Roland Garros. Dwa zwycięstwa Radwańskiej

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: Peter Figura

Agnieszka Radwańska drugi rok z rzędu brała udział w turnieju legend w trakcie paryskiej imprezy. Krakowianka rozegrała dwa spotkania i obydwa wygrała.

W czwartek Polka wspólnie z Sebastienem Grosjean zmierzyli się w grze mieszanej z Monicą Puig i Arnaudem Clementem. Spotkanie lepiej rozpoczęli reprezentantka Biało-Czerwonych i Francuz, którzy odskoczyli na 3:0 i 4:1 z podwójnym przełamaniem. Ich rywale zdołali odrobić część strat i zbliżyli się na 3:4. Na więcej Radwańska i jej partner już im jednak nie pozwolili i po 38 minutach gry zakończyli seta. Drugiego już nie rozgrywano.

W sobotę finalistka Wimbledonu z 2012 roku połączyła siły z Lindsay Davenport. Ich rywalkami były Monica Puig i Andrea Petkovic. Spotkanie rozpoczęło się od trzech przełamań z rzędu. Od stanu 2:1 dla pary polsko-amerykańskiej gra toczyła się już zgodnie z regułą własnego serwisu. To pozwoliło po 37 minutach gry krakowiance i jej partnerce wygrać pierwszą partię 6:4 i na tym mecz się zakończył.


Wyniki

Debel legend

A. Radwańska, S. Grosjean (Polska, Francja) – M. Puig, A. Clement (Portoryko, Francja) 6:3

Mikst legend

A. Radwańska, L. Davenport (Polska, USA) – A. Petkovic, M. Puig (Niemcy, Portoryko) 6:4

Sześć Rolandów Igi Świątek

/ Adam Romer , źródło: Korespondencja z Paryża, foto:

Korespondencja z Paryża, Adam Romer

 

Od lat obserwuję rozwój Igi Świątek. Tak, jak zmienia się najlepsza tenisistka na świecie, najlepiej widać podczas jej ulubionego turnieju – paryskiego Roland Garros.

 

Pierwszy dorosły Roland Garros Iga zagrała w 2019 roku. Trzy rundy przeszła jak burza, pokonując między innymi mistrzynię olimpijską z Rio Monikę Puig. Potem przyszło zderzenie ze ścianą: mecz z Simoną Halep i bolesna porażka z jednym zaledwie wygranym gemem.

– Pamiętam to dokładnie. Dopiero zaczynałyśmy współpracować z Darią. Długo mi zajęło przepracowanie moich emocji, które miałam po tym meczu – opowiadała Polka.

 

Jesienią 2020 roku, gdy przyjeżdżała na pandemiczny turniej w Paryżu nie miała wielkich oczekiwań i grała na luzie.

– To był turniej w innych kategoriach. Nikt mnie nie zaliczał do faworytek. Gdy miała m się zmierzyć z Halep bardzo pomogło mi, to że poradziłam sobie z emocjami z poprzedniego naszego meczu  – mówiła kiedyś. Gdy go wygrała polscy kibice to zarejestrowali, ale jakby z rezerwą, bo i dobrych relacji z Paryża wtedy nie było. W tamtym roku na Roland Garros nie dotarł nikt z polskich dziennikarzy.

 

Siedem miesięcy później, w maju 2021 roku wróciła do stolicy Francji bronić tytułu. Obostrzenia dalej były, lecąc do Paryża trzeba było się wylegitymować aktualnym negatywnym testem na COVID-19, którego oczywiście nikt po przylocie nie sprawdzał. Na Roland Garros dotarli tylko najwytrwalsi czyli trzej polscy dziennikarze i bardzo nieliczni kibice.

W nagrodę zobaczyli Igę Światek, która w opinii wielu miała tytuł obronić, ale potknęła się na fantastycznie serwującej w ćwierćfinale Marii Sakkari.

