Zmiana trenera. Jak wpływa na grę sportowców będących na szczycie?

/ Materiał sponsorowany , źródło: Materiał sponsorowany, foto: Materiał sponsora/Własne

Zmiana trenera na szczycie potrafi podważyć wszystko, co zawodnik wypracował przez ostatnie lata. Dla jednych okazuje się impulsem do przełamania, dla innych – powodem słabszych wyników przez kilka miesięcy. Historia Igi Świątek to jeden z bardziej pouczających przykładów – i wcale nie dlatego, że kończy się sukcesem od pierwszego tygodnia.

 

Dlaczego mistrzowie decydują się na zmianę?

 

Czasem zawodnik po prostu czuje, że doszedł z danym trenerem do ściany, a wyniki mówią same za siebie. W sporcie zawodowym takie sytuacje zdarzają się regularnie – i niekoniecznie w momentach kryzysu. Jednak bywa, że seria słabszych wyników staje się sygnałem, że współpraca osiągnęła swój pułap i wówczas zmiana okazuje się jedynym rozsądnym krokiem naprzód.

Tak było w przypadku Świątek – po porażce z Magdą Linette na turnieju WTA 1000 w Miami zapadła decyzja o rozstaniu z Wimem Fissettem. Kulisy tej zmiany i początki nowej współpracy opisuje szczegółowo artykuł: https://news.decathlon.pl/tenis/iga-swiatek-z-nowym-trenerem-jak-sie-uklada-wspolpraca/

Dlaczego pierwsze miesiące z nowym trenerem mogą wyglądać jak regres?

Nowy trener oferuje świeże metody, inny rytm treningowy i sposób rozmawiania o błędach. A gdy sportowiec przez lata wyrabia konkretne nawyki i schematy reakcji – ich przeprogramowanie potrafi zajmować całe miesiące. Dlatego najlepsi szkoleniowcy nie próbują od razu przewracać wszystkiego do góry nogami.

Dobrym przykładem jest tu Roig: przez 17 lat pracy z Nadalem (2005–2022) był przy wszystkich 22 tytułach wielkoszlemowych Hiszpana. Taki staż jest wizytówką, którą trudno zbagatelizować, więc Świątek miała konkretny powód, żeby mu zaufać. Mimo to musiała sprawdzić, czy jej nawyki w ogóle dają się pogodzić z tym, czego chce nowy trener.

 

Pięć scenariuszy, które mogą nastąpić zaraz po zmianie trenera

 

Zmiana trenera na szczycie potrafi wywołać różne efekty, w tym:

– przełamanie rutyny – świeże spojrzenie szkoleniowca wyrywa zawodnika z niekorzystnych nawykówi pozwala dostrzec warianty gry, o których przestał myśleć.

– chwilowy spadek formy – kiedy nawyki zderzają się z nowym systemem, wyniki często an chwilę spadają i to jest normalna część procesu.

– lepsza komunikacja taktyczna – niekiedy dopiero zmiana pokazuje, że poprzednia relacja hamowała część potencjału zawodnika;

– wzrost pewności siebie – nowy trener nie zna „starych grzechów” podopiecznego, więc zawodnik wchodzi na kort bez ciężaru wcześniejszych porażek;

– ryzyko tarć w sztabie – jeśli nowy szkoleniowiec nie współgra z resztą zespołu, napięcia mogą pogorszyć efekty całej zmiany.

 

Wim Fissette, poprzednik Roiga w sztabie Polki, przez całą karierę pracował z czołowymi zawodniczkami: Clijsters, Halep, Kerber i Osaką. W przypadku Świątek ta współpraca zaowocowała tytułem Wimbledonu – a to pokazuje, że dobry dobór szkoleniowca potrafi wyciągnąć z zawodnika rzeczy, których poprzedni trener już nie widział. Podobnych analiz – o tym, co napędza polski tenis i jak sportowcy planują kariery na najwyższym szczeblu – jest więcej na stronie news Decathlon.

