Marakesz. Pierwszy półfinał Berrettiniego od półtora roku

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Pierwszy tydzień sezonu gry na kortach ziemnych w Europie to okazja do śledzenia imprez rangi ATP 250. Jedna z nich odbywa się w Marakeszu, gdzie w piątek rozegrano ćwierćfinały. Wydarzeniem dnia było zwycięstwo Matteo Berrettiniego, który znalazł się w najlepszej czwórce turnieju rangi ATP po długiej przerwie.

Jako pierwsi o 1/2 finału zawalczyli Roberto Carballes Baena oraz Nicolas Moreno De Alboran. Obecność Amerykanina w tak zaawansowanej fazie rozgrywek była sporym zaskoczeniem. De Alboran to tenisista zajmujący przed turniejem 157. miejsce w rankingu ATP. We wcześniejszych rundach grał jednak znakomicie, dzięki czemu pokonał takich zawodników jak Facundo Diaz Acosta, czy Dawid Goffin. Pierwszy ćwierćfinał w Marakeszu okazał się najbardziej zacięty ze wszystkich. Reprezentant Hiszpanii przełamał w piątym gemie pierwszego seta, co pozwoliło mu na zwycięstwo w partii. W kolejnym secie skuteczniejszy okazał się Amerykanin, który rozstrzygnął losy drugiej odsłony meczu w samej końcówce, odbierając serwis rywalowi na 6:4. Decydujący seta rozstrzygnął się już na początku. Tenisista ze Starego Kontynentu szybko przełamał. Jak się okazało, ten moment był kluczowy. Carballes Baena nie pozwolił przeciwnikowi na odebranie przewagi i ostatecznie to on triumfował w pojedynku. W półfinale zmierzy się natomiast z Pawłem Kotowem.

Rosjanin był z kolei bohaterem najkrótszego meczu w piątek. Jego pojedynek z Fabio Fogninim trwał zaledwie nieco ponad pięć kwadransów. Włoski specjalista od gry na ceglanej mączce nie miał argumentów w starciu z wyżej notowanym rywalem. Fognini zdołał ugrać łącznie trzy gemy. Porażka tenisisty urodzonego w San Remo nie oznaczała jednak dla kibiców z Półwyspu Apenińskiego braku reprezentanta w najlepszej czwórce turnieju. Mało tego, Włosi mieli zapewnionego co najmniej jednego przedstawiciela w półfinale jeszcze przed rozpoczęciem piątkowych meczów – w trzecim ćwierćfinale zmierzyli się bowiem Lorenzo Sonego oraz Matteo Berrettini.

Faworytem meczu był zawodnik rozstawiony z „czwórką”. Za finalistą Wimbledonu 2021 bardzo trudny okres naznaczony kontuzjami. Berrettini nie mógł bowiem awansować do półfinału imprezy rangi ATP od października 2022 roku. Ponadto warunki fizyczne nie ułatwiają mu gry na kortach ziemnych. Matteo wszedł jednak znakomicie w mecz, wygrywając trzy gemy z rzędu. Następnie, dzięki znakomitemu serwisowi, nie pozwolił rodakowi na odrobienie straty. Sonego nie mógł nawiązać walki podczas gemów przy returnie, w których wygrywał maksymalnie po jednym punkcie. W drugim secie młodszy z tenisistów nie dał odebrać sobie serwisu na początku. Początkowe gemy zostały zapisane na konta serwujących. Pod koniec partii Sonego wywalczył piłkę setową przy podaniu rywala. Berrettini obronił jednak setbola, a następnie doprowadził do tie-breaka. Od początku dogrywki walka szła punkt za punkt. W końcówce więcej zimniej krwi zachował jednak Berrettini, który zakończył tym samym spotkanie.

W ostatnim ćwierćfinale zmierzyli się  Mariano Navone oraz Aleksandar Vukic. Argentyńczyk rozgrywa bardzo dobry sezon. Jako kwalifikant doszedł do finału turnieju ATP 500 w Rio de Janeiro. Impreza w Marakeszu jest natomiast jego pierwszym występem od wspomnianych rozgrywek w Brazylii pod koniec lutego. Tenisista z Ameryki Południowej, który świetnie odnajduje się na tej nawierzchni, nie miał problemów z wygraniem pierwszego seta. W drugiej partii reprezentant Australii stracił serwis już na początku. To ustawiło dalszy przebieg meczu. Zawodnik rozstawiony z „siódemką” pewnie szedł przez gemy serwisowe, dzięki czemu nie musiał bronić ani jednego break pointa. Vukic nie był zdolny do postawienia się rywalowi.

