Dźoković zgodnie z planem, mamy pierwsze niespodzianki

/ Tomasz Górski, źródło: własne, foto: AFP

Novak Dźoković w trzech setach pokonał Roberto Carballesa Baenę i pewnie zameldował się w drugiej rundzie na korach Flushing Meadows. Bez większych problemów awans wywalczyli też Nishikori i Miedwiediew. Pierwszą niespodzianką jest porażka Fabio Fogniniego. Włoch, rozstawiony z numerem 11, przegrał z Reillym Opelką.

Zgodnie z planem US Open 2019 rozpoczął jeden z głównych faworytów Novak Dźoković. Serb w niespełna dwie godziny ograł Roberto Carballesa Baenę. Premierowa partia była najbardziej wyrównana. Decydujące przełamanie „Nole” wywalczył dopiero w dziesiątym gemie. Kolejny set  był ekspresowy, w którym Serb wygrał 6:1. Jak się okazało trzecia, decydująca partią znów zakończyła się za sprawą jednego breaka. W pierwszym pojedynku obu zawodników, pewne zwycięstwo odniósł faworyt.

Turniejowa „jedynka” pewnie weszła w turniej. Teraz na drodze Dźokovicia stanie Juan Ignacio Londero. Argentyńczyk dość niespodziewanie pokonał Sama Querreya i potrzebował do tego czterech setów.

Jednak to nie Serb zameldował się jako pierwszy w kolejnej rundzie. Najszybciej swój mecz zakończył Kei Nishikori. Japończyk prowadził z Marco Trungellitim 6:1, 4:1 po czym Argentyńczyk skreczował. Walka na korcie trwała zaledwie 48. minut.  W drugiej rundzie „samuraj” zagra z Bradleyem Klahnem. Amerykanin wyrzucił dziś z turnieju Thiago Monteiro.

Wśród rozstawionych tenisistów pewny awans wywalczyli Danił Miedwiediew i Duszan Lajović. Rosjanin ograł Prajnesha Gunneswarana a Serb pokonał Steve’a Darcisa. Czterech setów potrzebowali do zwycięstwa Alex De Minaur i Daniel Evans. Natomiast pełny dystans dał drugą rundę Basilaszwiliemu i Garinowi.

Sprawcą pierwszej, dużej niespodzianki został Reilly Opelka. Amerykański wieżowiec pokonał, rozstawionego z numerem 11, Fabio Fogniniego.  Natomiast w serbskim pojedynku Miomir Kecmanović ograł Laszlo Dżjera.

Powody do zadowolenia mają także gospodarze. Denis Kudla wyeliminował Janko Tipsarevicia, dla którego był to ostatni występ na US Open. Niespodziankę sprawił także osiemnastoletni Jenson Brooksby. Plasujący się pod koniec czwartej setki rankingu Amerykanin wyrzucił z turnieju doświadczonego Tomasa Berdycha po czterech setach.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Novak Dźoković (Serbia, 1) – Roberto Carballes Baena (Hiszpania) 6:4, 6:1, 6:4

Danił Miedwiediew (Rosja, 5) – Prajnesh Gunneswaran (Indie) 6:4, 6:1, 6:2

Kei Nishikori (Japonia, 7) – Marco Trungelliti (Argentyna, Q) 6:1, 4:1 i krecz

Reilly Opelka (USA) – Fabio Fognini (Włochy, 11) 6:3, 6:4, 6:7(6), 6:3

Nikoloz Basilaszwili (Gruzja, 17) – Marton Fucsovics (Węgry) 3:6, 6:4, 6:2, 3:6, 6:3

Duszan Lajović (Serbia 27) – Steve Darcis (Belgia) 7:5, 6:3, 6:3

Christian Garin (Chile, 31) – Christopher Eubanks (USA, WC) 3:6, 7:6(5), 6:4, 6:7(4), 6:3

Alex De Minaur (Australia) – Pierre-Hugues Herbert (Francja) 6:4, 6:2, 6:7(6), 7:5

