US Open. Tstisipas za burtą! W ostatnim secie dręczyły go skurcze

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Stefanos Tsitsipas jest jak na razie najwyżej rozstawionym tenisistą, który przegrał w pierwszej rundzie US Open. Grek uległ w czterech setach Andriejowi Rublowowi, dla którego było to czwarte w karierze zwycięstwo nad zawodnikiem z czołowej dziesiątki. Problemów z awansem do drugiej rundy nie miał natomiast Marin Czilić, mistrz nowojorskiej imprezy sprzed pięciu lat.

Spotkanie Tsitsipasa i Rublowa zapowiadano jako hit pierwszej rundy. I rzeczywiście, fragmentami pojedynek stał na bardzo wysokim poziomie, a obaj zawodnicy postarali się również o odpowiednią dramaturgię. Bardzo ważny dla losów meczu był tie-break trzeciego seta, w którym Rosjanin i Grek wznieśli się na wyżyny własnych umiejętności. Rublow obronił piłkę setową przy podaniu przeciwnika i wygrał rozstrzygającego gema 9-7. Tym samym objął prowadzenie 2-1 w setach. Patrząc ze strony Tsitsipasa, nic nie było jeszcze stracone, jednak Grekowi zaczęły mocno dokuczać skurcze. W czwartym secie walczył nie tylko z rywalem, ale też z własnym ciałem. To był dla niego zbyt wiele i już po pierwszej rundzie zakończył swój udział w zawodach.

Z kolei Rublow dał kolejny sygnał, że stać go na zwycięstwa z czołowymi zawodnikami. Nie tak dawno, podczas podprowadzających pod US Open zawodów w Cincinnati, Rosjanin pokonał przecież Rogera Federera. Najbliższe dni pokażą na co jeszcze stać 21-latka z Rosji. Jego kolejnym przeciwnikiem będzie Francuz Gilles Simon.

W drugiej rundzie zameldował się już Marin Czilić. Mistrz imprezy z 2014 roku pokonał 6:3, 6:2, 7:6(6) Martina Kliżana. Co ciekawe, Chorwat nigdy przegrał w Nowym Jorku w pierwszej rundzie, mimo że tegoroczny występ jest jego jedenastym. Czilić ma jeszcze sporo punktów do obrony, ponieważ przed rokiem dotarł do ćwierćfinału.

Niemal w tym samym momencie swoje pięciosetowe starcia zwycięsko zakończyli reprezentanci Kazachstanu – Michaił Kukuszkin i Aleksandr Bublik. Większym echem na pewno odbije się sukces pierwszego z wymienionych. Kukuszkin pokonał bowiem turniejową ,,dziesiątkę”, Roberto Bautistę Aguta. To spora niespodzianka, biorąc pod uwagę formę Hiszpana z ostatnich tygodni. Przypomnijmy, że w Wimbledonie dotarł aż do półfinału. Z kolei Bublik zmógł Santiago Giraldo. Dla młodszego z Kazachów był to dopiero pierwszy mecz w turnieju głównym US Open. Z debiutu może być więc bardzo zadowolony.


Wyniki

Pierwsza runda:

Andriej Rublow (Rosja) – Stefanos Tsitsipas (Grecja, 8) 6:4, 6:7(5), 7:6(7), 7:5
Gilles Simon (Francja) – Bjorn Fratangelo (USA) 5:7, 7:5, 7:5, 7:5
Matteo Berrettini (Włochy, 24) – Richard Gasquet (Francja) 6:4, 6:3, 2:6, 6:2
Jordan Thompson (Australia) – Joao Sousa (Portugalia) 6:3, 6:2, 6:4
Alexei Popyrin (Australia) – Federico Delbonis (Argentyna) 6:1, 7:5, 7:6(5)
Michaił Kukuszkin (Kazachstan) – Roberto Bautista Agut (Hiszpania, 10) 3:6, 6:1, 6:4, 3:6, 6:3
Lorenzo Sonego (Włochy) – Marcel Granollers (Hiszpania) 6:3, 6:4, 6:4
Aleksandr Bublik (Kazachstan) – Santiago Giraldo (Kolumbia) 2:6, 6:0, 7:5, 3:6, 6:4
Marin Czilić (Chorwacja, 22) – Martin Kliżan (Słowacja) 6:3, 6:2, 7:6(6)
Fernando Verdasco (Hiszpania, 32) – Tobias Kamke (Niemcy) 6:3, 3:6, 6:1, 6:2