Sobotnie półfinały rozpoczną się o godzinie 14:00.


Wyniki

Ćwierćfinały singla:

Roberto Carballes Baena (Hiszpania) – Nicolas Noreno De Alboran (USA)  6:4, 4:6, 6:4

Paweł Kotow – Fabio Fognini (Włochy) 6:1, 6:2

Matteo Berrettini (Włochy) – Lorenzo Sonego (Włochy, 4) 6:3, 7:6(5)

Mariano Navone (Argentyna, 7) – Aleksandar Vukic (Australia) 6:2, 6:4

Estoril. Ruud coraz bliżej powtórzenia osiągnięcia Pablo Carreno-Busty

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: AFP

Casper Ruud z Pedro Martinezem oraz Hubert Hurkacz z Christianem Garinem spotkają się w sobotnich półfinałach turnieju ATP 250 Estoril. Norweg to zeszłoroczny mistrz portugalskiego turnieju. Tenisista z Oslo wciąż ma szansę zostać pierwszym w historii imprezy tenisistą, który obroni tytuł mistrzowski.

W ciągu dziesięciu lat rywalizacji na kortach w Estoril tylko jednemu tenisiście udało się dwa razy wystąpić w meczu finałowym. W 2016 roku Pablo Carreno-Busta musiał uznać wyższość Nicolasa Almagro, aby rok później w meczu o tytuł pokonać Gillesa Mullera.

W tym roku osiągnięcie osiągnięcie tenisisty z Gijon ma szansę powtórzyć Casper Ruud. W piątkowym meczu 1/4 finału najwyżej rozstawiony tenisista potrzebował niewiele ponad godziny, aby pokonać Martona Fucsovicsa. Po ósmym zwycięstwie nad zawodnikiem spoza top 50 rankingu ósmy tenisista świata wystąpi w 25. półfinale imprezy rozgrywanej na kortach ziemnych. Kolejnym rywalem zawodnika z północy Europy będzie Pedro Martinez. Hiszpan w meczu 1/4 finału uporał się z Richardem Gasquetem, czyli pierwszym mistrzem w historii Millenium Estoril Open.

W dolnej połówce drabinki mecz, którego stawką będzie awans do finału rozegrają Hubert Hurkacz oraz Christian Garin. Chillijczyk wystąpi w pierwszym od imprezy w Houston w 2022 roku półfinale turnieju głównego cyklu po tym jak uporał się z Nuno Borgesem. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 6:2 dla tenisisty z Ameryki Południowej. Z kolei w drugiej odsłonie losy rozstrzygnęły się w tie-breaku, którego również na swe konto zapisał sklasyfikowany na 112. pozycji w rankingu zawodnik.


Wyniki

Ćwierćfinały:

Casper Ruud (Norwegia, 1) – Marton Fucsovics (Węgry) 6:3, 6:2

Cristian Garin (Chile) – Nuno Borges (Portugalia) 6:2, 7:6(3)

Pedro Martinez (Hiszpania) – Richard Gasquet (Francja) 6:4, 6:4

Lukas Rosol ogłosił zakończenie kariery

/ Artur Kobryn , źródło: tennismajors.com, foto: AFP

Lukas Rosol dołączył do grona zawodników, którzy przeszli na tenisową emeryturę. Czech za pośrednictwem mediów społecznościowych podzielił się informacją o zakończeniu trwającej 20 lat przygody z profesjonalnym sportem.

Pewnego dnia wszystko musi dobiec końca i ten dzień jest trudniejszy niż każdy inny. Dojrzewanie do tej decyzji nie było proste i każdy zawodowy sportowiec to zrozumie. Tenis był, jest i będzie całym moim życiem, ale nie da się zatrzymać czasu […]. Moja kariera miała wszystko, co powinna mieć. Ciężko pracowaliśmy, to bolało, przegrywaliśmy i wygrywaliśmy – napisał 38-latek z Brna.