Bradley Klahn (USA) – Thiago Monteiro (Brazylia) 6:3, 6:2, 6:3

Denis Kudla (USA) – Janko Tipsarević (Serbia) 3:6, 6:1, 7:6(5), 6:1

Daniel Evans (Wielka Brytania) – Adrian Mannarino (Francja) 6:4, 6:3, 2:6, 6:3

Jenson Brooksby (USA, Q) – Tomas Berdych (Czechy) 6:1, 2:6, 6:4, 6:4

Miomir Kecmanović (Serbia) – Laszlo Dżjere (Serbia) 6:2, 6:1, 7:5

Kerber za burtą

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

W poniedziałek udanie rywalizację na kortach Flushing Meadows zainaugurowały Ashleigh Barty i Karolina Pliszkova. Z turniejem pożegnała się mistrzyni nowojorskiej imprezy z 2016 roku, Angelique Kerber.

Niemka w trzech setach przegrała z Kristiną Mladenovic. Spotkanie lepiej rozpoczęła Niemka, która jako pierwsza przełamała rywalkę i odskoczyła na 2:0. Reprezentantka „trójkolorowych” błyskawicznie odrobiła jednak stratę i później gra toczyła się zgodnie z regułą własnego serwisu aż do wyniku 5:5. W jedenastym gemie Francuzka po raz drugi odebrała podanie rywalce, a chwilę później wykorzystała atut własnego podania i objęła prowadzenie 1:0 w meczu. Na początku drugiej odsłony pojedynku Mladenovic znacząco obniżyła poziom swojej gry. Leworęczna tenisistka błyskawicznie to wykorzystała i bez straty gema wyrównała stan rywalizacji. Decydującą partię lepiej rozpoczęła Francuzka, która wyszła na prowadzenie 3:1. Trzykrotna mistrzyni wielkoszlemowa zdołała wyjść jeszcze na 4:3, ale końcówka meczu należała do tenisistki z nad Sekwany, która po 2 godzinach i 23 minutach mogła cieszyć się ze zwycięstwa.

Kolejną rywalką Kristiny Mladenovic będzie Fiona Ferro, która wyeliminowała Darię Gavrilovą.

W drugiej rundzie US Open są już Ashleigh Barty i Karolina Pliszkova. Australijka słabo rozpoczęła spotkanie przeciwko Zarinie Dijas. W pierwszym secie wygrała tylko jednego gema, ale od stanu 3:3 w drugim secie przegrała już tylko dwa gemy. Czeszce sporo problemów sprawiła rodaczka Tereza Martincova. W pierwszej partii obie tenisistki zapisały po cztery przełamania na swoim koncie i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break, w którym lepsza okazała się turniejowa „trójka”. Wyżej sklasyfikowana z reprezentantek naszych południowych sąsiadów dobrze rozpoczęła drugiego seta i odskoczyła na 3:0 z podwójnym „breakiem”. Martincova zdołała jednak odrobić stratę i o losach tej części meczu również musiał zadecydować „trzynasty gem”. W tej dodatkowej rozgrywce ponownie lepsza okazała się Pliszkova.

Barty zmierzy się teraz z Lauren Davis, która pokonała Johannę Larsson, a Czeszka zagra z Miriam Bolkvadze. Gruzinka, która przebiła się przez eliminacje, ograła Bernardę Perę.

