Londyn. Udany dzień Amerykanów. Krecz Murraya

/ Piotr Rutkowski , źródło: atptour.com, oprac. własne, foto: AFP

Sebastian Korda i Taylor Fritz awansowali do ćwierćfinału imprezy ATP 500 w Londynie. W tym gronie są już także dwaj reprezentanci Australii – Jordan Thompson i Rinky Hijikata. Pierwszy z wymienionych zawdzięcza to sporemu szczęściu.

Sebastian Korda kontynuuje dobrą formę na trawie. Amerykanin, który w ubiegłym tygodniu awansował do finału imprezy w s-Hertogenbosch, tym razem pokonał zwycięzcę turnieju na kortach Queen’s Clubu sprzed 10 lat – Grigora Dimitrowa.

Z kolei Taylor Fritz okazał się lepszy od Milosa Raonicia. Kanadyjczyka, który w spotkaniu pierwszej rundy ustanowił rekord w ilości asów w meczu do dwóch wygranych setów.

Swój pojedynek poddał Szkot Andy Murray, który od kilku lat narzeka na ból pleców. Teraz jednak nie za bardzo wie w czym tkwi problem.

– Nie wiem dokładnie, na czym polega problem. Po prostu wiem, że to nie jest coś, czego wcześniej nie doświadczyłem. [Miałem] do czynienia z bólem pleców dzisiaj, wczoraj i przez ostatnie 10 lat mojej kariery, ale nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem. Więc tak naprawdę nie wiem czego się spodziewać – skomentował swoje problemy były lider rankinu ATP.

Dokończenie meczów drugiej rundy nastąpi we czwartek. Najciekawiej zapowiada się spotkanie obrońcy tytułu Carlosa Alcaraza z reprezentantem gospodarzy Jackiem Draperem.

Na końcu warto wspomnieć, że turniej na kortach Queen’s Clubu stanowi jeden z etapów przygotowań do Wimbledonu, który startuje 1 lipca.

Zobacz też:

Pierwsze „dzikie karty” na Wimbledon


Wyniki

II runda singla:

Taylor Fritz (USA, 4) – Milos Raonić (Kanada, PR) 7:6(5), 6:4

Sebastian Korda (USA) – Grigor Dimitrow (Bułgaria, 3) 6:4, 3:6, 7:5

Jordan Thompson (Australia) – Andy Murrray (Wielka Brytania, WC) 4:1 i krecz Murraya

Rinky Hijikata (Australia, Q) – Matteo Arnaldi (Włochy) 7:6(0), 7:6(7)

Wimbledon. Pierwsze „dzikie karty” rozdane

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.twitter.com, foto: AFP

Trzecia w sezonie lewa Wielkiego Szlema – turniej Wimbledonu – coraz bliżej. Organizatorzy poinformowali do kogo trafią pierwsze „dzikie karty” tegorocznej edycji londyńskiego turnieju.

Po sezonie na kortach ziemnych przyszła kolei na rywalizacje na trawie, której zwieńczeniem będzie najstarszy turniej wielkoszlemowy. Rywalizacja w stolicy Anglii potrwa od pierwszego do czternastego lipca.

Jak podali organizatorzy wśród wyróżnionych „dzikimi kartami” znalazły się Naomi Osaka, Caroline Wozniacki oraz Angelique Kerber. Zatem rywalizacja w turnieju pań zapowiada się niezwykle emocjonująco. Tytułu mistrzowskiego będzie Marketa Vondrousova, która w meczu o tytuł pokonała Ons Jabeur.

Jeżeli chodzi o mężczyzn, którym przyznano specjalne przepustki to turnieju głównego, próżno szukać tak głośnych nazwisk jak u kobiet. Listę wyróżnionych – na której znaleźli się jedynie Brytyjczycy – otwierają Liam Broady, Jan Choinski i Paul Jubb. U mężczyzn tytułu mistrzowskiego będzie bronić Carlos Alcaraz, który w pięciu setach uporał się z Novakiem Dżokoviciem.

 

 

 

Korespondencja z Halle. Hubi i Jannik, czyli jak być gwiazdą, a pozostać normalnym

/ Bartosz Wojsław , źródło: własne, foto: własne

Ozdobą dnia w Halle było tym razem spotkanie pary deblowej. Hubert Hurkacz i Jannik Sinner wygrali swój mecz i przynieśli publiczności wiele uśmiechu, bo obaj panowie należą do jednych z najbardziej lubianych w męskim tourze.

Nie zawsze to, co najważniejsze dzieje się na głównym korcie turnieju tenisowego. Czasami oczy neutralnych widzów gromadzą się na bocznych arenach. Tak było w środę w słonecznym Halle, które wynagrodziło wszystkim wczorajsze deszcze, które zatrzymały grę poza OWL Areną. Po godzinie 13 na korcie numer 1 pojawili się Hubert Hurkacz i Jannik Sinner, czyli para deblowa, którą znamy już z poprzednich lat, kiedy panowie sporadycznie występowali w takim zestawieniu.