W tenisie nie ma miejsca na wdrożenia próbne – każdy błąd widać na tablicy wyników. I właśnie dlatego to, jak Świątek poradzi sobie z Roigiem, będzie dla kibiców odpowiedzią na pytanie, czy wielcy mistrzowie naprawdę potrafią zaczynać od nowa.

 

Rzym. Darderi lepszy od Jodara

/ Ksawery Styka , źródło: , foto: East News

Wczorajsze spotkanie pomiędzy Luciano Darderim a Rafaelem Jodarem zakończyło się zwycięstwem Włocha. Mecz trwał prawie trzy godziny. W jego trakcie doszło też do niecodziennej przerwy spowodowanej czynnikami zewnętrznymi, a w decydującej partii o wyniku w dużej mierze przesądziły problemy zdrowotne hiszpańskiego zawodnika.

Podczas pierwszego seta, przy stanie 6:5, gra musiała zostać wstrzymana. Powodem przerwy był gęsty dym z rac odpalonych na pobliskim stadionie, który przedostał się nad kort. Zadymienie doprowadziło do awarii systemu Hawk-Eye, odpowiedzialnego za elektroniczne wywoływanie autów. Kontynuowanie rywalizacji było więc niemożliwe do momentu poprawy widoczności i przywrócenia funkcjonalności systemu.

Ostatecznie w całej pierwszej partii nie doszło do ani jednego przełamania, a o zwycięstwie zadecydował tie-break. W nim lepszy okazał się Luciano Darderi, który wracając ze stanu 2:5, wygrał go wynikiem 7:5.

Choć Rafael Jodar ostatecznie przegrał całe spotkanie, w drugim secie zdołał odwrócić niekorzystny wynik. Początkowa faza tej partii przebiegała pod dyktando Darderiego, który objął prowadzenie 3:0. Jodar zdołał jednak doprowadzić do wyrównania na 3:3. Kluczowy moment tego seta miał miejsce przy stanie 5:4 dla Darderiego. Włoch miał do dyspozycji dwie piłki meczowe przy serwisie rywala. Jodar obronił dwie piłki meczowe, grając odważnie i ofensywnie, a następnie wygrał gema po grze na przewagi.

W kolejnym gemie Hiszpan przełamał podanie Darderiego, wychodząc na prowadzenie 6:5, i ostatecznie zapisał drugiego seta na swoje konto.

Decydująca partia i problemy fizyczne

Trzeci set rozpoczął się od bardzo długiego, około piętnastominutowego gema przy stanie 1:0, którego ostatecznie wygrał Luciano Darderi. W trakcie jego trwania Jodar prezentował naprawdę fantastyczny poziom gry, wypracowując sobie kilka szans na wygranie własnego podania. Jednocześnie musiał stale bronić się przed stratą serwisu. Hiszpan obronił pięć break-pointów, ale już przy szóstej okazji Darderi okazał się skuteczniejszy i podwyższył prowadzenie na 2:0.

Wysiłek włożony w ten fragment meczu wpłynął na kondycję fizyczną Jodara. Zawodnik zaczął zmagać się ze skurczami prawego uda, co bezpośrednio przełożyło się na spadek jego formy i obniżenie mobilności na korcie. Luciano Darderi kontrolował dalszą część spotkania, powiększając przewagę do stanu 5:0. Wtedy nastąpiła krótka przerwa medyczna, podczas której Jodar poddał się masażowi uda. Interwencja fizjoterapeuty nie zmieniła jednak obrazu gry. Włoch wygrał kolejnego gema przy podaniu rywala, zamykając trzeciego seta wynikiem 6:0 i pieczętując triumf w całym spotkaniu.


Wyniki

Rzym, ćwierćfinał:

Luciano Darderi (Włochy, 18) – Rafael Jodar (Hiszpania, 32) – 7:6(5), 5:7, 6:0

Tenis juniorski. Duży sukces Wiktora Mroczka

/ Łukasz Duraj , źródło: PZT., foto:

Polscy tenisiści odnoszą wiele sukcesów w każdej kategorii wiekowej. Bardzo udany okres ma za sobą Wiktor Mroczek.

