Rouen. Dwie Ukrainki w finale

/ Łukasz Duraj , źródło: https://www.wtatennis.com/, oprac. własne, foto: East News

W tym tygodniu tenisistki rywalizują nie tylko w Stuttgarcie. Odbywa się także turniej w Rouen, w którym pozostały już tylko dwie zawodniczki.

Impreza we Francji jest oczywiste rozgrywana na nawierzchni ceglanej i ma rangę 250. Choć na starcie nie stawiły się największe gwiazdy, nie można powiedzieć, że na liście zgłoszeń nie było ciekawych nazwisk z dużym dorobkiem sportowym.

W półfinałach znalazły się wszak dwie najwyżej rozstawione tenisistki – Marta Kostiuk (na zdj.) i Sorana Cirstea.

W meczu o finał reprezentantka Ukrainy trafiła na doświadczoną Niemkę – Tatjanę Marię. Tenisistka, która gościła niedawno w Gliwicach, nie miała najmniejszych kłopotów z pokonaniem rywalki. Maria była w grze właściwe tylko do stanu 2-2 w pierwszym secie – od tego momentu zdołała wszak wygrać już tylko jednego gema. Na tablicy widniał druzgocący rezultat 6:3 6:0 a Kostiuk znalazła się w spotkaniu o trofeum nie tracąc zbyt wiele energii.

W drugiej parze miały zmierzyć się zaś Sorana Cirstea i – inna Ukrainka – Veronika Podrez (209.WTA). Zawodniczka naszych wschodnich sąsiadów pokonała wcześniej między innymi – wyżej klasyfikowane – Katie Boulter i Elisabettę Cocciaretto.

19-latka z Nowej Kachowki będzie kontynuowała swój najlepszy turniej w karierze i zagra w finale bez konieczności walki z Cirsteą. Rumunka nie przystąpiła bowiem do półfinału z powodu kontuzji.

 

 

 

 

 


Wyniki

 

Rouen (półfinały):

M. Kostiuk (Ukraina, 1) – T. Maria (Niemcy) 6:3 6:0

V. Podrez (Ukraina) – S. Cirstea (Rumunia, 2) walkower

Oeiras. Maja Chwalińska w pierwszym finale w tym sezonie

/ Hanna Pałuska , źródło: własne, foto: Kamil Szpilski

Maja Chwalińska powalczy o pierwszy w tym sezonie tytuł. W półfinale turnieju w Oeiras Polka nie dała najmniejszych szans Robin Montgomery i pokonała ją 6:2, 6:0. 

Początek pierwszego seta miał zacięty charakter. Drugi gem był zdecydowanie najdłuższym gemem, w którym doszło do siedmiu stanów równowagi. Chwalińska miała cztery break pointy, jednak nie wykorzystała żadnego z nich. Polka nie poddała się i wzięła sprawy w swoje ręce w czwartym gemie. Łącznie rywalka straciła podanie trzy razy. Była w stanie odrobić tylko jedną stratę przełamania, ale to nie wystarczyło, aby nawiązać walkę z reprezentantką Polski. Chwalińska wykorzystała drugą piłkę setową i zrobiła duży krok w stronę finału.

W drugim secie sytuacja nie uległa zmianie. Polka dalej dominowała na korcie, a przeciwniczka miała duży problem z utrzymaniem podania. Ostatecznie Montgomery nie wygrała żadnego gema w tym secie, a 24-latka z Dąbrowy Górniczej awansowała do finału.

W finale Chwalińska zmierzy się ze zwyciężczynią meczu Petra Marcinko – Sinja Kraus. Polka nigdy nie grała z Marcinko. Z Kraus zmierzyła się dwukrotnie – bilans ich spotkań wynosi 1:1.


Wyniki

Półfinał:

Maja Chwalińska (Polska) – Robin Montgomery (USA) – 6:2, 6:0

Roberto Bautista Agut żegna się ze światowymi kortami

/ Peter Figura , źródło: , foto: Peter Figura

Kolejny weteran tenisowych kortów ogłosił ostatnio, że 2026 będzie ostatnim rokiem jego tenisowej kariery. Dla 38-letniego Hiszpana to ostatni sezon występów na światowych kortach. 

