Perugia. Kaśnikowski lepszy od ćwierćfinalisty US Open, zagra o półfinał

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: Invest in Szczecin

Maks Kaśnikowski w świetnym stylu awansował do ćwierćfinału challengera Internazionali di Tennis Città di Perugia z pulą nagród 148 625 euro. Polak w środę w dwóch setach pokonał rozstawionego z numerem 3 Bornę Czoricia.

Reprezentant Biało-Czerwonych rozpoczął zmagania we Włoszego w poniedziałek i oddał tylko sześć gemów wyżej sklasyfikowanemu Francesco Maestrelliemu. W drugiej rundzie czekało go jednak zdecydowanie trudniejsze zadanie. Naprzeciwko niego stanął bowiem były 12. tenisista świata.

Przez większość pierwszego seta gra toczyła się pod dyktando serwujących. O losach tej części meczu zadecydował jedenasty gem, w którym Chorwat prowadził już 40:0 przy własnym serwisie. Później przegrał jednak cztery kolejne punkty i Kaśnikowski jako pierwszy wypracował sobie szansę na przełamanie. Tę ćwierćfinalista US Open z 2020 roku obronił, ale chwilę później polski tenisista dopiął swego. Po zmianie stron pewnie utrzymał własny serwis i objął prowadzenie w meczu.

Druga odsłona spotkania miała przebieg podobny do pierwszej. Na początku gra toczyła się z regułą własnego podania. W czwartym gemie Czorić wypracował sobie dwie pierwsze w meczu okazje na przełamanie, ale zawodnik znad Wisły obie zniwelował. Kluczowy moment pojedynku miał miejsce w dziewiątym gemie. W końcówce to ponownie Kaśnikowski zaatakował i odebrał serwis przeciwnikowi. Po zmianie stron nie zadrżała mu ręka. Po godzinie i 44 minutach gry przypieczętował jedno z cenniejszych zwycięstw w karierze, utrzymując podanie bez straty punku.

O miejsce w półfinale Maks Kaśnikowski zagra z Sumitem Nagalem.


Wyniki

Ćwierćfinał singla

Maks Kaśnikowski (Polska) – Borna Czorić (Chorwacja, 3) 7:5, 6:4

Bratysława. Polski duet powalczy o półfinał

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: PZT

Karol Drzewiecki i Piotr Matuszewski zameldowali się w drugiej rundzie rywalizacji deblowej podczas turnieju rangi ATP Challenger w Bratysławie.

Turecki tenisista Ergi Kirkin nie będzie miło wspominać słowackich spotkań z polskimi tenisistkami. Tenisista znad Bosforu w stolicy Słowacji dwukrotnie w meczu otwarcia mierzył się z tenisistami z naszego kraju. Najpierw Kirkin uległ w meczu pierwszej rundy Kamilowi Majchrzakowi.

Następnie tenisista z Ankary razem ze swym deblowym partnerem stanęli na przeciwko Karola Drzewieckiego oraz Piotra Matuszewskiego. I ponownie schodził z kortu jako pokonany. Chociaż początek spotkania nie zapowiadał takiego końca spotkania.

Mecz lepiej rozpoczęli Kirkin oraz Marczenko. Turek i Ukrainiec prowadzili już 4:1. Polacy zdołali odrobić straty, a następnie doprowadzili do tie-breaka. Tego rozstrzygnęli na swą korzyść, wygrywając 7-4. W drugiej partii Polacy wyszli na prowadzenie 3:1,  a następnie podwyższyli wynik na 5:1. Przewagi już nie oddali i zameldowali się w drugiej rundzie.


Wyniki

Pierwsza runda:

K. Drzewiecki, P. Matuszewski (Polska, Polska) – E. Kirkin, I. Marczenko (Turcja, Ukraina) 7:6(4), 6:2

 

Hertogenbosch. Słodko-gorzki dzień Magdy Linette

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Na pierwszej rundzie singla Magda Linette zakończyła występ w imprezie WTA 250 w Hertogenbosch. Premierowe zwycięstwo poznanianka ma za to na swym koncie w rywalizacji deblowej.

Po zakończeniu części sezonu na kortach ziemnych światowa czołówki rozpoczęła rywalizację na trawie. Wśród tenisistek, które w Holandii walczą o rankingowe punkty znalazła się również druga rakieta naszego kraju w rankingu WTA.

