Błyskawiczny awans Świątek

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: Peter Figura

Zaledwie dwadzieścia minut trwał mecz Igi Świątek w pierwszej rundzie turnieju WTA w Toronto. Ajla Tomljanovic skreczowała bowiem po pięciu gemach. Teraz Polka zmierzy się z Caroline Wozniacki.

Zarówno Iga Świątek, jak i Ajla Tomljanovic bez większego problemu przebrnęły w Toronto przez dwustopniowe eliminacje. Obie wygrały dwa spotkania bez straty seta, a ich szanse na awans do drugiej rundy wydawały się wyrównane.

Od samego początku na korcie dominowała jednak warszawianka. W pierwszych trzech gemach pozwoliła przeciwniczce na wygranie zaledwie czterech punktów i błyskawicznie wyszła na prowadzenie 3:0. Początkowo nic nie wskazywało na to, że mecz zakończy się aż tak szybko, bo w piątym gemie Tomljanovic miała nawet break pointa i szansę na odrobienie strat.

Świątek zdołała się jednak wybronić, a przy stanie 4:1 reprezentantka Australii zdecydowała się na poddanie spotkania. Dzięki temu Świątek bardzo szybko awansowała do drugiej rundy. W niej zmierzy się z Caroline Wozniacki, która rozgrywa pierwszy turniej od Wimbledonu, a w pierwszej rundzie ograła Julię Putincewą. Obie nigdy ze sobą nie grały, lecz na początku roku w Auckland miały okazje wspólnie trenować.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Iga Świątek (Polska, Q) – Ajla Tomljanovic (Australia, Q) 4:1 i krecz Tomljanovic

Jak wygląda obstawianie meczów przez internet?

/ Materiał informacyjny, źródło: , foto: Stock.Adobe.com

Dlaczego obstawianie meczów przez internet jest tak bardzo popularne? Zastanawiasz się, czy obstawianie meczów przez internet to dobry pomysł? Sprawdź, jak to wygląda i poznaj przewagę aplikacji nad mobilną wersją strony.

Jeszcze do niedawna dostęp do internetu był czymś, na co nie mógł sobie pozwolić każdy. Z czasem zaczęto jednak z internetu korzystać coraz częściej, ale wciąż nie było to tak popularne i raczej nikt nie myślał o tym, że niewiele lat później będzie można obstawiać mecze bez wychodzenia z domu.

Obecnie dostęp do internetu jest już powszechny i wielu Polaków przekonuje się do tego, by obstawiać mecze właśnie w ten sposób. Jednak warto wiedzieć, jak takie obstawianie wygląda i jak bukmacherzy podchodzą do faktu obstawiania na urządzeniach mobilnych.

Obstawianie meczów przez internet. Jak i gdzie?

Obstawiając swój pierwszy zakład wzajemny przez internet prawdopodobnie większość osób skorzysta w tym celu z komputera. Instrukcje na stronach bukmacherów są zazwyczaj dość jasne i nieskomplikowane, dlatego nie powinno to sprawić większych kłopotów. Warto jednak w skrócie opisać, jak przebiega cały proces obstawiania.

Rejestracja konta

Pierwszym krokiem musi być założenie konta u bukmachera online. Jest to konieczne, bo w przeciwnym razie nie uda nam się obstawić meczu.

Podczas procesu rejestracji wymagane będzie podanie kilku danych osobowych. Ważne jest, aby się przy tym nie pomylić i podać informacje zgodnie z prawdą. Legalny bukmacher nie może wykorzystywać tych danych w żaden niezgodny z prawem sposób, a więc podanie ich nie powinno stanowić żadnego zagrożenia. Bukmacher będzie jednak potrzebował dowodu, który pozwoli mu upewnić się, że rzeczywiście ma do czynienia z tą osobą której dane zostały wpisane w formularzu rejestracyjnym.