– O tym turnieju chciałabym właściwie zapomnieć – kwitowała to później Świątek, bo porażka w ćwierćfinale była bolesna dla ambitnej Polki, która planowała obronę tytułu.

 

Może dlatego łatwiej jej było w 2022 roku, gdy znów przyjechała do Paryża, choć już nie była w cieniu innych. Na Roland Garros wylądowała będąc w środku fantastycznej serii kolejnych wygranych pojedynków, która ciągnęła się od lutego 2022 roku. Presję uniosła, dołożyła kolejnych siedem wygranych i drugi tytuł w Paryżu.

– Ten turniej wspominam znacznie lepiej niż ten rok później, gdzie nie czułam się komfortowo i odczuwałam presję obrony tytułu – mówiła Iga dziś na spotkaniu z polskimi dziennikarzami.

 

Rok 2023 był rzeczywiście najcięższy nie tylko w głowie, ale i na korcie. Zacięte pojedynki, półfinałowy z Brazylijką Beatriz Haddad Maią i finałowy z Czeszką Karoliną Muchovą mógł przyprawić kibiców o palpitację serca. Kibiców, którzy po raz pierwszy od czasów niepamiętnych, tak licznie stawili się przy av. Gordon Bennett. Stawili się i mogli fetować swoją mistrzynię.

 

Gdy więc w kolejnym roku – 2024 Iga znów wróciła do Paryża jako obrończyni tytułu, kibiców zjechało się kilka razy więcej, ale jej samej grało się już zdecydowanie łatwiej.

– Dojrzewam, zmieniam się, mój tenis ewoluuje. Do pewnych rzeczy jest mi się łatwiej przyzwyczaić – opowiadała Iga na konferencji po tegorocznym finale.

I rzeczywiście, z wyjątkiem meczu drugiej rundy, ten turniej przeszła właściwie krokiem niemal tanecznym. Z wyjątkiem meczu z Naomi Osaką, gdzie musiała obronić piłkę meczową i pokazać chart ducha niesamowity, by wyjść z sytuacji 2:5 w trzecim secie.

– Oczywiście, to był ważny moment, ale chyba jestem już przygotowana, by z takimi rzeczami sobie radzić – zapewniała w sobotę po finałowym zwycięstwie.

W efekcie, w sobotę, po imponującym zwycięstwie finałowym z Jasmine Paolini spotkaliśmy się w gronie polskich dziennikarzy ze świadomą swojej siły (mentalnej i fizycznej), dojrzałą tenisistką, która nie ukrywa, że jest dopiero gdzieś w drodze po kolejne rekordy.

Zapytana o porównanie do mającego na Roland Garros stalowy pomnik Rafaela Nadala nie odpowiedziała, że Hiszpan jest wielki i nie porównujcie mnie z nim, lecz odesłała nas w przyszłość: „Zobaczymy za parę lat”.

Czy rzeczywiście może dojść do tego, że pomnik Igi Świątek stanie kiedyś na terenie kortów obok pomnika Rafaela Nadala będziemy mogli sprawdzić najwcześniej za jakieś 8-10 lat. Ale to wcale nie jest takie niemożliwe, jak by nam się wydawało jeszcze trzy lata temu…

Iga Świątek i Jasmine Paolini komentują finał Rolanda Garrosa

/ Bartosz Wojsław , źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek przemówiła po zdobyciu swojego czwartego tytułu na kortach Rolanda Garrosa. Polka powiedziała jak z jej punktu widzenia przebiegał cały turniej oraz jakie ma plany na świętowanie triumfu. Po meczu wypowiedziała się także rywalka naszej mistrzyni, Włoszka Jasmine Paolini. 

W zeszłym roku czułam przede wszystkim ogromną ulgę, a teraz czuję, że po prostu wykonałam super pracę, żeby się tu znaleźć i żeby wygrać cały turniej. Jestem z siebie ogromnie dumna i z tego, że przetrwałam drugą rundę i później rozpędziłam się tak, że z meczu na mecz czułam się coraz lepiej – powiedziała przed kamerami Eurosportu zwyciężczyni czwartego French Open w karierze, Iga Świątek.