Rosol w swojej karierze dwukrotnie sięgał po tytuły w turniejach ATP. W 2013 roku okazał się najlepszy podczas zmagań w Bukareszcie, a rok później triumfował w Winston Salem, gdzie w finale pokonał Jerzego Janowicza. Był również częścią reprezentacji Czech, która zwyciężała w rozgrywkach o Puchar Davisa w latach 2012-13. W rankingu ATP najwyżej wspiął się na 26. miejsce. Największy rozgłos przyniosła mu jednak sensacyjna wygrana nad Rafaelem Nadalem w drugiej rundzie Wimbledonu w 2012 roku.

Czech do dziś jest również współautorem najdłuższego meczu deblowego w historii tenisa. W lutym 2013 roku w ramach Pucharu Davisa, wraz z Tomasem Berdychem, stoczył w Genewie trwający siedem godzin i jedną minutę pojedynek z Marco Chiudinellim oraz Stanem Wawrinką. Nasi południowi sąsiedzi zwyciężyli w nim 6:4, 5:7, 6:4, 6:7(3), 24:22.

W ostatnim czasie Rosol występował już tylko na niższym szczeblu rozgrywek oraz w krajowych zmaganiach ligowych, w tym w naszej Lotto SuperLidze. Czech był członkiem zespołu KT Kubala Ustroń, który sezon 2023 zakończył na czwartym miejscu.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Lukáš Rosol (@rosollukas)

Monte Carlo. Hubert Hurkacz poznał pierwszego rywala

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: https://montecarlotennismasters.com/en//oprac.własne, foto: AFP

Rozlosowano drabinkę Rolex Monte-Carlo Masters 2024. Hubert Hurkacz w pierwszej rundzie zmierzy się z drugą „rakietą” Wielkiej Brytanii.

Turniej Rolex Monte-Carlo Masters zbliża się wielkimi krokami. Już niedługo najlepsi tenisiści świata zaprezentują się na kortach położonych w niezwykle malowniczej okolicy. Wiadomo już, jak wygląda drabinka tegorocznej edycji turnieju.

Nas oczywiście najbardziej interesuje droga Huberta Hurkacza. Pierwszym rywalem wrocławianina będzie Jack Draper. Co ciekawe, Polak mierzył się z reprezentantem Wielkiej Brytanii w ubiegłorocznym Rolex Monte-Carlo Masters. Wtedy obaj panowie spotkali się rundę później, a po wyrównanym starciu zwyciężył Polak 6:3, 6:7(3), 7:5.

Jeśli Hurkacz tym razem ponownie okaże się lepszy od Drapera, to w następnym meczu zagra z Jirzim Leheczką lub jednym z kwalifikantów. W trzeciej rundzie może czekać na niego rozstawiony z „ósemką” Norweg, Casper Ruud. Ćwierćfinał to natomiast potencjalny pojedynek z Carlosem Alcarazem. Poza tym warto dodać, że najlepszy polski tenisista znalazł się w połówce drabinki z Novakiem Dżokoviciem.

Wróćmy jednak jeszcze do pierwszej rundy. Już na tym etapie turnieju ATP 1000 Masters w Monte Carlo czeka nas kilka bardzo ciekawie zapowiadających się pojedynków. Oto wybrane z nich:

Lorenzo Musetti (Włochy) – Taylor Fritz (USA, 13)

Alex de Minaur (Australia, 11) – Stan Wawrinka (WC)

Karen Chaczanow (15) – Cameron Norrie (Wielka Brytania)

Gael Monfils (Francja, WC) – Jordan Thompson (Australia)

Jan-Lennard Struff (Niemcy) – Sebastian Baez (Argentyna)

Sebastian Korda (USA) – Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania)

La Bisbal D’emporada. Katarzyna Kawa odpada w półfinale debla

/ Izabela Modrzewska , źródło: własne, foto: PZT

Katarzyna Kawa i Bibiane Schoofs przegrały w zaciętym meczu o finał challengera w La Bisbal D’emporada z Miriam Koledziejovą i Anną Siskovą. 

Początek pierwszej partii spotkania był wyrównany. Od trzeciego gema, czeska para przejęła inicjatywę i wykorzystywała słabości przeciwniczek. Polce i Holenderce nie udało się nawiązać większej walki i przegrały seta po potrójnym przełamaniu serwisu.

