Monte Carlo. Udany rewanż Dżokovicia, trudny dzień faworytów

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.atptour.com, foto: AFP

Novak Dżoković i Jannik Sinner pokonali kolejnych rywali i są już w 1/4 finału turnieju ATP 1000 w Monte Carlo. Najwyżej rozstawionym tenisistą jaki pożegnał sie w czwartek z rywalizacją jest Daniił Miedwiediew. 

Pierwsza tegoroczna impreza rangi ATP 1000 wchodzi w decydującą fazę. Szóstego dnia rywalizacji poznaliśmy komplet ćwierćfinalistów rywalizacji na kortach Monte Carlo Country Clubu. Tym, który nie znalazł się w gronie ośmiu najlepszych singlistów tegorocznej rywalizacji jest między innymi Daniił Miedwiediew. Rozstawiony z numerem czwartym moskwianin czterokrotnie oddał serwis Karenowi Chaczanowowi i to rozstawiony z numerem piętnastym zawodnik pozostaje w grze o końcowy triumf.

Do ćwierćfinału nie zdołał się zakwalifikować również Alexander Zverev. Tenisista z Hamburga w dwóch setach uległ mistrzowi z lat 2021-2022 – Stefanosowi Tsitsipasowi. Grek o 1/2 finału zmierzy się właśnie z Karenem Chaczanowem.

Udany rewanż za zeszłoroczną porażkę ma za sobą Novak Dżoković. Serb przed rokiem z imprezą w Monte Carlo pożegnał się po meczu trzeciej rundy. Pogromcą Serba okazał się wówczas Lorenzo Musetti, który mimo porażki w partii otwarcia, odrobił straty i awansował do 1/4 finału. Tym razem lider światowego rankingu zdołał pokonać tenisistę z Półwyspu Apenińskiego.

– Przez pierwsze siedem gemów on był lepszym tenisistą, grał naprawdę dobrze i zmuszał mnie do biegania. Potem to ja nabrałem rozpędu. W drugim secie miałem trochę wzlotów i upadków, ale byłem zdeterminowany i twardy – skomentował przebieg spotkania Novak Dżoković, którego rywalem w meczu o półfinał będzie Alex de Minaur. Australijczyk w meczu trzeciej rundy uporał się za swym rodakiem Alexem Popyrinem.


Wyniki

Trzecia runda:

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Lorenzo Musetti (Włochy) 7:5, 6:3

Jannik Sinner (Włochy, 2) – Jan Lennard-Struff (Niemcy) 6:4, 6:2

Karen Chaczanow (15)- Daniił Miedwiediew (4) 6:3, 7:5

Stefanos Tsitsipas (Grecja, 12) – Alexander Zverev (Niemcy, 5) 7:5, 7:6(3)

Alex de Minaur (Australia, 11) – Alex Popyrin (Australia) 6:3, 6:4

Holger Rune (Dania, 7) – Grigor Dimitrow (Bułgaria, 9) 7:6(9), 3:6, 7:6(2)

Druga runda:

Holger Rune (Dania, 7) – Sumit Nagal (Q) 6:3, 3:6, 6:2

Grigor Dimitrow (Bułgaria, 9) – Miomir Kecmanović (Serbia) 6:4, 6:3

 

Monte Carlo. Koniec serii Hurkacza

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz nie odniósł siódmego z rzędu zwycięstwa na kortach ziemnych. W czwartkowym meczu trzeciej rundy turnieju ATP Masters 1000 w Monte Carlo przeciwnikiem Polaka był Casper Ruud. Spotkanie zakończyło się przekonującym zwycięstwem turniejowej „ósemki”.

Do tej pory panowie rywalizowali ze sobą dwukrotnie. Podczas Roland Garros 2022 lepszy okazał się Norweg. Wrocławianin zrewanżował się za porażkę kilka miesięcy później, wygrywając w Montrealu. Tenisiści spotykali się jednak nie tylko wyłącznie podczas rywalizacji w imprezach. Niedawno odbyli wspólny trening. Obaj dobrze rozpoczęli sezon gry na kortach ziemnych. Podczas turnieju w Estoril, wygranego przez Huberta, Ruud doszedł do półfinału. Reprezentant Norwegii rozegrał o jedno spotkanie mniej w Monte Carlo – z racji wysokiego rozstawienia miał bowiem wolny los w pierwszej rundzie.

