Roland Garros. Jannik Sinner i Carlos Alcaraz powalczą o finał!

/ Bartosz Wojsław , źródło: własne, foto: AFP

Znamy już półfinalistów dolnej części drabinki męskiego turnieju Rolanda Garrosa. We wtorek siłę pokazali faworyci do zdobycia tytułu, a więc Jannik Sinner i Carlos Alcaraz, którzy w ćwierćfinałowych pojedynkach nie dali szans swoim rywalom. 

W sesji dziennej na kort Philippe’a Chartier wyszedł Jannik Sinner, który zmierzył się z pogromcą Huberta Hurkacza, Grigorem Dimitrowem. Włoch od początku spotkania był lepszy od Bułgara. W trzecim gemie pierwszego seta Sinner przełamał swojego rywala po raz pierwszy, a kilka minut później odebrał Dimitrowowi podanie po raz drugi i zrobiło się 4:1 dla faworyta spotkania. Już po 34 minutach Włoch prowadził 1:0 w setach.

Drugi set rozstrzygnął się, jak się potem okazało, już w pierwszym gemie, kiedy to Jannik Sinner przełamał Dimitrowa. Rozstawiony z dziesiątką Bułgar nie miał na przestrzeni całej drugiej partii ani jednej szansy na przełamanie rywala i Włoch zwyciężył w secie 6:4.

Trzecia odsłona spotkania była najbardziej zacięta. Kiedy przy stanie 4:4 Sinner odebrał Grigorowi Dimitrowowi serwis, wydawało się, że mecz zaraz się zakończy. Tak się jednak nie stało – bułgarski zawodnik zanotował przełamanie powrotne, a o losach partii zdecydował tie-break. W tym lepszy okazał się drugi zawodnik rankingu ATP i wygrał całe spotkanie, po którym dowiedział się, że z powodu wycofania się Novaka Dżokovicia z turnieju, wkrótce zostanie numerem 1 światowego tenisa.

W sesji wieczornej zmierzyli się ze sobą Carlos Alcaraz i Stefanos Tsitsipas. To był szósty pojedynek tych zawodników, ale ani razu Grek nie znalazł sposobu na Hiszpana, który wygrał wszystkie z ich meczów.

Również dzisiejsze spotkanie zaczęło się od mocnego akcentu ze strony Carlosa, który odebrał Stefanosowi serwis już w pierwszym gemie. Zawodnik z Murcji następnie potwierdził przewagę przełamania i kontrolował grę. W dłuższych wymianach Grek był bez większych szans. W pierwszej partii Alcaraz jeszcze raz przełamał rywala i wygrał seta 6:3.

Początek drugiego seta był kontynuacją świetnej passy Hiszpana, który szybko wyszedł na prowadzenie 3:0. Jednak przy stanie 4:2 dla Alcaraza, Tsitsipas zmobilizował się na tyle, że odebrał Carlitosowi podanie, a potem doprowadził do wyrównania 4:4. Następnie panowie przypilnowali swoich gemów serwisowych i zobaczyliśmy tie-break. W nim zdecydowanie lepszy był zawodnik z Murcji, który wymusił na swoim rywalu wiele błędów z backhandu.

Ostatnia partia była potwierdzeniem klasy Carlosa Alcaraza. Hiszpan był w tym spotkaniu po prostu znacznie lepszy od Greka, który nie potrafił skutecznie walczyć z trzecim zawodnikiem rankingu ATP. Carlitos wygrał trzecią partię 6:4 i tym samym triumfował w całym pojedynku.

Oznacza to, że w piątek w meczu półfinałowym na korcie Philippe’a Chartier zobaczymy pojedynek dwóch młodych gwiazdorów tenisa – Carlosa Alcaraza oraz Jannika Sinnera.


Wyniki

Ćwierćfinały singla

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Grigor Dimitrow (Bułgaria, 10) 6:2, 6:4, 7:6 (3)

Carlos Alcaraz (Hiszpania, 3) – Stefanos Tsitsipas (Grecja, 9) 6:3, 7:6 (3), 6:4

Roland Garros. Tomasz Berkieta wśród szesnastu najlepszych singlistów

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.twitter.com, foto: Peter Figura

Tomasz Berkieta wygrał drugi mecz w rywalizacji singlowej podczas tegorocznego Roland Garros. W meczu, którego stawką był awans do 1/8 finału Polak w dwóch setach pokonał wyżej notowanego Haydena Jones’a.