Młodziutki zawodnik świetnie spisał się w dwóch turniejach. W imprezie 𝗜𝗠𝗚 𝗙𝘂𝘁𝘂𝗿𝗲 𝗦𝘁𝗮𝗿𝘀 doszedł do ćwierćfinału zaś w kolejnym tygodniu triumfował w zawodach  Tennis Europe U12 kat. 1 w Villeneuve-Loubet. Wygrana we Francji ma spore znaczenie ponieważ pozwoli Wiktorowi zagrać w turnieju 𝗖𝗮𝗿𝗹𝗼𝘀 𝗠𝗼𝘆𝗮 𝗨𝟭𝟮 𝗙𝗲𝘀𝘁𝗶𝘃𝗮𝗹, gdzie zmierzą się najlepsi zawodnicy w tej kategorii wiekowej. Impreza ta zaplanowania jest na koniec sezonu.

Serdecznie gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!

Rozmowa z przedstawicielem właściciela kompleksu kortów trawiastych

/ Tekst redakcyjny , źródło: Tekst redakcyjny, foto:

Oglądając Wimbledon, czy inne turnieje na trawie, trudno nie nabrać ochoty na to, by samemu spróbować swoich sił na takiej nawierzchni. Nie jest jednak o to łatwo. Utrzymanie kortów trawiastych to ciężka sprawa. Jest jednak w Polsce miejsce, gdzie kilka takich się znajduje.

O kompleksie w miejscowości Wieniec-Zalesie koło Włocławka z Pawłem Dzięgielewskim rozmawiał Szymon Frąckiewicz.

 

Co pan może opowiedzieć o waszym kompleksie kortów trawiastych?

– Są to perfekcyjne korty na podłożu piaskowym. Nawierzchnia utrzymana w jakości „greenowej” tak, jak na polu golfowym, ponieważ te korty mieszczą się obok naszego pola golfowego. Mamy tutaj pięć kortów. Na miejscu są też apartamenty. Kompleks jest prywatny, w zasadzie niedostępny komercyjnie, głównie dla przyjaciół, ale jesteśmy otwarci na nowe kontakty.

I to jest jedyny taki kompleks w Polsce, prawda?

– Są również korty pod Łowiczem, ale na innym podłożu. Powstał ostatnio też ponoć kort w Rzeszowie. My mamy cztery korty na „piachu”. Takiej twardszej nawierzchni, zbliżonej do Wimbledonu i jeden na podsypce torfowej. Jest bardziej miękki, dla bardziej wymagających graczy. Takich, którzy potrafią sobie poradzić z taką nawierzchnią. A jaka może być różnica widzieliśmy tę sytuację teraz na Wimbledonie: kort centralny jest zupełnie inny od pozostałych. Trudniejszy. To akurat związane z gatunkiem trawy,cale to dłuższy temat.

Czym się różni gra na nawierzchni z podsypką piaszczystą od tej z podsypką torfową?

– Większość ludzi w Polsce gra na mączce. Czasem może na sztucznej trawie. Na „trawie” zbudowanej na „piachu”, gra jest nieco zbliżona do tego co znają. Występuje poślizg piłki, wynikający z samej specyfiki gry na kortach trawiastych, natomiast odbicie jest twardsze. Na bardziej miękkich kortach torfowych ślizg piłki jest o wiele większy, a odbicie piłki dużo słabsze i ” kapryśne” więc potrzeba do gry na takim korcie dużo więcej siły. Trzeba być sprawniejszym. Twardy jest niemalże taki jak mączka.

Korty trawiaste w Polsce praktycznie nie występują, ponieważ są trudne w utrzymaniu. Co pan może powiedzieć na temat tego, jak takie korty w ogóle utrzymywać?

