Williams w jednej połówce z Halep

/ Dominika Opala, źródło: własne , foto: AFP

Najlepsze tenisistki rozpoczynają na dobre sezon letni na kortach twardych. Tytułu w Rogers Cup będzie bronić Simona Halep. Najwyżej rozstawiona została Ashleigh Barty.

Przygotowania przed US Open wkraczają w kluczową fazę. Rogers Cup to jeden z ważniejszych turniejów w kalendarzu i wiele tenisistek to właśnie w Toronto rozpocznie budowanie formy przed ostatnim Wielkim Szlemem w roku. Nic więc dziwnego, że obsada kanadyjskiej imprezy jest tak silna. Z Top 10 zabraknie tylko Petry Kvitovej.

Liderka światowego rankingu Ashleigh Barty w drugiej rundzie może zmierzyć się z Sofią Kenin bądź z Su-Wei Hsieh. Ewentualnie następną rywalką Australijki może być Wiktoria Azarenka czy Johanna Konta.

Z numerem dwa rozstawiona została Naomi Osaka. Japonka z wielką nadzieją rozpoczyna sezon na ulubionych kortach twardych. Już w drugiej rundzie może ona jednak trafić na Saisai Zheng, która ostatnio jest w świetnej formie, a potem ewentualnie na Caroline Wozniacki.

Obrończynią tytułu jest Simona Halep. Rumunka trafiła do tej samej połówki, co Osaka, jednak wydaje się, że groźniejszą przeciwniczką może być Serena Williams. Amerykanka w swoim pierwszym meczu zmierzy się z lepszą z pary Elise Mertens – Aliaksandra Sasnowicz. Rumunka z kolei w drugiej rundzie może spotkać się z Kristiną Mladenovic.

W pierwszej rundzie także nie zabraknie emocji. Angelique Kerber rozpocznie od starcia z Darią Kasatkiną, a Maria Szarapowa skrzyżuje rakiety z Anett Kontaveit. Zwyciężczyni pojedynku rosyjsko-estońskiego może zagrać z Venus Williams bądź z Carlą Suarez Navarro. Dla kibiców gospodarzy najbardziej emocjonująco zapowiada się z kolei starcie rodaczek – Eugenie Bouchard kontra Bianca Andreescu.

Chwalińska wygrała drugi turniej z rzędu!

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: PZT

Maja Chwalińska coraz lepiej radzi sobie w turniejach ITF. Przed tygodniem 17-latka z Dąbrowy Górniczej zgarnęła główną nagrodę w Bytomiu, a teraz okazała się najlepsza również w Kozerkach. W finale pokonała 7:6(5), 6:4 wyżej notowaną Dejanę Radanović z Serbii.

W puli nagród imprez w Bytomiu i Kozerkach znalazło się po 25 tysięcy dolarów. Nie są to zawody, jakie docelowe chciałaby wygrywać Maja Chwalińska, ale obok jej sukcesów nie można przejść obojętnie. Polka wcześniej nie znała smaku zwycięstwa w zawodowych imprezach, a teraz wygrała dwie z rzędu. W Kozerkach nie tracąc nawet seta! Zdobyte punkty pozwolą naszej reprezentantce awansować do trzeciej setki rankingu WTA, skąd już niedaleko do wielkoszlemowych eliminacji.

W niedzielę Chwalińska odniosła już dziesiąte zwycięstwo z rzędu. Z Dejaną Radanović długo przegrywała ze stratą przełamania w pierwszym secie, ale udało jej się doprowadzić do tie-breaka. W nim pokonała przeciwniczkę 7-5. Dla odmiany, w drugiej partii to Polka cały czas uciekała Serbce. Dwukrotnie Radanović odrabiała stratę przełamania, ale to nie wystarczyło. Po dwóch godzinach i piętnastu minutach rywalizacji Chwalińska wykorzystała pierwszą piłkę meczową, pieczętując zwycięstwo 7:6(5), 6:4.

Turniej gry podwójnej również zakończył się zwycięstwem jednej z naszych reprezentantek. Po trofeum sięgnęły Anna Hertel i trenująca od lat w Polsce, choć występująca pod ukraińską flagą, Anastazja Szoszyna.

Turniej Kozerki Open wchodzi w skład cyklu PZT LOTOS Polish Tour.


Wyniki

Finał singla:

Maja Chwalińska (Polska, 7) – Dejana Radanović (Serbia, 5) 7:6(5), 6:4

Nadal broni tytułu, szlagiery w pierwszej rundzie

/ Dominika Opala, źródło: własne , foto: AFP

Coupe Rogers to szósty turniej rangi Masters 1000 w tym roku. Najwyżej rozstawiony został Rafael Nadal, który broni także tytułu.

