Mistrzostwa Polski. Porażki turniejowych ,,jedynek

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: PZT

Znamy już ćwierćfinalistów halowych mistrzostw Polski juniorów. W tym gronie zabrakło miejsca dla najwyżej rozstawionych: Jaszy Szajrycha i Aleksandry Wierzbowskiej. 

W podwarszawskim Mysiadle trwa walka o tytuł halowego mistrza Polski do lat 18. Już wiadomo, że złote medale za dokonania w grze pojedynczej nie zawisną na szyjach Jaszy Szajrycha i Aleksandry Wierzbowskiej, którzy zostali rozstawieni z ,,jedynkami". Oboje będą chcieli zrekompensować sobie te niepowodzenia w deblu. W tej specjalności wiedzie im się lepiej – w środę wywalczyli ze swoimi partnerami awans do półfinałów. 

Jaszę Szajrycha pokonał występujący dzięki ,,dzikiej karcie" Alan Bojarski. Tenisista z Warszawy wygrał 6:2, 7:5 i w kolejnym pojedynku zmierzy się z Wojciechem Szczęsnym. Drugą parę ćwierćfinałową w górnej połowie drabinki utworzyli Gabriel Bliński i Marcel Politowicz. O awans do półfinału powalczą również Szymon Kielan z Janem Wajdemajerem oraz Witold Konopko z Wojciechem Kasperskim.

Ciekawie jest również w rywalizacji dziewcząt. Do fazy ćwierćfinałowej dotarły tylko dwie rozstawione zawodniczki – Magdalena Hędrzak i Urszula Nebelska. O awans do półinałów powalczą odpowiednio z Rozalią Gruszczyńską i Anną Derecką. W ćwierćfinale zameldowała się również Laura Koralnik, jak dotąd sprawczyni największej niespodzianki. Zawodniczka z klubu KKS Olsza pokonała 7:6, 6:2 Aleksandrę Wierzbowską. Jej kolejną przeciwniczką będzie leworęczna Lena Takmadżan. Stawkę ćwierćfinalistek uzupełniają zawodniczki z samego dołu turniejowej drabinki – Zuzanna Szczepańska i Ada Piestrzyńska.

Na czwartek zaplanowano ćwierćfinały singla i półfinały debla. Mistrzostwa potrwają do soboty.

Chardy: Federer to najprzystojniejszy zawodnik w tourze

/ Dominika Opala , źródło: www.tennisworldusa.org /własne, foto: AFP

Kilka miesięcy temu ATP stworzyło filmik, w którym tenisiści odpowiadają na pytanie „Których z nich jest najprzystojniejszy?”. Roger Federer wskazał Jeremy’ego Chardy. W ubiegłym tygodniu Francuz zrewanżował się Szwajcarowi.

Jeremy Chardy i Roger Federer rywalizują w tourze od wielu lat i darzą się sympatią oraz szacunkiem. Podczas ubiegłotygodniowego turnieju w Marsylii Francuz odniósł się do stwierdzenia Szwajcara, który uważa go za najprzystojniejszego tenisistę – Słyszałem opinię Rogera. Moja żona się z nim zgadza! Więc przynajmniej ta dwójka podziela tę opinię – żartował zwycięzca Open 13 Provence w grze podwójnej. – Ja muszę przyznać, że to Roger jest najprzystojniejszy – stwierdził Chardy.

33-latek z Pau miał okazję występować z 20-krotnym mistrzem wielkoszlemowym w jednej drużynie podczas Laver Cup 2018 – Uwielbiam być z nimi w drużynie. Oni są świetnymi tenisistami, a poza kortem są bardzo sympatyczni – wypowiadał się reprezentant Francji o kolegach z Drużyny Europy. – To był świetny czas. Cieszę się, że mogłem z nimi spędzić tamten tydzień – dodał.

Chardy wspomniał też o celach na sezon 2019 – Ja zawsze na koniec roku chcę być w Top 50. Mój najlepszy ranking to 25. miejsce. Więc czemu nie? Może zdołam poprawić ten wynik w tym roku – podsumował podopieczny Jamesa Davidsona.