Po wyjściu na prowadzenie w drugiej części meczu Kawy i Schoofs, Czeszki szybko odrobiły straty i wyrównały wynik. Przy stanie 5-5, duet polsko-holenderski w decydującym punkcie wykorzystał break pointa, jednak rywalki nie pozostały dłużne i doprowadziły do tie-breaka. Przy prowadzeniu 5-1, u Polki i Holenderki pojawiły się kłopoty, ale ostatecznie zwycięsko zamknęły seta wynikiem 8-6.

O losach meczu zadecydował super tie-break. Po zaciętej walce, Kolodziejova i Siskova okazały się za mocne i zapewniły sobie awans do finału turnieju. O tytuł grać będą ze zwycięską parą pojedynku Babos/Galfi i Mladenovic/Semenistaja.

 

Estoril. Hubert Hurkacz w półfinale!

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Hubert Hurkacz pokonał Hiszpana Pablo Llamas Ruiza 7:6(4), 6:4 i awansował do półfinału Millennium Estoril Open.

Pierwszy set ćwierćfinałowego pojedynku Polaka z Hiszpanem zakończył się tak, jak często zdarza się w meczach z udziałem Hurkacza — tie-breakiem. Najpierw jednak wrocławianin obronił pięć break-pointów, a w ostatnim gemie tej partii sam miał okazję nie tylko przełamać rywala, ale również zamknąć rywalizację w secie. To się jednak nie udało, lecz w tie-breaku Polak po raz kolejny udowodnił swoją wyższość.

W drugiej partii Llamas Ruiz ponownie miał kilka okazji na przełamanie naszego tenisisty. Hurkacz jednak potrafi znakomicie wychodzić z opresji, zwłaszcza przy swoim podaniu. W końcówce 27-latek podkręcił tempo i tym razem zakończył seta przed tie-breakiem.

Hubert Hurkacz zwyciężył 7:6(4), 6:4 i został pierwszym półfinalistą Millennium Estoril Open 2024. Polak pierwszy raz w karierze dotarł do tak zaawansowanego etapu turnieju ATP rozgrywanego na kortach ziemnych. W meczu o finał jego przeciwnikiem będzie Chilijczyk Cristian Garin lub Portugalczyk Nuno Borges.


Wyniki

Ćwierćfinał gry pojedynczej:

Hubert Hurkacz (Polska, 2) – Pablo Llamas Ruiz (Hiszpania) 7:6(4), 6:4

Szarm el-Szejk. Wyżej notowany rywal Majchrzakowi niestraszny

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: AFP

Kamil Majchrzak wygrał trzeci mecz w turnieju ITF M25 w Szarm el-Szejk i zameldował się w 1/2 finału. W Egipcie piotrkowianin jeszcze nie stracił seta.

Były drugi tenisista naszego kraju w rankingu ATP zdobywa kolejne punkty rankingowe, które pozwolą mu powrócić na pozycję jaką zajmował przed zawieszeniem za doping. W piątkowym meczu 1/4 finału Kamil Majchrzak ponownie odprawił rywala bez straty seta. Po wygranych z Michałem Krajcim oraz Jurim Dzawakianem, tenisistą, który nie znalazł sposobu na piotrkowianina okazał się Chumojum Sułtanow, który w imprezie był drugim rozstawionym zawodnikiem.

W pierwszej odsłonie Kamil Majchrzak dwa razy odebrał Uzbekowi podanie i wygrał tę część meczu 6:1. Kluczowym dla drugiej odsłony okazał się piąty gem. W nim Sułtanow nie zdołał utrzymać serwisu. Wypracowanej przewagi polski zawodnik nie oddał już do końca i wystąpi w 1/2 finału.

O miejsce w finale tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego spotka się ze zwycięzcą meczu pomiędzy rozstawionym z „ósemką” Francuzem Robin Bertrandem oraz Ukraińcem Ilją Beloborodko.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Kamil Majchrzak (Polska, 5) –  Chumojun Sułtanow (Uzbekistan, 2) 6:1, 6:3

Charleston. Jabeur jedyną nieobecną

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: AFP

Niemal w komplecie w 1/4 finału zameldowały się cztery najwyżej rozstawione zawodniczki turnieju WTA 500 w Charleston. Na drugiej rundzie rywalizację na amerykańskiej mączce zakończyła rozstawiona z numerem drugim Ons Jabeur.

