Eastbourne. Pewna wygrana Linette, bolesna przegrana Fręch

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: AFP

Turniej Rothesay International to zawsze jedna z mocniej obsadzonych imprez w kalendarzu WTA. Chęć udziału w niej zgłosiły Magda Linette i Magdalena Fręch, ale obie musiały zacząć rywalizację od kwalifikacji.

Obie reprezentantki Biało-Czerwonych zostały rozstawione w eliminacjach. Jako pierwsza na korcie pojawiła się oznaczona numerem 1 poznanianka i Yafan Wang. Polka już w pierwszym gemie mogła odebrać podanie rywalce, ale zawodniczka z Azji obroniła się. Po zmianie stron Linette dopięła jednak swego. Nasza tenisistka miała w tej części meczu optyczną przewagę na korcie. W swoich gemach serwisowych ani razu nie pozwoliła nawet na doprowadzenie do równowagi, a jej przeciwniczka za każdym razem musiała bronić się przed stratą podania. Przy wyniku 5:3 po raz drugi przełamała Wang i pewnie objęła prowadzenie w meczu.

Na początku drugiej odsłony spotkania gra zrobiła się trochę bardziej wyrównana i do wyniku 4:3 toczyła się zgodnie z regułą własnego serwisu. W ósmym gemie Linette jako pierwsza w tej części meczu wypracowała sobie okazje na „breaka” i wykorzystała drugą z nich. Chwilę później zapewniła sobie trzy piłki meczowe z rzędu przy własnym podaniu. Druga z nich okazała się szczęśliwa i po półtorej godzinie mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Magda Linette o wejście do turnieju głównego zagra z Eden Silvą.

Magdalenie Fręch przyszło się zmierzyć z Camilą Osorio. Łodzianka dobrze rozpoczęła spotkanie przeciwko Kolumbijce i zwyciężyła z przewagą dwóch przełamań. W drugiej partii podopieczna Andrzeja Kobierskiego również jako pierwsza zdobyła „breaka” na 2:1, ale tym razem rywalka błyskawicznie odrobiła stratę. Później gra toczyła się zgodnie z regułą własnego podania aż do dziesiątego gema, w którym Osorio odebrała podanie naszej tenisistce i wyrównała stan rywalizacji.

W decydującej odsłonie spotkania Fręch dwukrotnie wychodziła na prowadzenie z przewagą „breaka”, na 2:1 i 5:4. W dziesiątym gemie Polka miała nawet piłkę meczową przy własnym podaniu, ale nie zdołała jej wykorzystać i przeciwniczka wyrównała na 5:5. Niewykorzystana okazja podcięła trochę skrzydła naszej tenisistce, która przegrała również dwa kolejne gemy i po 2 godzinach i 17 minutach pożegnała się z rywalizacją.


Wyniki

Pierwsza runda kwalifikacji

Magda Linette (Polska, 1) – Yafan Wang (Chiny) 6:3, 6:3

Camila Osorio (Kolumbia) – Magdalena Fręch (Polska, 6) 2:6, 6:4, 7:5

Berlin. Półfinalistki nie w komplecie po dniu niedokończonych spotkań

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Mecz Anny Kalinskiej z Wiktorią Azarenką były jedynymi pojedynkami ósmego dnia rywalizacji, które udało rozegrać się od początku do końca. Pozostałe trzy spotkania zakończyły się przedwcześnie.

Kolejny dzień rywalizacji w stolicy Niemiec naznaczony był opadami deszczu oraz poddaniami spotkań przez borykające się z kłopotami zdrowotnymi zawodniczkami. Z gry zmuszone były zrezygnować Aryna Sabalenka oraz Ons Jabeur.