Hurkacz: Być może byłem lepiej przygotowany mentalnie

/ Szymon Adamski , źródło: własne / atpworldtour.com, foto: AFP

Hubert Hurkacz sprawił bardzą miłą niespodziankę, eliminując Keia Nishikoriego w 1/8 finału turnieju w Dubaju. Nasz najlepszy tenisista wygrał 7:5, 5:7, 6:2 i po raz pierwszy w karierze awansował do ćwierćfinału turnieju ATP. Po spotkaniu zdradził, że kluczem do sukcesu mogło okazać się przygotowanie mentalne.

Nasz reprezentant dopiero po raz trzeci w karierze grał z zawodnikiem z czołowej dziesiątki rankingu ATP. Nerwy były zatem zrozumiałe. Na szczęście Polak potrafił nad nimi zapanować, a jego gra wyglądała wspaniale. Nie brakowało potężnych zagrań z głębi kortu, atomowych serwisów czy efektownych akcji w obronie. Polak pochwalił też samego siebie za returny. 

– Próbowałem walczyć o każdy punkt. Kei jest niewiarygodnym graczem. Musiałem dobrze serwować. To dawało mi okazję do ataku od razu po podaniu, dzięki czemu wygrałem kilka łatwych punktów. Przeciw tak świetnemu graczowi bardzo ważne jest, aby mieć trochę darmowych punktów. Uważam też, że całkiem dobrze returnowałem – podsumował swoją postawę na korcie 22-letni wrocławianin.

Kei Nishikori momentami też jednak prezentował bardzo solidny tenis. Chociażby na początku drugiego seta, gdy wygrał trzy gemy z rzędu, a później prowadził 5:1. Hurkacz nie denerwował się, przeczekał ciężkie chwile, aż w końcu sam złapał wiatr w żagle. 

To dla mnie wielkie zwycięstwo, pierwsze nad zawodnikiem z top 10. Być może byłem lepiej przygotowany psychicznie do dzisiejszego pojedynku – zasugerował Hurkacz. 

Kilka ciepłych słów pod adresem wrocławianina powiedział również jego utytułowany rywal.

Uważam, że grał naprawę dobrze w ważnych gemach. Ja niestety nie serwowałem dobrze, co kosztowało mnie kilka cennych punktów – podsumował Japończyk, który w Dubaju występował z numerem jeden.

Hubert Hurkacz o awans do półfinału imprezy ATP 500 w Dubaju powalczy ze Stefanosem Tsitsipasem z Grecji lub Egorem Gerasimowem z Białorusi. 

 

Dubaj. Życiowy sukces Hurkacza, Nishikori pokonany!

/ Maciej Pietrasik , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz w Dubaju odniósł największy sukces w karierze. Awansował do ćwierćfinału prestiżowego turnieju ATP 500. Na dodatek w świetnym stylu ograł najwyżej rozstawionego Keia Nishikoriego!

Faworyt tego meczu nie budził wątpliwości – Kei Nishikori to obecnie szósty tenisista globu, w Dubaju został najwyżej rozstawiony, a jego tegoroczne wyniki (triumf w Brisbane, ćwierćfinał Australian Open i półfinał w Rotterdamie) były zdecydowanie lepsze od rezultatów Hurkacza, który przed turniejem w Dubaju wygrał tylko jeden mecz w głównym cyklu.

Dziś na korcie tej różnicy nie było jednak widać. Początkowo przewagę miał Japończyk – w piątym gemie Nishikori miał dwie okazje na przełamanie wrocławianina. Wtedy jeszcze nie zdobył breaka, ale gdy ta sztuka udała mu się w dziewiątym gemie i prowadził dzięki temu 5:4, wydawało się, że po chwili zamknie pierwszą partię.