Najlepszy polski junior odniósł kolejne zwycięstwo na paryskich kortach i zrobił kolejny krok w stronę powtórzenia swego najlepszego wyniku w juniorskich imprezach wielkoszlemowych. W 2023 roku warszawianin dotarł do 1/2 finału Australian Open. W tym roku na Antypodach Polak odpadł już po meczu trzeciej rundy, gdzie lepszym od niego okazał się Hayden Jones.

Niespełna pół roku później Polak zrewanżował się Australijczykowi na paryskich kortach ziemnych w meczu, którego stawką był awans do 1/8 finału Roland Garros. O losach obu setów zadecydowało po jednym przełamaniu. W premierowej partii Berkieta wygrał gema na 5:4. Z kolei w drugiej odsłonie Polak wyszedł na prowadzenie z przewagą serwisu po piątym gemie. Australijczyk w całym meczu nie miał ani jednej okazji, aby odebrać serwis Polakowi.

Przeciwnikiem polskiego tenisisty w meczu, którego stawką jest miejsce w ćwierćfinale, będzie Charlie Robertson. Brytyjczyk to deblowy partner naszego reprezentanta. W środę „nasi” debliści w meczu drugiej rundy stawią czoła Thomasowi Faurelowi oraz Luce Predowi, czyli tenisistom rozstawionym z numerem trzecim.


Wyniki

Druga runda:

Tomasz Berkieta (Polska) – Hayden Jones (Australia, 6) 6:4, 6:4

Roland Garros. Jan Zieliński i Su-Wei Hsieh powalczą o finał

/ Jakub Karbownik , źródło: www.rolandgarros.com/własne, foto: Peter Figura

Jan Zieliński oraz Su-Wei Hsieh pokonali Ellen Perez i Mathew Ebdena 6:3, 6:4 w meczu 1/4 finału rywalizacji mikstowej na kortach Rolanda Garrosa. Jest ósmy wygrany mecz z rzędu polsko-tajwańskiej pary.

Polski finalista deblowy Australian Open 2023, w tegorocznej edycji australijskiego szlema w konkurencji par mieszanych połączył siły z Tajwanką Su-Wei Hsieh i okazał się to „strzał w dziesiątkę”, bo przyniosło to tytuł mistrzowski. Wspólne występy Polak i Azjatka kontynuują na kortach Rolanda Garrosa. We wtorkowym meczu 1/4 finału „nasz” duet odprawił najwyżej rozstawionych w imprezie rywali.

Spotkanie lepiej rozpoczęli faworyci, którzy wygrali gema otwarcia i wyszli na prowadzenie 2:0. Zieliński i Hsieh jednak od razu odpowiedzieli, wygrywając cztery kolejne gemy. Co prawda Australijczycy zdołali odrobić stratę podania, ale od stanu 3:4 nie wygrali już żadnego gema w premierowej odsłonie. Drugi set był dużo spokojniejszy. Polsko-tajwańska para wykorzystała już pierwszą okazję na przełamanie serwisu rywali, a wypracowaną w pierwszym gemie przewagę utrzymali do końca.

Półfinałowymi rywalami Zielińskiego i Hsieh będzie duet z którym nasi mają bardzo dobre wspomnienia. Desirae Krawczyk oraz Neal Skupski byli przeciwnikami naszych mistrzów Australian Open 2024 podczas finałowego spotkania w Melbourne.


Wyniki

Ćwierćfinał:

J. Zieliński, S.-W. Hsieh (Polska, Tajwan, 7) – E. Perez, M. Ebden, (Australia, Australia, 1) 6:3, 6:4

Ranking ATP. Jannik Sinner wyprzedzi Novaka Dżokovicia

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: AFP


Novak Dzokovic wycofał się z rywalizacji na paryskich z powodu kontuzji kolana i nie obroni zdobytego przed rokiem tytułu mistrzowskiego. A to oznacza, że Serb po Roland Garros straci pozycję lidera rankingu.