 

„Są decyzje, które nie są łatwe, ale pochodzą ze spokoju i z serca. Przez wiele lat żyłem swoimi marzeniami. Dawałem z siebie wszystko w każdym treningu i każdym meczu. Teraz czuję, że nadszedł czas, aby zacząć się żegnać, aby cieszyć się każdym turniejem w inny sposób i zamknąć ten rozdział z wdzięcznością za to, że mogłem przez tyle lat cieszyć się moim ukochanym tenisem.

– Chcę przeżyć każdą ostatnią piłkę, każdy punkt każdego meczu, który będę grał w tym roku. Poczuć wsparcie ludzi, którzy mi kibicowali i nadal mnie wspierają, rywalizować jeszcze raz w turniejach, które były częścią mojego życia, i pożegnać się na korcie, gdzie zawsze byłem najszczęśliwszy.

– Dziękuję mojej rodzinie, mojemu zespołowi, moim przyjaciołom, moim sponsorom i wszystkim, którzy byli przy mnie przez te lata. I dziękuję z całego serca wszystkim fanom, którzy wspierali mnie na każdym kroku.”

 

Bautista Agut grał w najlepszym i jednocześnie w pewnym sensie najtrudniejszym okresie hiszpańskiego tenisa. Trudno jest bowiem należeć do hiszpańskiej czołówki w czasach, gdy grają tacy zawodnicy jak Nadal, Ferrer, Lopez i wielu innych, a jednak Bautista Agut to właśnie osiągnął. Wygrał 12 turniejów ATP, osiągnął 9. miejsce w rankingu ATP w 2019 roku. W tym samym roku osiągnął swój największy sukces w turniejach wielkoszlemowych, meldując się w półfinale Wimbledonu. Ten niespodziewany sukces w Londynie spowodował, iż Bautista Agut musiał przełożyć swoje osobiste plany co do podróży poślubnej.

2019 to również jego największy sukces w Pucharze Davisa, gdzie wraz z drużyną swojego kraju osiągnął zwycięstwo w La Caja Magica w Madrycie. Nie tylko zwycięstwa na korcie dla swojej narodowej drużyny wzbudziły największy szacunek, ale również jego postawa jako jej członka. W trakcie turnieju ciężko zachorował ojciec hiszpańskiego tenisisty. Bautista Agut opuścił zawody, aby dosłownie ostatnie momenty życia swojego ojca móc spędzić właśnie z nim.

„Podjąłem decyzję, aby wrócić do domu w czwartek i miałem szczęście być z ojcem w ostatnich minutach jego życia i pożegnać się z nim – powiedział Bautista Agut dziennikarzom.

Po śmierci ojca hiszpański tenisista wsiadł w samochód i wrócił do Madrytu, aby być ze swoją drużyną. „Mój ojciec dałby mi burę, gdybym został w domu.”

Kiedy wsiadłem do samochodu, aby przyjechać do Madrytu (z powrotem na Puchar Davisa), ostatnią rzeczą, o jakiej myślałem, była gra, ale w finale moja głowa chciała stawić czoła przeciwnikom i na szczęście poszło dobrze.”

„Nie wiedziałem, czy dam radę, ale z siebie wszystko. Ten moment był bardzo piękny i niepowtarzalny.”

 

Rafael Nadal opisał swojego kolegę z drużyny jako „inspirację” za okazanie niesamowitego zaangażowania w Puchar Davisa. Bautista Agut rozegrał łącznie trzy mecze podczas siedmiodniowego turnieju, wygrywając dwa z nich. Jego zwycięstwo nad Augerem-Aliassime dalo Hiszpanii pierwszy punkt w finale i otworzyło drogę do zwycięstwa w finałowych rozgrywkach.

Przez ostatnie cztery lata żyłem w napięciu – stres nie różnił się zbytnio od tego, co wydarzyło się podczas finałów Pucharu Davisa. Ale w dniu finału, nie wiem, jak to zrobiłem” – przyznał tenisista. „To był trudny moment i bardzo emocjonalny w sensie sportowym na korcie w La Caja Magica.”

Kiedy kapitan poprosił mnie, abym zagrał, nie zastanawiałem się ani chwili. Pomyślałem, że ciężko pracowałem i zasługuję, by tu być. To była wyjątkowa sytuacja, być w Hiszpanii, w Madrycie, czuć wsparcie hiszpańskich kibiców. Każdy tenisista marzy o grze w finale Pucharu Davisa, a ja poświęciłem ten finał moim rodzicom.”