– To jest bardzo ciężka i trudna zabawa. Dlatego oszczędzamy nawierzchnię dopuszczając grę na korcie nie więcej, niż 10 godzin tygodniowo. Nie przekraczamy tego. Staramy się nawet, jeżeli ktoś ma ochotę pograć trzy godziny, żeby grał godzinę-półtorej na jednym, po czym przeszedł na drugi. Po to, aby je oszczędzać. Jak obserwujemy Wimbledon, to po zakończeniu turnieju nawierzchnie są zdewastowane i kompleks jest po prostu zamykany do przyszłego roku. Czeka je rok odbudowy. My na to sobie pozwolić nie możemy, w związku z tym ograniczamy ich zużycie.

– Koszt ewentualnej gry jednogodzinnej to 250 zł za godzinę i jest to raczej podziękowanie za naszą „zabawę z kortami trawiastymi” niż komercja . To rodzaj dobrowolnej darowizny na rzecz stowarzyszenia, które się opiekuje całym tym kompleksem golfowo-tenisowym. Łatwiej nam jest tylko o tyle, że utrzymujemy pole golfowe, więc cały sprzęt, którego używamy do utrzymania pola, wykorzystujemy do utrzymania kortów. Dlatego w ogóle je utrzymujemy.

Czyli generalnie jest to trochę podobne do tego, jak się utrzymuje pola golfowe?

– Tak, ale oczywiście na polu golfowym tak intensywnie trawy się nie niszczy jak na korcie. To tak, jakby sobie wyobrazić, że ktoś wchodzi na green na polu golfowym, zaczyna biegać, ślizgi robić…, nie do pomyślenia. Chyba nie widział pan nigdy, żeby ktoś ślizg jakikolwiek robił na greenie? To jest dopuszczalne na korcie, który niestety musi potem odpoczywać.

Gdyby ktoś z naszych czytelników chciał spróbować swoich sił na trawiastym korcie, to jak się można do państwa zgłosić, umówić na wynajem?

– Ponieważ obiekt ma charakter prywatny i niekomercyjny, bardziej mówmy o zaproszeniu niż wynajmie. Więc trzeba najpierw zadzwonić po to, żeby umówić jakiś termin. Potem, dwa-trzy dni przed tym terminem, trzeba się upewnić, czy pogoda jest dobra, czy zdołamy przygotować kort. Jak jest mokra trawa, to nie zdołamy jej niestety przyciąć. Wszystko zależy od pogody. Uzależnione są możliwości przygotowania kortu. Zresztą, żadną przyjemnością nie jest grać na mokrym korcie. To można praktykować na turnieju, który musi się odbyć, bo są sponsorzy zamówieni, transmisje telewizyjne itd. W naszym wypadku, żadnej przyjemności to nie będzie sprawiało, jeśli człowiek wyjdzie na mokrą trawę, zacznie się na niej ślizgać, potknie się, nogę złamie i tak dalej… Podsumowując, dwa dni przed umówionym terminem trzeba zadzwonić, żeby potwierdzić, czy, biorą pod uwagę prognozę pogody, jesteśmy w stanie przygotować kort.

Na jakiej wysokości jest utrzymywana długość trawy?

– Od 0,8 do 2 milimetrów. Zależy jakie są warunki, szczególnie nasłonecznienie. Jeżeli jest bardzo ciepło, tniemy trawę trochę wyżej, żeby jej nie wysuszyć. Natomiast przy sporej wilgotności tniemy niżej, żeby kort był perfekcyjny niemalże jak golfowy green.

Roland Garros. Filip Pieczonka zadebiutuje w turnieju wielkoszlemowym!

/ Marek Golba , źródło: https://www.rolandgarros.com, foto: Paweł Rychter

Organizatorzy Rolanda Garrosa podali listy startowe do turniejów deblowych. W Paryżu zagra pięcioro Polaków w grze podwójnej. Wśród nich znalazł się w nich Filip Pieczonka, dla którego będzie to debiut w turnieju Wielkiego Szlema. 