Przed rozpoczęciem drugiej w sezonie lewy Wielkiego Szlema było wiadomo, że zmagania wśród mężczyzn na paryskich kortach będą się toczyć nie tylko o tytuł mistrzowski, ale również o pozycję numer jeden w rankingu ATP.

Wtorkowa decyzja trzykrotnego mistrza o wycofaniu się z rywalizacji nie tylko oznacza, że nie obroni on tytułu. Wpłynie to również na pozycję Serba w notowaniu najlepszych tenisistów świata.

Tym samym 10 czerwca, czyli tuż po zakończeniu rywalizacji na paryskich kortach, nowym liderem rankingu zostanie Jannik Sinner. Niespełna 23-letni Włoch jest pierwszym reprezentantem swego kraju w historii, który obejmie fotel lidera światowego rankingu.

Życie po życiu

/ Adam Romer , źródło: Korespondencja z Paryża, foto: AFP

Korespondencja z Paryża, Adam Romer

 

Jeśli zastanawiacie się co z wolnym czasem porabiają tenisistki i tenisiści, którzy kończą kariery, to zapewniam Was: jest życie po życiu. Szczególnie w Paryżu na Roland Garros.

 

Kilka dni temu znana francuska tenisistka Alize Cornet zakończyła zawodową karierę. Dostała kwiaty, uściski, buziaki i wyświetlony film na wielkim telebimie. Francuzka, która podczas swojej prawie 20-letniej kariery wygrała między innymi turniej WTA w Katowicach, była bliska łez i wylewnie dziękowała. Piękne zakończenie kariery, bez dwóch zdań.

Czy myślicie jednak, że Alize za zarobioną w ostatnim meczu sporą sumkę udała się od razu na wymarzone egzotyczne wakacje? Nic z tych rzeczy!

Francuska idąc śladem wielu swoich starszych kolegów od razu rzuciła się w wir pracy i zaczęła budować swoja nową karierę. Tym razem w mediach. Praktycznie następnego dnia po odwieszeniu rakiety, do ręki wzięła mikrofon i zaczęła pracować dla jednej z transmitujących tegoroczne mecze stacji telewizyjnych.

Ma to swoje dobre strony, bo dzięki temu nie trzeba oglądać jej już z odległości trzeciego piętra (tak usytuowana jest trybuna prasowa na korcie centralnym) lub z oddali (pozostałe), a można ją spotkać choćby w windzie, która wozi dziennikarzy do kabin komentatorskich i trybuny prasowej.

Rzeczona winda jest zresztą ważnym miejscem spotkań, gdzie co chwila przewija się ktoś znany. Był dzień, gdy w dwóch kolejnych kursach zdarzyło mi się trafić najpierw mistrzynię Wimbledonu, a potem finalistę tego turnieju. Ciekawe czy domyślicie się o kim piszę?* Podpowiem tylko, że oboje są Francuzami, a dziś pracują dla światowych gigantów telewizyjnych transmitujących wydarzenia z Roland Garros.

 

Dla kolejnej stacji telewizyjnej, tym razem amerykańskiej, pracuje kolejna była gwiazda. Jednak Lindsay Davenport nie byłaby sobą, gdyby swój pobyt w 16 paryskiej dzielnicy ograniczyła tylko do pokazywania się w telewizji. Amerykanka zagra w turnieju legend i tu miły polski akcent, w parze z Agnieszką Radwańską. Polka też nie chce, by w Paryżu o niej tak całkiem zapomniano i po raz drugi zagra z innymi legendami. Pierwszy mecz Polki i Amerykanki już w czwartek.

 

Spacerując miedzy kortami można też spotkać inne byłe „tenisowe” gwiazdy w zupełnie nowych rolach. Trenerem obiecującego austriackiego juniora Joela Schwaerzlera, który niedawno pokonał w finale challengera w Skpje Kamila Majchrzaka, jest Juergen Melzer. Austriak to półfinalista Rolanda Garrosa z 2010 roku. Dokonał wtedy rzeczy, która szczególnie z perspektywy czasu wydaje się godna uwagi. Wygrał swój ćwierćfinał z Novakiem Dżokoviciem, choć przegrywał już 0-2 w setach. Melzera już dawno w tourze nie ma (od 2019r.), a Dżoković dalej gra i wygrywa. Przynajmniej z rywalami, bo tym razem w Paryżu pokonała go kontuzja.