Osaka przetrwała i zagra z Linette

/ Anna Niemiec, źródło: własne, foto: AFP

Udanie obronę tytułu na kortach Flushing Meadows rozpoczęła Naomi Osaka, której sporo problemów sprawiła Anna Blinkowa. Do drugiej rundy awansowały również Petra Kvitova, Kiki Bertens i Belinda Bencic.

Spotkanie japońsko-rosyjskie lepiej rozpoczęła niże sklasyfikowana z tenisistek, która przełamała rywalką w drugim gemie, dzięki czemu odskoczyła na 3:0 i 4:1. Pięć kolejnych gemów wygrała jednak liderka światowego rankingu i zapisała pierwszego seta na swoim koncie. W drugiej partii gra długo toczyła się zgodnie z regułą własnego serwisu. Przy wyniku 5:4 Blinkowa miała trzy piłki setowe przy podaniu rywalki, ale turniejowa „jedynka” się wybroniła. Chwilę później to Osaka jako pierwsza zdobyła „breaka”, ale nie była w stanie wykorzystać atutu własne serwisu i do rozstrzygnięcia konieczny okazał się tie-break. W tej dodatkowej rozgrywce trochę lepsza okazała się 20-latka urodzona w Moskwie. Osaka w decydującej odsłonie pojedynku opanowała nerwy. Dwukrotnie przełamała rywalkę i po 2 godzinach i 28 minutach zrobiła pierwszy krok w kierunku obrony tytułu.

O miejsce w trzeciej rundzie Naomi Osaka zagra z Magdą Linette, która w dwóch setach pokonała Astrę Sharmę.

We wtorek pierwsze mecze w turnieju wygrały również Petra Kvitova i Kiki Bertens. Dwukrotna mistrzyni Wimbledonu pewnie wygrała z rodaczką Denisą Allertovą. Reprezentantka naszych południowych sąsiadów zagra teraz z Andreą Petkovic, która wyeliminowała Mihaelę Buzarnescu. Holenderka uporała się ze Paulą Badosą, która do zawodów dostała się jako szczęśliwa przegrana. W decydującej fazie kwalifikacji Hiszpankę pokonała Magdalena Fręch.

Z tegoroczną edycją US Open już po pierwszy meczu pożegnała się Garbine Muguruza. Hiszpanka pewnie wygrała pierwszego seta z Alison Riske, ale w dwóch kolejnych zdecydowanie lepsza była faworytka gospodarzy. Amerykanka zmierzy się teraz z Jeleną Ostapenko, która wyeliminowała Aleksandrę Krunić.

Do drugiej rundy awansowały również Belinda Bencic, Alize Cornet, grająca z „dziką kartą” Francesca Di Lorenzo oraz Julia Goerges. Niemka obroniła piłkę meczową w trzecim secie meczu z Natalią Wichlancewą.


Wyniki

Pierwsza runda singla

Naomi Osaka (Japonia, 1) – Anna Blinkowa (Rosja) 6:4 6:7(5) 6:2

Petra Kvitova (Czechy, 6) – Denisa Allertova (Czechy) 6:2 6:4

Kiki Bertens (Holandia, 7) – Paula Badosa (Hiszpania, LL) 6:4 6:2

Belinda Bencic (Szwajcaria, 13) – Mandy Minella (Luksemburg) 6:3 6:2

Alison Riske (USA) – Garbine Muguruza (Hiszpania, 24) 2:6 6:1 6:3

Julia Goerges (Niemcy, 26) – Natalia Wichlancewa (Rosja) 1:6 6:1 7:6(1)

Jelena Ostapenko (Łotwa) – Aleksandra Krunić (Serbia) 6:3 7:6(7)

Alize Cornet (Francja) – Jessica Pegula (USA) 6:2 6:3

Andrea Petkovic (Niemca) – Mihaela Buzarnescu (Rumunia) 6:3 6:4

Francesca Di Lorenzo (USA, WC) – Weronika Kudermetova (Rosja) 7:6(4) 6:2

Linette czeka na Osakę!