Polka odniosła się także do rywalki, z którą przyszło jej się zmierzyć w sobotnim meczu finałowym, a więc Jasmine Paolini. Dzisiejszy mecz był bardzo intensywny. Było dużo gemów wyrównanych, więc to nie było tak, że ten pojedynek był jednostronny. Zwłaszcza w pierwszym secie gra była bardzo intensywna. Obie grałyśmy długie akcje, a Jasmine świetnie się broniła, więc cieszę się, że zachowałam cierpliwość i po prostu nie spieszyłam się z kończeniem niektórych uderzeń – dodała polska „królowa Paryża”.

Iga Świątek odpowiedziała też na pytanie dotyczące ewentualnej celebracji tego wielkiego triumfu. Na pewno będę się cieszyła. Jeszcze jutro [w niedzielę] będę w Paryżu, więc mam nadzieję, że będzie okazja, żeby zrobić coś fajnego. Mój tata jest tutaj, więc spędzę z nim trochę więcej czasu niż w trakcie turnieju. (…) Dla mnie największą celebracją będzie to, że będę miała kilka tygodni bez meczów, bo ten sezon był intensywny – zakończyła polska mistrzyni.

Do wielkiego finału Rolanda Garrosa odniosła się również druga uczestniczka spotkania, Jasmine Paolini, który po raz pierwszy w karierze wystąpiła w wielkoszlemowym finale. Część swojego pomeczowego przemówienia Włoszka poświęciła Idze Świątek. Gratulacje dla ciebie. Jesteś największym wyzwaniem w tym sporcie. Brawo dla twojego zespołu. Robicie świetną robotę. Jesteś numerem 1 – doceniła klasę rywalki Paolini.

Ciekawym dla polskich kibiców momentem pomeczowej dekoracji była również chwila, kiedy Włoszka pogratulowała Idze… po polsku. I mogę powiedzieć też: dziękuję bardzo! – te słowa Jasmine Paolini wybrzmiały w naszym języku. Jak wielokrotnie było w ostatnich dniach mówione, babcia Włoszki jest Polką mieszkającą w Łodzi. Stąd świetna znajomość języka polskiego przez Jasmine, która przyjeżdżała w dzieciństwie na wakacje właśnie do kraju nad Wisłą.

Paolini skomentowała również cały turniej w swoim wykonaniu i przypomniała, że w niedzielę zagra drugi finał na kortach Rolanda Garrosa. Tym razem będzie to kluczowy mecz w rywalizacji deblistek. To najlepsze dni mojego życia. One wciąż trwają, bo jutro mam kolejny finał. Niesamowity turniej – podkreśliła włoska tenisistka. To były bardzo intensywne 15 dni. Jestem dumna z siebie i zespołu. Dziś było ciężko, ale mimo to jestem dumna – zakończyła swoją pomeczową wypowiedź zawodniczka pochodząca z Toskanii, której należą się wielkie brawa.

WTA Finals. Iga Świątek pewna wyjazdu do Rijadu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Iga Świątek pokonała Jasmine Paolini w finale singlowej Roland Garros 2024. Tym samym Polka sięgnęła po piąty w ogóle, a czwarty na paryskich kortach tytuł mistrzowski. Wygrana w stolicy Francji to dla Polki również „zastrzyk” solidnej dawki punktów do rankingu The Race.

Liderka światowego rankingu rozgrywa bardzo dobry sezon. Finał paryskiej imprezy to piąty mecz o tytuł raszynianki w tym sezonie i kolejny wygrany. Gdy raszynianka w tym roku dociera już do decydującego pojedynku, za każdym razem go wygrywa.