W poniedziałek do drugiej rundy awansowały również Anastasija Sewastowa, która wyeliminowała Eugenie Bouchard, Johanna Konta, Petra Martić oraz Ons Jabeur, która wyrzuciła z zawodów rozstawioną z numerem 27 Caroline Garcię.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Ashleigh Barty (Australia, 2) – Zarina Dijas (Kazachstan) 1:6 6:3 6:2

Karolina Pliszkova (Czechy, 3) – Tereza Martincova (Czechy) 7:6(6) 7:6(3)

Anastasija Sewastowa (Łotwa, 12) – Eugenie Bouchard (Kanada) 6:3 6:3

Kristina Mladenovic (Francja) – Angelique Kerber (Niemcy, 14) 7:5 4:6 6:4

Johanna Konta (Wlk. Brytania, 16) – Daria Kasatkina (Rosja) 6:1 4:6 6:2

Petra Martić (Chorwacja, 22) – Tamara Zidansek (Słowenia) 6:4 4:6 6:1

Ons Jabeur (Tunezja) – Caroline Garcia (Francja, 27) 7:6(8) 6:2

Jekaterina Aleksandrowa (Rosja) – Samantha Stosur (Australia, WC) 6:1 6:3

Rebecca Peterson (Szwecja) – Monica Puig (Portoryko) 6:3 6:3

Miriam Bolkvadze (Gruzja, Q) – Bernarda Pera (USA) 6:3 5:7 6:4

Margarita Gasparian (Rosja) – Priscilla Hon (Australia, LL) 7:6(4) 6:4

Ana Bogdan (Rumunia, Q) – Hariett Dart (Wlk. Brytania) 6:3 6:1

Lauren Davis (USA) – Johanna Larsson (Szwecja, Q) 7:5 6:2

Fiona Ferro (Francja) – Daria Gavrilova (Australia) 6:3 6:4

Świątek dała sygnał do ataku

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

Iga Świątek w świetnym stylu zadebiutowała na kortach Flushing Meadows i w 50 minut rozprawiła się z Ivaną Jorović. Następną rywalką Polki będzie Anastasija Sewastowa.

W pierwszym secie warszawianka zdeklasowała rywalkę i oddała jej tylko pięć punktów. W drugiej odsłonie spotkania obraz gry niewiele się zmienił. Reprezentantka Polski wciąż grała zdecydowanie zbyt szybko i dokładnie dla Serbki. Jorović w drugim gemie zdołała utrzymać podanie, ale na więcej podopieczna Piotra Sierzputowskiego już jej nie pozwoliła. Trochę problemów Świątek miała w piątym gemie przy własnym serwisie. Serbska tenisistka miała w nim nawet kilka „breakpointów”, ale 18-latka z Warszawy obroniła wszystkie i kilka minut później pewnie zamknęła spotkanie.

Kolejną rywalką Igi Świątek będzie Anastasija Sewastowa, ubiegłoroczną półfinalistką nowojorskiej imprezy. Rozstawiona z numerem 12 Łotyszka bez straty seta pokonała Eugenie Bouchard.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Iga Świątek (Polska) – Ivana Jorović (Serbia) 6:0 6:

Hurkacz kontra bracia Bryanowie! Niełatwe drabinki Kubota i Rosolskiej

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

Już od pierwszych rund interesująco zapowiadają się turnieje deblowe na US Open. W akcji zobaczymy cztery pary z udziałem naszych reprezentantów. Najtrudniejsze wyzwanie na początku rywalizacji ma przed sobą Hubert Hurkacz, który w Nowym Jorku wystąpi u boku Vaska Pospisila.

Już od kilku tygodni wiadomo było, że Hubert Hurkacz wystąpi w deblu podczas US Open u boku mistrza Wimbledonu 2014 w grze podwójnej – Vaska Pospisila. Kanadyjczyk pięć lat temu triumfował w Londynie u boku Jacka Socka. Ostatnio 29-latka męczyły problemy zdrowotne, ale informacja o wspólnym występie jego i Hurkacza nieco rozbudziła apetyty polskich kibiców. Losowanie drabinki nieco je stonowało. W pierwszej rundzie polsko-kanadyjski duet zmierzy się bowiem  z rozstawionymi z „7” braćmi Mike’em i Bobem Bryanami. Mike w zeszłym roku cieszył się na Flushing-Meadows ze zwycięstwa razem z Jackiem Sockiem. Z drugiej strony, to właśnie Pospisil i Sock pokonali braci Bryanów w finale w Londynie w 2014 roku. Ten mecz może być jednym z najciekawszych w pierwszej rundzie nie tylko dla polskich kibiców. W przypadku niespodziewanego zwycięstwa, w drugiej rundzie Hurkacz i Pospisil powinni mieć nieco łatwiej. Ich rywalami będą najprawdopodobniej Hiszpan Roberto Carballes Baena i Argentyńczyk Federico Delbonis, jeśli tylko ci poradzą sobie z Monakijczykiem Hugo Nysem i Hindusem Divijem Sharanem.