/ Maciej Pietrasik, źródło: własne, foto: AFP

Magda Linette zrewanżowała się Astrze Sharmie za kwietniową porażkę w turnieju w Bogocie. Na początek US Open Polka pokonała Australijkę 6:3, 6:4. Teraz może zmierzyć się z liderką światowego rankingu, Naomi Osaką.

Miniony tydzień był dla Magdy Linette wyjątkowy – podczas turnieju WTA International w Bronxie zdobyła pierwszy tytuł w głównym cyklu. Za ciosem chciała pójść w tym samym mieście, już podczas US Open. Występ w ostatniej lewie Wielkiego Szlema rozpoczęła od pojedynku z Astrą Sharmą – Australijską z końcówki pierwszej setki światowego rankingu. Cztery miesiące temu obie spotkały się w Bogocie, a porażka poznanianki z niżej notowaną rywalką była małą niespodzianką.

W Ameryce Południowej panowały jednak trudne warunki, gra toczyła się na wysokości ponad 2000 metrów nad poziomem morza. W Nowym Jorku Linette czuje się znakomicie i choć przez ostatnie półtora tygodnia rozegrała aż osiem meczów, to miała na regenerację zdecydowanie więcej czasu niż Hubert Hurkacz.

Podobnie jak w zeszłym tygodniu, w pierwszym secie Polka dobrze serwowała, mimo że procent trafienia pierwszym podaniem nie był zbyt wysoki – w całym meczu wyniósł tylko 51%. Większe problemy przy serwisie miała jednak Sharma. Australijka długo broniła się przed przełamaniem. Linette zdobyła breaka dopiero w końcówce pierwszej partii, przy czwartej możliwej okazji. Po chwili sama po raz pierwszy musiała bronić break pointa, lecz wyszła z opresji i wygrała 6:3.

Wygrany set wyraźnie podłamał Sharmę. Australijka rozpoczęła drugą odsłonę od serii błędów i straciła serwis „na sucho”. To wystarczyło Polce do wygrania meczu, lecz w końcówce było jeszcze sporo nerwów. Gdy nasza tenisistka serwowała na mecz, zrobiło się bowiem 0-40. Rywalka znów zaczęła jednak popełniać błędy i po pięciu wygranych punktach z rzędu poznanianka zwyciężyła 6:3, 6:4.

W całym spotkaniu Linette posłała 19 wygrywających uderzeń i popełniła 21 niewymuszonych błędów. Bilans Sharmy był zdecydowanie gorszy – Australijka z własnej winy myliła się aż 37 razy, posyłając 13 wygrywających uderzeń. Na podobną pomoc w drugiej rundzie trudno będzie liczyć. Prawdopodobnie Polkę czeka mecz z liderką światowego rankingu, Naomi Osaką. Japonka nie ma jednak łatwej przeprawy z Anną Blinkową.


Wyniki

Pierwsza runda singla:
Magda Linette (Polska) – Astra Sharma (Australia) 6:3, 6:4

Murray znów zwycięski!

/ Dominika Opala, źródło: własne, foto: AFP

Andy Murray zrezygnował z występu w US Open i postanowił wziąć udział w challengerze Rafa Nadal Open. Szkot udanie rozpoczął rywalizację na Majorce, odnosząc pierwsze singlowe zwycięstwo od stycznia.

Przed startem tegorocznego Australian Open Andy Murray wyznał, że to może być jego ostatni turniej w karierze. Szkot przegrał w australijskim szlemie w pierwszej rundzie z Roberto Bautistą Agutem po zaciętej walce. Po tej porażce zdecydował się na jeszcze jedną operację biodra i próbę powrotu na światowe korty.

Murray do rywalizacji powrócił w czerwcu, jednak tylko w grze podwójnej. W parze z Feliciano Lopezem wygrali turniej na kortach Queen’s Clubu. Brytyjczyk pierwszy start singlowy zanotował w połowie sierpnia w Cincinnati. Lepszy od niego okazał się Richard Gasquet. Następnie trzykrotny mistrz wielkoszlemowy wystąpił w Winston-Salem, ale tam również nie odniósł zwycięstwa. Uległ Tennysowi Sandgrenowi.