„To, co Roberto zrobił dzisiaj na korcie jest czymś spoza tej planety. Był inspiracją dla nas wszystkich – powiedział Nadal.

Stuttgart. Jelena Rybakina wyszła z opresji, premierowe zwycięstwo Muchovej

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Jelena Rybakina z Mirrą Andriejewą oraz Karolina Muchova z Eliną Svitoliną zagrają o miejsca w tegorocznym finale turnieju WTA 500 w Stuttgarcie. Z imprezą na ćwierćfinale zakończyła inna wysoko rozstawiona tenisistka obok Igi Świątek. Lepsza od Coco Gauff okazała się Karolina Muchova.

Od pierwszego dnia tegorocznej rywalizacji w stuttgarckiej Porsche Arenie nie brakuje niespodziewanych rozstrzygnięć. Nie inaczej było czwartego dnia zmagań o jeden z modeli aut sponsora tytularnego imprezy. Po sześciu porażkach z reprezentantką Stanów Zjednoczonych pierwsze zwycięstwo nad Amerykanką odniosła tenisistka zza naszej południowej granicy.

Gdyby nie to, co w turnieju za naszą zachodnią granicą działo się w poprzednie dni, można by powiedzieć, że już pierwszy set zwiastował niespodziankę. Jednak wielokrotnie w tegorocznych zmaganiach Porsche Tennis Grand Prix panie powracały do gry z bardzo trudnego położenia. Pierwsza odsłona meczu między Karoliną Muchovą i Coco Gauff przebiegła pod dyktando tenisistki naszych południowych sąsiadów, która dwukrotnie odebrała podanie rywalce.

W drugim secie o jedno przełamanie lepsza okazała się zawodniczka zza Oceanu i losy awansu miała rozstrzygnąć decydująca odsłona. W tej mimo okazji z obu stron, jedyna przełamanie wykorzystała Karolina Muchova. Zapewniając sobie w ten sposób pierwsze zwycięstwo nad zawodniczką z Atlanty, a także awans do 1/2 finału. Rywalką zawodniczki z Ołomuńca będzie Elina Svitolina. Zawodniczka zza naszej wschodniej granicy w dwóch setach uporała się z Lindą Noskovą. Jest to pierwsza wygrana Ukrainki nad reprezentantką Czech.

Podobnie jak na koniec czwartkowych zmagań również kolejny dzień zakończył się niesamowitymi emocjami z udziałem Leylah Fernandez. Kanadyjka, która trzeciego dnia rywalizacji odwróciła losy decydującej odsłony spotkania z Zeynep Sonmez, wygrywając tę część pojedynku od stanu 1:5, w spotkaniu o półfinał zmierzyła się z Jeleną Rybakiną. Kazaszka to mistrzyni Porsche Tennis Grand Prix.

W pierwszej odsłonie tenisistka z Kraju Klonowego Liścia prowadziła już 4:1, a w ósmym gemie miała trzy piłki setowe. Najwyżej rozstawiona w imprezie zawodniczka zdołała wyjść z opresji i doprowadzić do tie-breaka. W nim tylko na początku Rybakina prowadziła. Po zmianie stron kontrolę nad sytuacją na korcie przejęła Fernandez, wygrywając tę część pojedynku. W drugiej odsłonie jako pierwsza prowadzenie z przewagą przełamania uzyskała zawodniczka z Kanady. Jednak od stanu 4:2 oddala kolejne cztery gemy. W decydującej odsłonie finalistka US Open 2021 prowadząc 5:4, miała piłkę meczową. Jednak zarówno tą jak i w tie-breaku obroniła Rybakina. Kazaszka od stanu 5-6 w trzynastym gemie wygrała trzy kolejne akcje. Tym samym drugi raz w karierze wystąpi w finale Porsche Tennis Grand Prix.