Na sobotę organizatorzy turnieju WTA 500 w Berlinie zaplanowali dokończenie spotkań 1/4 finału oraz wyłonienie finallistek. Pierwszą część planu udało się zrealizować w stu procentach. Jako pierwsze do gry przystąpiły Aryna Sabalenka i Anna Kalinska. Po tym jak obie panie wygrały po jednym gemie, inicjatywę na korcie przejęła zawodniczka z Moskwy. Efektem było prowadzenie 5:1. Chociaż trzecia rakieta świata miała szanse na odrobienie strat podania. W piątym gemie mińszczanka gładko oddała swego gema serwisowego i poprosiła o pomoc medyczną. Ostatecznie kłopoty z prawym barkiem sprawiły, że dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa postanowiła poddać spotkanie.

Również drugi sobotni mecz ćwierćfinałowy zakończył się przed czasem. Na korcie centralnym doszło do spotkania Coco Gauff z Ons Jabeur. Panie zafundowały kibicom ciekawe widowisko. Obie zaprezentowały się z bardzo dobrej strony jeżeli chodzi o serwis, wygrywające swe gemy serwisowe. Przy prowadzeniu 6:5 Amerykanka miała aż siedem okazji, aby zakończyć tę część spotkania. Żadnej jednak nie wykorzystała i do rozstrzygnięcia lepszej zawodniczki partii otwarcia potrzebny był tie-break.

W nim Tunezyjka jako pierwsza miała szansę zakończenia seta. Ostatecznie żadnej z trzech okazji nie wykorzystała, a zawodniczka z Atlanty za dziewiątą piłką setową zdołała objąć prowadzenie w całym meczu. Wtedy Jabeur ze względu na złe samopoczucie poprosiła o pomoc lekarza, a po kilku minutach i konsultacji z medykiem podjęła decyzję o rezygnacji z dalszej gry.

Po meczach ćwierćfinałowych przyszła kolej na półfinały. Jako pierwsze do gry przystąpiły Anna Kalińska oraz Wiktoria Azarenka. W trzecim spotkaniu obu pań drugie zwycięstwo odniosła ta mniej utytułowana, która po pierwszej partii, w której straciła jedynie gema, drugą odsłonę przegrała w tie-breaku. Trzeci set był podobny do pierwszego, ponownie mińszczanka ugrała tylko gema i pożegnała się z imprezą.

O drugie miejsce w niedzielnym finale rywalizowały Coco Gauff oraz Jessica Pegula. I to starsza z Amerykanek jako pierwsza miała szansę na wygranie gema serwisowego. Wykorzystując go, wyszła na prowadzenie 4:3, a następnie 5:3. Co prawda rywalka z Atlanty doprowadziła do wyrównania, ale kolejne dwa gemy znów padły łupem zawodniczki z Bufalo, która wyszła na prowadzenie w całym meczu.

Drugiego seta lepiej rozpoczęła Coco Gauff, która prowadziła już nawet 4:1. Nie zdołała jednak utrzymać przewagi i Pegula doprowadziła do tie-breaka. W nim panie rozegrały cztery punkty i były zmuszone zejść z kortu z powodu opadów deszczu. Mecz zostanie wznowiony, a następnie zwyciężczyni po odpoczynku stanie do finałowego spotkania z Kalińska.

 


Wyniki

Półfinały:

Anna Kalinska – Wiktoria Azarenka 6:1, 6:7(3), 6:1

Ćwierćfinały:

Coco Gauff (USA, 1) – Ons Jabeur (Tunezja, 8) 7:6(9)

Anna Kalinska – Aryna Sabalenka 5:1 i krecz

Korespondencja z Halle. Finał przyjaciół, czyli Hubi i Jannik tym razem po dwóch stronach siatki

/ Bartosz Wojsław , źródło: własne, foto: własne

W sobotę w Halle Hubert Hurkacz po raz pierwszy w karierze pokonał Alexandra Zvereva, czym zepsuł lokalnym kibicom zabawę. Niedługo potem wielką formę potwierdził lider rankingu ATP Jannik Sinner i dołączył do swojego dobrego kolegi w finale Terra Wortmann Open.