Od początku pojedynku to Ruud spisywał się lepiej, szczególnie pod względem returnu. Hurkacz musiał uważać na uderzenia kończące przeciwnika. Norweg często z łatwością posyłał tzw. winnery i zmuszał Polaka do popełniania błędów. Przewaga tenisisty urodzonego w Oslo potwierdziła wraz z wypracowaniem pierwszego break pointa. Do przełamania jednak nie doszło – Hubertowi z pomocą przyszła taśma. Polak wyszedł z opresji, lecz w kolejnym gemie serwisowym popełnił kilka minimalnych błędów, które przyniosły kolejne szanse dla Ruuda. Tym razem Norweg zdołał odebrać oponentowi serwis. Odwrócenie losów seta okazało się bardzo trudnym zadaniem. Hurkacz nie mógł zbliżyć się do rywala w trakcie gemów serwisowych Norwega. Cień nadziei pojawił się w dziesiątym gemie. Ruud prowadził już 40-15, lecz od tego momentu Hubert obronił dwie piłki setowe i doprowadził do gry na przewagi. Polakowi nie udało się jednak wywalczyć pierwszego break pointa w meczu. Reprezentant Norwegii zakończył partię wykorzystując trzeciego setbola.

W pierwszej odsłonie meczu to zawodnik z północy Europy lepiej spisywał się po pierwszym serwisie – aspekcie gry będącym największym atutem Hurkacza. Polak z kolei nie mógł nawiązać walki jako returnujący. Drugi set minął praktycznie bez emocji. Ruud na początku dwukrotnie przełamał naszego rodaka, nie tracąc przy tym żadnego punktu przy serwisie. Odwrócenie losów mecz przez Polaka wydawało się bardzo trudne, żeby nie powiedzieć nieosiągalne. Na twarzy Huberta było widać coraz większe zrezygnowanie. Wrocławianin zdołał wygrać dwa gemy przy serwisie, broniąc w drugim z nich piłek meczowych. Ruud natomiast nie okazał słabości. Polaka było stać na zryw podczas serwowania przeciwnika po wygraną. Ponownie jednak nie doszło do break pointów i Ruud zakończył spotaknie po godzinie i 12 minutach gry.

Miejmy nadzieję, że słabsza dyspozycja Hurkacza w czwartek była jedynie skutkiem przemęczenia. Przygoda Polaka z turniejem w Monte Carlo zakończyła się na trzeciej rundzie. W ćwierćfinale przeciwnikiem Ruuda będzie natomiast Lorenzo Sonego lub Ugo Humbert.


Wyniki

Trzecia runda singla

Casper Ruud (Norwegia, 8) – Hubert Hurkacz (Polska, 10) 6:4, 6:2

Rafael Nadal trenował w Barcelonie

/ Jarosław Truchan , źródło: własne, foto: AFP

Rafael Nadal wciąż boryka się z problemami zdrowotnymi, które wykluczają go z udziału w turniejach. W środę 37-latek pojawił się na korcie w Barcelonie, gdzie już w przyszłym tygodniu odbędzie się impreza ATP 500. Po treningu tenisista z Majroki zamieścił wpis na mediach społecznościowych, w którym wyraził nadzieję na jak najszybszy powrót do gry z najlepszymi. 

W ubiegłym tygodniu Nadal podjął decyzję o wycofaniu się z rywalizacji w Monte Carlo. Nieobecność reprezentanta Hiszpanii na pierwszym europejskim turnieju ATP Masters 1000 wzbudziła obawy. Jak sam podkreślał, nie czuł się w pełni gotowy do powrotu i wciąż odczuwał dyskomfort podczas serwowania. Zwycięzca 22 turniejów wielkoszlemowych przebywa obecnie w Barcelonie, gdzie od 15 kwietnia rywalizować będą najlepsi tenisiści świata. Obecność Nadala w stolicy Katalonii została przyjęta przez wielu z entuzjazmem.

Po odbytym treningu Hiszpan zamieścił wpis w mediach społecznościowych. – Witam z Barcelony. Pierwsza sesja treningowa…z nadzieją, że spędzę tu dni przed rozpoczęciem turnieju. – napisał. Jestem tutaj, aby zobaczyć, jak to się potoczy… z chęcią spróbowania gry. Będę was informował. Co ważne, chcę zaznaczyć, że nie potwierdzam swojej gry w imprezie, tylko mam taką nadzieję. Zobaczymy – zakończył Rafa.