Murray postanowił odpuścić US Open zarówno w singlu, jak i w deblu, i wrócił do Europy. Dostał „dziką kartę” do challengera na Majorce. Ta decyzja okazała się pomyślna. 32-latek z Glasgow odniósł pierwsze singlowe zwycięstwo od stycznia i to w jakim stylu. Jego rywal, Imran Sibille zdobył w partii otwarcia tylko trzy punkty. Wydawało się, że Murray nie przegra nawet gema, gdyż prowadził już 6:0, 5:0, ale Francuz zdołał ugrać honorowego gema i ostatecznie Szkot zwyciężył 6:0, 6:1.

W drugiej rundzie Murray zmierzy się z rozstawionym z numerem trzy Słowakiem Norbertem Gombosem.

Williams nie dała szans Szarapowej! Pewne zwycięstwa Switoliny i Keys

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

Mecz Sereny Williams z Marią Szarapową miał być największym wydarzeniem pierwszego dnia US Open. Czy był? Można by się kłócić, bo trwał 59 minut. Tylko trochę trudniejsze mecze od Sereny Williams mają za sobą Elina Switolina i Madison Keys.

Starcia Sereny Williams i Marii Szarapowej nie budzą już takich emocji, jak choćby pięć lat temu, jednak wciąż kibice oglądając ich starcie oczekują świetnej, wyrównanej gry. W Nowym Jorku się jednak zawiedli. O ile Serena Williams pokazała swój najlepszy tenis, o tyle 87. aktualnie w rankingu Rosjanka potwierdziła, że jest bardzo daleka od swojej dawnej formy. Reprezentantka gospodarzy przegrała tylko dwa gemy – po jednym w secie. Równie łatwo pierwszą rundę przeszła Venus Williams. Rozbiła ona Saisai Zheng z Chin 6:1, 6:0, a spodziewano się raczej wyrównanego meczu.

Lokalnych kibiców nie zawiodła również postawa Madison Keys. Amerykanka pewnie wygrała z Misaki Doi z Japonii. Pierwszy set tego spotkania był jeszcze dosyć wyrównany, ale w drugim rozstawiona z „10” zawodniczka nie przegrała już nawet gema. Dość podobnie wyglądał mecz Eliny Switoliny.  Ukrainka podejmowała 17-letnią Amerykankę z „dziką kartą” Whitney Osuigwe. W tym spotkaniu to pierwszy set faworytka wygrała zdecydowanie, oddając tylko jednego gema, a w drugim wywiązała się całkiem wyrównana walka, acz bez niespodzianki na końcu.

Warto zwrócić również uwagę na mecz finalistki turnieju na Bronxie. Camila Giorgi, która w sobotnim finale przegrała z Magdą Linette, nie miała w US Open łatwego losowania. Już w pierwszej rundzie trafiła bowiem na Marię Sakkari. Jednak nawet z rozstawioną z numerem 30. Greczynką porażka 1:6, 0:6 jest zaskakująco łatwa. Miejmy nadzieję, że we wtorek Magdzie Linette sukces z ubiegłego tygodnia nie odbije się przysłowiową „czkawką”.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Elina Switolina (Ukraina, 5) – Whitney Osuigwe (Stany Zjednoczone, WC) 6:1, 7:5

Serena Williams (Stany Zjednoczone, 8) – Maria Szarapowa (Rosja) 6:1, 6:1

Madison Keys (Stany Zjednoczone, 10) – Misaki Doi (Japonia) 7:5, 6:0

Qian Wang (Chiny, 18) – Caroline Dolehide (Stany Zjednoczone, Q) 6:4, 6:4

Sofia Kenin (Stany Zjednoczone, 20) – CoCo Vandeweghe (Stany Zjednoczone) 7:6(4), 6:3