Spotkanie pierwszej rundy Magdy Linette z Robin Montgomery rozpoczął się we wtorek. Jednak pojedynek był niezwykle wyrównany, a dodatkowo opady deszczu sprawiły, że mecz poznanianki z tenisistką z USA nie został dokończony tego samego dnia, gdy panie po raz pierwszy wyszły na kort.

W pierwszym secie lepsza w tie-breaku okazała się Polka, ale przeciwniczka zrewanżowała się Linette w drugiej odsłonie, wygranej 6:3. Ostatni raz premierowego dnia zmagań panie zeszły z kortu przy wyniku 5:5. Tuż po środowym wznowieniu gry Montgomery przełamała poznaniankę. Po zmianie stron nasza reprezentantka miała okazje na odrobienie straty serwisu. Jednak żadnej z pięciu takich akcji nie wygrała, a z kolei zawodniczka zza Oceanu za trzecią piłką meczową zakończyła spotkanie.

Po regulaminowym odpoczynku polska półfinalistka deblowej rywalizacji podczas Roland Garros 2021 przystąpiła do meczu deblowego. W grze podwójnej partnerkom Linette jest Arantxa Rus. W meczu otwarcia rywalizacji deblowej polsko-holenderska para uporała się z Eri Hozumi oraz Makoto Ninomiyą.

Pierwsza odsłona była jednostronnym widowiskiem. Nasz duet od stanu 1:1 wygrał pięć kolejnych gemów, a tym samym seta otwarcia. Drugi set był zdecydowanie bardziej wyrównany. Jako pierwsze przewagę przełamania uzyskały Japonki, które wyszły na prowadzenie 3:2, aby po chwili stracić wypracowaną przewagę. Następnego „breaka” zanotowały „nasze” deblistki, ale ponownie miało miejsce przełamanie powrotne. Chociaż Linette oraz Rus miały piłkę meczową. Ostatecznie doszło do tie-breaka. W nim lepiej zaprezentowały się Polka i Holenderka, które szybko wypracowały przewagę i nie oddały jej do końca.

O awans do kolejnej rundy Magda Linette oraz Arantxa Rus powalczą z duetem Ludmila Samsonova i Diana Sznaider.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Robin Montgomery (USA) – Magda Linette (Polska, 8) 6:7(4), 6:3, 7:5

Pierwsza runda debla:

M. Linette, A. Rus (Polska, Holandia) – E. Hozumi, M. Ninomiya (Japonia, Japonia, 3) 6:1, 7:6(3)

Iga Świątek wycofała się z turnieju w Berlinie!

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Iga Świątek nie wystąpi w turnieju WTA w Berlinie. Polka zrezygnowała ze startu z powodu zmęczenia.

Turniej WTA w Berlinie rozpocznie się już w najbliższy poniedziałek, 17 czerwca. Główną gwiazdą imprezy w stolicy Niemczech miała być Iga Świątek. Liderka światowego rankingu zrezygnowała jednak ze startu przez zmęczenie wynikające z napiętego kalendarza startów.

Z powodu ogólnego zmęczenia fizycznego i psychicznego po intensywnych dziewięciu tygodniach niestety muszę wycofać się z turnieju w Berlinie, aby odpocząć i się zregenerować – powiedziała czterokrotna mistrzyni Roland Garros.

Najbliższym turniejem, w którym planuje wystąpić Iga Świątek, jest Wimbledon. Londyński szlem rusza 1 lipca.

Bratysława. Pewna wygrana Majchrzaka na Słowacji

/ Maria Kuźniar , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak awansował do 1/8 finału challengera w Bratysławie. Polak pewnie pokonał wyżej notowanego Ergi Kirkina 6:3, 6:1. O ćwierćfinał zagra z notującym najlepszy sezon w karierze Chorwatem Luką Mikrutem.

Kamil Majchrzak udanie rozpoczął turniej główny challengera w Bratysławie. Bez najmniejszych problemów ograł Turka Ergi Kirkina, który jeszcze wyprzedza go, choć nieznacznie w rankingu. Polak nie miał najmniejszych problemów, pewnie serwował, nie rozdawał zbyt dużo prezentów i w nieco ponad godzinę zameldował się w 1/8 finału. W nagrodę i o ćwierćfinał Polak zagra z młodym Luką Mikrutem. Chorwat rozgrywa właśnie najlepszy sezon w karierze, na początku czerwca doszedł do finału challengera w Zagrzebiu. Choć w rankingu plasuje się jeszcze w czwartej setce, może Polakowi napsuć sporo krwi, zwłaszcza że Majchrzak gra ostatnio w kratkę. W rozgrywanym w ubiegłym tygodniu challengerze w czeskim Prostejowie przegrał w eliminacjach.

