Kawa nie zadebiutuje w turnieju głównym

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: WSG

Katarzyna Kawa marzenia o debiucie w drabince głównej turnieju wielkoszlemowego musi odłożyć na przyszły rok. Polka w pierwszej rundzie eliminacji przegrała z Australijką Lizette Cabrerą 1:6, 7:6(6), 3:6.

Rywalką Katarzyny Kawy w 1. rundzie kwalifikacji do US Open była 21-letnia Lizette Cabrera. Australijka w rankingu WTA jest notowana aktualnie 60 pozycji niżej od Polki (na 190. miejscu), jednak ma już za sobą trzy starty w turniejach głównych imprez wielkoszlemowych. Dzięki „dzikiej karcie” grała w Australian Open 2017 i 2018 oraz US Open 2018. Jak dotąd nie zdołała nigdy przejść pierwszej rundy.

Poniedziałkowe spotkanie Australijka filipińskiego pochodzenia rozpoczęła znacznie lepiej. W pierwszym secie Kawa zdołała wygrać tylko jednego gema. Cabrera przeważała w każdym aspekcie gry. Tę część spotkania wygrała w zaledwie 25 minut.

W drugiej partii Polka nawiązała wyrównaną walkę. Serwowała już nawet na 3:0, jednak nieskutecznie. Obydwie tenisistki miały w tej części spotkania duże problemy z utrzymaniem własnego podania. Cabrerę dwukrotnie od wygrania meczu dzielił tylko jeden gem przy własnym serwisie. Brakowało jej wówczas chłodnej głowy i bardzo łatwo oddawała prowadzenie. O wyniku seta zadecydował ostatecznie tie-break. Polka wygrała go 8-6, broniąc po drodze piłkę meczową.

W decydującej partii inicjatywa znów była jednak po stronie Cabrery. Australijka szybko wyszła na prowadzenie 5:1. Część tej przewagi straciła, ale Kawa nie była już w stanie odwrócić losów spotkania. Przy swoim serwisie obroniła kolejne dwa meczbole, ale w kolejnym gemie Australijka zdołała zakończyć to spotkanie.

Jeszcze dzisiaj do rywalizacji w eliminacjach przystąpi Magdalena Fręch. Jutro z kolei pierwszy mecz rozegra Kamil Majchrzak.


Wyniki

Lizette Cabrera (Australia) – Katarzyna Kawa (Polska, 18) 6:1, 6:7(6), 6:3

Miedwiediew w gronie faworytów przed US Open

/ Dominika Opala, źródło: www.atptour.com /własne, foto: AFP

Daniił Miedwiediew to najbardziej wyróżniająca się postać w ostatnich tygodniach męskich rozgrywek. Rosjanin dotarł do trzech finałów z rzędu – w Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati, gdzie sięgnął po największy tytuł w karierze. Czy 23-latek z Moskwy może pokusić się też o finał US Open?

Daniił Miedwiediew pożegnał się z Wimbledonem w trzeciej rundzie i rozpoczął przygotowania do sezonu gry na kortach twardych. Te okazały się dla niego niezwykle sprzyjające. Rosjanin osiągnął trzy finały w ostatnich trzech tygodniach – w Waszyngtonie, Montrealu i Cincinnati. W stolicy USA lepszy od moskwianina okazał się Nick Kyrgios, w Rogers Cup szans nie dał mu Rafael Nadal. Jednak w Western&Southern Open nikt nie był w stanie pokonać Miedwiediewa, nawet lider światowego rankingu Novak Dźoković, który uległ Rosjaninowi w półfinale.

W meczu o mistrzostwo 23-letni rezydent Monte Carlo pokonał Davida Goffina w dwóch setach. Tym samym sięgnął po pierwszy w karierze tytuł w turnieju rangi Masters 1000. Rewelacyjna forma Miedwiediewa w ostatnich tygodniach zaowocowała debiutem w Top 5 rankingu ATP, choć trzeba przyznać, że to nie tylko wyniki z ubiegłych trzech tygodni wpłynęły na ten awans. Rosjanin dotarł w tym sezonie do sześciu finałów, wygrał dwa z nich (Sofia, Cincinnati).