Weryfikacja konta

W celu umożliwienia bukmacherowi weryfikacji użytkownik powinien przesłać do bukmachera (drogą elektroniczną) skan dokumentu tożsamości, najlepiej dowodu osobistego. Można na nim zakryć te dane, których nie wymaga bukmacher i dopisać informację (wystarczy najprostszy program graficzny), do jakich celów przeznaczony jest plik. To będzie wystarczające zabezpieczenie przed ewentualnym dostaniem się tego skanu w niepowołane ręce.

Bonus powitalny

Jedną z zalet jakie daje obstawianie meczy przez internet jest możliwość skorzystania z różnego rodzaju bonusów powitalnych, które przeznaczone są dla osób obstawiających właśnie przez internet. Najczęściej bukmacherzy oferują promocje dla nowych graczy, w których można zdobyć całkiem spore sumy na obstawianie.

Użytkownicy urządzeń mobilnych

Nie można jednak zapominać, że obecnie większość osób korzysta również z urządzeń mobilnych. Przeglądanie standardowych stron na tak małych ekranach nie jest zbyt komfortowe. Jednak bukmacherzy dostosowują swoje witryny tak, by były one atrakcyjne dla użytkowników.

Mimo to korzystanie ze strony internetowej, nawet przystosowanej do urządzeń mobilnych, nie będzie tak wygodne jak skorzystanie ze specjalnej aplikacji. Większość firm bukmacherskich zdaje sobie z tego sprawę i udostępnianie takich aplikacji staje się już normą.

Przewaga aplikacji nad mobilną wersją strony

Może wydawać się, że te dwa rozwiązania nie różnią się zbytnio od siebie. Na pierwszy rzut oka faktycznie jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy, ale po dłuższym użytkowaniu okazuje się, że korzystanie z aplikacji mobilnej jest dużo bardziej wygodne.

Najważniejszą przewagą jest to, że aplikacja jest tworzona pod urządzenie z konkretnym systemem operacyjnym. Dlatego też wszelkie tabele, animacje, menu czy inne funkcje będą tam działać zgodnie z założeniem. Krótko mówiąc, raczej nic nam się „nie rozjedzie”, tak jak mogłoby się to zdarzyć w przypadku korzystania na smartfonie ze zwykłej przeglądarki internetowej.

Aplikacja może mieć też funkcje, których nie znajdziemy na „normalnej” witrynie. Niektórzy bukmacherzy wręcz zachęcają do korzystania z takiej opcji poprzez oferowanie specjalnych promocji tylko dla użytkowników aplikacji. Samo obstawianie meczów powinno też być bardziej sprawne i prostsze na aplikacji, dzięki temu, że nie trzeba czekać, aż na stronie załadują się wszystkie pliki, nic też raczej nie będzie się zacinać.

Bukmacherzy zwracają coraz większą uwagę na to, by aplikacje do obstawiania meczów były dopracowane i posiadały funkcje, które ułatwią grę. W obecnych czasach jest to niemal konieczne, bo inaczej firmy pozbawiałyby się sporego zysku od klientów korzystających z urządzeń mobilnych.

Co jeszcze warto wiedzieć?

Po założeniu konta gracza u bukmachera można już prawie obstawić pierwszy zakład. Prawie, ponieważ konieczne będzie jeszcze zasilenie swojego konta gracza pieniędzmi, za które obstawiać będziemy zakłady. Pieniądze można wpłacić błyskawicznie m.in. kartą płatniczą lub szybkim przelewem bankowym , a więc nie powinno to nikomu przysporzyć problemów. Następnie możemy już obstawić – w tym celu wybieramy interesujące nas zdarzenia z oferty bukmachera, ustalamy stawkę na zakład i zatwierdzamy kupon. To wszystko. Jeśli wytypowaliśmy prawidłowo to wygrana zasili nasze konto gracza, z którego następnie będziemy mogli wypłacić zgromadzone środki na rachunek bankowy.