A wracając do turnieju w 2010 roku wygrała go wtedy u pań Francesca Schiavone, która teraz z inną rewelacyjną Włoszką Flavią Pennettą, matką trójki dzieci, gra też w turnieju legend.

Czyli jak widać jest życie po życiu…

Gdyby więc Iga Światek zastanawiała się co będzie robić po zakończeniu kariery, to raczej pomysłów nie powinno zabraknąć. Ale to najwcześniej za parę lat. Teraz Polka zajmuje się ogrywaniem kolejnych rywalek, w tym mistrzyń wielkoszlemowych. We wtorek do domu odesłała Marketę Voundrusovą, aktualną mistrzynię Wimbledonu.

W czwartek kolejna szansa – tym razem wysłać do domu aktualną mistrzynię US Open Coco Gauff.

 

*Windą podróżowali Marion Bartoli i Jo-Wilfried Tsonga.

Roland Garros. Novak Dżoković wycofał się z rywalizacji!

/ Marek Golba , źródło: https://www.tennismajors.com/, foto: AFP

Novak Dżoković na konferencji prasowej przekazał informację, że nie przystąpi do meczu ćwiercfinałowego z powodu kontuzji. Tym samym do półfinału bez gry awansował Casper Ruud.

Serb miał prawo narzekać na problemy zdrowotne w ostatnich dniach. W trzeciej rundzie zakończył wyczerpujący, pięciosetowy pojedynek z Lorenzo Musettim po 3 w nocy. W meczu 1/8 finału przeciwko Francisco Cerundolo wziął przerwę medyczną. Ostatecznie zdołał wygrać pojedynek w pięciu setach po ponad 4 godzinach rywalizacji.

Na konferencji prasowej Dżoković powiedział, że chodzi o kontuzję prawego kolana. Zapewnił, że nie jest to poważna sytuacja, ale ryzyko pogłębienia urazu sprawiło, że musiał wycofać się z tegorocznej rywalizacji.

Wycofanie się Dżokovica oznacza, że w przyszłym tygodniu po raz pierwszy w karierze liderem rankingu ATP będzie Jannik Sinner.

Roland Garros. Kolejne bezproblemowe zwycięstwo, Iga Świątek w półfinale

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek pokonała Marketę Vondrousovą 6:0, 6:2 w ćwierćfinale wielkoszlemowego Roland Garros i pozostaje w grze o trzeci z rzędu tytuł w stolicy Francji. W półfinale Polka zmierzy się z Coco Gauff.

Od pamiętnego meczu z Naomi Osaką w drugiej rundzie, kiedy obroniła piłkę meczową, obrończyni tytułu miała dużo łatwiejszą przeprawę. W kolejnej rundzie straciła sześć gemów z Marie Bouzkovą i stoczyła najkrótszy mecz w karierze z Anastazją Potapową, nie tracąc ani jednego gema.

Tymczasem Vondrousova do meczu z liderką rankingu nie mierzyła się z zawodniczką z Top 90 rankingu WTA. Najwyżej sklasyfikowaną tenisistką była 94. w rankingu Rebeka Masarova. Po drodze Czeszka była lepsza była od kwalifikantek, Katie Volynets i Olgi Danilovic oraz od startującej z dziką kartą Chloe Paquet.

Przewaga Polki na korcie była bezdyskusyjna od początku meczu. Polce wychodziło praktycznie wszystko: od serwisu po uderzenia z linii końcowej. Vondrousova była całkowicie bezradna, choć zdarzały jej się pojedyncze momenty, w których zaskakiwała naszą reprezentantkę.

Najwięcej walki było w czwartym gemie, kiedy tenisistka rozstawiona z numerem „5” miała dwie okazje na wygranie pierwszego gema. Świątek nie zamierzała jednak spuścić z tonu i dwoma uderzeniami w linię wywalczyła prowadzenie 4:0. Chwilę później zwieńczyła dzieła, po raz kolejny zapisując na koncie seta wygranego do zera.