Taka skuteczność znajduje odzwierciedlenie w ilości punktów jakie Iga Świątek zgromadziło w tzw rankingu The Race, czyli zestawieniu wyłaniającym osiem najlepszych zawodniczek trwającego roku, które w listopadzie powalczą w WTA Finals.

Przed rozpoczęciem zmagań w Paryżu na koncie najlepszej tenisistki świata znajdowało się 5335 punktów. Jako, że za wygraną nad Sekwaną pięciokrotna już mistrzyni wielkoszlemowa otrzymała kolejne dwa tysiące „oczek” ma ich już 7335. Biorąc pod uwagę fakt, że próg kwalifikacyjny do tegorocznego WTA Finals wynosi 7170 punktów, oznacza to, że obrończyni tytułu może już rezerwować bilety lotnicze na samolot do Rijadu, gdzie od tego sezonu rozgrywana jest impreza.

Roland Garros. Od obrony piłki meczowej do turniejowego triumfu

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.tennisworld.com, foto: AFP

Iga Świątek pokonała Jasmine Paolini w finale rywalizacji singlowej Roland Garros 2024 i sięgnęła po czwarty w Paryżu, a piąty w ogóle tytuł mistrzowski w imprezach Wielkiego Szlema. Naprawdę niewiele jednak brakowało, a do meczu z Włoszką by nie doszło. Polka swój szósty występ mogła zakończyć po meczu drugiej rundy.

Podczas tegorocznej dekoracji mistrzyni paryskiego turnieju wśród wręczających trofeum Idze Świątek była Martina Navratilova. Polkę oraz urodzoną za naszą południową granicą Amerykanka po Roland Garros 2024 łączy wspólna cecha – obrona piłki meczowej w drodze po tytuł wielkoszlemowy.

Po tym, gdy rozlosowano drabinkę pań tegorocznej rywalizacji singlowej na paryskich kortach potencjalnym meczem, który wzbudzał największe zainteresowanie kibiców miało być spotkanie Igi Świątek z Naomi Osaką. I przewidywania się sprawdziły. Panie sprezentowały kibicom zgromadzonym na korcie centralnym niesamowite widowisko. W krytycznym dla Polki momencie była liderka rankingu prowadziła już 5:3 w decydującej odsłonie i miała piłkę meczową przy swoim podaniu. Od tego momentu gemy na swe konto zapisywała już jedynie Iga Świątek, która zapewniła sobie miejsce w trzeciej rundzie.

Tym samym Polka tak jak wręczająca jej trofeum Martina Navratilova dokonała czegoś niemal niemożliwego, obroniła piłkę meczową, aby ostatecznie triumfować w imprezie.

Legendzie światowych kortów ta sztuka udała się podczas US Open 1986.

W kolejnych latach było jeszcze trzynaście takich sytuacji, gdy zawodniczka najpierw była jeden punkt od pożegnania się z imprezą, a następnie cieszyła się z końcowego triumfu w całym turnieju. Tymi, którym po Martinie Navartilovej ta sztuka się udała są takie sławy jak Monica Seles, Jennifer Capriatti czy Serena Williams.

W sobotę Iga Świątek sięgnęła po czwarty w Paryżu, a piąty w ogóle tytuł mistrzowski Wielkiego Szlema w karierze i umocniła się na pozycji liderki światowego rankingu.

Roland Garros. Iga Świątek po raz czwarty „Królową Paryża”

/ Jakub Karbownik , źródło: www.rolandgarros.com/własne, foto: AFP

Iga Świątek pokonała Jasmine Paolini w finale rywalizacji pań Roland Garros 2024. Tym samym raszynianka sięgnęła po czwarte w ogóle, a trzecie zwycięstwo z rzędu na paryskich kortach. 

Liderka światowego rankingu była jedną z faworytek tegorocznej edycji na kortach w stolicy Francji i w porównaniu do innych swych przeciwniczek, wymienianych do końcowego triumfu – Aryny Sabalenki czy Jeleny Rybakiny – wywiązała się z roli, którą na nią nałożono po losowaniu drabinki drugiej w sezonie lewy Wielkiego Szlema.