Rogers Cup to pierwszy poważny sprawdzian dla tenisistów przed US Open. Z czołowej „dziesiątki” rankingu do Montrealu nie przyjechali tylko Novak Dźoković i Roger Federer. Tym samy z „jedynką” został rozstawiony Rafael Nadal, natomiast z „dwójką” Dominic Thiem.

Hiszpan, który broni tytułu, w drugiej rundzie może zmierzyć się z Alexem de Minaurem bądź z kwalifikantem. Z kolei w trzeciej rundzie na drodze „Rafy” może stanąć David Goffin. Belg nie będzie miał jednak łatwej drogi do tego etapu turnieju, gdyż na początek skrzyżuje rakiety z Guido Pellą. Będzie to jedno z najciekawiej zapowiadających się spotkań pierwszej rundy.

Thiem natomiast rozpocznie zmagania ze zwycięzcą meczu Denis Shapovalov – Pierre-Hugues Herbert. W trzeciej rundzie na Austriaka może czekać Marin Czilić.

Z „trójką” rozstawiony został Alexander Zverev i trafił on do połówki Thiema. Z kolei turniejowa „czwórka”, czyli Stefanos Tsitsipas może zmierzyć się w półfinale z Nadalem. W ubiegłym roku Hiszpan i Grek walczyli w finale Rogers Cup.

Emocji nie zabraknie jednak już od pierwszych rund. Stan Wawrinka zmierzy się z Grigorem Dimitrowem, a na zwycięzcę tego pojedynku czeka już Karen Chaczanow. Ciekawie zapowiada się także starcie Nicka Kyrgiosa z Kyle’em Edmundem oraz Lucasa Pouille’a z Milosem Raonicem. Kibice gospodarzy z pewnością będą wyczekiwać meczu Felixa Auger-Aliassime’a z Vaskiem Pospisilem.

Polacy bez triumfu w deblu, Travaglia zwycięzcą singla

/ Maciej Pietrasik, źródło: Korespondencja z Sopotu, foto: Sopot Open

Karol Drzewiecki i Mateusz Kowalczyk nie zdołali sięgnąć po mistrzowski tytuł Sopot Open, choć w finałowym super tiebreaku prowadzili już 6-2. Lepsi okazali się Andre Begemann i Florin Mergea. W singlu triumfował natomiast Stefano Travaglia.

Przed rokiem Mateusz Kowalczyk wygrał deblowy Sopot Open wspólnie z Szymonem Walkowem. Teraz grał razem z Karolem Drzewieckim, a nasza para prezentowała się na korcie równie dobrze. Faworytami finału byli jednak Andre Begemann i Florin Mergea, niegdyś siódmy deblista świata.

Pierwszego seta niemiecko-rumuńska para wygrała 6:1 w zaledwie 22 minuty, ale nie przyszło to tak łatwo, jak mógłby na to wskazywać sam wynik. W gemie otwarcia Polacy mieli dwa break pointy przy serwisie Begemanna, lecz Drzewiecki najpierw zepsuł smecza, a potem woleja. Młodszy z Polaków dał się dodatkowo przełamać, a później nasi tenisiści nie wykorzystali kolejnych dwóch okazji na breaka. Begemann i Mergea tak się rozpędzili, że zatrzymali się dopiero przy stanie 6:1.

Wysoko przegrany set nie podłamał jednak Polaków. Na początku drugiej partii od razu przełamali Mergeę. Później utrzymali przewagę i po raz trzeci w tym turnieju doprowadzili do super tiebreaka. Przez długi czas wydawało się, że trzeci raz zwyciężą – zaczęli od minibreaka, a potem prowadzili aż 6-2.

Od tego momentu w grze Drzewieckiego i Kowalczyka coś się jednak zacięło. Rywale nie tylko ich dogonili, ale Niemiec z Rumunem wygrali aż siedem kolejnych punktów i mieli trzy piłki meczowe. Przy dwóch pierwszych serwowal Mergea, nasi tenisiści się obronili, lecz przy trzeciej okazji i podaniu Kowalczyka rywale zakończyli mecz. Begemann i Mergea zwyciężyli 6:1, 3:6, 10-8. Dla Rumuna, niegdyś siódmego deblisty świata, to pierwszy triumf od blisko dwóch lat.