W piątek podczas rywalizacji na kortach ziemnych panie powalczą o miejsca w półfinale. Jednak nie wszystkim wysoko notowanym tenisistkom wysoko notowanym będzie dane rywalizować o miejsca wśród czterech najlepszych singlistek. Na drugiej rundzie z rywalizacją pożegnała się Ons Jabeur. Tunezyjka w swym pierwszym meczu w Charleston po trzysetowym spotkaniu musiała uznać wyższość Danielle Collins. Mistrzyni imprezy w Miami odniosła tym samym dziewiąte zwycięstwo z rzędu.

Kolejną rywalką Amerykanki będzie Elise Mertens. Belgijka po wyrównanym pierwszym secie z Eliną Switoliną, w drugiej odsłonie oddała Ukraince tylko gema i powalczy o półfinał. Inną parę ćwierćfinałową w dolnej połówce drabinki tworzą Maria Sakkari i Weronika Kudermietowa. Greczynka w meczu trzeciej rundy zatrzymała szczęśliwa przegraną z eliminacji – Astrę Sharmę. Z kolei tenisistka z Kazania odprawiła Beatriz Haddad Maię, która do rywalizacji przystępowała jako turniejowa „piątka”.

W górnej połówce drabinki o awans do półfinału powalczą Jessica Pegula z Wiktorią Azarenką oraz Daria Kasatkina z Jaquelin Christina. Rumunka oraz była liderka światowego rankingu o miejsce w 1/4 finału musiały walczyć w trzech setach.


Wyniki

Trzecia runda:

Maria Sakkari (Grecja, 3) – Astra Sharma (Australia) 6:4, 6:1

Daria Kasatkina (4) – Anhelina Kalinina (Ukraina, 15) 6:1, 6:4

Elise Mertens (Belgia, 11) – Elina Switolina (Ukraina, 7) 6:4, 6:1

Weronika Kudermietowa (9) – Beatriz Haddad Maia (Brazylia, 5) 7:5, 6:1

Jaquelin Christian (Rumunia) – Emma Navarro (USA, 10) 6:3, 5:7, 6:1

Wiktoria Azarenka (12) – Taylor Townsend (USA) 6:7(5), 6:3, 6:4

Danielle Collins (USA) – Sloane Stephens (USA) 6:2, 6:2

Druga runda:

Danielle Collins (USA) – Ons Jabeur (Tunezja, 2) 6:3, 1:6, 6:3

Elina Switolina (Ukraina, 7) – Daria Saville (Australia) 6:2, 6:4

Elise Mertens (Belgia, 11) – Varvara Gracheva (Francja) 6:4, 3:6, 6:2

Sloane Stephens (USA) – Leylah Fernandez (Kanada, 14) 6:4, 6:4

 

Barletta. Turniejowa „jedynka” za mocna, półfinał nie dla Kaśnikowskiego

/ Anna Niemiec , źródło: własne, foto: Invest in Szczecin

Maks Kaśnikowski nie zdołał awansować do najlepszej czwórki imprezy Open Citta della Disfida rangi challenger. W piątek lepszy okazał się rozstawiony z numerem 1 Harold Mayot.

Spotkanie zdecydowanie lepiej rozpoczął sklasyfikowany o ponad 100 miejsc wyżej w światowym rankingu Francuz, który odskoczył na prowadzenie 4:0 z podwójnym przełamaniem. Polak nie zamierzał jednak poddawać się bez walki w tej części meczu. Zdecydowanie podniósł poziom swojej gry, dzięki czemu najpierw po grze na przewagi odrobił stratę jednego „breaka” w piątym gemie, a potem wygrał trzy gemy z rzędu bez straty punktu i wyrównał na 4:4. Później obaj tenisiści pilnowali już własnych serwisów. W końcówce więcej zimnej krwi zachował reprezentant „Trójkolorowych”, który w dwunastym gemie jeszcze raz zdołał odebrać podanie rywalowi. Wykorzystał trzecią piłkę setową i objął prowadzenie w meczu.