Sobota w Halle przebiegła pod znakiem półfinałów. O godzinie 13 OWL Arena była szczelnie wypełniona i po raz pierwszy w całym tygodniu miejsca dla przedstawicieli mediów zostały zajęte prawie co do jednego. Nic dziwnego, bo w pierwszym półfinale Terra Wortmann Open zmierzyli się faworyt gospodarzy, niedawny finalista Rolanda Garrosa Alexander Zverev i Hubert Hurkacz, który wygrał turniej w Halle w 2022 roku.

Dach nad OWL Areną nie był w sobotę zasłonięty ani przez chwilę, co sprawiło, że kort prezentował się znakomicie w słońcu, którego nie brakowało. Nie zabrakło również kibiców, którzy byli obecni najpierw w pobliskich kawiarniach i barach, a potem przenieśli się na trybuny, aby dopingować swojego faworyta, Saschę Zvereva.

Hubert Hurkacz chciał dzisiaj po raz pierwszy w karierze wygrać pojedynek z najlepszym niemieckim tenisistą, bo w dotychczasowych trzech spotkaniach obu panów, to Alexander okazywał się lepszy. Wydawało się więc, że dobrą szansą na przełamanie tej passy będzie gra właśnie na trawie, na której Polak czuje się znakomicie. Tym razem nadzieje polskich kibiców na niemieckiej ziemi spełniły się i Hubi wynagrodził nam to, co zrobili wczoraj w Berlinie piłkarze. Polak pokonał Alexandra Zvereva w dwóch setach i zameldował się w finale turnieju ATP w Halle. To ważny sygnał wysłany przez wrocławianina przed rozpoczynającym się wkrótce Wimbledonem.

Przy okazji pożegnania Saschy z turniejem warto wspomnieć, jak dużą rolę w organizacji pomeczowych wywiadów oraz innych technicznych aspektów Terra Wortmann Open odegrał Mischa Zverev, a więc były już tenisista oraz brat Alexandra. Znany z komentarzy udzielanych między innymi stacji Eurosport, w Halle wydaje się być dobrym duchem całej imprezy oraz przyczyniać się do jej rozwoju. To właśnie Mischa towarzyszy Alexandrowi podczas konferencji prasowych oraz wywiadów w tak zwanej strefie mieszanej, w której dziennikarze przepytują zawodników. Poza tym, jest jedną z najbardziej widocznych person za kulisami OWL Areny.

Uznanie publiczności zyskał w sobotę również ten, który swojego meczu nie wygrał. Zhang Zhizhen pokonał w tym tygodniu w Halle między innymi Daniiła Miedwiediewa, a ewentualny awans do finału Terra Wortmann Open mógł przynieść mu rozstawienie w zbliżającym się Wimbledonie. Jak się jednak okazało, tenisista pochodzący z Szanghaju nie stał się pierwszym w historii Chińczykiem, który pokonał lidera rankingu ATP i przegrał z Jannikiem Sinnerem. Niezależnie od tego, trzeba powiedzieć, że jego występ na niemieckiej trawie był imponujący, a publiczność regularnie go oklaskiwała.

Na korcie działy się w sobotę również rzeczy nietypowe. Podczas pojedynku Huberta Hurkacza z Alexandrem Zverevem, reprezentant gospodarzy odbił piłkę w taki sposób, że po uderzeniu w ramę rakiety poleciała ona dokładnie na dach OWL Areny i tam już pozostała. Z kolei w drugim z dzisiejszych meczów, swoje pięć groszy do widowiska postanowił dorzucić pewien zakatarzony kibic. Kiedy Jannik Sinner podrzucił piłkę do serwisu, cała arena usłyszała donośne kichnięcie i Włoch zrezygnował z uderzenia oraz zaczął się śmiać na tyle mocno, że trzeba było chwilę poczekać zanim lider rankingu ATP był w stanie skupić się na grze. Taka naturalność bardzo spodobała się publiczności, która oklaskała Włocha.