– Emocje związane z grą i byciem na korcie to dla mnie coś niesamowitego, coś czego na co dzień już nie doświadczam. Czerpię z tego radość. Nie gra i umiejętności, ale rozwiązania taktyczne i doświadczenie rywali sprawiły, że dziś wygrali. Popełniliśmy błędy, których nie powinniśmy popełnić. Od stanu 6-2 przegraliśmy siedem piłek, to nie może mieć miejsca na takim poziomie. Szkoda, ale był to fajny tydzień, bardzo się cieszę, że tutaj byłem. Teraz wracam do codzienności: pracy, rodziny i dzieci – powiedział po meczu Kowalczyk.

– Grałem dzisiaj trochę gorzej, zdecydowanie gorzej returnowałem. Myślę, że to zaważyło. Wiem, że stać mnie na więcej, więc czuję spory niedosyt. Niestety nie udało się, ale cały tydzień w Sopocie był niesamowity. I tak jesteśmy dumni i szczęśliwi z tego wyniku – dodał Drzewiecki.

Po deblu kibice mogli emocjonować się finałem singla, w którym najwyżej rozstawiony Stefano Travaglia mierzył się z oznaczonym numerem 10 Filipem Horanskym. Włoch w imprezie nie stracił wcześniej choćby seta, Słowak w półfinale obronił za to dwa meczbole. I zaskarbił sobie tym sympatię trybun, które dość głośno go wspierały.

W pierwszym secie niewiele to jednak Horanskiemu pomogło, bo przy stanie 2:2 dał się przełamać „na sucho” i w efekcie przegrał partię 4:6. Początek drugiej odsłony należał jednak do Słowaka. Najpierw wywalczył on breaka, potem obronił się przed przełamaniem powrotnym, a na koniec raz jeszcze przycisnął Travaglię i zwyciężył 6:2.

Horansky musiał odczuwać trudy turnieju, bo przed decydującym setem poprosił o przerwę medyczną. Dłuższy odpoczynek przydał się też Travaglii. Włoch zaczął od przełamania przeciwnika do zera i mimo że po chwili Horansky miał szansę na breaka powrotnego, to turniejowy numer jeden utrzymał podanie, po podwójnym błędzie serwisowym przełamał rywala raz jeszcze i ostatecznie triumfował 6:4, 2:6, 6:2. Mistrzowski tytuł został więc we włoskich rękach, bo rok temu najlepszy okazał się Paolo Lorenzi.

Z Sopotu, Maciej Pietrasik


Wyniki

Finał debla:

A. Begemann, F. Mergea (Niemcy, Rumunia) – K. Drzewiecki, M. Kowalczyk (Polska, WC) 6:1, 3:6, 10-8

Finał singla:

Stefano Travaglia (Włochy, 1) – Filip Horansky (Słowacja, 10) 6:4, 2:6, 6:2

15-latka, która wstrząsnęła Wimbledonem, wygrała pierwszy turniej WTA

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

15-letnia Cori Gauff nie przestaje zachwycać. Wyjątkowo utalentowana tenisistka z Atlanty przedstawiła się szerszej publiczności na Wimbledonie, docierając do 1/8 finału. Od tego czasu minęły trzy tygodnie, a Amerykanka ma już na koncie pierwszy wygrany turniej głównego cyklu. W zawodach w Waszyngtonie razem z dwa lata starszą Caty McNally nie miały sobie równych w deblu.

Gauff i McNally znają się od lat i choć często stawały po przeciwnych stronach siatki, to utrzymują ze sobą dobre relacje. Rok temu połączyły siły w juniorskim US Open i sięgnęły po cenne trofeum. Dostosowanie się do warunków w zawodowym tenisie przyszło im z wielką łatwością. W Waszyngtonie zdobyły mistrzowski tytuł, tracąc co najwyżej pięć gemów w jednym spotkaniu. Na dodatek McNally, pozostająca do tej pory w cieniu młodszej rodaczki, dotarła do półfinału singla. Amerykanie mają prawo piać z zachwytu.

W finale Gauff i McNally pokonały 6:2, 6:2 rozstawione z numerem cztery Węgierkę Fanny Stollar i Amerykankę Marię Sanchez. Przeciwniczki stawiały opór tylko przez godzinę i pięć minut. Choć użycie w tym przypadku słowa ,,tylko” jest może nie do końca właściwe, ponieważ wszystkie wcześniejsze przeciwniczki nastoletnie Amerykanki pokonywały jeszcze szybciej.

W Waszyngtonie akurat to nie miało miejsca, ale tylko kwestią czasu wydaje się sytuacja, kiedy po drugiej stronie siatki stanie rywalka starsza od Gauff i McNally razem wziętych. Amerykanki obecnie mają łącznie tylko 32 lata! Turnieje takie jak ten w Waszyngtonie nakazują sądzić, że przed nimi świetlana przyszłość.