Hsieh Su-wei (Tajwan, 29) – Jana Cepelova (Słowacja, Q) 6:4, 5:7, 6:3

Maria Sakkari (Grecja, 30) – Camila Giorgi (Włochy) 6:1, 6:0

Dajana Jastremska (Ukraina, 32) – Monica Niculescu (Rumunia) 6:4, 1:6, 6:2

Shuai Zhang (Chiny, 33) – Viktorija Golubic (Szwajcaria) 6:2, 6:1

Iga Świątek (Polska) – Ivana Jorović (Serbia) 6:0, 6:1

Laura Siegemund (Niemcy) – Magdalena Fręch (Polska, Q) 5:7, 6:3, 6:4

Aliaksandra Sasnowicz (Białoruś) – Jennifer Brady (Stany Zjednoczone) 6:1, 4:6, 6:0

Alison van Uytvanck (Belgia) – Viktoria Kuzmova (Słowacja) 6:4, 6:4

Karolina Muchova (Czechy) – Jelena Rybakina (Kazachstan) 6:4, 6:4

Venus Williams (Stany Zjednoczone) – Saisai Zheng (Chiny) 6:1, 6:0

Shuai Peng (Chiny, Q) – Varvara Lepchenko (Stany Zjednoczone, LL) 6:2, 7:6(5)

Lin Zhu (Chiny) – Xinyu Wang (Chiny, Q) 6:3, 6:4

Caty McNally (Stany Zjednoczone, WC) – Timea Bacsinszky (Szwajcaria) 6:4, 6:1

Federer stracił seta! Podobnie zaczął Wawrinka

/ Szymon Frąckiewicz, źródło: Własne, foto: AFP

Podobnie jak Wimbledon, tak i US Open Roger Federer rozpoczął od straty seta. Czy tak samo zakończy nowojorski turniej, jak londyński? Do zera nie zdołali również wygrać Stan Wawrinka i David Goffin.

Rywalem Rogera Federera w pierwszej rundzie US Open był hinduski kwalifikant Sumit Nagal. Rozstawiony z trójką Szwajcar wyszedł na mecz nieco rozkojarzony. W pierwszej partii popełnił trzy podwójne błędy serwisowe i nie były to jedyne problemy, z jakimi się borykał. Wykorzystał to odważnie nastawiony 22-letni rywal, wygrywając pierwszego seta. Od drugiej partii, wygranej do 1, tenisista rozstawiony z „3” prezentował już taką grę, do jakiej nas przyzwyczaił, szybko kończąc marzenia Hindusa o sensacji. Tym zwycięstwem Federer zapewnił sobie udział w Nitto ATP Finals na koniec sezonu.

Łatwego początku nie miał Stan Wawrinka. Drugi ze Szwajcarów również stracił seta, a i cały mecz był wyrównany. Nie jest to jednak taką niespodzianką, jak w przypadku Federera. Tenisista z Lozanny mierzył się bowiem z wielce utalentowanym 18-letnim Włochem Jannikiem Sinnerem. Kwalifikant był lepszy od Szwajcara w trzeciej partii. Pozostałe przegrał po momentami zaciętej rywalizacji, pokazując, że ma wielkie możliwości. Teraz Wawrinkę czeka mecz z Jeremy’m Chardy’m – pogromcą Huberta Hurkacza.

W czterech setach mecz rozstrzygnął także David Goffin. Belgowi długo stawiał się Corentin Moutet z Francji. Reprezentant Trójkolorowych wygrał drugą część meczu, lecz potem opadał stopniowo z sił. W ostatniej partii nie wygrał już nawet gema.

Niespodziankami były porażki Sama Querreya, Taylora Fritza i Guido Pelli. Pierwszy z nich uległ w czterech setach Juanowi Ignaciowi Londero. Drugi z faworytów gospodarzy okazał się słabszy od weterana Feliciano Lopeza, którego pokonał tylko w pierwszej partii. Argentyńskiego ćwierćfinalistę Wimbledonu w starciu z Pablo Carreno Bustą również stać było tylko na jednego seta.