Nie może być lepszego zakończenia Terra Wortmann Open niż finał pomiędzy dwoma przyjaciółmi, a więc Hubim i Jannikiem Sinnerem, którzy sprawili kibicom wiele radości swoją widowiskową grą w deblu w poprzednich dniach turnieju. A wielkie zakończenie imprezy w Halle już w niedzielę.

Queen’s Club. Musetti i Paul zagrają o tytuł

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Poznaliśmy finalistów drugiego z turniejów ATP 500 rozgrywanego w tym tygodniu. Sobotnie półfinały imprezy w londyńskim Queen’s Clubie zakończyły się zwycięstwami Lorenzo Musettiego oraz Tommy’ego Paula. 

Jako pierwszy awans do finału zapewnił sobie Włoch. Przeciwnikiem Musettiego był Jordan Thompson. Tenisista notowany wyżej w rankingu ATP przełamał rywala już na początku spotkania. Australijczyk musiał odrabiać stratę, co nie okazało się prostym zadaniem. Thompson nie mógł bowiem ustabilizować dyspozycji nawet przy własnym serwisie. Gracz urodzony w Sydney bronił się nawet przed kolejną stratą podania. Niedługo po obronie dwóch break pointów w szóstym gemie stanął przed szansami na powrót. Musetti wyszedł jednak z opresji i nie pozwolił oponentowi na zniwelowanie straty. Po chwili reprezentant Włoch zakończył seta.

Zwycięzca pierwszej partii nie mógł jednak odnaleźć formy w kolejnej odsłonie spotkania. Thompson wygrał pięć gemów z rzędu, dwukrotnie przełamując Musettiego. Gdy wydawało się, że zamknięcie partii przez Australijczyka będzie tylko formalnością, Włoch zaczął wracać do gry. Odebrał serwis rywalowi i wrócił na 3:5. Jednakże na tym powrót gracza z Italii się zakończył. Thompson zapisał na swoje konto szóstego gema i doprowadził do decydującego seta.

Był on najbardziej wyrównany ze wszystkich, choć jego początek wskazywał na powtórkę z pierwszej odsłony. Musetti miał bowiem dwie szanse na przełamanie przeciwnika już w drugim gemie. Thompson obronił jednak break pointy, dzięki czemu nie musiał od początku gonić wyniku. Imponowała defensywa Włocha, który udowadniał, że gra na trawie nie jest mu straszna.

Kluczowy okazał się ósmy gem. Reprezentant Australii musiał w nim bronić aż czterech break pointów. Przy ostatniej okazji Thompson musiał uznać wyższość rywala, co sprawiło, że Musetti mógł serwować po zwycięstwo. Włoch szybko zapisał ostatniego gema na swoje konto, dzięki czemu mógł cieszyć się z awansu do finału.

W drugim półfinale zmierzyli się reprezentanci Stanów Zjednoczonych. Jedyny rozstawiony tenisista, który pozostał w turnieju, lepiej rozpoczął spotkanie. Paul szybko przełamał Kordę, lecz młodszy z graczy odpowiedział breakiem tuż przed zmianą piłek. Mecz był wyrównany i wydawało się, że pierwsza partia zmierza w stronę tie-breaka. W dziesiątym gemie Paul wyszedł jednak na prowadzenie 40-0 przy serwisie rywala. Break pointy były równoznaczne z piłkami setowymi. Druga z nich została wykorzystana przez półfinalistę Australian Open 2023.

Druga partia rozpoczęła się identycznie – od przełamania na korzyść Paula w drugim gemie. Korda ponownie musiał więc odrabiać stratę na dystansie całego seta. Choć na tablicy wynik mocno wskazywał na jednego z tenisistów, gra byłą wyrównana. Nie brakowało punktów, w których panowie „ganiali się” po korcie.