Dominacja liderki

Mimo pewnie wygranego pierwszego seta, Polka nadal musiała uważać na napierającą Czeszkę. Moment zagrożenia pojawił się w trzecim gemie, kiedy Świątek musiała bronić dwóch break pointów, ale ostatecznie wyszła z opresji. Był to jedyny zryw przeciwniczki w całym meczu. Liderka rankingu wrzuciła wyższy bieg i przy stanie 2:1 przełamała serwis leworęcznej tenisistki.

Obraz meczu nie zmienił się z perspektywy polskich kibiców. Byliśmy świadkami kolejnej dominacji, gdzie rywalka tylko sporadycznie potrafiła zagrozić najlepszej tenisistce świata. Mecz zakończył się błędem Vondrousovej po niespełna godzinie rywalizacji.

O awans do finału Świątek zmierzy się z Coco Gauff, która pokonała w trzech setach Tunezyjkę Ons Jabeur. Obie zawodniczki zagrają ze sobą w trzeciej z rzędu edycji Roland Garros. Będzie to dwunaste spotkanie Polki z Amerykanką. W bezpośrednich pojedynkach Iga prowadzi aż 10-1.


Wyniki

Ćwierćfinal singla:

Iga Świątek (Polska, 1) – Marketa Vondrousova (Czechy, 5) – 6:0, 6:2

Roland Garros. Coco Gauff pierwszą półfinalistką

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Coco Gauff pokonała Ons Jabeur i została pierwszą półfinalistką rywalizacji pań tegorocznego Roland Garros. Tym samym Amerykankę dzieli już tylko jeden mecz od powtórzenia swego najlepszego wyniku na paryskich kortach.

W tegorocznych ćwierćfinałach ma miejsce sytuacja, które nie widzieliśmy w imprezie wielkoszlemowej od US Open 2012. O awans do półfinału rywalizują wszystkie obecnie panujące mistrzynie imprez wielkoszlemowych. Jedną z nich jest Amerykanka Coco Gauff, która po tytuł sięgnęła podczas zeszłorocznej rywalizacji na nowojorskich kortach.

Ćwierćfinałową rywalką tenisistki z Atlanty była Ons Jabeur. Tunezyjka nie ma na swym koncie triumfu w imprezie Wielkiego Szlema, chociaż trzykrotnie wystąpiła w finale. Najlepszy wynik zawodniczki z Afryki na paryskich kortach to zeszłoroczna 1/4 finału. I w tym roku była wiceliderka rankingu nie poprawi tego rezultatu.

Mimo, że wygrała premierową partię pojedynku z Gauff. Kluczowym dla losów tej części meczu był siódmy gem, w którym Jabeur wykorzystała trzecią szansę na przełamanie serwisu Amerykanki. W drugim secie to była wiceliderka rankingu jako pierwsza przegrała swego gema serwisowego. Zawodniczka z Atlanty po chwili również nie utrzymała podania, ale od stanu 3:2 wygrała trzy kolejne gemy i doprowadziła do decydującej odsłony.

W tej lepiej zaprezentowała się młodsza z tenisistek, która przełamując podanie przeciwniczki wyszła na prowadzenie 3:1. Kolejne gemy były już zapisywane zgodnie z zasadą serwisu i ostatecznie po niespełna dwóch godzinach gry miejsce w 1/2 finału zapewniła sobie Coco Gauff.

W półfinale Amerykanka zmierzy się ze zwyciężczynią meczu między Igą Świątek oraz Marketą Vondrousovą. Zawodniczka z Atlanty stanie przed szansę na rywalizację o trzeci w karierze finał imprezy wielkoszlemowej. Podczas US Open 2023 Gauff pokonała Arynę Sabalenkę, a rok wcześniej na paryskich kortach musiała uznać wyższość Igi Świątek.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Coco Gauff (USA, 3) – Ons Jabeur (Tunezja, 8) 4:6, 6:2,

Roland Garros. Kontuzjowany Dżoković niepewnie o występie w ćwierćfinale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.rolandgarros.com/en-us/, własne, foto: AFP

Novak Dżoković pokonał po długim spotkaniu Francisco Cerúndolo i zagra w ćwierćfinale Rolanda Garrosa. Serb, który podczas meczu zmagał się z kłopotami fizycznymi, wziął już udział w konferencji prasowej.