Pieczonka wygrał w tym sezonie już trzy tytuły na poziomie Challengerów (Lille, Thionville i Mauthausen). Jego partnerem był Białorusin Iwan Liutarewicz. W debiucie w turnieju rangi ATP dotarł do półfinału w Marrakeszu. Na początku kwietnia 22-latek awansował do czołowej setki rankingu ATP deblistów. Obecnie jest na 84. miejscu, a teraz pojawiła się informacja, że zagra w Roland Garros.

Pieczonka wystąpi w Paryżu z Vitem Koprivą. Czech jest obecnie 55. tenisistą świata w grze pojedynczej, ale nie jest notowany w grze podwójnej. Od obu partnerów deblowych brany jest pod uwagę lepszy ranking singlowy lub deblowy, a następnie sumowany.

U mężczyzn wystąpi jeszcze Jan Zieliński razem z Lukiem Johnsonem. Para jest 16. na liście startowej, a to oznacza, że będą w drabince rozstawieni.

Lista startowa do turnieju deblowego mężczyzn

W turnieju deblowym pań zagrają trzy Polki, wszystkie z zagranicznymi partnerkami. Magda Linette wystąpi z Ukrainką Julią Starodubcewą, Magdalena Fręch z Anną Bondar, a Katarzyna Piter będzie grać z Renatą Zarazuą.

Lista startowa do turnieju deblowego kobiet

Rzym. Elina Switolina odwróciła losy spotkania z Jeleną Rybakiną

/ Jakub Karbownik , źródło: własne/www.wtatour.com, foto: Eastnews

Elina Switolina pokonała Jelenę Rybakinę w ostatnim meczu ćwierćfinałowym tegorocznej edycji Internazionali BNL d’Italia. Tym samym to Ukrainka będzie rywalką Igi Świątek w meczu o finał imprezy WTA 1000 rozrywanej w Rzymie.

Była liderka rankingu WTA pochodząca z Moskwy jako jedyna z dotarła do 1/4 finału imprezy odbywającej się na Foro Italico bez straty seta. Również przebieg pierwszej odsłony pojedynku przeciwko Elinie Switolinie nie zapowiadał, aby Jelena Rybakina miała problem z podtrzymaniem tej serii.

Kazaszka w ciągu 40 minut dwukrotnie odebrała podanie tenisistce z Kijowa i była bliżej miejsca w 1/2 finału. Od drugiej partii obrazy gry uległ zmianie, a inicjatywę na Campo Centrale przejęła dwukrotna mistrzyni Internazionali BNL d’Italia, która decydującego gema wygrała na 3:2 i doprowadziła do decydującej części spotkania. Tą z wysokiego C rozpoczęła Switolina, która dwukrotnie odbierając serwis Kazaszce, wyszła na prowadzenie 3:0. Dwukrotna mistrzyni wielkoszlemowa starała się powrócić do gry, efektem dwa wygrane gemy przy podaniu Switoliny. Jednak sama też nie ustrzegła się straty serwisu i to mistrzyni imprezy z lat 2017-2018 uzupełniła grono półfinalistek drugiej w tym sezonie imprezy WTA 1000 rozgrywanej na kortach ziemnych.

Mecz z Igą Świątek, którego stawką będzie finał Internazionali BNL d’Italia 2026 będzie siódmym pojedynkiem obu pań. Bilans spotkań jest korzystny dla Polki, która wygrywała dotychczas czterokrotnie, w tym oba pojedynki do których doszło na kortach ziemnych.


Wyniki

Ćwierćfinał:

Elina Svitolina (Ukraina, 7) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) 2:6, 6:4, 6:4

ITF. Polsko-polski pojedynek w pierwszej rundzie

/ Izabela Modrzewska , źródło: itftennis.com/oprac.własne, foto: Olimpia Dudek

Środowe zmagania rangi ITF przyniosły kilka niespodziewanych rozstrzygnięć.