Nadal powiedział w rozmowie dla telewizji Movistar, że problemy z mięśniami brzucha towarzyszą mu od styczniowego pobytu w Australii. Hiszpan wziął wtedy udział w turnieju w Brisbane, w trakcie którego się wycofał. Następnie podjął decyzję o opuszczeniu Australian Open. Zawodnik pochodzący z Majorki zapowiedział jednak, że jego powrót jest możliwy w przyszłym tygodniu lub podczas turnieju w Madrycie. Celem Rafy jest jak najlepsze przygotowanie się do majowego Roland Garros.

Mam pewne problemy do rozwiązania. Rzeczywistość jest taka, że w tej chwili nie jestem w stanie sprawić, abym był gotowy do rywalizacji – zaznaczył Hiszpan. Pod względem personalnym wszystko jest w porządku. (…) Nie wykluczam niczego, nawet obecności w Barcelonie, czy Madrycie. W tej chwili nie jestem jednak w stanie tam zagrać z powodu problemów fizycznych. – dodał Nadal.

Jak wynika z wypowiedzi Hiszpana, obecność w Barcelonie wciąż nie przesądza o jego grze w zbliżających się turniejach. Pozostaje trzymać kciuki za to, aby jak najszybciej uporał się z problemami uniemożliwiającymi udział w imprezach.

Monte Carlo. Udany rewanż Dżokovica, Miedwiediew za burtą!

/ Marek Golba , źródło: https://www.atptour.com/, foto: AFP

Novak Dżoković pokonał Włocha Lorenzo Musettiego 7:5, 6:3 i awansował do ćwierćfinału turnieju ATP Masters 1000 w Monte Carlo. Z rywalizacją pożegnali się Daniił Miedwiediew i Alexander Zverev.

Dżoković przegrywał 2:4 w pierwszym secie, ale przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Druga partia była już pod kontrolą 36-letniego Serba. Jedyny słabszy moment przytrafił mu się w siódmym gemie, kiedy stracił podanie. Błyskawicznie jednak odzyskał przewagę, po czym zakończył spotkanie w dwóch setach. Był to udany rewanż za ubiegłoroczną porażkę w trzeciej rundzie.

Lider rankingu o miejsce w półfinale zagra z Alexem de Minaurem. Australijczyk pokonał rodaka Alexeia Popyrina 6:3, 6:4 po godzinie i piętnastu minutach. Tym samym został pierwszym od 1999 roku zawodnikiem Kangurów, który zagra w ćwierćfinale imprezy. Poprzednio dokonał tego Mark Philippoussis.

Miedwiediew pokonany

Do niespodzianki doszło na korcie centralnym. Karen Chaczanow pokonał Daniiła Miedwiediewa 6:3, 7:5 i po raz pierwszy w karierze znalazł się w najlepszej ósemce turnieju w Monte Carlo. Zwycięzca US Open 2021 popełnił osiem podwójnych błędów serwisowych, stracił serwis czterokrotnie i nie wykorzystał piłki setowej w drugim secie. W jedenastym gemie, przy stanie 15:30 dla byłego lidera rankingu, nie wywołano autu po zagraniu Chaczanowa, a po chwili Miedwiediew został przełamany.

Dla 17. zawodnika rankingu ATP jest to pierwsza wygrana nad zawodnikiem z Top 10 rankingu od maja 2023 roku. Wtedy w czwartej rundzie turnieju Mutua Madrid Open okazał się lepszy od Andrieja Rublowa.

– Przegrałem z nim kilka ciasnych meczów na kortach twardych. Nie mam jeszcze tytułu na mączce, ale zawsze odnosiłem tam dobre rezultaty. […] To zwycięstwo doda mi pewności siebie – powiedział Chaczanow.

Szalony pojedynek Zvereva z Tsitsipasem

Mnóstwo nerwów kosztowała Stefanosa Tsitsipasa wygrana nad Alexandrem Zverevem. Grek kontrolował przebieg wydarzeń na korcie i wydawało się, że pewnie zamelduje się w ćwierćfinale. Przy stanie 5:0 w drugim secie miał dwie piłki meczowe, jednak Niemcowi udało się utrzymać podanie. Wtedy niespodziewanie nastąpił zwrot akcji, a mecz zaczął wymykać się z rąk dwukrotnemu zwycięzcy turnieju. Doszło do wyrównania, ale w tie-breaku Tsitsipas utrzymał nerwy na wodzy. Po ponad dwóch godzinach rywalizacji reprezentant Grecji mógł cieszyć się z pierwszej wygranej nad tenisistą z Top 10 w tym sezonie.