Jednymi z faworytów do końcowego triumfu będą oczywiście Łukasz Kubot i Marcelo Melo. W minionym tygodniu Polak i Brazylijczyk wreszcie wygrali pierwszy turniej w sezonie, nie mając sobie równych w Winston-Salem. Ostatni turniej wielkoszlemowy, w którym są rozstawieni z „2”, rozpoczną od starcia z parą ukraińsko-nowozelandzką. Ich rywalami będą Denis Mołczanow i Artem Sitak. Mistrzowie Wimbledonu 2017 powinni sobie z nimi poradzić, aczkolwiek nie mogą nie podejść do tego meczu na 100%. Sitak to solidny deblista. Zwycięzcy tego spotkania zmierzą się albo ze Słowakiem Jozefem Kovalikiem i Hiszpanem Albertem Ramosem Vinolasem, albo, co bardziej prawdopodobne, ze Szwedem Robertem Lindstedtem i Austriakiem Philippem Oswaldem. To będzie już z pewnością trudniejsza przeszkoda. Lindstedt u boku Kubota wygrał w 2014 roku Australian Open, a wcześniej trzykrotnie był w finale Wimbledonu. Najlepsze lata ma już za sobą, ale wciąż jest liczącym się w stawce zawodnikiem.

Alicja Rosolska w Nowym Jorku zagra wspólnie z Chinką Peng Shuai. W ostatnich tygodniach Polka szukała szczęścia u boku Desirae Krawczyk, jednak jej współpraca z Amerykanką nie układała się. Miejmy nadzieję, że z reprezentantką Państwa Środka będzie się Rosolskiej grało lepiej. Choć łatwego początku mieć nie będą. Zaczną od starcia z rozstawioną z „13” parą chorwacko-hiszpańską Darija Jurak/Maria Jose Martinez Sanchez. Polka i Chinka nie są bez szans, ale nie będą faworytkami. Jeśli wygrają, w kolejnej rundzie również nie będzie łatwo. Pary Dajana Jastremska/Monica Puig oraz Anna Kalińska/Julia Putincewa mogą być nieobliczalne.

Wszystkich polskich kibiców zapewne bardzo ciekawi również, jak spiszą się w grze podwójnej Iga Świątek i Magda Linette. Nasze specjalistki od singla nie będą miały łatwego zadania, ale ciężko jednoznacznie stwierdzić na co stać je w deblu. W pierwszej rundzie zmierzą się z Amerykankami Bethanie Mattek-Sands i CoCo Vandeweghe. Druga z nich przed rokiem zdobyła w Nowym Jorku tytuł u boku Ashleigh Barty. Mattek-Sands tymczasem ma na swoim koncie aż pięć tytułów wielkoszlemowych. W Nowym Jorku wygrała trzy lata temu. W 2015 i 2017 roku zwyciężała w Melbourne i Paryźu. Triumfatorki tego spotkania zmierzą się z rozstawionymi z „2” Su-Wei Hsieh i Barborą Strycową lub z Lauren Davis i Marią Sanchez.