Trudno znaleźć słowa – mówił Miedwiediew w wywiadzie dla ESPN. – To ciężka praca, którą włożyłem. Nie byłoby dobre przegrać trzy finałów z rzędu, więc jestem bardzo zadowolony z tego, że wygrałem. To były fantastyczne trzy tygodnie, najlepsze w moim życiu – podsumował.

Łącznie Miedwiediew wygrał w ostatnich trzech tygodniach 14 meczów, przegrał tylko 2. W wygranych pojedynkach stracił zaledwie seta, w starciu z Dźokoviciem.

Forma i przygotowanie fizyczne 23-latka z Moskwy mogą zachwycać, a te wyniki stawiają go w gronie faworytów podczas US Open. Jakie są szanse Miedwiediewa na osiągnięcie czwartego finału z rzędu, który przypadłby w Nowym Jorku? Wydaje się, że bardzo duże, jeśli utrzyma obecną dyspozycję. Pokazał, że potrafi walczyć i wygrywać z najlepszymi. Co prawda, dotychczasowe rezultaty wielkoszlemowe Rosjanina nie zachwycają (najlepszy to czwarta runda Australian Open 2019), jednak wcześniej w karierze nie był w takiej formie, w jakiej jest obecnie.

Podopieczny Jean-Rene Lisnarda jest na fali, w końcu przełamał się w wielkim turnieju i zdobył największy tytuł w karierze. To z pewnością wpłynie na większą pewność siebie.  Jego styl gry przystosowany jest właśnie do kortów twardych. Mocny serwis i ofensywne uderzenia, a także dobre poruszanie się na linii końcowej świadczą o tym, że nie bez przyczyny wszystkie pięć trofeów wywalczył na hardzie.

Imprezy wielkoszlemowe rządzą się swoimi prawami i aby zdobyć tytuł musi zgrać się wiele czynników. Nie jest wykluczone jednak, że Miedwiediew będzie w stanie to zrobić i zagrozi panowaniu Wielkiej Trójki.

NOWY VCORE PRO: Miażdż przeciwnika z kontrolą

/ Yonex, źródło: Materiał promocyjny, foto: Yonex

Yonex z dumą ogłasza premierę nową wersję swojej najbardziej zaawansowanej rakiety, VCORE PRO. Wyposażony w siatkę tłumiącą wibracje (VDM), VCORE PRO jest przeznaczony dla graczy wykonujących silne uderzenia i chcą je mieć pod kontrolą.

Dzięki szczegółowym i obszernym analizom Yonex ustalił, że prędkość piłki uderzanej podczas gry wzrosła na poziomie profesjonalnym. Mecze stają się dłuższe i bardziej wymagające, najlepsi gracze chcą używać najlepszych rakiet i wymagają od sprzętu poczucia kontroli i komfortu przy uderzeniu.

VCORE PRO zawiera Namd *, rewolucyjny grafit, który utrzymuje swoją elastyczność przy silnych uderzeniach i dużych prędkościach. Ulepszona konstrukcja sprzyja wydajnemu przenoszeniu energii podczas uderzenia, skutkuje 4% większym podkręceniem, 2,7% większą prędkością i 10 cm wyższym odbiciem ***.

Najbardziej innowacyjną cechą nowego VCORE PRO jest VDM owinięty wokół grafitu w uchwycie, aby stłumić 30% niepożądanych wibracji **. Oprócz tego, ten elastyczny materiał dobrze przylega do grafitu, co zapewnia lepsze wyczucie i precyzyjne sterowanie piłką.