Ryzyko związane z obstawianiem

Musimy pamiętać, że obstawianie meczów może doprowadzić do uzależnienia z którym później bardzo ciężko jest sobie poradzić. Między innymi z tego powodu w grach hazardowych uczestniczyć mogą tylko osoby pełnoletnie. Zakłady bukmacherskie to też hazard!

Kolejna rzecz o której należy wiedzieć to to, że nie każdy dostępny w internecie bukmacher jest w Polsce legalny. Istnieje mnóstwo firm, które dostępne są przez internet, ale nie posiadają polskiego zezwolenia na funkcjonowanie w Polsce, a tym samym nie są w Polsce legalne. Obstawianie meczów u takich bukmacherów może zakończyć się nie tylko utratą wszystkich uzyskanych w ten sposób wygranych, ale również nałożeniem bardzo wysokiej kary grzywny na gracza. Dlatego przed rozpoczęciem gry koniecznie upewnij się czy bukmacher którego wybrałeś jest legalny w Polsce. Można sprawdzić to na stronie Ministerstwa Finansów.

Życiowy ranking Drzewieckiego, polska para z pewnym udziałem w challengerach

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: Pekao Szczecin Open

Karol Drzewiecki dzięki występowi w finale Sopot Open osiągnął najlepszy deblowy ranking ATP w karierze. Razem z Szymonem Walkowem nie muszą się już martwić o występy w turniejach rangi ATP Challenger Tour. Nie tylko mają w nich pewne miejsce, ale czasem mogą liczyć nawet na rozstawienie.

Łukasz Kubot to bezsprzecznie najlepszy polski deblista. Przez jakiś czas był nawet liderem światowego rankingu, a obecnie plasuje się na czwartym miejscu. Odkąd zawodowe granie zakończyli Mariusz Fyrstenberg i Mateusz Kowalczyk, a Marcin Matkowski nie mógł wrócić do formy (on także we wrześniu zakończy karierę), próżno było szukać następców.

Wygląda jednak na to, że teraz może się to zmienić, bo na zawodowych kortach coraz lepiej radzą sobie Szymon Walków oraz Karol Drzewiecki. Obaj z bardzo dobrej strony pokazali się jeszcze w zeszłym sezonie. Walków wspólnie z Mateuszem Kowalczykiem wygrywał w Poznaniu i Sopocie, Drzewieckim w parze z Filipem Polaskiem triumfował w Szczecinie. Na koniec sezonu Drzewiecki i Walków razem wygrali natomiast zawody w Andrii.

Mimo tych sukcesów obaj wciąż nie mogli być pewni miejsca w drabince turniejów ATP Challenger Tour i często do ostatniej chwili musieli czekać na informację, czy zagrają w zawodach. Po reformie ITF większego sensu nie miała też gra w turniejach WTT. Teraz się to jednak zmieni – dzięki finałowi w Sopocie Drzewiecki awansował na najwyższe w karierze, 168. miejsce. Walków nieco spadł, bo nie obronił punktów z zeszłego roku, lecz i tak jest 172.

Oznacza to, że przynajmniej do turnieju w Szczecinie obaj mają pewne miejsce w kolejnych challengerach. W tym tygodniu zagrają w niemieckim Augsburgu, gdzie zostali nawet rozstawieni z numerem trzy. Ich pierwszymi rywalami będą chorwaccy bracia – Ivan i Matej Sabanovowie. Przede wszystkim gra z tygodnia na tydzień daje jednak komfort, o jakim Drzewiecki i Walków wcześniej mogli tylko pomarzyć.

Jestem szczęśliwy, że będę mógł grać w większych challengerach i to z tygodnia na tydzień. To ogromny plus. Na pewno z Szymonem będziemy grać razem do turnieju w Szczecinie, zobaczymy jeszcze, jak będzie ze Szczecinem. Chcemy grać razem, to mój najlepszy przyjaciel. Czujemy chemię na korcie i myślę, że będzie to dobry duet. Może nie na miarę Fyrstenberga i Matkowskiego, ale mam nadzieję, że podobny – powiedział Drzewiecki po finale w Sopocie.

