linette (Polska, 1) Ranah Stoiber (Wielka Brytania) 6:3, 4:6, 6:2

Birmingham. Tomljanovic z szansą na pierwszy tytuł, na drodze stanie Putincewa

/ Anna Niemiec , źródło: wtatennis.com/własne, foto: AFP

W niedzielny finale Rothesay Classic zmierzą się Ajla Tomljanovic i Julia Putincewa. Australijka okazała się lepsza od Anastazji Potapowej, a Kazaszka pokonała Elisabete Cocciaretto. .

Jako pierwsze na korcie centralny pojawiły się Putincewa i Włoszka. Spotkanie lepiej rozpoczęła 29-latka urodzona w Moskwie, która odskoczyła na 2:0. Tenisistka z Półwyspu Apenińsmkiego co prawda błyskawicznie odrobiła stratę i wyrównała na 2:2, ale później cztery kolejne gemy padły łupem Putincewej, która objęła prowadzenie w meczu. Reprezentantka Kazachstanu dobrze rozpoczęła drugą partię i odskoczyła na 5:0. Cocciaretto nie chciała się poddawać. Odrobiła część strat i zbliżyła się na 2:5, ale w ósmym gemie ponownie nie była w stanie utrzymać podanie i pożegnała się z rywalizacją.

Spotkanie Tomljanovic z Potapową było bardziej wyrównane. Australijka zdobyła przełamanie w trzecim gemie, dzięki czemu kilkanaście minut później prowadziła już 5:3. Rosjanka od tego momentu wygrała jednak trzy gemy z rzędu i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. W tej dodatkowej rozgrywce Potapowa z 1:5 wyrównała na 5:5, ale dwa ostatnie akcje padły łupem zawodniczki z Antypodów i to ona objęła prowadzenie w meczu. Druga odsłona meczu również była wyrównana. Gra długo toczyła się pod dyktando serwujących. O losach tego seta i całego pojedynku zadecydowała przełamanie, które Tomljanovic zdobyła na 6:4.

Próbowałam zachować zimną krew – wyjaśniła po meczu Australijka. – Na początku pierwszego seta traciłam trochę za dużo energii, strasznie przejmując się każdym pojedynczym punktem. Później starałam skupiać się na tym, co mogę kontrolować. Na pewno nie spodziewałam się, że zagram tutaj w finale. Koncentrowałam się na każdym meczu po kolei, jak banalnie by to nie brzmiało. Nie patrzyłam, co będzie dalej w turnieju. Tak samo będzie teraz. Postaram się jak najlepiej przygotować do jutrzejszego meczu. Dam z siebie wszystko, a wnioski będę wyciągać dopiero po skończonym finale – zakończyła Tomljanovic.

Reprezentantka Australii z Julią Putincewą zagra po raz szósty w karierze i spróbuje odnieść dopiero drugie zwycięstwo. Kazaszka w niedzielę powalczy o trzecie turniejowe zwycięstwo, a Ajla Tomljanovic wciąż czeka na pierwszą taką wygraną.


Wyniki

Półfinał singla

Ajla Tomljanovic (Australia) – Anastazja Potapowa (7) 7:6(5), 6:4

Julia Putincewa (Kazachstan) – Elisabetta Cocciaretto (Włochy) 6:2, 6:2