Druga odsłona spotkania miała podobny przebieg. Początek ponownie należał do Mayota, który tym razem odskoczył na 5:0 z podwójnym przełamaniem. Tenisista znad Wisły ponownie rzucił się w pogoń, ale tym razem zdołał się tylko zbliżyć na 3:5. W dziewiątym gemie Francuz wykorzystał pierwszą piłkę meczową i po godzinie i 43 minutach gry mógł się cieszyć ze zwycięstwa.


Wyniki

Ćwierćfinał singla

Harold Mayot (Francja, 1) – Maks Kaśnikowski (Polska) 7:5, 6:3

Władze tenisowe odpowiadają na krytykę i bronią nowej lokalizacji WTA Finals

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennisworldusa.org/, własne, foto: AFP

Wiadomo już, że kolejne edycje WTA Finals odbędą się w Arabii Saudyjskiej. Rozegranie tak ważnego turnieju kobiecego w tym kraju budzi wiele kontrowersji, także wśród byłych zawodniczek. Władze tenisowe postanowiły odpowiedzieć na ich krytykę, broniąc swojej decyzji.

W ostatnich latach organizacja WTA Finals była problemem dla włodarzy kobiecego tenisa. Lokalizacja jednej z najważniejszych imprez w sezonie bywała wybierana bardzo późno, a podczas zeszłorocznej edycji, rozgrywanej w Cancun, nie brakowało poważnych niedociągnięć. Tym razem WTA ogłosiła kolejnego gospodarza turnieju z odpowiednim wyprzedzeniem, ale wybór saudyjskiego Rijadu nie został przyjęty z entuzjazmem. Swoje negatywne stanowisko, związane z nową lokalizacją finałów, przedstawiły między innymi Chris Evert i Martina Navratilova, które już w styczniu pisały:

Przeniesienie turnieju do Arabii Saudyjskiej byłoby krokiem wstecz nie tylko dla kobiecego tenisa, ale dla kobiet w ogólności.

Obawy, wyrażane przez dawne gwiazdy, zostały wzięte pod uwagę przy wyborze nowego gospodarza WTA Finals. Zapewniła o tym, odpowiedzialna za promocję WTA na świecie, Marina Storti. Działaczka poruszyła tę kwestię w wywiadzie dla The National:

Chris i Martina są legendami naszych rozgrywek i bardzo je szanujemy. Prowadziliśmy z nimi wiele konstruktywnych rozmów i wiemy, jakie miały zastrzeżenia. Czujemy jednak, że podjęliśmy właściwą decyzję dla kobiecego tenisa, zawodniczek i fanów. To ekscytująca okazja i krok prowadzący do rozwoju sportu w długoterminowym ujęciu.

Entuzjazmu nie brakowało także prezesce Saudyjskiej Federacji Tenisowej. Arij Mutabagani, która jest pierwszą kobietą na tak wysokim stanowisku w swoim kraju, powiedziała:

Wybór Arabii Saudyjskiej na gospodarza WTA Finals jest bardzo ważny dla rozwoju tenisa w naszym państwie i generalnego rozwoju kobiecego sportu. Naszymi głównymi celami są zainspirowanie młodego pokolenia graczy oraz celebracja kobiecego tenisa. Chcemy, by zawodniczki czuły się docenione, a dziewczynki zobaczyły, że też mogą kiedyś wystąpić na korcie centralnym. Możemy umocnić marzenie milionów młodych ludzi, którzy myślą o świetlanej przyszłości i świecie pełnym dogodnych okazji.

– Każdy zostanie przywitany z ogromną serdecznością. Nasz kraj idzie do przodu. W ostatnich latach osiągnęliśmy wiele w kwestii równouprawnienia i partycypacji kobiet w życiu publicznym, a sport jest u nas szczególnym nośnikiem postępu społecznego. Jesteśmy zatem rozpędzeni, a ugoszczenie najlepszych tenisistek w Rijadzie tylko przyspieszy nasz postęp i pomoże w rozwoju naszej dyscypliny sportu.

Wraz z przejęciem organizacji WTA Finals Arabia Saudyjska kontynuuje inwestycje, związane z tenisem. Kraj gości również męski turniej ATP Next Gen Finals, który odbywa się w Dżuddzie.