Tenisista urodzony na Florydzie zdołał ostatecznie odrobić stratę przełamania. Dokonał tego w dziewiątym gemie. O losach drugiego seta musiał więc rozstrzygnąć tie-break. Dogrywka okazała się jednak jednostronna. Paul pozwolił rywalowi na wygranie zaledwie jednego punktu, dzięki czemu zakończył mecz w przekonującym stylu.

Finał turnieju w Queen’s Clubie zostanie rozegrany w niedzielę o 13:00.


Wyniki

Półfinały singla:

Lorenzo Musetti (Włochy) – Jordan Thompson (Australia) 6:3, 3:6, 6:3

Tommy Paul (USA, 5) – Sebastian Korda (USA) 6:4, 7:6(1)

 

Halle. Jannik Sinner finałowym rywalem Huberta Hurkacza

/ Jakub Karbownik , źródło: Własne/www.atptour.com, foto: AFP

Jannik Sinner pokonał 6:4, 7:6(3) Zhizhen Zhanga w 1/2 finału turnieju ATP 500 w Halle. Finałowym rywalem Włocha będzie Hubert Hurkacz.

Po tym jak włoski tenisista po zakonczeniu Roland Garros 2024 został liderem światowego rankingu ATP, jego pierwszym turniejem w nowej roli jest impreza rozgrywana za naszą zachodnią granicą. W drodze do sobotniego półfinału najwyżej notowany tenisista rozgrywał same trzysetowe pojedynki. W meczu, którego stawką było miejsce w finale Włoch uporał się z rywalem w dwóch setach.

Losy premierowej partii spotkania przeciwko zawodnikowi z Państwa Środka rozstrzygnął dziesiąty gem, w którym Sinner odebrał serwis Zhangowi.
W drugiej partii lider rankingu musiał się bardziej namęczyć. To rywal miał okazję na przełamanie, w dwunastym gemie, ale Włoch wyszedł z opresji obronną ręką i doszło do tie-breaks. W nim Zhang popełnił tyle błędów, że Sinner wyszedł na prowadzenie 6-2. Wypracowanej przewagi nie oddał i za drugą okazja zakończył spotkanie.

Tym samym niedzielny mecz finałowy będzie spotkaniem dwóch bardzo dobrych znajomych. Hubert Hurkacz i Jannik Sinner to bardzo dobrzy koledzy, a także partnerzy deblowej.
Najbliższy mecz będzie piątym spotkaniem obu zawodników. Dotychczasowy bilans jest remisowy. Polak wygrał w 2021 roku w Miami i w 2022 w Dubaju, a Włoch okazał się lepszy podczas ATP Finals 2022 oraz w kolejnym sezonie na kortach w Monte Carlo.


Wyniki

Półfinał:

Jannik Sinner (Włochy, 1) – Zhizhen Zhang (Chiny) 6:4, 7:6(3)

Poznań. Życiowy wynik Kaśnikowskiego! Polak z największym tytułem w karierze

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: Invest in Szczecin

Mamy polskie święto w Poznaniu! Maks Kaśnikowski wygrał z Camilo Ugo Carabellim 3:6, 6:4, 6:3 w finale Challengera 75 w stolicy Wielkopolski. Dzięki wygranej Polak zadebiutuje w Top 200 rankingu ATP i zostanie drugą rakietą kraju.

Trudniejszą drogę do finału miał Kaśnikowski. Tenisista z Warszawy pokonał najwyżej rozstawionego Alberta Ramosa Vinolasa oraz będącego w wysokiej formie Kamila Majchrzaka. Rozstawiony z numerem drugim Ugo Carabelli w Poznaniu stracił jednego seta, w ćwierćfinale z kwalifikantem Gastao Eliasem. Według bukmacherów nieznacznym faworytem był zawodnik gospodarzy.