Zupełnie niespodziewanie w secie otwarcia lepszy okazał się jednak Hurkacz. U rywala przestało funkcjonować pierwsze podanie, a podwójny błąd serwisowy sprawił, że nasz tenisista miał okazję na odrobienie strat. Wykorzystał ją, a na dodatek świetnie spisał się w kolejnych dwóch gemach. Dzięki agresywnej grze i kolejnym błędom Nishikoriego Polak zwyciężył 7:5.

Hurkacz ryzykował również na początku drugiej odsłony, ale tym razem nie przynosiło to efektu. Nishikori zaczął seta od prowadzenia 4:0, lecz zwycięstwo znów nie przyszło mu łatwo. Przy stanie 5:2 wrocławianin obronił bowiem aż cztery piłki setowe, a potem zaczął zdobywać punkt za punktem. Po wygraniu dwunastu piłek z rzędu wynik brzmiał już zupełnie inaczej: 5:5 i 30-0 przy serwisie Polaka.

Japończyk pokazał jednak klasę i wyszedł z trudnej sytuacji. Zdobył przełamanie, utrzymał wreszcie serwis i wygrał 7:5. Trzeci set to jednak prawdziwy koncert Hurkacza. Nasz tenisista znakomicie serwował, dzięki czemu tym razem nie musiał bronić się przed przełamaniem. A sam najpierw wykorzystał break pointa w czwartym gemie i po kolejnych znakomitych zagraniach zamknął mecz przy podaniu rywala. Po ponad dwóch godzinach triumfował 7:5, 5:7, 6:2!

Za ćwierćfinał Polak otrzyma 90 punktów do rankingu ATP i z pewnością awansuje na najwyższe miejsce w karierze. Jutro czeka go kolejne wyzwanie – być może po raz kolejny zagra ze Stefanosem Tsitsipasem, z którym w zeszłym tygodniu przegrał w Marsylii. Grek musi jednak najpierw pokonać Jegora Gerasimowa.


Wyniki

Druga runda singla:
Hubert Hurkacz (Polska) – Kei Nishikori (Japonia, 1) 7:5, 5:7, 6:2

Acapulco. Udany powrót Nadala

/ Tomasz Górski , źródło: atpworldtour.com, foto: AFP

Rafael Nadal udanie powraca po miesiącu przerwy do rywalizacji. W pierwszej rundzie Mexicana Open 2019 pewnie pokonał Mischę Zvereva 6:3, 6:3. Inni faworyci także wywalczyli awans.

Nadal udanie wraca do walki w tourze. Po porażce w finale Australian Open Hiszpan zrobił sobie miesiąc przerwy. Jednak teraz pewnie otworzył turniej ATP 500 w Acapulco. Nadal w pierwsze partii meczu z Mischą Zverevem wywalczył przełamanie w czwartym gemie. Przewagę utrzymał już do końca seta. Druga odsłona była wyrównana do stanu 3:3. Od tej pory faworyt wygrał trzy gemy z rzędu i po osiemdziesięciu minutach zameldował się w drugiej rundzie.

Było to trzecie spotkanie obu zawodników w historii. Cały czas Niemiec nie zdołał ugrać w tych pojedynkach nawet seta. A dziś dodatkowo przedłużył fatalną passę porażek. Już dziesiąty raz z rzędu schodził z kortu pokonany. Ostatni raz smaku zwycięstwa zaznał w połowie sierpnia, kiedy pokonał Damira Dżumhura.

– Jestem szczęśliwy z powodu zwycięstwa. Nigdy nie jest łatwo grać przeciwko Mischy Zwłaszcza bez rywalizacji przez jakiś czas – powiedział Nadal. – Spróbuję cieszyć się tą chwilą przez następne kilka godzin, a potem będę gotowy na jutro – dodał.

W drugiej rundzie Nadal zmierzy się z Nickiem Kyrgiosem. Australijczyk ograł dziś w dwóch setach Andreasa Seppiego.

Podczas premierowej rundy w Meksyku zdecydowanie lepiej poradził sobie młodszy z braci Zverev – Alexander. Niemiec drugi raz w karierze wygrał z Aleksiejem Popyrinem bez straty set.