W drodze do sobotniego finału triumfatorka między innych dwóch poprzednich edycji Roland Garros straciła tylko jednego seta. Miało to miejsce w meczu drugiej rundy, gdy w pojedynku z Naomi Osaką musiała bronić nawet piłki meczowej. Ostatecznie zdołała przechylić szalę zwycięstwa na swą stronę. w pozostałych pięciu pojedynkach Polka oddała rywalkom tylko siedemnaście gemów.

Faworytkom meczu była Iga Świątek i to ona jako pierwsza miała szansę na przełamaniu serwisu przeciwniczki. Jednak jej nie wykorzystała, a po chwili to Paolini wyszła na prowadzenie 2:1 z przewagą serwisu. Odpowiedz raszynianki na taki przebieg spraw na korcie była błyskawiczna – pięć wygranych gemów z rzędu i set dla Polki po niewiele ponad 34 minutach rywalizacji.

W drugiej odsłonie Iga Świątek kontynuowała swój zwycięski marsz i wygrywając kolejne trzy gemy, wyszła na prowadzenie 6:2, 3:0. A kilka minut później obrończynię tytułu dzielił już tylko gem od końcowego triumfu. Włoszka wygrała swego gema serwisowego, otwierając swe konto gemowe w drugim secie, ale na więcej obrończyni tytułu już jej nie pozwoliła. Za pierwszą piłką meczową po 67 minutach gry kończąc ostatnie singlowe spotkanie pań Roland Garros 2024.

Sięgając po tytuł mistrzowski w Paryżu Iga Świątek wygrała 22. imprezę głównego cyklu w karierze. Jest to również piąty tytuł mistrzowski w turniejach Wielkiego Szlema, a w tym czwarte na paryskich kortach. Polka wyrównała wynik Justine Henin w stolicy Francji. Więcej wygranych w Erze Open podczas imprezy nad Sekwaną mają tylko dwie zawodniczki – Steffi Graff (sześć singlowych triumfów) oraz Christ Evert (siedmiokrotnie triumfowała w finale gry pojedynczej).


Wyniki

Finał:

Iga Świątek (Polska, 1) – Jasmine Paolini (Włochy) 6:2, 6:1

Roland Garros. Tomasz Berkieta finalistą rywalizacji juniorskiej

/ Jakub Karbownik , źródło: www.rolandgarros.com/własne, foto: Peter Figura

Tomasz Berkieta uległ w finale juniorskiej rywalizacji Roland Garros 2024 Kaylanowi Bigunowi 6:4, 3:6, 3:6. Tym samym Polak nie przełamał polskiej niemocy w meczach o tytuł imprez wielkoszlemowych w rywalizacji do lat 18. 

W dotychczasowej historii występów polskich juniorów w imprezach Wielkiego Szlema przed tegoroczną rywalizacją na paryskich kortach mieliśmy trzy finały z udziałem Polaka. Pierwszym, który dotarł do decydującego spotkania był Marcin Gawron. Jednak zawodnik z Nowego Sącza na Wimbledonie musiał uznać wyższość Thiemo de Bakker. W dwóch następnych sezon o jedną wygraną o końcowego triumfu w rywalizacji juniorskiej był Jerzy Janowicz. Jednak zarówno podczas US Open 2007 jak i na Roland Garros rok później okazał się słabszy od finałowego przeciwnika.

W tym roku w stolicy Francji szansę na poprawienie wyniku starszych kolegów stanął Tomasz Berkieta, który w piątkowym meczu półfinałowym obronił trzy piłki meczowe. Również finał rozpoczął się bardzo dobrze dla warszawianina. Ten przełamał serwis amerykańskiego rywala i wyszedł na prowadzenie 3:2 w partii otwarcia, z przewagą serwisu. Niestety od drugiego seta Kaylan Bigun przejął inicjatywę na korcie. W drugim secie tenisista zza Oceanu wygrał gema „na sucho” i na wypracował przewagę, której nie oddał już do końca tej części meczu.