Początek meczu lepiej ułożył się dla 20-latka. Już w pierwszym gemie przełamał Argentyńczyka i po chwili prowadził już 2:0. Jednak sytuacja w secie odwróciła się i Ugo Carabelli odrobił straty. Obaj zawodnicy mieli problem z utrzymaniem gemów serwisowych. Na pierwsze sześć gemów, aż cztery wygrali returnujący. Momenty dobrej gry przeplatali prostymi błędami.

Spotkanie było mało widowiskowe, a na przestrzeni meczu wkradło się sporo błędów i nerwowości, szczególnie po stronie Kaśnikowskiego. Polak miał problemy z regularnością i utrzymaniem tempa wymian. Mocno szwankował również serwis. W pierwszym secie wygrał zaledwie 33% punktów po pierwszym podaniu i 36% przy drugim. Od stanu 3:3 Kaśnikowski został dwukrotnie przełamany i był o krok od porażki w finale.

Wielki powrót Kaśnikowskiego do gry

Argentyńczyk ustabilizował poziom gry i szybko wyszedł na prowadzenie 3:0. Wydawało się, że mecz zmierza ku końcowi, ale byliśmy świadkami zwrotu akcji. Rywal ponownie , co warszawianin skrzętnie wykorzystał. Polak prezentował odważniejszy i co ważne, skuteczniejszy tenis, który przynosił mu coraz więcej punktów. Wygrał pięć gemów z rzędu i miał szanse na podwyższenie wyniku, ale nie wykorzystał dwóch piłek setowych w dziewiątym gemie. 20-latek nie miał problemów z wygraniem następnego gema, a rywalizacja rozpoczęła się na nowo.

Początek decydującej partii rozpoczął się od serii trzech przełamań. Obaj zawodnicy ponownie przeplatali momenty świetnej gry z uderzeniami w siatkę. Więcej błędów popełniał jednak Ugo Carabelli i bliżej zwycięstwa w meczu był nasz reprezentant. Nie był to tenis na najwyższym poziomie, ale na korcie było dużo dramaturgii i do końca nie było pewne, w którą stronę potoczy się spotkanie. Polak utrzymywał prowadzenie z przewagą przełamania. Po serii błędów Argentyńczyka w dziewiątym gemie, publiczność mogła celebrować triumf tenisisty z Warszawy.

Maks Kaśnikowski zdobył swój drugi tytuł challengerowy w karierze, drugi w tym sezonie. Polak wyraźnie poprawi życiówkę i po raz pierwszy wejdzie do Top 200 rankingu ATP. Daje mu to niemal pewny awans do kwalifikacji US Open.

Dodatkowo to pierwszy przypadek od 4 maja 2015 roku, kiedy będziemy mieli trzech Polaków w czołowej dwusetce. Poprzednio byli to: Jerzy Janowicz, Michał Przysiężny i Łukasz Kubot. W przyszłym tygodniu Kaśnikowski planuje wystartować w Mediolanie w turnieju rangi Challenger 75.


Wyniki

Finał singla:

Maks Kaśnikowski (Polska) – Camilo Ugo Carabelli (Argentyna, 2) – 3:6, 6:4, 6:3

Halle. Hurkacz pokonuje Zvereva w półfinale!

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz zagra o drugi w karierze triumf w Halle! Wrocławianin pokonał w sobotnim półfinale turnieju ATP 500 Alexandra Zvereva i awansował do meczu o tytuł bez straty seta w dotychczasowych meczach.

Trudno było o lepsze warunki do przełamania przez Polaka niekorzystnej serii meczów z Niemcem. W dotychczasowych trzech pojedynkach za każdym razem lepszy okazywał się bowiem tenisista z Hamburga. Żaden z nich nie odbył się jednak na trawie, czyli nawierzchni najbardziej sprzyjającej Hurkaczowi. Polak spisywał się lepiej w poprzednich rundach imprezy w Halle, nie tracąc po drodze do półfinału ani jednego seta. Z kolei Zverev odwracał losy meczów z Otte i Filsem, w których przegrywał pierwszą partię.