Najwyżej rozstawieni w turnieju męskim Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, którzy wygrali Wimbledon, zaczną od pojedynku z Pablo Cuevasem i Stevem Johnsonem, który może być wymagający. Jamie Murray, który pierwotnie miał w US Open grać razem ze swoim bratem Andym, ostatecznie pokaże się u boku Neala Skupskiego. Oni rozpoczną zmagania od meczu z amerykańskimi „dzikimi kartami” Rbertem Galloway’em i Nathanielem Lammonsem. Jack Sock, który przed rokiem wygrał u boku Mike’a Bryana tym razem spróbuje swoich sił z mało znanym Jacksonem Withrowem. Trudno wyobrażać sobie ich awans do drugiej rundy, skoro po drugiej stronie siatki staną w pierwszej rozstawieni z „11” Ivan Dodig i Filip Polasek.

Ashleigh Barty, która razem z Vandeweghe wygrała przed rokiem, tym razem stanie u boku Wiktorii Azarenki. Razem z Białorusinką Australijka znów może zajść daleko. Margarita Gasparian i Monica Niculescu nie powinny być trudną przeszkodą w pierwszej rundzie. Najwyżej rozstawione Timea Babos i Kristina Mladenovic rozpoczną natomiast meczem z Jessicą Moore i Giulianą Olmos.

Majchrzak kontra druga rakieta Chile, Hurkacz zagra z weteranem

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak w poniedziałek zadebiutuje w US Open i powalczy o premierowe zwycięstwo w turnieju tej rangi. Rywalem Polaka będzie Chilijczyk Nicolas Jarry. Do rywalizacji przystąpi też Hubert Hurkacz, na którego drodze stanie doświadczony Jeremy Chardy.

Hubert Hurkacz dostał się do turnieju głównego bez konieczności rozgrywania eliminacji. Inaczej było w przypadku Kamila Majchrzaka. Piotrkowianin przegrał jednak w decydującym meczu z Ilją Iwaszką i wydawało się, że wrocławianin będzie naszym jedynym reprezentantem w drabince głównej.

Szczęście jednak uśmiechnęło się do Majchrzaka i po wycofaniu się Kevina Andersona i Milosa Raonica zagra w turnieju głównym jako lucky loser. Druga rakieta Polski zmierzy się z drugą rakietą Chile, czyli Nicolasem Jarrym. 23-latek z Santiago plasuje się obecnie na 73. miejscu w rankingu ATP, choć w przeszłości zajmował już 38. lokatę.

Jarry pochodzi z tenisowej rodziny. Jego dziadek, Jaime Fillol, był legendą chilijskiego tenisa i dotarł do 14. miejsca w rankingu. To właśnie dziadek podarował „Nico” pierwszą rakietę, a sukcesy seniora motywują wnuka na korcie. Jarry na zawodowstwo przeszedł w 2014 roku, ale to sezon 2018 był dla niego przełomowy. Osiągnął pierwszy finał w głównym cyklu w Sao Paulo, a także grał w półfinałach w Rio de Janeiro, Hamburgu i Kitzbuhel. W tym roku w maju dotarł do kolejnego finału, tym razem w Genewie, jednak zatrzymał go wtedy Alexander Zverev. Upragniony tytuł nadszedł w połowie lipca w Bastad.

Powyższe wyniki wskazują, że Jarry najlepiej czuje się na kortach ziemnych. Przygotowania Chilijczyka do US Open były dosyć ubogie. Zagrał on tylko jeden turniej w Winstom-Salem, gdzie uległ na starcie Pablo Andujarowi.

Przed Kamilem Majchrzakiem trudne wyzwanie, ale nie niemożliwe do wykonania. Ogranie w tourze będzie po stronie rywala Polaka, jednak obecna forma obu zawodników zapowiada wyrównaną walkę.

Z kolei Hubert Hurkacz powalczy o drugą rundę z Jeremym Chardym. Francuza nikomu nie trzeba zapewne przedstawiać. Od 14 lat rywalizuje on w zawodowym tourze. Może pochwalić się jednym tytułem, wywalczonym 10 lat temu w Stuttgarcie. Ponadto dotarł do finału w Johannesburgu (2009) i Den Bosch (2018). W Wielkim Szlemie najlepszy rezultat osiągnął w Australian Open w sezonie 2013 (ćwierćfinał). W tym samym roku zanotował też najwyższy ranking w karierze – 25.