Polak walczy o piąty tytuł w tym sezonie. Do tej pory triumfował w ITF-ach w tunezyjskim Monastyrze, Hammamet i Szarm el-Szejk w Egipcie oraz w challengerze w Kigali. Pod koniec maja doszedł też do finału challengera w Skopje, gdzie musiał jednak uznać wyższość zdolnego juniora Joela Schwärzlera.

Impreza w Bratysławie jest dla Majchrzaka bardzo istotna. Ewentualne zwycięstwo w całym turnieju może pozwolić na awans w okolice 200. miejsca i zbliżyć go do występu w eliminacjach US Open. Sam na początku sezonu przyznawał, że jego celem jest zbudowanie rankingu, który pozwoli mu powalczyć w nowojorskiej imprezie.

Emma Raducanu tłumaczy, dlaczego opuściła turniej Rolanda Garrosa

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: AFP

Emma Raducanu powróciła na korty po kilkutygodniowej przerwie. Brytyjka startuje w tym tygodniu w zawodach w Nottingham i ma za sobą pierwsze zwycięstwo na trawie. Tenisistka skomentowała ten mecz oraz wytłumaczyła, dlaczego zrezygnowała z udziału w Roland Garros.

Przeciwniczką Raducanu w pierwszej rundzie zmagań w zawodach Rothesay Open była Ena Shibahara. Mistrzyni US Open 2021 pokonała, specjalizującą się w grze podwójnej Japonkę, w dwóch setach i nie kryła zadowolenia z tego rezultatu:

Dość dawno nie grałam meczu o stawkę, więc nie byłam pewna, jak to będzie wyglądało. Wyszłam na kort z właściwie dobranymi intencjami i sądzę, że dobrze się zaprezentowałam. W końcówce drugiego seta straciłam część mojej przewagi i partia mogła pójść w złą stronę, ale starałam się o tym nie myśleć. Doceniam Shibaharę. Jej styl gry może być trudny dla rywalek, zwłaszcza na trawie. Często stosowała serwis-wolej i niełatwo było ją minąć, ale cieszę się z tego, jak sobie poradziłam z jej taktyką i ze wszystkimi innymi okolicznościami – podkreśliła Emma.

Więcej czasu dla dziennikarzy Raducanu miała dzień wcześniej. Na konferencji prasowej z jej udziałem nie brakowało ciekawych pytań. Młoda zawodniczka opowiedziała na przykład, dlaczego ceni imprezę w Nottingham:

To wyjątkowe miejsce dla mojej kariery. Można powiedzieć, że to tu wszystko się zaczęło. Na turnieju rangi 100k, który był rozgrywany na tych kortach wywalczyłam sobie pierwszą przepustkę do Wimbledonu, a po nim było US Open. Kto wie, co stałoby się, gdybym nie zdobyła tu tej „dzikiej karty”. Życie jest kombinacją takich „efektów motyla”, nigdy nie wiadomo, do czego doprowadzi jedno, małe zdarzenie.

Podczas spotkania z mediami poruszono także kwestię absencji Emmy na kortach w Paryżu. 21-latka szczerze przyznała, z jakich powodów zabrakło jej w stolicy Francji:

Pod względem fizycznym czuję się dobrze. Chciałam dać sobie czas, by właściwie się przygotować do gry na trawie. Podczas tej części sezonu piłki są ciężkie, a korty stają się coraz wolniejsze. Miałam operację nadgarstków, więc musiałam wziąć to pod uwagę i odpowiednio ustalić priorytety. Myślałam o tym, czy zagrać w Paryżu, ale spojrzeliśmy w kalendarz i stwierdziliśmy, że przede mną jeszcze wiele turniejów na trawie i kortach twardych. To tam chciałabym być w najwyższej dyspozycji, więc udział i walka o wygraną w Roland Garros nie były moimi celami. Nie było potrzeby się spieszyć i na szybko budować formy. Muszę dokonywać wyborów i wolałam wykorzystać ten czas na trening na trawie. Niestety pogoda nie była korzystna, więc przenieśliśmy się do hali, na korty twarde – podsumowała Brytyjka.