Od początku konfrontacji kluczowym elementem gry była dyspozycja przy podaniu. Panowie skutecznie wygrywali własne gemy serwisowe. Tuż przed pierwszą zmianą piłek kibice zgromadzeni na trybunach zobaczyli jednak pierwsze break pointy. Wrocławianin był wtedy w bardzo dużych tarapatach. Hurkacz wyszedł ze stanu 15-40, lecz Zverev nie odpuszczał. Niemiec miał jeszcze dwie szanse na przełamanie, lecz zostały one obronione przez Polaka. Po pełnym emocji siódmym gemie przebieg meczu wrócił do pierwotnego rytmu. Nie zobaczyliśmy już później gry na przewagi w żadnym gemie, co doprowadziło do tie-breaka. Spodziewaliśmy się, że dogrywka będzie stała na wyrównanym poziomie. Tymczasem była ona prawdziwym koncertem gry Huberta. Tenisista rozstawiony z „piątką” oddał rywalowi zaledwie dwa punkty i przybliżył się do zwycięstwa.

Druga partia rozpoczęła się podobnie do poprzedniej. Tym razem jednak reprezentant gospodarzy szybko znalazł się pod ścianą. Już w trzecim gemie Hurkacz wypracował pierwszego break pointa w meczu. Został on wykorzystany przez Wrocławianina, dzięki czemu po raz pierwszy w spotkaniu któryś z tenisistów odskoczył przeciwnikowi. Następnie Polak skupił się na wygrywaniu własnych gemów serwisowych. Zverev nieskutecznie próbował nawiązać w nich walkę z rywalem. Od momentu przełamania Niemiec nie zdołał wygrać więcej niż dwóch punktów w gemach przy returnie. Dzięki temu Hurkacz pozostał praktycznie niezagrożony. Nasz rodak nie miał problemów z zamknięciem meczu.

Tenisista urodzony we Wrocławiu po raz drugi zagra więc o tytuł w Halle. Dwa lata temu Hurkacz okazał się lepszy od Daniiła Miedwiediewa. Tym razem jego rywalem będzie Jannik Sinner, u boku którego Hubert występował w deblu, lub Zhizhen Zhang. Niedzielny finał będzie miał dla Polaka podwójną wagę. Awansem do półfinału Hurkacz zagwarantował sobie rekordowe siódme miejsce w najnowszym notowaniu rankingu. Zwycięstwo w całym turnieju nie zmieniłoby jego pozycji, lecz sprawiłoby, że będzie tracił do szóstego Andrieja Rublowa zaledwie 15 punktów.


Wyniki

Półfinał singla:

Hubert Hurkacz (Polska, 5) – Alexander Zverev (Niemcy, 2) 7:6(2), 6:4

Queen`s Club. Półfinały bez gospodarzy. Paul lepszy od Drapera

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.atptour.com/, własne, foto: AFP

Znamy już półfinalistów prestiżowego turnieju na kortach Queen`s Clubu. W najlepszej czwórce zabraknie reprezentantów gospodarzy.

W ćwierćfinałach londyńskiej imprezy zameldowało się dwóch Brytyjczyków, ale żaden z nich nie zdołał wygrać swojego spotkania. Występujący z „dziką kartą” Billy Harris uległ w dwóch setach Włochowi Lorenzo Musettiemu, zaś Jack Draper musiał uznać wyższość Tommy’ego Paula.

Drugi z wymienianych zawodników z Wysp był dla miejscowych kibiców nadzieją na duży sukces. W poprzedniej rundzie 22-latek wyeliminował bowiem obrońcę tytułu Carlosa Alcaraza, a w zeszłym tygodniu sięgnął po trofeum w Stuttgarcie. Jednocześnie tak duża liczba spotkań, rozegranych w tak niewielkim czasie, odcisnęła negatywne piętno na kondycji i świeżości młodego tenisisty.