W kolejnej rundzie są także inni rozstawieni gracze. Awans po dwóch tie breakach wywalczył Alex De Minaur. Natomiast trzech setów potrzebowali John Isner i Diego Schwartzman. Od zwycięstwa z Tennysem Sandrenem, jeden z ostatnich turniejów w karierze, rozpoczął David Ferrer. Hiszpan wygrał po dwóch rozgrywkach tie breakowych.
 


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Rafael Nadal (Hiszpania, 1) – Mischa Zverev (Niemcy) 6:3, 6:3
Alexander Zverev (Niemcy, 2) – Aleksiej Popyrin (Australia, Q) 6;3, 6:3
John Isner (USA, 3) – Adrian Mannarino (Francja) 6:3, 4:6, 6:3
Diego Schwartzman (Argentyna, 4) – Marius Copil (Rumunia) 6:3, 4:6, 6:1
Alex De Minaur (Australia, 5) – Nicolas Jarry (Chile) 7:6(5), 7:6(5)
Cameron Norrie (Wielka Brytania) – Yoshihito Nishioka (Japonia) 6:2, 2:6, 6:2
Mackenzie McDonald (USA, SE) – Emilio Nava (USA, WC) 6:1, 6:3
Sam Querrey (USA) – Guillermo Garcia-Lopez (Hiszpania, LL) 6:3, 6:2
Nick Kyrgios (Australia) –Andreas Seppi (Włochy) 6:3, 7:5
Feliciano Lopez (Hiszpania)- Duszan Lajović (Serbia) 6:7(3), 6:2, 7:5
David Ferrer (Hiszpania, WC) – Tennys Sandgren (USA) 7:6(5), 7:6(3)
 

Gratka dla kibiców. Legendarny finał Wimbledonu zostanie… powtórzony

/ Szymon Adamski , źródło: własne / starwingssport.com, foto: AFP

Nadchodząca, 30. edycja turnieju ATP w Umagu będzie wyjątkowa nie tylko ze względu na swój jubileusz. W jej trakcie zostanie rozegrany wyjątkowy mecz pokazowy. Naprzeciw siebie staną Goran Ivanisević i Patrick Rafter – bohaterowie jednego z najbardziej pamiętnych finałów Wimbledonu.

8 lipca 2001 roku – tę datę Goran Ivanisević zapamięta do końca życia. To wtedy sięgnął po jedyne w karierze trofeum wielkoszlemowe. 47-latek ze Splitu wciąż cieszy się popularnością. Zawdzięcza to m.in. temu, że po zakończeniu kariery nie zniknął z tenisowych radaraów, lecz realizuje się jako trener. Wcześniej współpracował ze swoim rodakiem, Marinem Cziliciem, natomiast obecnie pomaga wrócić na właściwe tory Milosowi Raoniciowi.

O historii Ivanisevicia słyszał każdy, kto choć trochę interesuje się tenisem. Ale przypomnijmy – Chorwat w latach 90-tych był jednym z najlepszych tenisistów na świecie. Nie był w stanie jednak wygrać turnieju wielkoszlemowego. Najbliżej był w Wimbledonie, ale za każdym razem w finale lepszy okazywał się któryś z amerykańskich gigantów – dwa razy Pete Sampras, a raz Andre Agassi. Lata mijały, tytułu wielkoszlemowego nie było, a stan zdrowia pozostawiał coraz więcej do życzenia.

Aż w końcu nadszedł rok 2001. Ranking nie pozwalał Ivaniseviciowi dostać się do drabinki głównej Wimbledonu, ale organizatorzy nagrodzili go za dawne zasługi ,,dziką kartą". W drodze do finału Chorwat pokonał m.in. Andy’ego Roddicka – rodaka swoich wcześniejszych pogromców. W meczu decydującym o losach trofeum zmierzył się natomiast z Australijczykiem Patrickiem Rafterem. Wygrał 9:7 w decydującym secie i w nadzwyczajnych okolicznościach spełnił największe marzenie. Finał został zapamiętany nie tylko ze względu na niezwykłą dramaturgię, ale też czas rozgrywania. Doszło do niego w poniedziałek.