Dzisiaj Hubi i Jannik sprawili, że publiczność bawiła się znakomicie. Z ich twarzy właściwie nie schodził śmiech, nawet gdy wrocławianin popełnił podwójny błąd serwisowy, który skutkował utratą seta. Humor tenisistów udzielał się widowni, która współuczestniczyła w tym wydarzeniu, a atmosfera była tu wyjątkowa, bo kort numer 1 w Halle jest otoczony z jednej strony przez OWL Arenę, a z drugiej przez kameralny hotel, w którym nocują tenisiści. Dzisiaj na swoim balkonie regularnie pojawiał się Alexander Zverev i zerkał na turniejową rywalizację.

Ostatecznie Polak i Włoch pokonali parę Nathaniel Lammons/Jackson Withrow 2:1 i zameldowali się w ćwierćfinale Terra Wortmann Open. Na trybunach było wielu naszych rodaków, którzy skutecznie zachęcili Jannika i Huberta do długiego rozdawania autografów oraz robienia wspólnych zdjęć. Tenisiści robiliby to jeszcze dłużej, ale kiedy na kort wyszli zawodnicy rozpoczynający kolejne spotkanie, Sinner tylko się uśmiechnął, rzucił „next match is coming” do czekających na swoją kolej i pobiegł w kierunku wyjścia.

Trzeba jednak powiedzieć nie tylko o atrakcyjności spotkania, ale też o roli, jaką może gra deblowa odegrać w kontekście dalszej części sezonu. Przetarcie również w tej konkurencji będzie dla Hurkacza idealnym wstępem do deblowego turnieju podczas Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, które rozpoczną się za miesiąc. Oczywiście, panowie grają w Halle na trawie, a w stolicy Francji będą rywalizować na mączce, co zmienia charakterystykę gry. Mimo to, wyczucie w uderzeniach, wielokrotne woleje i loby to na pewno doświadczenie, które zaprocentuje w Paryżu. Przypomnijmy, że Hubi zagra podczas Igrzysk Olimpijskich w parze z Janem Zielińskim.

Zaburzając lekko chronologię, ale nie wagę wydarzeń, wróćmy do tego, co miało miejsce również na korcie numer 1 w Halle, ale przed pojedynkiem Hurkacza i Sinnera. Już w południe swój mecz rozpoczął Matteo Berrettini, a więc finalista Wimbledonu z 2021 roku. To właśnie trzy lata temu Włoch mógł się czuć na korcie spełniony, a przynajmniej usatysfakcjonowany. Jednak ostatni czas jest dla Matteo bardzo trudny – przepełniony walką z problemami zdrowotnymi, które uniemożliwiały mu powrót do pełnej sprawności.

To, co zobaczyliśmy dziś w Halle, napełnia jednak serca kibiców Włocha nadzieją. A tych na trybunach kortów w Westfalii nie brakuje. Berrettini wyglądał w meczu ze zdolnym Amerykaninem, Alexem Michelsenem, bardzo dobrze. Serwis rzymianina funkcjonował tak, jak podczas pamiętnego Wimbledonu w 2021 roku, a słynne backhandowe slajsy męczyły młodego rywala i przyniosły Włochowi zwycięstwo. To trawa zapewniła Matteo pierwszy wielkoszlemowy finał i być może właśnie ta nawierzchnia natchnie go do wielkiego powrotu do czołówki światowego tenisa. Na pewno warto śledzić poczynania Berrettiniego, który może okazać się niespodzianką dalszej części sezonu.

Jednak tenisowi kibice, jak i zawodnicy interesują się często również piłką nożną. Było to widać w Halle szczególnie dzisiaj, gdyż o godzinie 18 swój mecz rozgrywała reprezentacja Niemiec. Spotkanie piłkarzy naszych zachodnich sąsiadów przeżywał także Alexander Zverev, który uśmiechał się podczas przerw w grze, kiedy to dowiadywał się najpierw o pierwszym, a następnie o drugim golu Niemców w spotkaniu z Węgrami. Sascha dotrzymał kroku futbolistom i również wygrał swój mecz 2:0, awansując w ten sposób do ćwierćfinału Terra Wortmann Open.

Halle. Hurkacz i Sinner pozostają w grze

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz i Jannik Sinner udanie zainaugurowali turniej deblowy w Halle. Polsko-włoski duet po super tie-breaku pokonał Nathaniela Lammonsa i Jacksona Withrowa.

Przebieg dwóch partii był bardzo podobny. W obu przypadkach do jedynego przełamania dochodziło w końcówkach setów. W pierwszym lepsi okazali się Hurkacz i Sinner, w drugim natomiast górą byli Amerykanie.

W super tie-breaku wciąż było mnóstwo emocji. Po wyrównanej grze Jackson i Withrow objęli prowadzenie 9-7, dzięki czemu mieli dwie piłki meczowe. Żadnej z nich jednak nie wykorzystali, a co więcej, w tym meczu nie zdobyli już więcej ani jednego punktu.