Również decydująca odsłona była bardzo dobra w wykonaniu Amerykanina, który zdecydowanie podniósł poziom. Do tego doszły błędy Polaka i rozstawiony z numerem piątym Kaylan Bigun po niespełna dwóch godzinach rywalizacji mógł świętować tytuł mistrzowski na paryskich kortach.


Wyniki

Finał:

Kaylan Bigun (USA, 5) – Tomasz Berkieta (Polska) 4:6, 6:3, 6:3

Makarska. Finał debla nie dla Katarzyny Piter

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: Olimpia Dudek

Katarzyna Piter odpadła w półfinale debla w turnieju WTA Challenger 125 w Makarskiej. Polka i Greczynka Valentini Grammatikopoulou przegrały z amerykańsko-białoruskim duetem Santamaria/Szymanowicz 3:6, 7:5, 5:10.

Już w pierwszym gemie polsko-grecki duet miał dwie szanse na przełamanie, jednak rywalki wyszły z opresji. Chwilę później same musiały bronić break-pointa. Wprawdzie udało im się wyrównać, ale straciły serwis w czwartym gemie. Jak się później okazało, było to jedyne przełamanie w tej partii. Żadna ze stron nie wypracowała sobie kolejnego break-pointa i pierwszy set zakończył się wynikiem 6:3 dla pary Santamaria/Szymanowicz.

Drugi set lepiej rozpoczęły Piter i Grammatikopoulou. Dzięki przełamaniu zdobytym w czwartym gemie wyszły na  prowadzenie 4:1. W ich grze pojawił się jednak gorszy moment. Przegrały cztery gemy z rzędu i były o krok od przegranej w całym meczu. W ostatnim momencie rozstawione z numerem „drugim” tenisistki zdobyły przełamanie powrotne. To uskrzydliło Polkę i Greczynkę, które doprowadziły do super tie-breaka, ponownie przełamując podanie rywalek w dwunastym gemie.

Super tie-break rozpoczął się nie po myśli Kawy i Grammatikopoulou. Kilka nietrafionych decyzji sprawiło, że Santamaria i Szymanowicz odskoczyły na cztery punkty i tej straty nie udało się już odrobić. Decydująca odsłona zakończyła się porażką reprezentantek Polski i Grecji 10-5.


Wyniki

Półfinał debla:

S. Santamaria, I. Szymanowicz (USA) – V. Grammatikopoulou, K. Piter (Grecja, Polska, 2) – 6:3, 5:7, 10-5

ITF La Marsa. Znakomity powrót Martyny Kubki. Pierwszy półfinał Polki w sezonie

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: Olga Pietrzak/PZT

Martyna Kubka pokonała Francuzkę Yasmine Mansouri 3:6, 6:4, 7:5 i awansowała do półfinału turnieju ITF W50 w La Marsa. W półfinale Polka zmierzy się z Madison Sieg.

Rozstawiona z numerem „ósmym” Kubka była faworytką w starciu z niżej notowaną Mansouri. Mimo dobrego początku, od stanu 3:2 i szansy na podwyższenie prowadzenia, przegrała cztery gemy z rzędu i musiała gonić wynik.

Drugi set nie zaczął się po myśli naszej zawodniczki, która została przełamana już w drugim gemie. Zanosiło się na szybką porażkę, ponieważ przy stanie 1:4 Francuzka miała dwa break pointy na podwójne przełamanie. Właśnie wtedy nastąpił przełom w meczu. Kubka utrzymała swoje podanie, a potem zaczęła odrabiać straty. Przełamała Mansouri dwukrotnie i ostatecznie wygrała drugą odsłonę spotkania 6:4.