W pierwszym secie brytyjsko-amerykańskiej rywalizacji kibice zobaczyli trzy przełamania. Dwa z nich były dziełem Paula, więc to Amerykanin triumfował w tej partii wynikiem 6:3. Draper nie poddał się jednak i odpowiedział rywalowi.

Kluczowym fragmentem drugiej partii okazał się dwunasty gem. Brytyjczyk przełamał w nim przeciwnika do zera, a sukces ten pozwolił mu wyrównać stan pojedynku na 1:1 w setach.

W decydującej partii Paul udanie zrewanżował się oponentowi za końcówkę poprzedniej odsłony. W siódmym gemie odebrał mu podanie bez straty punktu, a potem pewnie utrzymał korzystny dla siebie rezultat, zwyciężając 6:4.

Po meczu Amerykanin udzielił krótkiej wypowiedzi, w której stwierdził:

Lubię trawę, a dziś zagrałem dobry tenis. Wiedziałem, że czeka mnie bitwa i byłem gotowy. Z Jackiem nie jest łatwo, a ostatnio był świetnie dysponowany. Jestem zatem bardzo zadowolony, z tego, że udało mi się zdać ten test – podkreślał 27-latek.

W półfinale turnieju w Londynie Tommy Paul zagra z rodakiem Sebastianem Kordą. Drugą parę stworzą – wspominany już – Musetti oraz Australijczyk Jordan Thompson. Ten ostatni wyeliminował w dwóch setach – rozstawionego z „czwórką” – Taylora Fritza.


Wyniki

 

ATP Londyn (ćwierćfinały):

Tommy Paul (USA, 5) – Jack Draper (Wielka Brytania) 6:3 5:7 6:4

Sebastian Korda (USA) – Rinky Hijikata (Australia, Q) 6:7(4) 6:3 6:4

Jordan Thompson (Australia) – Taylor Fritz (USA, 4) 6:4 6:3

Lorenzo Musetti (Włochy) – Billy Harris (Wielka Brytania, WC) 6:3 7:5

Berlin. Wiktoria Azarenka jako jedyna z przepustką do półfinału

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Kolejny deszczowy dzień za uczestniczkami turnieju WTA 500 w Berlinie. W stolicy Niemiec przed weekendem wyłoniono jedynie jedną uczestniczkę spotkań 1/2 finału.

Opady deszczu sprawiły, że tylko po jednym spotkaniu w singlu i deblu udało się zakończyć siódmego dnia rywalizacji imprezy rozgrywanej za naszą zachodnią granicą. W półfinale debla zameldował się duet Xinyu Wang oraz Saisai Zheng. Z kolei na rywalkę w meczu, którego stawką będzie awans do finału czeka już Wiktoria Azarenka.

Spotkanie byłej liderki rankingu z Jeleną Rybakiną trwało zaledwie dwadzieścia minut. W tym czasie panie zdołały rozegrać cztery gemy. Przy wyniku 1:1 tenisistka z Mińska przełamała podanie wyżej notowanej rywalki, a następnie podwyższyła wynik na 3:1. Wtedy mistrzyni Wimbledonu z 2022 roku zgłosiła niedyspozycję i pojedynek dobiegł końca. Oficjalnym powodem poddania meczu były kłopoty z mięśniami brzucha Kazaszki.

Kolejnym meczem singlowym, który udało się rozegrać niemal w pełni jest mecz w górnej połówce drabinki między Jessicą Pegulą oraz Kateriną Siniakovą. Po pierwszym wygranym secie przez Amerykankę, w drugiej odsłonie rewanż wzięła Czeszka. Mecz jednak panie dokończą w sobotę od stanu 4:2 w decydującej odsłonie dla zawodniczki zza Oceanu. Również w sobotę zaplanowano spotkania półfinałowe singla.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Wiktoria Azarenka – Jelena Rybakina (Kazachstan, 3) 3:1 i krecz