– To dla mnie wielkie zwycięstwo. Jestem dumny z tego, jak udało mi się dzisiaj zagrać. Cały ten mecz kosztował mnie sporo sił. Było intensywnie od początku do końca – dodał Grek po spotkaniu.

Dokończono spotkania drugiej rundy

Wczoraj z powodu opadów deszczu nie udało się dograć wszystkich pojedynków drugiej rundy. Mecz Grigora Dimitrowa z Miomirem Kecmanovicem został przerwany przy stanie 6:4, 2:1 dla turniejowej „dziewiątki”. Po powrocie do rywalizacji Bułgar nie marnował czasu na korcie, zdobył jedno przełamanie i wyeliminował Serba 6:4, 6:3.

Więcej problemów miał za to Holger Rune, ubiegłoroczny finalista tego turnieju. Duńczyk prowadził 6:3, 2:1 z przełamaniem z Sumitem Nagalem, jednak nie utrzymał przewagi i dwukrotnie stracił podanie, przez co zwycięzcę musiał wyłonić trzeci set. Rune jednak wreszcie znalazł odpowiedni rytm. Po dwóch godzinach i ośmiu minutach zameldował się w trzeciej rundzie.


Wyniki

1/8 finału

Novak Dżoković (Serbia, 1) – Lorenzo Musetti (Włochy) – 7:5, 6:3
Alex de Minaur (Australia, 11) – Alexei Popyrin (Australia) – 6:3, 6:4
Karen Chaczanow (15) – Daniił Miedwiediew (4) – 6:3, 7:5
Stefanos Tsitsipas (Grecja, 12) – Alexander Zverev (Niemcy, 5) – 7:5, 7:6 (3)

Druga runda

Grigor Dimitrow (Bułgaria, 9) – Miomir Kecmanović (Serbia) – 6:4, 6:3

Holger Rune (Dania, 7) – Sumit Nagal (Indie, Q) – 6:3, 3:6, 6:2

Split. Porażka Kaśnikowskiego. Chorwacki talent za mocny

/ Marek Golba , źródło: własne, foto: Invest in Szczecin

Maks Kaśnikowski przegrał z Chorwatem Matejem Dodigiem 4:6, 4:6. Tym samym Polak zakończył swój udział w Challengerze w Splicie na etapie 1/8 finału.

Do dzisiejszego pojedynku Polak podchodził w dobrym nastroju po wygranej nad Zdenkiem Kolarem. Dodig, który swój start zawdzięcza dzikiej karcie, niespodziewanie pokonał notowanego kiedyś w czołowej czterdziestce rankingu ATP Słowaka, Alexa Molczana.

Mimo że Polaka i Chorwata dzieli w rankingu ponad 160 miejsc, reprezentant gospodarzy był nieznacznym faworytem spotkania. Dodig przełamał Kaśnikowskiego już w pierwszym gemie, ale szybko stracił swoją przewagę. Później zawodnicy pewnie utrzymywali gemy serwisowe. 18-latek z Chorwacji jako pierwszy doprowadził do kolejnego przełamania na 4:3. Maks znów wyrównał, ale chwilę później przegrał swoje podanie do zera, a w konsekwencji pierwszą partię 4:6.

Drugi set również rozpoczął się lepiej dla Dodiga, który przełamał Polaka w trzecim gemie, a następnie uważnie pilnował swojego serwisu. Trzeba też przyznać, że momentami grał wyśmienicie. Bez kompleksów zagrywał mocne piłki z trudnych pozycji i skutecznie rozprowadzał naszego tenisistę od jednego narożnika do drugiego.

Szansa na wyrównanie pojawiła się w szóstym gemie. Polak miał w nim dwie okazje na przełamanie powrotne, lecz ich nie wykorzystał. Niedługo później sam musiał bronić się przed podwójną utratą podania, ale dzięki udanym akcjom z głębi kortu oraz skutecznemu serwisowi utrzymywał kontakt z przeciwnikiem. Dodig na więcej już jednak nie pozwolił. Świetnie wytrzymał presję i serwisem do zera zamknął drugą partię wynikiem 6:4.