Wydaje się, że jeśli Hurkacz utrzyma formę z Winston-Salem, to nie będzie miał problemów z pokonaniem Francuza. Nie należy jednak lekceważyć 32-latka z Pau, gdyż doświadczenie będzie po jego stronie.

Spotkania Hurkacza i Majchrzaka zaplanowano jako czwarte w kolejności od godziny 17:00 czasu polskiego. Wrocławianin zagra na korcie numer 14, a piotrkowianin na korcie numer 4.

LOTOS wesprze Hurkacza. ,,Doceniamy dumę z jaką reprezentuje Polskę”

/ Szymon Adamski, źródło: własne, informacja prasowa, foto: AFP

Hubert Hurkacz jest już w Nowym Jorku i szykuje się do meczu 1. rundy US Open przeciwko Jeremy’emu Chardy’emu. To będzie pierwszy pojedynek, w którym nasz reprezentant wystąpi z charakterystyczną naszywką LOTOS-u. Koncern naftowy został Partnerem Głównym naszego najlepszego tenisisty. 

Grupa LOTOS jest mocno zaangażowana w polski tenis. Przez lata wspierała Agnieszkę Radwańską, a od kilku miesięcy jest sponsorem strategicznym Polskiego Związku Tenisowego. Współpraca obejmuje kilka płaszczyzn. Jej najokazalsze efekty to powstanie cyklu turniejów ,,LOTOS PZT Polish Tour” oraz projektu ,,PZT LOTOS TEAM – Nadzieje Polskiego Tenisa”. W skład tej grupy wchodzi m.in. drugi z naszych czołowych tenisistów, Kamil Majchrzak, który podobnie jak Hurkacz weźmie udział w turnieju głównym US Open.

– Cieszę się, że do grona naszej sportowej rodziny dołączył tak ambitny tenisista młodego pokolenia. Doceniamy dumę z jaką Hubert reprezentuje Polskę na arenie międzynarodowej – mówi Jarosław Wittstock, wiceprezes Zarządu Grupy LOTOS. – Decyzję o współpracy z Hubertem Hurkaczem podjęliśmy biorąc pod uwagę zarówno dotychczasowe sukcesy sportowe, jakie ma na swoim koncie, jak również ze względu na ogromny potencjał, jaki w nim drzemie.

Również Hubert Hurkacz wypowiedział się na temat świeżo nawiązanej współpracy. – Jestem bardzo dumny z możliwości dołączenia do grona wybitnych polskich sportowców wspieranych przez Grupę LOTOS – powiedział najlepszy obecnie polski tenisista.

Hubert Hurkacz wystąpi z logo LOTOSU na koszulce już podczas US Open. Zgodnie z przepisami w czasie turniejów wielkoszlemowych logotyp będzie umieszczony tylko na rękawku, a podczas pozostałych zawodów rozgrywanych w ramach ATP – dodatkowo również na piersi. Co więcej, Hubert zostanie też ambasadorem skierowanego do najmłodszych Narodowego Programu Upowszechniania Tenisa „Rakiety LOTOSU”.

Świątek rozpocznie polskie starty

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

W poniedziałek na kortach Flushing Meadows zagra czwórka Polaków. Jako pierwsza do rywalizacji przystąpi Iga Świątek, a jej rywalką będzie Serbka Ivana Jorović. W akcji zobaczymy też inną naszą reprezentantkę – Magdalenę Fręch, która zmierzy się z Niemką Laurą Siegemund.

Pierwszy dzień rywalizacji w US Open będzie niezwykle obfity w emocja dla polskich kibiców. Walkę o drugą rundę rozpoczną Iga Świątek, Magdalena Fręch, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz. Dla pierwszej trójki będzie to jednocześnie debiut w amerykańskim szlemie.