Tym razem Ivanisević i Rafter zmierzą się w środę. Właśnie na ten dzień zaplanowano mecz pokazowy podczas 30. edycji turnieju ATP w Umagu. Chorwaccy kibice dostaną od organizatorów wspaniałą niespodziankę. Starsi przypomną sobie piękne chwili, młodsi dostaną lekcję historii ,,na żywo".

– To spełnienie marzeń. Nie mogę się już doczekać, aby rozegrać ten mecz. Tym bardziej, że dojdzie do niego w Chorwacji. Bardzo dziękuję Patrickowi za to, że przyjedzie do nas z Australii. Jestem pewien, że wszyscy będą się dobrze bawić – powiedział Ivanisević.

 

Indian Wells. Wyraźne zwycięstwo Majchrzaka nad egzotycznym rywalem

/ Kacper Kaczmarek , źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak pokonał Dariana Kinga z Barbadosu 6:4, 6:3 w pierwszej rundzie challengera w Indian Wells. O awans do 1/8 finału Polak powalczy z rozstawionym z numerem “12” Serbem Miomirem Kecmanoviciem.

Spotkanie piotrkowianina i tenisisty z Barbadosu rozpoczęło się już w poniedziałek, ale z powodu opadów deszczu pojedynek przerwano po pierwszym secie, wygranym przez Majchrzaka 6:4.

Po wznowieniu meczu wtorkowego wieczora przewaga piotrkowianina była już zdecydowanie bardziej widoczna. Majchrzak szybko przełamał przeciwnika i objął prowadzenie 3:0, a po chwili wygrywał już 5:1 z podwójnym przełamaniem.

Wtedy na moment przebudził się rywal, który odrobił przewagę jednego przełamania, obronił trzy piłki meczowe przy swoim podaniu i miał szanse na powrót do spotkania. King nie wykorzystał jednak dwóch szans na przełamanie, po czym przegrał mecz po czwartej piłce meczowej.

O 1/8 finału 23-latek z Piotrkowa powalczy z turniejową “12” Serbem Miomirem Kecmanoviciem, sklasyfikowanym na 130. miejscu w rankingu ATP. Będzie to druga konfrontacja obu zawodników. W listopadzie ubiegłego roku po ponad 2,5 godzinnym pojedynku podczas challengera w Kazachstanie lepszy okazał się Kecmanović.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Kamil Majchrzak (Polska) – Darian King (Barbados) 6:4, 6:3

Dubaj. Tsitsipas goni Czilicia i celuje w pierwszą dziesiątkę

/ Szymon Adamski , źródło: własne, foto: AFP

Stefanos Tsitsipas odniósł piąte zwycięstwo z rzędu. Po wygranym w cuglach turnieju w Marsylii przeniósł się do Dubaju, gdzie w 1. rundzie pokonał Matthew Ebdena. Porażki na samym początku rywalizacji doznał za to Marin Czilić. Niewykluczone, że w przyszły poniedziałek Grek i Chorwat zamienią się miejscami w rankingu ATP.

Tsitsipas po wyjątkowo udanym występie w Australian Open złapał lekką zadyszkę, ale wydaje się, że wrócił już na właściwe tory. Zawody w Marsylii wygrał bez straty seta, natomiast z kibicami w Dubaju przywitał się zwycięstwem 6:4, 3:6, 6:3 nad Matthew Ebdenem. Australijczyk grał zaskakująco dobrze i kto wie, jak zakończyłby się pojedynek, gdyby w jego końcowych fragmentach Ebden był w pełni zdrowia. W trzecim secie doznał jednak drobnego urazu stopy, który znacząco utrudnił mu nawiązanie walki. Tsitsipas takiej okazji na pomyślne zakończenie meczu nie mógł zmarnować i zameldował się w 1/8 finału. Jego kolejnym przeciwnikiem będzie Białorusin Egor Gerasimow.