Pomimo porażki Kaśnikowski poprawi życiowy ranking i wejdzie do Top 250. W najbliższych dniach planuje wystąpić w eliminacjach portugalskiego Challengera 125 w Oeiras.


Wyniki

1/8 finału:

Matej Dodig (Chorwacja, WC) – Maks Kaśnikowski (Polska) 6:4, 6:4

BJK Cup. Znamy plan gier meczu Polek

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: PZT, foto: materiały PZT

Jutro reprezentacja Polski zmierzy się ze Szwajcarią w Biel. Dziś poznaliśmy szczegółowy plan gier.

Pojedynek pomiędzy Szwajcarkami a Polkami odbędzie się 12-13 kwietnia w Biel. Mecz rozpocznie Iga Świątek, która wyjdzie na kort o godzinie 14:00 i zmierzy się z Simoną Waltert. W drugim piątkowym starciu Magdalena Fręch spotka się z Celine Naef.

Drugiego dnia zawodów rywalizacja zostanie wznowiona o godzinie 13:00. Ponownie jako pierwsza zaprezentuje się Iga Świątek. Tym razem naprzeciw liderki światowego rankingu stanie Celine Naef, natomiast Magdalenę Fręch czeka pojedynek z Simoną Waltert.

Mecz Szwajcaria-Polska zakończy deblowe starcie. Drużynę dowodzoną przez Dawida Celta będą reprezentować Maja Chwalińska i Katarzyna Kawa. Po stronie rywalek ponownie zaprezentuje się Celine Naef, a jej partnerką będzie Jil Teichmann.

 

Szwajcaria-Polska

12 kwietnia od godziny 14:00:

Simona Waltert – Iga Świątek

Celine Naef – Magdalena Fręch

13 kwietnia od godziny 13:00:

Celine Naef – Iga Świątek

Simona Waltert – Magdalena Fręch

Celine Naef, Jil Teichmann – Maja Chwalińska, Katarzyna Kawa

Monte Carlo. Daniił Miedwiediew skomentował swój wybuch złości

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.tennis365.com/, oprac. własne, foto: AFP

Daniił Miedwiediew udanie rozpoczął turniej w Monte Carlo. Rosjanin pokonał w dwóch setach Gaela Monfilsa, ale podczas tego spotkania nie zabrakło kontrowersji. Po jednej z decyzji sędziowskich 28-latek stracił nad sobą panowanie i rzucił kilka niecenzuralnych określeń w stronę arbitrów liniowego i stołkowego. W pomeczowym wywiadzie czwarty zawodnik rankingu odniósł się do swojego zachowania.

W ostatnich tygodniach w mediach głośno było o wybuchu złości Andrieja Rublowa. Podczas zawodów w Monte Carlo w ślady rodaka poszedł Daniił Miedwiediew. Fakt, że jego reakcje nie były tak ostre, jak młodszego kolegi, sprawił, że obyło się bez dyskwalifikacji, ale mistrz US Open 2021 i tak musiał wytłumaczyć się z całego zajścia. Rosjanin powiedział:

Wariuję. Czasem mi się to zdarza i przez to przegrałem dwa gemy. Uspokoiłem się i wygrałem, więc jestem zadowolony. Właśnie to wyniosę z tej historii. Dobrze znam sam siebie, więc mam świadomość mojego temperamentu. Złość może być skierowana do trybun, sztabu, sędziego lub mnie samego. Staram się jednak, by te incydenty były rzadsze i nie wpływały na moją postawę sportową.

– Dziś jestem zadowolony, bo znów mogłem przegrać przez emocje. Dwa razy musiałem się opanowywać, ale powtarzałem sobie, że nie mogę ponieść porażki przez takie czynniki i muszę wrócić do tego, co powinienem grać. Udało się. Przyznaję, że zabrakło mi samokontroli, ale i tak było lepiej niż w przeszłości i dlatego zwyciężyłem.

– Nie widziałem jeszcze telewizyjnej powtórki, ale z perspektywy kortu piłka była autowa. Próbowałem się uspokoić i myśleć o następnych punktach, ale miałem wątpliwości. Nie ufałem liniowym. Piłka jest bardzo wolna, a oni stoją blisko. Nie wiem, jak mogą nie widzieć takich rzeczy – mówił Miedwiediew.

Kolejnym rywalem Daniiła Miedwiediewa w Monte Carlo będzie Karen Chaczanow.