Trzykrotny mistrz Wielkiego Szlema Stan Wawrinka (SUI), który wygrał Wielkie Szlemy w ciągu trzech kolejnych lat po przejściu na serię VCORE, zacznie korzystać z nowej VCORE PRO na Rogers Cup w ramach przygotowań do US Open. Frances Tiafoe (USA) zagrał pierwszy raz nową rakietą na BB&T Atlanta Open.

 

Innowacje

ISOMETRICTM

Większe pole aktywnego odbicia

Opracowana ponad 30 lat temu konstrukcja ISOMETRICTM zwiększa pole aktywnego odbicia o 7% **

Siatka tłumiąca wibracje (VDM)

Dla większej precyzji

VDM to elastyczny materiał, który dobrze przylega do grafitu, aby zmniejszyć zmęczenie ramion. Zintegrowany z uchwytem VDM minimalizuje wibracje o 30%, co poprawia czucie i precyzyjną kontrolę nad piłką.

Namd *

Do silnych uderzeń

Ten rewolucyjny grafit, wbudowany w rakietę, zachowuje elastyczność podczas dynamicznych ruchów, dzięki czemu można miażdżyć przeciwnika ciężkimi uderzeniami.

Lock Booster

Do wydajniejszego odbicia

Udoskonalona konstrukcja przelotki sprawia, że podczas uderzenia transfer energii jest wydajniejszy.

Struny „blokują” piłkę, co powoduje zwiększenie powierzchni uderzającej co daje większą szansę na wygenerowanie agresywnego, atakującego obrotu.

* Namd to technologia opracowana przez Nitta Corporation w celu równomiernego rozproszenia nanorurek węglowych w kompozytach z włókien węglowych.

** Testowane przez Yonex

*** W porównaniu do VCORE DUEL G.

 

ProduktVCORE PRO 97VCORE PRO 97 HDVCORE PRO 100VCORE PRO 100 α
Kolor Zielony mat
Rozmiar głowicy97 inch2100 inch2
MateriałHM Graphite + Black Micro Core + NamdHM Graphite /
NANOMESH NEO
WagaHG: 330g / 11.6oz

G: 310g / 10.9oz

LG: 290g / 10.2oz

G: 320g / 11.3ozG: 300g / 10.6oz

LG: 280g / 9.9oz

G: 290g / 10.2oz

LG: 270g / 9.5oz

Układ strun16×1918×2016×19
Długość27inch
C/OJaponiaChiny
Premiera13 września, 2019
(23 sierpnia, 2019 – tylko w US)

 

Doświadczona Estonka rywalką Linette

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: Peter Figura

Kaia Kanepi będzie pierwszą rywalką Magdy Linette w głównej drabince turnieju WTA International w Nowym Jorku. Estonka, podobnie jak nasza tenisistka, musiała przebijać się przez eliminacje. Obie jeszcze nigdy ze sobą nie grały.

Magda Linette w Nowym Jorku wygrała już trzy mecze – pierwsze dwa spotkania w eliminacjach łatwo padły jej łupem, za to decydujące starcie z Anną Blinkową mimo dwóch setów trwało ponad 2,5 godziny. Jej pierwszą rywalką w turnieju głównym będzie Kaia Kanepi. Doświadczona Estonka także ma za sobą trzystopniowe eliminacje, w których stoczyła długie boje z Eugenie Bouchard oraz Nadią Kiczenok.

W rankingu WTA obie panie dzielą zaledwie trzy miejsca – Linette jest w najnowszym notowaniu 80., Kanepi zajmuje natomiast 83. pozycję. Obie na światowych kortach występują już bardzo długo, mimo to nigdy jeszcze ze sobą nie grały. 34-latka kiedyś była nawet 15. rakietą świata, lecz jej sukcesy to już dość odległe czasy. Wygrała cztery turnieje głównego cyklu (na osiem finałów), ale ostatni mecz o tytuł rozegrała w 2013 roku.