Warszawianka zmierzy się z Ivaną Jorović. 22-letnia Serbka największe sukcesy odnosiła dotychczas w turniejach rangi ITF. W 2014 roku dotarła do finału juniorskiego Roland Garros, gdzie uległa Darii Kasatkinie. W tym sezonie najlepszym rezultatem Jorović w głównym cyklu jest druga runda Wimbledonu. Ponadto odpadła też na tym etapie w Shenzhen, Dubaju, Monterrey, Rabacie i Nottingham.

Serbka zajmuje aktualnie 93. miejsce w rankingu. Faworytką spotkania będzie Świątek, jednak nie tylko z uwagi na pozycję w zestawieniu, ale także na formę, którą prezentuje w ostatnich tygodniach. Pojedynek polsko-serbski zaplanowano jako drugi w kolejności od godziny 17:00 czasu polskiego na korcie numer 6.

Nieco później na kort wyjdzie inna nasza reprezentantka Magdalena Fręch. Łodzianka przebrnęła przez eliminacje i los sprawił, że w pierwszej rundzie turnieju głównego zmierzy się z Niemką Laurą Siegemund. Doświadczona Niemka to zdecydowanie bardziej wymagająca rywalka niż Jorović.

31-latka z Filderstadt obecnie plasuje się na 90. pozycji, choć trzy lata temu była 27. tenisistką na świecie. Ma na koncie dwa tytuły wywalczone w głównym cyklu (Bastad w 2016 i Stuttgart w 2017), jednak ostatnie wyniki nie zachwycają. W lipcu dotarła do półfinału w Bukareszcie i jest to największe osiągnięcie w tym roku. Siegemund wie jednak, jak wygrywać w US Open. Trzy lata temu triumfowała tutaj w mikście w parze z Mate Paviciem. W tym samym roku osiągnęła też trzecią rundę w grze pojedynczej i to jej najlepszy rezultat wielkoszlemowy.

Doświadczenie będzie z pewnością po stronie Niemki, jednak Polka nie jest bez szans w tym starciu. Zaplanowano je jako czwarte w kolejności od godziny 17:00 czasu polskiego na korcie numer 11.

Majchrzak zastąpi Raonicia i jednak zagra w turnieju głównym

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Do Kamila Majchrzaka uśmiechnęło się szczęście. Polak w decydującej rundzie kwalifikacji do US Open uległ 1:6, 5:7 Białorusiniowi Ilji Iwaszce, ale do turnieju głównego dostał się jako ,,szczęśliwy przegrany”. W drabince zastąpi rozstawionego z numerem 21 Kanadyjczyka Milosa Raonica. 

Dla naszego reprezentanta będzie to trzeci występ w turnieju głównym Wielkiego Szlema w karierze, a zarazem w tym sezonie. Majchrzak co prawda przegrał mecz w 3. rundzie eliminacji, ale dzięki temu, że był w nich wysoko rozstawiony, wziął udział w specjalnym losowaniu dla ,,szczęśliwych przegranych”. 23-latek z Piotrkowa Trybunalskiego zajął w nich drugie miejsce, co oznaczało, że musiał czekać na rezygnację dwóch zawodników z drabinki głównej.

I rzeczywiście tak się stało. Najpierw decyzję o wycofaniu się podjął Kevin Anderson, a później listę nieobecnych wydłużył Milos Raonic. Polak zajmie miejsce utytułowanego Kanadyjczyka, finalisty Wimbledonu sprzed trzech lat. Jego pierwszym przeciwnikiem będzie Chilijczyk Nicolas Jarry. Tenisista z Santiago, stolicy swojego kraju, w turnieju głównym US Open zagra po raz drugi. Przed rokiem, w debiucie dotarł do drugiej rundy, pokonując Petera Gojowczyka. Później walczył jak równy z równym z Johnem Isnerem, jednak ten mecz już przegrał.