Uwagę warto zwrócić jeszcze na mecz lucky losera Paolo Lorenziego. Włoch, który zastąpił w turnieju Kevina Andersona, mierzył się nieznanym Zacharym Svajdą. Ten niespełna 17-letni Amerykanin w rankingu ATP zajmuje dopiero 1415. miejsce, ale otrzymał od organizatorów „dziką kartę”. Najwyraźniej nie bez powodu, bo z doświadczonym rywalem prowadził już 2-0 w setach i choć ostatecznie przegrał, to dopiero w piątym secie naprawdę opadł z sił. Jego poczynaniom warto będzie się przyglądać.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Roger Federer (Szwajcaria, 3) – Sumit Nagal (Indie, Q) 4:6, 6:1, 6:2, 6:4

Borna Czorić (Chorwacja, 12) – Jewgienij Donskoj (Rosja, Q) 7:6(7), 6:3, 6:0

David Goffin (Belgia, 15) – Corentin Moutet (Francja) 6:3, 3:6, 6:4, 6:0

Pablo Carreno Busta (Hiszpania) – Guido Pella (Argentyna, 19) 6:3, 4:6, 7:6(2), 6:3

Stan Wawrinka (Szwajcaria, 23) – Jannik Sinner (Włochy, Q) 6:3, 7:6(4), 4:6, 6:3

Lucas Pouille (Francja, 25) – Philipp Kohlschreiber (Niemcy) 6:3, 4:6, 6:4, 6:4

Feliciano Lopez (Hiszpania) – Taylor Fritz (Stany Zjednoczone, 26) 3:6, 6:4, 6:3, 6:4

Kamil Majchrzak (Polska, LL) – Nicolas Jarry (Chile) 6:7(2), 7:6(5), 7:6(8), 1:6, 6:4

Jeremy Chardy (Francja) – Hubert Hurkacz (Polska) 3:6, 6:3, 6:7(6), 6:1, 6:4

Hugo Dellien (Boliwia) – Kwon Soon-woo (Korea Południowa, Q) 6:3, 6:4, 2:6, 2:3 i krecz

Paolo Lorenzi (Włochy, LL) – Zachary Svajda (Stany Zjednoczone, WC) 3:6, 6:7(5), 6:4, 7:6(4), 6:2

Grigor Dimitrow (Bułgaria) – Andreas Seppi (Włochy) 6:1, 6:7(2), 6:4, 6:3

Juan Ignacio Londero (Argentyna) – Sam Querrey (Stany Zjednoczone) 3:6, 6:1, 7:6(3), 7:5

Gregoire Barrere (Francja, Q) – Cameron Norrie (Wielka Brytania) 7:6(4), 6:4, 4:6, 6:7(5), 7:6(2)

Dominik Koepfer (Niemcy, Q) – Jaume Munar (Hiszpania) 6:4, 7:6(2), 5:7, 7:5

Damir Dzumhur (Bośnia i Hercegowina) – Elliot Benchetrit (Francja, Q) 4:6, 6:2, 6:3, 6:0

Pablo Cuevas (Urugwaj) – Jack Sock (Stany Zjednoczone, WC) 6:4, 7:5, 7:6(5)

Yoshihito Nishioka (Japonia) – Marcos Giron (Stany Zjednoczone, WC) 3:6, 6:4, 6:4, 6:4

Ricardas Berankis (Litwa) – Jirzi Vesely (Czechy, Q) 4:6, 7:6(4), 3:6, 7:6(4), 6:4

Fręch nie sprawiła niespodzianki w turnieju głównym

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Magdalena Fręch dzielnie walczyła w debiucie w US Open i przez ponad dwie i pół godziny stawiała opór Laurze Siegemund. Ostatecznie przegrała jednak 7:5, 3:6, 4:6. Aby wystąpić w turnieju głównym, Polka musiała przejść wcześniej przez trzystopniowe eliminacje.

Występ w turnieju głównym potwierdził tylko, że Polka przyjechała do Nowego Jorku dobrze przygotowana, a najtrudniejsze chwile ma już chyba za sobą. Jeśli w najbliższym czasie rozegra jeszcze kilka tak udanych turniejów, to na pewno do końca sezonu wróci do czołowej dwusetki rankingu WTA, a być może ponownie zbliży się do prestiżowego grona top 100.