Ten sezon to dla Kanepi przede wszystkim czwarta runda Roland Garros. Na innych nawierzchniach Estonka spisywała się już słabiej, choć w Miami przeszła eliminacje, a w Australian Open urwała w pierwszej rundzie seta Simonie Halep. Mimo to Polka z pewnością nie będzie miała łatwej przeprawy. Mecz z Kanepi rozegra już w poniedziałkowy wieczór – będzie to czwarte spotkanie od godziny 16:00 na korcie numer jeden. Można więc się spodziewać, że tenisistki wyjdą na kort około 22.

Berdych powrócił!

/ Michał Krogulec, źródło: własne/atptour.com, foto: AFP

Niegdyś czwarty tenisista świata, finalista Wimbledonu, dziś powracający po przerwie spowodowanej kontuzją pleców. Tomas Berdych wygrał pierwszy mecz od 26 lutego. W I rundzie turnieju ATP 250 w Winston-Salem pokonał Włocha Andreasa Seppiego.

Kontynuuj czytanie „Berdych powrócił!”


Wyniki

I runda gry pojedynczej

Tomas Berdych (Czechy, WC) – Andreas Seppi (Włochy)  6:1, 3:6, 6:3

Majchrzak, Fręch i Kawa poznali rywali w eliminacjach

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Troje Polaków wystartuje w trzystopniowych kwalifikacjach do ostatniej lewy Wielkiego Szlema. Magdalena Fręch i Katarzyna Kawa pierwsze mecze rozegrają w poniedziałek, natomiast Kamil Majchrzak rozpocznie rywalizację we wtorek. Biało-czerwoni poznali już rywali.

Jako pierwsza do walki stanie Katarzyna Kawa. 26-latka z Krynicy Zdroju nigdy wcześniej nie grała w US Open. Obecny sezon jest jednak dla niej przełomowy, a finał turnieju WTA w Jurmale tylko zwiększył apetyt na kolejne dobre wyniki. Pierwszą rywalką Kawy będzie Lizette Cabrera z Australii. Początek tego meczu zaplanowano na godzinę 17 polskiego czasu. A tak wygląda część drabinki, w której znalazła się Polka.

Elena Rybakina (Kazachstan, 1) – Emma Navarro (USA)
Arina Rodionova (Australia) – Fanny Stollar (Węgry)
Maddison Inglis (Australia) -Valentini Grammatikopoulou (Grecja)
Lizette Cabrera (Australia) – Katarzyna Kawa (Polska, 18)

Z kolei Magdalena Fręch na dzień dobry zmierzy się z Jia-Jing Lu. Miejmy nadzieję, że 21-letnia łodzianka przełamie złą passę i po raz pierwszy w obecnym sezonie wygra mecz w wielkoszlemowych eliminacjach. Jeśli Fręch udałoby się pokonać pierwszą przeszkodę, w drugiej rundzie mogłaby się zmierzyć z Chloe Paquet, z którą nie tak dawno wygrały Magda Linette (Roland Garros) i Katarzyna Kawa (WTA w Jurmale).

Paula Badosa (Hiszpania, 2) – En-Shuo Liang (Tajwan)
Quirine Lemoine (Holandia) – Tereza Mrdeza (Chorwacja)
Jia-Jing Lu (Chiny) – Magdalena Fręch (Polska)
Rebecca Sramkova (Słowacja) – Chloe Paquet (Francja, 30)

Natomiast Kamila Majchrzaka w kwalifikacyjnej drabince otacza wielu doświadczonych przeciwników, na czele z Tommym Robredo, który dotarł do 1/8 finału US Open, kiedy Polak miał pięć lat. Najpierw 23-letniego piotrkowianina czeka jednak bój z Carlosem Berlocqiem. Argentyńczyk najlepsze lata ma już raczej za sobą. W obecnym sezonie szybko żegnał się z kolejnymi imprezami wielkoszlemowymi, przegrywając w pierwszych rundach eliminacji. Nie życzymy Berlocqowi źle, ale mamy nadzieję, że akurat w Nowym Jorku nie przełamie złej passy.