Emma Raducanu zajmuje obecnie 209. miejsce w rankingu WTA. Jej kolejną rywalką w Nottingham będzie Ukrainka Darija Snihur.

Zverev nie kryje emocji i czuje się oszukany po finale French Open

/ Julia Florkowska , źródło: https://www.tennisworldusa.org/tennis/news/Tennis_Stories/145361/alexander-zverev-rips-umpire-after-being-robbed-in-key-moments-of-french-open-final/, foto: AFP

Finał French Open 2024 dostarczył wielu emocji, ale wciąż poruszany jest temat potencjalnego błędu sędziowskiego, który mógł mieć istotny wpływ na jego przebieg. Alexander Zverev nie kryje rozczarowania i czuje się „okradziony” po decyzji arbitra głównego meczu.

Niedzielne finałowe spotkanie w French Open dostarczyło kibicom mnóstwo emocji i zwrotów akcji. Ostatecznie po zwycięstwo sięgnął 21-letni Carlos Alcaraz, stając się najmłodszym triumfatorem od czasu Rafaela Nadala w 2008 roku. Jednak zaraz po zakończeniu meczu niektóre media zaczęły komentować potencjalny błąd sędziowski, który mógł zaważyć na losach spotkania.

Do kontrowersyjnej sytuacji doszło w drugim secie przy stanie 1:2 i 15-40 dla Alcaraza. Zverev był bliski przełamania i wyrównania w decydującym secie. Hiszpan popełnił wtedy drugi błąd serwisowy, który był autowy. Jednak prowadzący spotkanie sędzia, Renaud Lichtenstein, uznał drugi serwis za dobry. Kibice natomiast na ekranie zobaczyli milimetrowy out. Niemiec stracił wtedy szansę na przełamanie i w konsekwencji również gema. Alexander wyraźnie nie zgodził się z tą decyzją, co zaowocowało ostrzeżeniem ze strony arbitra. Chwilę później Alcaraz szybko przełamał tenisistę z Hamburga i objął prowadzenie 3:1 w piątym secie.

Podczas pomeczowej konferencji Niemiec nie krył niezadowolenia, gdy dowiedział się, że rzeczywiście utracił punkt:

Słyszałem, że przy 2:1 drugi serwis był poza grą. Widziałem to na podstawie danych Hawk-Eye (…). Istnieje różnica, czy w piątym secie przegrywasz 3:1, czy wracasz do gry po dwa. To decydująca różnica – podkreślił Zverev – Ostatecznie jest to frustrujące, ale tak właśnie jest. Sędziowie popełniają błędy. Są też ludźmi i nie ma w tym nic złego. Ale oczywiście w takiej sytuacji chciałbyś, żeby tych pomyłek nie było – dodał 27-letni Niemiec.

Błąd, który wywołał sporo dyskusji

Chociaż Zverev ostatecznie przegrał mecz, błąd sędziego stał się jednym z  tematów dyskusji po spotkaniu. Wielu ekspertów i kibiców uważa, że gdyby piłka została uznana za dobrą, Zverev mógłby wygrać gema i wrócić do gry. Ponownie pojawiły się pytania dotyczące roli technologii w tenisie oraz konieczności stosowania systemów wspomagających sędziów w kluczowych momentach meczów. Niektórzy twierdzą, że systemy te mogłyby pomóc uniknąć takich błędów i zapewnić sprawiedliwy przebieg gry.

Należy jednak zaznaczyć, że tenis jest sportem opartym na ludzkich decyzjach i nawet przy zastosowaniu technologii nie można całkowicie wyeliminować błędów. Mimo to niedzielna sytuacja po raz kolejny pokazuje, jak ważne są kwestie związane z sędziowaniem w tenisie i jak mogą one wpływać na wynik meczu.

Nottingham. Pewne zwycięstwo Fręch

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne, foto: AFP

Magdalena Fręch pewnie pokonała Nao Hibino w pierwszej rundzie turnieju WTA w Nottingham.

Pierwszy set pojedynku Fręch z Hibino był bardzo jednostronny. Polka bez większych problemów zapisywała gemy serwisowe na swoim koncie. Natomiast Japonka w każdym gemie przy własnym podaniu miała wielkie trudności. Na początku meczu obroniła wprawdzie trzy break-pointy, ale w dalszej części seta została dwa razy przełamana, co dało zwycięstwo Fręch w tej partii 6:1.