Od hokeja przez debla aż do zwycięstwa nad Fritzem?

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz i imprezy ATP Masters 1000 to dobrana para. W Indian Wells, Miami czy Madrycie Polak udowodnił, że ręka mu przed nikim nie zadrży i nie ma rywala, z którym nie potrafiłby nawiązać walki. Co więcej, w spotkaniu z Taylorem Fritzem napędzać powinna go chęć rewanżu za porażkę sprzed niespełna dwóch miesięcy. 

Nasz reprezentant nie może narzekać w Kanadzie na brak zajęć. Do Montrealu musiał przyjechać wcześniej, gdyż wydawało się, że do turnieju głównego będzie przebijać się przez kwalifikacje. Został już nawet rozstawiony w nich z numerem jeden, dolosowano mu rywala, aż tu nagle z rywalizacji wycofał się Kevin Anderson. Skorzystał na tym Hurkacz, który ostatecznie uniknął gry w dwustopniowych eliminacjach. Na kort jednak wyszedł, tyle że zamiast rakiety wziął ze sobą kij i ochraniacze. Drużyna tenisistów (Hurkacza wspierali m.in. Jurgen Melzer i Oliver Marach) przegrała 2:4 z byłymi i obecnymi zawodnikami NHL. Przewaga w postaci piłki zamiast krążka i kortu zamiast lodowiska okazała się niewystarczająca. – To było szalone. Ci goście byli niesamowicie – ekscytował się po spotkaniu wrocławianin, przyznając, że przyjemnie jest od czasu do czasu znaleźć alternatywę dla tenisowej codzienności.

Podobnego zdania był Jurgen Melzer, który rzucił na dodatek znane i ochoczo powtarzane hasło, że „ostatecznie nie chodzi o wygraną, ale o dobrą zabawę”. Przed meczem 1. rundy z Taylorem Fritzem nastawienie będzie rzecz jasna zgoła odmienne. Tu będzie liczyć się tylko zwycięstwo. Dodajmy, że pierwsze w Montrealu. W zeszłorocznej edycji ,,Hubi” przegrał 6:4, 5:7, 3:6 w 1. rundzie eliminacji z Pierre-Huguesem Herbertem, a w tym roku lepsi okazali się gracze NHL i Alex De Minaur z Jordanem Thompsonem. Wątku deblowego jeszcze nie poruszyliśmy. Wydaje się on jednak mniej ciekawy, a równie nieistotny co rozgrywki hokejowe. Polak i Amerykanin John Isner stanęli po tej samej stronie siatki, jednak już w 1. rundzie lepsi od nich okazali się wspomniani Australijczycy. Ani jeden, ani drugi zbyt dużej wagi do tego meczu raczej jednak nie przykładał.

Prawdziwym sprawdzianem będzie dopiero pojedynek z Fritzem. 21-letni Amerykanin to bardzo wymagający przeciwnik. Dość powiedzieć, że w rankingu ATP właśnie awansował na 25. miejsce – najwyższe w karierze. Paradoksalnie, pocieszać się można ostatnim meczem Polaka i Amerykanina. Hurkacz przegrał 4:6, 6:7(5), ale po ostatniej piłce długo dyskutowano na temat całej masy niewykorzystanych szans w pierwszym secie. A później wiadomo: ,,gdyby jedną z nich wykorzystał, to…”. Po meczu w Montrealu wolelibyśmy się cieszyć ze zwycięstwa, a nie gdybać.

Pierwsze piłki spotkania Hurkacz – Fritz około godziny 21.30 polskiego czasu. Areną pojedynku będzie skromny kort numer pięć. Natomiast relację z meczu znajdzie oczywiście na naszym portalu.