Mecz czwartej rundy, z udziałem lidera rankingu, został rozegrany na pełnym dystansie. Podobnie, jak w poprzednim pojedynku, Dżoković był blisko porażki i odrabiał straty ze stanu 1-2 w setach. 37-latek ocenił swoje ostatnie zwycięstwo następująco:

Muszę zacząć od wyrazów uznania dla fanów. Tak samo, jak w poprzednim meczu, pomogliście mi podnieść poziom energii. Wasze wsparcie jest kluczowe. Byłem o kilka punktów od porażki. Gratuluję Francisco, bo pokazał dużą jakość, zasługuje na aplauz. Jedynym wytłumaczeniem, jakie mam dla tego zwycięstwa, jest pomoc trybun, którą dziś otrzymałem. Jeszcze raz dziękuję.

Na późniejszym spotkaniu z mediami dziennikarze pytali Dżokovicia o opatrunek na kolanie, który był widoczny już przed starciem czwartej rundy:

Przez kilka ostatnich tygodni odczuwałem pewien dyskomfort w prawym kolanie, ale nie była to kontuzja, uniemożliwiająca grę. Występowałem normalnie i nie było żadnych kłopotów. Oczywiście późny koniec meczu z Musettim nie pomógł mi w regeneracji i odzyskaniu biologicznej równowagi, ale wychodząc dziś na kort, czułem się świetnie, jeśli wziąć pod uwagę okoliczności.

– Pierwsza partia była w moim wykonaniu bardzo dobra, a na początku drugiej się poślizgnąłem. Miało to wpływ na kolano i zacząłem odczuwać ból. Wziąłem przerwę medyczną, by jakoś temu zaradzono, ale na pewno przeszkadzało mi to w grze. Przez ponad dwa sety starałem się skracać wymiany, nie mogłem wykonywać gwałtownych zmian kierunków lub biegać do skrótów. W pewnym momencie zastanawiałem się, czy powinienem kontynuować. Poprosiłem o więcej leków, które zaczęły działać po około trzydziestu, czterdziestu minutach. Mój stan się poprawił, a ograniczenia były mniejsze. Piątego seta zagrałem niemal bez bólu.

– Po spotkaniu zrobimy dodatkowe badania i konsultacje z lekarzami. Zobaczę, jak będę się czuł jutro. Cieszę się, że mogłem zagrać tego piątego seta bez dużego bólu, ale nie wiadomo, jak mój organizm na to zareaguje. Grałem już turnieje z poważnymi urazami. Można jakoś im zaradzić, a do tego pomaga ci adrenalina. Nie wiem jednak, czy wyjdę na kort w ćwierćfinale. Mam nadzieję, ale niczego nie przesądzam – podkreślił serbski mistrz.

Rywalem Novaka Dżokovicia w ćwierćfinale Rolanda Garrosa będzie Casper Ruud. Norweg pokonał w czwartej rundzie Amerykanina Taylora Fritza.

Roland Garros. Zverev eliminuje Rune po pięciosetowej walce!

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Alexander Zverev rozegrał kolejny morderczy bój podczas tegorocznego Roland Garros. Niemiec po ponad czterech godzinach walki pokonał Holgera Rune w ostatnim meczu czwartej rundy, uzupełniając grono ćwierćfinalistów. Wcześniej w najlepszej ósemce imprezy zameldował się Casper Ruud.

Niemiec i Duńczyk zafundowali kibicom tenisa kolejny maraton podczas tegorocznej imprezy w Paryżu, który zakończył się po godzinie 1:30 w nocy. Początek sesji wieczornej na korcie centralnym opóźnił się o ponad godzinę. W poniedziałek tenisista z Hamburga, jak to ma w zwyczaju, rozkręcał się powoli. Zverev zaczął dosyć niemrawo, a Rune to wykorzystywał. Kluczowym aspektem w pierwszym secie okazała się gra przy returnie, gdzie brylował młodszy z tenisistów. To pozwoliło mu na przełamanie rywala na 3:2. Po chwili to jednak Duńczyk musiał bronić się przed stratą podania. Błędy w gemie serwisowym skutkowały trzema break pointami dla gracza urodzonego w Hamburgu. Ćwierćfinalista tego turnieju sprzed dwóch lat wyszedł jednak z opresji, a następnie niezagrożony utrzymał przewagę do końca partii.