Kamil Majchrzak (Polska, 4) – Carlos Berlocq (Argentyna)
Go Soeda (Japonia) – Tommy Robredo (Hiszpania)
Ruben Bemelmans (Belgia) – Hiroki Moriya (Japonia)
Mats Moraing (Niemcy) – Ilja Iwaszka (Białoruś, 30)

 

Wielki wyczyn Miedwiediewa. Rosjanin przełamał finałową niemoc

/ Szymon Adamski, źródło: Własne, foto: AFP

Ostatnie trzy tygodnie były niezwykle udane dla Daniiła Miedwiediewa. 23-letni Rosjanin grał w finałach w Waszyngtonie i Montrealu, a w Cincinnati poszedł o krok dalej i po raz pierwszy w karierze wygrał zawody z serii Masters 1000. Mistrzowski puchar wzniósł po zwycięstwie 7:6(3), 6:4 nad Belgiem Davidem Goffinem.

Nie był to może mecz stojący na niebotycznym poziomie, ale na pewno dostarczył kibicom wielu emocji. Wyrównanego starcia należało się zresztą spodziewać. Obaj zawodnicy walczyli o najbardziej wartościowe zwycięstwo w karierze, więc trudno było mówić o przewadze doświadczenia którejś ze stron. Za zaciętym przebiegiem pojedynku przemawiały też ich dwa dotychczasowe starcia. W tegorocznym Australian Open wygrał Miedwiediew, a kilka miesięcy później, na Wimbledonie zrewanżował mu się Belg, wygrywając morderczą pięciosetówkę. Przed finałem w Cincinnati 23-latek z Moskwy zapewniał, że wyciągnął wnioski z tamtego spotkania i tym razem postara się być bardziej agresywny.

Pomóc miał mu w tym potężny drugi serwis, czyli broń, którą zaskoczył w półfinale samego Novaka Dźokovicia. Już pierwszy gem starcia finałowego nie pozostawił wątpliwości, że również tym razem Rosjanin zamierza ryzykować. Kiedy jednak dochodziło do wymian, wykazywał się cierpliwością. Momentami grał na tyle bezpiecznie, że to Goffin przejmował inicjatywę i atakował z linii końcowej. Belga należy też pochwalić za dropszoty, którymi zmuszał przeciwnika do wycieńczających przebieżek. Ostatecznie o losach pierwszego seta zadecydował tie-break, choć wcześniej Miedwiediew prowadził z przewagą przełamania. W decydującej rozgrywce Belg nie wygrał ani jednego punktu przy własnym podaniu. Grał nerwowo i niedokładnie, a na dodatek brakowało mu szczęścia.

Goffin mógł zostać pierwszym Belgiem, który wygra turniej Masters 1000, ale kiedy w gemie otwarcia drugiego seta dał się przełamać, szanse na zwycięstwo bardzo zmalały. Będący na fali Miedwiediew z dziecinną łatwością wygrywał kolejne punkty i gemy przy własnym podaniu. Pierwsze problemy napotkał dopiero przy stanie 5:4, kiedy serwował po zwycięstwo w całym turnieju. Goffin niespodziewanie objął prowadzenie 40:15 i miał dwa break-pointy na doprowadzenie do remisu. Rosjanin rzucił rakietą, ale szybko opanował emocje i serią czterech potężnych serwisów zakończył spotkanie. – To było niewiarygodne – odniósł się do efektownego zakończenia spotkania w pomeczowym wywiadzie moskwianin.

Zdobyte w Cincinnati punkty pozwolą Miedwiediewowi awansować na piąte miejsce w rankingu ATP. Nigdy wcześniej nie był tak wysoko notowany. Z kolei Goffin będzie od poniedziałku piętnastą rakietą świata. Liderem pozostanie Novak Dźoković, choć Serbowi nie udała się sztuka obrony tytułu.


Wyniki

Finał:

Daniił Miedwiediew (Rosja, 9) – David Goffin (Belgia, 16) 7:6(3), 6:4