Wyniki

Finał gry podwójnej:

C. Gauff, C. McNally (USA) – M. Sanchez, F. Stollar (USA, Węgry, 4) 6:2, 6:2

Sabałenka powalczy o drugi tytuł w sezonie

/ Dominika Opala, źródło: własne , foto: AFP

Aryna Sabałenka awansowała do pierwszego finału od stycznia tego roku. W półfinale Mubadala Silicon Valley Classic 2019 pokonała Donnę Vekić. Finałową rywalką Białorusinki będzie Saisai Zheng, która wyeliminowała Marię Sakkari.

Aryna Sabałenka odnalazła w San Jose dobrą formę z początku roku. Wtedy wygrała turniej w Shenzhen, teraz jest już w finale Mubadala Silicon Valley Classic. W drodze do meczu o mistrzostwo Białorusinka straciła tylko seta w pojedynku z Carlą Suarez Navarro.

W półfinale na drodze 21-latki z Mińska stanęła Donna Vekić. Partia otwarcia obfitowała w niepewną grę serwujących, stąd też kibice byli świadkami aż siedmiu przełamań. Z tej walki o utrzymanie podania zwycięsko wyszła Sabałenka, która w końcówce seta złapała pewność serwisu, a w kluczowym momencie nie pozwoliła rywalce na odrodzenie.

Druga odsłona rozpoczęła się od prowadzenia Białorusinki 3:0. Młodsza z tenisistek kontrolowała sytuację na korcie i mimo momentów słabości była w stanie dowieźć przewagę do końca. W efekcie po 80 minutach gry zameldowała się w finale.

Rywalką Sabałenki w ostatnim meczu turnieju będzie Saisai Zheng. Chinka bardzo dobrze spisuje się w imprezie – w drodze do finału pokonała trzy rozstawione zawodniczki. W półfinale okazała się lepsza od Marii Sakkari. Przyjeżdżając do San Jose, Chinka miała na koncie serię pięciu porażek.

Pierwszy set starcia chińsko-greckiego trwał ponad godzinę. W trzecim gemie Zheng uzyskała przełamanie, jednak Greczynka odrobiła straty w szóstym gemie. Gra była niezwykle wyrównana i losy partii rozstrzygnął tie-break. W nim bardziej odporna okazała się Chinka.

W drugiej odsłonie przewaga Zheng rysowała się coraz wyraźniej. Sakkari starała się nawiązać walkę, ale 25-latka z Shaanxi pewnie zmierzała po zwycięstwo. Ostatecznie Zheng awansowała do drugiego finału w karierze i powalczy o premierowy tytuł.

Będzie to drugie starcie pomiędzy Sabałenką i Zheng. Dwa lata temu lepsza była Chinka.


Wyniki

Półfinały singla:

Aryna Sabałenka (Białoruś, 2) – Donna Vekić (Chorwacja, 5) 6:4, 6:3

Saisai Zheng (Chiny) – Maria Sakkari (Grecja, 7) 7:6 (5), 6:2

Schwartzman mistrzem!

/ Michał Krogulec, źródło: własne, foto: AFP

Trzeci tytuł w karierze, ale pierwszy na kortach twardych zdobył Diego Schwartzman. W finale w meksykańskim Los Cabos pokonał 7:6(6), 6:3 Taylora Fritza. Kontynuuj czytanie „Schwartzman mistrzem!”


Wyniki

Finał gry pojedynczej

Diego Schwartzman (Argentyna, 3) – Taylor Fritz (USA, 5) 7:6(6), 6:3

Tsitsipas zapisze się w historii tenisa, choć przegrał z Kyrgiosem

/ Michał Krogulec, źródło: własne, foto: AFP

Stefanos Tsitsipas przegrał z Nickiem Kyrgiosem 4:6, 6:3, 6:7(9) w półfinale ATP 500 w Waszyngtonie. Grek w poniedziałek będzie piątym tenisistą świata, przed ukończeniem 21. roku życia, a to wyczyn historyczny w męskich rozgrywkach.  Kontynuuj czytanie „Tsitsipas zapisze się w historii tenisa, choć przegrał z Kyrgiosem”


Wyniki

Półfinały gry pojedynczej: 

Nick Kyrgios (Australia) – Stefanos Tsitsipas (Grecja, 1) 6:4, 3:6, 7:6(9)

Danił Miedwiediew (Rosja, 3) – Peter Gojowczyk (Niemcy, LL)  6:2, 6:2