W trzecim gemie decydującej partii Kubka miała trzy kolejne okazje na objęcie prowadzenia, ale Mansouri wyszła z ogromnych tarapatów. Niedługo potem przełamała serwis naszej zawodniczki i utrzymała podanie. Powtórzył się scenariusz z seta drugiego, gdy ponownie przy stanie 1:4 Kubka musiała bronić się przed przegraniem własnego serwisu. Na szczęście udało jej się oddalić zagrożenie, a następnie wyrównać stan rywalizacji w trzecim secie. Od stanu 2:5 wygrała pięć gemów z rzędu i zapewniła sobie awans do najlepszej czwórki w La Marsa.

Martyna Kubka zagra w półfinale z Madison Sieg, turniejową „szóstką”. Bez względu na wynik jutrzejszego spotkania, 23-latka zapewniła już sobie awans na najwyższe miejsce w karierze – co najmniej w okolice 330. miejsca.


Wyniki

Ćwierćfinał singla:

Martyna Kubka (Polska, 8) – Yasmine Mansouri (Francja) – 3:6, 6:4, 7:5

Roland Garros. Iga Świątek w drodze po hat-tricka

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Iga Świątek oraz Jasmine Paolini rozstrzygną między sobą, która z pań sięgnie po tytuł mistrzowski w singlu podczas tegorocznej edycji Roland Garros. Dla Włoszki to szansa na najcenniejszy tytuł w karierze. Z kolei Polka ma okazję sięgnąć po czwarte w ogóle, a trzecie z rzędu mistrzostwo na paryskich kortach. 

W historii tenisa było wiele znakomitych tenisistek. Jednak tylko dwóm z nich udało się od 1968 roku, odkąd zawodniczki przeszły na zawodowstwo, wygrać na Roland Garros trzy razy z rzędu. W latach 1990-1992 dokonała tego Monica Seles, a między rokiem 2005 oraz 2007 osiągnięcie reprezentującej wówczas Jugosławię zawodniczki powtórzyła Justine Henin.

Po tegorocznej edycji drugiej w sezonie lewy Wielkiego Szlema szansę by dołączyć do tych dwóch pań ma Iga Świątek. By tak się wydarzyło, w zaplanowanym na godzinę 15:00 meczu finałowym raszynianka musi pokonać ostatnią rywalkę – Jasmine Paolini.

Notowana dotychczas najwyżej na dwunastym miejscu w rankingu Włoszka w stolicy Francji rozgrywa turniej życia. Przed rozpoczęciem rywalizacji na kortach Rolanda Garrosa najlepszym wynikiem tenisistki z Południa Europy na wielkoszlemowych kortach była czwarta runda Australian Open. Z kolei na mączce najdalej zaszła trzykrotnie – ostatni raz przed rokiem – do drugiej rundy.

Iga Świątek może się pochwalić zdecydowanie większym dorobkiem wielkoszlemowych triumfów. Przeciwko Poalini powalczy o czwarty w Paryżu, ale piąty w ogóle tytuł mistrzowski. Poza zwycięstwami w Lasku Bulońskim tenisistka spod Warszawy ma w kolekcji również wygraną w 2022 roku na US Open.

Tegoroczny finał na paryskich kortach będzie trzecim spotkaniem Igi Świątek oraz Jasmine Paolini. Bilans pojedynków jest korzystny dla liderki światowego rankingu, która wygrała zarówno w 2018 roku w Pradze jak i przed dwoma laty na US Open. Oba mecze kończyły się w dwóch setach.

Jednak nim będziemy się emocjonować rywalizacją pań, możemy już mieć jeden tytuł mistrzowski na korcie podczas Roland Garros 2024. Na trzecim co do ważności korcie – Simmone-Mathieu – mecz finałowy rywalizacji juniorów rozegra Tomasz Berkieta. Półfinalista Australian Open 203 w meczu o najcenniejszy tytuł juniorski w karierze zmierzy się z Kaylanem Bigunem.