Hurkacz i Sinner ze stanu 7-9 zdobyli cztery „oczka” z rzędu i wygrali spotkanie 6:4, 5:7, 11-9. Rywalami Polaka i Włocha w ćwierćfinale deblowego turnieju ATP w Halle będą Francuzi Sadio Doumbia i Fabien Reboul.

Halle. Komfortowy początek Zielińskiego i Nysa

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: Diadora

Po krótkiej przerwie do rywalizacji na światowych kortach wrócili Hugo Nys i Jan Zieliński. Duet udanie rozpoczął deblowe zmagania w Halle.

W niemieckim turnieju Polak i Monakijczyk są rozstawieni z numerem czwartym. W ostatnich dniach obaj zawodnicy odpoczywali po zmaganiach w Paryżu, ale dobrze poradzili sobie ze zmianą nawierzchni.

W swoim pierwszym tegorocznym meczu na trawie „nasza” para mierzyła się z Chińczykiem Zhizhenem Zhangiem i Czechem Tomaszem Machaczem.

Jak wiadomo, tenisiści ci specjalizują się głównie w grze pojedynczej, więc to Jan i Hugo byli faworytami pojedynku. Polak i Monakijczyk znakomicie wywiązali się z tej roli i nie dali rywalom większych szans.

W pierwszym secie przewaga finalistów Australian Open 2023 była bardzo wyraźna. Zieliński i Nys dominowali i oddali przeciwnikom zaledwie jednego gema. Nieco więcej walki kibice zobaczyli w partii drugiej. Remis utrzymał się w niej do stanu po trzy, ale później na korcie rządzili wyżej klasyfikowani tenisiści.

Jan i Hugo zwyciężyli ostatecznie wynikiem 6:1 6:3, a w kolejnej rundzie zagrają z niemieckim duetem Yannick Hanfmann/Dominik Koepfer.


Wyniki

 

Halle (pierwsza runda debla):

H. Nys (Monako, 4) / J. Zieliński (Polska, 4) – Z. Zhang (Chiny) / T. Machacz (Czechy) 6:1 6:3

Berlin. Rekord Qinwen Zheng, nieudany dzień gospodyń

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Bez reprezentantek Niemiec będzie się toczyć dalsza rywalizacja w turnieju WTA 500 w Berlinie. Z imprezą po trzysetowych spotkaniach pożegnały się zarówno Angelique Kerber jak i Jule Niemeier. Wygrany mecz mają za sobą za to Qinwen Zheng oraz Wiktoria Azarenka.

W swej bogatej karierze Azarenka, była liderka światowego rankingu, wygrała wiele turniejów, w tym wielkoszlemowych, jednak nigdy nie sięgnęła po tytuł mistrzowski na kortach trawiastych. Najbliżej wygranej tenisistka z Mińska była w 2010 roku w Eastbourne, gdy w finale musiała uznać wyższość Jekatieriny Makarowej.

Najlepszy rezultat w Berlinie dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa osiągnęła w 2021, gdy dotarła do półfinału. W tym roku Azarenka, pokonując Marię Sakkari, zrobiła pierwszy krok w stronę powtórzenia tamtego rezultatu. Pierwsze zwycięstwo w Berlinie ma już również za sobą Qinwen Zheng. Tenisistka z Państwa Środka w meczu przeciwko Naomi Osace zaserwowała 23 asy serwisowe, co jest najlepszym wynikiem w sezonie.

Rozczarowani mogą się czuć kibice gospodarzy, którzy obejrzeli dwie porażki swych reprezentantek. Co prawda w partii otwarcia Jule Niemeier oddała Donnie Vekić jedynie gema. Jednak w dwóch kolejnych setach Chorwatka się „odrodziła” i to ona będzie rywalką turniejowej „czwórki” – Jessici Peguli.

Na pierwszej rundzie występ zakończyła również Angelique Kerber. Była liderka światowego rankingu po przegranej pierwszej odsłonie spotkania z Lindą Noskovą zdołała doprowadzić do decydującej partii, jednak w tej zawodniczka zza naszej południowej granicy ponownie była górą i zapewniła sobie miejsce w 1/8 finału.


Wyniki

Pierwsza runda:

Qinwen Zheng (Chiny, 6) – Naomi Osaka (Japonia) 6:4, 3:6, 6:3

Wiktoria Azarenka – Maria Sakkari (Grecja, 7) 6:4, 6:2

Linda Noskova (Czechy) – Angelique Kerber (Niemcy) 7:6(4), 2:6, 6:4

Donna Vekić (Chorwacja) – Jule Niemeier (Niemcy) 1:6, 6:1, 6:3

Jekaterina Aleksandrowa – Beatriz Haddad Maia (Brazylia) 6:4, 6:4

Weronika Kudermietowa – Ludmila Samsonova 3:6, 6:4, 6:4