Jeśli 20-letni zawodnik z Aten awansuje w tym tygodniu do półfinału, to w najnowszym rankingu ATP wyprzedzi Marina Czilicia. Od Chorwata nic w tej kwestii nie zależy, ponieważ szybko stracił szansę na powiększenie dorobku. Z turniejem w Dubaju pożegnał się już po spotkaniu 1. rundy. Inna sprawa, że losowanie nie należało do najszczęśliwszych, ponieważ musiał zmierzyć się z Gaelem Monfilsem, z którym przegrał wszystkie wcześniejsze pojedynki. 

Występujący z numerem trzy Czilić nie jest jedynym rozstawionym tenisistą, którego zabraknie w 1/8 finału. Porażki ponieśli też Rosjanie Daniił Miedwiediew i Karen Chaczanow oraz Kanadyjczyk Milos Raonic. Problemów z awansem nie miał za to najwyżej rozstawiony Kei Nishikori. Japończyk pokonał 6:4, 6:3 Benoit Paire’a. 

Niewiele brakowało, a wstydliwą porażkę zanotowałby Tomasz Berdych. Najlepszy tenisista naszych południowych sąsiadów miał zagrać w pierwszej rundzie z Aljazem Bedene, ale miejsce kontuzjowanego Słoweńca w głównej drabince zajął Białorusin Ilja Iwaszka. Berdych przez prawie 2,5 godziny męczył się ze ,,szczęśliwym przegranym" z eliminacji, ostatecznie wygrawając 6:4, 4:6, 7:6(4). O awansu do ćwierćfinału powalczy z turniejową ,,szóstką", Borną Czoriciem. Chorwat ma za sobą równie ciężki bój z Jirim Veselym. 


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Kei Nishikori (Japonia, 1) – Benoit Paire (Francja) 6:4, 6:3
Hubert Hurkacz (Polska) – Corentin Moutet (Francja) 6:3, 7:5
Egor Gerasimow (Białoruś) – Robin Haase (Holandia) 7:6(2), 7:6(5)
Stefanos Tsitsipas (Grecja, 5) – Matthew Ebden (Australia) 6:4, 3:6, 6:3
Gael Monfils (Francja) – Marin Czilić (Chorwacja, 3) 6:3, 4:6, 6:0
Marcos Baghdatis (Cypr) – Mohamed Safwat (Egipt) 4:6, 6:3, 6:4
Denis Kudla (USA) – Matteo Berrettini (Włochy) 2:6, 7:5, 7:5
Ricardas Berankis (Litwa) – Daniił Miedwiediew (Rosja, 8) 6:3, 6:3
Borna Czorić (Chorwacja, 6) – Jiri Vesely (Czechy) 7:5, 3:6, 7:6(4)
Tomasz Berdych (Czechy) – Ilja Iwaszka (Białoruś) 6:4, 4:6, 7:6(4)
 

Efekt Federera?

/ Dominika Opala , źródło: www.tenisovysvet.cz /własne, foto: AFP

Roger Federer powrócił do rywalizacji i wygląda na to, że żaden kibic w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie chce tego przegapić. W pierwszym dniu Dubai Duty Free Tennis Championships zostały wyprzedane wszystkie bilety na cały turniej.

W ubiegłym tygodniu w Dubaju rywalizowały kobiety, w tym nadeszła kolej mężczyzn. Główną gwiazdą turnieju jest oczywiście Roger Federer, który występuje na światowych kortach pierwszy raz od Australian Open. Poza Szwajcarem kibice mogą też oglądać m.in. Keia Nishikoriego, Stefanosa Tsitsipasa, Gaela Monfilsa czy Daniiła Miedwiediewa. Obsada jest mocna, więc nie może dziwić fakt, że wyprzedano już wszystkie bilety na cały turniej.