Wyniki

Czwartek:

Jelena Rybakina (Kazachstan, 1) – Leylah Fernandez (Kanada) 6:7(5), 6:4, 7:6(6)

Karolina Muchova (Czechy, 7) – Coco Gauff (USA, 2) 6:3, 5:7, 6:3

Elina Svitolina (Ukraina, 4) – Linda Noskova (Czechy) 7:6(3), 7:5

 

Monachium. Zverev i Shelton bliscy ponownego spotkania w finale

/ Artur Kobryn , źródło: oprac. własne, atptour.com, foto: East News

Alexander Zverev oraz Ben Shelton po trzysetowych pojedynkach awansowali do półfinałów turnieju ATP 500 w Monachium. Oprócz nich, w gronie czterech najlepszych tenisistów imprezy, znaleźli się Flavio Cobolli i będący największa niespodzianką, kwalifikant Alex Molcan.

Choć Alexander Zverev wygrał cztery ostatnie potyczki z Francisco Cerundolo, to ciągle oczekiwał pierwszego zwycięstwa nad Argentyńczykiem na kortach ziemnych. Na tej nawierzchni nie był w stanie pokonać swojego piątkowego rywala w ich trzech wcześniejszych starciach. Własny teren okazał się jednak dla niego szczęśliwy i także w tych warunkach doczekał się triumfu.

Obrońca tytułu znakomicie rozpoczął mecz, dwukrotnie przełamując przeciwnika. Gdy wydawało się, że losy seta są już przesądzone, nastąpiło wielkie przebudzenie 27-latka z Buenos Aires. Odrobił on bowiem wszystkie straty, a w 12. gemie zanotował kolejnego „brejka”, który zakończył tę część gry.

Biorąc pod uwagę przebieg rywalizacji w jej ostatnich minutach, dalsze losy spotkania potoczyły się zaskakująco. Argentyńczyk już praktycznie nie zaistniał, a Zverev nadspodziewanie łatwo odwrócił bieg wydarzeń na korcie. 28-latek z Hamburga znów zaliczył świetny start w partii i tym razem nie tylko nie dał odebrać sobie przewagi, ale i nie pozwolił oponentowi na zdobycie choćby jednego gema.

Trzecia odsłona przyniosła kontynuację dominacji faworyta gospodarzy. Zwyciężył w niej 6:2 i po dwóch godzinach i 15 minutach zameldował się w półfinale. O swój czwarty finał w stolicy Bawarii zagra z Flavio Cobollim. Oznaczony „czwórką” Włoch jak na razie bez większych trudności przechodzi przez kolejne etapy turnieju i ciągle nie stracił w nim seta. W piątek, 23-latek z Florencji, poradził sobie z Czechem Vitem Koprivą, zwyciężając 6:3, 6:2.

O krok od swojego drugiego z rzędu finału w Monachium jest z kolei Ben Shelton. Drugi najwyżej notowany gracz imprezy, w bardzo interesująco zapowiadającym się pojedynku, mierzył się z Joao Fonseką. O sukcesie Amerykanina w pierwszej partii przesądziło przełamanie z ósmego gema. Ofensywnie usposobiony tenisista z Atlanty ani razu nie znalazł się w obliczu straty podania, dzięki czemu zatriumfował do trzech.

Na samym początku drugiej odsłony bliski był też wypracowania kolejnej zaliczki, ale nie wykorzystał żadnego z trzech break-pointów. Wyjście z tarapatów wzmocniło Brazylijczyka, który następnie z łatwością bronił serwisu. Dodatkowo, przy stanie 4:3, po raz pierwszy tego dnia przełamał Sheltona i kilka chwil później panowie przystąpili do decydującej partii. W niej również doszło do tylko jednego przełamania. Jego autorem był w gemie szóstym był Amerykanin, który w kluczowych momentach zaprezentował większą równowagę w grze.

Stawkę półfinalistów, w parze z Sheltonem, uzupełnił nieoczekiwany w tym miejscu przed rozpoczęciem zawodów Alex Molcan. Sklasyfikowany na 166. miejscu w rankingu Słowak, po przebrnięciu przez eliminacje, rozprawił się z kolejnym faworyzowanym przeciwnikiem – Denisem Shapovalovem. 28-latek zwyciężył 6:4, 6:4 i po raz pierwszy od zmagań w Banja Luce w 2023 roku, zagra o finał turnieju na najwyższym szczeblu rozgrywek ATP.