W US Open Fręch rozegrała dwa zacięte mecze z zawodniczkami z czołowej setki. W decydującej rundzie eliminacji pokonała 91. w rankingu Paulę Badosę-Gibert 6:4, 3:6, 6:3, a w pierwszej rundzie turnieju głównego uległa  7:5, 3:6, 4:6 sklasyfikowanej jedną pozycję wyżej Niemce Laurze Siegemund. To pokazuje potencjał Polki, która w 2019 roku częściej jednak zawodziła niż zachwycała.

Pojedynek z Siegemund trwał 2 godziny i 38 minut. To 31-letnia Niemka częściej przejmowała inicjatywę w wymianach. Na koniec miała 51 zagrań kończących, aż o 30 więcej od Polki. Co zrozumiałe, Siegemund popełniła też przy okazji więcej niewymuszonych błędów, jednak w tej statystyce różnica nie była aż tak widoczna (40 do 28).

Kolejną przeciwniczką pogromczyni Fręch będzie rozstawiona z numerem dwadzieścia Sofia Kenin.

 


Wyniki

Pierwsza runda:

Laura Siegemund (Niemcy) – Magdalena Fręch (Polska) 5:7, 6:3, 6:4

Pierwsza pięciosetówka w karierze Hurkacza. Niestety przegrana

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Hubert Hurkacz dwukrotnie obejmował prowadzenie w spotkaniu z Jeremym Chardym, ale ostatecznie uległ Francuzowi 6:3, 3:6, 7:6(6), 4:6, 1:6. W tak długim i wyrównanym spotkaniu nie bez znaczenia było to, że poprzedni tydzień był bardzo intensywny dla naszego reprezentanta.

Przypomnijmy, że jeszcze w sobotę wrocławianin rozgrywał finał w Winston-Salem. Wygrał zresztą z rodakiem Chardy’ego, Benoit Paire’em i został pierwszym od 37 lat polskim triumfatorem imprezy głównego cyklu. W ciągu ostatnich dwóch dni tamtych zawodów rozegrał jednak aż trzy mecze, co na pewno nadwątliło jego siły. Z jednej strony przyjechał więc do Nowego Jorku podbudowany życiowym sukcesem, z drugiej – miał prawo odczuwać zmęczenie.

Pierwszy set starcia z Jeremym Chardym nie zapowiadał większych problemów. Polak w przekonujący sposób wygrał tę część gry 6:3 i wydawało się, że jest na dobrej drodze do odniesienia szóstego zwycięstwa z rzędu. Później ,,Hubiemu” wiodło się raz lepiej, raz gorzej, ale wciąż to nasz reprezentant był bliższy awansu do 2. rundy. Dużym krokiem w tym kierunku był wygrany tie-break trzeciego seta. Wrocławian sam dla siebie był w nim największym rywalem. Na szczęście mimo tego, że popełnił dwa podwójne błędy serwisowe w newralgicznych momentach, wygrał dodatkową rozgrywkę 8-6, a w setach objął prowadzenie 2-1.

Końcówka meczu należała jednak do Chardy’ego. Francuz lepiej zniósł trudy pojedynku i wygrał dwa ostatnie sety 6:1, 6:4. Co ciekawe, dla Huberta Hurkacza była to pierwsza pięciosetówka w karierze. Niestety nie będzie jej mile wspominał.

Turniej singlowy US Open skończył się więc dla wrocławianina nadspodziewanie szybko. Hurkacz nie opuszcza jednak Nowego Jorku, ponieważ wystąpi jeszcze w turnieju deblowym, u boku Vaska Pospisila. Rywalami polsko-kanadyjskiej pary będą słynni bracia Bryanowie. Z kolei Jeremy Chardy w dalszym ciągu skupiać się będzie na grze pojedynczej. W 2. rundzie skrzyżuje rakiety ze Stanem Wawrinką.

 


Wyniki

Mecz 1. rundy:

Jeremy Chardy (Francja) – Hubert Hurkacz (Polska) 3:6, 6:3, 6:7(6), 1:6, 4:6

Wielki sukces Majchrzaka! Polak wygrał morderczą pięciosetkówkę

/ Szymon Adamski, źródło: własne, foto: AFP

Kamil Majchrzak po raz pierwszy w karierze wygrał mecz w turnieju głównym Wielkiego Szlema! Polski tenisista pokonał 6:7(2), 7:6(5), 7:6(6), 1:6, 6:4 wyżej notowanego Nicolasa Jarry’ego z Chile. Morderczy pojedynek trwał trzy godziny i czterdzieści minut.