W drugim secie dyspozycja Rune wyraźnie spadła. Zverev szybko wyszedł na przewagę dwóch przełamań. Zwycięzca otwierającej odsłony meczu zdołał co prawda przełamać przeciwnika na 1:4, lecz wygrany gem przy returnie okazał się jego jedyną zdobyczą w secie. Reprezentant Niemiec wygrał dwa pozostałe gemy, po drodze przełamując Duńczyka po raz kolejny.

Obaj panowie nierówno rozpoczęli trzecią partię. Większe problemy z ustabilizowaniem gry miał jednak Rune. Początkowo Duńczyk szybko przełamał przeciwnika i wydawało się, że wraca do dobrej dyspozycji. 21-latek natomiast źle serwował, co skutkowało szybkim wyrównaniem ze strony Zvereva. Później tenisiści dość pewnie wygrywali gemy serwisowe. Zmieniło się to w końcówce partii. W jedenastym gemie Rune zaczął popełnić błędy, zwłaszcza po dropszotach. Niemiec miał dwa break pointy, których jednak nie wykorzystał. Po zmianie stron problemy miał natomiast reprezentant Niemiec. Jego przeciwnik popisywał się wtedy znakomitymi returnami, którymi zyskiwał przewagę w wymianach. Zverev musiał wychodzić ze stanu 0-40.

Pierwszy setbol został obroniony w spektakularny sposób, po widowiskowej akcji. Przy drugiej piłce setowej Niemiec wyrzucił jednak w aut wydający się na prosty do przebicia wolej. Dodatkowo zagrywał go z korytarza deblowego, więc zdaniem wielu oglądających piłka leciała na aut po uderzeniu Rune. Duńczyk powrócił tym samym do meczu, sprawiając, że Zverev po raz pierwszy w turnieju musiał wychodzić ze stanu 1-2 w setach.

W czwartej partii ponownie oglądaliśmy wyrównaną walkę. Mimo większej nieprzewidywalności, Rune wydawał się być graczem, który na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu minut wyglądał równiej. Zverev dobrą grę przeplatał natomiast ze słabszymi momentami. Panowie wymienili się przełamaniem na początku partii, lecz kluczowy moment miał miejsce w siódmym gemie. Reprezentantowi Danii po raz kolejny w meczu zaczęło wtedy brakować skuteczności, zwłaszcza przy często granych dropszotach. Trzy skróty wykonane w czterech wymianach (tylko jedną z nich wygrał) przyniosły break pointy dla Niemca. Czwarty tenisista światowego rankingu wykorzystał okazję do przełamania i zbliżył się do doprowadzenia do piątego seta. Gdy jednak serwował po wygraną w secie, z pomocą nie przyszło mu podanie. Rune znakomicie returnował i wykorzystywał drugie serwisy rywala. Dzięki temu wypracował piłkę na przełamanie powrotne, którą wykorzystał spektakularnym minięciem biegnącego do siatki rywala.

Tenisista urodzony na przedmieściach Kopenhagi postawił Zvereva pod olbrzymią presją. Niemiec wytrzymał ją, doprowadzając do tie-breaka. W nim Rune zmienił styl gry. Nie szarpał tempa akcji, pozwalając na cierpliwe rozgrywanie. To wyraźnie podpasowało Zverevovi, który pewnie zwyciężył w dogrywce. Tym samym doszło do pięciosetówki, drugiej w poniedziałkowych meczach na korcie centralnym.

Obaj panowie mieli już doświadczenie z grą na najdłuższym możliwym dystansie podczas tegorocznego Roland Garros. Po ponad trzech i pół godzinie meczu czwartej rundy graczom zaczynało jednak powoli brakować sił. Widać to było szczególnie po Rune, który męczył się we własnych gemach serwisowych. Ponadto dążył do skracania akcji. Znakomite podawanie na stronę przewagi ustrzegło go przed szybkim przełamaniem na korzyść rywala. Zverev w końcu dopiął jednak swego i odebrał serwis rywalowi.