W drugim secie rywalizacja się wyrównała. Po ośmiu gemach był remis 4:4, a każda z tenisistek po razie straciła swój serwis. Końcówka seta należała jednak do Polki, która najpierw przełamała Japonkę, a następnie po długim gemie zamknęła mecz, wykorzystując piątą piłkę meczową.

Magdalena Fręch pokonała Nao Hibino 6:1, 6:4 i awansowała do drugiej rundy turnieju WTA w Nottingham. Teraz łodzianka zmierzy się z reprezentantką Niemiec, Tatjaną Marią.


Wyniki

Pierwsza runda gry pojedynczej kobiet:

Magdalena Fręch (Polska) – Nao Hibino (Japonia) 6:1, 6:4

Perugia. Udany start Maksa Kaśnikowskiego we włoskim challengerze

/ Julia Florkowska , źródło: własne, foto: Invest in Szczecin

Maks Kaśnikowski udanie rozpoczął swoje zmagania we włoskim challengerze rangi 125. Polak pokonał w Perugii reprezentanta gospodarzy, Francesco Maestrelliego z wynikiem 6:3, 6:3 i pewnie awansował do drugiej rundy.

W ostatnich tygodniach Kaśnikowski znajduje się w znakomitej formie. Niedawno triumfował w turnieju rangi ITF M25 w Bośni i Hercegowinie, a w minionym tygodniu zachwycił kibiców świetną grą podczas challengera w Heilbronn. Choć nie udało mu się sięgnąć po trofeum, Polak może z satysfakcją patrzeć na swój występ w Niemczech. Właśnie tam po raz pierwszy pokonał faworyta turnieju i zawodnika z pierwszej setki rankingu ATP, Daniela Altmaiera.

Zawodnik gospodarzy rozpoczął niepewnie i już w pierwszych minutach zmagał się z problemami przy zamknięciu swojego gema. Włoch nie mógł wyczuć piłki i niecelnie trafiał w kort. Polak zdobył szansę, aby przełamać rywala już w pierwszym gemie, jednak Maestrelliemu udało się „wyrwać” swojego gema. Później pierwsza część spotkania układała się po myśli naszego reprezentanta. Maks grał odważnie, co po krótkim czasie dało mu prowadzenie 3:1.

Włoch również potrafił zaskoczyć niektórymi uderzeniami Polaka, a nawet miał okazję do swojego pierwszego „brejka”. Pod koniec pierwszego seta Francesco grał nerwowo i ryzykownie przy swoim serwisie. 21-latek z Pizy przyjął agresywny styl, lecz jego zagrania były chaotyczne i mało skuteczne. Maestrelliemu udało się z trudem zamknąć kolejne swoje podania, ale to nie wystarczyło, żeby zagrozić Polakowi. Finalnie, Maksowi udało się przełamać rywala w końcówce i wygrać pierwszego seta wynikiem 6:3.

Drugi set na początku był bardziej wyrównany. Obaj zawodnicy grali na wysokim poziomie, a wymiany były długie i zacięte. Jednak po kilku minutach Francesco Maestrelli znów zaczął popełniać błędy, a jego uderzenia lądowały za linią. Maks Kaśnikowski wykorzystał to bezlitośnie, przełamując rywala i zdobywając znaczną przewagę 4:1.

Włoch wyraźnie osłabł w drugim secie i z trudem bronił się przed atakami Polaka. Kaśnikowski był bliski zakończenia meczu przy wyniku 5:2 i serwisie rywala, ale Maestrelliemu udało się obronić piłkę meczową. Ostatecznie Maks pewnie zakończył spotkanie, posyłając asa i wygrywając drugą partię 6:3.

W kolejnej rundzie zmierzy się z niełatwym przeciwnikiem – Borną Czoriciem. Chorwacki zawodnik to były triumfator US Open juniorów z 2013 roku oraz olimpijczyk z Rio de Janeiro z 2016 roku. Obecnie plasuje się na 88. pozycji w rankingu ATP.


Wyniki

Pierwsza runda gry pojedynczej:

Maks Kaśnikowski (Polska, Alt) – Francesco Maestrelli (Włochy) 6:3, 6:3