Kasatkina odrodziła się jak Feniks z popiołów

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Tam gdzie pojawiały się Rosjanki, tam działo się coś ciekawego. Organizatorzy Rogers Cup jakby przeczuli taki rozwój wydarzeń i trzy mecze z udziałem naszych sąsiadek ze wschodu zaplanowali na sesję wieczorną. Największe wrażenie wywarła Daria Kasatkina, która przegrała 0:6 w pierwszej partii z Angelique Kerber, a mimo to wyrzuciła faworytkę za burtę turnieju.

To bez wątpienia najcenniejsze zwycięstwo 22-letniej Rosjanki w obecnym sezonie. Zresztą nie za bardzo było z czego do tej pory wybierać, ponieważ przylatując do Toronto, miała na koncie tylko osiem wygranych meczów w tegorocznych rozgrywkach. Po pierwszym secie pojedynku z Kerber nic nie zapowiadało zwycięstwa numer dziewięć. A jednak, Kasatkina potrafiła zapomnieć o gładko przegranym początku spotkania i ruszyła do odrabiania strat. Na koniec można było przecierać oczy ze zdumienia. Bardzo słabo grająca w pierwszym secie Rosjanka zdołała wygrać 0:6, 6:2, 6:4 i awansować do drugiej rundy.

Zwycięstwo nad Kerber było drugim odkąd Kasatkina współpracuje z Carlosem Martinezem. Hiszpański trener oczywiście pojawił się w boksie zawodniczki, a wraz z nim spotkaniu przyglądała się Swietłana Kuzniecowa. Starsza z Rosjanek (która przez wiele lat współpracowała z Martinezem) pokonała wcześniej 6:2, 6:4 Xiyu Wang. To starcie było zapowiadane jako pojedynek dwóch mistrzyń US Open. Rosjanka wygrała tę imprezę w 2004 roku, natomiast Chinka to aktualna mistrzyni nowojorskiego szlema wśród juniorek. Być może otoczka spotkania nieco przerosła Wang, która na pewno liczyła na ugranie czegoś więcej niż sześciu gemów.

Do Toronto przyleciała też Maria Szarapowa. Rosjanka na pewno wiele by oddała, aby czuć się tak, jak dziesięć lat temu, kiedy osiągała najlepszy rezultat w Rogers Cup – dopiero w finale zatrzymała ją wówczas Jelena Dementiewa. Czas płynie jednak nieubłaganie, a Szarapowa przez problemy zdrowotne nie była ostatnio w stanie regularnie występować w zawodach. W meczu z Estonką Anett Kontaveit dała z siebie wszystko, a mimo to przegrała 6:4, 3:6, 4:6.

Odnotować należy też porażkę Caroline Garcii. Francuzka straci dużo punktów w rankingu WTA, ponieważ przed rokiem dotarła do ćwierćfinału kanadyjskiej imprezy. Tym razem już w pierwszej rundzie uległa 3:6, 3:6 Jelenie Ostapenko.


Wyniki

Mecze 1. rundy:

Sofia Kenin (USA) – Su-Wei Hsieh (Tajwan) 6:4, 6:3
Dajana Jastremska (Ukraina) – Johanna Konta (Wielka Brytania, 13) 6:3, 6:2
Belinda Bencic (Szwajcaria, 11) – Anastazja Potapowa (Rosja) 6:2, 6:1
Julia Goerges (Niemcy) – Polona Hercog (Słowenia) 6:3, 1:6, 7:6(5)
Anett Kontaveit (Estonia, 16) – Maria Szarapowa (Rosja) 4:6, 6:3, 6:4
Daria Kasatkina (Rosja) – Angelique Kerber (Niemcy, 12) 0:6, 6:2, 6:4
Francesa Di Lorenzo (USA) – Petra Martić (Chorwacja) 6:4, 7:5
Marie Bouzkova (Czechy) – Leylah Fernandez (Kanada) 6:0, 6:1
Jelena Ostapenko (Łotwa) – Caroline Garcia (Francja) 6:3, 6:3
Swietłana Kuzniecowa (Rosja) – Xiyu Wang (Chiny) 6:2, 6:4
Jennifer Brady (USA) – Kristina Mladenovic (Francja) 6:1, 6:2
Elise Mertens (Belgia) – Alaksandra Sasnowicz (Białoruś) 3:6, 6:3, 6:1
Caroline Wozniacki (Dania, 15) – Julia Putincewa (Kazachstan) 6:4, 6:2