Cenne zwycięstwo zanotował Adam Kaczmarek w Kutaisi, gdzie pewnie pokonał reprezentanta gospodarzy. 22-latek zagrał swój pierwszy mecz singlowy od 2023 roku. W Serbii Oskar Grzegorzewski uległ Heorhii Shylovovi, jednak kilka godzin później wraz z Andreasem Loizasem awansował do ćwierćfinału w deblu. Tenisista z Warszawy swój ostatnie spotkanie rozegrał pod koniec ubiegłego sezonu.

W tunezyjskim Monastyrze Anna Paszun zdominowała Viktorię Kurz i w drugiej rundzie zmierzy się z turniejową „ósemką”. Polsko-polski pojedynek w Hurghadzie zakończył się wygraną Magdaleny Hędrzak, która w trzech setach pokonała Martynę Zarembę. 29-latka powalczy o swój pierwszy ćwierćfinał w tym roku.


Wyniki

M25 Kutaisi – I runda singla

Adam Kaczmarek (Polska) – Aleksandre Shvangiradze (Gruzja) 6:3, 6:4

M25 Louny – I runda singla

Daniel Siniakov (Czechy, 8) – Marcel Zieliński (Polska) 6:2, 6:1

M15 Kursumlijska Banja – I runda singla

Heorhii Shylov (Ukraina) – Oskar Grzegorzewski (Polska) 6:1, 6:0

M15 Prijedor – I runda singla

Felix Balshaw (Francja, 2) – Alan Ważny (Polska) 6:1, 6:2

W35 Hurghada – I runda singla

Magdalena Hędrzak (Polska) – Martyna Zaremba (Polska) 3:6, 6:2, 6:1

W35 Monastyr – I runda singla

Anna Paszun (Polska) – Viktoria Kurz (Austria) 6:1, 6:2

W35 Bastad – I runda singla

Alevtina Ibragimova (Rosja, 1) – Olga Golas (Polska) 6:0, 6:0

M15 Kursumlijska Banja – I runda debla

Oskar Grzegorzewski, Andreas Loizas (Polska, Grecja) – Michel Hopp, Kristijan Juhas (Niemcy, Serbia) 2:6, 6:2, 10-6

 

 

 

 

 

Rzym. Iga Świątek czeka na rywalkę, ale już zna porę pojedynku

/ Jakub Karbownik , źródło: Wlasne, foto: Eastnews

Iga Świątek pokonała Jessicę Pegulę i została trzecią półfinalistką Internazionali BNL d’litalia. Rywalką Polki w meczu o finał na Foro Italico będzie Jelena Rybakina lub Elina Svitolina, a pojedynek zakończy sesję wieczorną na Campo Centrale w czwartek 14 maja.

Trzykrotna mistrzyni coraz lepiej prezentuje się podczas tegorocznej edycji turnieju WTA 1000 w Rzymie. W czterech meczach Iga Świątek straciła jedynie seta i pokonując w meczu 1/4 finału Jessice Pegule zakończyła serię ćwierćfinałowych porażek w imprezach głównego cyklu, a także przegranych z tenisistkami z top 10 rankingu.

Byla liderka rankingu pierwszy raz od września zeszłego roku i turnieju WTA 500 w Seulu awansowała do półfinału, gdzie jej rywalką będzie lepsza z pojedynku między Jeleną Rybakiną i Eliną Svitolina.

Mecz półfinałowy z udziałem trzykrotnej triumfatorki imprezy zaplanowano na czwartek 14 maja jako drugi w sesji wieczornej. Panie wyjdą na kort po zaplanowanym na 19:00 pojedynku Martina Landaluce’a z Daniilem Miedwiediewem. Jednak nie wcześniej niż o 20:30.

Rzym. Ćwierćfinał z deszczem i zwrotami akcji dla Ruuda

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: East News

Casper Ruud został pierwszym półfinalistą turnieju ATP w Rzymie. Norweg wygrał 6:1, 1:6, 6:2 z Karenem Chaczanowem. W trakcie spotkania doszło do trwającej 2,5 godziny przerwy spowodowanej opadami deszczu.