Tym razem Niemiec nie pozwolił wyraźnie zmęczonemu Duńczykowi na odwrócenie losów partii. Swobodnie wygrywał własne gemy serwisowe, co pozwoliło mu na utrzymanie przewagi. Tym samym przypieczętował zwycięstwo. O przebiegu decydującej odsłony meczu zadecydowała dyspozycja fizyczna. Rune ryzykował uderzeniami, lecz brakowało mu paliwa w tenisowym baku. To drugie pięciosetowe spotkanie z rzędu rozegrane w Paryżu przez Zvereva. Z pewnością odbije się to na jego dyspozycji w kolejnych spotkaniach. O czwarty z rzędu półfinał Roland Garros przedstawiciel naszych zachodnich sąsiadów zagra z Alexem De Minaurem.

Wcześniej awans do ćwierćfinału zapewnił sobie Casper Ruud. Norweg zmierzył się z Taylorem Fritzem. Drugi oficjalny pojedynek pomiędzy nimi od początku miał otwarty przebieg. Nie brakowało okazji do przełamań – zarówno dla Ruuda, jak i Fritza. Po tym, jak gracz z Europy nie wykorzystał dwóch break pointów w dziesiątym gemie (będących równocześnie setbolami), returnujący nie wygrali już żadnego punktu i o losach partii zdecydował tie-break. Reprezentant Stanów Zjednoczonych wypracował w dogrywce pokaźną przewagę 5-1. Od tamtego momentu rozpoczął się jednak spektakularny powrót Ruuda. Finalista dwóch poprzednich edycji tej imprezy wygrał siedem z ośmiu ostatnich punktów, dzięki czemu wyszedł na prowadzenie w meczu.

Po wznowieniu rywalizacji siódmy tenisista rankingu ATP zapłacił za wyczerpującą końcówkę poprzedniego seta. Fritz szybko przełamał Ruuda, wygrywając trzy gemy z rzędu na początku drugiej odsłony meczu. Norweg był bliski kolejnej straty podania. Uratował się jednak przed koniecznością gonienia wyniku z 0:4. Później to zwycięzca tegorocznego turnieju w Barcelonie spisywał się lepiej przy serwisie przeciwnika. Ruud nie potrafił jednak wykorzystać ani jednego z czterech kolejnych break pointów w partii. Sprawiło to, że Fritz wciąż utrzymywał przewagę przełamania wywalczoną na początku. Mimo gry na nawierzchni, która sprzyja returnującym, wystarczyła ona do wyrównania stanu rywalizacji. Uskrzydlony Fritz popisywał się widowiskowymi zagraniami na początku trzeciego seta, o czym świadczy choćby poniższy punkt:

Amerykanin wyszedł ponownie na przewagę przełamania, lecz w kolejnych dwóch gemach serwisowych dwukrotnie stracił podanie. Ruud prowadził więc 4:2. Norweg nie ustrzegł się kłopotów. Mając możliwość serwowania po wygranie seta dał się bowiem przełamać. Wydawało się, że tym samym „wpuścił” rywala na nowo do partii. Jednakże kolejny gem, tym razem przy podaniu Fritza, ponownie przyniósł utratę serwisu. Choć Amerykanin długo walczył, broniąc trzech piłek setowych, ostatecznie musiał uznać wyższość rywala. Tenisista zza Oceanu Atlantyckiego zdołał dotrzymać kroku Ruudowi zaledwie przez cztery gemy kolejnego seta. Norweg wygrał wszystkie gemy od stanu 2:2, dwukrotnie przełamując przeciwnika. Zwycięstwo 25-latka z Oslo oznacza, że w ćwierćfinale dostaniemy powtórkę z ubiegłorocznego finału Roland Garros. Przeciwnikiem reprezentanta Norwegii w meczu o półfinał będzie bowiem Novak Dżoković. Czy Ruud weźmie rewanż na Serbie za porażkę sprzed dwunastu miesięcy?


Wyniki

Czwarta runda singla:

Alexander Zverev (Niemcy, 4) – Holger Rune (Dania, 13) 4:6, 6:1, 5:7, 7:6(2), 6:2

Casper Ruud (Norwegia, 7) – Taylor Fritz (Stany Zjednoczone, 12) 7:6(6), 3:6, 6:4, 6:2