Paradoksem natomiast jest, że w ubiegłym tygodniu, podczas meczów kobiet na arenie centralnej, trybuny były w połowie puste, choć w drabince głównej widniały nazwiska ośmiu z dziesięciu najlepszych tenisistek na świecie. Dla porównania zawodników z Top 10 jest trzech. Wygląda na to, że fani tenisa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie są zbyt zainteresowani rywalizacją kobiet, mimo że w zmaganiach bierze udział elita.

Nieco lepiej frekwencja przedstawiała się w finałach gry pojedynczej i deblowej. Mogło to być związane z tym, że rozpoczęły się eliminacje do turnieju mężczyzn.

Czy jest to „efekt Federera”? Takiego określenia użył Enrico Maria Riva, który współpracuje z ATP. Trudno się nie zgodzić z trafnością tego zjawiska. Mistrz z Bazylei przyciąga tłumy kibiców na całym świecie.

W Dubaju Szwajcar jest z pewnością jeszcze bardziej lubiany. Triumfował tutaj siedmiokrotnie, a lokalni fani liczą, że sięgnie po ósme trofeum Dubai Duty Free Tennis Championships. Dlatego też bilety rozeszły się jak „świeże bułeczki”.

„Efekt Federera” może potwierdzać też powszechne przekonanie, że kobiecy tenis nie ma dominującej osobowości.

Dubaj. Przekonujące zwycięstwo Hurkacza. O ćwierćfinał powalczy z Nishikorim

/ Kacper Kaczmarek , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz pokonał 6:3, 7:5 Corentina Mouteta w pierwszej rundzie turnieju ATP World Tour 500 w Dubaju i awansował do kolejnej fazy turnieju. W meczu trwającym 80 minut Polak popisał się doskonałą postawą przy własnym serwisie i dobrą grą na returnie. W kolejnej rundzie zmierzy się z najwyżej rozstawionym – Japończykiem Keiem Nishikorim.

Było to pierwsze spotkanie 22-letniego wrocławianina i francuskiego 19-latka, który do zawodów musiał przebijać się przez eliminacje. Francuz w drodze do głównej drabinki pokonał m.in. Białorusina Ilję Iwaszkę, z którym Hurkacz przegrał na początku roku w indyjskim Pune. We wtorek Moutet nie miał jednak zbyt dużego pola do popisu przy dobrze dysponowanym Polaku.

Hurkacz swoją siłę demonstrował głównie przy własnym podaniu. Zaserwował trzy asy i nie doprowadził do ani jednej szansy na przełamanie. Rywal, mimo że wygrywających podań miał więcej – bo 5, przed utratą podania musiał bronić się aż siedmiokrotnie. Dwa razy się nie udało, w konsekwencji czego przegrał partie do 3 i 5.

W kolejnej rundzie Polak zmierzy się z rozstawionym z numerem jeden Keiem Nishikorim z Japonii. Szósty w rankingu ATP tenisista notuje ostatnio niezłe wyniki. Przed kilkoma dniami dotarł do finału w Rotterdamie, a na początku sezonu wygrał mocno obsadzone zawody w Brisbane. W Australian Open dotarł do ćwierćfinału, gdzie skreczował w pojedynku z późniejszym triumfatorem Novakiem Dżokoviciem. Co ciekawe blisko eliminacji Japończyka z turnieju w Melbourne w pierwszej rundzie był inny polski tenisista – Kamil Majchrzak. Debiutujący w wielkim szlemie piotrkowianin prowadził już 2-0 w setach z bardziej utytułowanym rywalem, jednak wskutek nadmiernego wyeksploatowania organizmu, Polak zmuszony był poddać spotkanie w decydującym secie.

Dla Hurkacza będzie to pierwsze spotkanie z Nishikorim, który w pierwszej rundzie w Dubaju w dwóch setach wyeliminował innego Francuza Benoite Paire’a.


Wyniki

Hubert Hurkacz (Polska) – Corentin Moutet (Q, Francja) 6:3, 7:5