W pierwszym ćwierćfinale turnieju w Rzymie zmierzyli się Casper Ruud i Karen Chaczanow. Ten drugi, rozstawiony z numerem 13. był najwyżej notowanym w dolnej części drabinki, która dzisiaj rozgrywa mecze 1/4 finału. Rywalem Chaczanowa był Casper Ruud. Rozstawiony dopiero z numerem 23. Norweg chce odbudować swój ranking, po tym jak w Madrycie stracił wiele punktów. Rok temu w Rzymie dotarł do ćwierćfinału, więc już miał przynajmniej wyrównany wynik. W trzech poprzednich meczach przegrał zaledwie 15 gemów.

Dzięki agresywnej grze przy długich wymianach Casper Ruud przełamał serwis rywala na 3:1, po tym jak wymusił błędy rywala od stanu 30:30. Norweski tenisista całkowicie przejął inicjatywę na korcie. Dołożył drugiego breaka i wygrał w ponad pół godziny pierwszego seta 6:1. W Rzymie padał coraz większy deszcz, aż na początku drugiego gema drugiej odsłony tenisiści musieli zejść z kortu.

Przerwa związana z opadami deszczu oraz przygotowaniem kortu trwała aż dwie i pół godziny. Ta sytuacja niewątpliwie pomogła Karenowi Chaczanowowi. Tym razem to on wygrał seta 6:1. Po godzinie samej gry był więc remis 1:1 w całym meczu po dwóch partiach łatwo wygranych przez zawodników. Należy do tego dołączyć jeszcze znacznie dłuższą przerwę niż rywalizacja na korcie.

Wydawało się, że przewagę sytuacyjną na korcie ma Chaczanow. Jednak każdy set to często inna historia. To Casper Ruud objął prowadzenie 3:0 z przełamaniem. Po chwili dołożył drugiego breaka, wygrywając gema ze stanu 15:40. Karen Chaczanow od razu odrobił stratę jednego przełamania. Było go stać jeszcze na wygranie jednego gema. Ruud potwierdził swoją przewagę w decydującym secie i zwyciężył go 6:2. W półfinale zagra ze zwycięzcą meczu Rafael Jodar-Luciano Darderi.


Wyniki

Turniej ATP 1000 w Rzymie – 1/4 finału:

Casper Ruud (Norwegia, 23) – Karen Chaczanow (13) 6:1, 1:6, 6:2

Zagrzeb. Awans Kielana po walkowerze

/ Kamil Karczmarek , źródło: , foto: Artur Rolak

Szymon Kielan bez gry awansował do drugiej rundy turnieju rangi Challenger w Zagrzebiu. Polak razem z Andrewem Paulsonem skorzystali z walkowera ekwadorskich rywali.

Szymon Kielan jest jedynym polskim tenisistą, który został zgłoszony do turnieju gry podwójnej na kortach ziemnych w Zagrzebiu. Polak startuje w parze z Andrewem Paulsonem. Kielan i czeski tenisista zostali najwyżej rozstawieni w chorwackim turnieju. Bez rozegrania żadnego punktu znaleźli się już w ćwierćfinale.

Pierwszymi rywalami duetu Szymon Kielan/Andrew Paulson mieli być Andres Andrade/Alvaro Guillen Meza. Ekwadorczycy nie wyszli na kort na mecz zaplanowany na środowe popołudnie. Wcześniej Andres Andrade po zaciętym meczu zwyciężył w grze podwójnej. Tenisista z Ekwadoru odwrócił losy spotkania z Thiago Monteiro.

W 1/4 finału Kielan i Paulson zmierzą się z Brytyjczykiem Finnem Bassem i Bułgarem Anthonym Genowem.


Wyniki

ATP Challenger Tour w Zagrzebiu – 1. runda:

Szymon Kielan/Andrew Paulson (Polska/Czechy, 1) – Andres Andrade/Alvaro Guillen Meza (Ekwador/Ekwador) – walkower