To wyjątkowy dzień dla 23-latka z Piotrkowa Trybunalskiego. Nigdy wcześniej nie odniósł zwycięstwa na tym poziomie rywalizacji. Regularnie czynione postępy sprawiły jednak, że doczekał się na swoją kolej. A przecież do dzisiejszego spotkania mogło w ogóle nie dojść… Majchrzak zmagania w US Open rozpoczął  od trzystopniowych eliminacji, w których pokonał Carlosa Berlocqa i Tommy’ego Robredo, ale przegrał z Ilią Iwaszką. Do turnieju głównego wszedł jako ,,szczęśliwy przegrany”, po wycofaniu się Milosa Raonicia.

Starcie z Nicolasem Jarrym od samego początku było bardzo wyrównane. Majchrzak postawił się nie tylko wyżej notowanemu (aktualnie 73. miejsce) rywalowi, ale przede wszystkim bardziej doświadczonemu. Chilijczyk już po raz dziesiąty znalazł się w drabince głównej Wielkiego Szlema. To imponujący wynik, w zestawieniu z trzema podejściami naszego reprezentanta. Przewaga doświadczenia nie była jednak widoczna. Kamil Majchrzak zacierał ją skuteczną grą przy własnym podaniu. W pierwszych trzech partiach dał się przełamać tylko raz. Równie skuteczny był jednak Jarry. Za każdym razem do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break.

Pierwszy z nich padł łupem Chilijczyka, który tuż przed zmianą stron wywalczył przewagę mini-przełamania, a po niej rozegrał trzy popisowe punkty i objął prowadzenie w setach. Z dwóch kolejnych tie-breaków zapamiętamy przede wszystkim doskonałą postawę Kamila Majchrzaka. Polak dobrze serwował w ważnych momentach i brał sprawy w swoje ręce, nie licząc jedynie na potknięcia przeciwnika. Te jednak i tak się przytrafiły. Mowa tu przede wszystkim o szóstej(!) piłce setowej dla Chilijczyka w trzecim secie. Jarry spudłował z forhendu, co miało dla niego tragiczne konsekwencje. Od stanu 3-6 przegrał bowiem sześć punktów z rzędu i to Polak był bliższy awansu do drugiej rundy.

Na wybuch radości trzeba było jednak trochę poczekać. Czwarty set od początku nie układał się po myśli podopiecznego Tomasza Iwańskiego. W pierwszym gemie zdołał jeszcze co prawda obronić break-pointa i wyjść na prowadzenie, ale później sprawy potoczyły się bardzo szybko i to rywal wygrał tę część gry 6:1. Na szczęście decydująca, piąta partia to już zupełnie inna historia. Majchrzak od początku imponował, pewnie wygrywając gemy przy własnym podaniu. Nie mógł się jednak dobrać rywalowi do skóry przy jego podaniu i coraz bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem wydawał się czwarty w meczu tie-break. Przy stanie 4:4, serwujący pod coraz większą presją Jarry nie wytrzymał ciśnienia i po raz pierwszy od połowy drugiego seta dał się przełamać. Po zmianie stron Polak wbił gwóźdź do trumny rywal, samemu świętując życiowy sukces – pierwszy w karierze wygrany mecz w turnieju głównym Wielkiego Szlema.

Zdobyte w Nowym Jorku punkty pozwolą Majchrzakowi awansować na najwyższe miejsce w karierze – w rankingu Live piotrkowianin zajmuje 85. pozycję. Nasz reprezentant w środę stanie przed kolejną szansą na poprawienie dorobku. Jego rywalem w 2. rundzie będzie Pablo Cuevas, który na przywitanie z nowojorskimi zawodami pokonał w trzech setach Jacka Socka.


Wyniki

Pierwsza runda singla:

Kamil Majchrzak (Polska) – Nicolas Jarry (Chile) 6:7(2), 7:6(5), 7:6(6), 1:6, 6:4