Wyniki

Ćwierćfinały gry pojedynczej:

Alexander Zverev (Niemcy, 1) – Francisco Cerundolo (Argentyna, 5) 5:7, 6:0, 6:2

Ben Shelton (USA, 2) – Joao Fonseca (Brazylia) 6:3, 3:6, 6:3

Flavio Cobolli (Włochy, 4) – Vit Kopriva (Czechy) 6:3, 6:2

Alex Molcan (Słowacja, Q) – Denis Shapovalov (Kanada) 6:4, 6:4

Tenisklub pyta, Iga odpowiada: Przyjemność do czasu

/ Artur St. Rolak , źródło: Korespondencja ze Stuttgartu, foto: Peter Figura

Najpierw wspomijmy o dziennikarzu z Rumunii, który podziękował Idze Świątek, że w ogóle przyszła na konferencję prasową po porażce z Mirrą Andriejewą. Bo wcale nie musiała, ale chciała. Jest jedną z niewielu w tym sporcie, które rozumieją, że sport nie polega wyłącznie na przyjmowaniu gratulacji. Podziękowania Mircei Mestera przyjęła z wdzięcznością.

Nasze amerykańsko-włosko-niemiecko-rumuńskie koleżeństwo pomogło polskiej tenisistce rozebrać mecz na czynniki pierwsze na tyle, na ile dało się to zrobić niecałą godzinę po meczbolu:

– oczywiście nie na taki wynik liczyłam

– starałam się, ale to nie wystarczyło

– Francisco dawał mi pewne rady, ale dopiero się poznajemy

– jeśli zapamiętam z tego meczu coś pozytywnego, to chyba te momenty, kiedy grałam naprawdę dobrze i wszystko miałam pod kontrolą, ale tylko do czasu

– nie jestem osobą, która wstaje z łóżka i wmawia sobie, że dziś będę pewna siebie; pewność siebie zdobywa się, wygrywając mecze.

Podczas poprzednich konferencji prasowych pytano Świątek głównie o zmianę trenera. W odpowiedziach podkreślała, że robi to bardzo rzadko i tylko wtedy, kiedy jest to już naprawdę koniecznie. Dziś zapytaliśmy, jakich cech – oczywiście poza najwyższymi kwalifikacjami – szuka u szkoleniowców.

– Sezon trwa 11 miesięcy, więc spędzamy ze sobą naprawdę mnóstwo czasu. Dobrze więc, jeśli jest to osoba z poczuciem humoru; po prostu taka, w której towarzystwie dobrze się czuję.

W Stuttgarcie ciągu dalszego w tym roku niestety już nie będzie. Najbliższą okazję, aby zapytać o docieranie się znajomości z Francisco Roigiem jako trenerem i człowiekiem, będziemy mieli chyba dopiero na Roland Garros.

ITF. Filip Peliwo z awansem do półfinału

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Coraz bliżej rozstrzygnięć w rozgrywanych w tym tygodniu turniejach ITF. Filip Peliwo awansował do półfinału turnieju w chińskim Anning. Amelia Paszun i Szwajcarka Chelsea Fontenel zagrają w finale rozgrywek w Monastirze. Bardzo dobrze we Włoszech radzi sobie Anna Hertel.

Filip Peliwo awansował do półfinału turnieju ITF M25 w Anning. Rozstawiony z numerem czwartym Polak okazał się lepszy od turniejowej siódemki Yuty Kawayashiego. Peliwo objął prowadzenie 3:0 z dwoma przełamaniami, ale za chwilę stracił przewagę jednego breaka. Wygrał seta 6:4, wykorzystując piątą piłkę setową. Następnie przyszedł duży moment słabości, gdyż Polak przegrał drugą partię 0:6. Na szczęście triumfował 6:3 w decydującej odsłonie. Co prawda, dwukrotnie stracił podanie, ale aż czterokrotnie przełamał serwis Japończyka. W półfinale Filip Peliwo zmierzy się z Samem Ryanem Ziegannem z Australii.