Wawrinka lepszy od Dimitrowa, przerwana passa Shapovalova

/ Jakub Karbownik, źródło: Własne/atptour.com, foto: AFP

Stan Wawrinka pokonał Grigora Dimitrowa w meczu pierwszej rundy Rogers Cup 2019. Premierowe zwycięstwo w Kanadzie odniósł również Denis Shapovalov.

Za Kanadyjczykiem słaby okres. Ostatni mecz 20-letni tenisista wygrał pod koniec maja w Lyonie. Od tego czasu odniósł pięć porażek z rzędu. Zła passa została przerwana w poniedziałek w Montrealu. W meczu pierwszej rundy Shapovalov pokonał w dwóch setach Pierre-Hugues Herberta.

– Bardzo się cieszę, że znowu tu jestem. Nie mogłem doczekać występu w Montrealu. Tym bardziej jestem zadowolony z osiągniętego wyniku. Cieszę się z wygranej i byłoby fajnie powtórzyć wynik sprzed dwóch lat – podsumował poniedziałkowe spotkanie półfinalista Rogers Cup 2019, który w kolejnej rundzie zmierzy się z Dominiciem Thiemem. Austriak sięgnął w niedzielę po trzeci tytuł mistrzowski w tym sezonie, ale w Kanadzie jeszcze nigdy nie wygrał meczu.

Pierwszą wygraną ma już za sobą również Stan Wawrinka. Szwajcar przed kilkoma tygodniami zmienił trenera. Nowym szkoleniowcem byłego trzeciego tenisisty świata jest Daniel Vallverdu, były trener Grigora Dimitrowa. I właśnie Bułgara w poniedziałkowym meczu pokonał tenisista z Lozanny.

– To był wspaniały mecz. Jestem bardzo szczęśliwy, że udało mi się wygrać. Przeciwko Grigorowi zawsze gra się ciężko. Jednak dzisiaj mój serwis funkcjonował bardzo dobrze i to mi pomogło. Do tego uwielbiam tu występować, ze względu na atmosferę na trybunach – ocenił mecz pierwszej rundy Wawrinka, którego kolejnym rywalem będzie  Karen Chaczanow.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 10) – Bernard Tomic (Australia, Q) 6:3, 6:2

Nikołoz Basilaszwili (Gruzja, 13) – Dusan Lajović (Serbia) 3:6, 6:4, 6:4

Gael Monfils (Francja, 16) – Peter Polansky (Kanada, W) 6:7(4), 6:3, 6:3

Dennis Shapovalov (Kanada) – Pierre-Hugues Herbert (Francja) 6:3, 7:5

Tommy Paul (USA, q) – Brayden Schnur (Kanada, WC) 6:1, 6:2

Stan Wawrinka (Szwajcaria) – Gregor Dimitrow (Bułgaria) 6:4, 6:4

Richard Gasquet (Francja) – Benoit Paire (Francja) 7:6(2), 6:4

Ilja Iwaszka (Białoruś,Q) – Soonwood Kwon (Korea Południowa, Q) 7:6(3), 6:4

Cristian Garin (Chile) – Laslo Djere (Serbia) 6:2, 7:6(4)

Adrian Mannarino (Francja) – Michaił Kukuszkin (Kazachstan) 6:4, 6:4