Do spotkania Kamila Majchrzaka z Nicolasem Jarrym dojdzie na korcie numer 4. Mecz zaplanowany jest jako czwarty w kolejności, po dwóch spotkaniach kobiecych i jednym męskim. Pierwsze pojedynki rozpoczną się o godzinie 17 naszego czasu.

Linette: zawsze byłam w cieniu

/ Anna Niemiec, źródło: wtatennis.com, foto: AFP

Magda Linette 10 lat po rozpoczęciu zawodowej kariery, po raz pierwszy zwyciężyła w imprezie rangi WTA. Polka w rozmowie z dziennikarzami zdradziła, czego do tej pory jej brakowało i ile jest dla niej wart ten sukces.

Ten tytuł jest dla nas bezcenny – nie ukrywała radości na konferencji prasowej poznanianka. – Mam już 27 lat, nie jestem super, super młoda, więc to naprawdę dużo dla nas znaczy i na pewno doda nam mnóstwo pewności siebie. To jest również długo wyczekiwana nagroda, za całą ciężką pracę, która wykonaliśmy.

Ten sezon nie układał się do tej pory po myśli polskiej zawodniczki. Pomimo solidnych treningów, Linette nie była w stanie zaprezentować pełni swoich możliwości podczas turniejów. Zadania nie ułatwiały problemy zdrowotne: choroba w Melbourne, kontuzja podczas Pucharu Federacji czy zatrucie pokarmowe w Madrycie.

Cały czas coś mi krzyżowało plany – wyjaśniła druga rakieta Polski. – Od Roland Garros i Wimbledonu czułam jednak, że gram coraz lepiej. Podczas przygotowań do amerykańskiego cyklu na kortach twardych zagrałam mnóstwo treningów z czołowym zawodniczkami świata i wiedziałam, że jestem w stanie je pokonać. Jednak na meczach cały czas czegoś brakowało – pewności siebie. Tutaj z każdym spotkaniem zdobywałam jej coraz więcej. Wcześniej byłam sfrustrowana, bo dobra forma na treningach nie przekładała się na rezultaty.

Magda Linette została drugą po Agnieszce Radwańskiej reprezentantką Polski, która wywalczyła tytuł w imprezie rangi WTA w singlu. Krakowianka przez lata była pierwszą planową postacią, jeśli chodzi o polski tenis. Po zakończeniu kariery przez finalistkę Wimbledonu z 2012 roku uwaga kibiców i mediów skupiła się na Idze Świątek.

Bardzo cieszę się z ich sukcesów, bo wiem jak trudno jest je wywalczyć – powiedziała świeżo upieczona mistrzyni NYJTL Bronx Open. – W naszym kraju kiedyś Agnieszka była wszystkim, teraz Iga jest najważniejsza, a ja ciągle jestem w czyimś cieniu. Dlatego cieszę się, że mam swój moment, bo naprawdę ciężko na niego pracowałam. Nie mam sponsora, media nie bardzo się mną interesują. Wszystko organizujemy z moim teamem, ludźmi, którzy we mnie wierzą. To taki rodzinny biznes w naszym wykonaniu. Dlatego to był taki emocjonalny moment dla nas, ponieważ wiele osób twierdziło, że nam się nie uda – wytłumaczyła 27-latka. – My cały czas parliśmy jednak do przodu. Mój team trwał przy mnie przez wszystkie dobre i złe chwile, szczególnie mój trener Izo.

We wtorek Linette rozpocznie rywalizację w US Open. Jej pierwszą rywalką będzie Astra Sharma. – Wciąż nie wiem, jak uda mi się zregenerować. Cieszę się, że gram z zawodniczką, którą znam. Już z nią grałam. Miałam swoje okazje, ale przegrałam. Wiem jednak, że jeśli zagram tak jak w tym tygodniu, to będzie wspaniały mecz. Zrobię wszystko, żeby przejść pierwszą rundę, bo chce się koncentrować na każdym meczu po kolei, tak samo jak tutaj.