Wczoraj w starciu 2. rundy Gina Feistel wyeliminowała najwyżej rozstawioną w turnieju w Zephyrhills, Marię Lourdes Carle. W 1/4 finału Polka trafiła na reprezentantkę gospodarzy Leę Ma. Amerykanka zdominowała pierwszego seta, którego wygrała 6:0. Feistel zrewanżowała się rywalce w drugiej odsłonie – 6:1. Trzeci, decydujący set trwał tyle czasu, co dwa poprzednie razem wzięte. Gina Feistel dwukrotnie odrobiła stratę przełamania. Przy 4:4 nie wykorzystała żadnego z czterech breakpointów. Niestety, w następnym gemie przegrała przy własnym podaniu i to Lea Ma awansowała do półfinału.

Nie brakuje polskich akcentów w turnieju deblowym w Monastirze. W piątek rozegrano ćwierćfinały i półfinały. Oriana Gniewkowska i Sara Husar sprawiły niespodziankę, wygrywając z najwyżej rozstawionymi Marie Villet/Anją Wildgruber. Później zagrały jeszcze półfinał z Włoszkami Luciano i Mariani. Niestety, reprezentantki Italii okazały się lepsze, wygrywając 6:3, 7:6. Gniewkowska i Husar odpadły więc w 1/2 finału.

Swój mecz ćwierćfinałowy wygrały Amelia Paszun oraz Szwajcarka Chelsea Fontenel. Duet rozstawiony z numerem drugim pokonał w dwóch setach 6:4, 6:3 debel Adithya Karunaratne/Aleksandra Pozarenko. Polka i Szwajcarka w późniejszym meczu 1/2 finału zmierzyły się z Yoaną Konstantinową/Adą Kumru. Bułgarka i Turczynka w godzinach przedpołudniowych pokonały gładko 6:0, 6:1 Annę Kmiecik i Barbarę Straszewską. Jednak nie dały rady wygrać z Paszun i Fontenel. Ważny dla losów spotkania okazał się wygrany tiebreak pierwszego seta 7:3 przez Polkę i Szwajcarkę. W drugiej partii duet Fontenel/Paszun zwyciężył już pewnie 6:2.

W półfinale deblowego turnieju w Santa Margherita di Pula wyższej rangi, gdyż W35 jest Anna Hertel. Polka wraz z Niemką Joelle Lilly Sophie Steur wygrały z duetem hiszpańsko-włoskim Charo Esquiva Banuls/Gaia Maduzzi. Wyrównany pierwszy set zakończył się wygraną 7:5 Polki i Niemki. Rywalki zwyciężyły łatwo drugą partię ze stratą zaledwie gema. W decydującym supertiebreaku Hertel i Steur zwyciężyły 10:7 i to one zameldowały się w czołowej czwórce.

Piotr Pawlak i Matthew William Donald nie sprawili niespodzianki w meczu z najwyżej rozstawionym deblem na turnieju w Monastirze. Polak i Czech szybko przegrali 2:6 pierwszą partię z Keshavem Choprą i Oliverem Johanssonem. Mimo tego wrócili do gry, triumfując 6:2 w drugiej odsłonie. Doprowadzili do supertiebreaka, którego przegrali 4:10.


Wyniki

ITF M25 Anning – 1/4 finału:

Filip Peliwo (Polska, 4) – Yuta Kawayashi (Japonia, 7) 6:4, 0:6, 6:3

ITF W35 Zephyrhills – 1/4 finału:

Lea Ma (Stany Zjednoczone) – Gina Feistel (Polska) 6:0, 1:6, 6:4

ITF M25 Monastir 6 – 1/4 finału:

Keshav Chopra/Oliver Johannson (Stany Zjednoczone/Szwecja, 1) – Matthew William Donald/Piotr Pawlak (Czechy/Polska) 6:2, 2:6, 10:4

ITF W25 Monastir 11 – 1/4 finału:

Oriana Gniewkowska/Sara Husar (Polska/Polska) – Marie Villet/Anja Wildgruber (Francja/Niemcy, 1) 6:2, 6:2

Yoana Konstantinowa/Ada Kumru (Bułgaria/Turcja, 4) – Anna Kmiecik/Barbara Straszewska (Polska/Polska) 6:0, 6:1

Chelsea Fontenel/Amelia Paszun (Szwajcaria/Polska, 2) – Adithya Karunaratne/Aleksandra Pozarenko (Hongkong/,) 6:4, 6:3

1/2 finału:

Lavinia Luciano/Matilda Mariani (Włochy/Włochy) – Oriana Gniewkowska/Sara Husar (Polska/Polska) 6:3, 7:6 (5)

Chelsea Fontenel/Amelia Paszun (Szwajcaria/Polska, 2) – Yoana Konstantinowa/Ada Kumru (Bułgaria/Turcja, 4) 7:6 (3), 6:2

ITF W35 Santa Margherita di Pula 3 – 1/4 finału:

Anna Hertel/Joelle Lilly Sophie Steur (Polska/Niemcy, 4) – Charo Esquiva Banuls/Gaia Maduzzi (Hiszpania/Włochy) 7:5, 1:6, 10:7

Barcelona. Fils wyeliminował Musettiego

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Lorenzo Musetti odpadł w ćwierćfinale turnieju ATP 500 w Barcelonie. Rozstawiony z numerem drugim Włoch przegrał 3:6, 4:6 z Arthurem Filsem. Do półfinału awansowali również: Andriej Rublow, Hamad Medjedowić i Rafael Jodar. 

Musetti nie wykorzystał szansy

Ćwierćfinał pomiędzy Lorenzo Musettim a Arthurem Filsem można było określić jako starcie zawodników, którzy ostatnio zmagali się z kontuzjami. W gronie ćwierćfinalistów Włoch był najwyżej rozstawiony i miał dużą szansę na końcowy sukces. Fils okazał się przeszkodą nie do przejścia, grając skutecznie i agresywnie. Do wyniku 4:3 dla Francuza toczyła się wyrównana rywalizacja. W kolejnym gemie Musetti przy swoim serwisie mógł prowadzić 30:0, ale zachował się bardzo ładnie, proponując powtórkę punktu. Wówczas nie było pewności, czy piłka wpadła w kort. Rozstawiony z numerem drugim tenisista po długiej walce przegrał tego gema, a następnie seta 3:6.

W drugiej partii znów doszło do przełamania w kluczowym momencie. Arthur Fils skutecznie wywarł presję na rywalu przy stanie 4:4. Po wywalczonym breaku serwował już na awans. Ostatniego gema wygrał do zera. W półfinale francuski tenisista zagra z Rafaelem Jodarem. Utalentowany Hiszpan nie przestaje zadziwiać na turnieju w Barcelonie. Dzisiaj w niewiele ponad godzinę rozprawił się z Cameronem Norriem. Jodar rozpoczął mecz od straty serwisu, ale później prowadził 3:1. Norrie odpowiedział przełamaniem, ale następnie sam przegrał gema serwisowego. Hiszpan utrzymał przewagę i wygrał 6:3. W drugim secie hiszpański tenisista wywalczył dwa przełamania i pewnie triumfował 6:2.

Awans Rublowa, duże osiągnięcie Serba

W tej części drabinki oczekiwano na hitowy ćwierćfinał między Andriejem Rublowem i Carlosem Alcarazem. Hiszpan już wcześniej wycofał się z rozgrywek, więc tenisista rozstawiony z piątką trafił na Tomasa Machaca. W pierwszym secie na 10 gemów w połowie z nich doszło do przełamań. Nie brakowało także długich gemów granych na przewagi. Machać objął prowadzenie 2:0, ale Rublow błyskawicznie wyrównał. Sam wywalczył przełamanie na 4:3, ale stracił ten zapas. W kolejnym gemie Rublow znów przełamał serwis rywala i doprowadził do zwycięstwa 6:4.

W drugiej odsłonie wyrównana gra toczyła się do wyniku 2:2. Od tego momentu Andriej Rublow wypracował dwa przełamania z rzędu. Grał niezwykle skutecznie i zbliżał się do awansu do półfinału. Stracił jeszcze gema przy swoim podaniu. Jednak w następnym wykorzystał piątą piłkę meczową, wygrywając 6:4, 6:3.

Niespodziewanie do półfinału awansował Hamad Medjedowić, który wcześniej wyeliminował Alexa de Minaura. Kwalifikant tym razem okazał się lepszy od Nuno Borgesa. W pierwszym secie Serb obronił piłkę setową przy 5:6, a następnie triumfował 8:6 po wyrównanym tiebreaku. Medjedowić szybko zdobył przewagę 3:0 w drugiej partii. Przełamał rywala jeszcze na 5:1, a strata podania w kolejnym gemie nie zrobiła mu większej krzywdy. Zakończył spotkanie już w następnym gemie przy returnie.


Wyniki

Turniej ATP 500 w Barcelonie – 1/4 finału:

Hamad Medjedowić (Serbia, Q) – Nuno Borges (Portugalia) 7:6 (6), 6:2
Andriej Rublow (5) – Tomas Machać (Czechy) 6:4, 6:3
Arthur Fils (Francja, 9) – Lorenzo Musetti (Włochy, 2) 6:3, 6:4
Rafael Jodar (Hiszpania) – Cameron Norrie (Wielka Brytania, 7) 6:3, 6:2

Stuttgart. Porażka Igi Świątek

/ Bartosz Bieńkowski , źródło: , foto: East News

Iga Świątek zakończyła udział w turnieju w Stuttgarcie na etapie ćwierćfinału. Polkę po ponad dwóch i pół godzinie walki pokonała Mirra Andriejewa.

Najlepsza polska tenisistka w swym pierwszym tegorocznej edycji Porsche Tennis Grand Prix pokonała po raz trzeci w karierze Laurę Siegemund. Niestety w meczu o półfinał również trzeci raz sposób na reprezentantkę Polski znalazła podopieczna Conchity Martinez.
W pierwszej odsłonie Andriejewa odebrała serwis Świątek, aby po chwili prowadzić 2:0. Od tego momentu jednak zawodniczka z Krasnojarska wygrała tylko jednego z siedmiu rozegranych gemów i to turniejowa „trójka” zrobiła krok w stronę półfinału. W drugim secie była liderka rankingu dwukrotnie odrabiała stratę serwisu. Jednak strata w dziesiątym gemie okazała się ta rozstrzygająca.

Decydującą odsłonę bardzo dobrze rozpoczęła Iga Świątek, która prowadzając 2:0 miała szansę na trzygemowe prowadzenie. Mirra Andriejewa nie tylko wyszła z opresji. Od tego momentu przegrała jedynie gema i powalczy o trzeci w tym roku finał imprezy rangi WTA 500.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Mirra Andriejewa (6) – Iga Świątek (Polska, 3) 3:6, 6:4, 6:3

Carlos Alcaraz nie zagra w Madrycie

/ Hanna Pałuska , źródło: X/własne, foto: Peter Figura

Kilka godzin temu z turnieju ATP 1000 Masters w Madrycie wycofał się Novak Dźoković, teraz do grupy nieobecnych dołączył Carlos Alcaraz. Kontuzja nadgarstka okazała się zbyt poważna.

Carlos Alcaraz doznał kontuzji nadgarstka podczas meczu pierwszej rundy w Barcelonie. Wtedy mierzył się z Finem Otto Virtainenem, którego ostatecznie pokonał 6:4, 6:2. Popularny ,,Carlitos” dograł mecz do końca i liczył na występ w następnym spotkaniu przeciwko Tomasowi Machaczowi. Do pojedynku jednak nie doszło. Alcaraz nie chciał ryzykować pogorszeniem stanu zdrowia i wycofał się z turnieju. Podczas specjalnej konferencji powiedział, że teraz czeka go rehabilitacja.

Hiszpan nie chciał czekać i parę dni później wycofał się z następnego turnieju, który ma mieć miejsce w Madrycie. O swojej decyzji poinformował fanów za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Są wiadomości, które bardzo trudno przekazać. Madryt to dom, jedno z najbardziej wyjątkowych miejsc w moim kalendarzu, i dlatego tak bardzo boli mnie, że nie mogę tu grać po raz drugi z rzędu. Szczególnie boli mnie, że nie mogę być przed moją publicznością, na turnieju, który jest tak wyjątkowy. Dziękuję za zawsze okazywaną miłość i mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy – napisał wicelider rankingu.

Jak już sam Alcaraz wspomniał, w tamtym roku również był zmuszony do wycofania się z imprezy w Madrycie. Wtedy także zmagał się z kontuzją, jednak jego przerwa nie była długa. Wygrał następnie tysięcznik w Rzymie oraz obronił tytuł w Paryżu.

Z turnieju wycofali się również między innymi Novak Dźoković, Taylor Fritz czy Kamil Majchrzak.